-
You were my town
Now I'm in exile, seeing you out
I think I've seen this film before
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiżeńskietyp narracji3os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Dlatego, gdy usłyszała, że Zella wróciła do miasta wiedziała, że to dobra okazja, żeby nie siedzieć samej ani w domu ani w pracy. Uprzedziła ją, że wpadnie i po drodze wstąpiła jeszcze do ulubionej restauracji i na małe zakupy, żeby nie wpadać z pustymi rękoma. No i żeby mieć wymówkę do spędzenia u niej trochę więcej niż kilku minut.
- Heeej, przepraszam, że dopiero teraz… – bo oczywiście, że powinna do niej wpaść dużo wcześniej – a tak naprawdę to mnie życie pokonało, a nie ją – ale wszystko jej się rozjechało i dopiero próbowała to poskładać do kupy – Ale nie ma tego złego. Zdążyłaś się na powrót ogarnąć przynajmniej! – dodała, wchodząc w głąb mieszkania panny Gardner i podając jej torby – Przyniosłam chińszczyznę i wino. I tak wiem, że wino nie pasuje za bardzo do chińszczyzny, ale uznałam, że nie ma to większego znaczenia. – wyjaśniła, uśmiechając się pogodnie, bo kim one niby były, żeby marudzić na niedopasowanie alkoholu do jedzenia – bratem Zelli albo ojcem Gigi?! No nie. Więc spokojnie mogły tak zaszaleć – No i wiesz, że masz sporo do opowiadania, prawda? Wyjazdy, powroty… musisz się wytłumaczyć. – teoretycznie wcale nie musiała, ale mimo wszystko Georgina miała nadzieję, że zdecydowanie więcej będzie mogła słuchać niż mówić. Naprawdę na to liczyła!
Zella Gardner
-
It’s no use going back to yesterday, because I was a different person then.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracji1os (bio), 3os (reszta)czas narracjiprzeszłypostaćautor
Georgina spadła jej zatem jak z nieba. Żona jej brata była nie tylko idealna do spędzenia wspólnego czasu i krótkiego odpoczynku, ale dała jej też doskonałą okazję do tego, by dopytać co ją ominęło w czasie, gdy przemierzała jeszcze ulice Vancouver. Niby spotkała się już z Percivalem, ale była również ciekawa jak miewała się jego małżonka. Zwłaszcza, że obie panie całkiem się lubiły, a Zella traktowała Georginę jak pełnoprawnego członka rodziny.
— Ależ nie masz za co przepraszać, kochana. — bez względu na to, kogo życie pokonało (mnie trochę też, więc spokojnie), ważne że ostatecznie pojawiła się w jej skromnych progach, nawet niosąc drobne rekompensaty. Bez których by się obyło, ale z pewnością Zella przyjmie je z pocałowaniem ręki – tak samo, jak i samą Georginę. Wpuściła ją do środka, od razu odpowiadając jej równie sympatycznym, a nawet i lekko rozbawionym uśmiechem. — Wszystko jedno. Ważne, że mamy co jeść i pić. Dziękuję ci bardzo za te dary, daj mi je tutaj i rozgość się. — przede wszystkim chciała wszystko naszykować, ale także odciążyć jej gościa, by ta mogła swobodnie pozbyć się odzieży wierzchniej. — Wytłumaczyć się? Dobrze, dobrze, jak usiądziemy to się wyspowiadam. — zaśmiała się, ciesząc się w duchu, że będzie miała do kogo otworzyć usta w dniu dzisiejszym. Oczywiście miała już do tego okazję w pracy, ale jej to nigdy nie było mało.
Georgina Gardner