
- rozwinięta samoświadomość i zdolność do refleksji
- łatwo nawiązuje kontakty, choć nie przywiązuje się do każdego. Jest jak kot, chodzi własnymi ścieżkami.
- ma problemy z wyznawaniem uczuć (nigdy wcześniej się nie zakochał)
- jest impulsywny w każdej decyzji którą dokonuje
W wieku 16 lat wyjechał na trzy lata do Rzymu. Rodzice mieli dość jego wybryków, a szkoła z internatem wydawała się najlepszym rozwiązaniem.Poza biegłą znajomością języka włoskiego, przywiózł ze sobą również nałóg palenia papierosów. Gdy skończył 25 lat oznajmił rodzeństwu, że wyjeżdża. Miał dość życia w ich cieniu. Nie obwiniał ich - broń Boże - po prostu czuł, że jeśli nie zrobi czegoś ze swoim życiem, skończy gdzieś na podłodze luksusowego apartamentu, odurzony mieszanką, która mogłaby go zabić. Zaczął podróżować po Europie, kiedy tylko miał na to okazję, a jednym z jego ulubionych miejsc stała się Francja, gdzie z czasem nauczył się mówić biegle po francusku. Pewnego dnia postanowił, że dołączy do organizacji charytatywnej, w ramach której jeździł na linię frontu w krajach ogarniętych wojną. Ból i tragedia, których był świadkiem, zaczęły go prześladować w koszmarach. Podczas jednej z misji jego ekipa najechała na minę. Wybuch… i wszystko zgasło. Obudził się w szpitalu. Miał szczęście…skończyło się jedynie na kontuzji nogi. Do dziś czasami kuleje i wspiera się laską.
To doświadczenie otworzyło mu oczy na kruchość życia. Zrozumiał też, że czas spędzony z dala od rodziny nie wynikał z tego, że na nich nie zasługiwał, ale z tego, że sam nie próbował pielęgnować tych relacji. W końcu zdecydował się wrócić do rodzinnego Toronto - poprosić rodzeństwo o pracę w firmie… chcąc wreszcie wnieść coś od siebie.