-
Jezus, to sie nie schylaj - Peter aż jej ręką chce zakryć tyłek jak idą i Wendy tak podskakuje że faktycznie spódniczka jej się czasami podciąga niebezpiecznie. Na tym się skupił w pierwszej chwili kiedy wbili na imprezkę i tylko sie modlił, żeby nie świeciła gaciami jak się rozejdą. Ale na to już nie mógł mieć wpływu co się wtedy stanie!
Peter patrzył na Wendy po tym jej wyznaniu tak jakby chciał powiedzieć "don't bullshit me girl", bo przecież doskonale pamięta jak byli na ich pierwszej wspólnej wycieczce po górach i mówił jej, że musi ściągnąć kurtkę, bo sie zgrzeje i jak wejdą wyżej to będzie jej lodowato. Wendy wcale nie chciała go słuchać, aż musiał jej zrobić wykład o tym, jak działa ludzkie ciało i jak się dostosowuje do temperatur oraz o tym, że nie będzie jej mógł później oddać własnej kurtki, bo przecież mu też bedzie zimno. I musiał udać się do działania aktywnego i sam jej rozpiąć kurtkę i zdjąć, co się później okazało zbawienne.
Co prawda faktycznie, jakby tak to rozłożyć na czynniki pierwsze no to tak, pozwoliła mu na to przecież bo logicznie miał rację, a nie dlatego, że na nią patrzył w taki sposób, że jej się to mogło podobać.
Natomiast kilka osób napiło się, łacznie z Dzwoneczkiem, co oderwało jego spojrzenie od Wendy. Uśmiecha się do blondynki, a jego oczy tak błyszczą, że gdyby teraz chciał coś z niej rozpiąć, to na pewno też by się zgodziła.
No ale wtedy przyszła pora na nią. Dziewczyna uśmiecha się szeroko po całym tłumie, widać, że lubi być w centrum uwagi, nie to co Peter, bo jemu akurat by wystarczyło, gdyby jednak nie grali w tą gre, tylko może sobie porozmawiali w jakimś ustronnym miejscu. Zresztą też po to przyszli na ten fotel, tyle, że później zaczeli gromadzić się wokół nich ludzie.
-
Nigdy nie całowałam się z postacią z tej samej bajki - wymyśliła Dzwoneczek, ale nim ktokolwiek zdązył się napić, odwraca się i całuje go przy wszystkich. Peter na początku był skonsternowany, ale na szczęście tyle już dziś wypił, że myśl o tym, że wszyscy na niego patrzą jakoś znika, a zamiast tego Peter skupia się na tym przyjemnym pocałunku, który trwał tylko chwilę, ale sprawił, że uśmiechał się teraz szeroko kiedy Dzwoneczek podsumowała to: -
No to teraz już oboje możemy pić - i chociaż coś czuł, że nie powinien już chyba więcej pić, to się napił, bo wiadomo, gra się według zasad.
- Ej dobra dobra, nie oszukujemy, Peter masz karniaka - zadecydował chłopak siedzący gdzieś niedaleko Haka, przebrany za Iron Mana. Poza nim z Avengersów był również Loki, ale chłopaki ewidentnie nie chcieli iść w ślinę. Peter jednak uznał, że to fair, więc przyjął, że teraz on znów ma coś wymyślać.
-
Nigdy nie śpiewałem karaoke - rzuca pierwsze co mu się nasuwa na myśl, na co cała grupa zareagowała głośnym buu, ale wszyscy wypili, więc i Peter wypił. -
Przynajmniej się napiliście! - zaśmiał się i opiera na fotelu wygodniej, wciąż trzymając rękę na kolanie Dzwoneczka. Jego wyznanie sprawia, że Dzwoneczek odrazu się odwraca do niego i mówi tak, że wszyscy słyszą: -
No to w takim razie musimy to zmienić Peter! Chodź, zaśpiewamy razem - ale Peter kręci głową raz, drugi, trzeci aż entuzjazm Dzwoneczka jednak się oziębia i dziewczyna nieco rozczarowana jego postawą schodzi z jego kolan i siada sobie na ziemi obok. Nie wiedział za bardzo co ma zrobić w takiej sytuacji, bo przed chwilą było tak gorąco, dlaczego ona się obraziła?
Ale gra trwa w najlepsze i Iron Man stwierdził, że nigdy nie robił nikomu loda, Matka Chrzestna ze Shreka powiedziała, że nigdy niczego nie ukradła, a Faraon że nigdy nie był za granicą. Peter zaś obserwował tylko to co robiła Dzwoneczek na wymian z tym jak Wendy obłapiał ten jej Hak i coraz bardziej się wycofywał, aż nagle Dzwoneczek wyszła z kręgu, a on został na fotelu i wpatruje się w Wendy z błaganiem w oczach, żeby coś zrobiła. Ale teraz przyszedł czas na Haka.
Wendy Darling