ODPOWIEDZ
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rodzeństwo to całkiem specyficzna forma relacji. Można się kłócić, wyzywać, próbować zgubić w dzieciństwie, skarżyć na siebie nawzajem rodzicom, ale gdy przychodzi co do czego człowiek wskoczy w ogień za swoim rodzeństwem i nie pozwoli nikomu powiedzieć złego słowa na nich. Tak właśnie było w rodzinie Marshalli. Podpuszczali się, kłócili, wypominali sobie różne historie, ale zawsze trzymali się razem. Cora nigdy nie czuła się bardziej otoczona miłością i wsparciem rodzeństwa niż wtedy, gdy jechała na wózku pchanym przez Charliego i z dłonią Cherry na swoim ramieniu. Cała trójka kilka chwil wcześniej właśnie się dowiedziała, że nie są spokrewnieni, a całe (bądź większość) życie żyli w kłamstwie. Jednak pomimo tego ramię w ramię zmierzali do samochodu, nie odstępując siebie na krok. W końcu na wojnie się swoich nie zostawia, prawda?
Tamtego dnia Cora też nie powiedziała wszystkiego bliźniakom. Z drugiej strony nie było ku temu okazji, a ona próbowała o wszystkim zapomnieć. Próbowała zapomnieć o wieczorze, kiedy poszła do łóżka z Prince’m. Tej jednej chwili nie żałowała, bo mężczyzna dał jej uwagę, czułość i ukoił jej ból. Sprawił, że na moment zapomniała o otaczającym ją świecie. Lecz wszystko co piękne, nie może trwać wiecznie, więc ostatecznie wyszła z jego mieszkania w środku nocy. Unikała go jak ognia, co w sumie było bez sensu, bo dotychczas ani razu się nie spotkali pomimo bycia sąsiadami. Próbowała ułożyć to sobie wszystko w głowie - Daniel, Prince, Gavin i inni mężczyźni w jej życiu. Do tego odkrycie, że Christopher nie jest jej ojcem i bycie potraktowaną jakby to była jej wina. Dlaczego do cholery wszyscy mężczyźni w jej życiu zrzucali winę na nią? Nieważne co się działo, ona była winna.
Potrzebowała się wygadać i zderzyć myśli z kimś mądrym. Oczywiście tym kimś musiała być kobieta, bo przecież Charlie jej nie zrozumie. Był mądry, nie odmówi mu tego, ale to FACET. A ona potrzebowała się dowiedzieć czy faktycznie faceci to leszcze i nie są warci zachodu. Stała więc teraz z paczką chipsów i żelek pod jedną pachą i butelką wina w dłoni, by drugą zapukać do drzwi siostry. Siostry?
- Prawda, że wciąż jesteś moją siostrą i mogę Ci się wyżalić jak głupia i nierozważna jestem, a Ty mnie opierdolisz za nie używanie mózgu?- spytała, gdy tylko brunetka pojawiła się w drzwiach. Wiedziała, że Cherry jej nie wyrzuci, ale… Ale już nie była niczego pewna w swoim życiu.


Cherry Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

Cora Marshall

Pogrążona we własnych myślach leżała we wannie. Ostatnio była tu z Ethanem. Jeszcze wcześniej był Galen. I inni mężczyźni. Kiedy wpatrywała się w puste przestrzenie, przypominała sobie każdą, dobrą i złą chwilę przeżytą we własnym mieszkaniu. Irracjonalną kwestią było to, że każda z nich musiała być związana z mężczyzną. Dosłownie każda. Nabrała głębokiego oddechu, próbując wszystko zrozumieć. Zdecydowanie przeciwna płeć robiła z jej głowy sieczkę. Zdążyła wyjść z wanny i zarzucić na siebie satynowy szlafrok, a rozległ się głos dzwonka do drzwi.
Nikogo się nie spodziewała.
Koko wesoło szczekała, jakby spodziewała się kogoś znajomego.
Cora? — szok to odpowiednie słowo. Nie spodziewała się Cory w tym miejscu. Cała praktycznie zesztywniała, wpatrując się w blondynkę. Która to była godzina? Dwudziesta pierwsza, druga? Nie widziała żadnej wiadomości od siostry — co tu robisz? — spytała niemalże w tej samej sekundzie. Dopiero kolejne słowa sprawiły, że cała się wyprostowała. Zlustrowała siostrę spojrzeniem pełnym troski. Czyli coś musiało się wydarzyć. Coś było na rzeczy, a młodsza nie dawała rady już przed tym uciekać. Nabrała powietrza do płuc, analizując każdy jej najmniejszy gest.
Prawda — kiwnęła głową, unosząc ku górze kąciki ust — ale co się stało? — pojawiły się czerwone lampki. Szybkim ruchem wciągnęła siostrę do środka. Inni nie musieli ich oglądać, ani co najważniejsze słuchać.
Żelki, chipsy? Oh, honey, przywitaj się z Koko — odbierała od niej jedną rzecz, za drugą. Dla wszystkich było wiadomo, że dla Cherry takie... dania, oznaczały klęskę narodową, albo okres i to w najgorszym wydaniu — daj mi to wino. Zamówić coś do jedzenia? — zagadnęła, zabierając butelkę. Jedzenie. Takie do jedzenia sztućcami było tym, czego obie kobiety potrzebowały. Kuchnia włoska, francuska, a może koreańska? Na pewno nie... chipsy i żelki. Choć może i tragedia narodowa oznaczała otworzenie ich dziś. Nie wiedziała, co działo się w końcu z jej siostrą.
Okej, proszę to kieliszek dla Ciebie, a to dla mnie — rzuciła, nalewając do obu wina — to dlaczego jesteś głupia i nierozważna? — i już za samo takie stwierdzenie powinna dostać opierdol. Określanie się negatywnymi słowami nikomu nigdy nie służyło. Jedynie etykietowało samego siebie.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zestaw chipsy, żelki i wino to był chyba zestaw każdej kobiety na gorszy dzień - niezależnie od jego powodu. A dzisiaj Cora miała wręcz chujowy nastrój i na to składało się wiele czynników. Każdy większy bądź mniejszy odbijał się na niej. Początkowo to było raptem draśnięcie, ale z czasem stawało się bardzo dotkliwym uderzeniem, których blondynce było coraz ciężej unikać. Dotychczas była tą osobą w rodzinie, która nie robiła żadnych awantur i dramatów. Zazwyczaj widziała szklankę do połowy pełną i unikała wszelkich konfliktów, ciesząc się życiem. Dlatego najpierw zapłakanej Cory w szpitalu, która potrzebowała wózka, by dotrzeć do auta, a następnie pojawienie się w drzwiach apartamentu siostry z kryzysowym zestawem w ręku, mógł budzić niepokój. I to duży niepokój.
Jednak potrzebowała ona nie tyle, co zrozumienia bądź rady, ale przede wszystkim wysłuchania. Nawet jeśli Cherry zamierzała ją opierdolić po całości, to zależało jej, żeby móc się chociaż wygadać i oczywiście także poznać inną perspektywę. Wybić jej te myśli z głowy? A może potwierdzić, że faktycznie tak jest? Lecz gdy tylko brunetka otworzyła drzwi, Corze momentalnie było nieco lepiej na widok siostry. To była osoba, która była u jej boku od zawsze. Nawet jeżeli uciekała przed nią w dzieciństwie czy suszyła głowę, żeby się uczyła i żartowała, że jest adoptowana (!), to wiedziała, że może na nią zawsze liczyć.
- Nie no, przecież przyniosłam jedzenie- aż zmarszczyła brwi nie rozumiejąc o jakim jedzeniu mowa. Chipsami i żelkami można się porządnie najeść!
Z ulgą przyjęła, że siostra zabrała od niej cały zestaw i wszystkim się zajęła. Miała wrażenie jakby już jeden ciężar ściągnęła z jej barków. Z przyjemnością także wzięła od niej kieliszek wina, który od razu przechyliła na raz. Była bardzo spragniona! Oddała jej pusty (pewnie po prostu bezczelnie wcisnęła Cherry w dłoń), a następnie usiadła na kanapie, na której się rozłożyła w pozycji półleżącej głośno wzdychając. - Oh, nawet papier toaletowy się rozwija. Jest mądrzejszy niż ja- cóż, ta oto właśnie najstarsza z sióstr ją tego nauczyła! Lecz jej szare komórki coś tam jeszcze funkcjonowały, bo zastanawiała się od czego zacząć i jak przedstawić Charity swoje myśli w zrozumiały sposób, skoro ona sama wiele z nich nie rozumie. - Jestem strasznie łatwa. Ubieram się jak szmata i kurwa, piję, palę zioło, chodzę na imprezy, a faceci chcą się ze mną tylko bzykać. I to tylko na ich własnych zasadach- rzuciła prosto z mostu czując narastającą gulę w gardle i spojrzała na siostrę w poszukiwaniu zrozumienia. - Pokazuję dupę na imprezach, więc to chyba normalne, że ktoś chce mnie potem przelecieć w kiblu, prawda? Nawet jeśli mu mówię nie- dodała, a po jej plecach przebiegły dreszcze. Pierwszy raz powiedziała o tym na głos.


Cherry Marshall
30 y/o
CHRISTMASSY
164 cm
Pani Prezes Northland Power
Awatar użytkownika
Młoda prezeska próbująca oficjalnie przejąć firmę przed szponami młodszego brata
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracjiPrzeszły
postać
autor

my real sister :lof:

Zamrugała kilka razy oczyma. No tak, Cora przyniosła jedzenie. Tyle że Cherry rzadko kiedy wyjadała jedzenie, które można było określić śmiało mianem marnego. Lubiła luksusowe posiłki, niezależnie od stanu, w którym się znajdowała. Nawet hot-dogi powodowały u niej przedziwne ciarki. Jakby były flashbackiem z Wietnamu. Po części dla Marshall faktycznie tak było. Przełknęła ślinę, wpatrując się w siostrę z delikatnym niezrozumieniem. Zastanawiała się, co dokładnie chodziło jej po głowie, ale skapitulowała.
A nie chcesz zjeść czegoś... bardziej gustownego? — zaczęła Cherry, próbując ostatni raz przekonać siostrę do zjedzenia czegoś bardziej zbilansowego. Finalnie na samą siebie pokręciła głową. Nie, to był zdecydowanie słaby pomysł — dobra, nie będę oceniała jedzenia, zjedzmy je —kiwnęła głową. Chipsy i żelki. Charity Marshall czuła, że była to najwyższa forma upokorzenia wobec samej siebie, ale nic nie mogła poradzić. Widziała, że blondynka potrzebuje wsparcia, a nie oceniania. Dlatego na jej twarzy wymalował się jedynie krótki uśmiech.
Nawet nie spojrzała oceniająco na pusty kieliszek. Od razu dolała do niego odrobinę więcej wina. Nie skomentowała rozłożenia się na kanapie. Usiadła obok w ciszy, czekając, aż siostra zdecyduje się jej coś powiedzieć.
Ej, ale nawet ja nie mówię tego poważnie, tylko żeby Ci dogryźć słońce — zaprotestowała praktycznie od razu. Jasne, gdy żartowały, albo kłóciły się, była w stanie powiedzieć własnej siostrze dosłownie wszystko. Tylko przy poważnych tematach Cherry potrafiła być naprawdę dobrą wspierającą siostrą i nikt nie był jej w stanie tego odmówić. Wpatrywała się w Corę badawczym wzrokiem, poszukując możliwego powodu dołka emocjonalnego. Tyle że szybko kopara jej opadła wraz z kolejnymi słowami.
Cora, kurwa, co ty za głupoty mówisz? — nie zgadzała się z żadnym słowem wypowiadanym przez siostrę. To że ktoś lubił sypiać z innymi ludźmi, nie oznaczało, że był od razu łatwy. O ile robiła to świadomie, o ile się na to zgadzała, to Cherry nie miała nic przeciwko — nie, to nie jest normalne. Tylko zjebane... Co się stało, słoneczko? —zagadnęła, marszcząc przy tym delikatnie brwi — ktoś próbował Cię skrzywdzić? — inaczej nie była w stanie wytłumaczyć samej sobie słów blondynki. Aż się w niej zagotowało. O ile sama była w stanie na każdym kroku wbijać jej szpilki, tak gdy wyobraziła sobie, że ktoś mógł zaciągnąć ją do toalety i... cała zadrżała.
Kogo mam dojechać? — spytała wprost, marszcząc przy tym brwi. Była gotowa wstać, by kogoś uderzyć. Była jeszcze jedna zasada niepisana u Marshalli. Swoich się broni. Jakimkolwiek kosztem. Za to wrogów się niszczy.
25 y/o
LOVE IS IN THE AIR
160 cm
Spec. marketingu/PR | Wolontariuszka Northland Power | Sistering
Awatar użytkownika
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

𝓒𝓱𝓮𝓻𝓻𝔂 🍒

Coś bardziej gustownego? Cora właśnie patrzyła na Cherry, jakby ta zaczęła jej tutaj wykładać fizykę kwantową. Blondynka kompletnie nic z tego nie rozumiała.- Przecież żelki nie są w kształcie dżdżownic, a misia Haribo- a jak wiadomo, Haribo to smak radości! I tego właśnie potrzebowały. Znaczy Cora nie wiedziała czy Cherry jest teraz nieszczęśliwa, ale jeżeli wszystko u niej w porządku, to radości nigdy za wiele.
Oczywiście była zainteresowana co słychać u siostry. Z przyjemnością usłyszy o Panu 🍉, bo przecież szczęście jej siostry było dla niej najważniejsze i jeżeli pojawił się ktoś, kto jej to szczęście daje, to chce o tym wiedzieć. A jeżeli ktoś dokłada jej zmartwień, to też chce wiedzieć kto to, aby móc go dojechać! Tak działało rodzeństwo Marshall - bez względu na więzy krwi, skoczyliby za sobą w ogień. Mogli sobie nawzajem dogryzać, ale pozostali? Mieli być grzeczni i mili.
- Wiem, ale masz rację. Zawsze masz rację. Jesteś z nas wszystkich najmądrzejsza, tylko nie mów o tym Charliemu, bo się go czasami boję- z Cherry jeszcze mogła pożartować, porzucać się śnieżkami i napić, a starszy brat miał kij w tyłku. Oczywiście kochała ich oboje równie mocno. Caspiana także! I wiedziała, że na nich zawsze może liczyć, dlatego pojawiła się pod tym adresem dzisiaj, gdy potrzebowała rozmowy. Potrzebowała wiele z siebie wyrzucić, ale i poznać zdanie Charity , co powinna myśleć i robić. Cora zawsze chodziła własnymi ścieżkami, ale teraz uznała, że jej postępowanie było błędne, więc może pora coś zmienić?
Nie chciała bardziej drążyć tematu Daniela. Może to było błędne założenie i powinna głośno o tym mówić, by przestrzec inne kobiety i zdobyć sprawiedliwość dla pozostałych, które skrzywdził? Może powinna, ale bała się jeszcze większej krytyki zewsząd.- Nikogo, nieważne kto. Kolega mnie stamtąd wyciągnął- upiła łyk wina i złapała paczkę chipsów, którą szybko rozerwała i zaczęła jeść.- Tylko, że potem jak chciałam z nim pójść do łóżka , to powiedział, że może się ze mną bzykać, Ale tylko bez zabezpieczenia. To jest normalne, jeżeli tego nie chciałam?- spytała patrząc na Cherry, ale zaraz doprecyzowała- - Znaczy chciałam się bzykać z nim, bo jest…. - ucięła zastanawiając się jak najlepiej to wszystko opisać. Uznała, że jedno z pierwszych co jej wpadło do głowy, jest odpowiednie.- Bo mi się podoba, ale obiecałam Ci kiedyś, że zawsze się zabezpieczam, a on się nie zgodził, więc zrobiliśmy to tak jak chciał, bo ja chciałam… jego- przyznała niepewnie opuszczając głowę i kolejny raz upijając wino już całe do końca. Na koniec westchnęła głośno i oparła głowę o zagłówek.- Żaden facet mnie nie chce. Nawet mój własny ojciec nie chce mieć mnie za córkę- wyrzuciła i wpakowała sobie garść żelek, co naprawdę podziałało kojąco.
ODPOWIEDZ

Wróć do „#13”