28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Laptop wcale nie był w tak kiepskim stanie... No dobra. Może i był, ale Erika nie przejmowała się tym zbytnio, bo miała jeszcze do tego stacjonarny komputer, który radził sobie o wiele lepiej. Zaletą umarlaka była na pewno jego mobilność. Kupiła go jeszcze na studiach, aby móc pisać na nim prace dyplomowe, a także robić notatki na zajęciach. W rzeczywistości jednak na jednych z wyjątkowo nudnych zajęć przeszła całe Jesus Christ RPG, które okazało się zaskakująco wciągające i dobrze zrealizowane jak na tanią gierkę indie.
- On był przede wszystkim do pracy - przypomniała jej, a po chwili doznała nagłego olśnienia. - Cholera jasna... Ja tam miałam draft z poprawkami!
Czy to się zapisało? Bóg jeden raczył wiedzieć. Była też przekonana o tym, że znalazłoby się kilka plików, których nie zdołała załadować jeszcze do chmury. Zwykle robiła to od razu, ale pracowała nad nimi ostatnio offline, bo nie chciało jej się udostępniać wifi, gdy pracowała poza domem.
Nie mogła się jednak pogrążyć w swojej rozpaczy, bo musiały zająć się tym cholernym kocem, który całe szczęśce wchłonął sporo wody choć wciąż była to niejako kropla w morzu rozlewającym się aktualnie w ich mieszkaniu.
Jeśli dzianina wcześniej wydawała się ciężka to teraz ważyła chyba z tonę, ale finalnie udało im się ją przenieść do łazienki i wrzucić do wanny. Erika raz z tym ruchem poczuła jak coś subtelnie przeskakuje jej w kręgosłupie.
- Dobra czyli może być niedługo - skomentowała, przeciągając się jeszcze dla większego komfortu swoich pleców przeciążonych dźwiganiem tego cholerstwa do łazienki.
Z odrobiną szczęścia ich tragedia niedługo zostanie uleczona cudownym dotykiem pana hydraulika. Lub pani hydrauliczki... lub ogólnie osoby, która hydrauliką się zajmowała. W końcu najważniejsze było, aby znalazły kogoś kto będzie umiał się zająć rurami a nie to jakiej płci miała być ta tajemnicza osoba.
- Mogłabym ubrać jakąś seksowną bieliznę do otwierania drzwi... Gdybym jakąś miała - mruknęła i już ściągnęła z siebie t-shirt, który rzuciła na w kierunku pustego kosza na pranie.
Koszulka z mokrym plaśnięciem uderzyła w plastikowy pojemnik, a Lindberg pomaszerowała do swojego pokoju, gdzie mogła swobodnie przebrać się w jakieś czyste, a przede wszystkim suche ubrania. Na wszelki wypadek zdecydowała się na wciągnięcie szortów, bo jednak wciąż wszędzie było pełno wody i ubranie dłuższych spodni było w takich warunkach ryzykownym zagraniem.
W końcu jednak rozległ się dźwięk gościa u drzwi. Nadeszła w końcu ta długo wyczekiwana chwila. Miały przed sobą prawdziwego fachowca. Erika z zadowoleniem ruszyła ku wejściu do mieszkania i oniemiała w momencie, gdy zobaczyła przed sobą niezwykle hojnie obdarzonego brzuszkiem piwnym mężczyznę w brudnym podkoszulku oraz roboczym kombinezonie.
Wcześniej mogły żartować z Abby na temat tego, że jeszcze trafi im się hydraulik niczym z produkcji dla dorosłych, ale patrząc na to jak wyglądał mężczyzna Lindberg zyskała pewność, że podłoga i meble w mieszkaniu jako jedyne mogły być mokre.

Abby Wallace
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
27 y/o
LOT NA 240 METRÓW
171 cm
rezydentka w mount sinai hospital
Awatar użytkownika
life is brutal
and full of zasadzkas
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może jeszcze da się to jakoś naprawić? — spytała, krzywiąc się na twarzy i pokazując przy okazji bielutkie zęby. W ułamku sekundy zrobiło jej się po ludzku głupio, że tak wyśmiewała zepsuty laptop oraz umniejszała jego śmierci, kiedy Erika miała na nim zapisane projekty podcastowe, których — jak się zaraz okazało — mogła nie odzyskać. Mało śmieszne w takim wypadku. Chociaż… — Chłopak mojej koleżanki z rezydentury ma firmę z elektroniką, może zagadam czy mógłby rzucić okiem? — spytała z nadzieją w głosie. — Moge do niej zadzwonić nawet zaraz — nie był to absolutnie żaden problem. Szczególnie że akurat z Tracy miała świetny kontakt i tak się składa, że tydzień temu wzięła za nią zmianę, więc akurat koleżanka z roku miała u niej dług wdzięczności, którego Wallace nie zawahałaby się wykorzystać na kompa Lindberg.
Teraz jednak nie było na to czasu, bo spodziewały się hydraulika, który miał lada moment zadzwonić do drzwi, więc kiedy tylko Erika pobiegła się przebrać w seksowną bieliznę do otwierania drzwi, której wcale nie miała, Abby jeszcze pokręciła się przy kuchni, wycisnąć trochę wody do kwiatka, a potem sama poszła się przebrać. Oczywiście nie zdążyła, bo kiedy naciągała na siebie suche majtki, wybrzmiał dzwonek do drzwi. Liczyła jednak na inicjatywę przyjaciółki i to, że przyjmie (tym razem chcianego) gościa.
Dołączyła do nich po jakiś dwóch minutach, wchodząc do kuchni w krótkich, sportowych spodenkach, które kiedyś kupiła na siłownie w przypływie jednodniowej motywacji lepszego stylu życia, na którą finalnie nigdy nie trafiła. Cóż, przynajmniej przydały się w dzień powodzi. Zawsze coś. Uśmiechnęła się do mężczyzny, witając go skinieniem głowy i oczywiście nie omieszkała zlustrować jego non-porno sylwetki. Następnie przysunęła się nieznacznie do Eriki, zerkając na nią ukradkiem.
Przynajmniej nie kusi — mruknęła cicho, próbując zatrzymać rozmowę tylko między nimi, chociaż facet poruszył się pod zlewem i stęknął głośno.
Coś pani mówiła?! — krzyknął z głową wciśniętą między drewniane drzwiczki. — Nic tu nie słychać — i dobrze.
Pytałam tylko czy bardzo źle to wygląda — załgała bezczelnie, próbując powstrzymać wielki uśmiech, który powoli malował się na jej twarzy.
Bywało gorzej. Syfon jest kompletnie zapchany, pewnie nawiało mułu z cofki. Woda nie ma gdzie schodzić, dlatego wybija — oznajmił, łapiąc przy okazji jakieś narzędzia i jeszcze bardziej się nachylił, ukazując im drugi już tego dnia męski rowek, wystający spomiędzy spodni. Swoją drogą co to był za case: za małe spodnie, czy po prostu taka pozycja, która odsłaniała konkretne rejony?
Da się to naprawić? — dopytała, od razu podchodząc nieco bliżej, żeby lepiej go słyszeć i przy okazji złapać ścierkę, aby jeszcze powyciskać nadmiar wody z podłogi.
Jasne. Rozkręcę, przepłuczę i powinno być dobrze. Może tylko przez parę dni trochę śmierdzieć — spojrzała wymownie na Erikę. Świetnie. Jeszcze tego im brakowało, żeby oprócz powodzi na chacie mieć jeszcze odór z kanalizacji. W y b o r n i e.

Erika Lindberg
kasik
postów z AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
podcasterka actual play show oraz edytorka Toronto Sun
Awatar użytkownika
Rumors can spread even from the lips of the dead if the secrets they conceal are powerful enough.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy można to było jakoś naprawić? Pewnie można było, ale w tym momencie wszystko przytłoczyło ją na tyle, że nie potrafiła sobie wyobrazić w żaden sposób tego, że jej mała przygoda ze zdechniętym laptopem miałaby się zakończyć w sposób szczęśliwy. Po prostu miała poczucie, że cały wszechświat aktualnie działał przeciwko niej.
- Dzięki, ale... Na razie nie trzeba. Zajrzę do niego później czy na pewno jest totalnie kaput - odpowiedziała z lekkim westchnieniem, wiedząc, że na pewno nie będzie to łatwa walka pod żadnym ze względów.
Wciąż jednak miała w sobie iskierkę nadziei, że mimo wszystko były to jedynie przejściowe problemy. Podobnie jak miała nadzieję na to, że zamówiony hydraulik jednak okaże się wyjątkowo utalentowany i pomoże im się pozbyć usterki. Ich mieszkanie byłoby wtedy na tyle uratowane na ile byłoby to tylko możliwe.
Abby zostawiła ją na chwilę samą, ufając najwyraźniej, że przez te kilka minut Erika nie zdąży nic więcej zepsuć. Była to niezwykle ujmująca wiara w możliwości Lindberg, która pewnie samą swoją bytnością w kuchni mogłaby zakłócić czakry hydrauliki i coś podobnego przez co rury postanowiłyby jednak wybuchnąć, bo czemu by nie?
Zanim jednak do tego doszło. Szczęśliwie na miejsce przybył hydraulik. Oby tylko poziom jego atrakcyjności pod względem wyglądu był odwrotnie proporcjonalny do jego zdolności, gdy szło o naprawianie zaworów i ujęć wody. Zanim jednak zdążyła cokolwiek odpowiedzieć na jakże błyskotliwy komentarz współlokatorki wynajęty fachowiec zaczął opowiadać na temat tego, co należało zrobić z ich nieszczęsnym zlewem.
- A da się zrobić tak by nie śmierdziało? - zapytała od razu profesjonalisty, a ten jedynie wzruszył ramionami.
- Jak bóg pozwoli - odparł co najmniej tajemniczo zanim z powrotem wsunął się w odmęty szafki.
Świetnie. Zatem poziom swojego życia musiały uzależnić od boskiej interwencji, która jak wiadomo działała niezawodnie jedynie raz w tygodniu i to wyłącznie u kleryka dwudziestego poziomu, a żadna z nich nim nie była. Lindberg chyba najbardziej pasowała na barda, a Wallace? Ona pewnie mogłaby się nadawać na druida. Na pewno jednak żadna z nich nie była szczególnie religijna.
Dodatkowo podcasterka była wyjątkowo głupia, co przekładało się na jej żarty na odpowiednim poziomie. Dlatego też, gdy tylko mężczyzna zajmował się ich hydrauliczną usterką, Erika przysunęła się do Abby i wspięła lekko na palce, aby móc użyć swoich zaawansowanych aktorskich umiejętności, aby jęknąć jej cicho i zmysłowo wprost do ucha.
- Przepchaj mnie jak ten zatkany zlew - wyjęczała cicho do współlokatorki, ale raczej nie na tyle cicho by hydraulik tego nie dosłyszał.
Skubany miał chyba jakąś echolokację. Miała nadzieję, że jęk i treść wypowiedzi do niego nie dotarły, a nawet jeśli... Dziewczyna jedynie oblała się mocnym rumieńcem, mając nadzieję, że jednak nie zostanie uznana za jakąś nimfomankę z kinkiem na hydraulikę.

Abby Wallace
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
27 y/o
LOT NA 240 METRÓW
171 cm
rezydentka w mount sinai hospital
Awatar użytkownika
life is brutal
and full of zasadzkas
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie dość, że miały powódź, to jeszcze zaraz okazało się, że będzie śmierdzieć przed kilka dni. Wy-bor-nie.
Złapała kilka głębszych wdechów, delektując się ostatnimi chwilami neutralnych zapachów. Całe szczęście w Toronto robiło się już coraz cieplej, więc będą mogły przynajmniej częsciej otwierać okna i po prostu wietrzyć, gdyby faktycznie śmierdziało.
Stała tuż przy framudze, oparta nonszalancko, w spokoju przyglądając się poczynaniom mężczyzny. Wyglądał, jakby faktycznie wiedział, co robił, w porównaniu do sąsiada z dołu, który jak się szybko okazało przyszedł im pomóc tylko po to, żeby obejrzeć najnowszy odcinek Barw Miłości, a kiedy tylko okazało się, że laptop zezgonował, typ ulotnił się szybciej niż ostatni były Abby. Całe szczęście na kolanach u ich stóp, miały już innego speca, kręcącego coś intensywnie kombinerkami przy zaworze. Patrzyła na niego jeszcze przez chwile, starajac się nie zwracać uwagi na włochaty przedziałek, a zaraz ryknęła głośno, słysząc uwagę Eriki.
Mówisz masz — rzuciła rozbawiona i odwróciła sie w jej stronę tak, by stanąć tyłem do faceta. — Całe szczęscie mam do tego odpowiednie narzędzia — dodała, zaciskając usta w wąską linię, żeby się nie zaśmiać i przy okazji pokazując Lindberg swoje palce przyszłego chirurga. Zabrzmiało dwuznacznie, czyli dokładnie tak, jak powinno.
Chociaż faktycznie nie przewidziały, że facet okazał się wszystko słyszeć. Nic jednak nie powiedział, jedynie spojrzał na nie jakoś dziwnie, kiedy już odkręcił rurę i zabrał się za odtykanie przepływu. Abby może i widziała w swojej pracy wiele obrzydliwych rzeczy, które ściskały za żołądek, jednak nic, ale to kurwa nic, w szpitalu nie śmierdziało jej nigdy tak bardzo, jak ich kuchnia, kiedy tylko powyciągał z przewodu resztki jedzenia i innych, dziwnych tekstur, których genezy chyba nawet nie chciała poznać.
Od razu pobiegły do okien, żeby pootwierać je szero, przy okazji próbując się przy tym nie porzygać. I chociaż doświadczenie było to wyjątkowo obrzydliwe, tak finalnie facetowi udało się wszystko naprawić, a na koniec nawet włączył im wodę i trzy razy sprawdził, czy aby na pewno wszystko działało tak, jak powinno. Działało. Dlatego podziękowały mu pięknie, zapłaciły rozsądne pieniądze, a kiedy tylko poszedł, dokończyły wyciąganie wody z podłogi, modląc się przy tym, żeby skutki tego drobnego wybryku nie kosztowały ich całej miesięcznej wypłaty.

Erika Lindberg
koniec
kasik
postów z AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#16”