-
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Uniósł brwi nieco zaskoczony, ponieważ wydawało mu się, że jakieś ptaszki doniosły jej o jego nowej profesji. Ciekawe.
Gdyby nie było ludzi, pewnie więcej by o sobie opowiedział oraz rzucił ciekawostką o liczbie złapanych zbiegów. Z drugiej strony, nie pytała ani nie wyglądała na zainteresowaną, to czy powinienem był tak się naginać? pytał samego siebie, jeżdżąc palcem wskazującym i kciukiem prawej dłoni od podbródka w górę.
- Na pewno? - spytał, bo naprawdę był gotowy na rozmowę z właścicielami lokalu, byleby tylko otrzymać zgodę na przejrzenie nagrań z monitoringu. Najlepiej gdyby kilka osób te nagrania oglądało, bo oglądając je samemu… cóż, sporo czasu może się zejść. pomyślał, a on akurat nie miał nie wiadomo ile czasu, który mógłby poświęcić na oglądanie nagrań.
- Ja… nie, to nie tak. Podjechałem pod Twój dom ale Cię nie było i powiedziano mi, że nie wiadomo kiedy wrócisz. - powiedział, zostawiając sobie coś co jeszcze usłyszał, dla samego siebie. Będzie lepiej jak już dasz jej spokój. Poznała kogoś i o wiele częściej się uśmiecha. Te słowa go zabolały tak, jakby ktoś wsadził w jego serce nóż. Najpierw zabolał go list, a potem to. Dzisiaj, widząc pierścionek na dłoni Cath, serce zabolało go po raz kolejny.
Słysząc pytanie, David spojrzał Catherine prosto w oczy, a następnie parsknął śmiechem.
- Ty sobie żartujesz ze mnie teraz, prawda? Czyżbyś już zapomniała o tym, co mi napisałaś któregoś razu? - Na pewno specjalnie udawała, że nie wie o czym mówię. pomyślał z uniesioną brwią, będąc przekonanym, że ta reakcja nie była prawdziwa.
Czekał, masując sobie skroń. Miał ochotę pójść na masaż albo na siłownię, gdzie wlazłby na bieżnię i po prostu biegł przed siebie. Starając się nie analizować tego spotkania - choć zapewne koniec końców i tak by je analizował. Wyciągnął telefon, by przejrzeć social media, lecz zbyt długo na nich nie posiedział, ponieważ nagle przyszła Mary z jego zamówieniem.
- Dziękuję bardzo. - powiedział, posyłając kelnerce lekki uśmiech.
- Czy widziała Pani bądź kojarzy tego oto mężczyznę? - spytał, ponownie wyciągając zdjęcie ze swojej torby i kładąc na stoliku tak, by Mary dobrze je widziała.
- Jestem detektywem i szukam go, ponieważ ma na swoim koncie kilka poważnych wykroczeń. - wyjaśnił, w międzyczasie pokazując swoje policyjne ID.
- Każda nawet najmniejsza informacja się przyda. - dodał, mając nadzieję, że czegoś się dowie. Musiał się czegokolwiek dowiedzieć, by móc układać puzzle.
Catherine Bennett
-
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
- Tak - odpowiedziała nieco zbyt pośpiesznie. Nie zamierzała wplątywać w to swoich dziadków jeśli tylko mogła tego uniknąć. Chociaż jeśli upór mężczyzny został przynajmniej taki sam jak wtedy, gdy był nastolatkiem to czuła, że wcześniej lub później do tego dojdzie.
- Pod mój dom? - zapytała szczerze zaskoczona. Nie wiedziała, że chłopak kiedykolwiek złożył jej wizytę w domu. Rodzice ani rodzeństwo nigdy nie wspomnieli jej o tym ani słowem, a zazwyczaj ktoś był jednak tam obecny. Nie wykluczała także możliwości, że Harrison po prostu zmyślał. Po co? Nie wiedziała. Ale to była bezpieczniejsza opcja - on ją już zranił, gdyby zrobiła to jeszcze jej rodzina, dla której w zasadzie poświęciła wszystko to... To nie wiedziała czy da rade się po tym podnieść. Liczyła na to, że to po prostu nieporozumienie i zwykła zawodność pamięci.
- Pamiętam wszystko co ci napisałam i nie wiem o czym mówisz, nie zamierzam z tobą publicznie roztrząsać tego co nas kiedyś łączyło. Niech to zostanie w przeszłości- odpowiedziała chłodno na jego słowa i śmiech. Czy ona była w ukrytej kamerze? Bo nie wierzyła, że to wszystko działo się naprawdę.
Nagrania były w porządku - sprawdziła dla pewności czy są wyraziste i czy w trakcie ostatniego miesiąca nie było przerw. Nie wypatrzyła nic takiego. Przerzuciła archiwalne pliki na zewnętrzny dysk.
Czekając na przeniesienie pozwoliła się oprzeć mocniej o fotel, zamknąć oczy i po prostu odetchnąć i uspokoić się. Czuła się jeszcze bardziej wyczerpana emocjonalnie, psychicznie i fizycznie niż zazwyczaj. To był ciężki dzień i marzyła tylko o tym, aby ten dzień się skończył. Najlepiej jak najszybciej. Drugim marzeniem było to, aby mężczyzna z jej przeszłości został w tej przeszłości. Chciała spokoju, nie chciała znowu rozgrzebywać starych ran (nawet jeśli nie zdążyły się zagoić). Wiedziała, że ani ona nie była już tą zakochaną bez pamięci małolatą, ani on chłopakiem którego znała. Minęło stanowczo za dużo czasu i stanowczo za dużo się wydarzyło. Kochała wspomnienie, nie rzeczywistość - a ta była szara i przygaszona. Z cichym postanowieniem, by nie dać się wciągnąć w gierki i przetrwać zabrała nośnik. Była gotowa mu go wręczyć, aby dał jej i temu miejscu święty spokój.
David Harrison
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjiczas narracjipostaćautor
- Ach tak. To nowy chłopak mojej córki, chodzą ze sobą dość krótko. To jakaś Pana rodzina? - zapytała uprzejmie, nie chcąc od razu wypalić z czymś czego będzie potem żałować. Mary była nieo sceptycznie nastawiona do ich związku ze względu na różnicę wieku, ale czuła, że jeśli będzie naciskać to Anabelle całkowicie się w sobie zamknie. Mogła powiedzieć wszystko, ale od kiedy jej córka zaczęła się z nim spotykać była zdecydowanie bardziej otwarta, częściej się uśmiechała i wręcz promieniała. Nie miała serca i odwagi zabierać tego swojej słodkiej córce, zwłaszcza po śmierci jej ojca. - Moja Anabelle nie mogła przestać o nim mówić i był u nas kilka razy na obiedzie. Chociaż przychodził też tutaj i zachwalał kuchnię pani Papadakis. Podobno nie ma sobie równych i chyba jestem w stanie zaakceptować jej zwycięstwo - gadała jak najęta. Zdawała sobie z tego sprawę, ale musiała czymś zająć czas, podczas gdy telefon uparcie milczał.
Zbladła, gdy usłyszała o poważnych wykroczeniach. Niewiele myśląc opadła na krzesło naprzeciwko mężczyzny. Jakie to mogły być wykroczenia? Jej córka... Zamierzała ją uziemić do jej sześćdziesiątki jeśli to była prawda. Czy to dziecko nie mogło wytrzymać kilku dni bez pchania się w kłopoty.
- Wykroczenia? Jakie wykroczenia? Przecież to miły człowiek, tylko trochę nierozgarnięty - powiedziała, nerwowo mnąc w dłoniach fartuch. Gdy jednak mężczyzna wyciągnął odznakę krew całkowicie odpłynęła z jej twarzy i musiała złapać się blatu stołu, aby nie runąć jak długa. - Czy on jest niebezpieczny? Czy grozi jej niebezpieczeństwo? Ona mi zawsze wszystko mówiła, nie spóźniała się i dzwoniła... - czuła jak robi jej się słabo, a w klatce piersiowej poczuła uścisk. Powietrza. Potrzebowała powietrza.
- Boże - powiedziała jeszcze cicho zanim świat stał się ciemny, a ona sama zaczęła osuwać się z krzesła.
Catherine Bennett
-
We keep this love in a photograph
We made these memories for ourselves
Where our eyes are never closing
Hearts are never broken
And time's forever frozen still
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
David zmrużył oczy bo czy mówił niewyraźnie? A może zbyt cicho?
- Tak Catherine. Pod TWÓJ dom. I wiesz co usłyszałem? Nie zawracaj sobie głowy, bo ona już tu NIE mieszka. I dokładnie z naciśnięciem na nie. - całą wypowiedź odwzorował w taki sposób, w jaki on ją usłyszał od Pani Bennett. Żałował, że tego nie nagrał, to przynajmniej miałby dowód a tak? Niestety z pamięci nie mógł tego wyciągnąć i zgrać na jakikolwiek dysk. Trochę mu się jednak zapaliła lampka, bo czy to oznaczało, że nikt z rodziny nie przekazał Catherine tego, że David u niej był? Dlaczego? Zapomnieli? Nie rozumiał tego. Zawsze był miły dla rodziny Cath i może tylko raz... no dobra dwa.... no dobra cztery razy wróciła później niż powinna przez niego, ale nie mógł nic poradzić na to, że tak dobrze spędzało mu się z nią czas. I tak bardzo nie lubił pożegnań. Specjalnie nawet wrócił pamięcią do tamtego wydarzenia, gdy zaraz po opuszczeniu wojska, udał się pod drzwi domu Cath. Nim mu ktoś otworzył minęło kilka minut - nie miał z tym problemu bo domyślał się, że mógł przeszkodzić np. w drzemce, kąpieli albo innych pracach domowych.
- No właśnie chyba problem w tym, że nie pamiętasz. - powiedział, kręcąc głową. Gdyby pamiętała, to doskonale by wiedziała o czym mówię. dokończył w myślach. Zaraz jednak musiał się przestawić i zostawić przeszłość za sobą, ponieważ potrzebował informacji.
Usta ułożył w kreskę gdy usłyszał kim był jegomość ze zdjęcia. Szlag.... podrapał się po głowie. Uważnie słuchał, nie przerywając Mary, lecz nie podobało mu się co słyszał. Kurwa... był w jej domu. Spodziewał się pytań - normalna reakcja, szczególnie jeśli chodziło o kogoś bliskiego. Nim jednak zaczął udzielać odpowiedzi, postanowił zadać pytanie.
- Czy nic u Pani w domu nie zaginęło? W szczególności biżuteria. - zapytał, bo to miało ją naprowadzić do wykroczeń gościa ze zdjęcia. Dopiero po tym pytaniu, postanowił odpowiedzieć na zadane pytania.
- Ogólnie ma na swoim koncie włamania, kradzieże oraz.... gwałt. - tak mówiły akta. Ofiara leżała w szpitalu i walczyła o życie. Z tego co David wiedział, nazywała się Emma i jej stan był ciężki.
- Tak, jest niebezpieczny. Nie znamy jego obecnej lokalizacji. Pani córka może być zagrożona, ale istnieje też szansa, że zdołała się ukryć. Mogę spróbować Pani pomóc. Sprawdziłbym ostatnią aktywną lokalizację jej telefonu i zobaczymy, co da się ustalić. - powiedział, bo niejednokrotnie namierzano telefony albo czekano aż się pojawią w sieci by móc je namierzyć. Mimo wszystko można było spróbować od ostatniej aktywnej lokalizacji by sprawdzić, czy właśnie tam nie leżała komórka, a gdzieś niedaleko nie ukrywała się dziewczyna.
- Czy Pani córka kolegowała się z kimś o imieniu Emma? - zapytał, bo jeżeli odpowiedź brzmiała twierdząco, to oznaczało, że typ wybierał sobie znajome albo jednej albo drugiej dziewczyny albo... jedną faktycznie kochał gdy drugą traktował jak zabawkę. Od tego myślenia głowa go powoli zaczynała boleć. Dobrze, że w aucie miał tabletki przeciwbólowe.
Catherine Bennett