23 y/o
Welkom in Canada
167 cm
Dilerka na Ulicy
Awatar użytkownika
Tyla <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

- To biorę cię w takim razie z całym dobrodziejstwem inwentarza - zadeklarowała się z całą powagą. - A szczególnie tymi twoimi boskimi kanapeczkami i twoją mamą, która może też będzie moja.
Miło by było móc mieć taką mamę, nawet jak nie własną, rodzoną. Teściowa to też mama, a dla Mizzy byłaby jak własna. Do tego urodziła jej Tylę, więc to musiła być złota kobieta. I do tego, jeśli wierzyć temu, co mówiła Tyla, wręcz odda jej swoją córkę za żonę, co bardzo ją cieszyło.
- Nasz mały kącik, jak to przyjemnie brzmi i wiele wiele wspólnych w nim świąt - rozmarzona tą perspektywą, którą je czekała. - Czyli wszystko ze mną w porządku, uff - ulżyło jej, że nie robiła czegoś źle czy coś. - Widocznie udzieliło mi się nieświadomie klimat świąteczny Litwy - zauważyła. - To w jakim mieście tam mieszkałaś?
Interesowało ją wszystko, co dotyczyło Tyli z czasów, gdy się nie znały. A było jej ciężko uwierzyć, że faktycznie takiego były. Miała wrażenie, że za swoją dziewczynę całe życie i praktycznie nie było czasu, zanim jej nie znała.
- Będę dla ciebie przyrządzać rybki i wszystko, co sobie zażyczysz do jedzenia. Chociaż tak nie dorównam twoim kanapeczkom - Tylowe kanapeczki były daniem wykraczającym po za skalę gwiazdek Michelin. Nawet kuchnia Gordona Ramseya, Nigeli Lawson czy Magdy Gessler się do nich nie umywały.
Mizzy przepadła dla kanapeczek, prawie tak samo jak dla Tyli. W sumie ukochana ze swoim popisowym daniem to największe szczęście. Teraz już tylko chciała żyć sobie we dwie, a jak już będą na swoim to we czworo ze zwierzaczkami.
- To go też chętnie poznam, wszyskich, którzy są tu na miejscu - przyznała.

Tyla Andrulyte
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kebaboss
22 y/o
LOT NA 240 METRÓW
166 cm
IT girl in progress
Awatar użytkownika
Noriu likti noriu nuskęst tavyje
Jūra bangos vėl liečia mane
Sniegas tirpsta ir žvaigždės arčiau
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji1os (bio), 3os (reszta)
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Super. Długów na chwilę obecną nie posiadam, więc jakbym umarła nie czekają na ciebie jakieś przykre niespodzianki. — zapewniła Tyla, zdając sobie tym samym sprawę, jak bardzo jej sytuacja materialna uległa poprawie. Co prawda jej rodzicielka miała jeszcze parę komorników i niespłacone długi, ale sprzedaż mieszkania w Litwie pokryła większość kosztów. Nawet jeśli, mogła się jedynie obawiać długów po ojcu, ale zamierzała się zrzec jakiegokolwiek spadku po nim. Nawet jeśli, jakimś dziwnym trafem, coś chciałby jej zostawić. — Na pewno będzie twoja. To, co moje, jest również i twoje. Nawet już teraz. — pokiwała głową, decydując się na krzepiący uśmiech w stronę Mizzy. Wierzyła, że jej mama będzie do niej tak samo nastawiona, jak ona sama. Nic więcej jej do szczęścia nie było potrzeba.
Noo. Aż nie mogę się doczekać. — ta wizja była naprawdę kusząca, więc nic dziwnego, że i sama Tyla chciała, by jak najszybciej się wydarzyła. — Tak. Mieszkałam w Wilnie, ale przez to było nam trudniej. Bo stolica i te sprawy, więc też nieco wyższe koszty życia. — a przez takiego ojca, jakim Tyla mogła się „pochwalić” było im jeszcze ciężej coś z tym zrobić. Szczerze to cieszyła się, mogąc zostawić te strony za sobą. Wilno było piękne, ale ona zdecydowała bardziej morskie strony kraju.
E tam, głupoty gadasz. Sama ta ryba jest dużo pyszniejsza niż moje kanapki. — rozbawiło ją to zdanie, przez co na chwilę przerwała jedzenie by się zaśmiać. Ale to tak było – kanapki najlepiej smakowały, gdy robił je ktoś inny. I najlepiej, by był to ktoś bardzo bliski. To samo tyczyło się ogółem jedzenia, skoro potrawy Mizzy zawsze przypadały jej do gustu. Też chciała żyć już do końca, mogąc smakować tylko i wyłącznie jej kuchennych tworów.
Jasne! On mnie ostatnio zapraszał nawet na wspólne spotkanie, więc jakbyś miała chęć to mogę cię włączyć. — zaproponowała, ale nie zamierzała jej przymuszać, jeśli jeszcze nie czuła się na tyle pewna.

Mizzy Thembo
Lin (shad0wlin_)
kierowanie moją postacią bez mojej zgody
23 y/o
Welkom in Canada
167 cm
Dilerka na Ulicy
Awatar użytkownika
Tyla <3
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

- Na tamten świat nawet mi się nie waż wybierać - nawet w żartach Mizzy nie chciała o tym słyszeć. Wciąż miały przed sobą wiele, wiele rzeczy do okrycia i zobaczenia we dwie i budowania pięknych wspomnień. - Naprawdę się ciesze, że tak mówisz, bo mamę zawsze chciałam mieć - powtarzała się z tym, ale miło było mieć taką świadomość.
Cieszyła się, że faktycznie miała szanse wreszcie mieć mamę, nawet jeśli to przyszła teściowa. Swego czasu zajmowała się nią sąsiadka, która trochę jej matkowała, niestety zmarła już dobrych pare lat temu. A szkoda, bo Mizzy chętnie przedstawiłaby jej swoją wybrankę.
- Ja też - pokiwała głową zadowolona, że tak samo myślą w kwestii wspólnego mieszkania i dalszego życia. - Kiedyś możemy się wybrać do tego Wilna tak turystycznie, bo chciałabym zobaczyć miejsce, w którym dorastałaś. Patrz jak masz jeszcze dużo rzeczy, które jeszcze są dla mnie zagadką - zauważyła, co czyniło w jej oczach, Tylę nieco tajemniczą.
Zatem trafiła jej się taka tajemnicza i atrakcyjna dziewczyna, czyli lepiej być nie mogło. Może troszeczkę przesadzała, gdy szło o cokolwiek w kwestii Tyli. Mizzy patrzyła na swoją dziewczynę przez różowe okulary, ale wcale jej o nie przeszkadzało.
- Żadne głupoty złociutka - pokręciła rozbawiona głową, ponieważ akurat jej zdaniem kanapeczki nic nie było w stanie przebić. - A tak bardzo chętnie poproszę, im więcej poznam twojej rodziny, tym będę się czuła spokojniejsza. Stresuje się trochę, że mnie nie polubią. Pewnie nie potrzebie, ale strach ma wielkie oczy - dodała, ponieważ nie w tak ważnych kwestiach nie chciała ściemniać, że pójdzie na luzie i już.
Chciała zrobić dobre wrażenie na rodzinie swojej przyszłej żony, ponieważ tak czy inaczej będą się widywać nie tylko do świąt. Ale też tak spontanicznie czy po prostu umawiać się na jakieś wspólne wypady.
Rybka weszła dość szybko, a Mizzy poczuła się pełna. Odłożyła sztućce na talerz i lekko odsunęła się od stołu. Dobrze, że wyjątkowo wybrała sukienkę, taką luźną, żeby nic nie piło w brzuch.
- Ja już jestem prawie pełna

Tyla Andrulyte
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Kebaboss
ODPOWIEDZ

Wróć do „#705”