39 y/o
Welkom in Canada
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie usłyszy z jej ust podobnego wyznania. Jeszcze nie, chociaż byli na dobrej drodze jeśli potrafiła całkiem otwarcie przyznać, że lubi zasypiać w jego łóżku. Ten uśmiech pojawił się na jego ustach nie tylko dlatego, że była urocza, ale przede wszystkim dlatego, że widział jak się przed nim otwiera. Jak się przy nim zmienia. Nie uciekała już przy jakimkolwiek przejawie uczuć czy bliskości emocjonalnej. Powiedźmy sobie szczerze sam Arvel z tą dojrzałością emocjonalną też miał jeszcze bardzo długą drogę, aczkolwiek oboje robili małe kroki w odpowiednim kierunku. Dlatego się cieszył i dlatego się do niej szczerzył. Bo pomimo całego fizycznego bólu oraz nieco też psychicznego zmęczenia był w tej chwili całkiem szczęśliwy. Tym bardziej kiedy dostał jeszcze takiego niezachłannego buziaka w gratisie. Nad czym też pracowali i nie zdarzało się często. Był po prostu szczęśliwy z nią. Z tego jak to się rozwijało i nie bał się tego okazywać.
- Nie wiem czy wszystkie, ale cieszę się, że moja dziewczyna to robi. - uśmiechnął się do jej odbicia w lustrze oczywiście dumnie intonując jej przynależność do jego osoby.
Zauważył to i doceniał. Nieczęsto tak jawnie nazywała się jego dziewczyną, więc cieszył się z każdej takiej instancji. Na tyle, że nawet przytulił ją nieco mocniej do siebie opierając brodę o jej obojczyk. Gdyby nie był taki poobijany wyglądaliby nawet na całkiem udaną parę. Taką, która ma sens. Pozory potrafiły mylić, ale jego zdaniem naprawdę dobrze wyglądali razem. Trafiło się ślepej kurze ziarno.
Kiedy już opuściła łazienkę oparł się jeszcze chwilę o umywalkę i spojrzał na swoją twarz w lustrze. Nie było ładnie, ale bywało też gorzej. Przyjdzie mu się z tego tłumaczyć, ale na razie miał to po prostu w dupie. To problem kolejnego dnia. Najwyżej weźmie trochę wolnego. Wziął się za sprzątnięcie swojego bajzlu, którego na szczęście nie było aż tak dużo. Wyrzucił wszystko, co zużyte, resztę zapakował z powrotem do apteczki. Wziął jeszcze szybki prysznic bo po całym dniu pracy i ostatniej bójce nie pachniał zbyt dobrze, a jeśli Darcy już u niego zostaje nie zamierzał psuć jej odbioru swojej sypialni. Nie szukał nawet swoich ciuchów, owinięty w ręcznik od razu wspiął się na górę.
- Jeśli masz ochotę to tam na dole wszystko u mnie działa. - puścił jej oczko tym okiem, które nie było akurat spuchnięte i walnął się obok niej na materac zrzucając z siebie ręcznik i zarzucając kołdrę na biodra.
- A zasnęłabyś czekając na wyjaśnienia do jutra? - odwrócił twarz w jej głowę i spojrzał na nią wymownie bo oboje znali odpowiedź na to pytanie - Wiesz, nie robiłem mu obdukcji, ale jeśli mam zgadywać to ma zwichniętą kostkę, złamaną rękę, nos i pewnie jakiś uraz czaszki, więc tak... Wygląda gorzej. - uśmiechnął się do niej łobuzersko - A jeśli chodzi o to co zaszło to zapytałem go o tę broszkę, którą przy nim znalazłem. Powiedział kilka niemiłych słów, ja nie byłem w humorze, on zaczął uciekać, więc jeszcze bardziej nie byłem w humorze... Później przerzucaliśmy się nawzajem w jakiejś hali, rzucaliśmy różnymi rzeczami. W skrócie dostał wpierdol, ale i mnie się oberwało. Chyba robię się trochę stary. - przewrócił jeszcze oczami cicho się śmiejąc.
Nie brał całego zajścia zbyt poważnie. Takie rzeczy się zdarzały. Obiecał, że znajdzie tych, którzy włamali się do jej domu. Trochę to zajęło, ale dotrzymał słowa. Chyba nie mogła się na niego gniewać?

Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jego dziewczyna. Kącik ust drgnął jej lekko w kierunku uśmiechu. Reagowała bardzo podobnie za każdym razem, gdy to mówił. Głównie dlatego, że szkole już dawno nie byli, nigdy nie poprosił jej o chodzenie, a poza tym było to… szczeniacko urocze. Dlatego wcale jej to nie przeszkadzało i dlatego chwilę dłużej wpatrywała się w ich odbicie w lustrze. Tak, to mógł być ładny obrazek. Gdyby tylko oboje nie byli trochę popieprzeni i mieli absolutnie zerowe doświadczenie w budowaniu zdrowych związków. Czasami się nad tym zastanawiała… kiedy skończy się ten miesiąc miodowy. Kiedy któreś z nich coś koncertowo spierdoli. Kiedyś na pewno, ale jeszcze nie teraz. Więc gdy oparł głowę na jej ramieniu jeszcze musnęła jego policzek i zapewniła, że nie musi się spieszyć. Będzie czekała.
I czekała. I uśmiechnęła się na jego widok, bo w mieszkaniu mógł panować półmrok, ale jej wzrok zdążył się już do tego przyzwyczaić. Jeśli jego również mógł nawet zauważyć jak wywraca oczami, ale nie przestała się uśmiechać. Nie dobrała się też do niego, gdy tylko położył się do łóżka. Mieli do pogadania. Zdecydowanie mieli do pogadania. Tylko jednocześnie trudno jej było sobie odmówić jakiegokolwiek kontaktu fizycznego, więc po prostu się do niego przysunęła i go objęła.
Słyszała w jego głosie, że nie brał tego szczególnie na poważnie, ona prawdopodobnie przejęła się całym zajęciem dużo bardziej. Nigdy by się do tego nie przyznała, ale odetchnęła z ulgą, gdy w całej tej historii chodziło o połamane kończyny… nie chciała usłyszeć, że tego nie przeżył. Nie tak. Nie w ten sposób… nie, gdy Arvel mógłby mieć z tego powodu problemy. Chciała mieć taki świat za sobą - Ale skończył na dołku, czy po prostu dałeś mu w kość i puściłeś wolno? - skoro nie była to oficjalna akcja, skoro nie mógł iść do szpitala… podejrzewała, że też nie mógł gościa podwieźć do aresztu - Zastanawiam się, czy był pomysłodawcą czy tylko wykonawcą. Byłam przekonana, że to ktoś ze świata Daniela chciał mnie nastraszyć, żebym zrezygnowała z The Fifth. - dlatego skończyło się tylko na stratach materialnych. Czy można się było spodziewać ciągu dalszego? Tego się właśnie obawiała, że dopóki się nie podda… zawsze będzie musiała oglądać się przez ramię, a teraz jeszcze wciągnęła to w jego. Nie tylko dla niej ryzykował własnym zdrowiem czy nawet życiem jeśli gość miałby trochę więcej szczęścia, ale też karierą - Dlaczego w ogóle nie byłeś w humorze? - bo to też jej się rzuciło w ucho i nie mogła tego zignorować. Nie chciała tego zignorować. Zadarła głowę, żeby przy tym na niego spojrzeć i zobaczyć trochę więcej niż mógł jej powiedzieć.

Arvel Cadwalader
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
39 y/o
Welkom in Canada
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Może nigdy nie pytał jej o to czy rzeczywiście zostaną parą, ale czy tego potrzebowali? Byli dwójką dorosłych ludzi, którzy bardzo przepadali za swoim towarzystwem, zwłaszcza kiedy zrzucali z siebie jeszcze przy okazji ciuchy. Zrobili ten krok do przodu. Nawet jeśli w żaden sposób nie nakładali na siebie łatek, tak byli po prostu parą. Uwielbiał spędzać z nią czas każdego dnia. Uwielbiał wracać do niej po pracy i cholera, naprawdę lubił nazywać ją swoją dziewczyną. Nie obchodziła go jej historia, tego co może sobie ktoś inny pomyśleć. Nawet jego przełożeni, którzy teoretycznie opłacają jego rachunki. Coś w ich relacji się zmieniło. Arvel sam nie był w stanie powiedzieć gdzie nastąpił ten przełom. Czy był jeden taki moment, który sprawił, że powiedział - tak, chcę być z Darcy. To był proces, który trwał miesiącami, jeśli nie latami. Coś, co na początku było po prostu świetną zabawą z czasem przerobiło się w coś, co sprawiało, że przy niej miękł. Robił się bardziej czuły. Lubił się przytulać. Dotykać jej w sposób, który jest intymny, lecz nie ma charakteru seksualnego. Najlepsze było to, że mu to w ogóle nie przeszkadzało. Wcale nie czuł się przez to niemęsko.
Wchodząc na piętro zdążył już się nieco przyzwyczaić do bólu. Źrenice też nieco się rozszerzyły przyzwyczajając się do półmroku. Widząc ją w swoim łóżku z tym lekkim uśmiechem sam też nie mógł się nie uśmiechnąć. Jaki facet nie cieszyłby się na widok swojej kobiety w pościeli? Tym bardziej kiedy twoja kobieta wyglądała tak pięknie jak Darcy. I choć miał na nią cholerną ochotę, jak z resztą zawsze, na razie dał sobie na wstrzymanie wiedząc, że jego szwy raczej nie wytrzymają ich seksu. Podobało mu się to, że sama się do niego przytuliła. Sama inicjowała bliskość. To mówiło więcej o tym jak do niego podchodziła niż jakiekolwiek słowa. Czasami były po prostu zbędne.
- Na ten moment to wylądował w szpitalu, ale pod nadzorem policji. Jak się obudzi postawią mu zarzuty rozboju, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, posiadania broni i co jeszcze tam na niego znajdą. Nie wyjdzie wcześniej niż za kilkanaście lat, więc nie będzie już dla Ciebie zmartwieniem. Nie to żeby ktokolwiek był dla Ciebie ze mną zmartwieniem. - uśmiechnął się do niej muskając jej czoło swoim nosem w całkiem czułym geście.
- Myślę, że nie był pomysłodawcą. - wolałby móc powiedzieć jej co innego, ale nie zamierzał jej oszukiwać - Raczej stał za tym ktoś inny i jeszcze pod tym kątem gościa przesłucham. Wyciągnę od niego kto to zlecił. - zapewnił ją z tą tradycyjną dla siebie pewnością siebie.
Znała go na tyle by wiedzieć, że jeśli dawał jej takie słowo to nie spocznie dopóki rzeczywiście tej osoby nie znajdzie. Skoro Darcy była teraz jego kobietą był jej winien bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo, które jej prędzej czy później zapewni.
- Ach... - mruknął na jej pytanie patrząc jej w oczy i odgarniając włosy z jej twarzy - Mówiłem Ci już dzisiaj, że jesteś piękna? - wyszczerzył się do niej jawnie próbując zmienić temat, ale wiedział, że kto, jak kto, ale ona nie da mu tak łatwo za wygraną - Miałem ciężki dzień w pracy. Robiliśmy nalot, kilka z moich znajomych zostało rannych. Wszystko nie do końca się udało. - westchnął cicho odchylając głowę na poduszce - Było blisko żebyśmy niektórych stracili, więc nie był to najlepszy dzień. - mlasnął wracając do niej wzrokiem i powoli przeczesując jej włosy swoją dłonią.

Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie potrzebowali. Właściwie lubiła to, że wszystko, co wydarzyło się między nimi w ostatnim czasie działo się… spontanicznie i naturalnie. I to tylko przez ten jeden jej głupi telefon, który wykonała siedząc przed własnym domem i zdając sobie sprawę, że pierwszy raz od dawna się boi i potrzebuje wsparcia. Nie miała pojęcia do czego ją to wtedy zaprowadzi, ale ostatecznie nie narzekała. Zdecydowanie nie narzekała. Właściwie leżąc obok niego teraz w łóżku i znowu wracając do tematu tego nieszczęsnego włamania przeszło jej przez myśl, że to przez nie tutaj byli. Przez tego człowieka, który teraz załatwił Arvelowi nową bliznę i kilka siniaków na najbliższe dni. Miała szczerą nadzieję, że to naprawdę wszystkie konsekwencje tego wieczoru… tym bardziej jeśli ostatecznie wszystko skończyło się zgodnie z prawem. I chyba nawet odetchnęła z ulgą, że tak się właśnie stało. Cóż… naprawdę kiepska z niej była dziewczyna gangstera i nic dziwnego, że ostatecznie sypiała w łóżku policjanta.
- Faktycznie nie jest moim zmartwieniem. Tak właściwie… to, co teraz powiem działa trochę na jego korzyść, ale bez niego pewnie by mnie tu nie było. – spojrzała na Arvela, a kącik ust drgnął jej w lekkim uśmiechu. Bo oczywiście, że nadal życzyła temu śmieciowi jak najgorzej i naprawdę chciałaby, żeby spędził w zamknięciu odpowiednio dużo czasu – ale chciała się też podzielić swoją myślą, swoim spostrzeżeniem – Gdyby tamtego dnia nie wszedł do mojego domu… raczej prędko bym do ciebie nie zadzwoniła. – nie dało się ukryć, że w pewnym momencie znajomości ich drogi się rozeszły i Cadwalader wcale nie był takim oczywistym wyborem, ale zdecydowanie podjęła dobrą decyzję – Więc oprócz tego, że ich nienawidzę - jego i tego, kto zlecił mu tam wejść – to trochę też im zawdzięczam. – znowu uśmiechnęła się pod nosem, bo nawet jeśli nie nazywała uczuć, nie deklarowała się, nie była w tym wszystkim tak otwarta jak on… to robiła kroki w dobrą stronę i przychodziło jej to coraz łatwiej. Coraz naturalniej.
- Jak będziesz mówił to za każdym razem, gdy chcesz odwrócić moją uwagę to przestanę ci wierzyć. – wytknęła z czystej przekory, bo doskonale wiedziała, że chciał zmienić temat. I naprawdę to rozumiała, bo przecież sama nie lubiła rozmawiać, gdy w jej życiu działo się coś niewygodnego. Nigdy nie chciała. Nigdy też tego nie robiła, przynajmniej do tej pory. Ostatnio jednak spotykało ją zaskakująco mało nieprzyjemnych sytuacji, a poza tym… z nim chciała rozmawiać. I chciała wiedzieć, co się stało, że nie miał łatwego dnia. Jeszcze bardziej chciałaby wiedzieć, czy mogłaby zrobić cokolwiek, żeby ten dzień naprawić.
- Ale nie straciliście. – skoro byli blisko to liczyła, że koniec końców jego znajomi byli bezpieczni i pod dobrą opieką… i na tym wolała się skupić – A poza tym chyba już po północy, więc można powiedzieć, że to nowy dzień. Będzie lepszy. – zapewniła i wychyliła się, żeby odbić lekko wargi na męskim policzku, od którego się też wcale nie odsunęła – Mogę spróbować odwrócić twoją uwagę. Pomóc się… zrelaksować. – dorzuciła pozostając blisko, muskając jego skórę ciepłem swojego oddechu i jednocześnie przesuwając dłoń po męskim torsie, żeby zaraz wsunąć ją pod przykrywającą go pościel. Nie zostawała u niego dla seksu i teraz też go nie oczekiwała, ba… nie było o nim mowy, gdy był w takim stanie jakim był i nawet nie mieli pewności, czy jej prowizoryczne szwy będą się trzymały jak należy. Tym razem to ona chciała odwalić całą robotę i właśnie tak – pomóc mu się zrelaksować.


Arvel Cadwalader
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
39 y/o
Welkom in Canada
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Uniósł lekko brew na jej następne słowa. Próbował zrozumieć, do czego dążyła. Na początku nie specjalnie kumał, a gdy w końcu powiedziała to prawie wprost po prostu się lekko uśmiechnął. To właśnie była jego kobieta. Zdecydowanie nie była najlepsza w rozmawianiu o uczuciach. Na szczęście w ogóle tego od niej nie wymagał. Widział, że próbowała i to mu na razie po prostu wystarczało. Oczywiście to nie znaczyło, że zamierzał w jakikolwiek sposób odpuszczać tamtemu gościowi. Zamierzał wrzucić mu jak najwięcej paragrafów by nie wyszedł już za ich życia. Nawet jeśli musiał nieco ku temu nagiąć prawo. Wiedział już też, że wyciągnie od niego kto zlecił to włamanie. Kto sprawił, że w końcu do niego zadzwoniła. Nawet jeśli to sprawiło, że na nowo się spotkali, to nie znaczyło, że zamierzał odpuścić.
- Zawsze wiedziałem, że w końcu opłaci mi się dołączenie do policji. - uśmiechnął się do niej zaczepnie przesuwając powoli dłoń w dół jej pleców i przysuwając ją jeszcze bliżej siebie - Ale nie kupi mu to żadnych bonusowych punktów. Może to Ty zadzwoniłaś, ale cała reszta to już nasza zasługa. - puścił jej oczko, tym zdrowym okiem nachylając się w jej stronę żeby delikatnie musnąć jej usta swoimi, a przy okazji nie rozciąć sobie ponownie wargi.
Chyba nie mogła go winić za to, że próbował szybko zmienić temat. Nigdy nie dzielił się jakoś specjalnie swoimi problemami w pracy. Nie był przyzwyczajony do dzielenia się swoim życiem. Nawet z nią. Ta relacja zawsze kładła nacisk tylko na aspekt fizyczny. Dopiero niedawno zaczęli tak naprawdę ze sobą rozmawiać. Chodzić na randki. Próbowali się poznać. Jakkolwiek niekomfortowe to czasami nie było, było po prostu potrzebne. Chciał wiedzieć o niej więcej, aczkolwiek kiedy przychodziło mu zrewanżować się tym samym czasami miał z tym problem. Pod tym względem bywali całkiem podobni.
- Robisz to na własną odpowiedzialność. Jak przestaniesz mi wierzyć będę musiał zacząć jeszcze pokazywać jak bardzo mi się podobasz. - uśmiechnął się do niej zadziornie i pomimo siniaków uraczył ją tym gorącym spojrzeniem, które mówiło więcej niż tysiąc słów. Podobnie jak ta dłoń, którą zacisnął na jej pośladku.
- Kochanie... - obrócił twarz w jej stronę muskając jej usta swoim zarostem i patrząc jej w oczy - Jak zacznę się robić przy tobie zrelaksowany to znaczy, że się starzejemy. - uśmiechnął się łobuzersko czując, jak bardzo przestaje być zrelaksowany pod jej dotykiem - Jak masz zamiar się ze mną kochać to tylko dlatego, że cholernie mnie pragniesz. Nic innego nie wchodzi w grę. - mruknął w jej usta zamykając je w mocnym pocałunku.
- Nie musisz mi poprawiać humoru. Już to, że czekasz na mnie w domu sprawia, że mam ochotę tu wracać. - zaśmiał się cicho samemu nie wierząc, że mówi takie rzeczy - Trafił Ci się romantyk. - przewrócił na siebie oczami.

Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Opłaciło mu się? Uśmiechnęła się pod nosem, ale nie odpowiedziała. Głównie dlatego, że sama nie wiedziała… z jego charakterem to na pewno nie było bezpieczne! Szczególnie teraz miała gdzieś z tyłu głowy, że gdy będzie cisnął za bardzo, że będzie skupiał się tak bardzo na sprawie jej domu, że albo popełni niebezpieczny błąd albo wpędzi się w jakieś kłopoty. Albo z tymi ludźmi albo z własnymi przełożonymi. I tyle będzie z bycia policjantem! Nie wtrącała się jednak, nie zamierzała mu mówić czy powinien coś robić albo jak powinien coś robić. No a przynajmniej nie w tej kwestii. Tym bardziej, że hej… też nie chciała rad odnośnie prowadzenia klubu! Klubu, w którym ostatnio spędzała zaskakująco mało czasu i pewnie prędzej, czy później się to na niej odbije.
- Pokazywać… – powtórzyła za nim i uśmiechnęła się pod nosem – To interesujące. Muszę przemyśleć. – skwitowała przekornie, bo cóż… już teraz jej to pokazywał. Często. Dużo. I to nie tak, że rzadko słyszała komplementy – szczególnie biorąc pod uwagę, że większość swojego życia pracowała ciałem i to głównie przed facetami pod wpływem drogiego alkoholu, a takim zawsze rozwiązywał się język. Tylko ich komplementy i komplementy Cadwaladera to dwa rożne światy… to przepaść. I jemu naprawdę w to wierzyła – niezależnie, czy zaciskał palce na jej pośladku czy patrzył na nią z tym swoim błyskiem w oku. Ich relacja w głównej mierze opierała się na fizyczności, więc cholera… chciała mu się podobać, więc gdy to powtarzał – jej ego zawsze było przyjemnie połechtane.
Trudno było też nie odwzajemnić jego pocałunku nawet jeśli jednocześnie jej podświadomość krzyczała, że nie powinien, że to było dla niego niekomfortowe. Jednocześnie nie zabrała dłoni, wręcz przeciwnie – jeszcze pewniej przesunęła ją do męskiego podbrzusza.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

I dopiero wtedy mogli wreszcie iść spać.

/koniec
Arvel Cadwalader
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
ODPOWIEDZ

Wróć do „#31”