-
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress menieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Brzydził się. Nienawidził. Samego siebie.
Jak niby jej miał to wszystko powiedzieć, ubrać w słowa masę negatywnych emocji i lat, w których miotał sobą na prawo i lewo, nie ważąc na nic. Tylko czasami był zbyt mało nawalony, by odpowiednio wyjść z własnego ciała i udawać, że nic się nie działo. Wszystko było ok. Wyjebał się. Nic takiego, nie? Nawalony, tańczył gdzieś, cholera wie gdzie, potknął się, bam, no i posiniaczył jak debil. Fuck around and find out.
Na moment wstrzymał oddech, kiedy usadowiła się za nim, mięśnie stężały, wyprężając jego ciało. Była zbyt blisko. Jak niby mógł zbudować mur ochronny wokół swojego zmęczonego ego, kiedy go obejmowała? Kiedy się do niego przytulała i głaskała, jak zranione zwierzę? Zadrżał, złapał raptowny oddech, zaklął pod nosem. - Nie chcę. - jego głos zabrzmiał żałośnie, słabo i drżąco, nawet jeśli starał się to zakryć, obniżając go o oktawę. Zaklął po raz kolejny, odkładając nieotwarte piwo znów na stolik, ściągnął okulary, ciepnął gdzieś za piwem. Nie czuł dłoni, własnej twarzy, karku. Nie mógł złapać głębszego oddechu, co tylko wybiło go z rytmu, a potem.. Zaczął się śmiać. Histerycznie. Drżąco. Płakał? Może tak, w sumie śmiech i rozpadanie się na kawałki w płaczu aktywowały dokładnie te same mięśnie. Pewny rodzaj emocjonalnej ulgi, której na razie jeszcze nie mógł poczuć, w połowie czując się jak szaleniec, a w połowie panikując o własny oddech. Co do chuja. Nie pozwolił sobie płakać w momencie. Nie pozwolił sobie płakać później, oprócz krótkiego momentu pod prysznicem, gdzie zwinął się w kulkę, chowając twarz we własnych kolanach. Obcy człowiek zabrał mu autonomię, użył siły, żeby poddać go własnej woli, zrobił krzywdę na wiele sposobów, o których nie chciał myśleć. Miał prawo się rozpaść. Miał prawo nie chcieć pamiętać.
Schował twarz we własnych dłoniach. Trząsł się, chociaż nadal nie wiedział dlaczego. Mrowiąca twarz, dłonie i nogi bolały. Mózg go bolał. Serce go bolało. Może umierał? Nigdy wcześniej nie przeżył napadu paniki zbyt otępiony, by cokolwiek czuć. Chyba naprawdę nie lubił być trzeźwy jednak.
- ...Nie..Nie mogę. - wymamrotał zza własnych dłoni, łapiąc głębokie, raptowne hausty, ale ledwo wypuszczając powietrze z płuc w krótkich, drżących oddechach. Nie mógł się uspokoić.
Żałosne, skrzywdzone zwierzę, pod czułym dotykiem kogoś, komu ufał. Kto kiedyś się o niego troszczył.
v
-
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Mówiła bardzo spokojnie, nie próbując wyduszac z niego słów. Po raz pierwszy od bardzo dawna po prostu odpuściła. Bo to nie wyglądało jak zwykły opór. To wyglądało jak coś, co rozrywało go od środka.- Nie musisz mi nic tłumaczyć. Chcę tylko, żebyś oddychał, okej? Tylko tyle. Nic więcej. - Kontynuowała, gładząc jego policzek, a potem powoli przesuwając dłoń z policzka na jego szyję. Przybliżyła się do niego jeszcze bardziej, ostrożnie przysuwając go do siebie i przytulając tak, żeby mógł oprzeć głowę na jej ramieniu albo schować twarz w zagłębieniu jej szyi. Gładziła jego włosy powolnymi, okrężnymi ruchami, chcąc go uspokoić, ukoić choć trochę to drżenie, które przechodziło przez całe jego ciało. -Już jesteś bezpieczny, maluszku. - Przygryzła wnętrze policzka, czując, jak sama zaczyna się rozsypywać na widok jego drżenia, ale nie mogła sobie teraz na to pozwolić. Nie teraz. Teraz to on się sypał, a ona musiała być czymś stabilnym. Czymś stałym. Czymś, co się nie cofnie.- Nic ci tu nie grozi. Jesteś w domu. Siedzisz na kanapie. Ja jestem tutaj. Nic więcej teraz nie istnieje, tylko to. Kanapa, stolik, piwo, ja i ty. Nic więcej.- Na moment zacisnęła powieki, czując, jak gardło zaczyna piec ją od emocji. Tak bardzo zależało jej na tym, żeby czuł się po prostu... bezpieczny.
lexie
-
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress menieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Pragnął. Za którą szalał. Której chciał się oddawać. Która wydawała się go rozumieć, poruszać dokładnie tym samym rytmem. Potrzebował tego. Potrzebował się rozproszyć. Potrzebował jej.
Dłoń, którą przed momentem uścisnął, pociągnął w swoją stronę, przyciągając do własnego boku, a potem dalej, za plecy. Usiadł głębiej na kanapie, każdym ruchem prosząc, by znalazła się bliżej, usiadła na jego kolanach, nie znajdowała się tak daleko. By pozwoliła mu zatonąć w jej ustach, w dotyku, w niej. Zatracić się, zapomnieć, zachłysnąć nią raz jeszcze.
v
-
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Uśmiechnęła się szeroko, przewracając oczami,- Serio? Z tego wszystkiego, co ci powiedziałam, usłyszałeś tylko „maluszku”? - uniosła brew, skanując jego twarz. Przynajmniej zaczął znowu spokojniej oddychać, a to w pewnym sensie również ją uspokoiło. Widziała, że cierpiał, i sam widok jego w takim stanie rozsadzał ją od środka, rozbijając na maleńkie kawałki. Była bardzo przejęta tym, co musiało się wydarzyć, żeby wzbudzić w nim aż taką reakcję, ale nie chciała już naciskać. Kiedy będzie chciał, sam jej powie. Teraz po prostu chciała przy nim być. Pokazać mu, że nie ucieknie. Przesunęła kciukiem po jego policzku, ścierając lekko przyschnięte ślady łez. Delikatnie zmarszczyła nos, słysząc jego prośbę, która w tamtym momencie wydała jej się dość osobliwa. Ani przez sekundę nie przeszło jej przez myśl, że był zepsuty albo gorszy przez to, co właśnie się wydarzyło.
Uniosła lekko kącik ust, kiedy zsunął jej dłoń niżej i delikatnie ją ścisnął. Wciąż się w niego wpatrywała, ale na razie nie chciała nic mówić. Chciała po prostu trwać w tej chwili. Tylko oni.Czując, jak przyciąga ją do siebie, kiedy usiadł głębiej na kanapie, zrozumiała, że potrzebował bliskości. Ona zresztą też. Nie potrzebowała zachęty ani słów. Po prostu usiadła na nim okrakiem, układając jego dłonie tak, by objęły ją z tyłu. Dlaczego to wszystko było tak kurewsko naturalne? Czy wystarczyło tylko dorosnąć, żeby móc dotykać się w ten sposób... bez zawahania, bez niezręczności, jakby przez te wszystkie lata ich ciała tylko czekały na odpowiedni moment?-Alexisie Bennett, oboje jesteśmy damaged- powiedziała, kładąc dłonie na jego ramionach. - I to nie jest wcale tak złe, jak może ci się wydawać. - Dodała to, przybliżając się do niego, a jej niebieskie tęczówki dosłownie wpatrywały się w jego uroczą twarz. - Jesteś moim Lexiem i to się nigdy nie zmieniło. - Zawsze tak było. Była Vita i Lexie... oni przeciwko światu. Uciekający przed kauczukowymi piłeczkami albo żulami na fentanylu, biegający wokół stołu w domu Bennettów, czy śpiący na dachu domu Hollowayów i knujący jakieś niestworzone historie.
Nie dając mu możliwości odpowiedzi, przechyliła głowę lekko w prawo, przymknęła oczy i złożyła na jego ustach długi, czuły pocałunek. Taki, który miał mu pokazać i udowodnić, że nic się nie zmieniło. Że między nimi wciąż może być dobrze. Że nie będzie traktowała go inaczej, ani przez moment. Czy powinna to robić? Nie wiedziała. Jedyna rozsądna podpowiedz z tyłu glowy mówiła jej, żeby tego nier robiła. Ale w tamtym momencie wydawało jej się, że oboje pragnęli tego bardziej, niż chcieliby przyznać.
lexie
-
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress menieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Mogła mieć rację. Może wcale to nie było takie najgorsze, że obydwoje byli trochę popieprzeni? Przyglądał się jej, gdy przysuwała się bliżej, posłusznie ją objął, dłonie leniwie przesunęły się od jej bioder, do talii, gdzie na chwilę spoczęły. "Jesteś moim Lexiem i to się nigdy nie zmieniło." Ciepło eksplodowało w jego klatce i gdyby się do niego nie przesunęła, sam by to zrobił, sięgając po jej usta. Była jak złapanie powietrza po wynurzeniu się z wody. Czułość, którą mu dawała, układały pogruchotane serce w całość. Pustkę w głowie wypełniło poczucie należenia i coś, co przypominało mu to uczucie, kiedy jechał do Kingston na wakacje, a potem wracał do domu. Ten moment, kiedy wyskakiwał z samochodu i w podskokach wbiegał do pokoju, nie mogąc się doczekać, żeby wskoczyć na własne łóżko. Mieszanka tęsknoty, która ustępowała uldze i poczuciu niewinnego bezpieczeństwa. Dłonie w jej talii przyciągnęły ją do siebie jeszcze odrobinę mocniej, kiedy oddawał pocałunek z tą samą czułą pieszczotą.
Swoją drogą odkrywał, że jedno nie wykluczało drugiego i mógł mieć obie dobre rzeczy; wszechogarniające płomienie, które pochłaniały ich ciała, ale też ciche, spokojne momenty i łagodne pocałunki. Mógł opuścić gardę. Nie musiał budować swojego starannego, wzmocnionego muru. Czasami lubił spokój, nawet jeśli zaczął godzić się z faktem, że jego ciało bardzo wyraźnie reagowało na jej bliskość. Jej zapach go odurzał. Jej usta całowało mu się zdecydowanie zbyt dobrze. Pasowała do jego dłoni idealnie i nie mógł temu zaprzeczyć. Jego dłonie chciały być rozbiegane, nadal niezaspokojone faktem, że ich mały wyskok w pracy był tylko tym, małym wyskokiem, ale.. Dobra, zupełnie szczerze, na tamtą chwilę wątpił, żeby kiedykolwiek miał przestać być tak łapczywy, być może przemawiała przez niego młodość.
W pocałunku, naparł na nią odrobinę mocniej. Dłonie zjechały znów na biodra, podążając za ich krzywizną do ud i zaraz zdając sobie boleśnie sprawę z faktu, jak krótkie były spodenki jej piżamy. Ciche westchnienie uciekło mu z gardła, kiedy lekko dotykał koniuszkiem języka jej dolnej wargi, bawiąc się dolną krawędzią jej spodenek. Jedzenie poczeka. Gra poczeka. Życie poczeka, traumy też. Były inne rzeczy, którymi chciał się cieszyć, póki miał je w swoich rękach.
v
-
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
A teraz siedziała na nim, z jego dłońmi spoczywającymi na jej talii, trzymającymi ją mocno, sprawiającymi, że czuła się zauważona. To nie mogło się dziać. Nie było takiej opcji. Jeszcze tydzień temu nie było go w jej życiu, istniał co najwyżej jako drażniące wspomnienie, niedomknięty rozdział, coś, co bolało nawet po latach. A teraz… och, teraz odwzajemniał jej pocałunki. I to nie tak jak wtedy w piwnicy, gdzie wszystko było podszyte gniewem, żalem, chaosem i pytaniami, na które żadne z nich nie chciało odpowiadać. Ona zresztą też całowała go inaczej. Już nie z potrzebą udowodnienia czegokolwiek, nie z chęcią ukarania go czy sprawdzenia, czy jej pragnie. Teraz skupiała się na wszystkim, co było nim- na jego oddechu muskającym jej skórę, na zapachu, który mieszał się z ciepłem mieszkania i czymś znajomo kojącym... na miękkości jego ust i cieple zwinnego języka, który sprawiał, że coraz trudniej było jej zebrać myśli. Każde kolejne zetknięcie ich warg wywoływało iskrę, drobną i niepozorną, ale wystarczająco silną, by zaraz potem rozpalić w niej coś większego. Teraz, w momencie, gdy usłyszała jego westchnienie i poczuła, jak muska dolną krawędź jej spodenek, przez całe jej ciało przeszedł ciepły prąd. Uniosła się delikatnie, opierając dłonie o jego ramiona, by utrzymać równowagę. Potem wsunęła dwa palce pod jego brodę i uniosła jego twarz ku sobie, zmuszając go, by spojrzał jej w oczy.- Lexie, jak bardzo mnie pragniesz?
lexie ⎚-⎚
-
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress menieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Nie było planu. We własnych myślach nie skakał do następnej rzeczy, którą miał zrobić, nie odliczał czasu do momentu, w którym będzie wolny, żeby iść swoją drogą. We własnej głowie zauważał jedynie kolejne małe rzeczy, które sprawiały, że ciepło w jego klatce przybierało na sile, rozlewając się w dół jego ciała, przyspieszając bicie serca. Jej miękkie usta, talię, którą mógłby objąć długimi palcami, gdyby odpowiednio ją ścisnął, krągłe biodra, silne uda, miękka skóra. Dreszcz przebiegający wzdłuż kręgosłupa, stawiając włoski na karku i ramionach w oczekiwaniu na więcej; na kolejny pocałunek, kolejny dotyk, na wszystko to, co chciała mu dać.
Podniósł na nią rozpalone spojrzenie spod półprzymkniętych oczu, rozchylone wargi po których tańczył cień uśmiechu. Jej pytanie posłało mocniejszy dreszcz w okolice bioder, mięśnie klatki i ramion naprężyły się w głębszym oddechu, dłonie wsunęły pod materiał spodenek, nadal na bokach jej ud, sunąc do krągłych pośladków. Wyprostował się jeszcze odrobinę mocniej, by pogonić jej usta, sięgnąć po nie w odpowiedzi.. tyle że jak inni stali po wzrost, to on stał po
vita holloway
-
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Objęła dłońmi jego twarz, kciukami muskając linię zarostu, chłonąc każde wypowiadane przez niego słowo. Serce waliło jej w piersi coraz mocniej... raz chaotycznie szybko, raz niebezpiecznie wolno… momentami odbierało jej oddech. Przysunęła się bliżej, aż ich czoła się zetknęły. Patrzyła w jego piwne oczy z cholerną intensywnością. Ona też o nim śniła. Nie mogła przestać o nim myśleć. Budziła się w nocy, bo jego twarz wracała do niej z uporem- ta z piwnicy, ta zza baru, ta skupiona, kiedy zamykał lokal, i ta rozluźniona, kiedy zdejmował okulary. Chociaż sama lubiła go w nich nawet bardziej. Dodawały mu czegoś, czego nie potrafiła nazwać, ale co działało na nią zbyt skutecznie. Czuła, że zaraz rozsadzi ją od środka klatka piersiowa razem z sercem. Może naprawdę kochała się w nim już wtedy, kiedy byli gówniarzami. Może tylko bała się to przed sobą przyznać. Może jeszcze bardziej bała się odrzucenia, które i tak ostatecznie przyszło.
Trzymając jego twarz w dłoniach, z lekko uchylonymi ustami i spojrzeniem rozpalonym od emocji, przypomniała sobie wszystkie te chwile, kiedy wyobrażała sobie właśnie to. Że kiedyś w końcu się odważy. Że pocałuje go tak, jak chciała od dawna. Że przytuli go nie jak przyjaciela, ale jak kogoś, kto od zawsze zajmował w jej sercu zbyt dużo miejsca. I teraz miała to wszystko na wyciągnięcie ręki - a właściwie na odległość jednego oddechu.
Pochyliła się i pocałowała go znowu, tym razem intensywniej, zachłanniej, jakby nie chciała już zostawiać między nimi żadnych niedopowiedzeń. Wsuwając jedną dłoń w jego włosy, przytrzymała go blisko siebie, pogłębiając pocałunek, a drugą przesunęła po jego ramieniu. Chwyciła jego rękę i powoli wsunęła ją sobie pod materiał za dużej koszulki, a opuszkami jego palców przejechała po swoim brzuchu, talii, aż zatrzymała się na jednej z piersi. Oderwała się od niego tylko na moment, żeby zaczerpnąć tchu. Policzki miała zaróżowione, spojrzenie rozgrzane, a głos troche cichszy niż wcześniej, ale o wiele bardziej pewny.- Na co czekasz?- zapytała, nie tyle oczekując odpowiedzi, co tego, że chciałaby, by po prostu zaczął działać.
lexie
-
I put the "sex" in "sexy", shit, I would even undress menieobecnośćniewątki 18+takzaimkimów mi ładnietyp narracjitrzecia osobaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
v
-
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor