-
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Kochała jednak swoją rodzinę całym sercem. Za każdego z nich wskoczyłaby w ogień, nawet jeśli z niektórymi się kłóciła czasem częściej, a czasem rzadziej. Jednak byli dla niej najważniejsi, więc gdy ojcu się nagle pogorszyło i przyszedł temat przeszczepu wątroby, nie wahała się ani chwili, by to zrobić. Pewnie z większym entuzjazmem zrobiłaby to dla rodzeństwa, aniżeli dla ojca, który zawsze więcej wymagał, aniżeli okazywał emocji, ale jego również kochała. Tak jak wszystkie jego dzieci, które się przebadały gotowe podzielić z rodzicem swoją wątrobą.
Cora raczej nie sądziła, aby jej się do czegoś nadawała. Ilość wypitego alkoholu i wziętych używek na pewno zostawiły swój ślad w jej organizmie, ale niech lekarze zrobią swoje i sprawdzą. Dosyć szybko dostała telefon zwrotny, aby przyjechać jeszcze raz, bo muszą powtórzyć badania. Czekając na wyniki usiadła w przyszpitalnej kawiarni, aby trochę popracować nad festiwalem.
Po powrocie do szpitala nie była w stanie zrozumieć, co mówi do niej lekarz. Grupa krwi? To krew się dzieliła na jakieś grupy? Cora nie miała o tym zielonego pojęcia. Wydawało jej się, że krew to krew. I wszystkich wygląda tak samo. Ale może Afroamerykanie z uwagi na ciemniejszy kolor skóry mieli innej grupy?
- Chwileczkę chwileczkę. Skontaktuję się z rodzeństwem, oni są mądrzejsi- poprosiła lekarza o chwilę cierpliwości, aby skontaktować się z Cherry i Charlesem. Napisała sobie też to, co doktor jej powiedział, gdyby się jej pytali, a jego akurat nie było w pobliżu,. Przecież z pamięci im wszystkiego nie powtórzy! Następnie wróciła na korytarz, gdzie czekając na nich siedziała z nosem utkwionym w laptopie.
Cherry Marshall
Charlie Marshall
-
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego bratanieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszłypostaćautor
Szczerze nie wiedziała, kto irytuje ją bardziej. Nowy dyrektor finansowy próbujący zburzyć cały porządek pracy, który jak dotąd sobie budowała. Mało kto był w stanie spowodować, że po pracy myślała o nim. Wcale nie chodziło oto, że wykonywał pracę dobrze, czy źle. Szczerze nie miało to dla niej jakiegokolwiek znaczenia. Finalnie, był osobą, z którą musiała konkurować, by utrzymać kontrolę. Każdy szczegół życia Cherry wydawał się być zaplanowany. Stąd zarówno choroba ojca, jak i obecność Ethana doprowadzały ją do szału.
Może dlatego bardzo krótko zastanawiała się, kiedy Cora poprosiła ich o wpadnięcie do szpitala. Instynktownie wiedziała, że coś jest nie tak. Ostatnio ich rodzinę nawiedzały same tragedię. Przynajmniej lamy bliźniaków żyły na wesołej farmie i nikt nie musiał się nimi przejmować aż do rodzinnego wyjazdu poza miasto. Do szpitala wkroczyła praktycznie równo ze swoim bliźniakiem, któremu ofiarowała praktycznie od razu mocnego kuksańca w bok. Tak, miał bardzo zaboleć za te wszystkie zdradzieckie SMS'y i po przejście na ty z Hartyleyem. Będzie mu to wypominała do końca jego dni.
— Jak myślisz, co się stało z ojcem, że Cora nas wezwała? — zagadnęła Cherry, marszcząc brwi. Oczekiwanie na wyniki potrzebne do transplantacji było kolejną sprawą doprowadzającą ją do szału. W głowie słyszała ostatnią rozmowę z ojcem, że to ona jako najstarsza powinna się poświęcić. Charles przecież dobrze, by się zajął firmą. Na pewno by się zajął, a pewnie jakiś dupek od ojca zacząłby podburzanie zarządu przeciwko Cherry. Nie spełniła jego wymagań, za to Charlie był poważnym, lojalnym człowiekiem. Co najważniejsze w oczach ojca, był mężczyzną.
— Cześć Cora — i aż stanęła jak wryta. Cora z laptopem, aż musiała przetrzeć oczy. Nie była w stanie uwierzyć w to, co własnie miała przed sobą — co się stało? Z ojcem coś nie tak? — zagadnęła praktycznie od razu, kładąc blondynce rękę na czole. Nie była gorąca — Charlie, ona pracuje... — powiedziała z całą powagą. Nie sądziła, że nadejdzie dzień, w którym Cora zacznie przypominać bliźniaczych pracoholików.
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Cherry Marshall Cora Marshall
-
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Może też dlatego była na tyle rozkojarzona, że kompletnie nie mogła zrozumieć doktora i potrzebowała wsparcia rodzeństwa. Bliźniacy byli najstarsi i najmądrzejsi, więc kto inny by jej teraz mógł pomóc? - O cześć, super że jesteście!- uśmiechnęła się szeroko na ich widok i witając się z nimi. Nawet nie zauważyła, że tyle już tutaj siedziała.- Oczywiście, że pracuję. Mam już głównych sponsorów oraz artystów. Spójrzcie, tutaj mam harmonogram zadań do zrealizowania z podziałem na tygodnie - dumna z siebie odwróciła laptopa, a ich oczom się ukazała jedna z aplikacji to zarządzania projektami - oczywiście pełna kolorów, które Cora uwielbiała. Rozpisała tam dokładnie punkt po punkcie, co należy kiedy wykonać. Naprawdę przyłożyła się do tego zadania. - W sumie z ojcem to nie jestem pewna, lekarz tylko mówił o grupie krwi, że ja chyba nie pasuję czy coś. Chwilka, zapisałam to sobie wszystko, żeby nie zapomnieć- wyłączyła laptopa i odstawiła na krzesło obok, aby sięgnąć po telefon, gdzie wszystko zapisała. - Nie Charlie, właśnie miałam okres, więc na stówę nie jestem w ciąży. Prędzej chyba u Ciebie się doczekamy dzidziusia- przewróciła oczami słysząc , że jej brat wciąż przeżywał ten żarcik. Ona ostatnio żyła niczym zakonnica!
- O mam!- krzyknęła nagle po kilku minutach scrollowania telefonu. - Panienko Marshall, dziękuję bardzo za przybycie…- zaczęła czytać nie odrywając spojrzenia z ekranu telefonu.- Hmmm… to chyba pominę… o tutaj przestałam kumać!- przerwała już na początku marszcząc brwi, bo jak tak czytała to na głos, to początek w sumie ogarniała. Nie była jednak aż taka tępa.- Ma pani grupę krwi 0, pan Marshall grupę AB. Nie znamy grupy krwi pani matki, ale to i tak oznacza, że między panią, a biorcą nie ma żadnego pokrewieństwa, więc nie może być pani dawcą- na koniec zablokowała telefon i spojrzała na nich wzruszając ramionami.- No więc może wy rozumiecie coś z tego. Ja niestety jeżeli o biologię chodzi, to wolałam tą część praktyczną, aniżeli teoretyczną- poruszyła wymownie brwiami i się roześmiała na wspomnienie czasów, gdy zrywała się z lekcji z Leo, aby całować się za boiskiem szkolnym. Młodość i szaleństwo, to były czasy! - Wiecie jak można zmienić grupę krwi? Pomogłabym tatuśkowi za ten fundusz piwniczny- spytała z prawdziwą troską, bo to przecież był jej tata i chciała mu pomóc i podziękować za to co od niego otrzymała.
Cherry Marshall
Charlie Marshall
-
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego bratanieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracjiPrzeszłypostaćautor
— Cora chora jesteś? — spytała, spoglądając z niedowierzaniem w to, co przygotowała siostra. Może było zbyt wiele kolorów, ale wyglądało to... całkiem godnie. Wręcz bardzo dobrze. Byłaby z niej naprawdę dumna, gdyby nie jeden malutki fakt. Robiła to nie dla rodzinnej firmy — Cora, ty jednak potrafisz pracować. Wow — i sama Cherry była pod wrażeniem. Może powinna znaleźć jej inne stanowisko? Tylko czy kiedykolwiek Cora byłaby tak zakochana w zielonej energii. Nie była w stanie zrozumieć, co działo się w głowie blondynki, ale była pod wrażeniem własnej siostry. Coś nowego.
— Charlie, daj spokój z tą ciążą — strzeliła oczyma Charity, próbując skupić się na jednym, własnej siostrze. Zmarszczyła delikatnie brwi, słysząc o grupach krwi. Co miałoby się nie zgadzać? A, B, lub AB, gdzie ojciec mógłby przyjąć każdą jako posiadacz grupy krwi, będącej uniwersalnym biorcą — wiesz, że możesz mieć okres i być w ciąży? — powiedziała poważnym głosem Marshall, marszcząc przy tym obie brwi. Wolałaby, żeby jej siostra nie była w ciąży, dopóki nie pozna odpowiedniego partnera. Charity co nie co na ten temat się już nauczyła.
Tylko wraz z każdym wypowiadanym słowem przez Corę, Cherry stawała się coraz bardziej zdezorientowana. Dała jej wszystko powiedzieć w całości bez przerywania. Cherry była prymuską, nawet biologii nie odpuszczała, chociaż nigdy nie była jej konieczna. Dobra, czasami ekologiczne pojęcia się jej przydawały. Za to sporo pamiętała o grupach krwi.
— Grup krwi się nie zmienia, Cora — powiedziała poważnym tonem Charity, zdając sobie sprawę z alleli wielokrotnych. Trzy różne allele, tak jak trójka ich rodzeństwa — je się dziedziczy od rodziców — dodała poważniejszym tonem. Skoro ojciec miał AB, to były trzy możliwości. A, B, lub AB — a to oznacza... że nie jesteś córką naszego ojca — wydukała ciszej Cherry, zdając sobie sprawę z konsekwencji, kiedy je wypowiedziała. Nie byli ze sobą spokrewnione. Pytanie, co z matką? Widziała przecież zdjęcia matki w ciąży, jak się przytulała do jej brzucha i uśmiechała szeroko.
— Gdzie robiłaś te badania? Trzeba je powtórzyć — i dołożyć jeszcze jedne, dodała już w myślach Cherry. W tym momencie chciała pójść do laboratorium, bo nie wierzyła w to, co słyszała. Jej mózg cały czas działał na wysokich obrotach, analizowała każdą możliwość, ale... Cora to Cora. Dalej będzie jej siostrą.
-
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracji3 os.czas narracjiprzeszłypostaćautor
Cherry Marshall Cora Marshall
-
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowyczas narracjiprzeszłypostaćautor
Tak jak i nie przepadała za biologią, która jednak okazała się w dniu dzisiejszym bardzo ważną i przydatną dziedziną w życiu. Ciąża i okres?! - Pierdolisz-- wydukała z siebie przerażona patrząc na Cherry. Lekarz jej o tym nie wspominał ani słowem! Z drugiej strony wtedy będąc na wizycie dowiedziała się, że nie jest w ciąży, a od tamtej pory z nikim nie współżyła. Cora Marshall już nie była głupia, leniwa i łatwa. Zaczynała przypominać papier toaletowy, pracowała i odmawiała seksu! Nie dała się skusić nawet Księciu, chociaż miała na niego ogromną ochotę. Wciąż przed oczami stawał jej obraz jego ust, które chciała w końcu skosztować. Ale grzecznie się posłuchała brata i w dodatku przecież Prince się nabijał, że pewnie Cherry to nie jej siostra! I czyżby właśnie nie miał jakiegoś szóstego zmysłu?
Przerażenie po informacji, że może mieć miesiączkę w trakcie ciąży nie mijało ani trochę. Wraz z kolejnymi słowami rodzeństwa, było coraz większe. Serce aż jej dudniło w uszach. - Jak to nie jestem jego córką??- spytała piskliwym głosem szybko się podnosząc z krzesła i patrząc to na Cherry to na Charlesa. O co tutaj chodziło?? Czy właśnie to lekarz miał na myśli?! - Powtarzałam dzisiaj te badania tutaj w szpitalu…- dodała jeszcze czując jakby ziemia się jej właśnie osuwała spod nóg. Tata to nie jest jej tata… A mama? Kim byli jej rodzice? Czy to jakaś pomyłka? Żart? Czy znowu czegoś nie rozumie? Poczuła się nagle jak mała przerażona dziewczynka, która była sama horrorze zwanym życiem.- Przecież ja mam tylko Was- powiedziała jeszcze cicho ściśniętym głosem i walcząc ze sobą, aby nie się nie rozpłakać. Patrzyła na dwójkę ludzi, którzy byli dla niej najważniejsi na świecie. Jak mogliby nie być rodziną??
Cherry Marshall
Charlie Marshall