Może wymagała zbyt wiele od życia, ale zdecydowanie nie lubiła się nudzić. Każdy, kto ją znał, zdawał sobie z tego sprawę. Dlatego też Finnick, decydując się na tak częste odwiedzanie Carissoni pod jej własnym dachem, chcąc czy nie musiał się z tym pogodzić. Ostatnio mógł natomiast odpocząć, gdyż Diana przebywała na zimowym wyjeździe ze swoim bratem. Ta noc była nawet jedną z pierwszych wspólnych po jej powrocie, a kilka poprzednich dziewczyna odsypiała po intensywnych górskich wrażeniach, nie mając siły na absolutnie nic poza spacerem do ukochanego łóżka i zaśnięciu w ciągu rekordowej ilości minut. Zdawała sobie sprawę z tego, że będzie musiała to przyjacielowi wynagrodzić. Stąd też powoli planowała i myślała nad tym, jak nieco inaczej ubarwić im wspólnie spędzany czas.
Pierwszą myślą były gry. Diana posiadała konsolę oraz parę gier, które najpewniej polecił jej Filippo, który był bardziej obeznany w tym świecie. Oprócz tego, do wyboru mieli parę klasycznych planszówek jak Monopoly czy Scrabble. Mogli też pograć w Uno lub wymyślić coś zupełnie innego. Z nią często plany przybierały różne obroty, często zmieniając się o sto osiemdziesiąt stopni. Mogli zacząć grami, ale tak naprawdę mogli skończyć tę noc na robieniu czegoś kompletnie niezwiązanego z rozrywką, przynajmniej w tym bardziej kojarzonym sensie.
Przebrana już w piżamę, najpierw wyłożyła wszystko na stolik w salonie, póki co pozostawiając Finnicka w błogiej nieświadomości o jej planach. Natknęła się na niego po drodze, niosąc koce oraz poduszki, dzięki którym będą mogli siedzieć tam w cieple i wygodzie, zwłaszcza że dzisiejszy dzień był dla Diany całkiem mroźny.
— Mam nadzieję, że nie planujesz iść dzisiaj wcześnie spać. — rzuciła w jego stronę, uśmiechając się tajemniczo, ale nie zatrzymując się nawet na moment. Odłożyła to, co trzymała w garści na kanapę, po czym podreptała do kuchni. Do rozpoczęcia wieczoru brakowało im tylko czegoś ciepłego, co rozgrzeje wciąż nieco przemarzniętą po dzisiejszym dniu Dianę. Postawiła na klasyczne kakao z piankami w ich ulubionych kubkach. Pasujących do siebie, oczywiście, bo przecież przyjaciele zawsze musieli być matching. Nic w tym dziwnego, prawda?
Finnick Harrison