36 y/o
ORIGAMI BOY
183 cm
ratuję życie nie tylko w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
He has been burned before.
Now he keeps his hands just far enough away to feel the warmth without the pain.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
erotyka
Spoiler
Niespecjalnie zdziwił się aktywnością Jamie. Ciche wody miały to do siebie, że w takich okolicznościach zmieniały się nie do poznania. W okamgnieniu nabierały pewności siebie i płonęły żywym ogniem, przejmując pałeczkę. Z zadowoleniem przyjął fakt, że nie wzdrygnęła się i nie uciekła przed naciskiem palców. Miał ją dokładnie tam, gdzie zamierzał — chętną zarówno do poddania, współpracy, jak i wykorzystywania okazji, by wziąć sprawy we własne usta.
Gwałtownie wstrzymał powietrze i zamarł na krótko, gdy momentalnie oblała go fala gorąca. Spomiędzy męskich ust wydostał się pomruk przyjemności. Wplótł palce między kruczoczarne włosy, lecz jej nie pospieszał, a pozwolił na ustalenie własnego tempa. Wygięte w łuk ciało i wypięte pośladki stanowiły doskonały widok, który zamierzał zapamiętać na dłużej. Utrzymywanie kontroli stawało się coraz trudniejsze, gdy uświadomił sobie, że podobnej przyjemności dawno nie doświadczył, zwykle stawiając się w roli hojnego dawcy.
Z nutą niezadowolenia przyjął przerwę w pieszczocie i wycofanie Jamie. Już kończyć? Przecież dopiero zaczęli zabawę. Pospieszny seks miał niewątpliwe plusy, zwłaszcza kiedy presję wywierało otoczenie i czynniki, na które nie miało się wpływu, jak choćby w miejscach publicznych, które Graham szczególnie cenił. Gdy tylko miał więcej czasu i wolną rękę, nie lubił kończyć w pierwszej rundzie, ale w ostatnich tygodniach zdążył zgłodnieć i nabrać apetytu na kobiece ciało. Pragnienie wzrastało z każdą sekundą, stając się trudne do opanowania, więc skinął wolno głową.
To brzmi, jak zadanie na kreatywność — stwierdził, przybierając na twarz przebiegły uśmiech. — Lubię, gdy mówisz wprost, czego chcesz — wymruczał, nachylając się ku kobiecie, by z czułością przesunąć wierzchem rozgrzanej dłoni po policzku. Opuścił ją na moment, zostawiwszy na ustach krótki pocałunek i wrócił po minucie, kiedy wydostał z szuflad łazienki prezerwatywę. Gdyby spodziewał się, że dzisiejszy wieczór potoczy się w tym kierunku, przygotowałby się, by nie robić w trakcie przerwy technicznej. Nie będzie jednak narzekał, kiedy piękna kobieta sama naciska na rozpłynięcie się w jego ramionach. Kim byłby, gdyby odmówił jej przyjemności i spełnienia? Po drodze pojawiły się śmiałe, analityczne myśli. Czy to jednorazowe puszczenie wodzów fantazji, a może zdecydują się na bardziej regularny kontakt? Park była niewątpliwie piękną kobietą, mającą wiele do zaoferowania, ale nie chciał jej spłaszczać wyłącznie do roli kochanki, tylko czy był w stanie dać od siebie coś więcej?
Wróciwszy do salonu, sięgnął po chłodną już herbatę i upił większy łyk, sponad brzegu kubka spoglądając na Jamie. Filigranowa sylwetka z lekko zarysowanymi kobiecymi kształtami działała nań pobudzająco, idealnie wpasowując się w jego gust. Choć dotyk zimnych paneli pod stopami ostudził go na moment, tak pożądanie nie gasło, a wzmogło się jeszcze bardziej, kiedy wzrok prześlizgnął się po drobnych krągłościach.
Zamknął ją ponownie w objęciach i posypały się kolejne pocałunki, drobne, poprzetykane nieregularną namiętnością.
Zanim wejdę, pokaż mi, jak sama lubisz dawać sobie przyjemność — wymruczał wprost do ucha, nieznacznie rozluźniając uścisk. Chciał być nadal blisko, nie zostawiając jej z tym samej, a towarzysząc w ponownym nabraniu prędkości.
Jamie Park
space cadet
30 y/o
LOVE IS IN THE AIR
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

trigger warning
erotyka
Spoiler
Kolejny pomruk zadowolenia wydobywający się z pełnych ust był jasnym znakiem, że podobała jej się jego dłoń wpleciona w jej włosy. Znów czuła się jakby było pod jego kontrolą i władzą, co podniecało ją jeszcze bardziej. Jednocześnie to, że nie naciskał jej ani nie poganiał, sprawiało, że czuła się bezpieczna i... Nie, tego by nie przyznała przed samą sobą teraz na pewno.
Krótka przerwa techniczna sprawiła, że ona też nieco ochłonęła. Na moment wróciła świadomość, logika i ta dobra dziewczyna z sąsiedztwa, która teraz odbijała się od ścianek jej umysłu, biegając w panice i krzycząc coś o tym, że zaszli za daleko. Ale kiedy Mike wrócił do salonu, ta druga Jamie, która usiadła na nim okrakiem i zaczęła go wtedy całować, spokojnie skręciła potencjometr od głośności dobrej dziewczynki, uciszając go na resztę wieczoru.
- Bądź kreatywny... - uśmiechnęła się zadziornie wbijając spojrzenie, w którym pełgały diabliki w jego oczy. - Nie ubieraj jej jeszcze... Mamy całą noc.
Tym razem jej słowa zabrzmiały znacznie pewniej, niż to wcześniejsze zapewnienie. Każda chwila tej intymnej bliskości, w której nie tylko czuła się zdominowana, ale też bezpiecznie w tym wszystkim sprawiała, że stawała się śmielsza. Przynajmniej, jeśli chodzi o słowa, bo w gestach już wcześniej błyskała śmiałość.
Rozpłynęła się w jego ramionach, przytulając się do niego. Po prostu wtulając się w jego nagie ciało, nie namiętnie, nie erotycznie, ale intymnie i serdecznie. Tak strasznie jej tego brakowało, od tak dawna. Nawet nie seksu jako takiego, chociaż to, co teraz robili było wspaniałe, ale tej bliskości i czułości.
Zachichotała pod nosem i westchnęła, odsuwając się nieco, z trochę zawstydzoną miną.
- Lubisz patrzeć? - oblizała wargi.
Rumieniec na jej twarzy od dawna nie schodził i chyba już bardziej nie mogła być pąsowa, ale oczy mówiły, że wcale nie jest onieśmielona. Zsunęła dłonie po jego bokach na jego biodra i lekkim naciskiem dała znak, żeby się podniósł, a ona wykorzystała moment, by oprzeć się o podłokietnik kanapy i zsunąć z bioder czarną koronkę, którą rzuciła w jego stronę.
- Zdecydowanie wolałabym, żebyś Ty to zrobił ustami, ale skoro nalegasz... - oblizała usta i zbliżyła dłoń do nich, by poślinić też palce.
Jej dłoń powędrowała, pomiędzy rozchylające się uda, które dały Mike'owi krótki przebłysk piękności, której tak teraz pragnął. Nieznane tereny, o których marzą odkrywcy, zupełnie gładkie i zachęcające.
Delikatne pieszczoty, które sama sobie zaserwowała, sprawiły, że jej głowa opadła do tyłu z cichym jękiem. Opadające włosy odsłoniły ramiona i obojczyki, teraz nieco spięte. Ale zaraz Jamie poderwała głowę dysząc przez rozchylone wargi.
- Daj mi go do dzioba... - na poły zażądała, a na poły poprosiła w ten troszkę infantylny sposób.
Ale kiedy tylko się do niej zbliżył, wsunęła dłoń między jego uda i położyła ją na jego pośladkach, w ten sposób przytulając go i mogąc nadać trochę tempa jego ruchom. Na razie powolnym, ale głębokim.
Michael Graham
36 y/o
ORIGAMI BOY
183 cm
ratuję życie nie tylko w Mount Sinai Hospital
Awatar użytkownika
He has been burned before.
Now he keeps his hands just far enough away to feel the warmth without the pain.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
erotyka
Spoiler
Jeśli będzie potrzeba, to przejdę się do sklepu — zaśmiał się, nie przyznając od razu, że prezerwatyw miał akurat zapas. Wprawdzie nie zakładał, że na dzisiejszą niby-randkę przyda się całe opakowanie — ba, nawet pojedyncza sztuka! — ale przecież nie było na co narzekać.
To, co dla panny Park było momentem ciepła i poczucia bezpieczeństwa, nie do końca było też zamiarem Grahama. Bliskość to nieodłączny element, bez którego trudno o jakiekolwiek zaangażowanie, zwłaszcza w podobnych okolicznościach. Czy gdyby spotkali się gdzieś przelotnie w klubowej toalecie, czy na ławce w parku, także by o nią dbał? Niewykluczone.
To aż tak oczywiste? — wymruczał, przyjmując teatralnie niewinną minę. Pomimo technicznego i rzeczowego podejścia do życia, był wrażliwy na wszelkie piękno i lubił go doświadczać na wszelkie sposoby. Pomimo skupienia na czymś zupełnie innym, niż refleks, chwycił w locie koronkową bieliznę i zmiął ją w dłoni. Zaraz jednak odrzucił ją gdzieś na stos reszty ubrań, przysuwając się do nagiej kobiety i powstrzymał ją, nim oblizała swoje palce. Chwycił za drobny nadgarstek i wsunął szczupłe palce do swoich ust.
Odwdzięczę się przy drugiej rundzie — obiecał, bo jak sama słusznie zauważyła, mieli przed sobą całą noc. Czy uda im się w międzyczasie obejrzeć jeszcze kawałek jakiegoś filmu, czy też padną wycieńczeni, nie było w tym momencie istotne. Z ciężejącym w piersi oddechem odsunął się nieznacznie, by objąć ją całą wzrokiem. Skupił się na tańczących palcach, drażniących kobiecość w dobrze znany jej sposób. Lubił obserwować i analizować, by wyciągać wnioski, lecz w tym przypadku zwyczajnie podziwiał piękno aktu samospełnienia w akompaniamencie cichych, układających się w przyjemną dla uszu melodię jęków. Wyrwany z transu nie od razu zareagował, dopiero po chwili doprowadzając do świadomości padające słowa. Kimże był, by sprzeciwiać się wysuniętej prośbie?
Przysunął się i mimowolnie spiął, kiedy dłoń Jamie przyciągnęła go ku sobie. Momentalnie rozpłynął się pod wilgocią ust, a całe ciało przeszedł elektryzujący dreszcz. Z męskiej piersi niespodziewanie wydarło się westchnienie, zagłuszające ciężar prędko bijącego serca. Powolne, głębokie ruchy były o wiele bardziej podniecające, niż pospieszne tempo i gwałtowna eskalacja była kwestią tylko kilku dodatkowych sekund.
Dość! — Odsunął się zdecydowanie, łapiąc większy haust powietrza, by choć trochę się uspokoić. Ilość alkoholu krążącego we krwi była na tyle wysoka, by pobudzać do działania, jak i na tyle niska, by nie tępić odruchów. Chciał ją posiąść tu i teraz, bez dalszego zwlekania, byleby zaspokoić pierwszą żądzę, która pozwoli na dalszą zabawę. Pochylił się, łącząc ze sobą ich spojrzenia. Jasne tęczówki płonęły żywym ogniem, kiedy obejmował ją, przyciskając do siebie ciasno. Ostatni moment na zawahanie rozmył się już dawno, nie pozostawiając żadnych wątpliwości, że chce już tylko jednego. — Ciężko się przy tobie powstrzymać, wiesz? — odezwał się ściszonym głosem, wcale nie wymagając odpowiedzi, po czym wpił się w zwilżone końcem języka wargi.
Usiadł, opierając się o tył kanapy, lekko ciągnąc za sobą Jamie, gestem zapraszając do pozycji, od której to wszystko się zaczęło. Objął drobną sylwetkę ramieniem i odgarnął ciemne włosy na jedną ze stron, chowając twarz w zgięciu szyi. Ponownie dał się odurzyć słodkiej wanilii, a spierzchnięte od głębszych oddechów usta znaczyły kark. Wszedł w nią powoli, zgodnie z wcześniejszą prośbą o delikatność, pozwalając kobiecie nadać oczekiwany rytm.
Jamie Park
space cadet
30 y/o
LOVE IS IN THE AIR
157 cm
kręcę lody i piekę w Kitten and the Bear
Awatar użytkownika
„Miłość jest trochę jak dobre ciasto — trzeba cierpliwości, odwagi i kogoś, z kim można podzielić ostatni kawałek.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkion/jego
typ narracjiTrzecia osoba
czas narracjiCzas przeszły
postać
autor

trigger warning
erotyka
Spoiler
- Owszem... - odpowiedziała na słowa o drugiej rundzie.
Skoro puściły już wszystkie hamulce, i tak zrobiło się coś, czego może nie powinno się robić, to trzeba było to wykorzystać do ostatka. Nawet jeśli potem będzie się żałowało. Chociaż czemu miałoby się żałować. W końcu niczego jej nie obiecywał. Chociaż słowa sprzed pocałunku mogły znaczyć, że chciałby... Jamie, to nie jest czas na takie myśli.
Pieściła go niespiesznie, dłonią sterując jego biodrami. Jednocześnie z jej pełnych ust wydobywały się coraz głośniejsze westchnienia i stłumione jęknięcia, bo zgodnie z jego poleceniem nie przestawała pieścić samej siebie. Dopiero kiedy jej ciałem zaczęły wstrząsać pierwsze, niekontrolowane spazmy wywołane pieszczotami, przestała i przeniosła drugą dłoń na jego pośladki.
Dość!
Kategoryczność tego słowa zaskoczyła ją na tyle, że kiedy się cofnął spojrzała na niego zmartwiona, że mogła zrobić coś dla niego nieprzyjemnego. Jednak rozognione spojrzenie Mike'a i jego pierś falująca w przyspieszonym oddechu uspokoiła ją, więc zmarszczyła brwi, udając naburmuszoną.
- Podobało mi się to! - mruknęła z wyrzutem, ale zaraz pozwoliła się ułagodzić, kiedy wspomniał o tym, jak trudno było jej się oprzeć. - No i to jest komplement...
Szelmowski uśmiech, kiedy zsuwała się z kanapy, kątem oka obserwując jego sprawne przygotowania. Trochę chciała mu w tym pomóc, ale Mike najwyraźniej lubił kontrolować sytuację pod każdym względem.
- Trzeba się było nie powstrzymywać... - dodała lekko, jakby stracił szansę na coś fantastycznego.
Ale zaraz skończył się w niej potencjał na odgrywanie kobiety fatalnej. Przygryzła wargi, przyglądając się pozycji, do której ją zapraszał. Westchnęła, próbując nieco uspokoić bijące serce. Więc to teraz. Przełknęła ślinę i powolutku, niczym kot wgramoliła się na niego, unosząc się nad jego podnieceniem. Położyła dłonie na jego twarzy, patrząc na niego z góry czułym spojrzeniem. Wpatrywała się chwilę w tę twarz, jakby chciała ją zapamiętać, po czym z zadowolonym uśmiechem przyciągnęła do swoich piersi, pozwalając się całować i drażnić zarostem.
- Powoli... Dawno z nikim nie byłam. - szepnęła, kiedy zmusił jej biodra by lekko opadły.
Pomogła im znaleźć się dłonią i delikatnie skrzywiła się, czując największą bliskość, jaką para ludzi mogła przeżywać. Powoli opadała, nabijając się na niego, aż na nim usiadła z westchnieniem i przytuliła się do niego, trwając tak dłuższą chwilę.
W końcu teraz ona rządziła... I wykorzystała to. W powolny, pełen zrozumienia siebie sposób. Dobrze wiedziała, jak bardzo on pragnął teraz pośpiechu. Ale ona chciała intensywności. Unosiła się i wracała w powolnych ruchach, odchylona w zjawiskowym łuku. Jedną z jego dłoni położyła sobie na piersi, pokazując mu jakich chce pieszczot. Drugą przeniosła na swoją szyję i dopiero wtedy złapała go za kark przyspieszając. A kiedy jasnym było dla niej, że to już ten moment, przysunęła się do niego, opierając się czołem o jego czoło. Wbiła węgielki swoich oczu w jego i wyszeptała.
- Jestem tak blisko... Pomożesz mi? - i oddała jemu się cała.
Niekontrolowane spazmy rozkoszy, szarpiące jej maleńkim ciałem, zalały go intensywnością jej doznań, przy akompaniamencie narastających jęków, które nagle się urwały, kiedy nadszedł jej wybuch... A chwilę potem jego...
Tego wieczora słowo "jeszcze" padało z jej ust kilka razy, przeplatane fragmentami filmów. Filuternymi rozmowami i przekąskami w szlafrokach. Dopiero nad ranem zasnęła wtulona w niego, nieświadoma tego, jak wiele mogło się dziać w jego głowie teraz.
The end ;(
Michael Graham
ODPOWIEDZ

Wróć do „#23”