29 y/o
Welkom in Canada
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Przeprowadzka do Raynotta nie była czymś, czego spodziewała się w ciągu minionych kilku tygodni. Nie była czymś, co w ogóle mogłaby brać pod uwagę, ponieważ ich zażyłość nie zmierzała w kierunku, który można by podejrzewać o takie działanie. Nie byli ze sobą związani p o w a ż n i e j, a gdyby tego było mało, do niedawna Debbie pozostawała w relacji z kimś innym.
Prawdę powiedziawszy pozostawała w niej jeszcze do wczorajszego wieczora.
Kiedy zapukała do drzwi blondyna, mogła sprawiać wrażenie, jakby w ogóle jej to nie ruszyło, jednak to nie była prawda. Kiedy zapadł zmrok, a ona zapakowała się do jego łóżka, w końcu uderzyło w nią to, jak mocno skopała sprawę. W dodatku uświadomiła sobie, że zrobiła to po raz kolejny, co zaś pociągnęło ją do wniosku, że w ogóle się do tego nie nadawała. I być może przyjęłaby to z lekkością, gdyby nie fakt, że przecież zależało jej na tym, aby w końcu zostać czyjąś partnerką.
Mówiła więc jeszcze przez dobrych kilka godzin. Mówiła nawet wtedy, kiedy Tracy zasnął już ze zmęczenia, a ona sama nie zdołała tego zauważyć. Dopiero po dłuższej chwili zorientowała się, że blondyn obecny był obok wyłącznie ciałem, więc sama także spróbowała zasnąć. Nie miała pojęcia, kiedy jej się to udało, ale osiągnęła sukces. Przynajmniej pozornie, ponieważ nie spała zbyt długo, a rano obudziła się w jego ramionach.
Było to na swój sposób przyjemne, ale przecież Debbie miała świadomość tego, że w ich przypadku nie było to zabarwione żadnymi uczuciami. Zresztą, nie był to pierwszy raz, kiedy budziła się w ten sposób w ramionach mężczyzny, z którym nie łączyło jej nic na poważnie. Tracy był jednak dla niej kimś w rodzaju przyjaciela, albo przynajmniej dobrego kolegi, dlatego zgodnie z tym, co wczoraj zapowiedziała, zamierzała odpłacić mu się posiłkiem.
I najwyraźniej nie musiała czekać z tym do kolacji.
Wymknęła się z łóżka i pomaszerowała prosto do kuchni, robiąc w niej szybkie rozeznanie. Nie znalazła wszystkich przypraw, które wykorzystywała zwykle, ale po chwili zastanowienia doszła do wniosku, że poradzi sobie z ich okrojoną wersją. W głowie ułożyła też listę późniejszych zakupów, dzięki którym odnalazłaby się w tym pomieszczeniu w pełni. Na razie jednak zmuszona była improwizować.
I trochę przy tym hałasowała, co mogło odpowiadać za to, że Tracy w końcu wymaszerował z sypialni. Debbie zorientowała się właśnie w momencie, w którym wybiła na patelnię jajka, których przecież musiała pilnować. Gdy jednak odwróciła się przez ramię i jej wzrok spoczął na blondynie. — O nie, nie — odezwała się i czym prędzej pognała w jego stronę, wyciągając przed siebie ręce, jak gdyby gotowa była wepchnąć go z powrotem do sypialni. — Wracaj tam i jeszcze przez chwilę nie wychodź — poleciła, posyłając mu przy tym wymowne spojrzenie. — Proszę? — dodała, uśmiechając się niewinnie.
Nie mógł pokrzyżować jej planów, które tak dokładnie sobie poukładała.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
Welkom in Canada
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie tylko Debbie zaskoczyła ta sytuacja. Tracy również nie pomyślałby, że w najbliższym czasie ktokolwiek się do niego wprowadzi. Właściwie to kiedykolwiek by się już tego nie spodziewał, ponieważ zdecydował się na samotność. Odpowiadało mu to, że mieszkał sam wedle własnych zasad i nie planował tego zmieniać, ponieważ nie chciał się z nikim wiązać, a poza tym miał wrażenie, że przestawienie się mogłoby być zbyt problematyczne.
A jednak kiedy ta kupka nieszczęścia znalazła się wczoraj pod jego drzwiami, nie umiał odprawić jej z kwitkiem. Czuł się w pewnym stopniu za nią odpowiedzialny i to nawet nie dlatego, że być może przyczynił się do sytuacji, w której się znalazła, a dlatego, że zakolegowali się i najwyraźniej zaczął się o nią troszczyć, przez co nie potrafił zostawić jej w potrzebie. Nawet jeśli to wiązało się z tym, że musiał zrezygnować z pewnych wygód w swoim życiu.
Najwyraźniej też poświęcał sen, bo kiedy się położyli, Debbie poczuła potrzebę wygadania się. Tego też Tracy nie utrudniał jej, odpowiadając i słuchając… W pewnym momencie przede wszystkim słuchając, aż w końcu sen postanowił przypomnieć sobie i zabrać go ze sobą. Raynotta w pewnym momencie po prostu odcięło. I nie obudziło go ani jej gadanie, ani to, jak rano uwolniła się z jego objęć i wyszła z łóżka. Blondyn wtedy tylko obrócił się na drugi bok i spał dalej, dopóki ze snu nie wyrwały go hałasy dochodzące z kuchni.
Lekko nieprzytomny otworzył oczy. Wtedy zaczęło docierać do niego to, co wydarzyło się wczoraj, przypominając mu o tym, że jego rzeczywistość nieco się zmieniło, a co za tym idzie, takie hałasy w jego domu mogły na pewien czas stać się normą, bo nie żył tu już sam.
Dał sobie chwilę zanim wstał w łóżka i poszedł sprawdzić, co Debbie wyprawiała w kuchni, robiąc wokół tego takie zamieszanie. I kiedy tam dotarł, na początku nie odezwał się, tylko przystanął przy wyspie i oparł się o nią przedramionami, obserwując brunetkę. – Co? – zapytał zaskoczony, gdy nie spotkał się z entuzjazmem na swój widok. Przez chwilę po prostu przyglądał się jej, jakby zastanawiał się nad tym, czy spełnić jej prośbę. – Nie jesteś tu nawet dobę, a już rozstawiasz mnie po kątach we własnym domu? – zapytał rozbawiony, robiąc kilka kroków w tył, co najwyraźniej oznaczało, co zamierzał zastosować się do jej życzeń. – Idę do łazienki, potem wracam do łóżka, jeśli pozwolisz – poprosił ze śmiechem i jak powiedział, tak zrobił. Po krótkiej wizycie w łazience wrócił do sypialni i położył się na łóżku, wzrok wbijając w okno przed sobą.
I tak, zastanawiał się, co tworzyła tam Debbie i kiedy podzieli się z nim swoją niespodzianką.

Debbie McDowell
29 y/o
Welkom in Canada
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Być może powinna czuć się choć odrobinę winna temu, w jakiej postawiła go sytuacji, jednak Debbie miała to do siebie, że nie lubiła się przejmować. Nie znosiła czuć się winna, dlatego jej planem stało się jak najskuteczniejsze uprzyjemnienie Tracy’emu czasu, który miała to spędzić. Nie tylko dlatego, że nie chciała, aby nagle pożałował tego, że przygarnął ją pod swój dach. Chciała zrobić to przede wszystkim dlatego, że n a p r a w d ę była mu wdzięczna.
Z tego powodu dziś rano znalazła się w kuchni, choć może rano było tu nie do końca właściwym terminem. To przecież nie tak, że zerwała się z łóżka o świcie, a raczej udało jej się wyrwać z niego trochę wcześniej, niż zrobił to Tracy. Nie żałowała jednak, ponieważ to dawało jej nieco czasu na to, aby przygotować dla nich posiłek. Zaplanowała nie tylko śniadanie, ale również niespodziankę.
Nie zamierzała więc dać mu tego popsuć.
Musiała więc zrobić coś, aby czym prędzej pozbyć się Raynotta z kuchni, stąd pośpiech, z którym pognała w jego stronę, kiedy tylko zorientowała się, że do niej dołączył. Przy tym być może rzeczywiście odrobinę zaczęła się rządzić, jednak nie robiła nic, czego on miałby później pożałować. — Rozstawianie po kątach mogę ci dopiero pokazać — stwierdziła z przekąsem, podczas gdy na jej usta wkradł się nieco bardziej łobuzerski uśmiech. — Później — dodała dość szybko, bo o ile nie chciała spalić tego, co znajdowało się właśnie na patelni, nie mogła pozwolić sobie na zbyt długie rozpraszacze.
I naprawdę nie chciała, żeby teraz się tu kręcił, dlatego nie pozwoliła mu od razu na to, aby powędrował do łazienki. Najpierw zmrużyła lekko oczy, a później uniosła wyżej dłoń, aby najpierw dwoma palcami wskazać swoje oczy, a później wycelować nimi w blondyna, w ten sposób dając mu do zrozumienia, że zamierzała go obserwować. Dopiero po chwili cofnęła się i wróciła do dotychczasowych zajęć.
Zajęło jej to jeszcze kilkanaście minut, ale w końcu przygotowała dwa talerze i dwie szklanki wypełnione sokiem. Problem miała wyłącznie ze znalezieniem czegoś, co mogłoby posłużyć jej jako taca, na której mogłaby mu to zaserwować. Koniec końców posłużyła się więc drewnianą deską do krojenia, na której ułożyła talerz i jedną ze szklanek. W ten sposób pomaszerowała do sypialni i nie odezwała się ani słowem, dopóki nie przysiadła w rogu łóżka i nie podsunęła blondynowi przyniesionego jedzenia. — Nie przyzwyczajaj się, bo nie będzie tak codziennie, ale pamiętaj o tym, jak kiedyś pomyślisz, że wczoraj kłamałam — odezwała się w końcu, a na jej usta wkradł się uśmiech.
I nie, nie zamierzała ruszać się po swoją porcję, dopóki nie usłyszałaby, że mu smakowało.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
Welkom in Canada
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała czym się przejmować. Tracy dobrowolnie przyjął ją pod swój dach, więc nie była to kwestia, o którą mógłby mieć do niej pretensje. I nie zamierzał. Wierzył, że nie wyniknie z tego nic złego i jakoś sobie poradzą do czasu, aż Debbie znajdzie sobie nowe mieszkanie. W końcu to było tylko sytuacją tymczasową, a z czymś takim Raynott, który jest przyzwyczajony do samotności, powinien sobie poradzić.
Tym bardziej, gdy to potrafiło się okazać całkiem przyjemne, o czym miał przekonać się dziś rano. Nie oczekiwał, że McDowell będzie coś dla niego robiła w domu, pomagał jej bezinteresownie, co nie znaczy, że nie potrafił docenić takich gestów. Albo że nie miał być z nich zadowolony, bo był… Kiedy znalazł się w kuchni, może i nie zobaczył wszystkiego, ale czegoś zdołał się domyślić z zastanego tam widoku oraz reakcji Debbie, która czym prędzej go stamtąd wygnała. A chociaż to było jego dom, Tracy nie zamierzał się z nią spierać i posłusznie wykonał polecenie. – Nie mogę się doczekać – odparł i poruszył zaczepnie brwiami, a widząc później jej ostrzeżenie, tylko uśmiechnął się rozbawiony.
Grzecznie poszedł do łazienki, a później do sypialni i wcale nie podglądał. Kusiło, ale postanowił nie wkurzać Debbie, która mogła zrezygnować z tego, co planowała. Ale cierpliwe wytrwanie przez te kilkanaście minut wcale nie było łatwe. Tym bardziej, że nie za wiele miał do roboty, ale jakoś to przetrwał, a kiedy zobaczył zbliżającą się McDowell to nie tylko uśmiechnął się, ale też podniósł się do pozycji siedzącej, widząc co niosła. Musiał się na to przygotować.
– Dlaczego nie może być tak codziennie? – dopytał, zerkając na Debbie z uśmiechem, po czym mogła poznać, że ta niespodzianka mu się spodobała. Ale kto mógłby pogardzić śniadaniem do łóżka? – Ty nie jesz? – nim sam zabrał się za jedzenie, z zaskoczeniem odnotował to, że brunetka nie poszła po własną porcję. I przez chwilę przyglądał się jej, ale zapachy znajdującego się przed nim jedzenia tak go skusiły, że nie mógł dłużej ich ignorować, dlatego wziął pierwszego kęsa posiłku i gdyby mógł, rozpłynąłby się teraz. – Na pewno nie możesz robić tego częściej? – zapytał, zanim już w pełni przystąpił do jedzenia, nie czekając na nią. Sama była sobie winna tym, że zwlekała i na dodatek zrobiła tak dobre jedzenie. Tracy niby też radził sobie nieźle w kuchni, ale nic nie równa się z posiłkiem przygotowanym przez drugą osobę i to z myślą o tobie.

Debbie McDowell
29 y/o
Welkom in Canada
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To prawda, nie miała zostać tu z nim na zawsze, choć do wygód jego mieszkania mogłaby całkiem szybko się przyzwyczaić. Wiedziała jednak, że pobyt tutaj miał być zaledwie chwilowy, a choć Tracy tak ochoczo przyjął ją pod swój dach, mógłby nie być równie zadowolony, gdyby Debbie zapragnęła zostać tu na stałe. Nie miała zresztą podstaw ku temu, aby do czegoś takiego dążyć. Choć zaprzyjaźnili się ze sobą, nie było między nimi żadnej innej, poważniejszej zażyłości.
Była mu jednak naprawdę wdzięczna, dlatego chciała mu to okazać. I planowała zacząć już pierwszego poranka, co rzeczywiście mogło dać mu sygnał ku temu, że Debbie coraz częściej będzie zaszywać się w kuchni. Prawdę powiedziawszy nie było to wcale tak nieprawdopodobne, ponieważ McDowell naprawdę to lubiła, ale wyłącznie wtedy, kiedy miała dla kogo gotować. Jeśli w grę wchodziła wyłącznie ona, zwykle nie opłacało jej się stawać przy kuchence.
A skoro kwestią gotowania przejmować się nie musiała, ponieważ to wychodziło jej nienagannie, musiała już tylko zadbać o to, aby cała reszta wypadła i d e a l n i e, czego o mały włos nie popsuł jej Tracy. Nie chciała, żeby zepsuł jej n i e s p o d z i a n k ę.
Nawet jeżeli nie udało jej się zatrzymać tego w tajemnicy do samego końca, wydawało jej się, że osiągnęła zamierzony cel. Wystarczyło, że rzuciła okiem w stronę Raynotta, a nie miała nawet cienia wątpliwości względem tego, że był zadowolony, co z kolei sprawiło, że na jej usta wkradł się pogodny uśmiech. Zmarszczyła nos, a później lekko pokręciła głową. — Zaraz sobie przyniosę — oznajmiła, po czym sięgnęła po jego szklankę i zaczepnym wyrazem twarzy upiła kilka drobnych łyków.
Chwilę po tym odstawiła szkło, a później dźwignęła się z miejsca. Zanim wyszła, zatrzymała się we framudze drzwi, o którą lekko się oparła. — To zależy. Masz jakiś pomysł, jak mi się odwdzięczysz? — zapytała i poruszyła wymownie brwiami. Po tym na moment zniknęła, aby z kuchni zabrać własną porcję, z którą wróciła z powrotem do sypialni. Usadowiła się wygodnie na pościeli, skrzyżowała nogi i po tym, jak odstawiła szklankę na szafkę nocną, skupiła się na swoim talerzu. — Jedzenie też lubisz na ostro? — zapytała, po czym wetknęła sobie do ust odrobinę przygotowanego przez siebie dania. Zrobiła to głównie po to, aby zamaskować wkradający jej się na usta zaczepny uśmiech.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
Welkom in Canada
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie zanosiło się na to, żeby Tracy miał zaoferować Debbie przeprowadzkę do siebie na stałe. Lubił ją, przyjaźnili się, a na dodatek dogadywali się w łóżku, ale to nie był powód, żeby proponować komuś wspólne mieszkanie. Tym bardziej, że Raynott nie planował się z nikim wiązać, a współlokatora nie potrzebował, ponieważ świetnie sobie radził, samotnie utrzymując to mieszkanie. Pensja pilota pozwalała mu na wygodne życie, z czego zdecydowanie zamierzał korzystać, zamiast wracać do czasów młodzieńczych, gdzie rzeczywiście musiał kombinować, aby poczuć choć odrobinę samodzielności i wyprowadzić się od rodziców.
Ale nic nie stało na przeszkodzie temu, żeby poratował Debbie w trudnej sytuacji i zgodził się na to, żeby wprowadziła się do niego na pewien czas. To na pewno wpłynie na jego codzienność, ale na razie to wcale nie wyglądało źle i nie sądził, żeby miało stać się jakoś wyjątkowo niewygodnie. Nie podejrzewał McDowell o to, że planowała teraz wtrącać się w jego życie czy celowo wchodzić mu w drogę, dlatego nie bał się propozycji, która wczoraj padła spontanicznie i na którą w ogóle nie był przygotowany.
Na razie ze zmian w swojej sytuacji mieszkaniowej czerpał przyjemności. Śniadanie do łóżka? Świetna rzecz, na którą Tracy nie mógł pozostać obojętny, bo lubił być rozpieszczany, więc Debbie trafiła w dziesiątkę, jeśli chciała mu się nie tylko odwdzięczyć, ale też urobić go. Jeśli zacznie robić to częściej, blondyn będzie miał potem problem z pogodzeniem się z jej wyprowadzką i chyba będzie musiał ją tu częściej zapraszać, tym bardziej, jeśli miała robić mu tak dobre śniadania.
Obserwował to, jak dobrała się do jego soku, a gdy skończyła pić, lekko zmrużył oczy, po czym uśmiechnął się łobuzersko, ale nic na ten temat nie powiedział. – Coś tam chodzi mi po głowie – odparł i poruszył zaczepnie brwiami. Jego spojrzenie powinno być dość wymowną podpowiedzią, co chodziło mu teraz po głowie i nie było to nic g r z e c z n e g o.
Tym pytaniem go zaskoczyła, czego Tracy nawet nie był w stanie się kryć, bo na moment zakrztusił się jedzeniem. Na szczęście wystarczyło odkaszlnąć, żeby wrócił do siebie. Z małą łzą w oku zerknął na nim, po czym uśmiechnął się rozbawiony. – Pewnie – w końcu potwierdził, po czym lekko pokręcił głowa na to, jak udało jej się go zaskoczyć. Zaraz też sięgnął po swoją szklankę, bo musiał napić się po tym, jak omal nie wyzionął ducha przez kawałek jedzenia.

Debbie McDowell
29 y/o
Welkom in Canada
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wcale nie przypuszczała, że jej pobyt tutaj mógłby okazać się czymś długoterminowym. Nie z takim zamiarem znalazła się pod jego drzwiami i nie sądziła, iż cokolwiek mogłoby zmusić ją do zmiany zdania. Zamierzała natomiast przeczekać tu najgorsze, a później rozejrzeć się za miejscem, które mogłaby uczynić swoim stałym kątem. Takim, w którym przynajmniej częściowo zdoła zapuścić korzenie.
Musiała jednak przyznać, że w mieszkaniu Raynotta czuła się dość swobodnie. Nie obawiała się tego, że jej obecność stanowiła dla niego kłopot czy była zbyt uciążliwa, ponieważ Tracy nie dawał jej tego odczuć. To naturalnie mogło jeszcze ulec zmianie, skoro Debbie nie spędziła tu nawet doby, a przecież sama miała świadomość tego, iż potrafiła być przytłaczająca.
Miała jednak nadzieję, że w ciągu zaledwie kilku dni zbyt mocno nie da mu się we znaki.
Żeby temu zapobiec, zamierzała już na samym początku zadbać o to, aby miło wspominał jej pobyt w swoim mieszkaniu. Nie robiła tego jednak wyłącznie dlatego, aby zadbać o to, żeby Tracy zbyt prędko jej stąd nie wyrzucił, a raczej po to, aby pokazać mu, że naprawdę była mu w d z i ę c z n a. Doceniała to, że mimo wszystko nie spróbował wystawić jej za drzwi.
Widząc to, w jaki sposób na nią spoglądał, Debbie uśmiechnęła się z zadowoleniem. Być może to właśnie to popchnęło ją do zadania pytania, które padło z jej ust już chwilę później. Droczyła się z nim tylko, wbrew pozorom nie zamierzając już zaraz przyszpilić go do pościeli, z której jeszcze przez pewien czas mogłaby go nie wypuścić. Skłamałaby jednak mówiąc, że nie wydawało się to ani trochę kuszące. Nie bez powodu jej spojrzenie pomknęło teraz do jego klatki piersiowej.
Mieszkałeś z kimś kiedyś? — zapytała chwilę później, a to pytanie podyktowane było zwykłą ciekawością. Znali się krótko i dość pobieżnie, ponieważ poza tym, gdzie pracował i jak dobry był w łóżku, McDowell wiedziała na jego temat niewiele. Wcześniej zresztą nie czuła potrzeby tego zmieniać, ponieważ ich zażyłość nie była wielka, a wszelkie interakcje ograniczały się do pracy lub przelotnych spotkań, podczas których umilali sobie czas w łóżku. Teraz, kiedy wiedziała, iż rzeczywiście może na niego liczyć, zapragnęła coś w tej znajomości zmienić i nieco bardziej się nim zainteresować.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
Welkom in Canada
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jakoś dadzą sobie radę. O tym był przekonany Tracy, który nie nastawiał się negatywnie do tej sytuacji, nawet jeśli mocno mieszała w jego codzienności i wzięła go z zaskoczenia. Nie był przygotowany na to, że ktoś z nim zamieszka i w ogóle czegoś takiego nie planował. Mimo to nie zamierzał traktować Debbie tak, jakby była intruzem. Skoro zgodził się jej pomóc, to nie mógł teraz kręcić nosem na jej obecność w swoim domu.
Poza tym dziś przekonał się o tym, że mieszkanie z kimś mogło być całkiem przyjemne. Choć nie był to powód, aby wszystko zmienić i zdecydować się na dzielenie z kimś dachu nad głową na stałe, to jednak na ten czas mogło to być przyjemnym urozmaiceniem, nawet jeśli nie nastawiał się na to, że McDowell będzie szykowała mu śniadania codziennie. Prawdę powiedziawszy czułby się z tym źle, bo nie chciał, żeby myślała, że jest mu coś winna i musi coś dla niego robić.
Dziś Tracy zamierzał delektować się tym śniadaniem. Tym bardziej, że było naprawdę dobre. Prawdę powiedziawszy nie spodziewał się tego, że Debbie radzi sobie w kuchni. Na podstawie swojej wcześniejszej wiedzy o niej powiedziałby, że lepiej jej tam nie dopuszczać, dlatego udało jej się go zaskoczyć i zdradzić na swój temat coś nowego.
Raynott mógł chyba odwdzięczyć się i też uchylić rąbka tajemnicy, tym bardziej, że jej pytania nie odbierał tak, jakby była zbyt wścibska. Normalna rzecz, o którą można drugą osobę zapytać. Chociaż lekko rozproszyła go, gdy spostrzegł, gdzie uciekało jej spojrzenie, ale to pozostawił bez komentarza. Jedynie uniósł wyżej kącik ust, zadowolony z tego, jak nie mogła oderwać od niego wzroku.
– Dawno temu, z narzeczoną. Ale jak widać, nic z tego nie wyszło – odparł, nie mając problemu z mówieniem o tym, ani z otwarciem się przed Debbie do tego stopnia, bo to nie było żadną tajemnicą. Nawet jego rozstanie nią nie było, bo jego eks zadbała o to, żeby odbiło się szerokim echem. O jej ucieczce dzień przed ślubem nie mogło być cicho, więc udało jej się skutecznie poniżyć Raynotta. Nie miał pojęcia, czy to było jej celem, ale taki efekt osiągnęła, a dla niego był to kolejny powód, żeby się na nią wściekać. Przynajmniej wtedy tak było, dziś go po prostu nie obchodziła.
Teraz zaś był ciekawy reakcji Debbie na tę wiadomość, dlatego podniósł na nią wzrok znad talerza. Domyślał się, że ta informacja mogła ją zaskoczyć.

Debbie McDowell
29 y/o
Welkom in Canada
170 cm
stewardessa w air canada
Awatar użytkownika
stewardessa air canada o duszy romantyczki, która obiekty westchnień zmienia średnio trzy razy w miesiącu, przy każdej nowej miłości przechodząc prawdziwą przemianę osobowości
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Debbie najpewniej nie byłaby skłonna do aż tak dużych poświęceń, aby dzień w dzień serwować mu śniadania. Lubiła gotować, kiedy obok miała kogoś, kto mógłby tego posiłku skosztować, ale jednocześnie miała też w sobie co nieco z leniwca. Uwielbiała wylegiwać się w łóżku i gadać o bzdurach, zamiast zrywać się o bladym świcie po to, aby przygotować warzywny napój, a później śniadanie, w którym pełno było białka.
Z pewnością nie była też jedną z tych kobiet, które wstawały specjalnie po to, aby urządzić sobie przebieżkę po okolicy.
Nie znaczy to jednak, że już n i g d y nie miała nic dla niego zrobić. Ich wspólna koegzystencja mogła okazać się przyjemna dla nich obojga, ponieważ Debbie od czasu do czasu mogła przysłużyć mu się ciepłym posiłkiem, podczas gdy Tracy mógł zadbać o nią na inne, ale równie przyjemne sposoby. Kilka zresztą już teraz chodziło jej po głowie, jednak odsunęła od siebie te myśli, kiedy zaczęli toczyć ze sobą zwyczajną rozmowę.
I nie, zdecydowanie nie była ona podyktowana wścibstwem, choć musiała przyznać, że jego odpowiedź jeszcze bardziej rozbudziła jej c i e k a w o ś ć.
Uniosła ku górze jedną brew i na moment porzuciła zainteresowanie jedzeniem, skupiając spojrzenie wyłącznie na twarzy blondyna. Spoglądając na to, jak prowadził się, odkąd się poznali, Debbie nie widziała w nim osoby, która mogłaby chcieć się ustatkować. Sprawiał wrażenie lekkoducha, który myśli o ożenku nigdy nie brał pod uwagę. Informacja o tym, że niegdyś posiadał narzeczoną, rzeczywiście wzięła ją z zaskoczenia.
Z ciebie też taki dupek, jak ze mnie, czy to ona okazała się świnią? — zapytała, starając się nadać tej wypowiedzi dość luźnego, żartobliwego tonu, w ten sposób pozostawiając mu też furtkę do tego, aby ewentualną odpowiedź potraktować podobnie. Jeśli nie miał ochoty o tym rozmawiać, ona nie była tu po to, aby w brzuchu wiercić mu dziurę.
Nabrała na widelec nieco jedzenia i czym prędzej wetknęła sobie porcję do buzi. Kiedy zdecydowała się odezwać ponownie, nie zdążyła jeszcze wszystkiego przełknąć. — Bo w rozstanie w zgodzie i dozgonnej przyjaźni nie uwierzę — zapewniła, a żeby podkreślić powagę swoich słów, wycelowała w niego jeszcze widelcem. W jej przypadku takie rzeczy się nie sprawdzały.

Tracy Raynott
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
37 y/o
Welkom in Canada
185 cm
pilot w air canada
Awatar użytkownika
pilot w średnim wieku, który do dziś nie potrafi się ustatkować, bo dziesięć lat temu złamano mu serce
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pod tym względem się dogadają, ponieważ Tracy również nie był rannym ptaszkiem i zdrowotnym świrem. Dbał o siebie, ćwiczył, to od razu było po nim widać. Ale lubił też sobie pospać i powylegiwać się w łóżku. Dlatego Debbie nie musiała obawiać się tego, że będzie wyganiał ją stamtąd wczesnym rankiem lub zachęcał do tego, żeby piła z nim jakąś zieloną breję, a później przebiegła z nim kilka kilometrów.
To jednak nie znaczy, że nie będzie jej zachęcał do żadnych porannych aktywności. Ale te, które chodziły mu po głowie, były o wiele przyjemniejsze. I kto wie, być może nadrobią je jeszcze dziś, choć na razie McDowell skutecznie rozproszyła blondyna śniadaniem oraz rozmową, która dodatkowo zboczyła na temat dla niego mocno angażujący, bo emocjonalny, choć starał się przedstawić to inaczej.
Kiedy zapytała go o to, czy jego była narzeczona była świnią, Tracy cicho zaśmiał się pod nosem na to określenie. Sam lepiej by jej nie opisał. Ale zanim zdążył potwierdzić tę opcję, z ust brunetki padła deklaracja, której nie mógł przemilczeć. – Taaa. Nigdy nie wiem, jak to ludzie sobie wyobrażają – tu musiał się z Debbie zgodzić, bo on też takich zapewnień nigdy nie kupował. To nie mogło działać, bo jak można tylko przyjaźnić się z osobą, z którą kiedyś dzieliło się życie i którą się kochało? Tracy na pewno nie wpakowałby się w tak beznadziejną sytuację. W przeszłości koniec związku oznaczał dla niego koniec znajomości. Teraz po prostu w związki się nie bawił, co uwalniało go od takich problemów.
– Ale wracając do twojego pytania, to nie ja byłem świnią – wyznał i nie okazując przejęcia sprawą wziął kęs śniadania do ust. – I coś musiało być z nią nie tak, bo jak można to… – w tym momencie ruchem dłoni wskazał na siebie. – …zostawić. I to bez słowa – przewrócił oczami, a później przywołał na twarz zadziorny uśmiech. Starał się przedstawić to w skrócie i z humorem, bo mówienie o tym w ten sposób ułatwiało mu wracanie do tego tematu. Dzięki temu nie czuł się jak ofiara i mógł podtrzymać iluzję, że to już w ogóle go nie ruszało, chociaż w głębi nadal go to kłuło.
Zależało mu jednak na tym, żeby pokazać, że miał to gdzieś, bo w ten sposób miał władzę nad tą sytuacją i nie oddawał jej swojej eks, która potraktowała go w tak paskudny sposób.

Debbie McDowell
ODPOWIEDZ

Wróć do „#24”