34 y/o
Catch the local sports fever
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

Krzyżuję ręce na piersi i opieram się o framugę, w milczeniu obserwując jak z wolna popala papierosa, ale kiedy zarzuca mi, że nie walczę to w pierwszej chwili unoszę w zdziwieniu obie brwi, a potem rzucam głośno - Słucham, kurwa? - bo mam wrażenie, że coś mi się pomyliło - Nie walczysz, tak? - powtarzam, czując jak serce zaczyna mocniej pompować krew i to nie za sprawą żadnych pozytywnych uczuć - A pamiętasz jak wjebałem temu facetowi na wyspie? To było super, co? Prawdziwa walka - rzucam ironicznie i kiwam głową - O, mam nowy świetny pomysł, daj znać kiedy i gdzie ta twoja randka w ciemno, to wpadnę i może poskładam tego gościa, co? Trochę o ciebie powalczę, co myślisz? - tylko wcale nie czekam na odpowiedź, zamiast tego kontynuuję - Może znowu by ci się oberwało rykoszetem, ale to chyba spoko? Przynajmniej byś czuła, że jednak walczę - no przecież świetny pomysł. Nie wierzę, że ona to powiedziała, naprawdę. Znała przecież specyfikę naszej pracy, wiedziała, że na sali sądowej to jest właściwie ciągła walka i kiedy wreszcie stamtąd wychodzę to naprawdę ostatnią rzeczą o jakiej marzę jest ponowne udowadnianie komukolwiek czegokolwiek. Poza tym myślałem, że dużo przyjemniejsze są te momenty, w których naprawdę zaczynamy się rozumieć, jak na przykład wtedy pod gwiazdami, albo później na imprezie na plaży, albo po tej całej aferze na statku, kiedy mogliśmy wspólnie oddawać się kontemplacji piękna natury. Ściska mi się gardło, ale nie daję po sobie poznać, że jej łzy, choćby pojedyncze, robią na mnie jakiekolwiek wrażenie - A nie wydaje ci się, że tu nie chodzi o walkę? Tylko może o jakieś, nie wiem, zrozumienie? - tylko my chyba tak naprawdę wcale się nie rozumieliśmy. Myślałem, że zdążyłem już wiele razy udowodnić, że mi zależy, ale właśnie - chyba tylko mi się wydawało - Wiesz co? Tak - znowu kiwam głową - Uznajmy, że to była tylko zwykła zabawa z MOJEJ strony, było, minęło - rzucam w złości, machając nieznacznie jedną ręką - Pora żyć dalej, tym razem osobno. Mam nadzieję, że znajdziesz sobie kogoś kto będzie łamał dla ciebie nosy i podbijał oczy, żebyś mogła poczuć, że ktoś jednak walczy, ale nie licz na mnie, ja się wypisuję - wzdycham ciężko, ale nawet nie czekam żeby mogła cokolwiek powiedzieć, tylko od razu się odwracam i zmierzam do wyjścia. Dłuższą chwilę mocuję się z zamkiem i tymi wszystkimi zasuwkami, głośno przy tym przeklinając, a kiedy wreszcie uda mi się uwolnić, to trzaskam drzwiami tak mocno, że słychać chyba w całym budynku. O tych wszystkich zdjęciach kompletnie zapominam, zostawiając je tam gdzie były - na stoliku. Potem kolejny huk, tym razem drzwi od mojego mieszkania, o mało nie wypadły z framugi.

/zt

Charlotte Kovalski
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
twoja stara
???
ODPOWIEDZ

Wróć do „#19”