Była pierwsza. Oczywiście, zadbała o to, pojawiając się na miejscu dobre piętnaście minut przed umówionym czasem. Nie chciała dopuścić do tego, że mogłaby się spóźnić, tak jakby to z marszu miało zadziałać na jej niekorzyść. A ostatnio przecież takie przypadki jej się zdarzały. A to wracała do domu z poczuciem, że na pewno nie zakręciła tego cholernego kranu, a to pół godziny szukała przeklętego miejsca parkingowego. Na szczęście tego dnia los jej sprzyjał.
W oczekiwaniu na Blair poprosiła tylko o szklankę wody i wychyliła się delikatnie, by rozejrzeć po knajpie, na tyle na ile mogła ze swojego miejsca. Wystrój trochę się zmienił w przeciągu tych kilkunastu lat, odkąd zaczęła tu przychodzić, ale wciąż czuła klimat tego miejsca, nawet jeśli trochę przytłumiony przez stres, który jej towarzyszył. Nie do końca wiedziała, czego się spodziewać po dzisiejszym spotkaniu, choć wiedziała, co musi zrobić ze swojej strony. Czuła się podle. Blair była jedną z najbliższych jej osób, a ona odcięła się od niej, jakby ich przyjaźń nic nie znaczyła. Nie wiedziała, czy przyjaciółka jej to wybaczy, ale przecież musiała spróbować jakoś to naprostować. I tak zbyt długo zwlekała. Nie dlatego, że nie chciała się spotkać. Po prostu było jej wstyd. Kiedy usłyszała zbliżające się kroki, siłą powstrzymała się, by nie poderwać się z miejsca, by przytulić na powitanie Blair, jak to miała w zwyczaju. Nie była pewna, czy Mayfield sobie tego życzy, musiała być na nią wściekła, czemu Marseille wcale się nie dziwiła.
– Cześć – powiedziała, uśmiechając się. – Dzięki, że zgodziłaś się ze mną spotkać. – Naprawdę się cieszyła, bo przecież nie mogła brać tego za pewnik. Byłoby to szczególnie nie w porządku wobec tego, jak sama się zachowała. Przesunęła w stronę dziewczyny jedną z dwóch kart, bo kątem oka widziała, że kelnerka zerka w ich stronę, pewnie gotowa niedługo przyjść po zamówienie. – Milion lat nie jadłam ich pizzy. – Pewnie ostatni raz jeszcze przed wyjazdem na studia, wtedy kiedy tak często tutaj wpadały. Choć żołądek miała tak ściśnięty, że wcale nie była pewna, czy coś przełknie. – Właściwie byłam trochę zaskoczona, że to miejsce dalej stoi, teraz już pewnie rządzi nim ten przystojny syn tamtego właściciela, pamiętasz go? – Powinna przejść do rzeczy, ale nie potrafiła, tak jakby coś ją zablokowało na amen. Łatwiej było gadać o nieistotnych kwestiach, aczkolwiek było to tylko odsuwanie nieuchronnego.
Blair Mayfield