Zablokowany
34 y/o
For good luck!
182 cm
asystent mechanika w Morton Motors Inc.
Awatar użytkownika
the night gets so loud; a one-person crowd, all the ghosts I entertain
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły / teraźniejszy, jestem flexible
postać
autor

Jake Davenport
Willi Banner
homeprofilebiopermits
Obrazek
data i miejsce urodzenia
31/10/1991, Wirginia Zachodnia, USA
zaimki
męskie
zawód
asystent mechanika
miejsce pracy
Morton Motors Inc.
orientacja
hetero
dzielnica mieszkalna
Rexdale
pobyt w toronto
od początku roku 2026 — Toronto miało być jego „nowym startem”
umiejętności
>>> całe życie pracował fizycznie; jego ciało dobrze znosi wysiłek, także ten długotrwały
>>> potrafi prowadzić samochód z przyczepą, ciągnik i motor; umie też obchodzić się z końmi i bydłem, a gospodarskie obowiązki nie są mu obce
>>> z jakiegoś powodu dobrze dogaduje się z dziećmi (te być może czują, że jest blisko ich poziomu)
słabości
>>> od zawsze miał trudności z koncentracją, krótkotrwałą pamięcią oraz szeroko pojętą konsekwencją w działaniu; również od zawsze kierowały nim nerwowe odruchy, tak jak od zawsze kaleczył słowo pisane
>>> nie potrafi dobrze kłamać ani wiarygodnie udawać; za bardzo brakuje mu kontroli nad bezwarunkowymi, szczerymi reakcjami
>>> niemal dziecinnie prosto jest go nabrać, oszukać, zmanipulować czy sprowokować; nie myśli o tym, że ludzie mogą mieć jakiekolwiek ukryte zamiary i nie bierze na to poprawki

Odkąd tylko pamięta, goni za czymś niedoścignionym.
Goni za nieosiągalnym.

Goni za nielicznymi wspomnieniami o mamie, które z roku na rok stają się jeszcze mniej uchwytne; z roku na rok zamazują się bardziej i bardziej, tworząc coraz mniej czytelny, coraz mniej pewny obraz.
Teraz nie jest w stanie powiedzieć, ile faktycznie pamięta o niej i o tym, jaka dla niego była, a ile sobie wymyślił; ile dopowiedział, żeby samemu sobie pozornie ulżyć w potrzebie bycia kochanym.

Goni za akceptacją ojca, lecz jego własne roztrzepanie i przekorna natura niezmiennie stają mu na drodze. Jest go zawsze za dużo; jest chodzącym problemem z niespożytkowaną energią i niespokojnym umysłem. Jest go za mało — za mało tam, gdzie by należało.
Chciałby być taki, jak trzeba — jaki w praktycznych, gospodarskich realiach byłby najbardziej odpowiedni, najbardziej potrzebny; jakiego Jonah Davenport by .d o c e n i ł — ale nie chce być do niczego zmuszany.
Przymus rodzi w nim mimowolny bunt, silniejszy niż pragnienie aprobaty i głośniejszy niż niekiedy cierpkie słowa głowy rodziny. Jego bunt zamyka się wewnątrz; obejmuje jego serce, nie dłonie, które przecież potrzebują być obarczone pracą. Spełnia więc wymagania, ale nie oczekiwania. Mimo przydatności w codziennych obowiązkach przy koniach — jest zadrą na ojcowskiej świadomości. Mimo znajomości stajennych powinności i hodowlanych zawiłości — jest rozczarowaniem.

Goni za porozumieniem z siostrą — to zawsze wydaje się najbardziej w zasięgu ręki, choć Jake nigdy nie potrafi go rzeczywiście dosięgnąć, mijając się z Leanne o pół kroku albo o całe mile nawet wtedy, gdy stoją po tej samej stronie barykady.
Są rodziną, tą samą krwią, są wspólnie spędzonymi miesiącami w łonie matki; są spojeni wieloma latami, podczas których mogli liczyć przede wszystkim na siebie nawzajem i razem stawiali czoła najpierw dziecięcym, potem nastoletnim trudnościom — bo choć nie mieli w życiu pod górę w tym najbardziej wymiernym, materialnym znaczeniu, wcale nie mieli łatwo tak w ogóle.
Są jednak zbyt często przeciwnymi biegunami stosunku do tych samych sytuacji, mimo że próbowała ich ukształtować ta sama twarda ręka; są zbyt inni, by w dorosłości porozumiewać się płynnie tym samym językiem.

Goni — nieustannie, ale z sinusoidalnie zmienną frustracją — za własnymi myślami, które wiecznie się plączą i lubią uciekać mu w połowie, pozostawiając go często samego wobec zgubionego kontekstu. Łatwo traci z oczu cel złożonych zadań i sens złożonych zdań, tak jak z pamięci traci złożone obietnice.
Stara się uważać na swoje litery, bo te też mają w zwyczaju mu się rozbiegać, mieszać, mylić, ginąć lub dodawać. To dlatego woli być Jake, nie Jonathan, jak nazwali go rodzice — w krótszym imieniu trudniej się pomylić.

- - -


Nie posiada wiele; cały własny dobytek mieści w starym, wysłużonym pick-upie.
Nie może wiele posiadać — od dawna nie wiąże się z żadnym miejscem na dłużej. Wyrwane z niewielkiego Summersville korzenie nie chcą przyjąć się w innej ziemi, jakby ziemia rodzima przez lata wyssała z nich zdolność do zapuszczenia się w jakimkolwiek nowym punkcie na mapie, choć to przecież korzenie winny czerpać z ziemi.

Ta ziemia — ziemia Davenportów — długo go przygniatała i dusiła; była ciężarem i brzemieniem, była przywiązanym do niego pługiem, który wbrew płonnym nadziejom nie stawał się lżejszy w obejściu wraz z mijającym czasem — a którego wcale nie potrafił tak lekko odrzucić. A potem, na przekór rozsądkowi, wrócił, łudząc się na mistyczną przemianę. Własną, bo w zmiany w tym otoczeniu nie wierzył nigdy.
Ta ziemia, mimo wszystko, jest .j e g o — nie w sensie posiadania, a przynależności. Chciał więc ponownie spróbować w nią wniknąć, bardziej dorośle i bardziej na własnych zasadach; tym razem bardziej dla siebie niż dla kogokolwiek innego.
Tym razem został z niej wygnany.
Słusznie.

Nigdy nie sypiał najlepiej, ale od tego czasu niemal każda noc jest dla niego utrapieniem. Wstaje zmęczony; jest zmęczony, a jednocześnie wciąż potrzebuje być w ruchu i nie umie prawdziwie odpocząć. Nie umie się
w y c i s z y ć,
gdy w głowie stale szumi od natłoku przecinających się wzajemnie wątków, od zderzających się ze sobą obserwacji i odtwarzanych wbrew woli bezcelowo dźwięków.
Czasem udaje mu się uciec do syntetycznie zaaranżowanej chwili spokoju, jednak nigdy nie udaje mu się dojść do myśli, że kiedyś albo gdzieś będzie dobrze. Stara się żyć bez takiego oczekiwania; stara się żyć po prostu, tak jak żyć mu przyszło…

Aż któregoś dnia nieoczekiwanie przyszło mu — ku przykremu zaskoczeniu wszystkich zainteresowanych — znów pojawić się w rodzinnych stronach; znów zaczerpnąć powietrza o wiercącym w nosie zapachu siana przesiąkniętego mglistą, jesienną wilgocią, znów objąć nieuważnym spojrzeniem ogrom rodzinnej posiadłości.
Znów przekroczyć próg domu...

Znów nie na długo.

zgoda na powielanie imienia
nie
zgoda na powielanie pseudonimu
-
Zgody MG
poziom ingerencji
niski
zgoda na śmierć postaci
nie
zgoda na trwałe okaleczenie
tak
zgoda na nieuleczalną chorobę postaci
nie
zgoda na uleczalne urazy postaci
tak
zgoda na utratę majątku postaci
tak
zgoda na utratę posady postaci
tak
Ostatnio zmieniony śr kwie 15, 2026 7:30 pm przez Jake Davenport, łącznie zmieniany 6 razy.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
smark
nie lubię narracji w pierwszej osobie, niedbałych postów, dokładania wstecz większych ilości dialogów i narzucania mojej postaci określonych reakcji bez mojej zgody; nie chcę pisać z AI
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

Witamy na forum Jake Davenport
Dobra wiadomość – Twoja karta postaci została zaakceptowana i możemy powitać Cię po tej stronie kanadyjskiej granicy! Przypominamy, że na rozpoczęcie rozgrywki masz 7 dni! W temacie kto zagra? możesz znaleźć użytkowników, którzy chętnie Ci w tym pomogą. Jednocześnie zachęcamy do założenia relacji, kalendarza i informatora. Powodzenia w Toronto!
0 y/o
KREATYWNY KOTOROŻEC
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracji
czas narracji
postać
autor

ZDOBYTE TROFEA
ZDOBYTE NAGRODY


WYKORZYSTANE



ODZNAKI SPECJALNE
txt
Obrazek
txt
txt
Obrazek
txt
Zablokowany

Wróć do „gentlemen”