-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocetnieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Peach J. Pepper Galen L. Wyatt
-
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkisątyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Ale już zaraz William kończy historię swojego guza, a potem od razu rzuca Galenowi zadanie i jeszcze mu zapodał podkład muzyczny, a że Galen mimo, że korzenie ma francusko-kanadyjskie, to ma też trochę latino w swojej krwi (wcale nie, ale on tak uważa, bo gada po hiszpańsku i leci na latynoski), to oczywiście, że tymi bioderkami zakręcił jak Lou Bega.
A kiedy spytał o opinię i zarówno Peach, jak i William mu mówią, że jakby zdjął gacie, to by było 10, to Galen trochę pożałował, że nie zdjął, ale już, cóż. Corrinie się podobało, i jak ona się do niego przysunęła, to Galen trochę do niej też i już jej oczko puszcza niebieskie.
A zaraz Wyatt wymyślał to zadanie dla Peach licząc, że padnie na niego, a jak się zachwiała to ją za tyłek przytrzymał, żeby nie walnęła. No i tak liczą wszyscy głośno, jak Peach się kręci, potem się śmieją. A potem Peach ląduje na kolanach Williama, a Galen trochę się skrzywił, bo jednak wiadomo na co on liczył, a jeszcze Piczyz z takim zaangażowaniem liże tego Willa, ale Corrina chichocze i zaraz się opiera Wyattowi o klatę i go smyra. No to też może być. Zresztą to tylko taka gra. Zaraz jednak Peach mówi, że dotknęła penisa Williama, a Galen parska śmiechem, Riri też, tak się śmiała, że aż się prawie wywróciła w tej wannie.
Ale nikt się tym nie przejął za bardzo. Bo wszyscy się śmieją z Williama, że on bez gaci i jego penis zaatakował Piczyz, ale to może nawet dobrze, bo jak ona się tak cofnęła od Williama, to prosto na Galena i się o niego opiera, a jego jej mokre włosy smyrają w klatę. Tylko Corrina się krzywi. Ale i tak już gra leci dalej. Już Picz wymyśla zadanie dla Williama. Tylko Galen też się musi dopytać.
- Gabi to ta ruda... - no i co chciał powiedzieć alkoholiczka? Ale urwał w odpowiednim momencie i tylko patrzy na przyjaciela pytająco - w sumie dobra była... znowu co chciał powiedzieć? Że dobra dupa? Ale Galen tak nie mówi, chociaż może pijany? - niezła laska - skończył w końcu, a Peach się prostuje, no szkoda. Ale Corrina za to znowu się mu klei do klaty i pyta czy wyjdą na chwilę z jacuzzi i coś mu na ucho szepta, może mu ten masaż tantryczny proponuje, bo Galen westchnął jakoś ciężko i coś tam mruknął, że później, bo William już nagrywa głosówkę. A oni milczą jak zaklęci, kiedy on odstawia to całe przedstawienie. Chociaż jak już nagrał, to Galen zaraz parsknął śmiechem.
- O stary ciekawe czy ruda będzie ci chciała teraz pomóc z twoim problemem? Bo to chyba trochę romantyczne, że mu nie staje przy innej lasce, nie? - popatrzył na Corrine i Peach, bo Galenowi to pewnie staje zawsze i przy każdej. On to ze swoim uzależnieniem wcale nie wybrzydza.
Potem Will daje zadanie Corrinie i wszyscy tak, tak, że ma iść po drinki, bo Galen też dopija ostatni łyk - i wiesz co jeszcze weź Riri... - ale nie dokończył co, bo ona już poleciała, ciekawe co przyniesie? Bo Galen chciał blanta.
Potem Will, znowu, wymyśla dla Picz, ale Galen nie protestuje, bo on już nawalony nieźle i nie chce mu się wymyślać tych zadań, tylko tak kiwa głową, żeby mówiła Picz. Słuchają jej opowieści jak zaklęci, bo przecież Wyatt to W OGÓLE nie wiedział co tam się wydarzyło na Bali. A jak Peach skończyła, to nawet jej pokrzepiająco opiera rękę na ramieniu - ja bym zainwestował w taki hotel, ale nie lubię Bali, może jakaś Ameryka łacińska - i tak się we troje zastanawiają, gdzie by mogli otworzyć taki biznes. No ale wraca Corrina z drinkami...
A oprócz nich to jeszcze trzyma cały wagon gumek, aż jej się rozwinęły i wpadły do wanny, a Galen kreci głową - jointa miałaś przynieść - rzucił, a Riri, że ojacie, ona nie załapała, uderza się otwartą dłonią w czoło, no tak. Ona to w ogóle nic nie łapie, chociaż zaraz łapała Wyatta za ramię jak się pakowała do wanny i znowu się na nim opiera, a tam gdzieś między nimi pływają te prezerwatywy. Na szczęście drinków jest więcej i teraz Galen to się stuka swoim z Peach, a potem walą na hejnał po pół szklany, bo oni jednak imprezują już tak od dziesięciu lat... Albo więcej, jak Picz miała piętnaście i narzygała mu na dywan.
Riri pyta, co Galen chce i on już miał mówić, że wyzwanie, bo wiadomo, cało-wa-nie. Ale Corrina nawet nie czeka, tylko zadaje to swoje pytanie. A Wyatt chociaż zerknął na Williama, to zaraz mówi - z Peach, jesteśmy piękni, bogaci, wpływowi, bylibyśmy power couple - odpowiedział od razu, a zanim oni cokolwiek zdążyli dodać, czy coś, to Galen patrzy na Williama - teraz dla ciebie Billy - wiadomo, że Will wybrał wyzwanie, to Galen myślał przez osiem sekund i zaraz mówi - zakładasz prezerwatywę na głowę i śpiewasz piosenkę - chyba już mu się włączył pijany Galen vibe. A pijany Galen to jest... śmieszny. Corrina to też chyba podłapała, że to śmieszne, bo zaraz idzie do Williama z gumkami i mu odrywa jedną - truskawkowe, moje ulubione - mówi mu.
piczi 𐙚 ˚
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
Peach już przestała tego penisa przeżywać, ale wtedy zaczeła przeżywać fakt, że przed chwilą się namiętnie z Wiliamem Patelem całowała. Patrzy na niego taka bardzo zmieszana, bo z jednej stronyon jest jak jej brat i wiadomo, incest ją nie interesuje, nie jest jakąś postacią z Gry o Tron, ale z drugiej to miło było kogoś pocałować, szczególnie, że ostatnią osobą, którą całowała przed Williamem był Jeff, a od wtedy wszyscy jej tak wjeżdżali, ze to zły człowiek, że i ona się zaczeła źle z tym czuć.
Strasznie śmieszne, że William serio zrobił to zadanie, Peach była w sumie w szoku i uśmiecha się do niego szeroko.
- Omajgasz, a co jak dzięki temu ona się do ciebie odezwie i znów będziecie razem?? - Peach już się oczy świecą jak tak naiwnie romantycznie - typowo dla niej - widzi już świetlaną przyszłość przyjaciela i jego miłości. Położyła mu nawet rękę na kolanie wspierająco, nawet się już tym penisem atakującym nie przejmując. No ale William wcale nie podzielał tego wszystkiego i odwala jej chamsko, że ona ma opowiedzieć o Bali. Peach patrzy na niego z wytrzeszczem mówiącym, że to nie jest najlepszy pomysł i pokazuje oczami, ze ona nie chce przy Galenie gadać o takich rzeczach, ale Wiliam kręci głową, więc Picz musi mówić.
I opowiada jakie to było wspaniałe miejsce a później przechodzi do klu:
- I wszystko zjebał jeden głupi gość, którego tam zaprosiłam, a który jest jakimś jebanym seksoholikiem - tak sie rozpędziła Peach, dobrze, że nei wie że Galen jest, bo by nie powiedziała tego, żeby go nie triggerować. - Który sobie jakąśbabe na świętej plaży zaczął dymać w czasie ich świąt księżycowych. I oczywiście okazało się, ze został przyłapany, więc cała odpowiedzialność spadła na mnie, dostałam taką karę za niego, że ledwo się pozbierałam, jeszcze mój balijski trener powiedział, że się na mnie zawiódł - Peach się rozkleiła przy wspomnieniu swojego balijskiego trenera/kochanka, który tak powiedział. - Musiałam uciekać stamtąd, zostawić wszystko, bo konsul powiedział, że mogą chcieć mnie nawet zaaresztować i że nie przeżyję tamtego więzenia. Więc uciekłam ale jak tego gnoja tutaj w Kanadzie dopadłam to... - unosi się na sam koniec z emocji i dopiero wtedy zorientowała się, że nie powinna takich rzeczy mówić. Patrzy przerażona to na Wiliama to na Galena, może dobrze, że Galen był taki pijany to nie zapamięta za dużo, ale William... Peach toche się bała, że ten skojarzy fakty i dowie sie jeszcze czegoś od Madoxa i się dowie, że jego słodka współlokatorka jest jakąś gangsterką, która wydaje wyroki - No odzyskałam swój hajs po prostu, więc wszystko się dobrze skończyło - i jak skończyła to wraca do uśmiechania się szeroko, akurat też musiała ukryć resztę historii (czyli pomoc Madoxa), bo wraca Corrinka z jakimś naręczem gumek, Peach na nią krzywi się lekko.
- A po co ci skarbie te wszystkie kondomy?- zdziwiła się i odbiera swojego drineczka. Corrina patrzy na nią zdziwiona i mówi: - No myślałam, że imprezka się rozkręca, nie martw się kochana, najważniejsze jest zabezpieczenie
Z tym się Peach nie zgadza i mówi:
- Obrzydliwe, przecież nie będziemy tu jakiejś orgii robić, zwariowałaś koleżanko??
- Ja tam nie miałabym nic przeciwko - odpowiedziała Corrinka i posyła całuski wszystkim. Peach to się chyba najlepiej trzymała, bo chłopaki to już na prawdę ledwo przytomni, a Will nic jeszcze nie pił przecież. Galen mówi, że on by jej dał pieniądze na nowy ośrodek, iwęc się do niego tak słodko uśmiecha.
- Jesteś kochany Galen baby, z tobą o bym mogła nawet otworzyć tu w Toronto - tak mu powiedziała, w sumie może dobrze, że wyszła ta cała drama z Bali, bo Galen jak był pijany to hajsem sypał jak sól na fryteczki się sypie. Później Wiliam z Galenem wymyślają inne miejsca i się Peach poprawił humor, chociaż Corrina oczywiście dodała swoje trzy grosze i zaczeła mówić (bo nie znała kontekstu), że na Bali by chciała otworzyć, co oczywiście Peach wkurzyło, ale się juz nie odzywa. Wkurzyło ją to, że nawet taka głupolka jak Corrina ma takie same pomysły jak ona!!!
W każdym razie Corrina z tymi gumkami władowała się do jacuzzi, Peach myśli, że orety no ta to się już orobiła. Wstała sobie i wyjęła z tej swojej torebusi te blanty dwa, które ma i zapalniczkę.
- Ale to ja mam tu wszystko pod ręką kochani - zresztą też poczuła, że chyba sobie zapali, żeby jakoś tą dziewczynę wytrzymać. Akurat sobie odpaliła, jak William zadaje WAZNE pytanie i aż się zakrztusiła tym dymem, ale patrzy z taką wcale nieukrywaną ciekawością co Galen powie i jak powiedział, że ona, no to aż się rozpłynęła tam, uśmiecha się pod nosem taka zadowolona, za to Corrinka wcale nie była, bo ewidentnie zaczeła wyczuwać, że coś tu jest na rzeczy pomiędzy tą dwójką. Peach faktycznie aż się bliżej Galena przesunęła i wpatruje się w jego profil, bo on oczywiście już jest pijany strasznie, ale może jak obróci głowę to się w te jej syrenkowe oczy złapie i nie będzie już głupot gadać. No niestety, nic takiego się nie zdarzyło, Galen natomiast jakieś absurdalne zadanie dla Williama dał, a Corrina je podłapała.
- Ej, hej hej, co ty robisz Corrina - zaprotestowała Peach i wstaje - To nie jest jakieś fuck marry kill, czy ty chcesz mi Williama zabić? Przecież on jest CHORY - i tak chciała ją odsunąć od Williama, ale trochę nie wyliczyła i wyglądało tak jakby ją wywróciła specjalnie, troche parsknęła, ale wtedy Corrina wyskakuje spod wody wściekła i krzyczy - Co mnie bijesz bicz!!! - no chyba że mówiła Picz, ale Peach się zorientowała, że ta nagle z tego szaleństwa chciałą się z nią bić. Zorientowała się, jak ją popchneła do wody i Peach cała wylądowała pod wodą razem z tym blantem w palcach. Wynurza się i patrzy po swoich włosach, które są już niekarbowane, tylko proste i na blanta który jest zmokły cały. Odkleiła sobie jakieś opakowanie z gumką co się do niej przykleiło.
- ZWARIOWAŁAŚ?! - Peach rzuca w nią zmokłym petem i wodą ją opryskuje a później się na nią rzuciła i głowę jej pod wodę wciska. No i się tak przepychają raz jedna jest pod wodą raz druga, Peach to już za trzecim razem jak była pod wodą to nagle czuje, że ją ktoś wyciąga i ledwo powietrze łapie, bo prawie tam UMARŁA w tej walce o mózg Williama.
William N. Patel-Noriega Galen L. Wyatt
-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocetnieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Galen L. Wyatt Peach J. Pepper
-
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkisątyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Może jakby nie to, że oni tutaj grali dalej w butelkę, to by do niej napisał. Ale już William nagrywał głosówkę do swojej byłej, a Galen kiwa głową, że no wie która ruda pijaczka. Chociaż zaraz parsknął śmiechem na kolejne słowa Williama.
- No no Billy, ty to jakiś harem zbierasz? Wiesz, że to w Kanadzie jest karalne? - znowu się pośmiali, bo William to już ma męża, jeszcze żonę i Piczyz na dokładkę. Chociaż tak naprawdę to Galen to nawet widział. Bo ruda była stuknięta, a Picz była słodka.
A zaraz ta słodka Peach opowiada jak jej jakiś seksoholik zniszczył ten kurort na Bali, a Galen sobie pomyślał, że dobrze, że jednak tam nie pojechał, bo to mógł być on. Bo on przecież lubi jakieś tubylczynie obracać na plaży.
No i już sięgnął do Picz, żeby ją poklepać po ramieniu, kiedy się rozkleiła, a właściwie, żeby rękę jej oprzeć na odkrytym ramieniu.
- A jak odzyskałaś? - Galen jeszcze dopytuje głupio, ale przecież wszyscy go zbywają, bo Picz już jakieś spojrzenia porozumiewawcze wymienia z Williamem. Wyatt to sobie czasem myślał, że ludzie to dla pieniędzy są gotowi na wszystko. A on to tak te dolary czasem wydaje jakby nic nie znaczyły.
Na masażystkę na przykład, która była jakaś stuknięta i napalona i zamiast ich masować, to im drinki robiła i przyniosła gumki. No ale w sumie za te drinki barmance też by płacił na jedno wychodzi. Może Picz za masaż też powinien?
Galen to już odpływa gdzieś myślami i nie słucha tej wymiany zdań między Picz i Corriną, ale zaraz jeszcze wtrącił.
- Jeszcze nie mam podpisanego budżetu na przyszły rok, a wiecie chcemy zainwestować takie luźne dwanaście milionów - no tak, Galen Wyatt to ma takie luźne dwanaście milionów. Zresztą Galen to obraca w swojej firmie takimi pieniędzmi, że oni sobie pewnie nie wyobrażają, a Corrina zaczyna liczyć na palcach do dwunastu, ale jej brakło tych palców.
Ale Picz już wyjmuje blanty, a Galen to aż się podniósł na miejscu, ale zaraz opadł z powrotem, bo serio jest pijany.
Więc jak Piczyz się do niego przysuwa i mu daje blanta, to on zawiesił na nim niebieskie spojrzenie - a może po studencku? - zaraz się pyta jej przebiegle, bo to jakiś kolejny sposób na pocałowanie jej, a on przed chwilą jeszcze mówił przecież o tym, że jakby miał wybierać żonę z tego towarzystwa, to ją. Ale jednak nie zapalili po studencku, bo Corrina te gumki tak pchnęła w ich kierunku i zepsuła trochę nastrój.
No nic, Galen zaraz chwycił blanta od Picz, pociągnął buszka heheszka i wymyśla to śmieszne na sto dwa (według niego i Corriny chyba tylko) zadanie. Chociaż William tez zaraz się ośmiał.
- Zaszalej Will! - Galen się ucieszył, bo wie jaki jest Patel, przecież oni od małolata razem balują, więc on się spodziewa jakiegoś show.
Tylko zaraz się okazało, że show nie będzie, bo Peach się sprzeciwiła, i z jednej strony to jest kochane, że ona się tak o Williama troszczy, a z drugiej to szkoda. Tylko, że zaraz jest jednak show, bo się laski zaczynają szarpać, Corrina krzyczy bicz, Galen też tak usłyszał. Jak William się do niego przysunął i go pyta, czy trzeba je rozdzielić, to Galen złapał Patela za ramię.
- Czekaj jeszcze - tak go trochę przystopował, bo one już się szarpią nie za włosy a za staniki, to zaraz dopiero może być pokaz, ale jak się wynurzyły, to Picz JEB, ale przywaliła tej Corrinie, że zjarany i pijany Galen to w pierwszej chwili parsknął śmiechem, aż się upluł, bo... No Galen to lubi takie zadziorne laski też - dobra - rzucił do Williama, że już jednak trzeba je odciągnąć. I wtedy mu Corrina wpada w ramiona, a jest już cała zakrwawiona i klata Wyatta też, więc on ją zaraz na ręce wziął łapiąc pod kolanami, ona mu na wpółprzytomnie oplata szyję ramionami i Galen ją zabrał z jacuzzi, żeby im wody nie nabrudziła oczywiście. Posadził ją na jakimś krzesełku i przed nią kuca, żeby ją obejrzeć, chociaż jego niebieskie spojrzenie to jeszcze uciekło do tej dzikiej Picz, ale zaraz to jednak na Williama, jak on tak zaczął, że jego głowa, tylko Riri chyba podłapała ten sposób, bo ona zaraz zaczyna coś, że jezu jej nos.
- Poczekaj, do góry - i Galen ją złapał za podbródek i jej głowę zwraca do góry, a zaraz staje między jej udami, tak, żeby ją dobrze obejrzeć, a pierś Corriny to haczy o te jego jasne gatki od Prady. I ona nawet mu chce do nich sięgać, ale Galen się odsunął, żeby mu ich nie ubrudziła, tylko poszedł do baru po jakąś szmatkę, w której owinął lód, żeby sobie przyłożyła - trzymaj, nie jest złamany - stwierdził Wyatt, ale Riri, że skąd on wie - no bo już widziałem złamany nos - Galen Wyatt lekarz pierwszego kontaktu. Chociaż Corrina się przysuwa, bo chyba chciała mieć z nim też drugi kontakt, ale Galen się odsuwa, bo jak mu Prade poplami?
No i tak się odsuwał, że Riri nagle spadła z krzesła na podłogę. I nie wiem co jej się stało?
Peach J. Pepper William N. Patel-Noriega
-
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all minenieobecnośćniewątki 18+niezaimkizaimkityp narracjityp narracjiczas narracji-postaćautor
- No to za długo bym tak nie pomieszkała z Wami Billy, bo jakbyście mieli seks faze po ślubie to byś mi pół roku musiał odrazu w hotelu zabookować - na co Corrina taka zdziwiona się pyta, dlaczego Billy bookuje jej jakiś hotel, no to Peach jej tłumaczy, bo wcale się nie wstydzi: - Bo ja skarbeńku nie zamierzam siedzieć w moim pokoju i jak mi nad głową ściana sie rusza i tylko stekania przez pół nocy słysze - na co Corrinka powiedziała, że ona to w sumie nie widzi problemu, bo to jest ludzkie, więc Peach na nią tak znów patrzy jakby chciała ją zamordować. - No to dobrze, że jesteś taka wyrozumiała bejb, ale ja wolę mieć mój beauty sleep w spokoju i nie w słuchawkach wyciszających. Poza tym Billy jak śpiewa serenady dziewczynom, to prawie zawsze Nickleback, a ja nieznosze Nickeback - wyznaje im tu, chociaż w sumie nie wie jakie inne piosenki on dziewczynom śpiewa, bo tylko raz go podsłuchała akurat jak to śpiewał, ale Corrina już na Williama się patrzy i do podpuszcza, żeby im zaśpiewał.
Peaches nie miała zamiaru ujawniać, że Madox jej pomógł z odzyskaniem pieniędzy, więc kiedy Galen ją tak podpytuje to patrzy na niego długo i zastanawia się co ma powiedzieć, bo ostatnie czego by chciała, to żeby Galen ją poznał z tej jej złej strony!!! Zestresowała się trochę, ale patrzenie w niebieskie jak ocean oczy pomagało, więc wzdycha i mówi torche prawdę a trochę nie: - Och no wiesz, po prostu zgłosiłam to na policję, a panowie byli bardzo gotowi mi pomóc odzyskać moją szkodę - wachluje tak rzęsami, żeby Galen już więcej o nic nie pytał, ale za to wystawiał jej fakture na 12 milionów. Peach już usta otwiera, żeby coś powiedzieć, ale no Corrinka wróciła i potem już się zaczeło.
Walka w jacuzzi była NIEUGIĘTA bo Peach jak sie skumała, że Corrina nie odpuszcza i ją za włosy ciągnie, to sama chciała ją pociągnąć, ale wtedy tamta się tak odwróciła, że bardzo odruchowo Peach ją jebnęła tak w nos jak widziała że Madox się bije. Przez ułamek sekundy była przerażona, ale potem zobaczyła, że Corrina trzyma kawałek jej włosów w dłoni i wtedy już się chce na nią rzucać, ale wtedyWilliam ją odciąga, a Galen odciąga Corrinę.Dobrze, że ją zabrał z jacuzzi!!! Peach została tam i się szybko opamiętuje i odwraca do Willa.
- Jezus William co się stało!! - już go po tej głowie chce pogłaskać ale wtedy znów się zorientowała, że ten stoi taki goły przed nią, więc się odsuneła i opadła na siedzenie gdzieś daleko i ocenia swoje szkody, jeszcze tak dyszy i słyszy jak Corrina lamentuje na siedzeniu więc jej mówi: - Och już się tak nie maż Corrina, bo na prawdę żałosna jesteś - ale nagle słyszy takie JEB i widzi, że ta się wywróciła, więc wstała zaraz. - Galen, ale nie BIJ JEJ - bo co jak co, ale no żeby facet bił dziewczynę!??!?! Peach wyszła z tej wody i poszła mu pomóc podnieść Corrinkę z ziemi. Przez chwilę tak na nią patrzy jeszcze podejrzliwie, ale w końcu podjęła decyzje, że trochę przesadziła z tym rozwaleniem nosa: - Dobra Girl, chodź do łazienki pomogę ci z tym - i jeszcze jak odchodziły to tak oskarżycielsko spojrzała po chłopakach po gołym Willu i Galenie co jak się najebie to baby bije. Potem z pół godziny chyba ich nie było, a tak serio to z kwadrans, ale jak wróciły to już były znów best friends i szły pod rękę i z butelką szapana który znalazły w lodówce.
- Oki sytuacja opanowana, Corrina już się lepiej czuje i się pogodziłyśmy. Mam nadzieję, że jesteście z siebie dumni, na prawdę tak się zachowywać!!!
Wróciły sobie do jacuzzi i Peach daje szampana Williamowi, chociaż po chwili zastanowienia jednak kieruje butelkę do Galena, ale jednak po kolejnej chwili zastanowienia uznała, że ona otworzy te butelkę, bo William to znów źle skończy, a Galen to pewnie nigdy sam szampana nie otwierał, więc zostawiła sobie i zaczyna zdejmować sreberko, a wtedy Corrina mówi: - OMG, czekaj lala, pokaże wam trik!!! - i polecaiała po jakiś wielki miecz, który wisiał nad kominkiem, to pewnie był miecz z dynastii Ming, zabytek światowej klasy, a Corrina złapała butelkę w jednej ręce, miecz w drugiej i jednym ciosem otworzyła korek tak że wyleciał gdzieś tam, daleko od głowy Williama.
No i wszyscy zadowoleni, znów koledzy, Corrina polewa do buzi Peach szapana, potem Peach wzieła butelkę i poszła polewać do buzi Galena i pewnie kolejny powinien być w kolecje Billy, ale nie może więc siadają sobie znów w jacuzzi.
- I co tam robiliście chłopaki? Wymyślaliście kolejne zadanka?
William N. Patel-Noriega Galen L. Wyatt
-
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocetnieobecnośćniewątki 18+takzaimkionatyp narracjipierwszoosobowyczas narracjiteraźniejszypostaćautor
Galen L. Wyatt Peach J. Pepper