25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Cora była fatalna z biologii, a przynajmniej tej z części teoretycznej. Praktyczną często sobie przypominała, aby niczego nie zapomnieć . Nie było też co ukrywać, że również dla czystej przyjemności. Ale poza tym była fatalna w tej dziedzinie. Robiła to co jej kazali - badania, kontrole. ewentualny krótki pobyt w szpitalu. Chociaż nie była aż taką blondynką, aby nie znać podstawowych narządów i ich funkcji. Wiedziała, że serce to jeden z tych podstawowych koniecznych do życia. Gdy ojciec trafił do szpitala, po wiadomości od Cherry oczywiście pojechała i go odwiedziła. Nie była bez serca, kochała go - w końcu był je tatą. Dał jej wykształcenie, dom, pieniądze, zabawki i wiele możliwości dzięki swoim dolarom. Cora była uprzywilejowana i zdawała sobie sprawę , nie próbując z tym walczyć. Była też , a raczej przede wszystkim, bardzo wdzięczna za możliwości, które otrzymała w swoim życiu. Oczywiście nie wykorzystywała ich w pełni, ponieważ zamiast na korepetycje z francuskiego, wolała biegać po ogrodzie i zrywać kwiaty. Łatwiej uczyła się słów piosenki, aniżeli tabliczki mnożenia. W przeciwieństwie do jej rodzeństwa, które pod każdym względem było idealne, a Cora na ich tle odstawała nie tylko wyglądem z tymi blond włosami, ale także zainteresowaniami i mocnymi stronami.
Kochała jednak swoją rodzinę całym sercem. Za każdego z nich wskoczyłaby w ogień, nawet jeśli z niektórymi się kłóciła czasem częściej, a czasem rzadziej. Jednak byli dla niej najważniejsi, więc gdy ojcu się nagle pogorszyło i przyszedł temat przeszczepu wątroby, nie wahała się ani chwili, by to zrobić. Pewnie z większym entuzjazmem zrobiłaby to dla rodzeństwa, aniżeli dla ojca, który zawsze więcej wymagał, aniżeli okazywał emocji, ale jego również kochała. Tak jak wszystkie jego dzieci, które się przebadały gotowe podzielić z rodzicem swoją wątrobą.
Cora raczej nie sądziła, aby jej się do czegoś nadawała. Ilość wypitego alkoholu i wziętych używek na pewno zostawiły swój ślad w jej organizmie, ale niech lekarze zrobią swoje i sprawdzą. Dosyć szybko dostała telefon zwrotny, aby przyjechać jeszcze raz, bo muszą powtórzyć badania. Czekając na wyniki usiadła w przyszpitalnej kawiarni, aby trochę popracować nad festiwalem.
Po powrocie do szpitala nie była w stanie zrozumieć, co mówi do niej lekarz. Grupa krwi? To krew się dzieliła na jakieś grupy? Cora nie miała o tym zielonego pojęcia. Wydawało jej się, że krew to krew. I wszystkich wygląda tak samo. Ale może Afroamerykanie z uwagi na ciemniejszy kolor skóry mieli innej grupy?
- Chwileczkę chwileczkę. Skontaktuję się z rodzeństwem, oni są mądrzejsi- poprosiła lekarza o chwilę cierpliwości, aby skontaktować się z Cherry i Charlesem. Napisała sobie też to, co doktor jej powiedział, gdyby się jej pytali, a jego akurat nie było w pobliżu,. Przecież z pamięci im wszystkiego nie powtórzy! Następnie wróciła na korytarz, gdzie czekając na nich siedziała z nosem utkwionym w laptopie.


Cherry Marshall
Charlie Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Cora Marshall, Charlie Marshall

Szczerze nie wiedziała, kto irytuje ją bardziej. Nowy dyrektor finansowy próbujący zburzyć cały porządek pracy, który jak dotąd sobie budowała. Mało kto był w stanie spowodować, że po pracy myślała o nim. Wcale nie chodziło oto, że wykonywał pracę dobrze, czy źle. Szczerze nie miało to dla niej jakiegokolwiek znaczenia. Finalnie, był osobą, z którą musiała konkurować, by utrzymać kontrolę. Każdy szczegół życia Cherry wydawał się być zaplanowany. Stąd zarówno choroba ojca, jak i obecność Ethana doprowadzały ją do szału.
Może dlatego bardzo krótko zastanawiała się, kiedy Cora poprosiła ich o wpadnięcie do szpitala. Instynktownie wiedziała, że coś jest nie tak. Ostatnio ich rodzinę nawiedzały same tragedię. Przynajmniej lamy bliźniaków żyły na wesołej farmie i nikt nie musiał się nimi przejmować aż do rodzinnego wyjazdu poza miasto. Do szpitala wkroczyła praktycznie równo ze swoim bliźniakiem, któremu ofiarowała praktycznie od razu mocnego kuksańca w bok. Tak, miał bardzo zaboleć za te wszystkie zdradzieckie SMS'y i po przejście na ty z Hartyleyem. Będzie mu to wypominała do końca jego dni.
Jak myślisz, co się stało z ojcem, że Cora nas wezwała? — zagadnęła Cherry, marszcząc brwi. Oczekiwanie na wyniki potrzebne do transplantacji było kolejną sprawą doprowadzającą ją do szału. W głowie słyszała ostatnią rozmowę z ojcem, że to ona jako najstarsza powinna się poświęcić. Charles przecież dobrze, by się zajął firmą. Na pewno by się zajął, a pewnie jakiś dupek od ojca zacząłby podburzanie zarządu przeciwko Cherry. Nie spełniła jego wymagań, za to Charlie był poważnym, lojalnym człowiekiem. Co najważniejsze w oczach ojca, był mężczyzną.
Cześć Cora — i aż stanęła jak wryta. Cora z laptopem, aż musiała przetrzeć oczy. Nie była w stanie uwierzyć w to, co własnie miała przed sobą — co się stało? Z ojcem coś nie tak? — zagadnęła praktycznie od razu, kładąc blondynce rękę na czole. Nie była gorąca — Charlie, ona pracuje... — powiedziała z całą powagą. Nie sądziła, że nadejdzie dzień, w którym Cora zacznie przypominać bliźniaczych pracoholików.
31 y/o
Mark your calendar for Canada Day
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
I look at you and I see everything I’m not allowed to have.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zgodnie z ustaleniami, wszedł do szpitala tuż po piątej, w drzwiach zrównując się z Cherry, która od razu podarowała mu kuksańca w bok. Nie uważał, że zasłużył na takie traktowanie, ale najwyraźniej stanięcie po stronie nowego dyrektora finansowego było wystarczającym powodem, żeby zostać okrzykniętym zdrajcą. To słowo krążyło w umyśle Charliego jeszcze w innym kontekście - zamykając powieki, wciąż widział błękitne oczy Ivy. Zdrajca. A te pocałunki, w stadninie... paraliżowało go samo wspomnienie. Cud, że dotarł do szpitala w jednym kawałku. Nawet teraz, idąc szpitalnym korytarzem, podświadomie szukał wzrokiem tej jednej konkretnej rezydentki, zamiast skupić się na... No, jeszcze nie wiedział czym, bo Cora nie raczyła im powiedzieć przez telefon. - Może trzeba podjąć jakąś decyzję - rzucił krótko w odpowiedzi na pytanie bliźniaczki. Nie miał pojęcia, o co mogło chodzić, ale najwyraźniej sprawa przerosła ich młodszą siostrę. A od czego było starsze rodzeństwo, jeśli nie od ratowania w takich sytuacjach? Gdy w końcu znaleźli się na oddziale, dostrzegli Corę siedzącą z laptopem. Charlie przystanął na moment, dołączając do zdziwienia siostry. - Hej, siostrzyczko - przywitał się ciepło, po czym objął blondynkę ramieniem i czule pocałował ją w czółko. Cherry buziaka nie dostała - po pierwsze, właśnie go pobiła (znaczy no dała kuksańca w bok, ale pobiła), a po drugie, jako najstarsza z rodzeństwa powinna się nimi opiekować i sama rozdawać pocieszające buziaczki. Charlie, ona pracuje. Uniósł do góry jedną brew i zerknął na ekran laptopa. - Wszystko w porządku? O co chodzi? - zapytał. Zastanawiał się, czy to stan ojca ją tak zmobilizował, czy może wydarzyło się coś... innego. I WTEDY NAGLE CHARLIE POŁĄCZYŁ KROPKI. - Jednak jesteś w tej ciąży? - wypalił nagle i zmrużył brwi, przyglądając jej się badawczo. Może to o to chodziło? Z tą grupą krwi. No bo o co innego? Wciąż miał przed oczami tamtą urodzinową niespodziankę, gdy Cora próbowała ich wkręcić, że dwie kreski na teście to ciąża bliźniacza. Jezus. - To dlatego lekarz kazał ci powtórzyć badania? Coś się nie zgadza w papierach? - dodał, po czym zajął miejsce obok Cory, znów zerkając jej przez ramię na ekran.

Cherry Marshall Cora Marshall
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ostatnio myśli Cory były w pełni skupione na pracy. Któż by pomyślał, że panna Marshall będzie pracować i to sama z siebie? Szło jej nawet całkiem nieźle w dziale marketingu rodzinnej firmy, ale pewnie gdzieś indziej już dawno by ją wyrzucili za pracę w godzinach i dniach, które jej odpowiadały, a nie w które powinna. Natomiast organizacja festiwalu? Temu się oddała w pełni i nawet postać Williamsa jej w tym nie przeszkadzała. Może nawet wprost przeciwnie? Irytował ją, wkurzał , doprowadzał do szału i testował jej granice wytrzymałości, a jednocześnie cholernie ją to jarało. Czy to było zdrowe czy nie, myśl o nim co rusz zaprzątała jej piękną, blond głowę.
Może też dlatego była na tyle rozkojarzona, że kompletnie nie mogła zrozumieć doktora i potrzebowała wsparcia rodzeństwa. Bliźniacy byli najstarsi i najmądrzejsi, więc kto inny by jej teraz mógł pomóc? - O cześć, super że jesteście!- uśmiechnęła się szeroko na ich widok i witając się z nimi. Nawet nie zauważyła, że tyle już tutaj siedziała.- Oczywiście, że pracuję. Mam już głównych sponsorów oraz artystów. Spójrzcie, tutaj mam harmonogram zadań do zrealizowania z podziałem na tygodnie - dumna z siebie odwróciła laptopa, a ich oczom się ukazała jedna z aplikacji to zarządzania projektami - oczywiście pełna kolorów, które Cora uwielbiała. Rozpisała tam dokładnie punkt po punkcie, co należy kiedy wykonać. Naprawdę przyłożyła się do tego zadania. - W sumie z ojcem to nie jestem pewna, lekarz tylko mówił o grupie krwi, że ja chyba nie pasuję czy coś. Chwilka, zapisałam to sobie wszystko, żeby nie zapomnieć- wyłączyła laptopa i odstawiła na krzesło obok, aby sięgnąć po telefon, gdzie wszystko zapisała. - Nie Charlie, właśnie miałam okres, więc na stówę nie jestem w ciąży. Prędzej chyba u Ciebie się doczekamy dzidziusia- przewróciła oczami słysząc , że jej brat wciąż przeżywał ten żarcik. Ona ostatnio żyła niczym zakonnica!
- O mam!- krzyknęła nagle po kilku minutach scrollowania telefonu. - Panienko Marshall, dziękuję bardzo za przybycie…- zaczęła czytać nie odrywając spojrzenia z ekranu telefonu.- Hmmm… to chyba pominę… o tutaj przestałam kumać!- przerwała już na początku marszcząc brwi, bo jak tak czytała to na głos, to początek w sumie ogarniała. Nie była jednak aż taka tępa.- Ma pani grupę krwi 0, pan Marshall grupę AB. Nie znamy grupy krwi pani matki, ale to i tak oznacza, że między panią, a biorcą nie ma żadnego pokrewieństwa, więc nie może być pani dawcą- na koniec zablokowała telefon i spojrzała na nich wzruszając ramionami.- No więc może wy rozumiecie coś z tego. Ja niestety jeżeli o biologię chodzi, to wolałam tą część praktyczną, aniżeli teoretyczną- poruszyła wymownie brwiami i się roześmiała na wspomnienie czasów, gdy zrywała się z lekcji z Leo, aby całować się za boiskiem szkolnym. Młodość i szaleństwo, to były czasy! - Wiecie jak można zmienić grupę krwi? Pomogłabym tatuśkowi za ten fundusz piwniczny- spytała z prawdziwą troską, bo to przecież był jej tata i chciała mu pomóc i podziękować za to co od niego otrzymała.


Cherry Marshall
Charlie Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Charlie Marshall, Cora Marshall

Cora chora jesteś? — spytała, spoglądając z niedowierzaniem w to, co przygotowała siostra. Może było zbyt wiele kolorów, ale wyglądało to... całkiem godnie. Wręcz bardzo dobrze. Byłaby z niej naprawdę dumna, gdyby nie jeden malutki fakt. Robiła to nie dla rodzinnej firmy — Cora, ty jednak potrafisz pracować. Wow — i sama Cherry była pod wrażeniem. Może powinna znaleźć jej inne stanowisko? Tylko czy kiedykolwiek Cora byłaby tak zakochana w zielonej energii. Nie była w stanie zrozumieć, co działo się w głowie blondynki, ale była pod wrażeniem własnej siostry. Coś nowego.
Charlie, daj spokój z tą ciążą — strzeliła oczyma Charity, próbując skupić się na jednym, własnej siostrze. Zmarszczyła delikatnie brwi, słysząc o grupach krwi. Co miałoby się nie zgadzać? A, B, lub AB, gdzie ojciec mógłby przyjąć każdą jako posiadacz grupy krwi, będącej uniwersalnym biorcą — wiesz, że możesz mieć okres i być w ciąży? — powiedziała poważnym głosem Marshall, marszcząc przy tym obie brwi. Wolałaby, żeby jej siostra nie była w ciąży, dopóki nie pozna odpowiedniego partnera. Charity co nie co na ten temat się już nauczyła.
Tylko wraz z każdym wypowiadanym słowem przez Corę, Cherry stawała się coraz bardziej zdezorientowana. Dała jej wszystko powiedzieć w całości bez przerywania. Cherry była prymuską, nawet biologii nie odpuszczała, chociaż nigdy nie była jej konieczna. Dobra, czasami ekologiczne pojęcia się jej przydawały. Za to sporo pamiętała o grupach krwi.
Grup krwi się nie zmienia, Cora — powiedziała poważnym tonem Charity, zdając sobie sprawę z alleli wielokrotnych. Trzy różne allele, tak jak trójka ich rodzeństwa — je się dziedziczy od rodziców — dodała poważniejszym tonem. Skoro ojciec miał AB, to były trzy możliwości. A, B, lub AB — a to oznacza... że nie jesteś córką naszego ojca — wydukała ciszej Cherry, zdając sobie sprawę z konsekwencji, kiedy je wypowiedziała. Nie byli ze sobą spokrewnione. Pytanie, co z matką? Widziała przecież zdjęcia matki w ciąży, jak się przytulała do jej brzucha i uśmiechała szeroko.
Gdzie robiłaś te badania? Trzeba je powtórzyć — i dołożyć jeszcze jedne, dodała już w myślach Cherry. W tym momencie chciała pójść do laboratorium, bo nie wierzyła w to, co słyszała. Jej mózg cały czas działał na wysokich obrotach, analizowała każdą możliwość, ale... Cora to Cora. Dalej będzie jej siostrą.
31 y/o
Mark your calendar for Canada Day
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
I look at you and I see everything I’m not allowed to have.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Widok Cory pochylonej nad laptopem był widokiem niecodziennym, dlatego Charlie poczuł nagły przypływ wyrzutów sumienia. Był ostatnio fatalnym bratem - odcinał się od rodziny, od pracy i od kontraktów, a jego myśli krążyły głównie wokół blond czupryny pewnej pięknej osoby. Był nieobecny i zaangażowany jedynie w podtrzymywanie pozorów przed Blair, podczas gdy życie jego bliskich intensywnie parło do przodu. Oczywiście, że pracuję. Mam już głównych sponsorów oraz artystów. Spójrzcie, tutaj mam harmonogram zadań do zrealizowania z podziałem na tygodnie. Przechylił głowę w zamyśleniu, mrużąc oczy na widok kolorowych, pstrokatych tabelek. Jak fan czarno-białych arkuszy czuł lekki zawrót głowy od ilości barw, ale musiał docenić jej zapał - zwłaszcza, że nie miał zielonego pojęcia, co też Cora organizowała. - Och - tylko tyle zdołał wykrztusić Charlie. Ej, ale naprawdę to Cora coś organizowała? Na pewno nie podmienili jej kosmici? Jednak nie mógł dłużej zastanawiać się nad tą kwestią, bo rozmowa zeszła na bardziej rodzinne tematy. Nie Charlie, właśnie miałam okres, więc na stówę nie jestem w ciąży. Prędzej chyba u Ciebie się doczekamy dzidziusia. Charlie wywrócił oczami. - Niedoczekanie - mruknął pod nosem. Dla niego i Blair dziecko było tematem "po ślubie". Ślubie, który ciągle odkładali w czasie. Zresztą, zamiast myśleć o ślubie zastanawiał się na przykład, czy Ivy miała teraz zmianę w szpitalu i jeśli tak, to na którym piętrze teraz była? I pewnie zastanawiałby się dalej, gdyby Cora nie zrelacjonowała im rozmowy z lekarzem. Ma pani grupę krwi 0, pan Marshall grupę AB. Nie znamy grupy krwi pani matki, ale to i tak oznacza, że między panią, a biorcą nie ma żadnego pokrewieństwa, więc nie może być pani dawcą. Uniósł brwi. Czy to oznaczało, że...? Logika nie mogła kłamać. Czy tam biologia. - Cora... - wymamrotał tylko. Patrzył na jej jasne włosy i czuł, że... Cholera, jak miał jej to powiedzieć? Czy matka ich oszukała? Czy Cora była jego siostrą przyrodnią czy może... w ogóle nie byli spokrewnieni? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. Cholera. Na szczęście Cherry przejęła inicjatywę. Gdzie robiłaś te badania? Trzeba je powtórzyć. - Cherry ma rację, powtórzmy badania. Gdzie jest ten lekarz? - Charlie nagle zerwał się z miejsca. Musiał działać. Musiał przejąć stery. Zaczął nerwowo przechadzać się po korytarzu, w tę i z powrotem. Laboratorium mogło pomylić próbki... Albo system mógł zawieść... To się zdarzało, prawda? Nie powiedział tego jednak na głos, nie chciał robić siostrom sztucznej nadziei. Co on w ogóle wyprawiał? Co mógł zrobić w tej sytuacji? Zatrzymał się przed Corą i położył dłoń na jej ramieniu. - Nieważne, co wyjdzie w badaniach, jesteś naszą siostrą - oznajmił stanowczo. W duchu modlił się, żeby to była pomyłka. Ciekawe, czy Ivy mogła im w tym pomóc...? W końcu tutaj pracowała. Cholera, czy Ivy mogła wyjść z jego głowy chociaż na kilka minut?!

Cherry Marshall Cora Marshall
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Spojrzała na ich wymalowane na twarzy zaskoczenie, pełnym niezrozumienia spojrzeniem. Naprawdę to takie niecodzienne, że ona pracuje? - Oczywiście, że potrafię. Myślisz, że zawsze się obijałam w biurze?- spytała jakby to była taka oczywistość, że ona wie, co to ciężka praca. Zaraz jednak nieco spokorniała, bo w sumie faktycznie - przyjeżdżała do biura kiedy chciała i wychodziła też o różnych godzinach. - Tylko czasami się obijam…- dodała nieco ciszej, nie chcąc się tak jawnie przyznawać do tego. Jednak chyba wszyscy w firmie wiedzieli, że gdyby nie jej nazwisko, to już dawno by wyleciała. Nawet jeśli miała nosa do niektórych kwestii i jak już siadała do pracy, to szło jej całkiem nieźle. Tylko właśnie problem był w tym, że ona nie lubiła tej całej fotowaliki…
Tak jak i nie przepadała za biologią, która jednak okazała się w dniu dzisiejszym bardzo ważną i przydatną dziedziną w życiu. Ciąża i okres?! - Pierdolisz-- wydukała z siebie przerażona patrząc na Cherry. Lekarz jej o tym nie wspominał ani słowem! Z drugiej strony wtedy będąc na wizycie dowiedziała się, że nie jest w ciąży, a od tamtej pory z nikim nie współżyła. Cora Marshall już nie była głupia, leniwa i łatwa. Zaczynała przypominać papier toaletowy, pracowała i odmawiała seksu! Nie dała się skusić nawet Księciu, chociaż miała na niego ogromną ochotę. Wciąż przed oczami stawał jej obraz jego ust, które chciała w końcu skosztować. Ale grzecznie się posłuchała brata i w dodatku przecież Prince się nabijał, że pewnie Cherry to nie jej siostra! I czyżby właśnie nie miał jakiegoś szóstego zmysłu?
Przerażenie po informacji, że może mieć miesiączkę w trakcie ciąży nie mijało ani trochę. Wraz z kolejnymi słowami rodzeństwa, było coraz większe. Serce aż jej dudniło w uszach. - Jak to nie jestem jego córką??- spytała piskliwym głosem szybko się podnosząc z krzesła i patrząc to na Cherry to na Charlesa. O co tutaj chodziło?? Czy właśnie to lekarz miał na myśli?! - Powtarzałam dzisiaj te badania tutaj w szpitalu…- dodała jeszcze czując jakby ziemia się jej właśnie osuwała spod nóg. Tata to nie jest jej tata… A mama? Kim byli jej rodzice? Czy to jakaś pomyłka? Żart? Czy znowu czegoś nie rozumie? Poczuła się nagle jak mała przerażona dziewczynka, która była sama horrorze zwanym życiem.- Przecież ja mam tylko Was- powiedziała jeszcze cicho ściśniętym głosem i walcząc ze sobą, aby nie się nie rozpłakać. Patrzyła na dwójkę ludzi, którzy byli dla niej najważniejsi na świecie. Jak mogliby nie być rodziną??


Cherry Marshall
Charlie Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Charlie Marshall, Cora Marshall

Myślałam, że przeglądasz tindera... — przyznała całkiem szczerze Charity. Co prawda ostatnio słyszała o jakimś Gavinie, ale nie brała tego na poważnie. To Cora sprzedała jej całą filozofię niezobowiązującego kutasa i na pewno sama musiała ją stosować. Cherry nie słyszała z ust blondynki o jakimkolwiek zobowiązaniu w ostatnim czasie. Musiała poszukiwać przepięknych ciasteczek, pewnie Charity sama, by to robiła. Gdyby miała na to czas.
Nie pierdolę, nawet nie mam z kim Cora — mruknęła, a widząc jej reakcję na zajście w ciążę w trakcie okresu, zaczęła się poważnie zastanawiać nad zamówieniem na urodziny Cory edukatora seksualnego. Przydałby się jej. Lepiej, by młodsza Marshall nie popełniała błędów starszej. Wystarczy, że jedna z nich wpadła. Niestety, skutki tego zdarzenia dla Charity były katastroficzne. Nigdy nie weszła tak mocno w relację z kimkolwiek, nigdy tak się nie przywiązała, a serce musiała kleić na bieżąco. Chociaż sytuacja drastycznie się zmieniła. Teraz nie liczyła się ona, a Cora. Marshall wyglądała, jakby właśnie kreśliła przedziwne wykresy we własnej głowie, zastanawiając się... co stanie się dalej. Musiała ogarnąć sytuację jako najstarsza. Pozostała dwójka wydawała się być zbita z tropu.
Są trzy możliwości. Grupa A, B, lub AB — Cherry warzyła każde wypowiadane słowo, wiedząc, jaką mogą mieć wagę. Ocena celująca z biologii nie poszła na marne — masz innego ojca Cora — stwierdziła, nabierając głęboko powietrze do płuc. Tego była pewna. W duchu liczyła, że była to najzwyczajniejsza pomyłka — powtarzałaś? — spytała, czując, jak miękną jej kolana. Wiedziała już, że... nie była w pełni jej siostrą — oh Cora... — pierwszy raz od dawien dawna Charity Marshall nie miała zielonego pojęcia, co powinna powiedzieć. Serce mocno jej biło, nie rozumiejąc, co się dokładnie działo. Znaczy wiedziała, tylko dlaczego nic o tym nie wiedziała? Czy ojciec o wszystkim wiedział? Tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi.
Charlie ma rację — dziwne zdanie, które rzadko kiedy wypowiadała. Rzadko przyznawała komuś rację, ale tym razem musiała — jesteś naszą siostrą — nic więcej nie mówiąc, przytuliła najmłodszą wśród ich trójki. Tyle wystarczyło. Musiała ją wesprzeć, bo cokolwiek, by się nie zadziało, była ich siostrą.
31 y/o
Mark your calendar for Canada Day
188 cm
wiceprezes w Northland Power
Awatar użytkownika
I look at you and I see everything I’m not allowed to have.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy kobiety zawsze musiały rozmawiać o okresach, ciążach i pierdoleniu? Posłał Corze zdegustowane spojrzenie. - Cora, język - upomniał ją. Byli w miejscu publicznym, mogłaby zachować chociaż pozory dobrego wychowania, skoro już i tak byli na świeczniku połowy szpitala jako dzieci jednego z najbogatszych ludzi w Toronto. Przysłuchiwał się ich krótkiej wymianie zdań z niecierpliwością, a przynajmniej dopóki Charity nie kontynuowała swojego wywodu o grupach krwi. Słuchał jej słów w milczeniu, przesuwając wzrokiem pomiędzy siostrami. Są trzy możliwości. Grupa A, B lub AB. Masz innego ojca, Cora. Jesteś naszą siostrą. Przecież ja mam tylko was. Poczuł ściśnięcie w klatce piersiowej, gdy przyjrzał się najmłodszej z ich trójki - głos jej uwiązł w gardle, włosy opadały w nieładzie na ramiona, w oczach powoli zaczynały błyszczeć łzy... Nie dziwił się się jej. Wszystko, co wiedzieli o swojej rodzinie, stanęło pod znakiem zapytania. Znów rzucił szybkie spojrzenie na Corę - na swoją małą siostrzyczkę, którą zawsze upominał za język i brak manier - i nie widział w niej nikogo obcego. Była jego siostrą i jego małą Corą. Ogarnął go lekki szok - przez chwilę chciał wyjść, zapalić papierosa i rozchodzić tę informację, ale widok łez w oczach Marshallówny sprawił, że instynkt starszego brata wygrał i Charlie nie ruszył się z miejsca. Zrobił krok w stronę Cory i poszedł w ślady Cherry, obejmując je obie w grupowym uścisku. - To nic nie zmienia, Cora. Spokojnie, oddychaj - rzekł stanowczo, bo nie potrafił inaczej. Ktoś musiał być tym twardym i tym razem znów padło na niego. - Jesteś Marshall, tak samo jak ja i Cherry - dodał, czekając na falę łez, której odrobinę się bał. - Sprawdzimy badania w innym szpitalu. Powiedzieli ojcu o tych wynikach? Czy tylko my wiemy? - spytał rzeczowo, gładząc Corę uspokajająco po plecach. Na pewno musiało istnieć jakieś wytłumaczenie. Może rodzice Marshall adoptowali Corę jak była małą dziewczynką, bo nie mogli mieć więcej dzieci (co z tego, że później pojawiło się kolejne)? Albo... Cora była córką zmarłego przyjaciela taty, którą obiecał wychować jak swoją własną? A może została podmieniona w szpitalu, tak jak Charlie kiedyś jej mówił, gdy byli jeszcze dziećmi? Nagle te blond włosy nabrały dużo sensu. - Poradzimy sobie - dodał, po czym zmarszczył brwi. W jego głowie zaczęły kiełkować coraz to nowe teorie. Zacisnął szczękę, a w jego oczach błysnęła determinacja - Charlie nie należał do ludzi, którzy czekali na podstawione rozwiązania, chciał dowiedzieć się prawdy tu i teraz, ale... jak? Od czego mieli zacząć?

Cherry Marshall Cora Marshall
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Nieee, na tinderze są już same zboki albo jakieś ochłapy- rozmowa z rodzeństwem przebiegała jeszcze początkowo spokojnie, bez ekscytujących wieści. Chociaż jak widać - Cora pracująca to był szok dla bliźniaków. A co to będzie, gdy festiwal się naprawdę odbędzie i zrobi furorę? Chyba nikt w nią nie wierzył, więc tym bardziej zamierzała wszystkim udowodnić, że się mylą. Może nawet tak jak ona się myliła do Prince’a?
Za to Charlie oczywiście musiał ją upomnieć. Była już dorosła i potrafiła się wypowiadać, a i tak nawet język nie pasował. Aż przewróciła oczami, ale słysząc Cherry otworzyła szeroko oczy i pokazała na nią palcem.- Cherry też powiedziała słowo na p- jęknęła skarżąc na siostrę i robiąc minę obrażonej księżniczki. Ona musiała uważać na język, a oni już nie? To było niesprawiedliwe.
Lecz to był raptem początek tej góry lodowej zwanej niesprawiedliwością. Kiedy lekarz jej to wszystko przedstawiał, nie zrozumiała niczego. To była jak czarna magia i szybko zrezygnowała z drążenia tego tematu. Lepiej było poczekać na rodzeństwo, które wiedziało w jaki sposób do niej przemawiać, żeby zrozumiała jak najwięcej.
I widziała, że się starali to zrobić - dotrzeć do niej. Ale widziała też, że sami byli w szoku i zaniepokojeni. - Ale jak innego? To kto jest moim ojcem?- spytała Cherry wbijając w niej swoje spojrzenie, jakby to ona miała znać odpowiedź na to pytanie. W końcu zawsze była najmądrzejsza, prawda?
- Nie wiem…- Zaraz jednak przeniosła wzrok na Charlesa, gdy zadał jej pytanie o ojca. ICH ojca.. Cherry i Charlesa. - Chciałam do niego pójść, ale pielęgniarka powiedziała, że śpi i da znać, kiedy będę mogła wejść, ale nic nie mówił- zaczęła odpowiadać na pytanie brata i wtedy sobie uświadomiła okrutną prawdę… - Pewnie mnie już nie kocha- wyjęczała przez łzy zanosząc się znowu płaczem i chowając głowę w ramionach siostry. - Co ja teraz zrobię?- wydusiła jeszcze z siebie, zanim Charles przytulił je obie. W ramionach rodzeństwa… Tak, rodzeństwa, bo dalej byli jej bratem i siostrą. To z nimi się wychowywała, to oni jej dokuczali, to za nimi łaziła jak była dzieciakiem i oni byli jej ideałami. Na nich mogła zawsze polegać - nawet jeśli myśleli, że przegląda tindera zamiast pracować bądź upominali o odpowiednie słownictwo w miejscu publicznym. Oni byli jej bezpieczną przystanią, do której zawsze mogła przyjść. Czy to się zmieni? Teraz mówią, że dalej jest jej siostrą, ale czy zdania nie zmienią? - Charlie, co mam zrobić?- podniosła głowę spoglądając najpierw na brata, a potem na siostrę. Oczy miała mokre od łez, a tusz się jej rozmazał na policzkach. Wygladała jak siedem nieszczęść i tak się właśnie czuła. - Jak będę mieć teraz na nazwisko? A co ze świętami? A mama? Mam też inną mamę? A może mam inną siostrę i brata? Co mogę mieć, jeżeli mam grupę 0?


Cherry Marshall
Charlie Marshall
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mount Sinai Hospital”