ODPOWIEDZ
24 y/o
Welkom in Canada
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Życie w szpitalu było na pewno pełne różnych wrażeń. O tym na pewno Ruele zdążyła się już dobrze przekonać. Chociaż rzecz jasna nie znajdowała się tutaj na pełen etat, a jedynie odbębniała swoje praktyki. Miała jednak nadzieję, że jej faktyczna kariera będzie przebiegała o wiele lepiej niż to, co miała teraz okazję zaznać.
Siostra Cecilia była dla niej prawdziwym utrapienie. To była  ta jedna pielęgniarka, która nadzorowała studentów, aby upewnić się czy na pewno niczego nie odwalali w trakcie swojego pobytu w Mount Sinai. Prescott mogłaby przysiąc, że obie stanowiły dla siebie wzajemnie kogoś w rodzaju nemezis. Przynajmniej takie wrażenie odniosła po tym jakie spojrzenie posyłała jej co jakiś czas kobieta.
Ten dzień był wyjątkowo parszywy i musiała to przyznać z całą mocą. Na pewno byłoby lepiej, gdyby tylko nie musiała się użerać z kolejnym starszym pacjentem, który zdecydowanie nie przepadał za studentami i najchętniej wyrzucił by ją z sali. Dodatkowo siostra Cecilia była na nią wyjątkowo cięta, bo Ruelle zaspoilerowała jej umyślnie najnowszy odcinek Wichrów Namiętności. Specjalnie odnalazła w internecie nagranie tej przeklętej telenoweli, aby obejrzeć dzień wcześniej wspomnianą część nim siostra Cecilia zdołałaby ją zobaczyć na Telemundo. Nie mogła darować sobie tej złośliwości, która kazała jej rzucić starej pielęgniarce informacją, że Juan Miguel przeżył wypadek samochodowy i wrócił do rezydencji w San Sebastian, aby nakryć w łóżku swojego brata bliźniaka Juana José z jego żoną Maríą Magdaleną. Wściekłość siostry Cecilii była ogromna, a Ruelle przynajmniej odegrała się na niej po ciętej uwadze jaką otrzymała z jej strony.
Obecnie chowała się za rogiem tylnego wejścia do szpitala i wypalała kolejnego papierosa wyglądając na poziomie vibe'u jak Ben Afflec na ze słynnej serii zdjęć. Wypuściła powoli dym, odchylając głowę do tyłu i wzdrygnęła się, słysząc, że ktoś nadchodzi. Zaraz jednak się wyraźnie rozluźniła, widząc, że osobą, która ją nakryła na przerwie była Megan.
- Jesús. Prawie zawału przez ciebie dostałam. Myślałam, że to siostra Cecilia - powiedziała, wzdychając z ulgą i wyciągnęła odruchowo paczkę papierosów w stronę Finch, aby zaproponować jednego.

Megan Finch
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
28 y/o
For good luck!
170 cm
rezydentka chirurgii (MOTP) Mount Sinai Hospital | CAF
Awatar użytkownika
dance for me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjitrzecia osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby mogła, spędzałaby każdą swoją zmianę na SORze, ale niestety, bycie rezydentem oznaczało, że musiała być wszędzie i poznać tajniki każdej możliwej specjalizacji.. Miało sens, prawda? W końcu trenowała, żeby być chirurgiem na froncie, gdziekolwiek i czymkolwiek ten front miałby nie być; musiała być przygotowana dosłownie na wszystko, znać procedury jak tył własnej dłoni, by móc szybko je dostosować do tego, co rzeczywiście posiadała w terenie. Ekscytujące. Przerażające. Obie te rzeczy w tym samym momencie? Nie było nawet takiej opcji, żeby zawiodła w swoim treningu, tym fizycznym, czy tym medycznym; nie było opcji, bo przecież nie byłaby sobą, gdyby było inaczej. Absolutny kujon, overachiever i generalny wrzód na dupie swojej konkurencji, reszty rezydentów, jako ta denerwująca osoba, dla której dosłownie wszystko było wyzwaniem i konkursem, który musiała wygrać. Nie miała pojęcia dlaczego, tak już po prostu było i tyle. Nie była w tym miejscu po to, żeby wszyscy ją kochali, nie? No, nie. Nawet takie roboty jak Megan potrzebowały czasem świeżego powietrza. Dziesiąta godzina jej zmiany dawała się we znaki, światło jarzeniówek i brak tego dziennego przyprawiało ją powoli o ból głowy, na co ani trochę nie miała ochoty. Potrzebowała dosłownie pięciu minut, żeby się naładować, więc pierwszym przystankiem na jej liście była stacja pielęgniarek; kochane piguły wiedziały wszystko i to najpierw ich przełożeni będą pytać gdzie się podziała Finch. Lepiej, żeby doskonale wiedzieli, gdzie jej szukać w razie nagłej potrzeby, nie?
Szybciutko przez tylne drzwi, którymi łatwo się było wymknąć w stronę parkingu. Stłumiła śmiech słysząc jak to przyprawiła o mały zawał młodszą dziewczynę i zamiast od razu odpowiadać, przystanęła na moment. Odchrząknęła, na moment wyprostowała się jak struna, przywołując na twarz grymas zwykle widziany na siostrze Cecilii. Resztę dystansu pokonała, imitując sposób chodzenia pielęgniarki, odpuszczając sobie gdy przystanęła przy Ruelle, zamiast tego wyszczerzając się w uśmiechu.
- Ah, to przez ciebie to całe poruszenie Juanem wśród pielęgniarek? - zagadnęła, kręcąc lekko głową w niemej odpowiedzi na proponowane fajki. Potrzebowała objętości swoich płuc bardziej, niż wątpliwą ulgę jaką mogły przynieść papieroski. - Przesuń się bardziej w tą stronę, ślepy punkt kamery. - wskazała najpierw na urządzonko kilka metrów nad sobą, zaraz potem krótkim gestem zaznaczyła małą przestrzeń wokół siebie. Niby nie było nigdzie znaków o tym, że nie mogli tutaj palić.. Ale przezorny ubezpieczony. Plus! Jeśli nie było jej widać na kamerach, zmniejszało się prawdopodobieństwo odkrycia przez straszną pigułę zakochaną w telenowelach.

Ruelle I. Prescott
24 y/o
Welkom in Canada
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Rezydentura nie różniła się w sumie aż tak bardzo od praktyk. Z tym, że te drugie wiązały się z mniejszym prestiżem oraz większymi ograniczeniami. Prescott najchętniej zamknęłaby się głównie w laboratorium czy prosektorium i wyłącznie tam odbywała swoje godziny zajęć, ale niestety nie było to możliwe. Musiała skończyć ogólny program, a dopiero potem mogła starać się o to, aby dostać się na patologię. Musiała jednak jakoś to zdzierżyć. Zakończenie studiów było bliżej niż dalej, a potem czekała ją, miejmy nadzieję, światła kariera.
Wtedy też będzie mogła się pożegnać z zakładem pogrzebowym, który na ten moment stanowił dla niej dosyć nikłe źródło dochodu i zapewniał jakieś zajęcie. Był też pierwszym krokiem ku dorosłości i osiągnięciu stabilności, bo dzięki temu zdążyła już odłożyć sobie jakąś ładną sumkę na koncie, która pozwoli jej w miarę szybko przejść na swoje... Co będzie oczywiście ciosem w serce dla jej portorykańskiej matki, bo jak to tak miała się odsuwać od rodziny? No, ale jakoś wszyscy będą musieli to przeżyć.
Przez moment jedynie obserwowała to jak Finch starała się przybrać zdecydowanie mało przyjemny wyraz twarzy siostry Cecilii, a nawet naśladowała jej chód. Jakby nie patrzeć to kobieta miała już swoje lata i na pewno musiała narzekać na ból nóg po wielogodzinnej zmianie spędzonej w ruchu. Niemniej ten komiczny widok sprawił, że nawet zmęczona Ruelle uniosła kąciki ust w ciepłym jak na jej standardy uśmiechu.
- Juanem Miguelem czy bardziej Juanem José? - zapytała, bo to była niezwykle ważna kwestia z tego, co było jej wiadome.
Schowała paczkę papierosów z powrotem do kieszeni jeansów. Była już tak wymięta, że idealnie niknęła pod połami kitla, w który musiała być ubrana. Zaraz też przesunęła się zgodnie ze wskazówką Megan nieco dalej, aby pozostać niewidoczną dla kamer. Nawet nie wiedziała czemu. Jakby przełożona pielęgniarek miała jej zaraz szukać po monitoringu.
- Dzięki. Też przed nią uciekasz czy potrzebujesz przerwy? - zapytała, bo może w tym aspekcie mogłyby się dogadać i znaleźć na wspólnym froncie.
Pielęgniarka starej daty na pewno dużo bardziej dawała się we znaki właśnie Finch, która musiała z nią współpracować o wiele dłużej niż sama Prescott ciągana przez różne oddziały i trafiająca do różnych lekarzy, którzy mieli ją szkolić.

Megan Finch
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Mount Sinai Hospital”