-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Wpadła w końcu do lokalu. Nieco zdyszana. Z włosami w lekkim nieładzie oraz cieniami nie tyle na powiekach, co pod oczami. Nie były jednak one zaletą jakiejś markowej palety barw. Nie Mac czy Nyx Cosmetics, ale Not Enough Hours of Sleep.
Od razu namierzyła stolik, przy którym siedziała cała ekipa i niemal od razu do nich podeszła, machając na powitanie po czym zaczęła się rozglądać za jakimś wolnym krzesłem, którego oczywiście brakowało... Nawet nie sądziła, że przed jej przybyciem Cat zwróciła uwagę na to, że może być za mało siedzeń.
- Serio? Myślałam, że będą mieć wystarczająco krzeseł... Cześć, sorry za spóźnienie - rzuciła w ramach przywitana. - Idę zamówić i zaraz powiecie mi, co mnie ominęło.
Popędziła w kierunku kasy i czym prędzej zamówiła sobie baraninę na grubym z sosem czosnkowym. To był dzień właśnie na takie połączenie. Nie czuła się na siłach, aby wziąć ostry albo mieszany chociaż może dzięki temu mogłaby się chociaż nieco rozbudzić.
W końcu jednak wróciła do stołu, a po drodze zgarnęła jeszcze dodatkowe krzesło, które stało przy jednym ze stolików i wcisnęła się nim gdzieś obok Catherine po czym przyjrzała się zebranym, próbując się wsłuchać w rozmowę oraz zorientować w tym o czym była w ogóle mowa. Chociaż wyglądało na to, że trafiła znowu na temat związany z podbojami oraz randkowaniem.
- Czyli co... próbujecie teraz wyswatać mojego prawie, że imiennika? - zapytała, rozsiadając się wygodniej po czym spojrzała na znajdującego się w pobliżu Stonesa, który najwyraźniej stał się teraz obiektem rozmowy.
Czasami nadążenie za nimi wszystkimi było prawdziwym wyczynem. Spojrzała jeszcze błagalnie zarówno na Duffy oraz Erzę, aby poprosić je o streszczenie sytuacji. Mogłaby jeszcze o to w sumie poprosić Alexa, bo jako prawdziwy mężczyzna oczywiście również był zainteresowany plotkami tak samo jak one.
Eric Stones Alexander Hall Duffy Summers Erza B. Fernandes Catherine Bennett Jason Choi
-
PC freezes? Oh well... let's go outside and throw snow balls at each other
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Dzięki. - podziękował Jasonowi rzecz jasna za kibicowanie w cieniu, a zaraz parsknął śmiechem.
- Jeśli chodzi o wakacje, to jestem jak najbardziej na tak. - powiedział, nie komentując słów o wyrwaniu jakiejś na charakter - jego wyraz twarzy zupełnie wystarczał, jednak zaraz też ponownie zaśmiał się krótko, bo rozbawiły go słowa Alexander Hall.
- Obiecuję, że jak tylko jakąś znajdę, to zapytam, czy jest w pakiecie z dwoma koleżankami. - odparł, kładąc sobie dłoń do serca tak, jakby właśnie składał przysięgę. Zaraz się nawet rozmarzył i to tak, że dopiero za trzecim razem usłyszał swoje zamówienie. Czym prędzej wstał i pobiegł je odebrać, przy okazji zgarniając więcej serwetek - choć i to mu nie pomogło, bo przy trzecim gryzie, na spodnie skapnął mu sos. Kurwa..... westchnął głośno i wytarł plamę tak, że nieco bardziej ją roztarł. Dobrze, że blisko miał auto.
- A masz tam jakąś seksowną latinę? - spytał z powagą Duffy Summers, bo w sumie czemu miałby nie skorzystać z propozycji?
Ponownie zaczął mordować przyjaciela wzrokiem za to co powiedział.
- Ha ha, bardzo zabawne Jason. Bardzo zabawne. - odparł, przewracając oczami, bo jasne, nie miał tak rozbudowach nóg jak Choi, ale nie uważał, by sam miał chude szczudła. Chodził na siłkę - może rzadziej niż kiedyś - lecz jak już ćwiczył, to bardziej stawiał ręce niż nogi. Ostatecznie jeszcze biegał na bieżni lub jeździł na rowerku.
- Wybaczamy spóźnienie. - odparł, choć Erika Lindberg mogła go nie usłyszeć, ponieważ poszła złożyć zamówienie. Po chwili wziął kilka łyków coli i spojrzał na Catherine Bennett, a potem na Erza B. Fernandes lecz nic sensownego nie powiedział.
- Coś tam próbują, ale czy coś z tego wyjdzie.... - kto wie, kto wie. Jak nie, to zawsze mógł liczyć na miłą kelnerkę w Emptiness.
-
Where'd you wanna go?
How much you wanna risk?
I'm not looking for somebody
With some superhuman gifts
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiOna/jejtyp narracjiTrzecioosobowaczas narracjiCzas przeszłypostaćautor
- Takie jesteście - prychnęła rozbawiona Catherine. Na razie krzeseł nie brakowało, ale ich grupa była dość duża.
Gdy otrzymała zamówienie od razu zabrała się za jedzenie. Zdecydowanie zimny kebab był jednym z najgorszych kulinarnych momentów, więc wolala jeść to szybko. Nawet jeśli miała być w sosie.
Przechyliła się, aby lepiej zobaczyć na zdjęciu latynoska. Przełknęła gryza słysząc słowa Erzy. To nie było na jej liście rzeczy idealnych do słuchania podczas jedzenia. Bardziej jej uwagę przykuło, że dziewczyna wydawała się mieć klapki na oczach. Powoli żuła jedzenie tracąc na nie ochotę i czuła jak coś ciężkiego osiada jej na żoładku. Naprawdę nie chciała matkować przyjaciołom, ale tutaj aż się o to prosiło.
- Czy jesteś pewna, że zamieszkanie z wakacyjną miłością po tak krótkim czasie znajomości to dobry pomysł? - zapytała delikatnie. Miała tylko nadzieję, że Erza cokolwiek o nim wie. Choćby to czym się zajmował, czy nie był jakimś lovelasem i czy nie był przypadkiem seryjnym mordercą. Ot, niezbędne minimum.
- Chcesz gryza?- zapytała, gdy tylko Erika usadowiła się obok niej. Nie godziło się wszak, aby ktoś siedział i patrzył jak inni jedzą. - W zasadzie omawiamy pochopne wybory Erzy w sprawie pewnych latynoskich bogów seksu. W dużym, dużym skrócie - powiedziała z lekkim uśmiechem.
Próbowała przysłuchiwać się dyskusji, ale w pewnym momencie się wyłączyła i po prostu przeżuwała w ciszy, okazjonalnie łapiąc jakieś pojedyncze słowa wyrwane z kontekstu.
Erika Lindberg Eric Stones Alexander Hall Duffy Summers Jason Choi Erza B. Fernandes
-
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
-
Kochajmy się, a zwłaszcza bezdomne pieski
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Nic dziwnego, skoro jest taki hot, co nie? — rzuca do Duffy, aż powachlowała się dłonią. Przypomniała sobie te wszystkie hot momenty ze swoim latino bogiem, ale zaraz poważnie marszczy brwi — chyba Cię pojebało, że dam Ci posmakować mojego chłopa Duffy — bo nie. Erza nienawidziła się o ironio dzielić. Monogamia była prosta. Jeden + jeden = dwa. Nie żadne trzy, albo tak podzielę się Tobą z moją kumpelą — nie liczy się portfel a serce — rzuca wielkim słowem i puka się w mostek. Raczej nie poleciałaby nigdy na hajs. Jakoś jej to nie bawiło.
— Nie? Co to w ogóle za pytanie — pyta, unosząc jedną brew i wpatruje się do Jasona. Za to wraz z kolejnymi pytaniami coraz bardziej zdaje sobie sprawę jak wielką debilką jest — ale nie jestem pewna. Ktoś musi spuścić na mnie kubeł zimnej wody — i przyjaciele mieli jej to właśnie zaserwować. Zimny prysznic, by była w stanie przy nim myśleć racjonalnie, albo wypierdolić go za drzwi.
— Siemka Ericzka — macha jej, kiedy tylko ją zauważy. Odprowadza krótko ją wzrokiem, ale zaraz zaczyna się kolejna plejada wyrzutów sumienia.
— Już mieszkamy razem... — mruczy cicho pod nosem, po czym przejeżdża dłonią po plecach — chyba tak — rano żadnych szwów nie widziała, może coś się zmieniło — obiecujesz? — aż robi wielkie oczy — obronicie mnie? — patrzy po wszystkich kumplach. Skoro przyjaźnili się z Hallem, to wszyscy musieli umieć się bić, prawda?
— Chyba powinnyśmy zrobić babski wieczór bez facetów — rzuca, spoglądając i na Duffy, i na Catherine, i na Erikę — jakieś oglądanie dennych komedii romantycznych i narzekanie na facetów — chipsy, lody, kocyki, maseczki — taka konkurencyjna imprezka, co girls? — skoro faceci jechali sami, to mogły zrobić im konkurencję. Może jakieś wino, zioło, by się do tego dodało?
-
Hot summer, a hot hot summernieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracji- przeszłypostaćautor
Największym plusem latynoskiego ogiera były, jej zdaniem umiejętności kulinarne. Ale wolała już nie pytać, czy by zgodziła się na pobieranie lekcji u Ricardo, bo widać konkretnie wzięło koleżankę na punkcie jej nowego nabytku.
Eric oczywiście, że tak - odpowiedziała. - Jest w czym wybierać, bo u mnie w branży panuje mega różnorodność.
Tu nie kłamała, ponieważ w istocie przejawiało się dużo ładnych oraz atrakcyjnych ludzi. W końcu brzydcy za bardzo nie mieli czego tam szukać. Owszem mieli swój mały przyczółek, bo znajdowali się amatorzy oglądania filmów z nieatrakcyjnymi ludźmi.
- Cześć Erika - zwróciła się do nowo przybyłej.
Konsumując przysłuchiwała się jak Alexander podchodzi z dystansem do partnera Erzy. Miło, że ktoś brał to na poważnie, takie wielkie big love wakacyjne. Pewnie jak będzie trzeba, to wesprze koleżankę, jak ta będzie potrzebowała się wypłakać jak się okaże, co to za ziółko z tego latynoskiego boga. Swoją drogą racjonalnie myśląc to i Jason też trafił z pytaniem czy coś nie zniknęło z domu.
- W babski wieczór wchodzę bezapelacyjnie - zwróciła się do Erzy, po czym przeniosła wzrok na Catherine i Erikę. - Prześwietlimy ogierowi konta w mediach społecznościowych, może to jakiś ukryty milioner, który chce zdobyć ukochaną, która nie poleci na jego miliony tylko prawdzie uczucie?
-
No one does it better than me
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkishe/hertyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszlypostaćautor
Skoro już wypłynął temat wakacji, Jason wyciągnął komórkę, żeby przejrzeć swój kalendarz. Chyba nie miał w najbliższych miesiącach zaplanowanych żadnych większych eventów, więc właściwie był gotów jechać w każdej chwili.
- Jeśli myślimy o tym na poważnie, odezwę się do waszej dwójki po spotkaniu - zabawne że w sumie on na początku tylko żałował, ale w sumie, dawno nie był na żadnych wakacjach. Czemu nie miałby faktycznie gdzieś pojechać, chyba nawet miał trochę zaległego urlopu. - Wtedy ustalimy wszystkie szczegóły i wybierzemy dokładny kierunek - niby mówili o tym Puetro Rico, ale zawsze mogli rozważyć inne opcje. On się mógł wybrać nawet dalej, może Brazylia?
Na słowa Erzy, Jason tylko uniósł znacząco brew. Jeśli w ten sposób wyglądała miłość, on wolał umrzeć jako singiel. Naprawdę aż tak bardzo ją zaślepiło? - Oto twój kubeł zimnej wody - odpowiedział między kęsami kebaba, wskazując na siebie, Lexa i Cath. Bennett przynajmniej wypowiedziała wprost wątpliwość, którą dzieliła chyba cała ich grupa - poza samą Fernandes. A to ponoć z facetów śmiało się pół internetu, nazywając ich stworzeniami pozbawionymi instynktu samozachowawczego, co to umierają młodo bo odpierdalają dziwne akcje! Sam Jason nie grzeszył specjalnie rozumem, ale w życiu nie dałby mieszkać u siebie jakiejś lasce, nie ważne jak zajebiste blowjoby by robiła. - Jak zaraz klęknie na jedno kolano, można wprost uznać, że robi to dla karty pobytu.
A może jednak Erza powinna pozwolić aby Duffy spróbowała poderwać tego latynoskiego boga. Taki test wierności by mu się urządziło. Wtedy ekipa pewnie spojrzałaby na niego nieco przychylniej - o ile oczywiście by tego testu nie oblał. Ależ by to była drama, gdyby jednak Ricardo-ideał dał dupy!
Eric Stones Duffy Summers Alexander Hall Catherine Bennett Erza B. Fernandes Erika Lindberg
-
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Mało tego Hall idealnie podsumował jej wszystko, co do tej pory się zdążyło wydarzyć w kebabowni. Wyglądało na to, że mieli naprawdę ciekawe tematy do rozmów, które ominęły ją przez drobne spóźnienie.
- Każdy ma inną definicję miłości, Lex. Dla niektórych to wspólne gotowanie i orgazmy, a dla innych co innego - rzuciła, bo sama nie miała pojęcia jak sama mogłaby zdefiniować miłość, której przecież istniało naprawdę sporo rodzajów. - Ale w sumie... Od kiedy znasz tego gościa, że z nim już mieszkasz?
To była dla niej prawdziwa nowość, ale może zapomniała wcześniej dopytać koleżankę o to, co u niej i ominęły ją jakieś naprawdę mocne rewelacje sprzed kilku miesięcy czy coś podobnego.
W końcu jednak opadła z zadowoleniem na krzesło tuż obok Bennett. Przytaknęła jeszcze na jej propozycję, bo w końcu nie było to nic szczególnie zdrożnego. Znały się od dzieciaka i naprawdę wiele razy bywało, że jadły coś na spółkę. Potem sama da jej gryza własnego kebaba.
- Mój kebab. Znaczy Cath kebab, ale spadaj, Alex - burknęła w jego kierunku, gdy tylko chłopak wyraził zainteresowanie wzięciem gryza od Catherine.
Wgryzła się jednak w podstawione przez przyjaciółkę danie i nie przerywała przy tym kontaktu wzrokowego z Hallem. Zupełnie jakby ustanawiała w ten sposób dominację i pokazywała, że ma większe prawo do tego, aby podżerać innym nim sama otrzyma zamówienie.
Propozycja babskiego wieczoru wywołała w niej mieszane uczucia. Komedie romantyczne były gatunkiem, z którym łączył ją prawdziwy love-hate, bo wszystko zależało od tego o jakim poziomie i denności bya mowa. Tym bardziej nie miała ochoty na narzekanie na facetów, bo nie wydawało jej się to być zbyt interesującym zajęciem. Zwłaszcza, że sama nie miała żadnego faceta, na którego mogłaby narzekać. Ani też dziewczyny jeśli taka drobna zmiana szczegółu byłaby dopuszczalna.
- Prześwietlić w necie jak najbardziej go możemy, ale co do reszty... - zaczęła po czym spojrzała w kierunku panów. - Jak bardzo będziecie restrykcyjni z odcięciem się od zasięgu? Zresztą dobra... Przeżyję detoks. Przyjęlibyście mnie do męskiej ekipy?
Jakoś wizja męskiego wypadu bardziej jej przypadła do gustu. Może po prostu zimne piwko i wyjazd w jakieś zupełnie nowe okolice były tym, czego w tej chwili najbardziej potrzebowała. Może mogły to być też niezwykle inspirujące wakacje i jakieś doświadczenia, które będą mogły potencjalnie odmienić jej życie?
Wszelkie te wzniosłe myśli przerwało jednak wołanie faceta zza lady, który właśnie trzymał w rękach jej kebaba, po którego od razu się udała.
Alexander Hall Erza B. Fernandes Duffy Summers Eric Stones Jason Choi Catherine Bennett
-
PC freezes? Oh well... let's go outside and throw snow balls at each other
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- Ej wiecie co... ja to w sumie z wielką chęcią bym gdzieś wybył. Zgadamy się co do terminów, by każdemu pasował, ja to raczej... nie mam żadnych konkretnych planów na najbliższy czas. - odparł zgodnie z prawdą. Raczej nie miał napiętego harmonogramu, o ile nagle w pracy coś się nie wykrzaczy lub nie wleci nowy projekt. Ale szczerze? Czuł, że potrzebuje rozrywki i oderwania się od codzienności. Dla niego było obojętne, czy wyskoczą gdzieś w Kanadzie, czy w ogóle polecą gdzieś za granicę.
- Ach tak... w takim razie może niebawem się odezwę. Chyba, że oprowadziłabyś mnie gdybym przyjechał... znaczy, jeśli taka opcja jest możliwa rzecz jasna? - bo w sumie to nie wiedział, jaka polityka panowała u Duffy i czy np. osoby z zewnątrz, mogły towarzyszyć na planie.
- Chyba muszę Ci przyznać rację Alex . Taka latina to dopiero byłby skarb... - aż się rozmarzył i westchnął. Zastanawiał się, gdzie mógł taką poznać albo czy w ogóle taką spotka, bo jak nie... no to trudno. Bycie samym nie było przecież równoznaczne z byciem samotnym. Zresztą, zawsze mógł wrócić na Litwę lub przeprowadzić się do Korei, bo może to właśnie tam miał kogoś poznać.
Słysząc pytanie Eriki, Eric spojrzał na nią wielkimi oczami, a po krótkiej chwili wzruszył ramionami.
- Eee, ja nie mam nic przeciwko. - a nie miał, ponieważ była jego imienniczką (gdyby nie była, pokręciłby głową i powiedział co innego), aczkolwiek musiał przyznać, że nie spodziewał się usłyszeć takiego pytania.
Po zjedzeniu kebaba, Stones zgniótł papier i poprawił się na siedzeniu, prostując nogi - chyba kogoś przez przypadek kopną, dlatego rzucił krótkim:
- Sorry. - a następnie zabrał nogi tak, by nikomu nie przeszkadzały.
Jason Choi Catherine Bennett Erza B. Fernandes
-
Hot summer, a hot hot summernieobecnośćniewątki 18+takzaimkizaimkityp narracjiTrzecioosobowaczas narracji- przeszłypostaćautor
W zasadzie to nie wiedziała czy zazdrościć Erzie, czy też nie koniecznie. Na pewno dużym plusem było, że latynoski bóg potrafił gotować. Tego zazdrościła przyjaciółce najbardziej z całego jej wakacyjnego romansu.
- To będziemy świadkami takiej wizy na miłość - zauważyła, gdy Jason wspomniał o możliwości szybkich zaręczyn, co w zasadzie mogło się wydarzyć.
Dużo ludzi szukało naiwnych singli przez wszelkiego rodzaju portale randkowe, mając jeden konkrety cel. I za pewnie całkiem sporo daje się oszukać na internetową miłość. W zasadzie, co kto lubi. Jak się da oszukać to jej lub jego problem.
Obecną miłością Duffy był konsumowany przez nią kebab, który pewnie uwodził smakiem niejedną osobę. Ale akurat jemu dało się to wybaczyć, ponieważ pozostawał z człowiekiem, aż go ograniem nie strawi. Więc w jakiś sposób Po zjedzeniu stawali się jednością. Całkiem filozoficzna myśl ją naszła jedząc kebaba.
Może był to efekt tego, że dawno już nie jadła kebaba i po prostu się za nim porządnie stęskniła, tylko nie miała o tym pojęcia?
- Zobaczę, co da się zrobić - zwróciła siędę Erica, wyrywając się z za dużego uwielbienia dla kebaba. - Jesteś przystojny, to raczenie nigdy nie powinno zdziwić jak im powiem, że jesteś ze mną. Atrakcyjni ludzie są zawsze mile widziani, a o wprowadzenie się nie martw. Ogarnę sytuację tylko daj mi wcześniej znać - poprosiła, żeby mieć czas za działanie
Alexander Hall Erza B. Fernandes Eric Stones Jason Choi Catherine Bennett Erika Lindberg