ODPOWIEDZ
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To był jeden z tych wieczór, które musiała spędzić w klubie. Nawet jeśli ostatnio bywała tu trochę mniej i nawet jeśli w jej głowie coraz częściej pojawiała się myśl o tym, żeby się z tego interesu wymiksować to… to ciągle była jej odpowiedzialność. I wbrew pozorom ten klub dał jej wolność, tutaj tak naprawdę zaczęło się jej życie. Tutaj zaczęło się wszystko i trudno było jej z tego po prostu zrezygnować – szczególnie, że nie miała na siebie żadnego innego pomysłu. Więc utknęła… w papierach, między spotkaniami, negocjacjami i całą resztą. Całkowicie zapominając o reszcie świata. Nawet jej telefon leżał gdzieś z boku i zupełnie ignorowała przychodzące powiadomienia i nieodebrane połączenia.
Przynajmniej do czasu. Kiedy jedna z kelnerek kolejny raz zapukała do środka – nie mogła już jej więcej ignorować. To tak dowiedziała się, że ktoś na nią czeka… dłuższą chwilę. Zerknęła na zegarek i lekko się skrzywiła, bo faktycznie zrobiło się późno. Spotkanie można było uznać za skończone, a ona mogła dać sobie chwilę, dwie albo pięć zanim odeszła od biurka i wyszła na główną klubową salę.
Dziewczyna, która chwilę wcześniej była na zapleczu wskazała jej odpowiedni kierunek, ale zanim pojawiła się w odpowiedniej loży – Darcy najpierw podeszła do baru, zgarnęła z niego dwie szklanki ze szkocką i dopiero wtedy ruszyła w stronę loży, w której został usadzony Cadwalader, gdy pojawił się w klubie. Ochrona wiedziała, że była zajęta, więc nie było mowy, że ktoś by go wpuścił na zaplecze, niezależnie od tego kim był. Możliwe, że raczej też się nie pochwaliła, że jest jej partnerem, więc może dostać się w dowolne miejsce w klubie, ale no… w tym miejscu wydawało jej się to dziwne. Gdzieś tam z tyłu głowy zawsze miała myśl, że to klub Daniela, więc musieli zachować dyskrecję. Cóż… nie musieli, ona po prostu musiała pozbyć się głupiego myślenia.
- Mam nadzieję, że widoki chociaż trochę zrekompensowały czas oczekiwania. – rzuciła pół żartem, pół serio na dzień dobry, stawiając szklanki z alkoholem na niskim stoliku przed nim i przysiadając się tak, żeby móc oprzeć dłoń na jego klatce piersiowej i sięgnąć jego policzka, na którym złożyła krótki pocałunek. A widoki? Dostał naprawdę dobrą lożę z widokiem na scenę, więc nie powinien narzekać… a czy ona była o to zazdrosna? Nie. To tylko klub, on bywał w takich miejscach często, a koniec końców po tych wszystkich latach to i tak ona – czyli ta, którą poznał dokładnie w ten sposób – spała w jego łóżku. Gdyby miał większą słabość do striptizerek zmieniałby je co tydzień – Twoje siniaki zmieniają kolory, zaczynają wyglądać trochę lepiej… – skwitowała, wpatrując się w męską twarz, a kącik ust drgnął jej w lekkim rozbawieniu – Coś się stało, że mamy okazję cię tu gościć? – nawet nie spojrzała na telefon, więc jeśli próbował się do niej wcześniej jakkolwiek dobić… pozostawała błogo nieświadoma. Nawet jeśli świat płonął.


Arvel Cadwalader
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
39 y/o
Welkom in Canada
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Odkąd złapał w końcu gościa, który włamał się do mieszkania Darcy, w jego wydziale wszczęto postępowania wydziału wewnętrznego. Rząd postanowił przykręcić nieco śrubkę swoim policjantom. To nie pierwszy raz. Często robią to przed kolejnymi wyborami bądź tuż po nich by pokazać, że patrzą na ręce swoim funkcjonariuszom. Zazwyczaj by go to nie ruszało, aczkolwiek wyczucie czasu w tym wypadku mieli naprawdę kiepskie. Nie mówił jej o tym wcześniej, ale trafił pod lupę i wiedział, że to tylko kwestia czasu zanim coś znajdą. Trafił mu się wyjątkowy służbista, który na pewno nie zaskarbi sobie szacunku wśród prawdziwych policjantów, lecz przyniesie wyniki dla jego przełożonych. Nie chciał się tym dzielić z Darcy. Wiedział, że nie chciała mu sprawiać problemów. Problem w tym, że nie mógł tego ukrywać w nieskończoność.
W końcu dokopali się do pewnych niedociągnięć z jego raportach. Podejrzeniach przekroczenia uprawnień. To doprowadziło do tego, że w końcu po prostu go zawiesili. Postanowił, że to będzie ten czas, kiedy powinien jej w końcu o tym wszystkim powiedzieć. Dlatego zadzwonił do niej. Napisał. Gdy nie dostał żadnej odpowiedzi zrobił to ponownie, później jeszcze raz. W końcu po prostu zaczął się martwić. Może coś stało się w klubie? Teraz niekoniecznie usłyszałby o tym pierwszy. Nie chciał czekać na nią w mieszkaniu. Chciał to w końcu z siebie zrzucić. Przyjechał więc do klubu wiedząc, że to właśnie tutaj ją zastanie. Był w średnim nastroju. To, że nie chcieli go wpuścić na zaplecze niczemu nie pomagało. Znali go, wiedzieli, że jest policjantem, lecz nie miał już przy sobie odznaki. Nie zamierzał też robić afery. Wystarczyło mu wiedzieć, że nic się nie stało. Była po prostu zajęta.
Zajął więc swoje miejsce w loży. Wypił pierwszego drinka, później kolejnego, jeszcze jednego... Oglądał występy kolejnych dziewczyn przypominając sobie jak się spotkali. Jak to wszystko się zaczęło. Wiedział jedno. Nie chciałby jej tam teraz zobaczyć. Byłby o to cholernie zazdrosny. Co więcej, nie potrafił już patrzeć na te dziewczyny tak jak wcześniej. Od dłuższego czasu pragnął tylko Darcy. Swojej kobiety, która właśnie przychodziła do niego z kolejnymi drinkami.
- Niekoniecznie. Masz piękne dziewczyny, ale mnie interesuje już tylko jedna... - obciął jej sylwetkę tym pożądliwym spojrzeniem, które doskonale znała i kochała.
Zwłaszcza gdy musiała się nieco nachylić do stolika. Mruknął zadowolony gdy się do niego zbliżyła całując go w policzek. Podświadomie objął ją ramieniem przesuwając swoją dłoń powoli po dolnej części jej pleców. To właśnie ją przyszedł tutaj zobaczyć. Choć nie miał najlepszych wieści i minę na początku miał dość kwaśną, tak sam jej widok sprawiał, że kąciki jego ust wędrowały ku górze.
- Mam świetną pielęgniarkę. - uśmiechnął się do niej zaczepnie, lecz gdy zadała kolejne pytanie mina mu nieco zrzedła.
Na chwilę odwrócił od niej wzrok wracając do sali i jakiejś tańczącej małolaty, która na pewno miała swoją historię. Nie wiedział jak miał jej to powiedzieć. Nie był typem, który owijał w bawełnę, więc znajdując odwagę w końcu po prostu to powiedział.
- Zawiesili mnie Darcy. - mruknął wracając do niej wzrokiem i widać było w nich pewne upokorzenie - Ale nie martw się, wszystkie moje sprawy pozostają zamknięte. Jeśli coś miałoby się zmienić w stosunku do moich aresztowań, koledzy mi o tym powiedzą. - wyjaśnił by nie musiała martwić się jakąkolwiek zemstą ze strony kolejnych przestępców.

Darcy Bowman
33 y/o
Indulge in local cuisine
171 cm
właścicielka The Fifth Social Club
Awatar użytkownika
And I bet you think about me...
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Czy to robiło z niej złą dziewczynę? Że nie zauważyła nic wcześniej? Miał problemy w pracy, coś leżało mu na wątrobie a ona pozostawała nieświadoma… niczego nie wyłapała, nie zapytała, nie wierciła mu dziury w brzuchu. Nawet jeśl gdzieś w którymkolwiek momencie wydawał jej się przygaszony lub zmartwiony zrzucała to na przepracowanie albo stan, w którym się znalazł. Podejrzewała, że to musiało boleć, nawet jeśli był twardzielem i się nie skarżył. A ona nie pytała… i idąc do niego z drinkami nie przypuszczała, że będzie sobie o to pluła później w brodę. Tak samo jak za to, że nie sięgnęła wcześniej po telefon. No cóż… mógł lubić jak czekała na niego w domu, gdy wracał z pracy, ale jednocześnie prowadziła klub nocny – wcale nie mogła czekać tak często jakby chciała.
- I to jest prawidłowa odpowiedź. – zaśmiała się, bo nawet jeśli jej pytanie nie było żadną pułapką, żeby zrobić mu teraz wielką awanturę o to, że czerpał przyjemność z obserwowania innych dziewczyn to miło było wiedzieć, że mimo wszystko liczyła się tylko ona. Śmieszna myśl, ale zaczynała się do niego przyzwyczajać i naprawdę ją polubiła.
Siedząc na kanapie obok niego, bokiem do sceny a twarzą do niego… obserwowała. Wpatrywała się w jego profil i teraz już nie miała wątpliwości, że coś go martwiła. Nie przypuszczała jednak, że to wcale nie jest nowa sprawa… że to coś, co ciągnęło się od kilku dobrych dni albo i dłużej. Nie naciskała, nie pospieszała. Opierała się łokciem o zagłówek kanapy i po prostu się w niego wpatrywała. A gdy wreszcie to z siebie wyrzucił… dalej nic nie mówiła. Dalej się po prostu w niego wpatrywała, jakby próbowała przetrawić, co się właśnie stało.
- Naprawdę uważasz, że w takiej sytuacji… – w której on poniósł konsekwencje czegokolwiek, bo tak naprawdę informacje miała zerowe, aczkolwiek… mogła podejrzewać, że chodzi o incydent z gościem, który włamał się do jej domu. W końcu było to dość brutalne i w mało jasnych okolicznościach – Martwię się o to, że jakaś z twoich spraw mogłaby nie zostać zamknięta? Chodzi ci o gościa od domu? Przecież i tak ustaliliśmy, że on był tylko chłopaczkiem od brudnej roboty, więc na dobrą sprawę wcale nie miałam prawa do spokojnego snu… – a jednak spała bardzo spokojnie (i kto jak kto, ale Arvel akurat o tym wiedział, bo większość tych nocy przespała w jego ramionach) i jak tylko opadł pierwszy kurz po samym włamaniu, które ją faktycznie przestraszyło – przejmowała się tym mniej niż pewnie powinna – Martwić się mogę tylko o ciebie. – i faktycznie tak było – Powiesz mi, co się stało? Możemy przejść na zaplecze, tam będą chyba lepsze warunki do rozmowy… – niż migające światła, muzyka i dziewczyna, która zrzucała z siebie kolejne elementy garderoby.


Arvel Cadwalader
darsi
nie lubię postów o niczym i braku obustronnego pchania fabuły do przodu, a tak to się dogadamy
39 y/o
Welkom in Canada
190 cm
Detektyw IGGTF Toronto Police Service
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkimęskie
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Nawet jeśli nie miał teraz najlepszego humoru i męczyły go nieco sprawy związane z jego zawieszeniem, nadal wiedział jak powinien traktować swoją kobietę. Z resztą nie były to tylko czcze słowa żeby jej się przypodobać czy zapunktować. Taka była prawda, a on nie miał najmniejszego problemu z przyznaniem się do takiego stanu rzeczy. Jego wzrok już od dłuższego czasu spoczywał tylko i wyłącznie na Darcy. Niczego jej nie brakowało, wręcz przeciwnie. Miała wszystko, co najbardziej lubił. Świetną talię, niesamowity tyłeczek, piersi, które idealnie mieściły się w jego dłoniach i te pełne usta, od których nie potrafił się oderwać. Nadal pamiętał jak świetnie wyglądała z tą opalenizną na ich wakacjach. Dziewczyny na scenie mogły być młodsze, może bardziej wygimnastykowane, ale dla niego nie miało to najmniejszego znaczenia. To w jej obecności budziły się wszystkie jego męskie instynkty. Wystarczyło, że się zbliżyła, a jego ciało już nieco zwiększało temperaturę. Jest w końcu jego kobietą. Nie potrzebował żadnej innej.
- Miałaś. - praktycznie wszedł jej w słowo spoglądając na nią wręcz oburzony - Nie pozwolę żeby stała Ci się krzywda. Możesz spać spokojnie. - spojrzał jej w oczy z poważnym wyrazem twarzy będąc tego absolutnie pewnym.
Nawet jeśli za kilka miesięcy pewnie nie będzie już policjantem, tego jednego mogła być pewna. Zrobi wszystko co w jego mocy by mogła spać spokojnie. Z odznaką czy bez. Jest facetem, jej facetem i wiedział jak powinien o nią zadbać. Nawet jeśli odbiorą mu broń i odznakę, to pierwsze mógł bez problemu załatwić sobie na ulicy. Brał sobie za punkt honoru to by czuła się bezpiecznie.
- Możesz, ale nie musisz. - uśmiechnął się do niej czule muskając policzek i zahaczając kosmyk jej włosów z powrotem za jej ucho.
To był jego problem. Może to bardzo męskie myślenie z jego strony, ale nie byli jeszcze ze sobą związani finansowo. Arvel zdawał sobie sprawę, że prędzej czy później jego przekręty będą mogły wyjść na jaw. Zawsze brał to ryzyko pod uwagę. Traf po prostu chciał, że stało się to teraz. To nie było coś, co niszczyło całe jego życie. Miał jeszcze pewne oszczędności, mógł znaleźć nową pracę. Miał opcje. Po prostu związał się z tą robotą trochę mocniej niż jeszcze jakiś czas temu przypuszczał. Pochodził z policyjnej rodziny. Będzie pierwszym, który zawiedzie. To coś, co kiedyś będzie musiał im przetłumaczyć. O ile kiedyś wróci w rodzinne strony.
- Chyba wolałem jednak, kiedy nie byłaś właścicielką. Wtedy proponowałaś mi prywatny taniec, a nie zaplecze. - zaśmiał się starając się utrzymać ten żartobliwy ton, który zawsze z nim kojarzyła.
Wychylił się po swoją szklankę by wypić swojego drinka na raz nie każąc jej czekać. Pozwolił się zaciągnąć na zaplecze, co było nieco nowym doświadczeniem. Zawsze rzeczywiście kończyli w innych pomieszczeniach.
- Nie ma za dużo do opowiadania Darcy. - wzruszył ramionami opierając się o najbliższą ścianę - Wewnętrzni co jakiś czas wybierają sobie nasze sprawy żeby je prześwietlić. Zwłaszcza przed albo po wyborach. Tym razem wybrali kilka moich. Trafił mi się służbista. Dopatrzył się pewnych... Nieścisłości i standardowo zawiesili mnie do momentu wyjaśnienia sprawy. - westchnął cicho przecierając twarz dłonią wyglądając na nieco zmęczonego - To musiało się prędzej czy później zdarzyć. Wydaje mi się, że to tylko nieścisłości. Raczej nie ma tam nic za co mogliby mnie posadzić albo sądzić. Z resztą nikt nie chce sądzić policjantów. To zbyt głośne sprawy. Wolą nas po prostu po cichu wydalić ze służby. - wyjaśnił całkiem spokojnie, naturalnie.
- Co nie znaczy, że tracisz swojego owczarka. Po prostu nie będę już nosić tej fajnej kamizelki K9. - uśmiechnął się do niej nieco niepewnie nie wiedząc jak do końca przyjmie tę wiadomość.

Darcy Bowman
ODPOWIEDZ

Wróć do „The Fifth Social Club”