ODPOWIEDZ
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

055.
Droga prowadząca w stronę Pickering była prawie pusta. Wąska, asfaltowa wstęga przecinała niewielkie zagajniki i łagodne wzniesienia, prowadząc dalej ku zielonym terenom, gdzie z jednej strony ciągnęły się fragmenty lasu, a z drugiej szerokie, otwarte pola. Była to ta sama trasa, która łączyła Toronto z Whitby, ale im dalej zjeżdżało się z głównej drogi, tym wyraźniej czuło się, że miasto zostaje gdzieś daleko w tyle.
W końcu znalazły czas, żeby osobiście obejrzeć The Carvers Cottage - miejsce, w którym planowały zorganizować ślub plenerowy. Rezerwację zrobiły już wcześniej, właściwie trochę w ciemno, widząc tylko zdjęcia i wiedząc, jak niewiele wolnych terminów zostaje w podobnych lokalizacjach. Przy ich trybie życia odkładanie decyzji na później oznaczałoby, że nie znalazłyby już niczego sensownego. Ich praca rzadko kiedy respektowała kalendarze. Telefony rozbrzmiewały o każdej porze - w środku nocy, podczas kolacji, a czasem dokładnie w chwili, gdy zaczynały już wierzyć, że wreszcie mają wolny dzień. Nauczyły się więc nie planować zbyt odważnie. Pojedziemy tam w jakieś wolne popołudnie przez długi czas pozostawało tylko koncepcją.
Tym razem jednak się udało.
Za chwilę w prawo — odezwała się Zaylee, zerkając jeszcze raz na ekran telefonu. — A nie, moment — uniosła dłoń, kiedy Evina odruchowo zwolniła. — Jednak nie teraz, tylko za jakieś sto metrów — zreflektowała się, wskazując podbródkiem na oznaczony zjazd, który został oznaczony niewielką tabliczką przybitą do słupka ogrodzenia. Litery były wypalone w drewnie, lekko przyciemnione przez słońce.
Przed nimi rozciągała się rozległa polana opadająca łagodnie w stronę jeziora. Tuż przy samej linii trawy stała duża, zbudowana z grubych belek altana z wysokim, spadzistym dachem pokrytym ciemnym gontem. Otwarte boki pozwalały zobaczyć ustawione wewnątrz długie stoły i rzędy krzeseł. Nieco dalej, po lewej stronie, wznosił się drewniany budynek. Był większy, niż sugerowały zdjęcia i miał duży taras wychodzący na jezioro. Okna odbijały światło wody, a przy bocznej ścianie widać było niewielkie schody prowadzące na górę, gdzie znajdowały się pokoje dla gości. Całość wyglądała bardziej jak spokojny pensjonat niż typowa sala weselna.
Urokliwie — stwierdziła Miller, zanim Swanson jeszcze zatrzymała samochód. W rzeczywistości nie miała wielkiego doświadczenia z podobnymi lokalizacjami. Wesela kojarzyły jej się raczej z długimi uroczystościami, których nigdy szczególnie nie analizowała. Czymś, co inni planowali miesiącami, zastanawiając się nad detalami, kolorami serwetek i układem stołów.
Gdyby decyzja zależała wyłącznie od niej, prawdopodobnie zrobiłaby to znacznie prościej, bez żadnej oprawy. Krótka ceremonia, kilku najbliższych ludzi, a potem kolacja gdzieś w mieście. Ale kiedy patrzyła teraz na jezioro i na drewnianą altanę stojącą przy samej wodzie, musiała przyznać, że miejsce miało w sobie coś przekonującego. Nie było przesadnie wystawne ani sztucznie przygotowane pod uroczystości.
Przy samochodzie zaparkowanym niedaleko domu, stała młoda, wysoka blondynka. Najpewniej menadżerka obiektu, z którą Zaylee rozmawiała przez telefon.
Ona też jest urokliwa — skomentowała krótko, posyłając narzeczonej rozbawione spojrzenie, a gdy ta zgasiła silnik, odpięła pas i wysiadła z samochodu.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
48 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Bet I could change your life
You could be my wife
Could get into a fight
I'll say, "You're right"
And you'll kiss me goodnight
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Coraz bardziej zbliżały się do swojej wielkiej daty. Dzięki pomocy kilku zainteresowanych udało im się mniej więcej zaplanować wszystko, co chciały, ale zostały im jeszcze pewne szczegóły wymagające dopięcia czy zatwierdzenia.
Zdecydowały się w końcu urządzić wesele w miejscu położonym pośrodku trasy między Whitby a Toronto, aby goście z obu stron mieli do pikonania mniej więcej podobną drogę.
The Carvers Cottage zdawało się mieć wszystko, czego oczekiwały. Przynajmniej na zdjęciach. Teraz musiały jeszcze obejrzeć to miejsce na żywo i upewnić się jak rzeczywistość miała się to fotografii oraz rozplanować wszystko na spokojnie.
Siedziała za kierownicą w wyciągniętych ze schowka okularach przeciwsłonecznych, które chroniły jej oczy przed wyjątkowo intensywnym słońcem i słuchała głosu narzeczonej, który co jakiś czas dawał jej wskazówki odnośnie tego, gdzie powinna zjechać, aby dotrzeć do celu.
W końcu natrafiły na odpowiedni zjazd, przy którym widniała dosyć mało czytelna tabliczka z nazwą tego swoistego gościńca, w którym miało się odbyć ich wesele. W końcu mogły zobaczyć go na własne oczy w całej jego krasie. Dotychczas zwlekały z tym, bo nie miały wiecznie czasu, a gdy ten już się znalazł to niekoniecznie chciało im się marnować go na podróż i jakieś formalności związane ze ślubem.
W końcu zatrzymały się na jednym z wyznaczonych miejsc przy podjeździe. Swanson zdjęła okulary, które rzuciła na deskę rozdzielczą i zaciągnęła ręczny, aby auto nie stoczyło się po delikatnym wzniesieniu. Sama również powiodła wzrokiem po okolicy, która naprawdę posiadała w sobie pewne subtelne piękno prowincji.
- Faktycznie urokliwie - przytaknęła na słowa koronerki, a później jej spojrzenie spoczęło na oczekującej ich blondynce. - Ładna... Jak chcesz możemy spytać czy dołączy do nas na nocy poślubnej.
Oczywiście był to jedynie durny żart z ich strony. Już na samym początku związku odbyły poważną rozmowę na temat bycia na wyłączność oraz bezwzględnej monogamii. Może i od tego momentu minęło sporo czasu, ale w tej kwestii raczej nic nie mogło się zmienić. Z pewnością żadnej z nich niczego nie brakowało, aby w ten sposób wzbogacać swoje życie łóżkowe.
Wysiadły z auta i skierowały się ku oczekującej ich menadżerce, która powitała je iście gwiazdorskim uśmiechem. Trzeba było przyznać, że nie tylko samo miejsce potrafiło zachwycić, ale obsługa także robiła niezwykle dobre wrażenie. Nieco czasu zajęło im znalezienie miejsca, które miałoby w sobie prawdziwy naturalny urok, a nie wyglądał jak jedynie kolejna próba wpisania się w instagramowe trendy czy odwołanie do popularnych obrazków na pintereście.
Evina ułożyła dłoń w dole pleców narzeczonej i delikatnie wypchnęła ją do przodu, gdy tylko znalazły się w pobliżu blondynki, aby tym samym delikatny sygnał, że to właśnie Miller jest osobą decyzyjną i odpowiadającą za sprawy organizacyjne. Nie, żeby sama się do tego nie nadawała lub miała wszystko gdzieś, ale to właśnie koronerka miała często najbardziej sprecyzowane opinie oraz większy dryg do planowania.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Kiedy wyszły blondynce naprzeciw, ta uśmiechnęła się szeroko i Zaylee od razu odczuła wobec niej pewną dozę sympatii. Zapowiadało się dobrze. Właściwie nie miała większych wątpliwości, że będzie to jedna z tych osób, z którymi łatwo nawiązać kontakt. I chociaż Evina wyszła z propozycją na noc poślubną, Zaylee tylko uniosła brew i prychnęła cicho, podchwytując w duchu ten żart. W końcu od początku miały się na wyłączność i wiedziały, że żaden inny flirt czy przygoda nie wchodzą w grę. Nie potrzebowała takich urozmaiceń. A już tym bardziej trójkątów. A Miller bardzo nie lubiła się dzielić.
Jeszcze raz omiotła wzorkiem cały teren. Każdy detal wydawał się starannie przemyślany. Nie nachalny i nieprzesadzony. Było w tym autentyczne piękno, które nie próbowało na siłę wpisywać się w trendy czy lajki. Właściwie nawet, jeśli by chciała, chyba wstępnie nie miałaby się do czego przyczepić. No dobra, na pewno na upartego udałoby jej się coś znaleźć, jak na perfekcjonistkę przystało, ale nie chciała być odgórnie spostrzegana jako ta wymagająca klientka.
W pewnym momencie poczuła się wypchnięta przed szereg. Zupełnie jak filmowym Harry Potter na spotkanie z Hardodziobem. Wymownie zerknęła przez ramię na narzeczoną, próbując skarcić ją spojrzeniem, jednak w jej oczach zatańczyło jedynie lekkie rozbawienie. Chyba Evina naprawdę chciała, żeby się do czegoś dopierdoliła.
Dzień dobry! — odezwała się kobieta, zanim Zaylee zdążyła cokolwiek powiedzieć. — Jestem Clara Wentworth i zajmuję się organizacją wydarzeń w tym miejscu. Naprawdę miło mi was poznać — przywitała się z nimi pewnym uściskiem dłoni. Jej spojrzenie było żywe, a gesty naturalnie ekspresyjne. Niewątpliwie sprawiała wrażenie osoby z pasją. Kogoś, kto kocha to miejsce tak bardzo, jak Miller sama lubi swoje ulubione zakątki w Toronto. — Jak same zauważyłyście, charakter budynku łączy się z naturalnym urokiem okolicy. Z jednej strony mamy widok na jezioro, który o zachodzie słońca staje się wręcz magiczny, z drugiej te przepiękne altany, które można udekorować kwiatami i lampionami, to już wedle uznania. Wszystko zawsze idealnie komponuje się z naturalnym krajobrazem — Wentworth zaprosiła je gestem ręki do przechadzki po okolicy, więc Zaylee wymieniła ze Swanson szybkie spojrzenia i posłusznie ruszyła za menadżerką obiektu.
Dom pomieści nawet czterdzieści osób — powiedziała, kiedy znalazły u podnóża schodów prowadzących do drewnianego budynku. — To naprawdę ogromna wygoda dla gości, którzy przyjeżdżają z daleka. W środku znajduje się przestronna sala, na wypadek gdyby pogoda jednak nie dopisała. Mam jednak nadzieję, że żadna paskudna ulewa nie zdoła pokrzyżować wam planów — oznajmiła pokrzepiająco. Miller zerknęła przez okno. To wystarczyło, aby stwierdzić, że wnętrze było pełne potencjału do aranżacji. — A teraz spójrzcie — Clara wspięła się po schodach i poprowadziła je na taras wychodzący na jezioro. — Stąd widać całą przestrzeń – altanę, jezioro i teren wokół. To miejsce daje mnóstwo możliwości, zarówno w słoneczny dzień, jak i gdyby trzeba było schować się do środka.
Zaylee pokiwała z aprobatą głową i spojrzała na narzeczoną. W tym samym momencie rozbrzmiał dzwonek telefonu. Odruchowo sięgnęła do swojej torebki, ale okazało się, że sygnał dochodził z komórki Clary, która przeprosiła je na moment i odeszła na bok.
Naprawdę wygląda to jeszcze lepiej niż na zdjęciach — stwierdziła Miller, zapierając się biodrem o drewnianą balustradę. — Co myślisz? — ściągnęła okulary przeciwsłoneczne i zawiesiła je za kołnierz bluzki.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”