19 y/o
Welkom in Canada
161 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I've got thick skin and an elastic heart, but your blade it might be too sharp
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
  Mógł być to jedynie film. Głupia komedia romantyczna, którą obejrzą wspólnie, szeptem komentując tandetność fabuły. Mogło nawet nie być filmu, wystarczyła jego obecność. Jeśli chciał jej cokolwiek wynagradzać, choć nigdy by nie powiedziała, że cokolwiek musiał, to wystarczyło, że był. Fizyczność była jednak tym, co przepchnęło całośc na nieco inny poziom.
  Najdrobniejszy jego ruch na jej ciele wywoływał w niej impuls, który przecinał jej sylwetkę, zostawiając za sobą żywe mrowienie. Jego język, który tak skutecznie dbał o jej kobiecość, a później nawet jego dłoń, która na nowo spotkała się z jej biustem, były punktami wieczoru, które odrywały ją rozkosznie od rzeczywistości i wpychały w objęcia rozkoszy, które pochłaniały ją coraz bardziej. Nie potrzebowała wiele, bo sama jego obecność była jej zapalnikiem;
  Toczyła walkę z samą sobą. Z własnym ciałem, próbując nie utonąć w narastającej fali rozkoszy i nie dać jej się wyrwać wraz z jej głosem na zewnątrz. Przestała oddychać w momencie, w którym doprowadził ją do punktu, z którego nie było już odwrotu, a który wypełnił jej ciało spazmami ekstazy.
Nawet na niego nie spojrzała. Mogła być kompletnie naga, mogła wciąż czuć jego obecność między własnymi udami, ale wciąż wstydzić się jego spojrzenia. Zwłaszcza w takim momencie, kiedy czuła się absolutnie bezbronna, a on nie przestawał.
  Powietrze znalazło drogę do jej płuc, a jej oddech uspokoił się, choć do stabilności było mu daleko. Znów jednak ugrzązł w niej z nagłością, gdy poczuła jak partner wciska między jej nogi swoje palce. Zachłysnęła się na własnym tchnieniu.
  Wcisnęła się plecami, na całej ich długości, w ścianę za sobą. Jak gdyby chciała się wycofać, a przecież nie miała gdzie – choć próbowała, to nie miała realnej możliwości przesunąć muru. Nie chciała uciekać przed nim, ani przed tym, co robił. Momentami wydawało się, że było tego zbyt wiele, niż jej ciało było w stanie pomieścić. Zwykłym odruchem było cofnięcie się, kapitulacja, choć paradoksalnie – przed samą rozkoszą. Jedynie tym, co przyjemne. Przed falą za falą, wypełniającymi jej nerwy, jej atomy, jej tkanki. Przed rosnącym ciśnieniem, które piętrzyło się głęboko pod skórą, wciąż jeszcze niegotowe do eksplozji.
  Poczuła twardość chłodnej ściany na swojej nagiej skórze bardzo dosadnie. Z tą samą dosadnością niosące świadomość, że nie ma ucieczki. A w ślad za nią tę, która przypominała, że tak naprawdę nie chciała uciekać – chciała więcej. Choć wydawało się, że więcej nie jest w stanie pomieścić.
Oddech jej drżał, wszystkie jej mięśnie były rozdygotane, a ona absolutnie bezbronna. Wsunęła między swoje wargi czubek własnego kciuka, zaciskając na nim boleśnie własne zęby, jak gdyby to miało choćby na moment pomóc znaleźć dywersję dla własnych zmysłów. Kontrapunkt we własnym bólu dla niesionej przez nerwy rozkoszy. Coś, co, choć nietrwale, pozwoliło jej zatrzymać jej własne tchnienie i uciszyć się; i choć w realiach nie była zbyt głośna, w końcu to tylko rozedrgany, przyspieszony oddech, to jej wydawało się, że teraz wszystko było zbyt głośne.
  A zwłaszcza bicie jej własnego serca, które w szaleńczym rytmie obijało się o jej płuca.
  Wszystko nagle zatrzymało się w niej na chwilę. Na milisekundę, gdy ciśnienie zbudowane pod jej tkankami w końcu było gotowe eksplodować. Niczym bomba atomowa rozsadziło ją od środka, w jednej tylko chwili uderzając mocno w każdą z jej komórek.
  Palce dłoni, która wciąż wpleciona była między jego gęste pukle, zacisnęła jeszcze mocniej u ich nasady, kompletnie niekontrolowanie. Zagryzła własny kciuk jeszcze mocniej, do niemożliwego bólu, dławiąc w sobie wszystko to, co chciało wyrwać się z jej płuc.
  Jedna długa chwila, kiedy poczuła się absolutnie wszystkim, po której przyszła świadomość bezbronności. Po której czuła, jak jej mięśnie przestają trzymać jej ciało w pionie; że nie może wręcz ustać w miejscu i autentycznie zaczyna się rozpadać. Nie tylko metaforycznie, ale i fizycznie, bezskutecznie próbując ustać.

Hunter Jang
pies
sama sobie sterem i triggerem
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
183 cm
nocą okradam ludzi, a za dnia tańczę jako backup z twoimi idolami
Awatar użytkownika
I’m not the good guy, remember? I’m the selfish one. I take what I want, I do what I want. I lie, I fall in love with a good girl. I don’t do the right thing. But I have to do the right thing by you.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
Mogli robić cokolwiek. Mogli też zacząć od cokolwiek innego, jednak nie obiecywałby, że nie przeistoczy się to ostatecznie w… no to. Hunterowi ciężko było oderwać łapy od Soojin, zwłaszcza jak mu na to pozwalała. I jak reagowała na niego w taki podsycający sposób. A obserwował dokładnie co się z nią działo. Słuchał wszystkich jej oddechów i urywanych westchnień, gdy pilnowała, aby nie być zbyt głośną. Obserwował jak jej ciało się napina w odpowiednich momentach i jak wciska się mocniej w ścianę za nią.
Musiał przyznać, że to było niesamowicie podniecające.
Nie zwalniał. Jak początkowo jeszcze się z nią bawił, subtelnie, ale regularnie uciskając ten charakterystyczny punkt, który wyczuwał przy lekko zgiętych palcach, tak po dłuższej chwili postanowił doprowadzić ją na szczyt drugi raz. Jego język metodycznie, krótkimi ruchami drażnił jej obrzmiałą łechtaczkę, spijając wszelkie oznaki podniecenia, gdy dłoń przyspieszyła swoje ruchy. Były to mocniejsze, pełniejsze ruchy, które nabrały na tempie, chcąc ją w pełni zadowolić.
Jedną rękę mocniej zacisnął na jej udzie, wciskając mocniej mordę w jej krocze i nie zwalniał, ani jej nie puszczał, dopóki nie wyczuł, że jej mokre, miękkie tkanki ciasno oplatają się wokół jego palców, a jej ciało nie napina się po raz kolejny w ten cudownie satysfakcjonujący sposób. Gdy jej dłoń mocniej nie zacisnęła się na jego włosach, informując go, że kolejne spazmy atakowały jej drobne, delikatne ciało.
Zwolnił. Oderwał od niej swoją mordę, oblizując usta. Poruszył w niej palcami leniwie jeszcze kilka razy, aż w końcu je z niej wysunął. Wypuścił też jej nogę, stawiając ją na ziemi i przesunął obie dłonie po jej bokach.
Dopiero się rozkręcam, Księżniczko — wymruczał w jej lekko rozwarte usta, aby zaraz odebrać jej dech, kradnąc jej mocny, namiętny pocałunek. Docisnął ją sobą do ściany i przesunął rękoma po jej ciele raz jeszcze, teraz wracając do pośladków za które chwycił, aby mogła raz jeszcze opleść się nogami wokół niego.
Trochę na oślep i na pamięć, skierował się z nią w stronę zaścielonego łóżka. Ułożył ją spokojnie plecami na materacu, zajmując miejsce nad nią. I między jej nogami. Przez cały ten czas całował ją, głodny jej osoby, nawet jeśli częściowo już i tak się nasycił. Było to jednak ewidentnie za mało.
Otarł się o nią raz, potem kolejny swoją nabrzmiałą, ukrytą wciąż pod spodniami męskością, aby mogła poczuć jak chętny i gotowy na nią był. W tym czasie porzucił jej usta i przeniósł się ze swoimi wargami na jej szyję, a dokładniej na okolicę, gdzie pulsowała jej tętnica. Przeniósł ciężar ciała na jedno z przedramion, drugą ręką subtelnie sunąc po całym jej ciele. Po boku, podbrzuszu, udzie, aż zatrzymał się na jej kruchej szyi. Ujął jej żuchwę, kciukiem przejeżdżając po spierzchniętych od pocałunków wargach.
Przejechał językiem po jej skórze, kierując się do płatka ucha, który krótko ucałował.
Czego chcesz, Soojin? — spytał, owiewając jej skórę gorącym oddechem. — Tego? — Jego dłoń zsunęła się i odnalazła jej pierś, którą ścisnęła delikatnie, pomiędzy palcami zatrzaskując jej twardy sutek. Zaczął ją powoli, leniwie wręcz pieścić. — Tego? — Przesunął językiem po jej uchu, koniuszkiem okrążając jego krawędzie, a także wchodząc w każdy zakamarek. — Tego? — wyszeptał do jej ucha, przenosząc wolną dłoń z jej piersi do jej podbrzusza i niżej, do łechtaczki, gdzie jego palce zaczęły subtelnie ją masować okrężnymi ruchami. — A może chcesz to? — Oderwał swoją dłoń tylko po to, aby móc na nią naprzeć swoimi biodrami, ocierając się o nią wymownymi, pełniejszymi ruchami. — Dam ci cokolwiek zechcesz. Tylko mi powiedz — dodał, zatrzymując się w swoim napierającym ruchu. Ręką wrócił do jej żuchwy, którą delikatnie, acz stanowczo ujął, aby scałować kącik jej ust, a kolejno linię szczęki, w oczekiwaniu na jej decyzję.
Mieli już tyle wspólnych nocy, że musiała już mieć jakąś opinię na temat tego co lubiła. I jak.


Raina Bouchard
19 y/o
Welkom in Canada
161 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I've got thick skin and an elastic heart, but your blade it might be too sharp
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
  Jego słowa zadudniły w jej czaszce nie jako groźba, a złowróżbna obietnica. Poczuła napięcie pod skórą, we własnych, zbolałych mięśniach, na chwilę przed tym, zanim odebrał jej oddech kolejnym pocałunkiem. Takim, który choć w małym procencie pozwolił jej znaleźć słodkie ukojenie. Punkt odniesienia w rzeczywistości, z której ledwie parę chwil temu ją wyniósł.
  Kolejnych kilka sekund było dla niej jak na autopilocie. Działała odruchowo, reagując na jego ruchy i pozwalając, aby ciało samo na nie odpowiadało. Szpilą do realiów był chłód miękkiej pościeli, którą poczuła pod plecami. Zamrugała kilka razy, ledwie ułamek sekundy, kiedy kolejny, hipnotyzujący bodziec spadł na nią.
  Wymowne napięcie pod jego spodniami było dla niej ostrym przypomnieniem o tym, jak dobrze i znacząco na nią działał. Nie musiała być żadną rozpustnicą, aby reagować. Aby chcieć tego, co oferował.
  Rozlewał otępiającą falę dreszczy z każdym pocałunkiem złożonym na cienkiej skórze jej szyi, każdym muśnięciem opuszkami palców; wciąż drżał jej oddech, wciąż drżały mięśnie, ale już nie w pogłosie nie tak odległych orgazmów, tylko czegoś zupełnie silniejszego.
  Spojrzała na niego spod półprzymkniętych powiek. Jej źrenice już dawno zaszły chmurą burzową, były nierealnie rozszerzone. Jej wzrok nigdzie nie błądził, a całkowicie przepadł w oczach partnera. Gdy na nią patrzył, zawsze rozpadała się na atomy. Teraz nie było inaczej – teraz tylko czuła to znacznie dosadniej; znacznie ciężej.
  Poczuła suchość w gardle, gdy jego oddech owiał płatek jej ucha, niosąc pytanie. Kilka pytań; a każde z nich kolejny bodziec, który przeszywał jej nerwy i sprawiał, że nieświadomie wiła się pod jego ciałem. Każda jedna rzecz, której chciała. Nie zastanawiała się, po prostu wiedziała, że chce. Jednak kiedy raz kolejny poczuła na sobie napięty materiał jego spodni, całkowicie się rozsypała.
  Jej dłonie, dotychczas bez celu spoczywające na jego karku i plecach drgnęły, w pierwszym odruchu. Zacisnęły się mocniej na jego skórze, wciskając paznokcie w schwycony jej fałd.
  Znała odpowiedź na to pytanie, ale nie potrafiła tak po prostu odpowiedzieć. Nie od razu. Zamiast tego ześlizgnęła jedną rękę z jego karku, w tym samym czasie samej wypychając biodra w jego stronę, nie chcąc stracić kontaktu w tak strategicznym punkcie. Prześlizgnęła się palcami po jego boku, zakręcając między przestrzeń pomiędzy nimi. Zaczepiła o każdy, napięty mięsień jego ciała, jego brzucha, sunąc niepowstrzymanie, jeszcze niżej. Na ślepo, ale bezbłędnie świadoma kierunku.
  — Hyunwoo — odezwała się słabym głosem, gdy jej dłoń przekraczała granicę jego spodni, zanurzając się pod ich materiał, podobnie jak i pod materiał jego bielizny. Jej palce, z niepodobną do niej pewnością, otoczyły jego twardą męskość. Zazwyczaj nie pchała mu rąk do spodni. A w zasadzie – nigdy tego nie robiła, będąc zawsze całkowicie bierną. Nieświadomie przygryzła dolną wargę – możliwe, że ze stresu, a może właśnie bardziej z podekscytowania. Może z jednego i drugiego.
  — Chcę abyś w końcu pokazał, co ty lubisz — powiedziała, poruszając dłonią po jego nabrzmiałym przyrodzeniu, w subtelnym, choć odpowiednio prowokacyjnym masażu. Nie wiedziała, na co się pisała, ale wiedziała, że w końcu chciałaby to zobaczyć – do tej pory, jak jej się wydawało, to ona i jej potrzeby były stawiane na piedestale. To, czego ona chciała, to co jej się podobało, to co ją miało kręcić (kiedy sama ledwie co się poznawała). Była ciekawa, co mówiły jego preferencje – musiał je z pewnością mieć lepiej wyrobione, niż ona sama. — I zrobił ze mną to, na co ty masz ochotę.
  Czy to był dobry moment na to? Nie. Zdecydowanie nie, kiedy brało się pod uwagę bliskie sąsiedztwo rodzica. Ale czy to ją zatrzymało? Nie. Nie była to pierwsza, nierozsądna decyzja, którą podejmowała przy nim. I nie było to coś, co zamierzała zmienić, o czym miały świadczyć jej palce, zaciśnięte na jego karku i dłoń pod materiałem jego ubrania, która niosła zmysłową pieszczotę każdym swoim ruchem.

Hunter Jang
pies
sama sobie sterem i triggerem
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
183 cm
nocą okradam ludzi, a za dnia tańczę jako backup z twoimi idolami
Awatar użytkownika
I’m not the good guy, remember? I’m the selfish one. I take what I want, I do what I want. I lie, I fall in love with a good girl. I don’t do the right thing. But I have to do the right thing by you.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
Zawsze chciał o nią dbać. Tylko nie zawsze wychodziło to tak, jak planował. Wiele razy po drodze spierdalał kilka kroków, podejmował niewłaściwe decyzje czy działał zbyt egoistycznie, ale kiedy przychodziło do tematu seksu, to było to coś, gdzie wiedział co robić. Tu się nie gubił. Wiele razy jednak się hamował. Soojin była we wszystkim nowa. Chciał ją dopiero stopniowo wprowadzić do wielu różnych obszarów. Pokazać jej jak powinno i może zbliżenie wyglądać. Chciał, aby się poznała. Poznała swoje ciało, a także to co lubi, gdzie lubi i jak lubi. Wiedziała o sobie coraz więcej, podobnie jak on o niej. Nigdy jednak niczego nie forsował.
Wystarczył jeden zły ruch, jedna zła fantazja, aby cofnąć się kilka kroków do tyłu.
A on był trochę spaczony. Może nie jak niektórzy, ale nie można było oczekiwać, że nie miał dziwnych fiksacji oraz upodobań. Kto jak kto, ale jemu do normalnego związku było daleko, nie mówiąc już o normalnych partnerkach. O ile te wszystkie przypadkowe dziewczyny można było jakkolwiek nazwać partnerkami.
Dlatego on też się w pewnym sensie uczył. Jak działać bardziej subtelnie, na wiele różnych, sensualnych sposobów, jak prawdziwy kochanek, a nie jebany dres z klubu.
Nie mógł jednak ukryć, że to wolniejsze, bardziej zmysłowe tempo i działania na niego nie wpływały, bo po twardości jego męskości dało się łatwo stwierdzić, że podniecony był… bardzo.
Czuł jak jedna z jej rąk zaczyna ślizgać się po jego ciele w momencie, gdy w oczekiwaniu na odpowiedź, obcałowywał linię jej szczęki. Kącik ust mu drgnął wyżej, gdy wyczuł jak na niego napiera, nie będąc jej dłużny. Docisnął się do niej w kroku, ocierając wyraźniej w momencie jak wypowiedziała jego imię. To spowodowało elektryczny impuls, który przebiegał po jego grzbiecie, tym intensywniej, im bliżej strategicznego miejsca się znajdowała.
Wciągnął mocniej powietrze do płuc, chwytając fałd jej skóry na szyi między zęby, w momencie gdy wyczuł jej dłoń na swoim twardym od podniecenia przyrodzeniu.
Skąd przekonanie, że nie lubię właśnie tego? — wymruczał ciężej w jej skórę, pozwalając jej się masować. Krew zaczęła mu wrzeć, bo chociaż, nie ukrywajmy, wiele razy już ktoś miał go w garści, to sam fakt, że tym razem była to ona… potęgowało wszystkie odczucia.
Z jakiegoś powodu jej drobna dłoń robiła o wiele lepszą robotę niż ktokolwiek inny.
Kącik ust mu się uniósł na jej prośbę. Prychnął rozbawiony, podnosząc głowę co by móc na nią spojrzeć tym swoim przyciemnionym od podniecenia spojrzeniem. Nie spodziewał się, że tego właśnie będzie chciała. Urodziło to jednak w nim sporą satysfakcję… oraz całą masę różnych scenariuszy na które właśnie dawała mu przyzwolenie.
Księżniczko, ty nie wiesz o co prosisz… — westchnął ciężej, gdy jej ręka wciąż się nim zajmowała, w pełni egoistycznie jej na to pozwalając, bo było mu przy tym bardzo, bardzo dobrze. Jednocześnie jednak musiał z całych sił walczyć z tym, aby nie zerżnąć jej już teraz. Mało łagodnie i delikatnie, zupełnie inaczej niż do tej pory.
Przybliżył swoją mordę do jej ucha, owiewając jego płatek gorącym oddechem.
Bo jeśli wezmę cię jak chcę, to obudzimy nie tylko ten dom — wymruczał w obietnicy, a może bardziej groźbie. Nie byli w końcu sami, a on miał wiele pomysłów, przez które nawet w kneblu nie byłaby dostatecznie cicho, by nie obudzić domowników. — Ale mogę dać ci przedsmak tego, co ci zrobię, jak już będziemy całkiem sami — dodał, sięgając stanowczo do jej nadgarstka, aby go zatrzymać. Wyciągnął jej rękę ze swoich spodni i ostatni raz pocałował ją w usta. Głęboko, mocno, jakby w niemej zapowiedzi tego, co ma nadejść.
I zanim się zorientowała, przewrócił ją na brzuch. Jednym, zwinnym ruchem. Schwycił ją za biodra i uniósł, by się odpowiednio wypięła, twarz wciąż mając przy materacu. Sięgnął dłonią do jej karku, powoli przesuwając nią po linii jej kręgosłupa, aż do pośladków. Przeciągnął palcami między jej pośladkami, aż do wilgotnego wejścia. Rozsunął jej nogi szeroko, gdy drugą rozpinał swoje spodnie. Sprawnie się ich pozbył wraz z bielizną, bo nie były już mu potrzebne.
Drugą ręką docisnął ją za kark do materaca, pierwszą wracając do jej wyeksponowanego, mokrego wejścia. Bez uprzedzenia wsadził w nią trzy palce, od pierwszych chwil już zaczynając ruszać się zdecydowanie za szybko i zdecydowanie za mocno, jak na to, że mieli pozostać jak najciszej. Zwłaszcza, że szybko po pokoju rozszedł się charakterystyczny dźwięk palcowania, w momencie jak mocniej dociskał ją za kark do łóżka.
I nie zwalniał, ani nie osłabiał ruchów nadgarstka, dopóki nie uznał, że jest blisko końca. Dopiero wtedy wyciągnął swoje mokre od jej podniecenia palce, aby na ich miejsce wsadzić swoją męskość. Od razu, do samego końca. Jednym, mocnym ruchem, przez który na moment go odcięło.
Schwycił ją za szyję, aby ją na chwilę podnieść, by jego morda mogła znaleźć się przy jej uchu.
Jak coś będzie dla ciebie za dużo, wystarczy, że powiesz „stop”, rozumiesz? — wyszeptał, ucałowując jej płatek. I gdy tylko usłyszał potwierdzenie, ponownie rzucił ją na materac, aby przycisnąć ją do niego za kark. Wtedy też zaczął się w niej ruszać. Nie spokojnie i powoli, jak zwykle, tylko zaczął w nią uderzać rytmicznie, szybko, ale na tyle, aby nie tracić przy tym na mocy, gdy w nią wpadał. Drugą dłoń ułożył na jej przedramieniu za które schwycił, by ją sobie odpowiednio przytrzymać w pozycji. To miał być i tak przedsmak, ale może już po nim stwierdzi, że jej się nie podoba.
Lepiej teraz, niż jak gdy wszystko zajdzie za daleko, a on pokaże jak bardzo jest spaczony.

Raina Bouchard
19 y/o
Welkom in Canada
161 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I've got thick skin and an elastic heart, but your blade it might be too sharp
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
   Trochę cię znam, nigdy nie opuściło jej ust. Ale zostało tą niewypowiedzianą odpowiedzią, która na wierzch wypłynęła tylko w postaci drobnego uśmiechu. Znając tempo życia Huntera, jaki miał styl bycia, a także to, jak od początku szukał i pogłębiał ich kontakt, choć z wyczuciem, mogła śmiało założyć, że tak banalne uciechy, jakie mu dawały, nie były raczej spełnieniem jego fantazji. Mogła oczywiście się mylić, niemniej potrafiła dodać dwa do dwóch. I w dedukcję była całkiem niezła (popisała się tym zwłaszcza wtedy, kiedy uznała, swego czasu, że Hunter widzi w niej tylko koleżankę…).
  Ten zapalnik u niego, który miał miejsce po jej kolejnych słowach, wydawał się być potwierdzeniem jej teorii. Był jeszcze punktem, w którym zastanowiła się nad sobą, czy nie strzeliła kolejnej, nieopierzonej gafy. To całe wrażenie stało się jednak przytłumione, kiedy poczuła jego oddech na cienkiej skórze płatka swojego ucha.
  Jego słowa wkradły się do niej nie tylko samym brzmieniem do umysłu, ale również drżeniem pod jej skórą. Może to jego ton głosu, może gorąc powietrza, który muskał jej ucho – coś sprawiało, że poczuła to głęboko i intensywnie. Ucisk we własnym podbrzuszu.
  Ale po jego reakcji była już pewna swojego. Pewna, że wybór był trafny, a założenie słuszne. Mogłaby się zacząć zastanawiać, czy w ogóle w jakimś stopniu wpisuje się w jego fantazje, bo przecież nie była bezpruderyjna, a i nigdy nie wiedziała co i czy w ogóle powinna coś mówić. Ale chciała, żeby przestało to być cały czas o niej. Nie pierwszy raz wolała zrezygnować z siebie, tylko po to, aby on był zadowolony.
  Wszystko chwilę później nabrało obrotu i już od pierwszej chwili widziała, że to zupełnie inny świat. Hunter nigdy nią nie rzucał po ścianach, meblach, zawsze był delikatny. Z czasem miała wrażenie, że podejrzanie delikatny.
  Jej serce skurczyło się w reakcji na nowe wrażenie, kiedy przylgnęła do materaca; kiedy tak pewnie docisnął ją za kark i kiedy ustawił ją sobie jak należy. Ze świstem wciągnęła powietrze, czując jego palce w sobie, ale jakikolwiek inny odgłos zdławiła w sobie. W końcu nie byli sami.
  Zacisnęła dłonie na pościeli, mieląc ją między palcami. Czuła, jak z każdym ruchem jego palców, tak precyzyjnie uciskającym ją w strategicznym punkcie, coraz bardziej oddala się od rzeczywistości. Jedyną szpilą, która ją przy niej zatrzymywała, była jej kontrola nad samą sobą. Nad płucami, nad strunami głosowymi. Nad tym, aby nie zaskamleć pod nim ani razu.
  Napięcie w niej budowało się konsekwentnie, tak konsekwentnie, jak on ją palcował. Rozpływała się pod nim, uświadamiając sobie, że jest to inny poziom rozkoszy. Intensywniejszy, żywszy, a przede wszystkim: jego. I chyba z tego powodu miała wrażenie, że już odrywa się od rzeczywistości, zanim nie przestał.
  Nie zdołała zarejestrować tej pustki, którą w niej zostawił, zabierając swoje palce, bo niemal od razu poczuła, jak jego męskość rozparła jej tkanki. Niekontrolowanie jęknęła, zanim zdołała to powstrzymać.
  Z sercem bijącym żywo w piersi i płucami, które podziękowały za chwilę przerwy, podniosła się za jego gestem. Poczuła jego oddech na swoim płatku ucha, niosący coś, co było jeszcze bardziej podniecające, niż wszystko. To, że pytał o zgodę i że dawał jej możliwość przerwania wszystkiego. A przez to sygnał, że ona miała w tym wszystkim być z nim a nie dla niego.
  — Zrób to — poprosiła a nie zażądała. Każda jedna litera w tym krótkim zdaniu zdawała się drżeć razem z nią, równie złakniona tego, co było dalej. Za tą zapowiedzią, za tym hasłem.
  Padła na materac, bez kontroli, tak jak chciał. Znów poczuła jego chwyt na swoim karku; jego palce wciśnięte w jej skórę wywołały impuls, który przebiegł po jej nerwach, zostawiając elektryzujące mrowienie w każdej z komórek. Odruchowo zacisnęła się na jego przyrodzeniu, czując jak intensywnie się w niej porusza. To było nowe, to była cała gama odmiennych bodźców. Boleśnie hipnotyzujące. Nie potrafiła nawet skategoryzować teraz odczucia, które nią targało. Ale ostatnie o czym myślała akurat teraz, to było wspomniane przez niego wcześniej „stop”.
  Należało jej oddać to, że dzielnie trzymała większość tego, co szukało ujście przez jej płuca, na uwięzi. Nie było to proste, bo intensywność wszystkich bodźców powodowała, że się rozsypywała tutaj pod nim.
  Tym, co jednak wywołało niekontrolowane spięcie, były odgłosy, które zarejestrowała za pokojem. Klamka od pokoju jej mamy zawsze ustępowała zbyt głośno, by to zignorować, tak i teraz ten dźwięki werżnął się jak sztylet w jej umysł. Oznaczało to, że kobieta wyszła z sypialni na dzielony przez nie korytarz. Oznaczało to jedno, wielkie whoops.

Hunter Jang
pies
sama sobie sterem i triggerem
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
183 cm
nocą okradam ludzi, a za dnia tańczę jako backup z twoimi idolami
Awatar użytkownika
I’m not the good guy, remember? I’m the selfish one. I take what I want, I do what I want. I lie, I fall in love with a good girl. I don’t do the right thing. But I have to do the right thing by you.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
Miał różne… zainteresowania i fantazje, ale nigdy nie pozwalał sobie na to, aby jakkolwiek odbijało się to na Soojin, zwłaszcza na początkowym etapie. Wolał ją wprowadzać powoli i stopniowo, tak jak tego potrzebowała, niż brać ją w sposób, który mógłby zakrawać o coś zbyt dla niej brutalnego. Ostatnie co chciał, to aby uznała, że jest nienormalny lub że to co robią, jest dla niej niekomfortowe czy bolesne. W końcu w całym tym akcie, jemu przede wszystkim zależało na niej. Na jej odczuciach. Sam oczywiście odczuwał przyjemność, bo inaczej by nie dochodził raz za razem. On nie umiał udawać orgazmów jak kobiety.
Ale nie dało się ukryć, że miał swoje… preferencje co do seksu.
Myślał jednak, że minie trochę więcej czasu zanim do nich dojdą. No i będą mieli nieco lepsze warunki, aby pokazał jej co faktycznie miał na myśli, gdy ostrzegał ją, że nie będzie w stanie zachowywać się cicho. Bo chociaż nie miał problemu z uprawianiem seksu, gdy ktoś był za ścianą, to zdawał sobie sprawę, że w tym przypadku mogło to trochę rzeczy skomplikować.
No i wolał zaoszczędzić Soojin wstydu i tłumaczeń.
Zrób to.
Nie mógł dokładnie opisać jakie emocje w nim to wywołało, ale było ich trochę. Zadowolenie, satysfakcja, podniecenie i coś jeszcze. Dlatego też jak zaczął, tak z biegiem czasu zaczął się rozkręcać, czując jak przyjemny impuls przebiega po jego kręgosłupie za każdym razem jak znowu ją atakował.
Wbijał się w nią raz za razem, mocno dociskając ją za kark do materaca, podczas gdy druga ręka stabilizowała jej biodro. Zdecydowanie nie było to tempo i siła, które pokazywał jej dotychczas, ale nie był to też szczyt jego umiejętności. Czuł jednak narastającą frustrację, podświadomie chcąc ją zabrać na zupełnie inne wyżyny spełnienia. Takie, jakich dotychczas nie znała.
Uderzył w nią mocno i zatrzymał się w niej, gdy do jego uszu także dotarł dźwięk klamki. Odruchowo przeniósł wzrok w stronę drzwi, nie odwracając przy tym głowy. Schwycił ją za szyję, a potem za żuchwę i usta, podciągając do góry, aby się wyprostowała. Zakneblował ją własną dłonią i poruszył powolnie, leniwie wysuwając się z niej prawie do samego końca.
Shhh, Księżniczko. Byłaby szkoda, jakbym musiał przestać — wyszeptał jej ledwo słyszalnie do ucha.
Wsunął się w nią powoli, drażniąco wręcz, aby nie obić się o jej pośladki własnym ciałem. Nie przestawał. Ponownie z niej prawie wyszedł, aby wejść. Subtelnie, denerwująco spokojnie, drugą ręką sięgając do jej piersi, aby zacisnąć na jej sutku swoje palce i zacząć go uciskać.
Z jakiegoś powodu kręciło go bycie na granicy złapania.
I to, że Soojin musiała zachować ciszę, jeśli nie chciała przechodzić z mamą ciężkiej rozmowy.
Shhh — mruczał jej do ucha, dociskając dłoń do jej ust, gdy samemu wcale nie przestawał jej stymulować. Jak nie od tyłu, swoimi leniwymi posunięciami, to od przodu, gdy drażnił jej pierś, chcąc dalej dobrze o nią dbać. Grając na niebezpiecznej granicy. Bo wystarczyłby pewnie jeden nieprzyzwoity dźwięk, aby jej matka pojawiła się w pokoju.
Dopiero, kiedy usłyszał jak klamka od drzwi na nowo ustępuje, a dźwięki z korytarza ustają, uśmiechnął się pod nosem.
Grzeczna dziewczynka — pochwalił ją cicho, aby zaraz nagrodzić ją samym sobą. Wcisnął się w nią twardo, mocno, do samego końca. Bez uprzedzenia, uderzając o jej pośladki. I znowu. I jeszcze raz, aż pomruk zadowolenia wyrwał się z jego gardła.
Schwycił dziewczynę za żuchwę i odwrócił jej twarz w swoją stronę, aby wcisnąć jej język do gardła, gdy jego biodra ponownie zaczynały pracować na pełnych obrotach, atakując ją mocno od tyłu. Sam pocałunek nie trwał długo, bo potrzebował powietrza przy tej intensywności. Łatwo jednak zastąpił język swoimi dwoma palcami.
Chciał, aby dobrze zapamiętała ten przedsmak, bo jak powiedział, dzisiaj nie mógł dać jej wszystkiego, ale jeśli tylko będzie chciała, to wprowadzi ją w swój mało przyzwoity świat seksu.

Raina Bouchard
19 y/o
Welkom in Canada
161 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I've got thick skin and an elastic heart, but your blade it might be too sharp
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
  Czuła się…
  Nie potrafiła stwierdzić jak się czuła z całą gamą nowych bodźców. Z całą tą świadomością, że wreszcie udało jej się dotknąć czegoś, co musiał naprawdę lubić. Poznać to, co naprawdę go satysfakcjonowało i co było bardzo jego. Wiedziała – a raczej: domyślała się – że to, co mieli razem, było jedynie zalążkiem tego, jaki był. Musiałaby go faktycznie nie znać, aby podejrzewać, że to jest jego fantazja. Musiałaby go nie znać i musiałaby nie nosić w pamięci wielu elementów z układanki o nim i jego przeszłości, jakie zdołała uzbierać. Samodzielnie lub z, wątpliwej jakości, pomocą jego koleżanki z Korei.
  Na pewno nie czuła się jak księżniczka, którą ją nazywał. Była wszystkim, ale nie księżniczką. Jako taką to traktował ją zdecydowanie wcześniej, ale teraz? Teraz było inaczej i chociaż było to dużo, to nie odpychało jej. Wręcz przeciwnie – chciała poznać więcej, skoro teraz miał jej pokazać ledwie zwiastun tego, co mógłby z nią zrobić.
  Nie obawiała się tego, bo wiedziała, że nie zrobiłby jej krzywdy. Zawsze przecież dbał o to, by to ona była chętna i pilnował tego, czy nic się nie zmieniło. Nie obawiała się tego, nawet jeśli to, co teraz z nią robił, było bolesne. Tylko w zupełnie innym wymiarze. Takim, od którego nie chciałaby się odsunąć.
  Nie mogła jeszcze powiedzieć, że jej się to podobało, ale była tym bardziej zaciekawiona, niż odstręczona.
  I tak należało jej oddać to, że była dzielna. Tak bardzo pilnowała, by nawet nie pisnąć, nie westchnąć za głośno, świadomie dławiąc każdy głębszy oddech w sobie. A zdecydowanie nie było to proste. Gdy czuła jak intensywnie ją atakuje, z jaką siłą w nią uderza, najtrudniejszym było zachowanie niepohamowanej, piętrzącej się rozkoszy dla samej siebie.
  Rozpędzonym szalenie przez całą symfonię pieszczot, ale i przez świadomość, że w każdej chwili drzwi do jej pokoju mogą się otworzyć, a jej mama zobaczy coś, czego nie chciałby zobaczyć żaden rodzic. A przy okazji Hunter pokaże się swojej teściowej od strony niesławnego „przyszedłem wyruchać panu, w tym wypadku – pani, córkę”.
  Wyrzuciła ciężej powietrze przez nos, czując jak jego przyrodzenie kontrastowo powoli przesuwa się między jej tkankami. Przymknęła oczy, wciąż czując jak odrywa się od rzeczywistości, a jednocześnie z tym irytującym poczuciem, że nie jest w stanie zerwać się całkowicie – świadoma bliskiej obecności własnej matki. Niemniej silniejsze było uczucie cielesnego uniesienia, świadomośc tego, jak rozpływa się pod każdym jego ruchem w pasie i każdą pieszczotą na własnej piersi.
  Oparła głowę na jego ramieniu, rozkoszując się jego obecnością. Kolejnymi posunięciami, starając się wraz z ich sensualnym tempem uspokajać własny oddech. Przymknęła przy tym oczy. Oparła obie dłonie na jego nadgarstkach, ściskając je, wciąż z charakterystycznym dla siebie umiarem.
  Poczuła napięcie w karku, kiedy owiał jej ucho swoim oddechem i czymś, co słyszała już nie raz, ale nigdy nie brzmiało tak rozbrajająco ciężko. Otworzyła oczy, by spojrzeć na niego kątem oka, tyle co mogła, by zaraz napiąć się na milisekundę, a potem znów rozpaść. Dokładnie wtedy, gdy w nią uderzył. A potem znów. Jego głos był tak magnetyczny, a nawet niczego nie powiedział. Wystarczył zwykły pomruk, aby była całkowicie w stanie płynnym.
  Co z tego, że chwilę temu zdołała opanować własny oddech, kiedy zaraz znów go odebrał, wślizgując się między jej wargi własnym językiem. Odpowiedziała od razu, bez zawahania na pocałunek, szukając w nim ujścia dla napięcia, które wciąż piętrzyło się w niej. Jego palce w jej ustach były czymś nowym, a na co zareagowała instynktownie. Otoczyła je językiem, opracowując uważnie i ssąc.
  Coraz trudniej było jej kontrolować samą siebie, a on jej nie pomagał. Z jej gardła uciekł desperacki, skamlący pomruk, którego nie była w stanie zatrzymać, a który uciekł pod piętrzącym się w jej podbrzuszu ciśnieniem. W każdej komórce i każdej cząsteczce czuła to, że zaraz jej ciało zderzy się z kolejną eksplozją rozkoszy. Jedno stęknięcie, które wydawało się zdradzić ją całkowicie. Opowiedzieć za nią, jak niewiele jej było trzeba, by sięgnąć własnego, mocniejszego niż do tej pory szczytu.

Hunter Jang
pies
sama sobie sterem i triggerem
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
183 cm
nocą okradam ludzi, a za dnia tańczę jako backup z twoimi idolami
Awatar użytkownika
I’m not the good guy, remember? I’m the selfish one. I take what I want, I do what I want. I lie, I fall in love with a good girl. I don’t do the right thing. But I have to do the right thing by you.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
+18
Uwielbiał słuchać jak walczyła z samą sobą. Wyczuwał na jej ciele to, jak starała się być cicho, a jednocześnie poddawała się wszystkiemu co robił. I odbierał to wszystko ze sporą satysfakcją. Bo chociaż uważał na to, aby się nie zapędzać za bardzo i cały czas zwracał na nią uwagę, to jednak przekraczał pewne granice, których wcześniej nie dotykał, nie chcąc jej odstraszyć czy jakkolwiek skrzywdzić. Zdawał sobie przecież sprawę z tego, że Soojin była o wiele delikatniejsza niż ktokolwiek z kim wcześniej miał styczność… a może po prostu też jej nie doceniał.
Zwłaszcza, że właśnie miał jej pokazywać nowe rejony pożądania, a ona nie uciekała.
Nie zwalniał, czując przyjemne ciśnienie, które rosło w jego podbrzuszu za każdym razem jak ją atakował od tyłu. Jego palce wciąż bawiły się niedbale jej piersią, skupiając się przede wszystkim na twardym sutku, a jego gorący oddech owiewał skórę przy jej uchu i karku, gdy zaczął ciężej oddychać od wysiłku. Znał ją już na tyle dobrze, aby wiedzieć, kiedy podniecenie stawało się bardziej nieznośne niż zwykle. A ten skamlący pomruk, który był jak muzyka dla jego uszu, tylko go utwierdził w przekonaniu, żeby nie przestawać.
Jego ręka zsunęła się z jej piersi, na mokre miejsce między nogami. Na obrzmiałą łechtaczkę, którą dodatkowo zaczął masować szybkimi, krótkimi ruchami, skupiając się na kilku rzeczach jednocześnie, aby mogła w końcu poczuć jak ciśnienie w niej eksploduje.
Gdy w końcu wyczuł jak jej ciało przyjemnie się na nim zaciska, zwolnił tylko po to, aby nabrać na mocy. Uderzył w nią mocno raz, a potem kolejny, wciskając się w jej spazmatyczne ciało, rozkoszując się tym uzależniającym, elektrycznym impulsem, który przebiegał raz za razem po jego grzbiecie, gdy w nią ponownie wchodził. Jego palce działały jak knebel na jej ustach.
Wciskał się w nią powoli, ale mocno, aż do samego końca. Wyciągnął palce z jej ust, zaciskając na je jej żuchwie, a drugie odsunął od jej łechtaczki, aby ciasno objąć ją w pasie.
Oddychaj, Księżniczko, jeszcze nie koniec — mruknął do jej ucha.
Wyszedł z niej i sprawnym gestem odwrócił, aby położyć ją na plecach. Zawiesił się nad nią i wcałował się w jej miękkie, rozwarte usta, rozsmakowując się w jej słodyczy. Przesunął dłonią po jej udzie, podchwytując je i uginając. Drugą dłonią rozsunął jej drugie udo i nie zaprzestając głębokiego pocałunku, wcisnął się w nią na nowo. W te miękkie, wilgotne tkanki, które tak przyjemnie odczuwał na własnym przyrodzeniu.
Przesunął drugą ręką z jej uda, po boku, sunąć powoli palcami po każdym centymetrze jej rozgrzanej skóry, jak gdyby zapoznawał się z nią po raz pierwszy. Mógłby dotykać ją każdej nocy przez kilkanaście godzin dziennie, a i tak nie miałby dosyć. Przyciągała go jak nikt inny i chyba też nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo w garści go trzymała. Wystarczyło jedno jej słowo, aby wszystko przerwać, aby zmienić bieg całej tej nocy.
A ona po prostu dawała się ponieść temu, co jej oferował.
Zacisnął palce w okolicy jej gardła. Lekko, acz na tyle stanowczo, aby mogła wyczuć jego palce na własnej tętnicy. Nie podduszał jej, a jedynie podtrzymywał, gdy jego biodra zaczynały się poruszać. Z tempem oraz odpowiednią mocą, tak, aby dokładnie czuła każde pchnięcie. Drugą dłonią podtrzymywał jej nogę, robiąc sobie przy tym więcej miejsca, aby wbić się w nią jeszcze lepiej. Jeszcze głębiej.
Słuchał jej ciała, jej oddechów i wszystkiego, co dawało mu jakiekolwiek sygnały o tym, jak się czuła. Przestał ją całować, swoje wargi i cięższe oddechy przenosząc na okolice jej szyi, przylegając przy tym bardziej do jej ciała. Składał pocałunki na każdym skrawku skóry, który miał na swojej drodze, mieszając to z oddechami, które co jakiś czas opuszczały jego gardło i rozbijały się o jej skórę. Nie zwalniał, ani nie zmniejszał też mocy, czując jak przyjemność rozlewa się po jego kręgosłupie i powoduje wzrost wewnętrznego ciśnienia.

Raina Bouchard
19 y/o
Welkom in Canada
161 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
I've got thick skin and an elastic heart, but your blade it might be too sharp
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
  Kiedy Hunter odgrażał się, że nie miała pojęcia, o co tak naprawdę prosiła, ona tak naprawdę spodziewała się. Chciała jego – takim jaki był, również w tak intymnej odsłonie. I skoro na co dzień był burzą, niekontrolowanym chaosem, który nie bał zbrukać się przemocą i to również w jej obronie, to czego innego można było się spodziewać niż tego samego tutaj? Jedyną różnicą było to, że teraz cały ten zamęt, który zwykle był w nim a na jej orbicie, mogła odczuć na własnej skórze. We własnych tkankach, we własnym rdzeniu, w każdym jednym atomie.
  Nie wiedziała, czy całość jej się podoba, bo było to nowe – a nie zawsze wszystko, co było nowe, stawało się zainteresowaniem. Nie nadążała za spijaniem bodźców, bo było tego dużo. Dużo, szybko i intensywnie. Znów: zupełnie tak, jak żył on.
  Wciąż czując pogłos orgazmu sprzed chwili, przywarła do niego w pasie, gdzie ją objął. Miała wrażenie, że gdyby jej nie trzymał, już dawno by się rozsypała. A może już dawno to zrobiła.
  Zadrżała wyczuwalnie, gdy jego szept wzierał się w jej umysł. Nim się obejrzała – już była na plecach. Odruchowo zagryzła wargę, choć na moment próbując zapanować nad swoim oddechem. Podniosła wzrok na niego, lustrując jego skąpaną w mroku sylwetkę i przełknęła nerwowo ślinę. Bardziej z niewiadomej, co dalej miał jeszcze w planach, niż z samego strachu przed tym.
  Nie potrafiła mieć spojrzenia rodem z magazynu dla mężczyzn – nie potrafiła patrzeć na niego wyzywająco, z lekką prowokacją, niemal kusząco. Nawet teraz, a zwłaszcza teraz, patrzyła na niego, spod półprzymkniętych powiek, z ogromem zaufania. Powierzała mu się w całości, chciała z nim być w takiej samej części. Ufała mu, a przede wszystkim temu, że zależy mu na niej, a także na tym, żeby było jej dobrze. Nawet w momencie, w którym znacząco zaczął odrywać to od sensualnego wymiaru zbliżenia i przesuwać mocniej w stronę tego, co można było oglądać głównie na pomarańczowej platformie i serialach o szkole dla latynoskiej młodzieży.
  Nie to, żeby wiedziała z autopsji.
  Przełknęła ślinę, czując jak jego palce sięgają jej gardła i zaciskają się na nim. Niespecjalnie mocno, a jednocześnie tak, że nie dało się tego zignorować. Miała wrażenie, że niemal czuje za niego, jak krew żywo pulsuje w jej tętnicy, pompowana przez jej rozpędzone serce. Odruchowo tylko sięgnęła opuszkami jednej dłoni do jego – nie po to, by go zatrzymać czy cokolwiek zmienić. Właśnie po to, aby pokazać, że to akceptowała. Nie przeszkadzało jej to.
  Zresztą to zaraz nie miało znaczenia, kiedy jej kręgosłup spięła kolejna fala intensywnych dreszczy, wzierających się w tkanki z każdym kolejnym jego ruchem. Westchnęła ciężej w jego wargi z pierwszym pchnięciem; z każdym kolejnym czując, jak znów się pod nim rozpada.
  Rozstała się z jego wargami niechętnie, rozsmakowana w tej pieszczocie, ale powitała z drżeniem jego oddech na swojej szyi. Z rozkoszą przyjęła gorąc jego ciała bliżej jej własnego i niemal na krawędzi własnego obłędu zbierała do umysłu każdy odgłos, który opuszczał jego usta.
  Wsunęła powoli dłonie na jego plecy, tak jak gdyby miał zostać jej punktem kotwiczącym ją w rzeczywistości. Niekontrolowanie wcisnęła paznokcie w jego skórę, przytłoczona intensywnością rozkoszy i desperacko szukając ujścia dla napięcia, które się w niej budowało.
  Łamiącym się, choć nie z rozpaczy głosem, wyszeptała jego imię. Łamiącym się na prośbie, na błaganiu, na chęci spotkania samej siebie w punkcie, od którego nie było odwrotu.
  Aż w końcu niestabilny oddech jej się załamał i uwiązł w gardle, a ciało napięło niekontrolowanie, pod wpływem eksplozji, która rozdarła ją od środka. Każdy mięsień, każda tkanka jej ciała drżała, niemal rozpadając i przebudowując na nowo. Jej serce na moment ścisnęło się tak, jak gdyby zatrzymało na ułamek sekundy. A ona sama nie zdała sobie sprawy, jak intensywnie jej paznokcie werżnęły się w skórę i mięśnie na plecach jej partnera.
pies
sama sobie sterem i triggerem
ODPOWIEDZ

Wróć do „#3”