27 y/o
For good luck!
170 cm
care assistant at lakeshore lodge
Awatar użytkownika
it takes a lot of medicine to fix what's wrong with me
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

We called it fate
but it was damage control
STATUS: AKTUALNE | 7/05
ObrazekObrazek
Szukam relacji dla Lowen opartej na dramie, tajemnicach i slow burnie, z bardzo wyraźnym motywem udawanej przyjaźni, która z czasem przeradza się w coś więcej.
Lowen pochodzi z bogatego środowiska, ale po skandalu jej życie się posypało. Wdała się w romans z żonatym i dzieciatym mężczyzną, który obiecywał, że zostawi dla niej rodzinę. Ostatecznie tak się nie stało, a w zamian doszło do emocjonalnej konfrontacji i spowodowanego przez nią wypadku - on przeżył, ale jego życie bardzo się zmieniło (prawdopodobnie wylądował na wózku inwalidzkim). Sprawa była głośna, a media zrobiły z niej tę złą, choć prawda nie jest aż tak oczywista. Minęło jakieś półtorej roku od wypadku, a po tym jak wpływowym rodzicom udało się uchronić ją przed więzieniem (dostała wyrok w zawieszeniu), została wywalona z domu z powodu skazy jaką pozostawiła na nazwisku. Pracę znalazła w domu opieki dla osób starszych, co może być miejscem, w którym poznała się z panią X (sama tam pracuje, ma tam członka rodziny).
Szukam kobiety powiązanej z tym mężczyzną (córka, siostra, ktoś bardzo bliski), która celowo zbliży się do Graves pod pretekstem zwykłej znajomości/przyjaźni. Twoja postać wie, kim ona jest i co się wydarzyło - moja nie ma o tym pojęcia. Na początku to ma być gra. Coś w stylu zdobycia zaufania, poznanie jej, może chęć zemsty albo odkrycia prawdy. Z czasem jednak ta udawana relacja zaczyna się robić coraz bardziej prawdziwa. Lowen szczerze się otwiera, przywiązuje i zaczyna traktować dziewczynę jak jedną z najbliższych osób. Twoja postać z kolei zaczyna widzieć, że wszystko nie jest tak proste, jak myślała - pojawiają się wątpliwości, emocje i konflikt między tym, co planowała, a tym, co zaczyna czuć. Dopiero później wychodzi na jaw, kim naprawdę jest i dlaczego się do niej zbliżyła. To jest ten moment, w którym wszystko ma się posypać.

Zależy mi na:
- rozegraniu fabuły od samego początku (poznania, nie wypadku)
- stopniowym, naturalnym budowaniu zaufania i uczuć
- dużej ilości napięcia i emocji
- konflikcie - chcę się zemścić vs zaczynam coś czuć
- mocnym, bolesnym ujawnieniu prawdy i jego konsekwencjach
- chcę by postać miała 23-30 lat
- wygląd nie ma dla mnie większego znaczenia

Nie szukam szybkiego romansu, tylko długiej, rozwijającej się relacji pełnej dramy i trudnych wyborów. Jestem elastyczna, a opis jest tylko konceptem, w którym przewiduję zmiany jeśli tylko kogoś zainteresowałyby poszukiwania.

Jeśli taki klimat Ci pasuje, zapraszam na PW 🖤

Ostatnio zmieniony czw maja 07, 2026 2:39 pm przez Lowen Graves, łącznie zmieniany 8 razy.
34 y/o
For good luck!
167 cm
archeolog wykopaliska w Peru
Awatar użytkownika
Wróciłam, bo wiem, że mnie potrzebujesz, nawet jeśli teraz nie chcesz tego przyznać
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

jesteś jedną wielką zagadką
a ja takie lubie
STATUS: AKTUALNE | 11/05
ObrazekObrazek
#oldfriends #lovers? #it's complicated
Po raz kolejny nagrywam Ci się na pocztę głosową będąc na najdalszym zakątku świata o którym tylko możesz pomyśleć. Już tyle razy próbowałaś mi wyperswadować, że kiedyś muszę się ustatkować i zacząć życie dorosłej kobiety jaką powinnam być. Dobre, ja to zawsze miałam w nosie, trzymając w ręce mój plecak, czekając na kolejnego stopa. Tak byłoby do dzisiaj gdyby nie telefon jaki dostałam miesiąc temu. Potrzebowałaś mnie. Rzuciłam wszystko by znaleźć się przy Tobie. Gdzie konkretnie? Szpitalne łóżko, żegnałaś swojego męża, ojca twoich dzieci. Cholerny rak. Bałaś się, że nie dasz rady, że to koniec, lecz ciocia Blaise była na postrunku, maluchy zostały zaopiekowane a Ty, poczułaś coś co dawno zanikło. Ta pijana noc piętnaście lat temu, była tylko błędem w którym nasze usta się złączyły, choć obudziła uczucie które nigdy nie zginęło - nie u mnie. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, ale moja praca sprawiła, że na przestrzeni lat oddaliłyśmy się na bezpieczną odległość kilkutysięcy kilometrów. Teraz? Mając Cię tak blisko nie wiem jak się nazywam, staję się znowu tą głupiutką dwudziestolatką pełną sprzeczności i obawy, że powiedzenie tych dwóch słów zmieni nasze życia na zawsze.
jest to jedynie zarys historii - Blaise z panią X znają się ze szkoły, spędziły tam więkoszość czasu razem, pijane dopuściły się jednego pocałunku który rozbudził uczucie (czy odwzajemnione to się okaże). Crawfort była na ślubie pani X i jest jej największą fanką, oraz wsparciem w gorszych chwilach. Czy jest to end game? Nie wiem, zobaczymy co z tego wyjdzie! *_*
wygląd jest mi raczej obojętny, na pewno się dogadamy. Zamierzam z Blaise zrobić panią archeolog oraz poszukiwaczkę przygód, która publikuje je na swoim kanale na yt.
piszę w 3 os, ale szukajki lubię pisać w pierwszej - także nie ma paniki, ogółem szybko odpisuje, a jeśli akurat nie mogę to dam znać. Jeśli chcesz wiedzieć coś więcej, daj znać na pw, chętnie podzielę się kolejnymi pomysłami na gry <3
Ostatnio zmieniony pn maja 11, 2026 12:18 pm przez Blaise Crawfort, łącznie zmieniany 1 raz.
Arti
W sumie chyba nie mam, ale nie wiem czy warto to testować xD
33 y/o
For good luck!
168 cm
szefowa kuchni i właścicielka George Restaurant
Awatar użytkownika
You picked a dance with the devil and you lucked out.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

you have a son
and a story that never should have ended the way it did
STATUS: AKTUALNE | 30/04
ObrazekObrazek
#stara_miłość #mamy_syna #nigdy_nie_przestałam_cię_kochać
Najdroższy! Najukochańszy! Najważniejszy! Skarbie!

Hej, próbuje napisać te słowa już kilka razy i za każdym razem wszystko skreślam i nic mi nie pasuje. Jak wiesz, nie umiem w emocje, a w słowa o emocjach już wcale.
Nie wiem jak to napisać w sposób, który będzie miał sens.
Pamiętam dzień naszego ślubu. Stałeś tam i czekałeś, taki przystojny jak zawsze. Wyglądałeś wtedy na pewnego to co robisz i chcesz. Ja nie byłam tego pewna, co już pewnie wiesz.
W końcu nie przyszłam do ołtarza. Bałam się, że jeśli tam podejdę, już nigdy nie będę mogła od ciebie odejść.
Nie dlatego, że cię nie kochałam. Kochałam cię bardziej, niż byłam w stanie to unieść. Problem polegał na tym, że nie potrafiłam sobie wyobrazić siebie w tej sytuacji. Miałam poczucie, że jeśli to zrobię, stracę kontrolę nad swoim życiem. To nie było racjonalne, ale wtedy wydawało się wystarczającym powodem.
Nie powiedziałam ci tego.
Wyjechałam z miasta bez wyjaśnienia. To była moja decyzja. Nie brałam pod uwagę, jak to na ciebie wpłynie. Do dzisiaj tego żałuje.
Kilka tygodni później dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Pierwszą osobą, do której chciałam zadzwonić, byłeś ty. To jest najważniejsza informacja w tym liście. Dziecko jest twoje. Nie powiedziałam ci o tym. Bałam się, że mnie znienawidzisz. Uznałam, że po tym, co zrobiłam, nie mam prawa wracać i oczekiwać czegokolwiek. W praktyce oznaczało to, że podjęłam decyzję za ciebie.
Urodziłam naszego syna. Ma na imię Max. Powinieneś był go poznać od początku. Ma sześć lat. Jest zdrowy. Rozwija się prawidłowo. Jest spokojny, ale zadaje dużo pytań. Ma twoje oczy.
Wychowuję go sama.
Przez ostatnie sześć lat pracowałam w różnych restauracjach poza Toronto. Zajmowałam się głównie kuchnią fine dining. Praca zajmowała większość mojego czasu. Max był pod opieką innych osób, kiedy byłam w pracy. To nie jest idealne rozwiązanie, ale było jedynym możliwym.
Wróciłam do Toronto pół roku temu. Kupiłam restaurację. Prowadzę ją teraz samodzielnie. Nie napisałam do ciebie wcześniej, bo uważałam, że to nie ma sensu. Teraz uważam inaczej. Masz prawo wiedzieć, że masz syna. Nie wiem, co zrobisz z tą informacją. Nie wiem, czy będziesz chciał się z nami spotkać. Nie wiem, czy w ogóle odpowiesz.
Nie oczekuję konkretnej reakcji. Jeśli będziesz chciał się odezwać, możesz to zrobić. Chciałabym cię jeszcze zobaczyć. Jeśli nie, uszanuję to.

— Eve

PS. Jeżeli napisałam jakieś głupoty to przepraszam, wiesz, że jestem w tym kiepska.
gall anonim
Mało co mnie rusza.
36 y/o
For good luck!
173 cm
pisarka od siedmiu boleści
Awatar użytkownika
Yeah, now you wanna be my honey. Oh, can't you see? 'Cause I don't have those fears anymore.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os.
czas narracjiprzeszły
postać
autor

You abused me!
How am I supposed to forgive you?!
STATUS: AKTUALNE | 07.05
ObrazekObrazek
#BYŁY_MĄŻ #PRZEMOCOWY_ZWIĄZEK #TRUDNA_RELACJA
Zaznaczam z góry, że to nie będzie dla każdego i wiem, że może być ciężko ze znalezieniem, ale może ktoś będzie miał ochotę wejść w taką postać...

Minęło pół roku, a ona dalej łapała się na tym, że liczy.
Nie dni, nie dokładnie — raczej momenty, które odkładały się gdzieś z tyłu głowy i wracały wtedy, kiedy najmniej ich potrzebowała. Pół roku od rozwodu. Pół roku od ucieczki. Pół roku od momentu, w którym powinna była w końcu zacząć żyć dla siebie, a nie w odniesieniu do niego.

Toronto było inne niż zapamiętała, chociaż tak naprawdę nic się nie zmieniło. To ona patrzyła na nie inaczej. Ludzie byli tacy sami — zajęci sobą, rozmowami, telefonami, kawą kupioną w biegu. Nikt nie zwracał na nią uwagi i to było dokładnie to, czego potrzebowała. Anonimowość była bezpieczna. Cisza była bezpieczna. Brak jego obecności… też miał być.

A jednak dalej zamykała drzwi na dwa zamki. Dalej sprawdzała okna, nawet jeśli wiedziała, że są zamknięte. Dalej wybierała miejsca przy ścianie, tak żeby widzieć całe pomieszczenie, każdy ruch, każde wejście. To były odruchy, których nie potrafiła się oduczyć, nawet jeśli próbowała wmówić sobie, że już nie musi.

Spotkanie miało być zwyczajne.
Kawiarnia, jedna z tych, w których ludzie przychodzą, żeby zniknąć na chwilę — w laptopach, rozmowach albo własnych myślach. Umówiła się z agentem, nic wielkiego. Kolejna rzecz do odhaczenia, kolejny krok w stronę życia, które próbowała sobie poukładać od nowa.

Usiadła przy stoliku pod ścianą, zanim jeszcze zdążyła pomyśleć, że znowu robi to samo. Zamówiła coś do picia, chociaż nie miała ochoty. Szklanka stała przed nią już dłuższą chwilę, a ona tylko przesuwała ją palcami, skupiając się na czymś tak banalnym, żeby nie myśleć za dużo.

Agent się spóźniał, ale to nie było nic nowego.
Raz spojrzała na telefon. Potem drugi. W końcu przestała sprawdzać godzinę i pozwoliła sobie na chwilę rozluźnienia, na tę krótką iluzję, że to naprawdę będzie zwykły dzień. Jeden z tych, które zaczynają się i kończą bez żadnych niespodzianek.

Drzwi się otworzyły i nawet nie podniosła od razu wzroku.
Najpierw przyszło to uczucie — to samo, którego nie potrafiła się pozbyć. Napięcie gdzieś pod skórą, jakby ciało reagowało szybciej niż myśli, jakby coś w niej rozpoznało zagrożenie, zanim jeszcze zdążyła je nazwać.

Dopiero wtedy spojrzała.

I przez chwilę miała wrażenie, że coś się w niej zatrzymało.

Nie powinien tu być. Nie w tej kawiarni, nie w tej części miasta, nie w jej życiu, które z takim wysiłkiem próbowała poskładać. A jednak stał w drzwiach, dokładnie taki, jakiego pamiętała — albo może tylko jej się tak wydawało, bo pamięć lubiła kłamać, wygładzać rzeczy albo przeciwnie, wyostrzać je w najgorszy możliwy sposób.

Było w nim coś znajomego i coś obcego jednocześnie. Ten sam sposób, w jaki się poruszał, ta sama pewność siebie, która kiedyś wydawała się jej czymś, do czego chce należeć, a później stała się czymś, czego nie potrafiła unieść. Patrzyła na niego trochę za długo, zanim zdała sobie z tego sprawę, a kiedy już to do niej dotarło, było za późno, żeby udawać, że go nie widzi.

Serce zaczęło bić szybciej, zbyt nierówno, jakby próbowało nadrobić wszystkie te miesiące spokoju, które wcale spokojne nie były. Zacisnęła dłonie na szklance, trochę mocniej niż powinna, tylko po to, żeby je czymś zająć. Nie chciała, żeby było widać. Nie tutaj, nie przy obcych ludziach, którzy nie mieli pojęcia, kim jest ten mężczyzna i kim ona była przy nim.

Nie podszedł od razu.

I to było chyba gorsze.

Bo przez te kilka sekund, które ciągnęły się zdecydowanie za długo, w jej głowie zdążyło pojawić się wszystko — że może jej nie zauważył, że może udaje, że jej nie widzi, że może to naprawdę przypadek. A może nie było w tym nic przypadkowego i był tu dokładnie dlatego, że wiedział, gdzie ją znaleźć.

I wtedy dotarło do niej coś jeszcze.

To nie było to, że się pojawił.

To było to, że nie wiedziała, kim on teraz jest.

Pół roku to wystarczająco dużo, żeby ktoś spróbował się zmienić. Albo nauczył się lepiej udawać. I nie miała pojęcia, która z tych wersji stoi teraz kilka metrów od niej, patrząc w jej stronę.

Pierwszy raz od pół roku naprawdę poczuła, że to wszystko wcale się nie skończyło.

SZUKAM
Pana Heffernana — byłego męża Victorii, senatora w Toronto, około 40 lat.
To jest moment pół roku po rozwodzie. Ich pierwsze spotkanie po wszystkim.
Nie narzucam jednej wersji — czy to przypadek, czy on ją znalazł, czy chce coś naprawić, odzyskać kontrolę albo po prostu zobaczyć, czy dalej ma na nią wpływ. To budujemy razem.
Mocny dramat psychologiczny i napięcie. Dużo strachu. W tle polityka, wizerunek, wpływy, ale centrum to oni. On się zmienił, a może to coś innego? Może ma problemy finansowe? Cokolwiek ci chodzi po głowie. Lubi emocjonalne, mocne gry.

To nie end-game, ale na pewno coś intensywnego i wpływającego na obie strony. Jak widać gram i podobno piszę przyzwoite posty ;)
gall anonim
Mało co mnie rusza.
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
161 cm
pogodynka i prezenterka śniadaniówki w cbc toronto
Awatar użytkownika
karierowiczka z przypadku, która wybiła się na nazwisku faceta, który jej mężem był dosłownie przez kilka sekund; zapowiada pogodę i rozprawia na banalne tematy w lokalnej telewizji śniadaniowej
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

and then, in the middle of my chaos
there was you
STATUS: AKTUALNE | 10/05
ObrazekObrazek
Na studia przeniosła się do Toronto, gdzie dopuściła się kolejnej istotnej głupoty. To właśnie tutaj poznała bowiem mężczyznę, za którego zgodziła się wyjść w ciągu zaledwie kilkutygodniowej znajomości. Wesele nie było huczne - nie tak bardzo jak rozwód, za sprawą którego Bronte zupełnie nieświadomie oskubała swojego partnera z połowy rodzinnego majątku. Przywłaszczyła sobie również jego nazwisko, które utorowało jej drogę do telewizyjnej kariery.
Kiedy się poznali, coś momentalnie zaiskrzyło. To było jedno z tych uczuć, które od razu płoną intensywnym płomieniem. Bronte czuła, że może zrobić dla niego wszystko, a on najwyraźniej to samo gotów był zrobić dla niej.

Do tego stopnia, że o pierścionek zadbał całkiem szybko, ale niestety zapomniał o intercyzie.

Wspólne życie nie okazało się usłane różami tak, jak krótki okres randek. Do głosu doszły przyzwyczajenia budzące irytację oraz cały szereg różnic, na które wcześniej nie zwrócili uwagi. Kilka tygodni sielanki prędko zamieniło się w żywe kłótnie, latające talerze, a koniec końców rozwód, który zakończył się niekorzystnym dla niego wyrokiem.

A wszystko przez to, że ona przypadkiem zagrała nieczysto.

Opuściła wspólne mieszkanie, jednak majątek, który zyskała, zapewnił jej znacznie więcej. On jednak nie jest w stanie tak po prostu tego przeboleć. Chciałby znaleźć sposób, żeby się na niej odegrać.


- szukam byłego męża Bronte, z którym połączył ją intensywny, ale wyjątkowo krótki związek, który zakończył się rozwodem z hukiem; w jego trakcie Bronte przypadkiem sypnęła coś na niego w sądzie, a to z kolei zagwarantowało jej dostęp do połowy jego majątku;
- fajnie byłoby, gdyby jemu było to koszmarnie nie na rękę, więc tę relację widziałabym raczej jako bezustanną walkę o to, aby jednak ten majątek odzyskać; nie chciałabym też całkowicie pozbawić ich chemii, ani wykluczyć tego, że ta relacja mimo wszystko zakończy się szczęśliwie, choć jednocześnie nie chcę też z marszu umawiać się na end-gejmy;
- pograłabym coś z jajem, więc podczas tej walki nastawiałabym się na śmieszkowe wątki, choć nie chcę też całkowicie się do nich ograniczać; na pewno pojawią się uczucia - czasami intensywne, czasami trochę przykre;
- może być od niej starszy, ale niekoniecznie musi - historię ich relacji i tego, jak dokładnie się poznali, chciałabym opracować wspólnie; mogą pracować razem w telewizyjnej stacji - to na pewno da nam podłoże do wielu zabawnych interakcji;
- jeden post na dwa tygodnie to dla mnie za mało, chciałabym dostać chociaż ze dwa tygodniowo, o więcej na pewno nie będę cisnąć; na forum jestem już jakiś czas, nie uciekam i generalnie polecam się cieplutko <3
Magda
unikam wątków nierozwijających relacji oraz opisów przemocy na tle seksualnym i przemocy nad zwierzętami
0 y/o
For good luck!
0 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Trójkąt miłosny
MFM
STATUS: AKTUALNE | 10/05
ObrazekObrazek
#TRÓJKĄT #25-35 LAT #MĘŻCZYNA #KOBIETA

Budzę się jako pierwszy i czuję jak, sprężyna starego materaca uwiera mnie w plecy, lecz nie mogę zmienić pozycji. Na mojej klatce piersiowej spoczywa głowa kobiety, a jej długie włosy rozsypane po moim torsie łaskoczą przy każdym oddechu. Delikatnie, tak aby nie wytrącić jej ze spokojnego snu, odgarniam palcami pukiel, który opadł na jej szyję i odkrywam miejsce przyozdobione dwiema malinkami. Jedną zrobiłem ja. Drugą on. Obracam twarz w lewo, w stronę, gdzie śpi przyciśnięty do mojego boku, z nogą przerzuconą przez moje biodra i policzkiem wtulonym w ramię.
Nie chcąc ich obudzić, nie zmieniam pozycji i cierpliwie znoszę niewygodną pozycję, w której jest uwięzione moje ciało. Czuwam, otoczony ich spokojnymi oddechami, ciepłem ciał i mieszanką perfum i seksu. Skuleni na materacu zbyt małym na naszą trójkę, otoczeni brudnymi naczyniami po wczorajszej kolacji i porozrzucanymi ubraniami musimy wyglądać jak kupka rozpaczy i nieszczęścia, lecz nigdy wcześniej nie czułem się lepiej.

Szukam – kobiety (Pani już się znalazła Francesca de Villiers) i mężczyzny – do stworzenia relacji romantycznej, w której wszystkie strony są zaangażowane w związek ze sobą nawzajem. Mają się na wyłączność, razem mieszkają i wspólnie pracują nad szczęśliwym związkiem.
Chcę, aby cała trójka była w sobie zakochana i nie chcę angażować osób postronnych do tej relacji, więc jeżeli chcesz stworzyć kogoś, kto będzie zawieszał oko na jeszcze innej parze nóg – odpuść.
Kooocham dramy. Jestem nastawiona na wątki, w których ich związek mierzy się z wieloma trudnościami. Począwszy od kłótni wewnątrz związku (prozaicznych o obowiązki domowe i te nieco poważniejsze, np. o różnice w oczekiwaniach), aż po problemy zewnętrzne – sceptyczne otoczenie: rodzinę, dalszych znajomych, środowisko zawodowe, gdzie plotki lub zrządzenia dnia codziennego będą wystawiać ich na próbę.
Myślę, że nie są do końca wyoutowani ze swoim statusem – może Twoja rodzina nie akceptuje Twojej biseksualności? Albo po prostu koncept poliamoryczny jest dla nich nie do pojęcia.
Nie szukam jednak toksyczności, zależy mi przede wszystkim na tym, aby relacja była żywa i dawała im też komfort i bezpieczeństwo, aby mieli o co walczyć.
Chętnie rozegram kryzysy (skłócenie dwójki; problemy z komunikacją; trudne pogodzenie różnych potrzeb i innych charakterów; wakacje u rodziny, która nie wie, że jesteśmy w związku poli), a także te piękne chwile (wzajemne wspieranie się; randki; seks; życie codzienne) i wymianę kilku wiadomości w esesmanach.
Lubię rozmawiać o postaciach na DC – tworzyć wspólną fabułę i burzę mózgów, ustalać smaczki z przeszłości, podsyłać sobie jakieś zdjęcia/piosenki oddające klimat – i ogólnie czuć, że wątek żyje i ma się dobrze!
Kogo szukam? Kogoś, kto nie ucieknie : ))) Rozumiem zastoje, doły i ciężkie chwile – jestem wyrozumiała! Też mam czasem pod górkę, ale byłoby super, gdyby ta gra jakoś szła do przodu, więc oczekiwałabym posta przynajmniej raz na pięć dni (sama uroczyście oświadczam, że również postaram się wywiązywać z tego deadline’u). Jeżeli masz zniknąć – poinformuj, a nie wychodź po angielsku.
Ogólnie to mam kilka pomysłów na gry, ale jestem bardzo otwarta na Was i z niecierpliwością czekam na wspólne stworzenie tej historii <3



PS. Szukam osób, które nie piszą wszystkiego na kolanie, lubią tworzyć nieco dłuższe posty niż 600 znaków i dodają opisy emocji oraz przemyśleń bohatera *_*
Ostatnio zmieniony pn maja 11, 2026 10:41 pm przez Theodore Tellier, łącznie zmieniany 2 razy.
gall anonim
31 y/o
For good luck!
178 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

The Man Who Loved Two Sisters
STATUS: AKTUALNE | 11/05
ObrazekObrazek
#secret affair #sister husband #the wentworth legacy #secret pregnancy
Zanim świat dowiedział się, że jesteśmy Wentworthównami, byłyśmy po prostu El i Poppy. Dwiema dziewczynkami, które pod stołem trzymały się za ręce, przysięgając sobie, że nigdy nie dorosną. Eleanor była moją tarczą, moją jedyną bezpieczną przystanią w domu, który przypominał muzeum – zimnym, sterylnym i pełnym kruchych pozorów. Wtedy wierzyłam, że ten sojusz przetrwa wszystko.

Potem nadeszła dorosłość i Eleanor wybrała bezpieczeństwo. Przyjęła rolę idealnej dziedziczki, a ja... ja zostałam obsadzona w roli tej gorszej. Każdy mój błąd był podkreśleniem jej perfekcji. Kiedy w jej życiu pojawiłeś się Ty, pasowałeś do tego obrazka i d e a l n i e. Wyniosły, opanowany, z nienagannymi manierami – stałeś się kolejnym elementem świata, którego szczerze nienawidziłam. Wyciągałeś mnie z aresztów i kłopotów tylko dlatego, że El o to prosiła. Byłam dla Ciebie irytującym problemem, zbuntowanym dzieckiem, które psuło wizerunek Twojej idealnej żony. Nienawidziliśmy się z wzajemnością, a ja gardziłam Tobą za to, jak bardzo dałeś się oswoić moim rodzicom.

Gdy nad Waszym małżeństwem zawisło widmo rozwodu, a chwilę później diagnoza Eleanor, nasz świat się zatrzymał. Spędzając dni i noce przy jej łóżku, nagle przestałeś widzieć we mnie wyrodną siostrę. Zauważyłeś, że mój bunt to tylko krzyk samotności dziecka, które rodzina spisała na straty. Zobaczyłeś, że to ja - nie Eleanor - pielęgnuję nasze dawne marzenia i że dotrzymałam obietnicy – nie stałam się taka jak oni. W tym mroku, między jedną dawką leków a drugą, narodziło się coś, co nas przerosło.

To nie była tylko zdrada...
...to było coś więcej.
Gdy Eleanor odeszła, a ja poczułam, że pod moim sercem bije nowe życie, wpadłam w panikę. Świadomość, że noszę dziecko męża mojej zmarłej siostry w domu Wentworthów była nie do udźwignięcia. Uciekłam bez słowa. Krótko potem straciłam to dziecko w samotnym pokoju w Vancouver, a Ty nigdy się o tym nie dowiedziałeś. Zostałeś z moją rodziną, stając się dla nich niemal synem, strażnikiem ich fortuny i udziałowcem w firmie.

Śmierć ojca i jego przewrotny testament zmusiły mnie do powrotu. Domek nad jeziorem i udziały w firmie, które otrzymałam w spadku sprawiły, że znów stoimy naprzeciw siebie. Widzę cię u boku mojej matki, wciąż tak samo idealnego, a jednak... w Twoim spojrzeniu widzę ten sam ogień, który płonął w tamtej sypialni.

Wróciłam jako inna kobieta, ale z tym samym bólem i uczuciami...
ObrazekObrazek

Ogólnie Poppy była odpowiedzią na te poszukiwania, ale niestety szukający szybko się rozpłynął, a mi pomysł na postać podpasował, więc może ktoś się skusi?
Poppy to chaos w czystej postaci. Wiecznie spóźniona, z papierosem w dłoni i zbyt szczerym uśmiechem, który nie pasował do sztywnych kolacji. Była tą, która mówiła nie, gdy Eleanor potulnie mówiła tak. Wrażliwa, choć ukryta za pancerzem bezczelności i sarkazmu. Dziewczyna, która kochała za mocno i nienawidziła zbyt głośno. Mam multum pomysłów czym zaszła za skórę siostrze i mężowi.
Myślę, ze przyczynami kłótni małżeńskich El i Pana X były aspiracje siostry, która stawiała na karierę, a on bardziej pragnął rodziny. W efekcie sprawa utraconej ciąży może być ciekawą emocjonalną dramą do pociągnięcia.
Myślę, że pan X to taki złoty chłopiec Toronto. Człowiek, który ma wszystko (pieniądze, wpływy, firmę), ale nie ma nic. Żyje w cieniu zmarłej żony i jej rodziny, dopóki Poppy nie staje w drzwiach katedry, przypominając mu o każdej minucie ich wspólnego grzechu, o wszystkich uczuciach, o tym co naprawdę się liczy w życiu.
Poszukiwany Pan powinien być starszy o te kilka lat od niej (5-10lat?) bo Eleonor była starsza. Poppy będzie mieć pewnie jakieś 30, max 32.
Nie będę się tutaj rozpisywać więcej, ale zachęcam do kontaktu na PW, bo głowa pełna pomysłów i może razem dogramy historię, póki jeszcze nie jest stworzona w pełni. Chętnie przygarnę wszelkie pomysły i wspólnie je obgadamy.
Nie mam jeszcze dokładnie ustalone czym rodzina Wentworth się zajmowała, wiec to możemy wspólnie dogadać, ale raczej jest to znana w Toronto rodzina, wysoko postawiona i która pilnuje tego, co prasa o nich pisze, dlatego nie na rękę jej było jak za młodu Poppy przewijała się na plotkarskich prasówkach ze swoimi wyskokami.
Od śmierci siostry i tamtych wydarzeń mogły minąć jakieś 2 lub 3 lata podczas których ona nieco zmieniła swoje życie mieszkając w Vancouver, tam gdzie nie była rozpoznawana i widmo rodziny nad nią nie wisiało.
ObrazekObrazek
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
29 y/o
For good luck!
192 cm
workin' nine to five what a way to make a livin'
Awatar użytkownika
a Canadian is somebody who knows how to make love in a canoe
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Most of all, I hate you because I think of you.
Often. It's disgusting, and I can't stop.
STATUS: AKTUALNE | 13/05
ObrazekObrazek
#haterstolovers #hurtslikehell #can'tstopthinkaboutyou

Minęło 12 lat, odkąd po raz pierwszy Twój śmiech zadzwonił w mojej głowie. Jakby tysiąc maleńkich dzwoneczków odbiło się echem od gładkich stropów czaszki. Pamiętasz jeszcze, jak nie mogłeś znieść, że to ja dostałam Twoje stypendium? Wepchnąłeś mnie tamtego dnia do fontanny na szkolnym dziedzińcu. Choć woda była płytka, moje ciało ogarnął paraliż. Przecież nie umiałam pływać. Wiedziałeś o tym. Betonowe dno było śliskie, porośnięte glonami i wyściełane mułem, na którym nie potrafiłam utrzymać równowagi. Z pewną dozą satysfakcji obserwowałeś jak kolejny raz upadam, a brunatnozielona woda wlewa mi się do ust. Widząc Twój błysk w oku, właśnie wtedy zdałam sobie sprawę, że Cię nienawidzę.

Z każdym dniem nienawidziłem Cię coraz bardziej. W szkole nie miałaś wielu znajomych, a Twój status społeczny był znikomy. W zasadzie żaden. Znajdował się w próżni. Nie rozumiałaś zatem, dlaczego tak bardzo Cię nie znoszę. Przecież było mnie stać na wszystko. Nie potrzebowałem tego stypendium, a mimo to, postanowiłem zatruwać Ci życie. Dzień po dniu. Każdy z nich ciągnął się w bolesną nieskończoność, niemalże pozbawiając Cię nadziei, że któregoś dnia się ode mnie uwolnisz. Twierdziłem, że jesteś słaba, a mimo to, zaglądając w Twoje oczy, miałem wrażenie, że topię się w bezradności. Przecież nic nie znaczyłaś, dlaczego miałem na Twoim punkcie obsesję?

Pożegnałaś mnie ze słodką satysfakcją, celując pięścią w mój piękny nos. Pewnie masz nadzieję, że go złamałaś, co? Sądząc po plamie szkarłatu, która zalała moją pierś, możesz być tego niemalże pewna, ale nigdy nie obejrzałaś się za siebie, żeby to sprawdzić. Choć minęły lata, odkąd ostatni raz nasze spojrzenia skrzyżowały się, przecinając zgęstniałe wokół nas powietrze, brakuje mi fragmentu duszy. Rana się zabliźniła, ale wycięty przez Ciebie fragment, wciąż Ci towarzyszy.

Nie sądzę, że kiedykolwiek jeszcze się spotkamy. W głowie trzymam szczelnie zamknięte listy. Nigdy nie napisane, nigdy nie wysłane, ale skrzętnie upchnięte na jej tyłach. Tak bardzo chciałbym Ci powiedzieć jak potwornie Cię nienawidzę, ale najgorsze jest w tym wszystkim to, że nienawidzę Cię za to, że nie mogę przestać o Tobie myśleć.
Myślę, że najlepiej, gdyby oboje byli w tym samym wieku albo dzielił ich rok różnicy.
Znają się od małego lub poznali w liceum. Założyłam, że ON pochodzi z bogatej rodziny, ale coś kierowało nim, żeby dostać stypendium. Wyobrażam sobie, że ukrywał swoje toksyczne relacje z rodzicami, którzy traktowali go jak powietrze, więc chciał coś im udowodnić, równocześnie pragnąc oderwać się od rodzinnego majątku, korzystając ze stypendium, co ona mu uniemożliwiła.
Być może z początku wcale jej nienawidził, a po prostu chciał jej dać nauczkę lub się odegrać, ale wzajemna spirala niechęci doprowadziła do tego, że stali się swoimi największymi nemesis. Zakładam, że ta pani nie była do końca taka „bezsilna” i biedna, a chociaż nie była tak lubiana jak on w szkole, potrafiła odpłacić się pięknym za nadobne. Ostatecznie w dniu zakończenia liceum przywaliła mu w twarz, łamiąc nos.
Tak czy inaczej, myślę, że ona miała kochającą rodzinę albo grupę bliskich przyjaciół - do przegadania - którzy zawsze w nią wierzyli, a tego zawsze mu brakowało, więc to było pierwszą kostką domina, która przechyliła się w stronę nienawiści.
Nie narzucam endgejmu, bo wiadomo różnie bywa, dlatego jeśli coś Ci nie będzie pasowało lub postanowisz zrezygnować, daj proszę znać <3 To dość ważna dla mnie relacja i chciałabym, żeby ostatecznie ta nienawiść rozwinęła się w stronę romantyczną, wypełnioną głębokimi, nie do końca łatwymi do nazwania uczuciami.
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
gall anonim
ODPOWIEDZ

Wróć do „Poszukiwania”