rok temu
Nie ważne jak bardzo źle to brzmi - dzień śmierci jej ojca był wybawieniem, wielkim i ciężkim kamieniem, który wpadł jej z serca w momencie, w którym ciemna ziemia została uklepana ostatni raz. Nie czuła smutku, nie czuła przygnębienia było jej to po prostu obojętne. Ojciec nigdy jej nie kochał, stale jej to powtarzał i wypominał. Dzień pogrzebu jej ojca był również dniem jej nowego życia, u boku najlepszego brata - Kevina. I na nieszczęście jego cholernie wkurwiającego współlokatora, którego nigdy nie lubiła.
pół roku temu
Jak podsumować te pół roku życia z dwoma facetami pod jednym dachem? SZALEŃSTWO - chociaż to chyba i tak za małe określenie. Kevin sprawiał, że pierwszy raz od dawna czułam się członkiem rodziny, że komuś zależy i że ten ktoś mnie kocha naprawdę, a nie traktuje jak obowiązek. A jego przyjaciel? Trochę przypominał jej ojca, tak jak on wypominał, że była tutaj niepotrzebna, że jest tylko ciężarem i utrapieniem. Był wkurzający, tak samo jak wszystkie laski, które sprowadzał do mieszkania jakby to był burdel. Miałam ochotę udusić go własnymi rękami.
kilka tygodni wcześniej
Kolacja w lodówce, lov you, smarkaczu. - to była jedna z ostatnich wiadomości jaką dostałam od Kevina. Zostawił mnie na tydzień samą, no może nie samą bo w dalszym ciągu za ścianą miałam nielubianego współlokatora, ale jednak. I to był naprawdę intensywny tydzień w moim życiu. Przez pierwsze dwa dni trwała impreza rodem z Projektu X. Butelki, puste puszki czy nawet gumki walały się po całym mieszkaniu, kolejnego dnia po mieszkaniu kręciła się jakaś laska ubrana w koszulkę nielubianego dziada, a w nocy to odbywały się jej solowe koncerty. Widziałam jego szerokie plecy i szpetne ślady pazurów laski z nocy poprzedniej. Pamiętam też jak od niechcenia zostawił mi jedną kanapkę i jak zgarnął mnie spod szkoły do domu. Był to ciężki tydzień, pełen awantur, kłótni, przekraczania swoich własnych granic, ale skłamała bym mówiąc, że na mojej twarzy nie pojawił się lekki uśmiech.
kilka dni wcześniej
To były moje urodziny, przyjaciel namawiał Kevina przeszło tydzień wcześniej na to, że jako wkraczająca w dorosłość dziewczyna powinnam wybrać się na swoją pierwszą imprezę do klubu, że powinnam zobaczyć jak wygląda życia i powinnam spróbować pierwszego drinka. Argumentacja była prosta:
Stary, lepiej aby spróbowała tego wszystkiego przy Tobie niż z kimś obcym, będziemy mieli ją na oku. Czy mi się ten pomysł podobał? Miałam mieszane uczucia, nigdy nie byłam imprezowiczką, nigdy nie byłam w klubie, ale jeśli miałam okazję potańczyć i czuć się bezpiecznie... Chciałam to zrobić. I gdybym wiedziała jakie konsekwencje się za tym kryją zastanowiła bym się dwa razy.
Tamtego wieczoru dowiedziałam się, że lubiłam drinki o smaku pina colady, że kolejki do kibla w takich klubach to męczarnia, dowiedziałam się też tego, że im laska ma krótszą spódniczkę tym więcej facetów na nią leci. Że kluby to nie tylko miejsca do tańczenia, ale również do rozpoczynania gry wstępnej, która kończyła się albo w toalecie albo w samochodzie czy gdziekolwiek indziej.
Tamtego wieczoru dowiedziałam się również tego jak bardzo duże i ciepłe dłonie na mój współlokator, poznałam uczucie przeszywającego ciepła, które rozlewało się od biodra na którym trzymał dłoń przez całe moje ciało. Dowiedziałam się też tego, że kiedy nie otwierał buzi był całkiem znośny, a jego zadziorny uśmiech sprawiał, że pragnęłam dziwnego rodzaju szaleństwa.
I tamtej nocy dowiedziałam się również tego jak bardzo fizyczny ból może złamać człowieka.
obecnie
Obudziłam się w szpitalu, lekarze wspominali coś o dwóch dniach od dnia wypadku. Miałam złamaną nogę, siniaki niemalże na całym ciele, podrapane dłonie, delikatne rozcięcia na twarzy. Bardzo bolała mnie głowa, moje powieki były bardzo ciężkie. Pierwsze co zobaczyłam to mocno świecące światło na suficie szpitalnej sali, w jakiej leżałam. Potem dziwny dźwięk, coś jak mruknięcie, a może chrapnięcie? Przekręciłam głowę w bok, śpiącego w fotelu dostrzegłam przyjaciela brata. Był blady, a jego twarz zdobiło kilka zadrapań. Ruszyłam się, nieznacznie, ale to wystarczyło aby się obudził. Nasze spojrzenia się spotkały, dopiero teraz dostrzegłam jakie miał cienie pod oczami, jak bardzo zmęczony był, kiedy w pełni dotarło do niego to, że się obudziłam widziałam też ulgę i to jak ciężko odetchnął. Wyciągnął dłoń w moją stronę, z największą delikatnością jaką potrafił wsunął palce w jej zagłębienie i zacisnął. Cicho wychrypiałam pytanie, zapytałam gdzie był Kevin, gdzie jest mój brat i to wystarczyło jakby zdecydowanie mocniej zacisnął swoją dłoń na mojej. Była taka ciepła, ale nie potrafiłam się na tym skupić, kilka długich chwil trzymał mnie w napięciu, a potem wyrzucił z siebie tylko dwa słowa, które dotarły do mnie z opóźnieniem:
nie żyje. I tyle wystarczyło.
Bolesne wspomnienia wracały, urywkami jakby ktoś puszczał mi film, który zmontowany został przez dziecko. Pamiętałam taniec, pamiętałam drinki, śmiechy i dyskusję chłopaków w samochodzie i to jak się czułam błogo siedząc z tyłu. Chyba coś żartowali, pamiętałam dźwięk deszczu, który uderzał w dach samochodu i jego maskę. A potem głośny pisk, huk, nieprzyjemny ból i światła policyjne.
Oczy mnie szczypały, łzy zaczęły płynąć z oczu.
Ja go zabiłem. kolejne słowa, tym razem bardziej ciche. Czułam jak cała krew odpływa z mojego ciała, czułam jak każdy mięsień z osobna zaczyna się nienaturalnie kurczyć. Zapomniałam jak się oddycha, ale dotarło to do mnie dopiero jak maszyna, do której byłam podłączona wydarła się tak głośno, że jej dźwięk odbijał się echem w moich uszach. Ciepła dłoń przyjaciela parzyła, zbyt mocno abym mogła dalej ją trzymać. Wyrwałam ją, zbyt agresywnie, zbyt szybko.
I pojawiła się ta myśl, ta nieszczęsna myśl.
Zostałam sama.
!! POTRZEBNE DO ŻYCIA INFORMACJE !!

Poszukuje pana - współlokatora i najlepszego przyjaciela zmarłego brata dziewczyny. Może to być obecna na forum już postać (o ile komuś cała ta historia pasuje!) lub całkowicie nowa, wymagania jakie mam to wiek 20 - 30 lat - bo jakoś mocno nie określiłam ile ten brat ma. Tutaj kwestia do dogadania.

Facet był tym mniej odpowiedzialnym przyjacielem w duecie, dla niego zawsze wszystko było prostsze, łatwiejsze. Może to przez jego życiowe doświadczenia? Albo status społeczny? Nie wiem, wiadomo tylko, że X był tym bardziej przebojowym, chętnym do awantur i zawsze miał zdanie na każdy temat - szczególnie na temat małolaty, która zakłóciła jego idealny tryb życia wprowadzając się do nich.

Jeśli ktoś nie wywnioskował z opisu dodam też taką informację tutaj: nie jest to relacja kolorowa, wręcz przeciwnie. Szukam osoby, która lubi i nie boi się pisać dram wszelkiego rodzaju (oczywiście w granicach smaku!), lubi rozkładać wszystko na czynniki pierwsze, nie tylko pisać, ale również czuć emocje i uczucia własnej postaci.

Jest to dla mnie bardzo ważna relacja i przede wszystkim główna dla mojej postaci, jeśli ktoś potrzebuje zapewnienia obiecuję miłość do grobowej deski! A dlaczego? Bo ta urocza istotka ma zostać skrzywdzona na milion kolejnych sposobów, rozpaść się na kawałki i z wielką gracją odejść. Tak, postać idzie do zabicia, taki jej koniec ALE SPOKOJNIE najpierw rozegramy wszystko to na co mamy ochotę. Więc nie trzeba się martwić, że z dnia na dzień zniknę i się dezaktywuje, chce rozegrać wszystko do końca!

Jeśli chodzi o odpisy nie będę nikogo gonić i naciskać - możemy ugadać się na konkretną liczbę albo trzymać się limitów na forum. Bo może się okazać, że Twoja postać również powstała tylko dlatego aby napisać swoją idealną dramę! Bardzo mocno zależy mi na osobie, która po dwóch postach nie ucieknie. Plis

Co do samej relacji tych postaci musimy ustalić wszystko razem, ja jakiś tam zarys posiadam, ale chciałabym aby druga osoba też się dołożyła do tego pomysłu. Będziemy dyskutować, obmyślać plany, a potem się śmiać, że wszystko poszło nie tak jak szło! Ze mną nie ma tematów tabu, nie musisz się bać, że skrytykuje Twój pomysł na fabułę czy cokolwiek, do momentu, aż trzyma się to jakiś norm i smaku to powiem: IDĘ W TO!

Na początek proponuje rozegrać retrospekcję z okresu przed wypadku, tak aby sprawdzić czy mamy ten fajny vibe itp. Tak niezobowiązująco!

Więcej informacji na DC: ta_fiona bo tam znaleźć i złapać mnie najszybciej.