ODPOWIEDZ
26 y/o
For good luck!
173 cm
i'm just kidding A to nie do mnie tak
Awatar użytkownika
You're a bad idea but I like bad ideas.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracji3 os
czas narracji-
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Piękne początki dorosłości...


Kurwa, jak gorąco...
Stała ubrana w całym kombinezonie przed ośrodkiem egzaminacyjnym czekając na swoją kolej, przy okazji obserwując jak inni sobie radzili na placu. Po co mi to było? Pomyślała po raz kolejny chowając za plecami dłonie, w których trzymała kask, żeby ukryć ich drżenie. Obok niej stał przyjaciel, którego wkopała w całe to gówno. Wszystko przez jej ojca, który raz ich przyłapał jak jeździli bez prawka... Wychowanie wojskowe... Każdy sądził, że twarda ręką i zasady ją powstrzymają, ale zbyt długo toczyła wojny z rodzicami, żeby ci uznali, że zakaz cokolwiek w jej przypadku da. Zamiast tego podsunęli marchewkę, która zdziałała cuda i Alex nie mając wyboru wylądował tutaj razem z nią. Stary miał jej oddać swojego Harleya, gdy tylko zda ten przeklęty egzamin. Czy to nie było warte legalizacji swoich pasji? Zamierzała pojechać na wyścigi dzisiaj tym cackiem, żeby cała ta hołota zazdrościła.
- No zajebiście, dzięki za wsparcie, naprawdę. Może jeszcze mi powiedz, że śmierć to naturalna część życia. - kąśliwie odpowiedziała jakiemuś typowi, który próbował do nich zagadać. Tak jakby szukała tutaj nowych znajomości... Przeniosła swój wzrok na egzaminatora, który zapewne z uśmiechem na ustach śnił o tym jak kursanci oblewają u niego. Przełknęła ślinę, gdy znowu padło słynne: OBLANE! Czuła jak coś ściskało ją w żołądku. To nie był stres a raczej kiepska mieszanka pomiędzy „chcę spierdalać” + „muszę to zrobić, bo inaczej będą się ze mnie śmiać do końca życia”.
Kolejny skazaniec ruszył w kierunku motoru, gdy wywołano jego nazwisko. Odpalił motor, a ten dźwięk zawsze przypominał jej warkot jakiejś bestii. Mija kilka minut. Wraca. Żyje.
- I co? – zapytała głupio chociaż każdy już wiedział, że akurat on rozwalił system i zdał to. Biorąc pod uwagę statystyki, to akurat ona nie zda, tak dla przykładu.
- Nie wiem, chyba git - typiarz wzrusza ramionami, jakby właśnie nie przeszedł przez małe piekło.
No to super, teraz moja kolej.
Założyła kask i cała w nerwach zaczęła podchodzić do maszyny, słysząc w tle przytłumione: Good Luck!. No dzięki, kurwa, przyda się. Wsiadła na motor, a serce napierdalało jej o żebra jak bass w głośnikach w klubie.
„Dobra, Gabi, nie zesraj się” - powtarzała w kółko to sobie w głowie. Wzięła kilka wdechów i odpaliła motor, skupiając całą swoją uwagę na zdaniu tego kurestwa. Pierwszy manewr. Jazda prosto - No to jedzie i czuła już, że ręce miała sztywne, a kropelka potu spływała jej po skroni. Skręt. Okej. Nie wyjebała się. To już można zaliczyć jako sukces. Ta radość nie potrwała długo, bo w tym momencie prawie przejechała linię jak jakiś amator.
- Kurwa - jak jakaś psychopatka zaczęła się śmiać i nagle... luz. Nie było to żadne oświecenie, ani blask z księżyca, ale przestała się spinać. Po prostu wykonywała kolejne polecenia. Jechała. Skręcała. Hamowała. W końcu zatrzymała się i zgasiła silnik czekając na werdykt. Oczywiście ten stary chuj nic nie dał po sobie poznać. W głowie miała już pogrzeb własnej dumy, gdy padło jedno słowo, które było niczym zbawienie. ZDAŁA.
Mózg próbował przeprocesować te kilka literek, a jej usta mimowolnie rozciągnęły się w przepięknym uśmiechu. Z piskiem podbiegła do przyjaciela i podskoczyła, żeby niezgrabnie wylądować w jego ramionach, oplatając nogi wokół jego bioder - najwyżej wywalą się i połamią. Zgarnęła jego policzki w swoje dłonie i potrząsnęła jego głową. - Mówiłam, że zdam. To była łatwizna. - zaśmiała się, jakby przed chwilą nie toczyła małej wojny z własnymi myślami. - Zaraz twoja kolej. Tylko się nie wyjeb. Nie stać mnie na wiązankę. - opuściła nogi na dół i oparła w końcu stopy na rozgrzanym betonie. Buty motocyklowe były w cholerę niewygodne. Nie mogła się doczekać kiedy pozbędzie się z siebie tego całego wdzianka, który musiała założyć na egzamin.

Alexander Hall
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
Verdsa
Mordeczko po prostu polej
27 y/o
PSUJ TROFEOWY
183 cm
trener boksu w Kingsway Boxing Club
Awatar użytkownika
i don't get lucky, i make my own luck
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pewnie gdyby ojciec Gabs nie wrócił wcześniej do domu tamtego feralnego dnia, wszystko uszłoby im na sucho i Alex dalej jeździłby starym motorem kumpla na przypale albo wcale. Jednak los chciał inaczej - nie tylko został oskarżony o sprowadzanie Blaisówny na złą drogę, w końcu był tylko głupim chłopakiem z bidula, ale też został zmuszony do zdobycia uprawnień na motor. Skąd wziął kasę na egzamin i kurs? Z dorywczej roboty w porcie, no bo skąd, a po zdaniu czekał na niego zjechany Suzuki wychowawcy z sierocińca, który stwierdził (wychowawca, nie sierociniec), że na jazdę jest już za stary i woli wędkowanie. No i załatwione.

No i tak stali sobie z Gabsem w oczekiwaniu na swoją kolej, obserwując wyczyny innych, gdy nagle podszedł do nich jakiś szukający przyjaciół typ i Alex aż musiał przekręcić oczami, bo to jakiś przyjeb był. Hall zecydowanie nie miał ochoty na zawieranie nowych znajomości - chciał zdać, spierdolić i się napierdolić sam na sam z Gabs. No zajebiście, dzięki za wsparcie, naprawdę. Może jeszcze mi powiedz, że śmierć to naturalna część życia. - Nie zesraj się - rzucił do chłopaka, ale on tylko machnął na nich ręką i poszedł szukać w tłumie innych ofiar. Alex odprowadził go wzrokiem, po czym zerknął na Blais i zaczął się zastanawiać, czy się stresowała? On był zbyt głupi na stres, na przykład. Plac, pachołki i jazda po mieście - to wszystko miało być tylko formalnością, no bo przecież Alex jeździł już od kilku lat i to całkiem nieźle, nauczył go jeden z fagasów matki, zanim jej się zmarło, przez co trafił do bidula. No i chyba właśnie dlatego egzaminator z notesikiem w porównaniu z fagasami matki Alexa wyglądał po prostu pociesznie. A to, że co chwila warczał "OBLANE"? Nah. Oni nie obleją. Alex był zbyt pewny umiejętności swoich i Gabs, żeby się bać. Gdy nadeszła jej kolej, uśmiechnął się do niej szeroko i kopnął ją kolanem w pośladek na szczęście. - Pamiętaj, co ci mówiłem, rozwalisz to - puścił jej perskie oczko i oparł się o barierkę, w oczekiwaniu na swoją kolej. No i przy okazji nie spuszczał oka z przyjaciółki, gdy już rozpoczęła swój egzamin.

Szło jej całkiem nieźle, przynajmniej dopóki prawie nie najechała na linię, co Alex skomentował uniesieniem brwi, ale szybko wyprostowała tor jazdy i już poszło z górki. A potem zaczęła śmiać się jak jakaś wariatka i sam też zaśmiał się pod nosem, bo ta dziewczyna była szalona, ale właśnie za to ją uwielbiał. Już nie mógł się doczekać, aż wsiądą na motorki i odjadą w stronę zachodzącego słońca, lol. No i chwilę później egzaminator obwieścił werdykt - ZDAŁA. - I KNOW IT - wycelował w nią palcem, gdy z piskiem skierowała się w jego stronę. A gdy wleciała w niego z impetem, ledwo utrzymał pion, ale złapał ją odruchowo i poczuł, jak oplata go nogami, wariatka. Mówiłam, że zdam. To była łatwizna. Uniósł do góry jedną brew i zaśmiał się pod nosem. - Mhm - potwierdził. - Dobra, złaź ze mnie, moja kolej, idę to rozwalić - dodał po chwili, gdy zsunął ją na ziemię. Słowa o wiązance puścił mimo uszu, bo kurde, wiązanka na bank nie będzie potrzebna. Włożył kask, podszedł do egzaminatora, uścisnął mu rękę, wsiadł na motor i posłał Gabs buziaczka w locie, zanim odpalił maszynę.

No i cyk, ósemeczka, zakręty, pachołki, hamowanko, ruch uliczny - wszystko pięknie, ślicznie, cud, miód, orzeszki, git, malina. No i egzaminatorek nie miał do czego się przyczepić, coś pospiesznie zapisał w swoim notesiku i Alex nawet nie musiał pytać o wynik. ZDANE. Wrócił do Gabs, zdjął kask i potrząsnął czupryną, żeby doprowadzić włosy do ładu. - Ej, facet wyglądał na smutnego, że nie mógł mnie za nic udupić, co nie? - wyszczerzył się do niej, pokazując jej podpisany papier. - To gdzie lecimy, Gabs? - rzucił, po czym objął ją w talii, bo czemu niby nie?

Gabs
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”