26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
pomoc kuchenna Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of us
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
LemonSpice
none
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

lexie
Ostatnio zmieniony ndz mar 29, 2026 4:14 am przez vita bennett, łącznie zmieniany 1 raz.
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
pomoc kuchenna Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of us
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
LemonSpice
none
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


lexie
Ostatnio zmieniony ndz mar 29, 2026 4:14 am przez vita bennett, łącznie zmieniany 1 raz.
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
pomoc kuchenna Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of us
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
LemonSpice
none
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


lexie
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
pomoc kuchenna Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of us
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
LemonSpice
none
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description


lexie
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
175 cm
pomoc kuchenna Messini Authentic Gyros
Awatar użytkownika
I'm a fan of you,
I'm a fan of love,
I'm a fan of us
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimów mi ładnie
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Dobra, ni cholery nie ogarniał co się działo. W jednym momencie lgnęła do niego, tęskno sięgając po więcej, a w następnej.. Odpychała go od siebie i uciekała mu z ramion? Huh? Whiplash. Złapał znów balans, usiadł po turecku, ignorując lędźwie, które uprzejmie przypomniały mu, że bliżej im było do 30 niż do 20; oops, nie ważne, będzie się martwił później albo w ogóle na następny dzień, jeśli rzeczywiście ból stanie się upierdliwy. Spojrzał na nią pytająco, z wyrazem absolutnego zagubienia na twarzy i tym razem ani trochę nie wynikało to z przyjmowania nowych leków. Właściwie to czuł się bardziej trzeźwo po tej ich zabawie i "sobą" niż czuł się od dwóch tygodni. - ..Vita? - zagadnął miękko, ale zaraz się zamknął, skoro kazała mu czekać. Okay, dobra więc jednak jej się nie podobał plan.. Valid. Był całkiem nieprzygotowany, improwizacyjny i generalnie przypominał bardzo kwintesencję YOLO, prawda? Kto normalny chciałby lecieć do Vegas z dnia na dzień, żeby być zaślubionym przez Elvisa w pożyczonych ciuszkach, a potem spędzić dzień czy dwa w fancy holetu, żyjąc na room service?... Dobra, dla niego brzmiało całkiem epicko, ale on nie był normalny.
A potem zaczęła mówić i właściwie musiał zwalczyć potrzebę roześmiania się. Czyli po prostu martwiła się o pieniądze? Ze wszystkich tych rzeczy... O głupie pieniądze? Nie powstrzymał idiotycznie rozbawionego uśmiechu, kiedy próbował wejść jej w słowo i powstrzymać przed spiralą w dół, kilka razy powtarzając "Zwolnij.", ale może to ona powinna mu to powiedzieć.
- Ouch... Przemoc domową już zaczynasz? - dobra, nie mógł się powstrzymać i zarechotał jak debil, zwłaszcza kiedy nazwała się krewetką, ze wszystkich wodnych skorupiaków. Gross. Krewetki były gross. - Hm, krewetki mają pancerzyk.. - wytknął, na moment unosząc jedną z brwi, ale właściwie sam nie wiedział co miała na myśli nazywając jakąś biedną krewetkę emocjonalną... Czy to było ważne? Miał wrażenie, jakby skupiał się nie na tym, na czym powinien. Potrząsnął głową, rozglądnął się za swoimi spodniami w poszukiwaniu telefonu, ale zaraz przypomniał sobie, że biedny leżał porzucony na podłodze w kieszeni płaszcza. Eh. - Zaraz wracam, k? - mruknął, pochylając się do niej, żeby dać jej krótkiego całusa w ramię, zaraz potem wyskoczył z łóżka, kierując kroki w stronę drzwi wejściowych. Z odzyskanym telefonem zrobił też pit-stop w kuchni, nalewając szklankę wody i wypijając ją duszkiem, zaraz potem nalewając kolejną. Wrócił do niej grzecznie, bez słowa oferując szklankę wody, przysiadając na krawędzi łóżka obok niej, zajęty bardziej czymkolwiek robił na swoim ekranie...
- Dobra. Więc... Nie przejmuj się, okay? There. - podał jej swój telefon z otwartą aplikacją banku; kontem z kilkoma okrągłymi tysiącami i nie, nie stać ich było na jakąś ogromną ekstrawagancję, ale jak najbardziej był w stanie pokryć koszty tej wycieczki. Swoich pieniędzy rzeczywiście nie miał na tamtą chwilę... Ale przelał sobie fundusze z rodzinnego biznesu. Odrobi. Musiał tylko zapamiętać, żeby napisać do Cath i poprosić, żeby nie panikowała, bo to nie na narkotyki. Brat roku?

v
LemonSpice
none
26 y/o
Mark your calendar for Canada Day
173 cm
Barmanka, The Painted Lady
Awatar użytkownika
Come bite the apple and I'll coil 'round your heart.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
troszkę nagości
Vita leżała skulona pod kołdrą, kiedy usłyszała jego śmiech, próbowała w dalszym ciągu być poważnie obrażona na sam fakt, że tak bardzo jej na nim zależało, ale doprowadził do tego że też parsknęła cicho i na chwilę schowała twarz w poduszce. Gdy wrócił z wodą i telefonem, usiadła powoli, ocierając policzki wierzchem dłoni. Wzięła od niego szklankę, upiła łyk i spojrzała na ekran bankowości. Zamrugała zaskoczona.- …serio? - wyszeptała, patrząc raz na niego, raz na kwotę. - Naprawdę nas na to stać? - Odstawiła szklankę i nagle rzuciła mu się na szyję, przytulając go mocno, prawie przewracając ich z łóżka. Wtuliła twarz w jego szyję, zaciskając palce na jego plecach. - Lexie… myślałam, że będziemy musieli kombinować, pożyczać od rodziców albo coś… a ty po prostu… - głos jej się załamał.- Jesteś niemożliwy. - Odsunęła się trochę, żeby spojrzeć mu w twarz. Miała czerwone oczy przez wczesniejszy atak łez, jednak czuła się teraz cholernie przeszczęśliwa.- Czyli… jutro lecimy? - zapytała cicho,- Jutro naprawdę mogę zostać twoją żoną? W Vegas? - wydobyła z siebie podekscytowane piśnięcie. To działo się naprawdę. Już teraz nie musiała sobie niczego wyobrażać, bo to miało się stać. Naprawdę. Jej palce delikatnie przesunęły się po jego karku. Przełknęła ślinę, walcząc z kolejną falą łez.- Tak bardzo tego chcę… Nawet jeśli to wszystko dzieje się tak szybko i trochę mnie przeraża... to wiedz, że nie zrobiłabym tego z nikim innym, Bennett.

Pochyliła się i pocałowała go… najpierw delikatnie, a potem głębiej, z całą miłością, jaką w sobie miała. Gdy się oderwała, oparła czoło o jego czoło i szepnęła z delikatnym uśmiechem, - Pamiętasz ten vintage shop, w którym byliśmy pół roku temu? Może ten staruszek dalej trzyma tam te stare, piękne obrączki…- Uśmiechnęła się szerzej, chwyciła go za dłoń i pociągnęła za sobą do łazienki. Odkręciła ciepłą wodę, a para szybko zaczęła wypełniać pomieszczenie. Chwilę później oboje stali już pod strumieniem, a Vita od razu wtuliła się w jego mokrą klatkę piersiową. Objęła go w pasie i przesunęła dłońmi po jego bokach, potem po plecach, powoli i czule. Unosząc głowę, spojrzała mu prosto w oczy. Krople wody spływały po jej twarzy, rzęsach i szyi, ale ona tylko się uśmiechała, - Lexie… - odezwała się cicho - Jak wrócimy, musimy od razu iść do twojej rodziny. Powiedzieć im o wszystkim. O tym, że się przeprowadzasz do mnie… że jesteśmy mężem i żoną. - Na tych słowach jej uśmiech jeszcze się poszerzył. Opuszki jej palców dalej sunęły po jego mokrych plecach,- Chcę to powiedzieć głośno - dodała podekscytowana.- Chcę, żeby wszyscy wiedzieli. Że jesteś mój. Że ja jestem twoja. Że to już naprawdę. Na serio i na zawsze.

lexie
ODPOWIEDZ

Wróć do „#13”