35 y/o
For good luck!
168 cm
lekarz psychiatra | prywatna praktyka + konsultacje w CAMH
Awatar użytkownika
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rosa to nie miała summer love dziesięć lat, to znaczy miała Ricardo, ale w Puerto Rico to też summer było cały czas, więc oni już do tego tak przywykli, już im to zpowszechniało. Może dlatego oni się tak kłócili? A jakby sobie tak czasem odmienili? Wyjechali do Kanady, gdzie było zimno, a potem z powrotem do Puerto Rico, gdzie było ciepło, to to by było znowu jak summer love? Tak sobie zaczęła myśleć. Ale zaraz to myślała i pomagała Peach, co ona ma napisać temu balijczykowi. Wiadomo, że ona to tam jakiś psychologicznych sztuczek użyła, żeby się chłop nie załamał totalnie, że taka hot laska z nim zrywa. Pewnie jeszcze gdzieś tam wplotła numer na jakiś telefon zaufania, w razie w. Bo Rosa to jednak była odpowiedzialnym lekarzem psychiatrą... Czasem.
Napisały tego smska, pooglądały foteczki, pogadały, że śluby to są wspaniałe i każda piękna dziewczyna powinna mieć taki, jak z bajki. Peach na pewno też będzie miała, pewnie z Clydem, już ustaliły, że zaprosi na niego Rosę, może z Dickiem, jak się pogodzą, a jak nie to samą, żeby tam wyrwała jakiegoś hinduskiego księcia.
Potem wyszły na parkiet i tam było całkiem gorąco, bo ci Latynosi tak dobrze się ruszali, Rosce to tam za bardzo to nie przeszkadzało, bo ona lubiła takie gorące rytmy, ale jak jej facet zaczął podwijać sukienkę, to go zdzieliła w łapę i zaczęła się po hiszpańsku do niego pluć, że ona nie jest pierwsza lepsza, jakaś ladacznica! Ale, że to po hiszpańsku brzmiało też hot, to chłop się wcale nie zniechęcił tylko dalej z nią tańczył. A Peach jej gdzieś zniknęła. Ale to zaraz może ją znajdzie?
Już nawet chciała iść jej szukać, a tu nagle wpada Ricardo! Cały czerwony na twarzy, bo mu się po niej krew leje z brwi, jeszcze z jakąś pałą!
- Matko boska, najświętsza panienko błogosławiona! - krzyczy Rosa po hiszpańsku i się łapie za policzki, a Ricardo łapie jej nowego latino boya za koszulę i go ciągnie, a potem mu sprzedał fangę w nos. Trochę się Rosa przeraziła, ale też trochę jej serce wali jak szalone w piersi, jak widzi, że Ricardo za nią się będzie bił.
- Och! Mi corazón! - krzyknęła do niego, że on jest jej serce. Chociaż jak ten Latynos się zerwał i chciał Ricardo walnąć, to ona też się wyrwała do przodu i chciała go kopnąć w piszczel, tylko ją złapała Maddie menadżerka Madoxa. W ogóle przyszedł Siergiej i jeszcze jakaś druga pompa. Taki się tam zaczął młyn, a w tle Maluma śpiewa Coco Loco, a oni wszyscy tam teraz byli loco!
I Roska w końcu ugryzła Maddie w rękę, a jak Richie się zamachnął na tego jednego Latynosa, to mu nogę podłożyła i gościu leży jak długi, aż się wszyscy na niego popatrzyli, a nad nim zwycięsko Ricardo z pałą, a Rosario aż kolana na ten widok zmiękły, bo teraz był taki męski, jak jakiś barbarzyńca. Conan barbarzyńca, czy coś.
- Och Ricardo! Jesteś ranny! - jęknęła, chociaż on chyba nie jest ranny w tej walce, ale może w tej? Nie wiedziała do końca, bo tyle się tam działo, teraz też wciąż jeszcze ten leżący na ziemi gościu się odgrażał, ale też już zwaliło się więcej ochroniarzy Madoxa - oj Maddie Ricardo jest ranny! - zaraz Rosa zaczęła płakać do Maddie, bo w sumie z nią też się zakolegowała już, ale ona się trochę obraziła, że ją ugryzła, ale Rosa zaraz jej tłumaczy - musiałam przepraszam cię śliczna, ale musiałam ratować mojego męża - wyjaśniła jej, a Maddie to też ma takiego męża Earla, więc wie co to miłość prawdziwa.

Peach J. Pepper Ricardo Martinez
36 y/o
For good luck!
178 cm
kucharz Michelin Star Restaurant
Awatar użytkownika
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Chłop leżał na ziemi i się nie ruszał, a Riczi stał nad nim i dyszy szybko i mocno. Przypomniały mu się jak echo słowa Erzy, która go przestrzegała niejednokrotnie przed tym, że skończy w kanadyjskim więzieniu dla imigrantów - ale to właśnie robi z nim Rosario M. Vargas-Martinez. No właśnie, gdzie ona jest, winna cudzołożnica! Riczi ogląda się i już go dopada Rosa, on jeszcze nie łapie do końca co się wydarzyło tu, dopiero do niego dotarło, że nie wziął tego całego bejsbola z autka i chyba dobrze, bo najwyraźniej jego szalone pięści wystarczyły. Nagle jego rywal znów zaczął się jak jakaś ryba wyciągnięta z wody telepać po ziemi, więc Riczi tylko tak zaczał na niego nastawać, to już go jakiś ochroniarz odciąga na bok. Riczi przez cały ten czas zdawał się być bardziej zainteresowany samą bijatyką niż Rosą, która już swoje lamenty świętokrzyskie rozpoczęła. Sadzają go gdzieś w loży i każą się uspokoić, bo jak się nie uspokoi to go wywalą, ale Riczi ciągle ma wzrok utkwiony w centrum tego klubu tam gdzie widział, jak chłop sukienkę Rosi podwijał. W końcu przesuwa na nią zachmurzone spojrzenie i mówi do niej po hiszpańsku, żeby tylko ona zrozumiała. Chociaż nie... on nie mówi, on na nią warczy bo jest zły przez zaciśnięte zęby:
- Jak mogłaś mnie tutaj tak publicznie zdradzić Rosie?! Wszyscy widzieli, cały klub widział i już pewnie pół naszego miasta widziało- tak jej mówi i pokazuje ten cały klub, który powolutku i bez problemowo wraca do swojego typowego trbu, czyli imprezka się kręci, światła się zmieniają. Tylko Riczi ze złamanym sercem i obitą twarzą siedzi na kanapie i akurat mu Maddie przyniosła miskę z wodą, więc zanurza w niej ręcznik i ociera czoło swoje. Nie miał może słów, a może po prostu zrozumiał co tak na prawdę on jej robił i jak to musiałoby ją dotknąć, gdyby się dowiedziała, co on z Erza robił. Siergiej podchodzi do ich stolika i mówi, żeby się zawijali, bo ten chłop, którego pobili to jest szycha i zaraz wróci z policją. Riczi tylko na ten zakrwawiony ręcznik patrzy i mówi: - No i dobrze, niech mnie zamkną w pierdlu - dziś skończyło się moje małżeństwo i nie mam już po co do domu wracać
35 y/o
For good luck!
168 cm
lekarz psychiatra | prywatna praktyka + konsultacje w CAMH
Awatar użytkownika
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobrze, że Richi nie wziął bejsbola, bo co to by była za rozróba! Madox by się na pewno bardzo wkurzył i może kazał ich na przykład deportować? A tak to dawał im azyl u siebie w domu. Co nie zmienia jednak faktu, że chłop leżał na parkiecie, a Rosa to myślała, że jest martwy, ale potem się zaczął miotać jak ta ryba wyciągnięta z wody i Rosario, aż odskoczyła. Ale na szczęście wtedy się tutaj na parkiecie pojawia czterech chłopów wielkich jak szafy dwudrzwiowe i najpierw ściągają wściekłego Ricardo do loży VIP, no wiadomo, jako brat szefa, najlepszy przyjaciel, jedyna rodzina i takie tam, to oni mają właśnie wjazd do loży dla VIPów. Chociaż Maddie coś tam przeklina po rusku do tych ruskich karków, ale oni nic nie rozumieją i Rosa tylko czyta z jej mowy ciała, że to jakieś przekleństwa są. Ale zaraz oni też po hiszpańsku gadają, tak, że Maddie ich nie rozumie, bo ona jest bardziej ruska niż hiszpańska, ale nie przyznaje się przed Madoxem do tego, że jest ruska, a jak go nie ma, albo nie patrzy, to gada z ruskami po rusku, oszustka.
- Co ty gadasz Ricardo! Przecież ja ciebie nigdy w życiu nie zdradziłam! - aż na niego tupnęła nóżką, tą w szpileczce wysokiej i krzyczy. Bo to, że ona sobie tańczy z jakimś latynoskim Don Juanem, to przecież to nie jest żadna zdrada! Ani się z nim nie przelizała, ani nic, a tańczyć to jej przecież zawsze pozwalał, bo Roska to była dobra tancerka i jak Ricardo już nie chciał z nią tango tańczyć, albo salsy, to ona sobie zawsze jakiegoś tancerza znalazła.
Jak tylko Maddie przyniosła miskę z wodą, to Rosa zaraz podeszła do Ricziego i mu się chciała pomóc wycierać z tej krwi, bo jednak mimo wszystko to jej go szkoda było, ale on jej zaraz szarpie tą szmatkę, że sam.
- Oj nie mów tak misiaczku... Przecież ja tylko ciebie kocham - mówi i zaraz chciała mu patrzeć w oczy tymi wielkimi swoimi ślepiami, co błyszczą w tym świetle jak dwa diamenty, ale on się na nią wciąż boczy, to podeszła i opiera mu rączki na zarośniętych policzkach, żeby tą głowę jego podnieść i żeby mogła mu spojrzeć w oczy. Piękne ma jej mąż oczy, chociaż teraz takie smutne.
- Tylko... ja czasem nie wiem, czy ty mnie też kochasz - i teraz ona się smuci, a Siergiej jej za plecami coś gada, że jak zaraz nie pójdą, to ich policja zgarnie, wiec Rosa się odwróciła i posłała mu mordercze spojrzenie - to zrób tak, żeby nie zgarnęła, to jest brat twojego szefa Siergiej! - ryknęła, bo już ją rusek denerwował, bo ona ma tu takie romantiko sceny z mężem, stoi mu miedzy nogami, ściska go za policzki i mu patrzy w oczy głęboko, a tamten im coś nawija za plecami. Co za typ.

Ricardo Martinez
36 y/o
For good luck!
178 cm
kucharz Michelin Star Restaurant
Awatar użytkownika
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- To co to było Twoim zdaniem?! - patrzy na nią taki zły spod byka, a że wygląda jak Quasimodo (przypominam) to tak musi przechylić głowę, żeby patrzeć oboma oczami - Przecież ten taniec to był ewidentnie taniec post-seks - i niech mu nie wciska, że nie bo on wie lepiej, bo sam by tak z nią tańczył na ich miodowym miesiącu, który jest teraz, gdyby nie to, że są w Toronto a nie u nich.
Rzeczywiście, jak chciała mu pomóc to się tak żachnął i sam sobie chce wycierać czoło, natomiast strasznie go to boli i krzwi się cały czas. Co prawda przestało go już to tak boleć, kiedy Rosi mu poliki w ręce ujeła, bo od tego jej dotyku to wszystkie jego bolączki odchodzą, Rosi powinna zostać lekarzem ciała a nie duszy, może powinna mieć taki program w TV, że mówi ludziom, żeby dotykali ekranów, to ona ich będzie leczyła. Riczi wciąż zły pyta jej:
- Co ty mówisz Rosi, na głowę upadłaś, że nie wiesz że cie kocham? - emocjonuje się i pokazuje na parkiet - Ja tego chłopa prawie zabiłem, a to ty mnie zdradziłaś nie on! On jest niewinny, ja z nim nie jestem w związku, a patrz co mu zrobiłem - pokręcił głową i unosi spojrzenie na Sergieja - Przepraszam cie amigo ona już tak ma - i zniża spojrzenie na Rosi. - Sergiej teraz przez ciebie będzie miał problemy u Madoxa, widzisz co ty mi robisz, co ty MI ROBISZ - tak się uderza w pierś i odchyla do tyłu, żeby się oprzeć na tej kanapie, bo już mu słabo jest z tych emocji. Ochłonał już i dotarło do niego co się tutaj właściwie wydarzyło. Ale jeszcze oczy mu zapłonęły na chwilę kiedy zerka na nią jak tak kuca przy nim przy kolanach. - A temu budowlańcowi też dałaś?!
Już znów w nim wzbiera jakaś złość, bo czy to możliwe? Nie widział tu budowlańca, ale może po prostu skorzystał z Rosi i sobie poszedł? I dlaczego na nich - na niego i Rosi - tak działa to Toronto, że tak się ranią!? Czy coś tu jest złego z wodą w kranie? Może mają jakieś uczulenie o którym nie wiedzieli, a efektem tej alergii jest utrata mózgu?

Rosario M. Vargas-Martinez
35 y/o
For good luck!
168 cm
lekarz psychiatra | prywatna praktyka + konsultacje w CAMH
Awatar użytkownika
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Bardzo strasznie wygląda ten Quasimodo Ricardo, aż się Rosa trochę cofnęła, jak tak na nią spojrzał groźnie, bo jeszcze ją porwie na swoją dzwonnice i co wtedy?
- O M G no jak ty mi robisz post seks właśnie! To co ja miałam robić?! - aż krzyknęła i ręce rozkłada, jak jakaś męczennica pańska - łazisz tylko z tym psem i piszesz z wujem Ferdynandem, a on nawet nie ma telefonu - już mu wyrzuciła wszystko, co jej leży na sercu, jak on jej tak wyrzuca jeden gorący, latynoski TYLKO taniec.
Ale potem to ona go swoim dotykiem leczy, nawet kiedyś to myślała o tym, żeby Muszynianke ludziom przez telewizor czarować, żeby leczyła, ale to podobno już kiedyś było i jej telewizja odmówiła takiego programu. A szkoda, bo na pewno wzrosła by oglądalność i sprzedaż tej wody też. Ktoś tam ewidentnie nie znał się na marketingu.
A Rosi się nie znała na zabijaniu, więc kręci głową, jak Ricardo jej mówi, że chłopa zabił prawie o nią.
- No ale przeżył przecież, i to on zaczynał mi paluchy pchać pod sukienkę, a jak go zdzieliłam po łapach, to powiedział, że to jest caliente jak się denerwuje hiszpańska chica - no bo tak właśnie było, wiec może mu się należała fanga w nos? Temu latino priti dirti bojowi?
Jak zaczął Ricardo się tak Siergiejem przejmować, to się odwróciła i patrzy na ochroniarza.
- Ech no lo siento Siergiej - przeprosiła go - ja wyjaśnię to Madoxowi - jeszcze się zaoferowała, bo Madox to akurat był taki naiwny, że ona na nim ze dwie sztuczki zastosuje psychologiczne i on już to wszystko łyknie jak pelikan. Gorzej było z Ricardo, bo on przez dziesięć lat już się trochę uodpornił.
Jak on jej o tym budowlańcu powiedział, to aż się skrzywiła, a potem wstaje z kucka i krzyżuje ręce na piersi, bo jest zła na niego.
- Wszystkim dałam Ricardo! To był eksperyment behawioralny, emocje najlepiej diagnozuje się w stresie, a zazdrość jest jednym z najbardziej wiarygodnych testów, ale ty nic nie rozumiesz! - krzyknęła i już odwraca się na pięcie, żeby ruszyć przed siebie i iść z tej loży VIP. Jeszcze po drodze to nawet Peach widziała, ale już do niej nie podchodziła, bo już zeszła na dół i przy ladzie zebrała swój płaszczyk elegancki w panterkę, a potem to sobie poszła do wyjścia, chociaż po drodze to jeszcze wpadła na jakiegoś innego gościa, co chciał ją odprowadzić, ale mu odmówiła. No ale co ona może zrobić, jak wszyscy faceci uważają ją za ślicznotkę? No nic nie może.

Ricardo Martinez
36 y/o
For good luck!
178 cm
kucharz Michelin Star Restaurant
Awatar użytkownika
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

No dobra tu go podeszła. Riczi spanikowany nagle zrozumiał, że Rosi jednak zauważyła, ze on ciągle gębę do telefonu uśmiechał, jak pisał do niego wuj Ferdynand. Myślał, że jest taki przebiegły i dobrze ukrywa swój romans. Chociaż tak między bogiem a prawdą, to dość krótko on tam pisał smski, bo kiedy tylko przyjechała tu do Toronto to odrazu poszedł do Rudej przyznać, że jednak ma dziewczynę i nie mzoe dalej z nia kontynuować romansu!
Zamilkł więc i nie odpowiada, trochę się bojąc tego że zaraz się wygada swojej Rosi w sprawie wszystkiego. Ona jednak jest mądrzejsza niż on sądził, skoro już wiedziała, że coś jest podejrzanego w sprawie tego wuja oraz spacerów z psem. Dobrze, że jeszcze nie odkryła co on robi jak mówi, że idzie na kupe.
Jasne, że Rosie dała budowlańcowi - był o tym przekonany. Ale dopiero do momentu w którym Rosi powiedziała, że to zrobiła, bo wtedy właśnie pojął, że nie ma się chyba faktycznie o co wściekać, bo jego kobieta jest wciąż jego, a nikogo innego. Obróciła się i odeszła, tak szybko ze nawet nie zdołał nic powiedzieć, ale aż mu ramiona się rozluźniły bo zrozumiał, że chyba niepotrzebna była ta spinka. Ech, Richard to też czasami jest porywczy.
Tak czy siak Rosi się zawija, to Riczi też wstaje z siedzenia i idzie w krok za nią, chociaż czasami też zostaje trochę z tyłu, bo przecież jest cały poobijany i nie widzi na jedno oko, jak tak pomiędzy ludźmi sie przeciska. W końcu wychodzi za nią na zewnątrz i idzie do auta i woła na nią:
- Wsiadaj, jedziemy do domu- stoi na tym mrozie, a Rosi obrażona wcale nie wsiada, więc trzasnął drzwiami i idzie usiąść na miejscu kierowcy. Jak tylko wsiadł to ocenia swoje obite lico w lusterku, ocenia je na jedną wielką masakrę, ale uznał że już ogarnie to w domu. Wykręcił i zaczyna jechać, powoli przy chodniku i otwiera to okno od strony pasażera, pochyla się i krzyczy do Rosi:
- Wsiadaj Rosi, nie wygłupiaj się, rozchorujesz się od tego spaceru po mrozie- najpierw próbował lekko, ale w końcu mówi/krzyczy -Już ci wierzę, mi amor, wierzę że bys nie poleciała na tamtego lowelasa

Rosario M. Vargas-Martinez
35 y/o
For good luck!
168 cm
lekarz psychiatra | prywatna praktyka + konsultacje w CAMH
Awatar użytkownika
Ty powiesz o niej - wariatka.
Ona o tobie - zaburzenia lękowe z napadami paniki, osobowość borderline w fazie dekompensacji, epizod depresyjny z cechami impulsywności i mechanizmy obronne na poziomie zaprzeczenia.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkijakie chcesz
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Roska to może by tego całego jego spisku nie odkryła, gdyby jej dzisiaj Peach nie otworzyła oczu, bo Rosa była zakochana w Riczim mimo wszystko. No i na dużo rzeczy przymykała oko, bo oni przecież byli nowożeńcami. Nawet jej Peach powiedziała, że by jej nie zdradziła jak oni byli tak świeżo po ślubie, no ale później jej powiedziała też, żeby mu założyła gpsa w telefonie. Może nawet by mu to powiedziała, że chce jego telefon i mu wgrać namierzanie, gdyby mu się coś stało i go porwali, oczywiście, a nie, żeby go śledzić. Tylko, że oni zaraz się kłócą i gadają o budowlańcu wygenerowanym przez sztuczną inteligencję. Ale Rosce się nie chciał tłumaczyć, bo ze swoją inteligencją, niby prawdziwą, a jednak nie zbyt ostrą, to Ricardo by pewnie i tak nie zrozumiał.
Potem ona już leci do drzwi, a Richie za nią, jak ten jakiś cień, aż się obejrzała i miała na niego nakrzyczeć, żeby za nią nie lazł, ale jej się go szkoda zrobiło, jak zajrzała w jego oczy Quasimodo.
- To sobie jedź, ja idę na taksówkę, albo na piechotę! - krzyknęła i nawet nóżką tupnęła, jak on jej te drzwi otwierał. Nawet chciała je pchnąć i zamknąć, ale on już nimi trzaskał. I dobrze, niech sobie jedzie stąd.
Tylko, że on wcale nie odjeżdża, a jedzie równo z nią przy chodniku, a Rosa skrzyżowała ręce na piersi i nawet nie do niego nie odwraca, tylko idzie tak naburmuszona jak chmura gradowa.
- Już jestem chora, że się z tobą... - zaczęła i miała mu już mówić, że chora jest, że się za nim ugania jak jakaś desperatka ostatnia. Ale jak on jej tak zaczął mówić mi amor, że jej wierzy, to aż się zatrzymała na chodniku i się patrzy na niego. Bo ona chyba jest chora, ale z miłości. Bo jednak jak na tego Ricardo spojrzała takiego poobijanego, to jej się serduszko krajało na pół.
- I przysięgasz, że mnie nie zdradzasz? - zapytała, bo musiała skorzystać też z okazji, i już stoi przy okienku i się pochyla w nie. Jak panienka z okienka jakaś.
- Pokażesz mi te smski z wujem Ferdynandem? - zapytała, ale już się pakuje do samochodu, na siedzenie pasażera - fajne, auto, moglibyśmy takie mieć... - stwierdziła i się wychyla do tyłu, żeby zobaczyć tylną kanapę, a tyłkiem to prawie kręci koło głowy Ricziego - i zobacz tam by nawet fotelik dla dziecka się dało wstawić - powiedziała, a zaraz to już usiadła sobie spokojnie i zapina pas. Jeszcze spojrzała na Ricardo i sięga do niego rączką, żeby go opuszkami palców pogłaskać lekko po poobijanym policzku.
- Ojeju jak ty wyglądasz bejbi, tamten koleś cię tak urządził? - pyta, bo ona to przecież nie wie, że Ricardo już przyszedł poobijany. Biedna Rosa, naiwniaczka.

Ricardo Martinez
36 y/o
For good luck!
178 cm
kucharz Michelin Star Restaurant
Awatar użytkownika
No, no te puedo olvidar. No, no te puedo borrar. Tú me enseñaste a querer. Me enseñaste a bailar.
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkishe/her
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Bardzo ciężka to będzie sytuacja, bo pomimo tego, że Riczi chciał już przestać kłamać, no to tak na prawdę nie mógł na głos powiedzieć, że przysięga, bo niestety nie było to prawdą, natomiast spojrzał na nią z wyrzutem i poprosił znów:
- Rosi, błagam -patrzy na nią przeciągle, kiedy ona tak zagląda do tego okienka, jest to zresztą na prawdę udany kąt patrzenia, bo całe cycki jej widać. W sumie mógł ją tak przetrzymać, ale nie jest jakimś okrutnikiem, szczególnie że nie raz te cycki już widzial. Chyba na szczęście te kilka sekund spoglądania w jej oczy Rosi już tyłek ładuje do środka. Panikuje bardzo, kiedy powiedziała, że powinien jej pokazać telefon, na szczęście bardziej zainteresowała się oglądaniem autka. Riczi odchyla spojrzenie do tyłu, ale skupia się znów bardziej na jej tyłku, który mu podstawiła pod nos. Zamiast więc patrzeć na miejsce z tyłu to ugryzł ją w kiecę na tyłku.
- Dobra, dobra, siadaj już bebe. Narazie to mamy ten mój elektryczny rower - zaśmiał się, ale jak tak na nią patrzył, to pomyślał, że musi w niej w końcu zrobić to dziecko. Wydymal usta smutno, na jej pytanie o to, czy boli - To nic mi corazon, dla Ciebie dałbym sobie rękę odciąć - patrzy tak na nią intensywnie, żeby uwierzyła mu że to prawda, i tą rękę, która mu położyła na policzku obejmuje i do ust swoich przyciąga, żeby pocałować wnętrze jej dłoni. I mogło być jeszcze bardzo romantycznie, natomiast ktoś na nich zatrąbił i Riczi dłużej nie mógł przeciągać tego więc ruszył i tak jadą sobie. Riczi ledwo coś widzi, no oczywiście śnieżyca jeszcze musiała się zacząć.
- Oczywiście, że dam ci obejrzeć mój telefon, ale zostawiłem go z tego wszystkiego - kłamie, bo telefon leży w szufladzie, w sensie w tej skrytce po stronie pasażera.
Jada sobie i tak mówi:
- Rosi, a może byśmy jednak wrócili już do domu?

Rosario M. Vargas-Martinez
ODPOWIEDZ

Wróć do „Emptiness”