34 y/o
Prepare for the cold
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Potwierdzam, że Madox to ten od klubu, a potem, że szampan bywa zdradziecki i to jak widać z różnych powodów - można się było zrzygać albo dostać amnezji. Obu tych rzeczy pewnie nie raz doświadczyliśmy po bąbelkach, tylko to drugie zwykle nazywało się urwanym filmem. Śmieję się na słowa Peach, chociaż prawda jest taka, że odechciało mi się jakichkolwiek ślubów. To znaczy chętnie poszedłbym pobawić się na jakimś weselu, ale może nie własnym. W każdym razie jak tylko Galen zaczyna swój taniec to zapuszczam mu nawet podkład muzyczny, żeby miał do czego bujać bioderkami, a nie tak na sucho. Muszę przyznać, że wyglądało to całkiem nieźle i jak Corrina klaszcze w dłonie, to ja razem z nią, chociaż przy ocenach muszę się jednak zgodzić z Peach - No, ode mnie też 9, jakbyś jednak zdjął gacie to by było 10 - śmieję się. Teraz Wyatt rzuca wyzwanie Pepper i znowu parskam śmiechem, no nieźle to sobie wykminił, muszę przyznać. Kręcimy Peach trzy razy wokół własnej osi, po czym każdy wraca szybko na swoje miejsce, a ona, wciąż z zamkniętymi oczami, zwraca się w moją stronę, wchodząc na mnie okrakiem. Opieram ręce na jej biodrach i dam se rękę obciąć, że spodziewała się jednak innych ust, bo całuje mnie bardzo namiętnie. Zbyt namiętnie, ale przecież nie zamierzam protestować, co więcej sam ją całuje jakby jutra miało nie być. I jakby nie leciała na mojego kumpla. Który się patrzy. Ale niestety Peach otwiera oczy i już nie jest taka milusińska, co więcej jak się poślizgnęła w wannie to czuję jej rękę na swoim sprzęcie i w pierwszej chwili to sam nie wiem co zrobić, a ostatecznie tylko parskam śmiechem, tym bardziej kiedy zaczyna panikować, zasłaniam się jak mnie pryska wodą, ale co ja mogę w sumie? To musiało być jakieś przeznaczenie, kosmiczne przyciągnie, albo coś jeszcze innego, skoro tak się potoczyły sprawy - A ta, traumę - wywracam tylko oczami, a ona już się mści niewiadomo o co i mi rzuca takie wyzwanie, że i ja mrużę oczy, krzywiąc się przy tym niemiłosiernie - Ale z ciebie chamówa - syczę przez zęby, ale ja nie pękam. Poza tym nie mogę palić i ona doskonale o tym wie, jakbym teraz skopcił bata w pięć minut (a chciałbym) to by potem musiała mieszkać z przygłupem. Chwytam za telefon, żeby znaleźć numer do Gabi, a tych mam chyba z pięć, bo ona ciągle gubiła telefony, ja zaś nigdy nie robiłem czystek w kontaktach. Wybieram ten podpisany AGaaaba (jest jeszcze Gabi, Gabi2, Gaba, Gaaba), bo wydaje mi się najświeższy i odpalam czat na whatsup, żeby jej nagrać wiadomość. Właściwie istnieje duże prawdopodobieństwo, że ta głosówka nigdy do niej nie dotrze. Przykładam palec do ust, żeby byli cicho, a jak tylko włączam nagrywanie to wpierw udaję, że płaczę, musi być dramatycznie. Albo z pompą, albo wcale, a potem mówię pomiędzy kolejnymi szlochami - Gabi, Boże, jak ja tęskniłem za tobą - szloch - Nawet nie wiesz jak bardzo i nawet ja nie wiedziałem jak bardzo dopóki cię nie zobaczyłem - kolejny szloch - Ale muszę ci się przyznać do czegoś - i następny - Od kiedy zniknęłaś w ogóle mi nie staje, chyba że się nażrę viagry - klikam wyślij, po cichu licząc, że ta wiadomość nigdy nie zostanie odczytana. Odkładam telefon i zwracam się do Corriny - To teraz ty, prawda czy wyzwanie? - mówi mi, że wyzwanie - Dobra, skarbie, to skocz zrobić nam więcej drinków - trochę jest chyba zawiedziona, ale wszyscy się zgadzamy, że wyzwanie to wyzwanie - Tylko mi bez alko! - przypominam, posyłając jej całusa, po czym zwracam się do swoich towarzyszy - To co? Chyba nie będziemy zmulać? Peach, prawda czy wyzwanie? - coś tam kręci nosem, że czemu znowu ja, ale oni mają w czubie, a ja jestem przekonujący. Staje na prawdzie - Dobra, to powiedz jak to było z tym Bali? O chuj chodzi z twoim biznesem? Co się tam wydarzyło? - byłem na tyle łaskawy, że nie kazałem jej się spowiadać przy obcej typiarze, ale wychowałem się z babami, a większość moich przyjaciółek to były kobiety, więc potrafiłem także być perfidny - Tylko prosimy ze szczegółami - mrużę lekko ślepia i wypijam ostatni łyk swojego virgin mojito. Zaraz po tym jak Peach kończy swoją historię wraca Corrina, polewa im drinki, zaś mnie podaje świeży napój bezalkoholowy i wsuwa się powoli do wanny między mną a Pepper - Dobra, to teraz ja, Galen, prawda czy wyzwanie? - pyta i prawie od razu rzuca - Gdybyś miał wybrać jedną osobę z tego towarzystwa to z kim chciałbyś wziąć ślub? - widzę, że pozostajemy w temacie, ale w sumie jestem ciekaw odpowiedzi. Dobre pytanie. Obydwoje z Corriną wbijamy w Wyatta spojrzenia, w międzyczasie popijając świeże drinki.

Peach J. Pepper Galen L. Wyatt
twoja stara
???
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

- Jaką narzeczoną? - oczywiście, że Galen musiał zapytać, bo może z Cherry? Co prawda on już tam nie interesował się z kim się zabawiała Marshall, bo sama mu powiedziała, że teraz się bzyka z kim popadnie, ale... Jednak się zapytał i jeszcze patrzy na Picz, żeby mu powiedziała. Ale ona zaraz mówi, to że William pewnie by jego wybrał. Słodka, aż Galen się do niej uśmiechnął i mrugnął jednym okiem, tym intensywnie niebieskim, jak Ocean Spokojny.
Ale już zaraz William kończy historię swojego guza, a potem od razu rzuca Galenowi zadanie i jeszcze mu zapodał podkład muzyczny, a że Galen mimo, że korzenie ma francusko-kanadyjskie, to ma też trochę latino w swojej krwi (wcale nie, ale on tak uważa, bo gada po hiszpańsku i leci na latynoski), to oczywiście, że tymi bioderkami zakręcił jak Lou Bega.
A kiedy spytał o opinię i zarówno Peach, jak i William mu mówią, że jakby zdjął gacie, to by było 10, to Galen trochę pożałował, że nie zdjął, ale już, cóż. Corrinie się podobało, i jak ona się do niego przysunęła, to Galen trochę do niej też i już jej oczko puszcza niebieskie.
A zaraz Wyatt wymyślał to zadanie dla Peach licząc, że padnie na niego, a jak się zachwiała to ją za tyłek przytrzymał, żeby nie walnęła. No i tak liczą wszyscy głośno, jak Peach się kręci, potem się śmieją. A potem Peach ląduje na kolanach Williama, a Galen trochę się skrzywił, bo jednak wiadomo na co on liczył, a jeszcze Piczyz z takim zaangażowaniem liże tego Willa, ale Corrina chichocze i zaraz się opiera Wyattowi o klatę i go smyra. No to też może być. Zresztą to tylko taka gra. Zaraz jednak Peach mówi, że dotknęła penisa Williama, a Galen parska śmiechem, Riri też, tak się śmiała, że aż się prawie wywróciła w tej wannie.
Ale nikt się tym nie przejął za bardzo. Bo wszyscy się śmieją z Williama, że on bez gaci i jego penis zaatakował Piczyz, ale to może nawet dobrze, bo jak ona się tak cofnęła od Williama, to prosto na Galena i się o niego opiera, a jego jej mokre włosy smyrają w klatę. Tylko Corrina się krzywi. Ale i tak już gra leci dalej. Już Picz wymyśla zadanie dla Williama. Tylko Galen też się musi dopytać.
- Gabi to ta ruda... - no i co chciał powiedzieć alkoholiczka? Ale urwał w odpowiednim momencie i tylko patrzy na przyjaciela pytająco - w sumie dobra była... znowu co chciał powiedzieć? Że dobra dupa? Ale Galen tak nie mówi, chociaż może pijany? - niezła laska - skończył w końcu, a Peach się prostuje, no szkoda. Ale Corrina za to znowu się mu klei do klaty i pyta czy wyjdą na chwilę z jacuzzi i coś mu na ucho szepta, może mu ten masaż tantryczny proponuje, bo Galen westchnął jakoś ciężko i coś tam mruknął, że później, bo William już nagrywa głosówkę. A oni milczą jak zaklęci, kiedy on odstawia to całe przedstawienie. Chociaż jak już nagrał, to Galen zaraz parsknął śmiechem.
- O stary ciekawe czy ruda będzie ci chciała teraz pomóc z twoim problemem? Bo to chyba trochę romantyczne, że mu nie staje przy innej lasce, nie? - popatrzył na Corrine i Peach, bo Galenowi to pewnie staje zawsze i przy każdej. On to ze swoim uzależnieniem wcale nie wybrzydza.
Potem Will daje zadanie Corrinie i wszyscy tak, tak, że ma iść po drinki, bo Galen też dopija ostatni łyk - i wiesz co jeszcze weź Riri... - ale nie dokończył co, bo ona już poleciała, ciekawe co przyniesie? Bo Galen chciał blanta.
Potem Will, znowu, wymyśla dla Picz, ale Galen nie protestuje, bo on już nawalony nieźle i nie chce mu się wymyślać tych zadań, tylko tak kiwa głową, żeby mówiła Picz. Słuchają jej opowieści jak zaklęci, bo przecież Wyatt to W OGÓLE nie wiedział co tam się wydarzyło na Bali. A jak Peach skończyła, to nawet jej pokrzepiająco opiera rękę na ramieniu - ja bym zainwestował w taki hotel, ale nie lubię Bali, może jakaś Ameryka łacińska - i tak się we troje zastanawiają, gdzie by mogli otworzyć taki biznes. No ale wraca Corrina z drinkami...
A oprócz nich to jeszcze trzyma cały wagon gumek, aż jej się rozwinęły i wpadły do wanny, a Galen kreci głową - jointa miałaś przynieść - rzucił, a Riri, że ojacie, ona nie załapała, uderza się otwartą dłonią w czoło, no tak. Ona to w ogóle nic nie łapie, chociaż zaraz łapała Wyatta za ramię jak się pakowała do wanny i znowu się na nim opiera, a tam gdzieś między nimi pływają te prezerwatywy. Na szczęście drinków jest więcej i teraz Galen to się stuka swoim z Peach, a potem walą na hejnał po pół szklany, bo oni jednak imprezują już tak od dziesięciu lat... Albo więcej, jak Picz miała piętnaście i narzygała mu na dywan.
Riri pyta, co Galen chce i on już miał mówić, że wyzwanie, bo wiadomo, cało-wa-nie. Ale Corrina nawet nie czeka, tylko zadaje to swoje pytanie. A Wyatt chociaż zerknął na Williama, to zaraz mówi - z Peach, jesteśmy piękni, bogaci, wpływowi, bylibyśmy power couple - odpowiedział od razu, a zanim oni cokolwiek zdążyli dodać, czy coś, to Galen patrzy na Williama - teraz dla ciebie Billy - wiadomo, że Will wybrał wyzwanie, to Galen myślał przez osiem sekund i zaraz mówi - zakładasz prezerwatywę na głowę i śpiewasz piosenkę - chyba już mu się włączył pijany Galen vibe. A pijany Galen to jest... śmieszny. Corrina to też chyba podłapała, że to śmieszne, bo zaraz idzie do Williama z gumkami i mu odrywa jedną - truskawkowe, moje ulubione - mówi mu.

piczi 𐙚 ˚ 🍑 ₊˚⊹ ᡣ𐭩 wili 👃🗞️_________
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Z Pilar, nie znam jej, bo Madox już ma w dupie naszą przyjaźń i nawet nas nie przedstawił sobie. A taki podobno jest zakochany - Peach wywraca oczami, w sumie to humor sobie popsuła od tego myślenia o Madoxie, bo u nich teraz jest drama, nie odzywają się do siebie po tej akcji jak na niego wjechała z tym, że ma jej oddawać hajs. Ale nie zrobiłaby tego nigdy, gdyby Madox jej nie olewał kilka miesięcy z rzędu! Teraz to on się chyba bardziej obraził, bo powiedziała ze mu nie ufa, chociaż to wcale tak koniec końców nie była prawda i teraz Peaches ma takie wyrzuty sumienia. - Ale musi ją mocno kochać, bo jej kupił Jaguara, w sensie autko. No fajnie, taka rozpieszczana jest przez swojego boyfriedna - wzdycha sobie Peach zazdrośnie, bo ona by też chciała być rozpieszczana przez kogoś, a wcale tak nie jest, bo ona jest strong independent woman, która sama o siebie dba i na siebie pracuje. No czasem jej tatuś coś tam da.
Peach już przestała tego penisa przeżywać, ale wtedy zaczeła przeżywać fakt, że przed chwilą się namiętnie z Wiliamem Patelem całowała. Patrzy na niego taka bardzo zmieszana, bo z jednej stronyon jest jak jej brat i wiadomo, incest ją nie interesuje, nie jest jakąś postacią z Gry o Tron, ale z drugiej to miło było kogoś pocałować, szczególnie, że ostatnią osobą, którą całowała przed Williamem był Jeff, a od wtedy wszyscy jej tak wjeżdżali, ze to zły człowiek, że i ona się zaczeła źle z tym czuć.
Strasznie śmieszne, że William serio zrobił to zadanie, Peach była w sumie w szoku i uśmiecha się do niego szeroko.
- Omajgasz, a co jak dzięki temu ona się do ciebie odezwie i znów będziecie razem?? - Peach już się oczy świecą jak tak naiwnie romantycznie - typowo dla niej - widzi już świetlaną przyszłość przyjaciela i jego miłości. Położyła mu nawet rękę na kolanie wspierająco, nawet się już tym penisem atakującym nie przejmując. No ale William wcale nie podzielał tego wszystkiego i odwala jej chamsko, że ona ma opowiedzieć o Bali. Peach patrzy na niego z wytrzeszczem mówiącym, że to nie jest najlepszy pomysł i pokazuje oczami, ze ona nie chce przy Galenie gadać o takich rzeczach, ale Wiliam kręci głową, więc Picz musi mówić.
I opowiada jakie to było wspaniałe miejsce a później przechodzi do klu:
- I wszystko zjebał jeden głupi gość, którego tam zaprosiłam, a który jest jakimś jebanym seksoholikiem - tak sie rozpędziła Peach, dobrze, że nei wie że Galen jest, bo by nie powiedziała tego, żeby go nie triggerować. - Który sobie jakąśbabe na świętej plaży zaczął dymać w czasie ich świąt księżycowych. I oczywiście okazało się, ze został przyłapany, więc cała odpowiedzialność spadła na mnie, dostałam taką karę za niego, że ledwo się pozbierałam, jeszcze mój balijski trener powiedział, że się na mnie zawiódł - Peach się rozkleiła przy wspomnieniu swojego balijskiego trenera/kochanka, który tak powiedział. - Musiałam uciekać stamtąd, zostawić wszystko, bo konsul powiedział, że mogą chcieć mnie nawet zaaresztować i że nie przeżyję tamtego więzenia. Więc uciekłam ale jak tego gnoja tutaj w Kanadzie dopadłam to... - unosi się na sam koniec z emocji i dopiero wtedy zorientowała się, że nie powinna takich rzeczy mówić. Patrzy przerażona to na Wiliama to na Galena, może dobrze, że Galen był taki pijany to nie zapamięta za dużo, ale William... Peach toche się bała, że ten skojarzy fakty i dowie sie jeszcze czegoś od Madoxa i się dowie, że jego słodka współlokatorka jest jakąś gangsterką, która wydaje wyroki - No odzyskałam swój hajs po prostu, więc wszystko się dobrze skończyło - i jak skończyła to wraca do uśmiechania się szeroko, akurat też musiała ukryć resztę historii (czyli pomoc Madoxa), bo wraca Corrinka z jakimś naręczem gumek, Peach na nią krzywi się lekko.
- A po co ci skarbie te wszystkie kondomy?- zdziwiła się i odbiera swojego drineczka. Corrina patrzy na nią zdziwiona i mówi: - No myślałam, że imprezka się rozkręca, nie martw się kochana, najważniejsze jest zabezpieczenie
Z tym się Peach nie zgadza i mówi:
- Obrzydliwe, przecież nie będziemy tu jakiejś orgii robić, zwariowałaś koleżanko??
- Ja tam nie miałabym nic przeciwko - odpowiedziała Corrinka i posyła całuski wszystkim. Peach to się chyba najlepiej trzymała, bo chłopaki to już na prawdę ledwo przytomni, a Will nic jeszcze nie pił przecież. Galen mówi, że on by jej dał pieniądze na nowy ośrodek, iwęc się do niego tak słodko uśmiecha.
- Jesteś kochany Galen baby, z tobą o bym mogła nawet otworzyć tu w Toronto - tak mu powiedziała, w sumie może dobrze, że wyszła ta cała drama z Bali, bo Galen jak był pijany to hajsem sypał jak sól na fryteczki się sypie. Później Wiliam z Galenem wymyślają inne miejsca i się Peach poprawił humor, chociaż Corrina oczywiście dodała swoje trzy grosze i zaczeła mówić (bo nie znała kontekstu), że na Bali by chciała otworzyć, co oczywiście Peach wkurzyło, ale się juz nie odzywa. Wkurzyło ją to, że nawet taka głupolka jak Corrina ma takie same pomysły jak ona!!!
W każdym razie Corrina z tymi gumkami władowała się do jacuzzi, Peach myśli, że orety no ta to się już orobiła. Wstała sobie i wyjęła z tej swojej torebusi te blanty dwa, które ma i zapalniczkę.
- Ale to ja mam tu wszystko pod ręką kochani - zresztą też poczuła, że chyba sobie zapali, żeby jakoś tą dziewczynę wytrzymać. Akurat sobie odpaliła, jak William zadaje WAZNE pytanie i aż się zakrztusiła tym dymem, ale patrzy z taką wcale nieukrywaną ciekawością co Galen powie i jak powiedział, że ona, no to aż się rozpłynęła tam, uśmiecha się pod nosem taka zadowolona, za to Corrinka wcale nie była, bo ewidentnie zaczeła wyczuwać, że coś tu jest na rzeczy pomiędzy tą dwójką. Peach faktycznie aż się bliżej Galena przesunęła i wpatruje się w jego profil, bo on oczywiście już jest pijany strasznie, ale może jak obróci głowę to się w te jej syrenkowe oczy złapie i nie będzie już głupot gadać. No niestety, nic takiego się nie zdarzyło, Galen natomiast jakieś absurdalne zadanie dla Williama dał, a Corrina je podłapała.
- Ej, hej hej, co ty robisz Corrina - zaprotestowała Peach i wstaje - To nie jest jakieś fuck marry kill, czy ty chcesz mi Williama zabić? Przecież on jest CHORY - i tak chciała ją odsunąć od Williama, ale trochę nie wyliczyła i wyglądało tak jakby ją wywróciła specjalnie, troche parsknęła, ale wtedy Corrina wyskakuje spod wody wściekła i krzyczy - Co mnie bijesz bicz!!! - no chyba że mówiła Picz, ale Peach się zorientowała, że ta nagle z tego szaleństwa chciałą się z nią bić. Zorientowała się, jak ją popchneła do wody i Peach cała wylądowała pod wodą razem z tym blantem w palcach. Wynurza się i patrzy po swoich włosach, które są już niekarbowane, tylko proste i na blanta który jest zmokły cały. Odkleiła sobie jakieś opakowanie z gumką co się do niej przykleiło.
- ZWARIOWAŁAŚ?! - Peach rzuca w nią zmokłym petem i wodą ją opryskuje a później się na nią rzuciła i głowę jej pod wodę wciska. No i się tak przepychają raz jedna jest pod wodą raz druga, Peach to już za trzecim razem jak była pod wodą to nagle czuje, że ją ktoś wyciąga i ledwo powietrze łapie, bo prawie tam UMARŁA w tej walce o mózg Williama.

William N. Patel-Noriega Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
Prepare for the cold
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Nie wtrącam się w wymianę zdań na temat Madoxa i Pilar, bo w zasadzie to nie mam nic do dodania na ten temat. Odzywam się dopiero kiedy Galen dopytuje, która to była Gabi, kiwam lekko głową - No, ta ruda pijaczka - potwierdzam. I znowu kiedy Wyatt mówi, że dobra laska. Ta, dobra dupeczka, teraz właściwie też była dobrą dupeczką, nawet jeśli przy naszym ostatnim spotkaniu miała kaca jak stąd do Vegas. Wzruszam ramionami, w sumie chuj ją wie, była na tyle nieobliczalna, że w zasadzie nie miałem pojęcia czego powinienem spodziewać się po mojej wiadomości i czy w ogóle czegokolwiek. Równie dobrze mogło zostać nigdy nieodczytane, albo odebrane i olane - Tak, tak, Peach, a potem będziesz świadkową na naszym ślubie, a potem zamieszkamy sobie wszyscy razem w moim mieszkaniu i będziemy żyć długo i szczęśliwie - wywracam oczami, ale już za moment rzucam jej kolejne wyzwanie. A w zasadzie to prawdę i w tym samym czasie dochodzą do mnie wibracje z telefonu. Masz wiadomość. Łapię za iPhona żeby zerknąć kto to, a jak widzę, że Gabi, to w pierwszej chwili robię wielkie oczy. Odczytywać czy nie? Ja generalnie jestem przeciwnikiem klepania w telefon w towarzystwie, ale tym razem ciekawość bierze górę. Peach opowiada nam o chuj chodzi z tym Bali, ale tak trochę jej słucham a trochę się jednak skupiam na tych kilku wiadomościach, które dostałem od rudej, moje usta wyciągają się w lekkim uśmiechu i znowu napierdalam w ekran, żeby sklecić kilka zwrotnych zdań. Potem jednak wracam do słuchania Peach, robię wielkie oczy na tę historię - O kurwa, grubo - kiwam łbem, no to miała za sobą niezłą akcję - To co? - dopytuję, mrużąc lekko ślepia, ale Pepper zbywa mnie jakimś zdaniem, że wszystko się dobrze skończyło, wraca Corrina, więc już nie ciągnę tematu, szczególnie, że dziewczyna oprócz drinków przynosi nam też całe naręcze gumek, na co parskam śmiechem - Corrina ma chyba poważne plany na dzisiejszy wieczór - śmieję się bo dla mnie śmieszne, chociaż Peach chyba nie podziela tego entuzjazmu, patrząc po jej zniesmaczonej minie. Patrzę to na jedną to na drugą, odbierając swojego bezalkoholowego drinka i znowu dochodzi do mnie dźwięk wiadomości, a jak widzę, że mi szalona eks wysyła swoje zdjęcie w bikini to się aż popluwam tym całym virgin mojito. Przecieram usta dłonią, zanim znowu nie nastukam kilku zdań. Dobrze, że towarzystwo już ostro najebane, to przynajmniej zajmują się sobą. Odkładam telefon, na nowo rozsiadając się wygodnie w wannie i wbijam spojrzenie w Galena, chociaż moje myśli krążą już wokół kogoś innego. Niemniej uśmiecham się głupkowato, tylko ciężko stwierdzić czy na słowa przyjaciela czy jednak na to prawie nagie zdjęcie, które wciąż mam przed oczami - Oooo, słodko, w sumie pasowalibyście do siebie - kiwam głową, zerkając kątem oka na Peach, która jeszcze przed chwilą była przecież zła jak osa. Teraz jej chyba trochę przeszło, te kilka buchów, które zdążyła ściągnąć pewnie też zrobiło swoje. Kolejne zadanie wymyśla mi Galen i jak mówi co mam zrobić to unoszę wysoko obie brwi - Serio? - no w sumie to zrobiłbym to - A piosenkę mogę wybrać sam, czy macie jakieś życzenia? - rzucam ze śmiechem, nawet się zbliżam nieznacznie do Corriny, która już się wyrywa, żeby mi założyć gumkę na łeb, tylko wtedy Peach się odpala, że tak być nie będzie!! - Spokojnie dzie - wczyny. Nawet nie zdążę skończyć, bo one już się zaczynają przepychać. Z początku to się wydaje nawet trochę śmieszne i niegroźne w sumie, ot, takie koleżeńskie zapasy. Dostaję kolejne wiadomości, więc sięgam po telefon i jako, że już go mam w łapie to nagrywam, nawet się przysuwam bliżej Galena - Myślisz, że to już pora żeby je rozdzielić czy chcesz jeszcze popatrzeć? - rzucam do niego szeptem. I wtedy obie wynurzają się w tym samym czasie, a zanim zdążymy zareagować to Peach sprzedaje Corrinie taki cios, że dosłownie leci jucha. Mam ten moment nagrany, jak wiemy najnowszy iPhone ma tak dojebany aparat, że jestem pewien, że dokładnie widać w którym momencie poszła pierwsza krew. To będzie dobry filmik. Odrzucam telefon na brzeg i wstaję. Corrina w szoku, prawie, że znokautowana opada ciężko prosto w ramiona Galena i chyba nie kmini co się właśnie wydarzyło, a ja łapię Peach w pół i ją odciągam, bo się ciągle wierzga - Peach! Przestań! Spokojnie! Opanuj się!... - krzyczę do niej, ale ona nic, tylko się dalej wyrywa i chlapie wszędzie wodą. No jak nie w ten sposób, to chyba muszę spróbować inaczej - Ajajaj! Moja głowa!... - dodaję nagle, łapiąc się za łeb. Może jak pomyśli, że coś mi się jednak dzieje, to trochę przystopuje, skoro walczyła jak lwica o mój chory mózg. Nie siłą, to może sposobem?...

Galen L. Wyatt Peach J. Pepper
twoja stara
???
34 y/o
GOLDEN BOY
182 cm
Prezes z przypadku, skandalista z wyboru | Northex Industries
Awatar użytkownika
Oficjalnie - prezes Northexu, nieoficjalnie - człowiek, który potrafi zamówić kawę w czterech językach, ale nie pamięta hasła do służbowej poczty.
Mówią, że wszystko mu się udaje. Ale nikt nie widzi, ile razy prawie nie spadł z własnego piedestału.
Żył szybko, kochał mocno, wydawało mu się, że jest niezniszczalny, że jest królem świata, do momentu, kiedy serce tego nie wytrzymało...
Teraz stara się je poskładać.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimki
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Galen niby jest już bardzo pijany, ale jednak jak mu Picz powiedziała o tej Pilar, co jest narzeczoną Madoxa, co prowadzi klub i jej kupił Jaguara, to on tak trochę łączy jakieś kropki, bo... Galen to jest Instagramowy detektyw i widział na profilu Pilar jakieś zdjęcia i wszedł na profil tego Madoxa… i już chyba wszystko wie. Pilar narzeczona Madoxa. Nawet się na moment zamyślił i zastanowił, czy to o nim mu ostatnio mówiła Stewart? I dlatego mu odmówiła tego balu?
Może jakby nie to, że oni tutaj grali dalej w butelkę, to by do niej napisał. Ale już William nagrywał głosówkę do swojej byłej, a Galen kiwa głową, że no wie która ruda pijaczka. Chociaż zaraz parsknął śmiechem na kolejne słowa Williama.
- No no Billy, ty to jakiś harem zbierasz? Wiesz, że to w Kanadzie jest karalne? - znowu się pośmiali, bo William to już ma męża, jeszcze żonę i Piczyz na dokładkę. Chociaż tak naprawdę to Galen to nawet widział. Bo ruda była stuknięta, a Picz była słodka.
A zaraz ta słodka Peach opowiada jak jej jakiś seksoholik zniszczył ten kurort na Bali, a Galen sobie pomyślał, że dobrze, że jednak tam nie pojechał, bo to mógł być on. Bo on przecież lubi jakieś tubylczynie obracać na plaży.
No i już sięgnął do Picz, żeby ją poklepać po ramieniu, kiedy się rozkleiła, a właściwie, żeby rękę jej oprzeć na odkrytym ramieniu.
- A jak odzyskałaś? - Galen jeszcze dopytuje głupio, ale przecież wszyscy go zbywają, bo Picz już jakieś spojrzenia porozumiewawcze wymienia z Williamem. Wyatt to sobie czasem myślał, że ludzie to dla pieniędzy są gotowi na wszystko. A on to tak te dolary czasem wydaje jakby nic nie znaczyły.
Na masażystkę na przykład, która była jakaś stuknięta i napalona i zamiast ich masować, to im drinki robiła i przyniosła gumki. No ale w sumie za te drinki barmance też by płacił na jedno wychodzi. Może Picz za masaż też powinien?
Galen to już odpływa gdzieś myślami i nie słucha tej wymiany zdań między Picz i Corriną, ale zaraz jeszcze wtrącił.
- Jeszcze nie mam podpisanego budżetu na przyszły rok, a wiecie chcemy zainwestować takie luźne dwanaście milionów - no tak, Galen Wyatt to ma takie luźne dwanaście milionów. Zresztą Galen to obraca w swojej firmie takimi pieniędzmi, że oni sobie pewnie nie wyobrażają, a Corrina zaczyna liczyć na palcach do dwunastu, ale jej brakło tych palców.
Ale Picz już wyjmuje blanty, a Galen to aż się podniósł na miejscu, ale zaraz opadł z powrotem, bo serio jest pijany.
Więc jak Piczyz się do niego przysuwa i mu daje blanta, to on zawiesił na nim niebieskie spojrzenie - a może po studencku? - zaraz się pyta jej przebiegle, bo to jakiś kolejny sposób na pocałowanie jej, a on przed chwilą jeszcze mówił przecież o tym, że jakby miał wybierać żonę z tego towarzystwa, to ją. Ale jednak nie zapalili po studencku, bo Corrina te gumki tak pchnęła w ich kierunku i zepsuła trochę nastrój.
No nic, Galen zaraz chwycił blanta od Picz, pociągnął buszka heheszka i wymyśla to śmieszne na sto dwa (według niego i Corriny chyba tylko) zadanie. Chociaż William tez zaraz się ośmiał.
- Zaszalej Will! - Galen się ucieszył, bo wie jaki jest Patel, przecież oni od małolata razem balują, więc on się spodziewa jakiegoś show.
Tylko zaraz się okazało, że show nie będzie, bo Peach się sprzeciwiła, i z jednej strony to jest kochane, że ona się tak o Williama troszczy, a z drugiej to szkoda. Tylko, że zaraz jest jednak show, bo się laski zaczynają szarpać, Corrina krzyczy bicz, Galen też tak usłyszał. Jak William się do niego przysunął i go pyta, czy trzeba je rozdzielić, to Galen złapał Patela za ramię.
- Czekaj jeszcze - tak go trochę przystopował, bo one już się szarpią nie za włosy a za staniki, to zaraz dopiero może być pokaz, ale jak się wynurzyły, to Picz JEB, ale przywaliła tej Corrinie, że zjarany i pijany Galen to w pierwszej chwili parsknął śmiechem, aż się upluł, bo... No Galen to lubi takie zadziorne laski też - dobra - rzucił do Williama, że już jednak trzeba je odciągnąć. I wtedy mu Corrina wpada w ramiona, a jest już cała zakrwawiona i klata Wyatta też, więc on ją zaraz na ręce wziął łapiąc pod kolanami, ona mu na wpółprzytomnie oplata szyję ramionami i Galen ją zabrał z jacuzzi, żeby im wody nie nabrudziła oczywiście. Posadził ją na jakimś krzesełku i przed nią kuca, żeby ją obejrzeć, chociaż jego niebieskie spojrzenie to jeszcze uciekło do tej dzikiej Picz, ale zaraz to jednak na Williama, jak on tak zaczął, że jego głowa, tylko Riri chyba podłapała ten sposób, bo ona zaraz zaczyna coś, że jezu jej nos.
- Poczekaj, do góry - i Galen ją złapał za podbródek i jej głowę zwraca do góry, a zaraz staje między jej udami, tak, żeby ją dobrze obejrzeć, a pierś Corriny to haczy o te jego jasne gatki od Prady. I ona nawet mu chce do nich sięgać, ale Galen się odsunął, żeby mu ich nie ubrudziła, tylko poszedł do baru po jakąś szmatkę, w której owinął lód, żeby sobie przyłożyła - trzymaj, nie jest złamany - stwierdził Wyatt, ale Riri, że skąd on wie - no bo już widziałem złamany nos - Galen Wyatt lekarz pierwszego kontaktu. Chociaż Corrina się przysuwa, bo chyba chciała mieć z nim też drugi kontakt, ale Galen się odsuwa, bo jak mu Prade poplami?
No i tak się odsuwał, że Riri nagle spadła z krzesła na podłogę. I nie wiem co jej się stało?

Peach J. Pepper William N. Patel-Noriega
zgrozo
stania w miejscu; nudnego, miłego życia; postów z czata
27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Peach wywraca oczami, bo Billy jest niemożliwy, że tak nie chce się przyznać do tego, co jej powiedział w sekrecie jak siedzieli na kanapie i oglądali Love is Blind Canada i jeszcze sugeruje, ze ona bedzie z nim i jego żonką mieszkać po ślubie. Prychnęła sobie pod nosem i mówi ich sekret:
- No to za długo bym tak nie pomieszkała z Wami Billy, bo jakbyście mieli seks faze po ślubie to byś mi pół roku musiał odrazu w hotelu zabookować - na co Corrina taka zdziwiona się pyta, dlaczego Billy bookuje jej jakiś hotel, no to Peach jej tłumaczy, bo wcale się nie wstydzi: - Bo ja skarbeńku nie zamierzam siedzieć w moim pokoju i jak mi nad głową ściana sie rusza i tylko stekania przez pół nocy słysze - na co Corrinka powiedziała, że ona to w sumie nie widzi problemu, bo to jest ludzkie, więc Peach na nią tak znów patrzy jakby chciała ją zamordować. - No to dobrze, że jesteś taka wyrozumiała bejb, ale ja wolę mieć mój beauty sleep w spokoju i nie w słuchawkach wyciszających. Poza tym Billy jak śpiewa serenady dziewczynom, to prawie zawsze Nickleback, a ja nieznosze Nickeback - wyznaje im tu, chociaż w sumie nie wie jakie inne piosenki on dziewczynom śpiewa, bo tylko raz go podsłuchała akurat jak to śpiewał, ale Corrina już na Williama się patrzy i do podpuszcza, żeby im zaśpiewał.
Peaches nie miała zamiaru ujawniać, że Madox jej pomógł z odzyskaniem pieniędzy, więc kiedy Galen ją tak podpytuje to patrzy na niego długo i zastanawia się co ma powiedzieć, bo ostatnie czego by chciała, to żeby Galen ją poznał z tej jej złej strony!!! Zestresowała się trochę, ale patrzenie w niebieskie jak ocean oczy pomagało, więc wzdycha i mówi torche prawdę a trochę nie: - Och no wiesz, po prostu zgłosiłam to na policję, a panowie byli bardzo gotowi mi pomóc odzyskać moją szkodę - wachluje tak rzęsami, żeby Galen już więcej o nic nie pytał, ale za to wystawiał jej fakture na 12 milionów. Peach już usta otwiera, żeby coś powiedzieć, ale no Corrinka wróciła i potem już się zaczeło.
Walka w jacuzzi była NIEUGIĘTA bo Peach jak sie skumała, że Corrina nie odpuszcza i ją za włosy ciągnie, to sama chciała ją pociągnąć, ale wtedy tamta się tak odwróciła, że bardzo odruchowo Peach ją jebnęła tak w nos jak widziała że Madox się bije. Przez ułamek sekundy była przerażona, ale potem zobaczyła, że Corrina trzyma kawałek jej włosów w dłoni i wtedy już się chce na nią rzucać, ale wtedyWilliam ją odciąga, a Galen odciąga Corrinę.Dobrze, że ją zabrał z jacuzzi!!! Peach została tam i się szybko opamiętuje i odwraca do Willa.
- Jezus William co się stało!! - już go po tej głowie chce pogłaskać ale wtedy znów się zorientowała, że ten stoi taki goły przed nią, więc się odsuneła i opadła na siedzenie gdzieś daleko i ocenia swoje szkody, jeszcze tak dyszy i słyszy jak Corrina lamentuje na siedzeniu więc jej mówi: - Och już się tak nie maż Corrina, bo na prawdę żałosna jesteś - ale nagle słyszy takie JEB i widzi, że ta się wywróciła, więc wstała zaraz. - Galen, ale nie BIJ JEJ - bo co jak co, ale no żeby facet bił dziewczynę!??!?! Peach wyszła z tej wody i poszła mu pomóc podnieść Corrinkę z ziemi. Przez chwilę tak na nią patrzy jeszcze podejrzliwie, ale w końcu podjęła decyzje, że trochę przesadziła z tym rozwaleniem nosa: - Dobra Girl, chodź do łazienki pomogę ci z tym - i jeszcze jak odchodziły to tak oskarżycielsko spojrzała po chłopakach po gołym Willu i Galenie co jak się najebie to baby bije. Potem z pół godziny chyba ich nie było, a tak serio to z kwadrans, ale jak wróciły to już były znów best friends i szły pod rękę i z butelką szapana który znalazły w lodówce.
- Oki sytuacja opanowana, Corrina już się lepiej czuje i się pogodziłyśmy. Mam nadzieję, że jesteście z siebie dumni, na prawdę tak się zachowywać!!!
Wróciły sobie do jacuzzi i Peach daje szampana Williamowi, chociaż po chwili zastanowienia jednak kieruje butelkę do Galena, ale jednak po kolejnej chwili zastanowienia uznała, że ona otworzy te butelkę, bo William to znów źle skończy, a Galen to pewnie nigdy sam szampana nie otwierał, więc zostawiła sobie i zaczyna zdejmować sreberko, a wtedy Corrina mówi: - OMG, czekaj lala, pokaże wam trik!!! - i polecaiała po jakiś wielki miecz, który wisiał nad kominkiem, to pewnie był miecz z dynastii Ming, zabytek światowej klasy, a Corrina złapała butelkę w jednej ręce, miecz w drugiej i jednym ciosem otworzyła korek tak że wyleciał gdzieś tam, daleko od głowy Williama.
No i wszyscy zadowoleni, znów koledzy, Corrina polewa do buzi Peach szapana, potem Peach wzieła butelkę i poszła polewać do buzi Galena i pewnie kolejny powinien być w kolecje Billy, ale nie może więc siadają sobie znów w jacuzzi.
- I co tam robiliście chłopaki? Wymyślaliście kolejne zadanka?

William N. Patel-Noriega Galen L. Wyatt
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
Prepare for the cold
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Galen mi nie musi tłumaczyć co jest karalne a co nie, bo tak się składa, że to ja byłem jego prawnikiem, ale tutaj akurat nie narzekam, bo Wyatt płacił mi krocie głównie za siedzenie na dupie i klikanie w komputer. Czasem się urodziła jakaś akcja typu ciała w kontenerach, ale to tylko dodawało pikanterii naszej biznesowej relacji, nie czarujmy się, potrzebowałem też czegoś mocniejszego niż kolejny rozwód. Poza tym on miał wolne dwanaście milionów, więc jak w budżecie znalazło się marne pół dla pana mecenasa to żadna strata. Dzięki tym pieniądzom było mnie stać na hotele i spa dla Peach, więc chyba wszyscy zadowoleni? Ja tak - No przecież nie zawsze Nickelback - wywracam oczami, bo to zwykłe pomówienia, czasem też śpiewam inne szlagiery, na które dziewczyny rzucają stanikami, ale Corrina już mnie głaszcze i mówi, że ona to w sumie uwielbia Nickelback i chętnie by posłuchała. Ja zaś bym jej chętnie zaśpiewał, bo wiadomo, że jak facet muzykalny, to kobiety ustawiają się w kolejce, nie bez powodu te wszystkie rockowe kapele miały swoje groupies. W każdym razie panienki zaczynają walkę w jacuzzi, a jak mnie Galen powstrzymuje, że to jeszcze nie pora to mówię do niego - Dobra, to stawiam stówę na Peach - on na Corrinę z braku laku, wymieniamy uścisk dłoni, a potem się szybko okazuje, że jest mi winny stówę, nawet jeśli za kolejną chwilę trzeba interweniować. Dobrze, że łeb mam jak sklep, pełny po brzegi i mój sposób działa, przynajmniej na tyle, że Peach już siedzi gdzieś w jacuzzi i jej posyłam takie spojrzenie jak Rafaello, wyrażające więcej niż tysiąc słów, chociaż głównie to było jednak co ty odpierdalasz? Na szczęście Galen się zajmuje Corriną, przynajmniej chwilowo, bo już zaraz opiekę przejmuje jednak Peach. My zaś z kumplem siedzimy sobie dalej w jacuzzi i gadamy o różnych rzeczach. Opowiadam mu o moim zegarku, że ktoś mi zajebał i myślałem, że to Parker, ta z Emptiness, ale jednak Clyde, ten od Peach. A on, że się buja z Parker. A ja, że ona mi podkradała hajs z portfela jak poleciałem za bardzo w klubie. A on, że niemożliwe. A ja, że przysięgam na życie mojej matki. A on już wiedział, że jak przysięgam na życie własnej matki to to musi być prawda, bo inaczej nie dopuściłbym się takiego bluźnierstwa. Znał przecież moją matkę i wiedział, że to jest najlepsza osoba na świecie. Potem wracają dziewczyny, Peach oznajmia, że między nimi sztama i w sumie to możemy wracać do gry. Mnie się nie chce co prawda, ale mam plan. Szatański. Najpierw jednak Corrina oznajmia, że nam pokaże sztuczkę i ja pierdole, co ona potrafi robić z mieczem to aż się należą brawa - O chuju słodki, musisz mnie tego nauczyć - kiwam głową, ale zaraz opieram palce teatralnie na skroni i odpowiadam Peach - A tak sobie gadaliśmy o różnych rzeczach. Ja to już chyba nie mogę wykonywać zadań bo się jeszcze od tego cofnę w rozwoju, bo wiecie - kręcę palcem przy skroni, że niby jestem chory, chociaż równie dobrze mogło to znaczyć, że pierdolnięty - Ale możemy teraz zagrać tak, że ja wam będę dawał wyzwania a wy będziecie robić, co? - kiwam głową, że przecież świetny pomysł, a oni już całkiem w nastroju imprezowym tego właśnie chcą - kolejnych wyzwań. Ciekawy eksperyment, być najtrzeźwiejszym w towarzystwie, szczególnie, że mój przystosowany do pijaństwa mózg doskonale wiedział czego pragnie motłoch ogłupiony procentami. Chleba i igrzysk. Walki gladiatorów mieliśmy już za sobą, pora na kolejne rundy - Dobra, Corrina, ty jesteś kosa, załóż onlyfansa i zaproś mnie na kolację za to co uzbierasz - dzięki ci, wszechświecie, za Gabi i jej wspaniałe pomysły. Riri patrzy na mnie i się śmieje - Ale ja już mam - mówi, a ja unoszę brwi do góry - Tak? To pokaż - ciekawe co tam wrzuca. Oby foty swoich wielkich cycków - To tak nie działa, musisz zapłacić - dobra jest, skubana. Już otwieram usta, żeby powiedzieć, że okej, zapłacę, ale macha na mnie ręką - Żartowałam, jak chcecie to wam pokażę - sięga po telefon, ja zaś kiwam łbem, że no kurwa, pewnie, że chcemy zobaczyć, ale zanim zdąży odblokować to mówię do Peach - Dobra, to jednak ty Peach, to samo, załóż onlyfansa i weź mnie na kolację, zrobimy ci z Galenem sesyjkę nad jacuzzi, zobaczymy czy uzbieramy chociaż na frytki, to co? Wyzwanie czy pękasz? - ona akurat mogła skosić dobry plon, bo była znana w sieci, stare oblechy i incele dobrze zapłacą żeby zwalić gruche do pikantnych fotek Peach Pepper, a przecież nawet nie musiała się rozbierać, wystarczy, że pokaże trochę cyca, trochę poślada, nic więcej niż widoczne spod stroju. Liczyłem na posiłek w drogiej restauracji, a nie miejscowym barze mlecznym.

Galen L. Wyatt Peach J. Pepper
twoja stara
???
ODPOWIEDZ

Wróć do „#13”