Madox skinął głową na słowa Pilar odnośnie Maddie, bo coś w tym było, że blondi się tutaj rządziła, ale w zasadzie Noriedze w pewnym momencie to pasowało, kiedy leciał do Kolumbii, albo do Meksyku, że Maddie trzymała Emptiness w ryzach. Pati też by mogła...
Tylko Patricia była zupełnie inna od Maddie, inteligentna, wiedziała co i jak, znała ten cały gangsterski świat.
-
A to mój klub, a przez Maddie później reszta załogi się zapominała... - wtrącił tylko, kiedy Pilar opowiadała o Maddie, chociaż kiedy wspomniała o tej zdradzie, to jakoś tak mocniej zacisnął wytatuowane palce na udzie swojej narzeczonej. Chociaż spojrzenie utkwił w Pati, chyba nie wiedziała o co chodzi. Ale przecież Madox jej nie powie, że robiła dla jego matki. Liczył na to, że o Esme akurat nie wie nikt.
-
Nigdzie nie toleruje zdrady hermosa -
piękna, ciemne tęczówki zawisły na twarzy Stewart, bo ona mogła coś o tym wiedzieć...
Ale Pati też wiedziała, bo akurat to przedmiotowe traktowanie kobiet, jakby były jego własnością, to było coś o czym półświatek wiedział, dupy Madoxa zawsze były nietykalne, nawet jeśli były tylko laskami do posuwania, na raz, albo kilka.
On teraz przecież, dopiero Pilar traktował na równi, liczył się z jej potrzebami, z jej zdaniem, ale kiedyś tak nie było... I może on powinien grać, że to się nie zmieniło? Stąd to stwierdzenie.
Na pytanie Pati przeniósł na nią spojrzenie.
-
Tak, wynosiła informacje, i jeszcze głupio liczyła, że to się nie wyda - Madox aż wywrócił oczami, na pokaz, bo prawda jest taka, że on tyle lat ufał Maddie -
jakby kurwa nie wiedziała z kim ma do czynienia - podkoloryzował, że niby on jest przecież wciąż taki... dobry. Ale aktorzenie zawsze mu wychodziło. Miał to chyba we krwi.
Chociaż nie potrafił się powstrzymać przed tym, żeby nie obruszyć się na wspomnienie Wyatta poprawił się na krześle przysłuchując wymianie zdań między Fernandez i jego narzeczoną.
Galen Wyatt, kurwa...
Może już by skończyli ten temat?
Chociaż Madox też lubił kiedy bogole dostawali po mordach, z tym akurat mógłby się z Pati zgodzić, chyba też miał taki mały fetysz. Na kolejne słowa Pilar szturchnął ją kolanem, ale z drugiej strony Pati nie pociągnęła tematu, czyli nie wiedziała, że to on wystartował do Wyatta. Ale nie ma się co dziwić, ona nie trzymała z policją, większość jej informacji pochodziła z półświatka. To Madox miał układy z jednymi i z drugimi, dlatego kiedyś Pati bardzo zależało, żeby połączyli siły.
Bardzo.
Madox miał nawet jeszcze coś dodać, może zmienić temat? Ale wtedy wybrzmiało to pukanie do drzwi.
-
Właź - rzucił, bardzo kulturalnie zresztą... W sumie tak, bo najczęściej zza tych drzwi padały jakieś soczyste
wypierdalaj, kiedy Noriega był zajęty. Dzisiaj też trochę był, chociaż kiedy ochroniarz powiedział, że znowu coś dzieje się w sekcji VIP, to Madox od razu przeniósł spojrzenie na Pati -
no to co przywitasz się Fernandez? Właściwie jeszcze nikomu się nie chwaliłem, że to ty zajmiesz miejsce Maddie, więc to będzie trochę jak impreza niespodzianka - Noriega uśmiechnął się delikatnie, a zaraz ruszył się, żeby Pilar wstała z jego kolan, chociaż pod biurkiem szczypnął ją gdzieś w pośladek, zaczepnie. Posłał jej też przelotne spojrzenie.
Pati nawet się nie zawahała, wstała poprawiając sukienkę, przerzucając do tyłu gęste, jasne włosy. Obejrzała się na Madoxa.
-
Powiedz mi tylko na ile sobie mogę pozwolić szefie, wiesz ja wychodzę z założenia, że im bardziej wściekły pies, tym bardziej trzeba je trzymać krótko, jak moje dobermany, ale one są akurat prze kochane - pozwoliła Madoxowi się wyminąć, Pilar też, a sama ruszyła trochę z tyłu. Chociaż Madox zaraz się na nią oglądał.
-
Zaszalej, my tutaj też nie przebieramy w środkach - Pati tylko skinęła głową. Ale nawet przez moment w jej ruchach nie było widać zawahania, ona szła tam po swoje, z dumnie uniesionym podbródkiem, z dźwiękiem jej szpilek, który odbił się po schodach prowadzących na dół. Dopiero przy drzwiach Madox stanął w miejscu, otworzył je przed Pati, a sam zaraz sięgnął do ramienia Pilar, żeby przyciągnąć ją do siebie, objąć w pasie.
-
Będzie ciekawie... - mruknął jej do ucha, kiedy weszli za Pati do sali VIP. Na dole było trochę osób. Więcej niż zazwyczaj, to musiała być jakaś imprezka. Na stoliku rozsypana kokaina, na podeście tancerka, która pozbyła się już stanika i teraz zasłaniała rękami pokaźnych rozmiarów biust. A na kanapie... Diego.
Madox aż strzelił oczami w sufit. Pod kanapą na podłodze leżał jakiś chłopak, jęczał zwinięty w kłębek, a dwóch ochroniarzy Diego stało nad nim. Obok goryle Madoxa.
-
No czego się kurwa gapisz... kończ pokaz - rzucił Diego do tancerki, jakby nigdy nic. Dziewczyna się zawahała, a wtedy przed podestem stanęła Pati, w tych swoich niebotycznie wysokich szpilkach, z rękami skrzyżowanymi na piersi.
-
Rojas… z łaski swojej nie strasz dziewczyn - odezwała się Patricia patrząc prosto na Diego, który poprawił się na kanapie, ale wtedy ten leżący na podłodze chłopak stęknął, a Diego Rojas zerwał się z miejsca, zamachnął i go kopnął. Chłopak jęknął głośno, ochroniarze Madoxa się ruszyli, ale ci Diego też, jak te wściekłe psy, które w każdej chwili mogły skoczyć sobie do gardeł.
Pati odrzuciła do tyłu włosy, a już za chwilę stała przed Diego, nawet nie musiała zadzierać za bardzo głowy do góry, przez te kilkunastocentymetrowe obcasy.
-
I kurwa nie brudź podłogi... - bo rzeczywiście chłopak, którego skopał już krwawił -
albo wypierdalaj i zabawiaj się z kumplami na ulicy - dodała Pati. A Diego zrobił krok w jej kierunku, tylko ona wcale się nie cofnęła.
-
A co ty masz do tego Pati? To nie jest twoja miejscówka... - zaczął Rojas i zerknął w kierunku Noriegi, jakby to z nim chciał rozmawiać. Patricia jednak znowu ruszyła się do przodu, a zaraz dźgnęła bez zawahania Rojasa tym swoim czerwonym szponem w ramię.
-
Tak się składa, że ten uroczy pokoik, to będzie od teraz moja miejscówka Rojas, więc... rozmawiasz ze mną - Diego znowu spojrzał na Madoxa, ale ten się nawet nie ruszył, tylko te wytatuowane palce przesunęły się po ramieniu Pilar. Nie potwierdził, nie zaprzeczył.
-
Pierdolisz... - rzucił jednak Diego -
no i co Pati? I od dzisiaj nie można się wydzierać na tancerki? I brudzić wykładziny? Bo Patricia się wkurzy? - parsknął i pokręcił głową. Jeden z jego goryli też parsknął. A Fernandes nie zaczekała ani chwili, doskoczyła do faceta i zdzieliła go w policzek, chciał jej oddać, ale ona już machnęła głową na ochroniarzy Madoxa, też Latynosów, a wystarczyło jej jedno ogniste spojrzenie, żeby ruszyli się z miejsca, czerwony paznokieć już wskazywał tego, który się z niej zaśmiał.
-
Wyjebać go! - rozkazała tonem nie znającym sprzeciwu -
no ruszyć kurwa dupy, bo możemy tu stać do rana i się gapić - no i ci goryle Madoxa rzeczywiście się ruszyli z miejsca, żeby go wyprowadzić. Ten drugi od Diego sięgnął pod marynarkę -
nie radzę, bo nie jesteś kurwa u siebie - machnęła ręką i obok niej już stał kolejny goryl.
-
Pati... - zaczął Diego, ale Fernandez tym razem wystartowała do niego, znowu dźgnęła go paznokciem -
ty też nie jesteś u siebie Rojas… więc albo się dostosujesz, albo możesz wypierdalać ze swoją imprezką gdzieś indziej - Diego pokręcił głową -
nie przeginaj Fernandez - ale Pati nawet się nie ruszyła...
Za to w końcu do przodu wyszedł Madox. Facet na ziemi jęknął i splunął krwią.
-
Nie no kurwa, zabrać mi go stąd, dwa dni temu praliśmy tu wykładzinę - Madox nawet nie musiał się oglądać, bo już goryl, który ich tu przyprowadził podnosił chłopaka za fraki -
Diego cabron, chciałbym żebyś jednak liczył się ze zdaniem mojej nowej nowej menadżerki, jeśli wciąż chcecie się tutaj bawić - wytatuowane palce oparł na jej ramieniu.
-
Pierdolisz Madox... Serio? Pati? - Diego pokręcił głową, a Fernandez, chyba się wkurwiła. Bo ręka Noriegi opadła na dół, kiedy się szarpnęła do przodu. Znowu zrobiła krok w stronę Diego, pchnęła go. A potem nawet się zamachnęła, jakby jego też chciała spoliczkować. Diego złapał ją za rękę, zacisnął palce na jej nadgarstku, ale to nie był wcale koniec... Chociaż Rojas tak myślał, kiedy ciemne tęczówki zawiesił na twarzy Pati, ale ona zaraz się zamachnęła i uderzyła, celnie, kolanem w jego kroczę. Niby sukienkę miała dopasowaną, ale już wiadomo po co jej to głębokie rozcięcie na udzie. Teraz to Diego jęknął łapiąc się za jaja.
-
Ty ku... - zaczął Diego, ale Pati się nie cofnęła. Wyprostowała się tylko.
-
Zamknij się Rojas, bo ci poprawię... - warknęła.
-
Mówiłem... - wtrącił tylko Madox i znowu wyrwał się do przodu, żeby tym razem stanąć przed Diego -
amigo… zaczynasz mnie wkurwiać, więc Pati ma rację, jeszcze raz, a będziecie się bawić na ulicy... A teraz, jeśli już będziesz grzeczny i będziesz odpowiednio respektował moją nową menadżerkę, to może... znajdzie ci kogoś, kto ci obciągnie na przeprosiny - Madox wzruszył ramionami, a Diego się wyprostował, ale wciąż trzymał za krok. Posłał jakieś krzywe spojrzenie Pati.
-
To może buzi na zgodę Fernandez? - zacmokał, a Pati w jednej chwili zrzuciła szpilki i pewnie by się rzuciła na Diego, ale Madox w porę zareagował i złapał ją w pasie, zatrzymał w miejscu, Diego za to się cofnął -
żartowałem, loca - rzucił kręcąc głową, ale się uśmiechnął, delikatnie. Może miał jakąś słabość do
loca chica, jak Madox?
Me encantan las chicas locas ✿˚ ༘ ⋆。♡˚