ODPOWIEDZ
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

003.
Nie u każdego wieczór obejmuje gościnę przyjaciela, który i tak praktycznie pielęgnował już tytuł współlokatora po ilości czasu, jaki spędzał w nieswoim (w oficjalnym mniemaniu) mieszkaniu. Dla Diany była to natomiast kolejna z dobrze znanych jej nocy, którą wręcz trzeba było dodatkowo urozmaicić, bo zbyt niebezpiecznie zbliżała się ona do nieszczęsnej rutyny. A ona nie trawiła jak coś zbyt długo pozostawało takie samo. Ani krzty ekscytacji, ani nawet dreszczyku, który zawsze prowokował u niej pojawienie się gęsiej skórki w oczekiwaniu na wydarzenie się czegoś nieoczekiwanego.
Może wymagała zbyt wiele od życia, ale zdecydowanie nie lubiła się nudzić. Każdy, kto ją znał, zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego też Finnick, decydując się na tak częste odwiedzanie Carissoni pod jej własnym dachem, chcąc czy nie musiał się z tym pogodzić. Ostatnio mógł natomiast odpocząć, gdyż Diana przebywała na zimowym wyjeździe ze swoim bratem. Ta noc była nawet jedną z pierwszych wspólnych po jej powrocie, a kilka poprzednich dziewczyna odsypiała po intensywnych górskich wrażeniach, nie mając siły na absolutnie nic poza spacerem do ukochanego łóżka i zaśnięciu w ciągu rekordowej ilości minut. Zdawała sobie sprawę z tego, że będzie musiała to przyjacielowi wynagrodzić. Stąd też powoli planowała i myślała nad tym, jak nieco inaczej ubarwić im wspólnie spędzany czas.
Pierwszą myślą były gry. Diana posiadała konsolę oraz parę gier, które najpewniej polecił jej Filippo, który był bardziej obeznany w tym świecie. Oprócz tego, do wyboru mieli parę klasycznych planszówek jak Monopoly czy Scrabble. Mogli też pograć w Uno lub wymyślić coś zupełnie innego. Z nią często plany przybierały różne obroty, często zmieniając się o sto osiemdziesiąt stopni. Mogli zacząć grami, ale tak naprawdę mogli skończyć tę noc na robieniu czegoś kompletnie niezwiązanego z rozrywką, przynajmniej w tym bardziej kojarzonym sensie.
Przebrana już w piżamę, najpierw wyłożyła wszystko na stolik w salonie, póki co pozostawiając Finnicka w błogiej nieświadomości o jej planach. Natknęła się na niego po drodze, niosąc koce oraz poduszki, dzięki którym będą mogli siedzieć tam w cieple i wygodzie, zwłaszcza że dzisiejszy dzień był dla Diany całkiem mroźny.
Mam nadzieję, że nie planujesz iść dzisiaj wcześnie spać. — rzuciła w jego stronę, uśmiechając się tajemniczo, ale nie zatrzymując się nawet na moment. Odłożyła to, co trzymała w garści na kanapę, po czym podreptała do kuchni. Do rozpoczęcia wieczoru brakowało im tylko czegoś ciepłego, co rozgrzeje wciąż nieco przemarzniętą po dzisiejszym dniu Dianę. Postawiła na klasyczne kakao z piankami w ich ulubionych kubkach. Pasujących do siebie, oczywiście, bo przecież przyjaciele zawsze musieli być matching. Nic w tym dziwnego, prawda?

Finnick Harrison
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
26 y/o
For good luck!
183 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
Będę legendą jak Pele (xd), znają miasta i fawele
Ballon d’Ora zgarnę tak jak Dembele, toczycie pianę, ja toczę fele
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Lubił Diane. I to bardzo. Ale obawiał się, że powoli zbliżali się do granicy, której nigdy nie chciałby przekraczać. I nie. Nie chodziło o to, że nie widział kobiety jako potencjalnej przyszłej partnerki, tylko o stres, który pojawiał się u niego za każdym razem, gdy myślał o związkach. Uwielbiał wolność; dawała mu ona pełne poczucie swobody, luzu i pewności, że nie jest od kogoś zależny. Blondynka była cudowną kobietą, o czym świadczył fakt, że jako sąsiadka i najlepsza przyjaciółka wiedziała o nim wszystko. Problem w tym, że od dłuższego czasu ich relacja zaczęła być naprawdę bliska i jako przyjaciele zaczęli być dla siebie również kochankami. Pamiętał ten dzień, jakby to było wczoraj. Na wspólnej imprezie ze znajomymi poczuł dziwne uczucie zazdrości, kiedy zobaczył obcego mężczyznę kręcącego się wokół kobiety. Nie wiedząc czemu, ruszył w stronę mężczyzny, odciągając ją tak, jakby właśnie podrywał kobietę, która była już zajęta. Od tamtej pory przekroczyli pierwszą granicę i powoli zaczęli wyglądać jak para.
Finnick nie lubił się nudzić, dlatego tak bardzo uwielbiał wszystkie spotkania z blondynką. Nie byli typowym, zakochanym w sobie duetem, który od razu wskakiwał sobie do ramion, tylko zawsze uzupełniali i zmieniali swoje spotkania tak, że nie dało się podczas nich nudzić. Jako rezydent często wracał do swojego mieszkania późnymi wieczorami, zmęczony, myśląc tylko o tym, by położyć się na łóżku. Różnicą były te dni, w których po pracy spotykał się z kobietą, która potrafiła sprawić, że zmęczenie momentalnie zanikało. W wolnych chwilach również on starał się wpadać na pomysły, podczas których chciał zabawić kobietę tak, by nawet przez sekundę nie poczuła nudy.
Ostatnie dni były dla chłopaka ciężkie. Wyjazd przyjaciółki, nadmiar obowiązków i rodzinne problemy sprawiły, że czuł się przeciążony nadmiarem dramatów w swoim życiu. Wiedział na co się pisze wybierając taki zawód a nie inny, tylko nie sądził, że trafi na tak upartego doktora jak teraz. Znał wielu lekarzy, jednak ten jeden… wyjątkowy; potrafił wywrócić go z równowagi do tego stopnia, że musiał się powstrzymywać przed użyciem słów, których mógłby potem żałować. Na dodatek problem z siostrami sprawił, że zaczął nadmiernie żyć problemami innych zamiast swoimi. Na szczęście ratunkiem miało być spotkanie z blondynką, która niedawno wróciła z wyjazdu. Cieszył się na nie, marzył tylko o tym, by w luźnej atmosferze spędzić czas z kobietą, która jak nikt potrafiła wywołać uśmiech na jego zmęczonej pracą twarzy. Przez cały dzień zastanawiał się, co takiego ciekawego wykombinuje, by urozmaicić ten wieczór we wspólnym towarzystwie. Finalnie jednak rozważał wspólny maraton filmowy; choć w tym przypadku istniało ryzyko zbyt szybkiego zaśnięcia albo jakiegoś niespodziewanego wyjścia, które również w jego przypadku groziło niekontrolowanym osłabnięciem z powodu fizycznego wyczerpania.
- Zależy, czy będziesz mnie pilnować. Poważnie zaczynam się zastanawiać, czy pracuję w szpitalu, czy może w jakichś koszarach - odpowiedział ironicznie na zaczepkę kobiety. Oczywiście, że bardzo chciał, by to spotkanie przebiegło w spokojnej atmosferze, bez żadnych niepotrzebnych dodatków. Uśmiechnął się na jej widok, a następnie przechodząc obok kobiety w swojej piżamie, którą swoją drogą zakupił specjalnie dla przyjaciółki zaczął opierać się o ścianę przykładając głowę do ramienia wskazując, że choć chciał by wszystko wyglądało w porządku, tak zmęczenie mogło przynieść dodatkowe, niepotrzebne konsekwencje.

Diana Carissoni
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Szczerze to Diana sama utknęła w punkcie bez wyjścia w kwestii relacji z Harrisonem. Niekoniecznie zależało jej na tym, by żyć wiecznie jako singielka i cieszyć się wolnością, myśląc czasami o przyszłości powiązanej z małżeństwem czy dziećmi. Może nie teraz, może nawet nie w jakiejś najbliższej przyszłości, ale widziała siebie w takiej wizji. Tylko, że postać Finnicka była tutaj dużo bardziej skomplikowaną sprawą. Też nie tak, że nie widziałaby go w tej ewentualnej roli u jej boku, czasami nawet pozwalając swoim myślom płynąć bezwiednie w tym kierunku, oczywiście pamiętając o obecnych granicach. Przyjaźń, która ich łączyła była natomiast dość mocnym czynnikiem hamującym, nawet jeśli już przekroczyli niektóre granice. Zwłaszcza, że nawet mimo tych drobnych kroczków wykraczających wciąż miała z tyłu głowy tę myśl, że Finnowi niekoniecznie zależało na związku, skoro nie robił wiele w kierunku zmiany. Sama na nią nie naciskała z powodu własnych wątpliwości. To nie tak, że jej na nim nie zależało. Po prostu nie chciała niszczyć tym samym ich przyjaźni, która była piękna w obecnej odsłonie. Kto wie, co by było, gdyby nagle rzeczy zmieniły się o sto osiemdziesiąt stopni.
Carissoni potrafiła docenić to, co posiadała obecnie. Z Finnickiem nie musiała martwić się o nudę, której tak szczerze nienawidziła. Znała natomiast realia jego pracy i pewnie wiele razy widziała, jak zmęczony wraca po ciężkim dniu. Po części nie chciała go obciążać, ale wielokrotnie usiłowała wymyślać jakieś zajęcia, które zrelaksują go mentalnie na tyle, by mógł swobodnie usnąć po takim wycieńczeniu. Odmowa wciąż była jednak możliwa i Carissoni nie obraziłaby się, gdyby jej przyjaciel po prostu chciał po powrocie iść prosto do łóżka. Może nie wyglądała na taką, ale była całkiem wyrozumiała. Lubiła się co prawda podroczyć, ale dobrze wyłapywała momenty, w których nie powinna była przesadzać.
Po powrocie chciała jednak spróbować i zaryzykować, głównie by nadrobić właśnie stracony czas. Nie miała pełnej świadomości tego, co działo się u Finnicka. Polegając jedynie na kontakcie telefonicznym i sms’owym niekoniecznie dało się porozmawiać o wszystkim. Diana była natomiast dostępna dla niego w każdej możliwej chwili, nawet mimo wyjazdu. Możliwe zatem, że coś tam już słyszała i przygotowywała spotkanie, by porozmawiać z nim twarzą w twarz. Oczywiście jeśli tego potrzebował, bo przyciskać nie zamierzała. Gry wydawały się być jednak idealne na potencjalne rozmowy od serca, porady czy zwykłe żale. Sama też z chęcią opowie o tym, co działo się na wycieczce w góry.
Będę, bo mam dla nas plany. I nie możesz odmówić. — zaczęła, uśmiechając się szyderczo, trochę też tajemniczo. Twarz natomiast nieco jej złagodniała po kolejnych słowach Finnicka. — Aż tak ciężko? — dopytała, po części z ciekawości, a po części ze zwyczajnego zmartwienia. Przyjacielskiego, żeby nie było. I nawet jeśli jego zmęczenie miało znacząco wpłynąć na ich wspólny wieczór, nie zamierzała się z tego powodu obrażać. Lepiej natomiast jakby Finnick usnął nad grą, niż po entym przewracaniu się w łóżku z powodu stresu związanego ze szpitalnymi obowiązkami.

Finnick Harrison
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
26 y/o
For good luck!
183 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
Będę legendą jak Pele (xd), znają miasta i fawele
Ballon d’Ora zgarnę tak jak Dembele, toczycie pianę, ja toczę fele
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Prawdę mówiąc, Finnickowi nigdy nie było po drodze, jeśli chodziło o związki. Spotykał się już z kilkoma dziewczynami, jednak żadna z nich na dłuższą metę nie potrafiła zawrócić mu w głowie. Była Abby; jego pierwsza dziewczyna, z którą zaczął spotykać się parę lat temu, tuż po przyjeździe do Toronto, ale nawet i w tym przypadku uczucie nie było takie, jakiego się spodziewał. Później było jeszcze kilka innych dziewczyn, ale sam nie wiedział, czy mógł je w ogóle nazwać swoimi partnerkami, ponieważ spotykał się z każdą z nich może z miesiąc. Obecnie Diana była kobietą, która potrafiła idealnie połączyć wszystko to, czego oczekiwał od swojej drugiej połówki. Nie wymagała, nie naciskała i co najważniejsze nie blokowała go w zawodowym rozwoju. To samo tyczyło się Finnicka, ponieważ i on starał się zawsze być i wspierać kobietę kiedy tylko tego potrzebowała. Nawet nie spodziewał się, że z chwili zazdrości podczas tamtej awantury w klubie; kiedy po raz pierwszy uświadomił sobie, że jest o blondynkę cholernie zazdrosny przejdą do etapu kochanków, w którym większość wolnego czasu będą spędzać czule i namiętnie w swoich ramionach. A jednak to wszystko tylko utwierdzało Harrisona w przekonaniu, że związki nie były dla niego, zwłaszcza że nawet poza nimi miał przy sobie tak idealną kobietę każdego dnia.
I to właśnie w nich uwielbiał najbardziej; że erotyka była jedynie dodatkiem, a największą wartością podczas ich spotkań była nuda… a raczej jej całkowity brak. Potrafili porozumiewać się tak dobrze, że każde kolejne spotkanie stawało się ciekawsze od poprzedniego, a sama obecność kobiety sprawiała, że zmęczenie, które tak często towarzyszyło mu po wszelakich dyżurach, potrafiło zniknąć pod wpływem dopaminy dostarczanej przez wszystkie jej szalone pomysły. Tak jak dzisiejszy dyżur który dla Finnicka wydawał się wyjątkowo męczący i irytujący zwłaszcza jeśli chodziło o pacjentów, więc jedyną rzeczą, o której marzył, była ciepła kąpiel zakończona wygodnym łóżkiem, w którym mógłby zapomnieć o tym, jak wyczerpujący zawód postanowił wybrać i jak długa droga wciąż przed nim, by spełnić swoje największe życiowe marzenie.
Nie przepadał on za piżamami, jednak nie chciał zawieść kobiety; dlatego też tuż po powrocie z pracy postanowił się przebrać w jedną z tych które dostał w prezencie od przyjaciółki. Finnick był tym typem mężczyzny, który na co dzień zasypiał w samych bokserkach, ponieważ nie wstydził się swojego ciała. Ubrany, postanowił wybrać się do jej mieszkania i walcząc ze zmęczeniem chciał się skupić, by nie zawieźć oczekiwaniom i planom które miała na ten wieczór. Niestety na jego nieszczęście, nie było to takie proste jak mogłoby się wydawać i co jakiś przykładał swoje ramię i głowę o ścianę, próbując w ten sposób powstrzymać narastającą senność - I nie zawiodę. Obiecuję - powiedział, chociaż z każdą następna sekundą coraz mniej wierzył w prawdziwość własnych słów. Czuł się okropnie. Obiecał sobie przecież, że niezależnie od wszystkiego zawsze znajdzie czas dla kobiety, która była mu teraz najbliższa. - Nie. Nie przejmuj się tym. Zaraz mi przejdzie - zapewnił przegryzając przy tym delikatnie swoją dolna wargę. Zapowiadał się naprawdę ciekawy wieczór… oby tylko nie zakończył się kompromitującym zaśnięciem z jego strony.


Diana Carissoni
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Diany też pewnie przewinęło się parę chłopaków, choć z pewnością ten pierwszy zapisał się na stałe w jej pamięci, nawet jeśli ich drogi rozeszły się już dawno, dawno temu. Cała reszta przeszła jakby bez echa, nie zostawiając jej w stanie kompletnej rozsypki czy tak zwanego złamanego serca. Mówiła sobie, że to pewnie dlatego, że żadnego tak naprawdę nie obdarzała jakimś większym uczuciem, a jej związki z nimi również nie trwały jakoś długo. Stąd też ciągle miała wrażenie, jakby jej prawdziwa miłość wciąż pozostawała zagadką, której jeszcze nie rozwiązała i dotrze do niej dopiero za jakiś czas. Nie była również pewna, czy Finnick był właśnie tym rozwiązaniem, natomiast doceniała to, w jakiej formie prezentował się obecnie w jej życiu, nawet jeśli nie był to związek z prawdziwego zdarzenia. Nie naciskała na zmiany, bojąc się trochę, że straci nie tylko ten świeży powiew w relacji, który oboje tchnęli, ale również obawiając się, że może to doprowadzić do całkowitego, stałego rozłamu. A tu kompletnie nie o to chodziło, nawet Dianie, która potencjalnie mogłaby pomyśleć o stałej relacji z jego osobą.
Najważniejsze jednak, że żadne z nich się nie nudziło, a było wręcz zadowolone z takiej natury ich relacji. Ona nie miała nic przeciwko żadnemu aspektowi, czy to chodziło o ich zbliżenia, czy o zupełnie normalne dla „przyjaciół” sprawy. Dużo ciekawiej czuła się, odchodząc od tej tradycyjnej formy przyjaźni, co też sprawiało, że czas spędzany z Harrisonem był tylko bardziej nieprzewidywalny i ekscytujący. Dla niej to nie lada gratka, zwłaszcza że stale szukała nowych wrażeń. A w odpowiednim towarzystwie to już w ogóle mogła szaleć – zwłaszcza z kimś, komu ufała z wzajemnością.
Szanowała natomiast to, że nie zawsze mógł być akurat w nastroju czy mieć na tyle siły, by umyślnie zabawiać jej spragniony wrażeń mózg. Miał wymagającą pracę i może niekoniecznie lubił akurat to, co ona. Dlatego też podwójnie doceniała to, że starał się nadążyć nie tylko za jej wymaganiami, ale i robiąc jej tak drobne przysługi jak włożenie tej pidżamy. Nie, żeby przeszkadzał jej widok Finnicka w samych bokserkach, wręcz przeciwnie, natomiast dla niej piżamy były urozmaiceniem, które od razu dodawało czegoś innego do ich spotkania. Bez tego jednak mogło się obyć, albo przykładowo na następny raz mogli się umówić na rozbieranego chińczyka. Przynajmniej do bielizny, chociaż… Zależy co mu tam akurat by odpowiadało.
Choć z uśmiechem przyjęła jego obietnicę, tak potrafiła dostrzec w jakim był stanie. Rysy jej twarzy nieco złagodniały gdy tak mu się przyglądała, a w jej oczach czaiło się zmartwienie zmieszane z wyrozumiałością. Nie chciała też naciskać zbyt mocno, wiedząc jak wiele mogło go to kosztować.
Okej. Ale jakbyś chciał się chociażby wyżalić to śmiało. — odpowiedziała, szczerząc się do niego w pokrzepiający sposób. Mimo wszystko dalej była jego przyjaciółką, gotową do wysłuchania rozterek, które nim targały. Nawet jeśli w tym samym czasie miała ogrywać go w jakiejś pierwszej lepszej przypadkowej planszówce, którą właśnie rozkładała na stoliku.

Finnick Harrison
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
26 y/o
For good luck!
183 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
Będę legendą jak Pele (xd), znają miasta i fawele
Ballon d’Ora zgarnę tak jak Dembele, toczycie pianę, ja toczę fele
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

I słusznie, że miała obawy dotyczące tego, czy Finnick byłby idealnym kandydatem na przyszłego partnera. Ciężko było to stwierdzić w przypadku osoby, która publicznie wyrażała swoją niechęć do głębszego angażowania się w relacje, jedynie po to, by następnie cierpieć przy rozstaniu. Idealnym przepisem na perfekcyjną relację w głowie mężczyzny był układ, w którym obecnie tkwili. Spotykali się ze sobą, romansowali, a nawet chodzili na randki, lecz w głębi duszy nie potrafił nazwać jej swoją dziewczyną. Nie dlatego, że było coś w niej nie tak. Wręcz przeciwnie. W oczach mężczyzny Carissoni była idealnym typem kobiety, który najpewniej doceniłby każdy mężczyzna poszukujący miłości… tylko nie on. Finn co najwyżej mógł zagwarantować jej dobrą zabawę, lojalność i przyjemne wieczory, zapewniając, że oprócz niej żadna inna nie namiesza mu w głowie. Ale czy tak naprawdę ciężko było mu się dziwić? Harrison był typem młodego mężczyzny, który całą swoją uwagę poświęcał pracy, by perfekcyjnie wykonywać obowiązki rezydenta. Tak bardzo marzył o zawodzie chirurga, że gotów był poświęcić całego siebie; nawet kosztem skutków, które za kilka lat mogłyby go skarcić i sprawić, że obudziłby się z głową w przysłowiowym nocniku.
To było kluczem ich relacji; brak nudy. Pomimo ogromnego zmęczenia zawsze starał się poświęcać kobiecie cały swój wolny czas. Bardzo lubił te momenty, w których po ciężkim dniu wracał do swojego mieszkania, a tam czekała na niego przyjaciółka, która potrafiła sprawić, że wszystkie problemy znikały w jednej chwili. Lubił niespodzianki, zwłaszcza te, które organizowała mu ta jedna, wyjątkowa osoba. Ale żeby nie było zbyt kolorowo, istniały również elementy, które sprawiały, że czuł się z tym wszystkim źle. Chciał poświęcać jej tyle czasu, by czuła się doceniona i najważniejsza w jego obecnym życiu. Skłamałby, twierdząc, że nawet w pracy potrafił wyrzucić ją z głowy po tych wszystkich bliskich wieczorach spędzanych we własnych objęciach.
Ostatnią rzeczą, którą chciał robić, było sprawianie wrażenia, jakoby nie przepadał za atrakcjami zorganizowanymi przez kobietę albo że go one męczyły. To nie było tak, że go to nudziło. Wręcz przeciwnie; bardzo lubił te różne rodzaje aktywności, które dla niego planowała. Tyle że po dziesięciogodzinnym, a czasem nawet dłuższym dyżurze brakowało mu energii, by z chęcią i motywacją być w pełni świadomym wszystkiego, co się działo. Inaczej wyglądało to w dniach wolnych od pracy, które zawsze poświęcał przyjaciółce i temu, by odpłacać się za takie akcje jak ta teraz. A jednak zdawało się, że czuł się coraz gorzej. Był przytomny, jeszcze nie znajdował się w stanie, w którym obraz zaczynał mu się rozmazywać, ale powoli czuł, że koncentracja z każdą kolejną sekundą stawała się coraz słabsza. - Przepraszam. Naprawdę chciałem, żeby inaczej to wyglądało. Nie chciałem cię zawieźć i przeholowałem ze swoimi możliwościami - odparł, z wyraźnym smutkiem na twarzy. Był zawiedziony. Już nie tylko dlatego, że zawiódł najważniejszą dla siebie osobę, ale dlatego, że największy zawód czuł wobec samego siebie i zasad, którymi się kierował. - Zabrzmi to może słabo… ale może zmienimy plany i obejrzymy coś w łóżku? Postaram się nie zasnąć po pięciu minutach, a przynajmniej tak spróbuję zawalczyć ze zmęczeniem - dodał, choć w głębi wiedział, że mogło to zabrzmieć dziwnie. Wydawało się to najprostszym sposobem, by zasnąć niemal od razu. Ale zależało mu na tym, by ten wieczór spędzić z nią i przy niej, nawet jeśli nie tak miał on wyglądać.

Diana Carissoni
24 y/o
For good luck!
165 cm
instruktorka hip-hopu, choreograf w MK Dance Studio
Awatar użytkownika
You've gotta dance like there's nobody watching,
Love like you'll never be hurt,
Sing like there's nobody listening,
And live like it's heaven on earth.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wciąż w głowie Diany jego postać jawiła się jako ktoś, z kim totalnie potrafiłaby wyobrazić sobie swoją przyszłość. Może trochę wyidealizowaną, pozbawioną tych mniej zadowalających szczegółów, bo w końcu to przecież jej świat w jej własnej głowie. Był to jednak kolejny sygnał, że rzeczywistość brutalnie sprowadziłaby ją na ziemię, raniąc jej serce. Zwłaszcza w sytuacji, gdzie była świadoma tego, że dla Finnicka nie był to żaden związek, a jedynie przyjaźń z kilkoma ciekawszymi plot twistami. Była tego świadoma, przez co właśnie mogły rodzić się w jej głowie wizje, którym zawsze będzie daleko do prawdziwego życia. Prędzej czy później będzie musiała się z tym pogodzić, natomiast w tym momencie mogła cieszyć się tą relacją w formie, która może niekoniecznie napawała ją bezkresnym szczęściem, ale przynajmniej sprawiała, że czuła się nieco bardziej wyjątkowa niż „jakaś tam przyjaciółka”.
Potrafiła docenić każdy gest, jaki płynął od Finnicka. Nawet, jeśli nie świadczył on o czymś pewnym, o czymś, co bez skrupułów można było nazwać praktycznie że związkiem. Carissoni była raczej osobą, która dla dobra innych potrafiła odłożyć swoje własne wierzenia na bok. Mogła pragnąć związku z prawdziwego zdarzenia, mogła pragnąć tego potwierdzenia, że to ona jest najważniejszą osobą w jego życiu. Zwłaszcza, że on, póki co, zdecydowanie taką osobą był. Dużo o nim myślała, nawet w swojej własnej pracy, która nie była może aż tak wymagająca jak szpital. Natura ich relacji była natomiast zwyczajnie ważniejsza od jej własnych potrzeb, a gdyby postawiła je wyżej, mogłaby to wszystko zepsuć. Natomiast każda chwila spędzana z Harrisonem była dla niej na wagę złota. Przyjaźń czy nie przyjaźń, nie chciała tego przerywać. Akceptowała to zatem w takiej formie, ciesząc się w duchu, że to i tak potrafiło sprawić, że łączące ich więzi były dużo oryginalniejsze niż zwyczajna przyjaźń czy związek.
Akurat wyrozumiałości nie można było Dianie odmówić. Szczególnie w kwestiach dobrego samopoczucia i wypoczynku, którego Finnick widocznie potrzebował. Wyraz jej twarzy natychmiast uległ zmianie pod wpływem jego słów, natomiast nic w jej oczach nie przypominało zawodu czy smutku. Jej ciemnobrązowe tęczówki były raczej przepełnione zmartwieniem, którego oczywiście nie starała się nawet ukrywać. Bo po co? Finn wiedział, że jej emocje stały przed nim otworem.
Finn. — zaczęła, a jej głos był spokojny, pozbawiony jakiejkolwiek złości czy irytacji. Widziała jego zawód, to, jak bardzo starał się, by jej nie zawieść. I mimo wszystko potrafiła to docenić. — Wiesz, że nie musisz przepraszać za to, że nie masz na coś siły. Rozumiem. I zwyczajnie wiem, że wynagrodzisz mi to w późniejszym czasie, gdy będziesz czuć się dużo lepiej. — wtrąciła nawet drobny, choć raczej zgodny z rzeczywistością żart, chcąc tym samym rozwiać te poważne chmury, które zawisły nad nimi po jego słowach. Jej uśmiech był natomiast nie tylko lekko rozbawiony jej własnymi słowami, ale i na tyle krzepiący, by nie czuł się źle ze swoimi nieco innymi potrzebami. — To nie brzmi słabo. Możemy coś obejrzeć, nie ma sprawy. W takim razie zostawię tobie decyzję odnośnie wyboru filmu, a ja w międzyczasie zrobię nam w końcu to kakao? Dobrze będzie wypić coś ciepłego. Dorzucę nam jeszcze do tego jakieś przekąski jak masz chęć. — zaproponowała od razu, nawet bez cienia zawodu czy zrezygnowania. Owszem, takie plany były w jej głowie bardziej przyziemne, natomiast widząc go tak zmęczonego nie miała zwyczajnie serca naciskać na coś, co sprostałoby jej wygórowanym oczekiwaniom.

Finnick Harrison
Lin (shad0wlin_)
sterowanie moją postacią bez mojej wiedzy i zgody
ODPOWIEDZ

Wróć do „#20”