ODPOWIEDZ
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

056.
Nie lubiła czekać.
A jednak właśnie to robiła.
Zjawiła się na miejscu zdarzenia jeszcze zanim wydobyto ciało. I nie dlatego, że ktoś ją poganiał. Nikt przy zdrowych zmysłach nie poganiał Zaylee Miller. Sama była sobie winna. Wyrwała się przed szereg i przyjechała za wcześnie. Stała więc kilka metrów od rozkopanego fragmentu fundamentu, z rękami wsuniętymi w kieszenie ciemnego płaszcza, obserwując (i oceniając!) pracę strażaków i techników. Próbowali dostać się do ciała zaklinowanego pod grubą betonową płytą, która najwyraźniej nie zamierzała łatwo ustąpić.
Metalowa łyżka koparki co chwilę zgrzytała o beton i ziemię, wydając głuche dźwięki. Ktoś ustawił potężny reflektor, którego białe światło rozlewało się po błocie, taśmach i twarzach ludzi kręcących się wokół wykopu. Powietrze było zimne i wilgotne, a ziemia pod butami miękka po nocnym deszczu. Błoto przyklejało się do podeszw i zostawiało ciężkie ślady na rozłożonych wokół deskach. Jeden ze strażaków klęczał przy wykopie powiedział coś do kolegi, wskazując w głąb fundamentu. Dwóch techników kryminalistyki czekało z boku z przygotowanymi skrzynkami sprzętu, czekając aż ktoś oficjalnie powie, że faktycznie mogą działać.
Zaylee przesunęła językiem po wewnętrznej stronie policzka i jeszcze raz spojrzała w stronę wykopu.
Jeśli mieli szczęście, ciało będzie w jednym kawałku. Jeśli nie, to będzie długi dzień.
Ile jeszcze? — zapytała, przestępując z nogi na nogę. Miała ogromną ochotę zapalić.
Dziesięć minut. Może piętnaście. Musimy to zdjąć kawałek po kawałku — oznajmił mężczyzna, który ledwo sięgał jej do ramienia.
Skinęła głową. Brzmiało rozsądnie. To wystarczająco dużo czasu, żeby sięgnąć po papierosa. Odwróciła się w końcu od wykopu i ruszyła wzdłuż prowizorycznego ogrodzenia z metalowych barierek. Błoto zachlupotało pod butami. Kiedy minęła ostatni reflektor, wyciągnęła z kieszeni płaszcza zgniecioną paczkę fajek. Wyjęła jednego papierosa, wsunęła go między wargi i odpaliła zapalniczkę, osłaniając płomień dłonią przed wiatrem. Wypuściła dum kącikiem ust, patrząc gdzieś ponad dachami pobliskich budynków. Dopiero po chwili zauważyła sylwetkę stojącą przy jednym z policyjnych samochodów.
Kobieta rozmawiała z jednym z funkcjonariuszy patrolu. Miała na sobie zbyt eleganckie ubranie, jak na budowę zamienioną w miejsce zbrodni ii trzymała w ręku zwinięty rulon papierów.
Miller zmrużyła oczy. Znała tę sylwetkę.
No proszę… — mruknęła pod nosem.
Inari. Dlaczego jej imię brzmiało, jakby urwała się prosto z Króla Lwa? Strzepnęła popiół na mokrą ziemię i jeszcze przez chwilę patrzyła, jak Nilsinger tłumaczy coś policjantowi, gestykulując lekko rulonem planów. Zaylee odepchnęła się od barierki i ruszyła w ich stronę, wciąż trzymając papierosa między palcami.
Nie mów mi, że to twój budynek — rzuciła, kiedy znalazła się wystarczająco blisko, żeby Inari ją usłyszała.

Inari Nilsinger
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”