28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wszelkie zaczepki czy droczenie się w ich wydaniu przybierało bardziej serdeczny charakter. Vesper naprawdę nie przeszkadzały nawet te bardziej złośliwe docinki, bo była osobą, która posiadała dosyć spory dystans do siebie i była pamiętliwa.
- Nie znam się na tym. Może faktycznie są jakieś różnice - odpowiedziała, bo niestety nie miała doświadczenia ani z jednym ani z drugim.
Nie była też pewna tego czy sama Dazana kiedykolwiek została przemieniona polimorfią. Wtedy mogłaby się najlepiej wypowiedzieć na temat tego jakie było to przeżycie. Vesper... Jednak nie ciągnęło do tego, aby zaznać takiej magii na własnej skórze.
Nie spodziewała się tak szczerej, a nade wszystko twierdzącej odpowiedzi. Było to zaskakujące, ale na pewno nie niemiłe w żaden sposób. Może nawet w pewien sposób liczyła lub czekała na podobne wyznanie? Było bowiem jak przyzwolenie na to, aby sama myślała o towarzyszce w nieco bardziej zażyłych i intymnych kategoriach.
- Nie sądziłam, że nękają cię takie myśli - rzuciła całkiem swobodnie, ale czy aby na pewno?
Mogła udawać przed samą sobą, że nie dostrzega wagi oraz znaczenia spojrzeń, którymi obdarzała ją druidka oraz to, że między nimi nie dzieje się nic szczególnego. Jednak miała wrażenie, że nawet jej patronka to wyczuwała. W końcu Lady Morana niejednokrotnie nakazywała jej trzymać się z dala od kalashtarki jakby doskonale wiedziała, że może dojść między nimi do czegoś więcej. Jakby ostrzegała ją przed ewentualnymi uczuciami, które mogłyby zaślepić ją i sprawić, że Vesper nie będzie już w stanie skupić się wyłącznie na swoim obowiązku wobec nieumarłego bytu, który przywrócił ją do tego świata. Wiedźma bowiem z pewnością nie chciała, aby de Graaf zapomniała o zadaniu, które otrzymała wraz z powtórnym życiem.
Widok półnagiej kobiety wkraczającej do wody i zbliżającej się ku niej wydawał się być niezwykle ekscytujący. Dazana ożywiała ją w sposób jakiego jeszcze dotychczas nie zaznała. Z każdym krokiem znajdowała się coraz bliżej, a Vesper czuła nieznośne drżenie w dłoni, która wprost garnęła się do tego, aby dotknąć nagiej skóry.
- Czemu miałby to być pretekst? - spytała, ale tak naprawdę jej myśli krążyły wokół zupełnie innej wypowiedzi druidki.
Skupiała się na tym, że kobieta śniła czy też marzyła dokładnie o tym samym. Cokolwiek się między nimi tworzyło było z pewnością obopólne. Odwzajemniały to. Całe feerie kolorów obecne w oczach stojącej przed Vesper druidki wydawały się być niczym najszlachetniejsze wyznanie.
Przez jakiś czas jeszcze się wzbraniała. Czuła ucisk w skroniach, zaszumiało jej w głowie i usłyszała dobrze znany jej głos patronki, która musiała obudzić się akurat w takim momencie by raz jeszcze spróbować wywrzeć na niej swój wpływ.
Odsuń się od niej. Nie pozwól by namąciła ci w głowie. Nie daj się rozproszyć przez takie głupstwa. Uczucia cię zaślepią. Musisz mieć oczy skierowane na swój cel...
Nie słuchała. Postąpiła jeszcze dwa kroki do przodu, aż w końcu znalazła się w zasięgu druidki. Uniosła rękę i umieściła dłoń na jej szyi. Przesunęła kciukiem po kącie jej żuchwy i zatrzymała się na karku. Pochyliła się w jej stronę, a zbliżywszy się do jej ucha niemal musnęła wargami jej skórę.
- Co jeśli wyznałabym ci, że śniłam zeszłej nocy o tym jak się kochamy? - spytała szeptem, nie odsuwając się, aby móc uciec od przejmującego spojrzenia wielobarwnych oczu druidki.
Nie zamierzała jej tego mówić, ale chyba nie było na to lepszego momentu niż ten, który właśnie ze sobą dzieliły.

i was made for loving you, baby
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pokiwała głową, zgadzając się, że jakieś różnice muszą być. Niespecjalnie ciągnęło ją do samodzielnego ich spróbowania. Czułaby się niesprawiedliwie, gdyby ktoś inny ją polimorfował. Sama świetnie sobie z tym radziła, robiła to we własnym tempie i stylu. Zrzucanie cudzej magii na głowę w tak istotnej dla niej kwestii mogłoby doprowadzić do jakichś nieporozumień, a przecież nie chciałby się kłócić o coś takiego. Pozostawało jej tylko czarowanie innych i słuchanie na temat ich doświadczeń. Jeżeli Vesper nie będzie chętna, to nic. Druidka na pewno znajdzie kogoś innego do przeprowadzania eksperymentów.
— Nie pytałaś — wytknęła jej ponownie żartobliwym tonem. Myśli Dazany zazwyczaj pędziły przed siebie wyjątkowo szybko bez żadnego ładu i składu i trudno było się w nich połapać. Niemniej, zawsze była chętna na podzielenie się tym, co siedzi w jej głowie, jeśli tylko ktoś miał ochotę słuchać. Dzieliła się się myślami nawet wtedy, gdy nikt kategorycznie nie chciał słuchać.
— Bo jesteś albo bardzo uprzejma albo bardzo nieśmiała i nie chciałaś mi tak po prostu odmawiać, więc złapałaś się pierwszej lepszej wymówki? — Zdecydowanie bardziej zapytała niż stwierdziła. Wnioski, do których doszła w trakcie dzisiejszej wędrówki, nadal były wyjątkowo chwiejne. Trochę zgadywała intencje Vesper, zamiast po prostu ją o to zapytać. Pieprzona hipokrytka. Ten tok myślenia wydawał się jej dość logiczny. Ludzie przecież często zasłaniają się wymówkami, jeżeli boją się bezpośredniej konfrontacji.
Uważnie śledziła jej kolejne ruchy. Przede wszystkim miała nadzieję dostrzec coś nowego. Woda skutecznie wszystko utrudniała. Robiło się coraz ciemniej, co również było złym znakiem. Nie widziała w ciemności tak dobrze, jak elfy. Wiedziała, że Vesper ma tu nad nią sporą przewagę. Do reszty pogubiła się w tym, czego może się po niej spodziewać. Coś w kościach podpowiadało jej, że nie miała się czego bać i nie będzie żałować. Zdecydowanie nie była to Dozera. Ona z kolei zrobiła się podejrzanie cicho. Jakby razem z druidką wstrzymywała oddech, w oczekiwaniu na rozwiązanie tej sytuacji.
Rozluźniła spięte ramiona, gdy poczuła dotyk na własnej skórze. Niepewność zniknęła właściwie od razu. Uśmiechnęła się, korzystając z krótkiego momentu, w którym mogła patrzeć jej w oczy, zanim przysunęła się jeszcze bliżej. Szept wywołał na całej skórze kalashtarki wyraźnie widoczną gęsią skórkę.
— Jeżeli byś mi to wyznała, to jeszcze bardziej chciałabym, żebyś mi o tym opowiedziała — obniżyła głos do szeptu. Nie odsunęła się, choć bardzo kusiło ją, by móc teraz spojrzeć na twarz Vesper. W oczach Dazany od razu rozbłysły te same kolory, którymi wczoraj intensywnie wpatrywała się w jej usta. Przesunęła wierzchem dłoni wzdłuż jej kręgosłupa, delikatnie muskając jej skórę, jakby obawiała się, że może ją w ten sposób spłoszyć.
— Albo pokazała — dodała od razu. W ten sposób na pewno byłoby łatwiej wszystko zrozumieć. Jej dłoń zatrzymała się na samym dole kręgosłupa, po czym płynnie przesunęła się na biodro, wyjątkowo cnotliwie omijając nieumarły tyłek.

Show me how you smile, Tell me why your hands are cold
Werka
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pewne umiejętności po prostu były poza jej zasięgiem. Na cokolwiek by się zdecydowała to zawsze Dazana będzie tą, która posiadała dużo większe doświadczenie w zmianie swojej formy. Zresztą Vesper już i tak wystarczająco dziwnie czuła się we własnej skórze, aby jeszcze próbować przeistoczyć się w kogoś czy też coś zupełnie innego.
- Nie dałaś mi powodów by pytać - odparowała, ale czy aby na pewno tak było?
Już od jakiegoś czasu można było odnieść wrażenie, że coś się między nimi działo. Coś na ten moment niewypowiedzianego, ale jednak prawdziwego i namacalnego nawet jeśli żadna z nich nie śmiała wyciągnąć ręki po to, aby tego dotknąć.
- To bardzo śmiała teoria - mruknęła miękko, ale nie miała pojęcia jak właściwie mogłaby się wytłumaczyć z tego wszystkiego.
Skorzystała z okazji, bo wiedziała, że się zapomniała. Pozwoliła sobie zdecydowanie na zbyt wiele. Nie powinna zbliżać się tak bardzo do kobiety, a jednak to zrobiła. Bezmyślnie przekraczała kolejne granice chociaż wcale nie powinna tego robić. Nie mogła jednak nic poradzić na to, że druidka miała na nią aż tak silny wpływ.
Zapadający zmrok zdecydowanie utrudniał dostrzeżenie konturów, które rozmywały się w delikatnych odcieniach szarości, które widoczne były jedynie przy nikłym blasku księżyca oraz gwiazd świecących nad ich głowami. Mimo wszystko niezależnie od okoliczności Dazana wydawała się wprost lśnić w jej oczach.
Czuła jak spięte mięśnie powoli ulegają pod wpływem jej delikatnego dotyku. Rozluźniają się i poddają temu uczuciu, które było niczym obietnica tego, co mogło jeszcze nadejść jeśli tylko pozwolą sobie na to, aby zapomnieć się bardziej niż dotychczas.
Zdecydowanie doceniała fakt, że druidka się od niej nie odsunęła. Nie miała pojęcia jak mogłaby spojrzeć w jej lśniące oczy i nie zatracić się w nich całkowicie. Stałaby się w jednej chwili zwyczajnie bezużyteczna. Za bardzo jej pragnęła.
- Myślałam, że wolałaś zachować takie rzeczy dla swoich marzeń sennych... - odpowiedziała na jej zaczepkę i poczuła przeszywający ją dreszcz, gdy tylko dłoń kobiety przesunęła się po jej kręgosłupie.
Jeszcze chwila, a ugięłyby się pod nią kolana od samego tego dotyku. Musiała jednak wciąż trzymać się dzielnie i nie pozwolić na to, aby z taką łatwością rozpadła się pod wpływem jej dotyku. W końcu nie tak to miało wyglądać. A może właśnie tak?

touch me like nobody else before
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, czy teoria faktycznie była śmiała. W ogóle jej się taka nie wydawała. Przeciwnie! Była duma z siebie, jak była prosta, zwyczajna i niewybiegająca przed szereg. Czy faktycznie tylko jej się tak zdawało? Cóż, to nie za dobrze o niej świadczyło. Zmarnowała przecież na to cały dzień zastanawiania się, zanim jeszcze wpadła w zwierzęce ciało. Może powinna analizować swoje życie pokryta futrem? Doszłaby do innych wniosków, to na pewno. Może byłby przy okazji mądrzejsze.
Uśmiechnęła się, czując, jak jej ramiona się rozluźniają. To już na pewno musiało oznaczać, że czuła się przy niej swobodnie. To przecież był odruch ciała, tego się nie oszukuje! Znaczy no, niby można, ale kto tak robi? Na pewnie nie Dazana. Odruchowo zakładała, że Vesper również by się do tego nie posunęła. A może po prostu reagowała na jej ciało w identyczny sposób? Istniały gatunki, które odwzorowywały zachowania niemalże jak lustrzane odbicia, licząc, że dzięki temu nie dostaną po łbie. Nieumarła na pewno wyczuła, że po zbliżeniu się, z kalashtarki zeszły wszelkie nerwy. Może po prostu starała się dopasować do sytuacji? Druidka jęknęła w myślach, zażenowana samą sobą. Musi przestać tak wszystko analizować, bo nie wynikało z tego nic dobrego. Potrzebowała jakieś pomocy ze strony Dozery, ale ona uparcie milczała. Oj na pewno się o to później pokłócą.
— Zachować? Zdecydowanie nie. Kocham śnić o lataniu, ale za nic nie przestałabym latać na jawie. — Drgnęła nieznacznie, słysząc śmiechy dobiegające z okolic ogniska. Pozostała część ich drużyny rozluźniała się we własnym gronie, niespecjalnie przejmując się zaginięciem dwóch członkiń ekspedycji. To naprawdę nie świadczyło dobrze o ich czujności. Może jednak kiepscy z nich poszukiwacze przygód?
— Teraz na przykład zastanawiam się, czy jesteś przyjemniejsza niż latanie. — Jej dłoń przesunęła się z biodra z powrotem na plecy. Palce zaczęły pokonywać poznaną już wcześniej trasę, tym razem kierując się w górę, w stronę karku.
— Na pewno wolę twój oddech na skórze niż wiatr między futrem na karku — pociągnęła myśl dalej, zatrzymując się tuż przed jej karkiem. Domyślała się, że nie była w stanie do końca tego zrozumieć, skoro sama nigdy nie mknęła przed siebie na oślep w hieniej formie. Ale przecież na pewno czuła nieposkromioną radość bijącą od druidki, gdy to robiła. A Dazana nie potrafiła wytłumaczyć tego... normalniej. Objęła wreszcie mocno kark nieumarłej dłonią, przysuwając ją bliżej siebie o te kilka milimetrów, które najwyraźniej robiły jej wielką różnicę.

I think that you taste like rock candy
Werka
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Teoria była na tyle śmiała, że zakładała sytuację, w której Vesper chciałaby jej odmówić. Bardziej czuła to, że nie powinna się poddawać swoim pragnieniom. Dlatego, że mogło to mieć na nią zgubny wpływ. Namiętności naprawdę bywały zabójcze. Zwłaszcza, gdy ktoś i tak wystarczająco ryzykował swoim życiem na szlaku.
Obie działały dosyć instynktownie. Ich ciała wiedziały doskonale czego chciały oraz były pewne tego, że przy sobie mogły pozwolić sobie na opuszczenie gardy. Każdy dotyk jedynie je w tym wszystkim upewniał.
Na chwilę mogły zapomnieć o śmiechach dobiegających z lasu. O tym, że miały przed sobą długą drogę do al-Quamar oraz o wszelkich problemach, które ich dotykały. Mogły po prostu być sobą i ograniczyć się do tego magicznego momentu w leniwie płynącej rzece, która była jedyną rzeczą, która mogła w jakiś sposób ochłodzić wzbierający w nich ogień.
- Wiesz, że rzeczywistość czasem bywa rozczarowująca? - zapytała ostrożnie, wyczuwając to drobne drżenie pod swoimi palcami.
Nigdy nie rozważała tego wszystkiego na poważnie. Nie sądziła, że kiedykolwiek dojdzie między nimi do czegoś więcej lub nawet do podobnej rozmowy. Niemniej właśnie teraz stały w swoich objęciach i działo się między nimi z pewnością coś, co wydawało się zarówno zaskakujące jak i niezwykle mocno wyczekiwane.
- Nawet nie wiem czy te dwie rzeczy można porównywać - mruknęła miękko i zaraz wciągnęła nieco mocniej powietrze, gdy tylko poczuła jak po raz kolejny palce Dazany przechadzają się wzdłuż jej kręgosłupa.
Westchnęła rozkosznie i poczuła zaciskający się w jej podbrzuszu węzeł podniecenia, gdy tylko dłoń druidki zacisnęła się mocno na jej karku, aby przyciągnąć ją bliżej.
Musnęła ustami jej szyję. Wolna dłoń powędrowała do biodra kalashtarki, aby mogla bezkarnie przylgnąć jeszcze bardziej do jej półnagiego ciała. Wydawała się tak rozkosznie ciepła nawet pomimo otaczającego je chłodnego nurtu.
- Dazano... - szepnęła, powstrzymując się cudem od tego, aby nie ukryć twarzy w zagłębieniu jej szyi. - Nie byłam z nikim w ten sposób od naprawdę dawna... Nie odkąd mam to ciało...
Nie miała pojęcia jak to wszystko się skończy, ale wolała powiedzieć to od razu. Nie potrafiła przewidzieć tego jak jej ciało zachowa się jej ciało. Nie sprawdzała jego możliwości pod tym względem i trudno było przewidzieć jej reakcje na bardziej intymny dotyk.

wash away my fears
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
30 y/o
APRILLA
157 cm
Head of Creative & Strategy Department
Awatar użytkownika
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spokój, jaki je otulał, wydawał się jej bardzo cenny. Rzadko kiedy potrafiła się nim rozkoszować, zazwyczaj wolała się jakoś dobodźcowywać. A przynajmniej w tej humanoidalnej formie, w której sposób odczuwania był przecież drastycznie inny. Nie miała jednak teraz ochoty szukać sobie dodatkowych wrażeń. Szum wody i obecność Vesper całkowicie jej wystarczały.
— Mnie bardzo trudno rozczarować — zapewniła szczerze. Potrafiła dostrzec przyjemne rezczy w najmniejszych drobiazgach, wyciągnąć radość z najczarniejszych zakamarków codzienności. Doświadczenia, które nie były takie same, jak zakładała, w ogóle jej nie rozczarowywały. Przeciwnie. Ekscytowało ją, że świat znów pokazał jej coś, na co sama nie wpadła. Dzięki temu życie nigdy się jej nie znudzi.
Z jej gardła wydobył się niski pomruk zadowolenia. Zdecydowanie łatwiej było go określić zwierzęcym niż jakimkolwiek innym. Pod wpływem bliskości i dotyku jej ust nieco się zapomniała. Pozwoliła sobie na naturalny dla niej odruch. A przecież starała się je nieco w towarzystwie ograniczać, by nie wychodzić na wariatkę. Aż tak często. Nie czuła jednak żadnych sygnałów ostrzegawczych, które próbowałyby jej uświadomić, że to błąd. Może jednak przy Vesper mogła otworzyć się nieco bardziej?
— Jasne, rozumiem. — W jej głosie dało się wyczuć niepewność. Starała się nadal stać bez większych ruchów i sprawiać wrażenie takiej, która doskonale wie, w jakiej znajdowała się sytuacji. Ale przecież w ogóle tak nie było. Pogładziła kciukiem skórę na jej karku, na szybko próbując znaleźć jakieś mądre odpowiedzi.
— No dobrze, przepraszam, jednak nie rozumiem — przyznała nieco ciszej, niezadowolona, że w ogóle pozwoliła sobie na takie głupie kłamstwo. Przecież nie potrafiła oszukiwać i nie lubiła tego robić. Palce drugiej ręki przesunęły się po jej całej długości jej ręki. Sprawnie przemknęły z dłoni na talię, powędrowały w górę wzdłuż boku zatrzymując się na wysokości jej biustu. Nie dotarła jednak do jej piersi, nie o to jej chodziło. Wyglądało na to, że coś w ten sposób starała się zbadać. Sprawdzić, o czym właściwie rozmawiały.
— Co jest nie tak z tym ciałem? Tylko nie mów, że pod wpływem silnych emocji możesz zamienić się w niedźwiedzia, bo to akurat mnie nie przeraża. — Uśmiechnęła się na samą myśl o takiej ewentualności. Wizja Vesper w takiej formie coraz bardziej ją ekscytowała, musi ją kiedyś namówić na wspólną przebieżkę. Ale na pewno nie w tym momencie. Słyszała o druidach, którzy w intymnych sytuacjach woleli się przemieniać, ale sama nigdy nie dała się w to wkręcić.
Nachyliła się do nieumarłej i przesunęła nosem po jej szyi. Wzięła głębszy wdech, zatrzymała się tuż przy jej uchu. Zastygła na moment w bezruchu, próbując wsłuchać się w rytm bijący z jej ciała.
— Nie czuję w nim niczego dziwnego. Powinnam o czymś wiedzieć? — szepnęła, nie zmieniając pozycji. Nie miała pojęcia, czego nie dostrzegała i czym może zaskoczyć ją nieumarła. Na pewno będzie to coś ekscytującego.

And your shoulders are frozen but you're an explosion
Werka
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Regularne obcowanie z niebezpieczeństwami awanturniczego życia dostarczało Vesper wystarczająco wielu wrażeń. Czasami pragnęła prostoty. Cichego wieczora, spokoju i chwili potrzebnej do tego, aby nabrać oddech. Nie była nawet dotychczas świadoma tego jak wielkie napięcie jej towarzyszyło dopóki nie zaznała tego momentu z Dazaną. Stres ostatnich tygodni powoli opuszczał spięte mięśnie, sprawiając, że czuła się coraz swobodniej z dotykiem druidki pieszczącym jej skórę.
- Mam taką nadzieję... - mruknęło cicho, bo sama nie chciała, aby to wszystko było dla którejkolwiek z nich rozczarowaniem.
Wiedziała doskonale, że Dazana łatwo wpadała w zachwyt nawet drobiazgami, które dla wielu byłyby bez znaczenia. Wielu omijało rzeczy, na które druidka zwracała uwagę i niemal zawsze potrafiła znaleźć jakieś piękno w nawet najmniejszym zjawisku. Było to w pewien sposób inspirujące i na pewno trudno byłoby się w niej doszukiwać pewnej naiwności, która mogła być kojarzona z podobnym podejściem do otaczającego świata.
Trudno było jej na pewno myśleć o sobie w kategorii jakiegoś cudu, którym kobieta mogłaby się napawać. Z pewnością jednak zasługiwała na kilka pomruków przyjemności, które wybrzmiały z gardła Dazany. Było coś niepokojąco podniecającego w tym jak brzmiał jej głos, gdy tylko oddawała się chociażby drobnej rozkoszy.
Sądziła, że nie będzie musiała tego wyjaśniać. W końcu niemal od początku widać było to, że nie należała do tych w pełni żywych. Druidka powinna to rozumieć... Chociaż chyba jednak nie do końca tak było.
Przez moment modliła się w duchu o to, aby jednak palce druidki się nie zatrzymywały i zamiast tego po prostu zbadały w całości jej ciało. Pragnęła jej dotyku bardziej niż czegokolwiek innego. Naprawdę nie pamiętała kiedy ostatni raz przeżyła coś podobnego.
- Nie jestem szczególnie żywa - przypomniała jej. - Moje serce nie bije, nie jem, nie oddycham... Możliwe zatem, że nie będzie ono aż tak responsywne jeśli chodzi o intymną bliskość.
Przez moment nawet się uśmiechnęła na jej żartobliwy komentarz. Nie trwało to jednak długo, bo dotyk na jej szyi był wystarczający do tego, aby rozproszyła się i zapomniała o wszystkim, co działo się ledwie chwilę wcześniej.
Powoli sytuacja nabierała coraz większego tempa. Delikatny dotyk stawał się coraz śmielszy i wyraźniejszy. Vesper czekała jedynie na to, aż w końcu przekroczy on wyraźną granicę przyzwoitości i w końcu sprawi, że poczuje coś więcej...

⋅•⋅⊰∙∘☽༓☾∘∙⊱⋅•⋅


- Dobra. Myślę, że tutaj powinniśmy zawiesić kurtynę - zarządził Brian, który sponad panelu Mistrza Gry spoglądał to na April to na Erikę, które nareszcie zdecydowały się na to, aby doprowadzić do czegoś więcej pomiędzy swoimi postaciami.
- Dopiero się rozkręcały! Psujesz zabawę, Brian! - od razu zaprotestowała Jenna, która od dłuższej chwili siedziała całkowicie zasłuchana w toczącą się scenę.
Lindberg powoli wyczuwała nadciągającą awanturę. Wiedziała, że z jednej strony ustalili brak scen seksualnych na sesjach, ale wydawało się, że ich współgraczka zdecydowanie była zbyt ciekawa tego, co też wydarzyło się pomiędzy Vesper i Dazanną w wodach wijącej się przez Anthkamar rzeki.
- O, pizza przyjechała - rzucił Kevin i swoim zwyczajem wycofał się w dogodnym momencie z pomieszczenia, gdy tylko zawisła w nim wizja dosyć zaciekłej dyskusji.
Faktycznie, u drzwi mieszkania rozległ się dzwonek obwieszczający nadejście dostarczyciela pizzy. Wyglądało zatem na to, że unikną rozlewu krwi. Wszyscy postanowili bowiem skupić się bardziej na jedzeniu, a później dokończyć sesję, która zakończyła się praktycznie pod samymi bramami miasta, do którego ich śmiałkowie musieli się dostać.
koniec
April Finch
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po wymiarach”