ODPOWIEDZ
40 y/o
CHRISTMASSY
173 cm
Inżynier energetyki / dawniej złodziej Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimieszane
typ narracji3 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

02.07.1997r. / Buenos Aires, Argentyna


Nocne niebo rozświetlane przez miliony gwiazd świeciło nad głową lekko zmęczonego i wyraźnie przygnębionego chłopaka, którego życie zostało niecały rok temu wywrócone do góry nogami - w momencie, gdy ojciec wyrzucił go z domu i gdy wylądował na ulicy, zdany wyłącznie na siebie. Czternastoletni Alvaro Salvatierra nie miał rodziny, bo gdy ojciec go wyrzucił, to jego matka była już martwa od kilku lat i musiał liczyć na siebie, nie miał innego wyjścia. Dźwięki tanga pulsowały mu pod stopami, tak typowe dla nocnego Buenos Aires, że w pewnym sensie niezastąpione i niemożliwe do podrobienia gdziekolwiek indziej na świecie. Chciał zarobić jeszcze trochę tej nocy, dlatego rozglądał się w poszukiwaniu lokalu, w którym mógłby spróbować znaleźć kolejnego klienta. Był przekonany, że uda mu się poznać kogoś jeszcze, być może nawet - jeśli dobrze pójdzie - spędzić tę noc w jakimś pokoju hotelowym albo w czyimś mieszkaniu... Mniejsza o to gdzie, ale najważniejsze, że nie na ulicy. W lipcu temperatury w Buenos Aires nie były przesadnie wysokie, a w nocy oscylowały gdzieś pomiędzy 5 a 15 stopniami celsjusza; zwykle jednak termometry pokazywały średnio 8 stopni. Bądźmy szczerzy, nie była to pogoda sprzyjająca spaniu pod gołym niebem. Liczył na to, że tę noc uda mu się spędzić po prostu w cieple.
Wszedł do losowego lokalu, do pierwszego lepszego baru, który akurat minął i który był otwarty. Nie był to jego pierwszy raz w tym barze, bywał w tym miejscu już wcześniej, więc bez większych problemów udało mu się kupić jakiegoś kolorowego drinka. Rozejrzał się, próbując jak najszybciej ogarnąć wzrokiem dzisiejszą klientelę, żeby mniej więcej zorientować się jakie ma opcje i decyzję podjął właściwie natychmiast, gdy tylko jego spojrzenie padło na siedzącego przy stoliku w kącie młodego mężczyznę, schludnie i dość elegancko ubranego, który w dłoni trzymał nóżkę kieliszka z winem. Miał w sobie coś magnetycznego, bo nie tylko Alvaro go wypatrzył - siedzące przy pobliskim stoliku kobiety szeptały cos między sobą, zerkając na niego non stop, wyraźnie zainteresowane. Czy były jakiekolwiek szanse na to, że ktoś tak elegancki i przystojny zwróci uwagę na kogoś takiego jak Salvatierra? Na biednego dzieciaka w nieco za dużej koszuli i z wytartymi dżinsami, w nieco znoszonej już kurtce, który w dodatku nie dość, że dosyć niski jak na chłopaka, to jeszcze lekko wychudzony i blady? No cóż, musiał jednak spróbować, bo zdecydowanie bardziej wolał żałować, że palnie coś głupiego, niż żałować, że w ogóle nie spróbuje.
Wziął więc łyka swojego drinka na odwagę, odetchnął głęboko i podszedł do stolika mężczyzny, siląc się na pewną nonszalancję w poruszaniu się, która w jego mniemaniu miała go czynić mniej oczywistym jako prostytutka, która miałaby sprawić, że nie zostanie skreślony już na starcie.
- Hola hermoso, ¿puedo unirme a ti? - zagadnął go, z dłonią opartą o biodro, w drugiej wciąż trzymając szklaneczkę z kolorowym płynem. - Pareces estar esperando a alguien. ¿Quizás a mí? - błysnął zębami w uśmiechu i odgarnął włosy z czoła ruchem głowy, nie odrywając od niego jasnych oczu.

Santiago de la Serna
palermo (palermo.pbf)
nie lubię kierowania moją postacią i wiecznych śmieszków w grach, ale poza tym piszę dosłownie wszystko
52 y/o
Welkom in Canada
182 cm
złodziej banki i inne takie
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Santiago dość często bywał w tym barxze, od kiedy stał się pełnoletni. Tu mógł się wyciszyć, w spokoju pomyśleć, odereany od zgiełku własnego domu - najpierw tego rodzinnego, a później swojego własnego, w którym niedługo później zamieszkała jego pierwsza, a później druga żona. Tak, miał ledwie dwadzieścia sześć lat i już jeden rozwód za sobą: wyraźnie nie pasowali do siebie z pierwszą żoną, więc Tago miał nadzieję, że chociaż z tą drugą się uda. Czasami jednak miał potrzebę pobycia bez niej, pomyślenia w spokoju, zanurzenia się we własnym świecie - czego nie mógł dostać w domu, bo jego żona zdawała się wciąż traktować ich znajomość jako coś nowego, coś wymagającego spędzania całego dostępnego czasu razem. I nie chodziło jedynie o to, żeby choćby posiedzieć w jednym pokoju, czytając książki czy zajmując się innymi rzeczami obok siebie - chodziło o to, żeby robić rzeczy wspólnie. Nie było więc chwili, żeby się wyciszyći zająć sobą, co na dłuższą metę było strasznie męczące. Owszem, Santiago ją kochał, ale nie był w stanie cały czas poświęcać jej uwagi, czego ona zdawała się nie rozumieć, wymagając wciąż wspólnego gotowania, wspólnego układania puzzli, grania w gry planszowe, oglądania filmów czy rozwiązywania krzyżówek albo wyciągała go na randki czy do sklepów. O ile wszystkie te czynności były wspaniałe, o tyle nie chodziło o nie same w sobie, tylko o ich częstotliwość.
Dlatego dziś również wybrał się do baru, gdzie usiadł z kieliszkiem przy swoim ulubionym stoliku i zajął się rysowaniem w swoim szkicowniku. Z e świata wyobraźni wyrwał go głos jakiegoś chłopaka - początkowo do Kocura nie dotarło, co w ogóle zostało powiedziane, więc popatrzył na młodego półprzytomnie, mrugając oczami. Dopiero po chwili zrozumiał, że chłopak próbuje go poderwać, w dość niewybredny (by nie powiedzieć: nieco prostacki) sposób. Był młody i obdarty, zdecydowanie nie chodziło mu o nawiązanie głębokiej relacji - bo po prostu nie w taki sposób się je nawiązuje. Nie chodziło też o seks sam w sobie: wtedy celowałby raczej w kogoś innego, kto nie byłby ubrany w ciemnofioletową, odprasowaną i drogo wyglądającą koszulę wciągniętą w czarne spodnie od garnituru, spod których wystawaly również eleganckie buty. W sytuacji, kiedy ludziom chodziło po prostu o szybkie numerki, raczej celowali w kogoś "ze swojej półki", zwyczajnie dlatego, że to było bezpieczniejsze.
Chłopak chciał zarobić.
Krótkie taksujące spojrzenie, którym de la Serna zmierzył młodego kazało mu uznać, że chłopak był bardzo młody. Być może jeszcze niepełnoletni; a nawet jeśli już dorosły, to ledwie od chwili.
- No es muy seguro molestar a la gente de esa manera en los bares, ¿no crees? - odpowiedział pytaniem, a po chwili wahania wskazał mu gestem miejsce przy swoim stoliku. Nie miał ochoty na skorzystanie z jego usług, ale było w tym chłopaku coś, czego on sam jeszcze nie umiał określić, a co go zaniepokoiło i kazało porozmawiać - ¿Por qué pensaste que te esperaría?

Alvaro Salvatierra
40 y/o
CHRISTMASSY
173 cm
Inżynier energetyki / dawniej złodziej Avalon Global Industries
Awatar użytkownika
“W ciągu jednego życia będziesz kochać wiele razy, ale jedna miłość spali twoją duszę na zawsze.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimieszane
typ narracji3 osoba
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

To prawda, w normalnych warunkach, gdyby chciał poderwać jakiegoś faceta, to po pierwsze raczej nie wybierałby kogoś starszego o jakieś dziesięć lat, tak na oko, tylko bardziej w swoim wieku, a po drugie - zwróciłby uwagę na kogoś ze swojej półki. Nie kierowałby swoich kroków do kogoś, kto wyglądał na bogacza, samemu mając na sobie wytarte ubrania i ewidentnie będąc osobą potrzebującą zarówno jedzenia, jak i w ogóle jakichkolwiek pieniędzy. Nie był pewien czy miał na czole wypisane, że jest bezdomny i czy mężczyzna domyślił się tego od razu, ale wielu jego klientów było tego świadomych.
Uśmieszek zniknął z twarzy chłopaka, gdy usłyszał odpowiedź. Facet nie wydawał się zainteresowany jego usługami - co samo w sobie też niekoniecznie go dziwiło, bo nie każdy był gejem czy nawet biseksualistą, więc odmowy zdarzały się dość regularnie. Zwykle Alvaro nie przejmował się tym zbytnio, ewentualnie próbował jeszcze raz (bo niektórzy czasem zgrywali niedostępnych, zwłaszcza gdy w teorii byli żonaci i dzieciaci, a do tego jeszcze mieli jakieś tam wyższe stanowisko w pracy), a potem odpuszczał i szukał innego klienta. Mimo wszystko jednak mężczyzna z rysownikiem wskazał mu krzesło, więc Alvaro uznał, że może przynajmniej na chwilę usiąść, co też uczynił, niemal od razu zaczynając rozglądać się po lokalu w poszukiwaniu innej ofiary.
- Me gusta el riesgo - rzucił po chwili w odpowiedzi na jego słowa, a kącik jego ust drgnął w uśmiechu. Powrócił spojrzeniem na twarz Santiago, zakładając nogę na nogę i odchylając się nonszalancko na krześle, z jednym przedramieniem ułożonym na oparciu. - Bueno, es más bien una esperanza de que me estés esperando. No se me ocurrió nada más creativo, tenía un poco de frío y... - urwał, nie do końca pewien dlaczego przyznał to na głos. Odchrząknął, trochę zakłopotany, po czym znów zwilżył język drinkiem i zerknął na rysownik, jednocześnie chcąc odwrócić jego uwagę od tego, co mu się chwilę wcześniej wymsknęło. - ¿Qué estás dibujando? ¿Puedo verlo?

Santiago de la Serna
palermo (palermo.pbf)
nie lubię kierowania moją postacią i wiecznych śmieszków w grach, ale poza tym piszę dosłownie wszystko
52 y/o
Welkom in Canada
182 cm
złodziej banki i inne takie
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Zauważył, że chłopak, kiedy tylko usiadł, zaczął się rozglądać po lokalu, jakby szukał innego jelenia. Cóż - Santiago nie zamierzał go zatrzymywać przy sobie, jednak miał coraz silniejsze poczucie, że lepiej jednak, gdyby młody pozostał przy nim: on przynajmniej nie zamierzał mu zrobić krzywdy, w przeciwieństwie z pewnością do wielu innych typów, którzy chcieliby skorzystać z jego usług. Wychwycił też, że młody powiedział, że na dworze jest zimno - a skoro mu się to wymknęło, to mogło sugerować, że nie ma dachu nad głową. Mimo to Tiago starał się nie dać po sobie poznać, co wywnioskował po tej krótkiej jak dotąd rozmowie. Po chwili wahania przesunął szkicownik w jego stronę - na kartce widniał wizerunek demonicznego konia wyłaniającego się z mgły.
- ¿Quieres tomar algo caliente? ¿Café? ¿Té? - zapytał, odkładając ołówki (trzymał je w obu dłoniach) i przyglądając się chłopakowi - ¿Algo para comer?
Ile ten chłopak mógł mieć lat? Na pewno nie był dorosły. Co prawda Tiago samego siebie też nie uważał za najlepsze towarzystwo, skoro był złodziejem z rodziny złodziei i robił coraz śmielsze napady - ale przynajmniej nie był pedofilem, mordercą ani sadystą (choć z tym ostatnim zapewne kilka osób by się mogło nie zgodzić).

Alvaro Salvatierra
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”