ODPOWIEDZ
27 y/o
For good luck!
171 cm
Barmanka w Emptiness
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

03.


Lubiła pracę w Emptiness. Nie dało się tam nudzić. Nie dość, że wiecznie muzyka dudniła głośno z głośników, ciągle ktoś się z kimś okładał, to jeszcze klienci zostawiali całkiem spore napiwki. A tego akurat Maya nigdy nie miała za mało, szczególnie, że wciąż nie uzbierała jeszcze nawet marnych dwudziestu procent na spłatę długu brata, nie wspominając nawet o podwyżce czynszu za odwyk matki, który musiała opłacić do jutra do północy. Innymi słowy: była w dupie. Wielkiej, czarnej, murzyńskiej dupie, z której raczej nie było już wyjścia.
Nie było to jednak nic nowego, więc standardowo starała się o tym nie myśleć i jakoś ciągnąć życie z uśmiechem. Wieczór mijał jej jak każdy inny: masa pijanych ludzi, dużo drinków na rumie i ten jeden facet, który zamówił piwo, a akurat kega się skończyła, więc to na Parker padło przyturlanie nowej.
Kręcąc nosem, przeszła na zaplecze tuż obok baru i odszukała odpowiednią beczkę. Oczywiście nawet w takiej sytuacji życie musiało kopnąć ją w dupę, bo jakiś geniusz ustawił skrzynki z alkoholem na kedze i dobre dziesięć minut zajęło jej ściągnięcie ich na ziemię. Zanotowała w głowie, by znaleźć później winnego i napluć mu do butów, ale teraz zabrała się za przepchnięcie jej przez drzwi. Cała umordowana podniosła spojrzenie i jak się szybko okazało: faceta już wcale tam nie było. Zajebiście. Był za William, który zamiast się o nią opierać jak każdy normalny człowiek, to już prawie na niej leżał, wystukując tylko sobie znany rytm (bo z pewnością nie ten, co leciał z głośników).
Widziałeś tu takiego grubego z wąsem? — spytała poirytowana, kopiąc beczkę pod ladę tuż przy nalewaku. Rozejrzała się dookoła, jednak bezskutecznie. Facet wyparował. — Chyba poszedł. Szkoda. Chciałam mu napluć do piwa — dodała, chociaż chyba bardziej do siebie niż Patela, bo ten był już całkiem nieźle spruty.
Z tego co sama pamiętała, zrobiła mu może marne cztery drinki, ale też zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że była to zapewne kwestia innych używek, które adwokat Madoxa lubił stosować. Nie zniechęciło ją to jednak, by zostawić na moment beczkę i pochylić się w jego kierunku na ladzie.
Pijesz coś jeszcze? — odnalazła jego ciemne oczy, a na jej twarzy wymalował się firmowy uśmiech numer cztery. Chociaż akurat WIlla lubiła bardziej niż innych kumpli szefa, więc dla niego nie był on aż tak wymuszony.

William N. Patel
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
baśka miała fajny biust
ja sama
34 y/o
Welkom in Canada
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Ogólnie to miałem doła z różnych powodów mniej lub bardziej istotnych. A że jestem z pokolenia chłopców, których nie nauczono nazywać emocji, a co dopiero sobie z nimi radzić, to po prostu robię to co wychodzi mi najlepiej w takich sytuacjach. Może gdybym popłakał trochę w poduszkę i posłuchał smutnych piosenek, to by mi przeszło, ale w zamian wpadam w wir mojej ulubionej używki - srogiego melanżu. Jeszcze przed wejściem do Emptiness walę dwieście na strzała i wchodzę do środka. Nie powiem, że mam słabą głowę bo bym skłamał, ale po wypiciu kolejnych czterech Long Island, które zrobiła mi Maya (a ona mi nigdy nie żałowała procentów) nieźle mi już szumi we łbie. Opieram się nonszalancko o bar i stukam w niego palcami, nucąc pod nosem robaka usznego, którego usłyszałem dzisiaj rano w taksówce i do tej pory nie mógł mi wyjść z bani, kiedy po drugiej stronie pojawia się Parker - Co? - pytam głupkowato, wbijając w nią spojrzenie. Mija chwila zanim przetworzę to co do mnie właśnie powiedziała - Taki co wyglądał jak mors w przykrótkiej koszulce? To nie widziałem - chociaż przez chwilę był tu jakiś facet, któremu zacząłem opowiadać historię życia, ale niestety zaraz po wylewnym opisie mojej przedszkolnej kariery stwierdził, że zostawił żelazko na gazie i oddalił się w bliżej nieokreślonym kierunku. Może to był on? Nie jestem pewien czy miał wąsa - A ty widziałaś Rodrigo Martineza Lopeza Garcie Spidi Gonzaleza Tarantino, czy jak mu tam było - wymieniam wszystkie latynoskie nazwiska jakie znam, machając przy tym ręką, no bo ni chuja nie mogę sobie przypomnieć jak to szło, oni wszyscy mieli takie długie nazwiska - Tego ochroniarza, wielkiego karka z odstającymi uszami? Miał mi coś przekazać od Madoxa - obydwoje wiemy co mam na myśli mówiąc coś od Madoxa. Wdrapuję się na barowy stołek i rozwalam jeszcze bardziej na ladzie, opierając na nim oba łokcie, z trudem podtrzymuję głowę, ale jak tylko Maya pyta czy polać mi jeszcze, to odpowiadam niemalże od razu - Pytasz łosia czy sra w lesie, przestań mi polewać dopiero jak będę leżał pod barem - a do tego brakowało mi pewnie kolejnych czterech drinków w porywach do ośmiu - Ale tamto już mi się znudziło, daj coś innego, zaskocz mnie - bo nie wyobrażam sobie, żebym miał teraz spojrzeć w menu, skoro nawet jej twarz mi się dwoiła w oczach, a co dopiero takie małe literki. Na szczęście nie muszę się tym przejmować, bo Parker już mi kombinuje drinka, a ja wzdycham ciężko, wciąż wspierając się na blacie - Maya, a czy ty myślałaś kiedy żeby rzucić wszystko i wyjechać do Jukon? Bo ja tak - a tam było dziko i można się było zaszyć w jakiejś samotni w lesie, myślę że przydałyby mi się takie wakacje. Wziąłbym że sobą dużo grzybów.

Maya Parker
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
twoja stara
???
ODPOWIEDZ

Wróć do „Emptiness”