ODPOWIEDZ
24 y/o
Enjoy the simplest things
160 cm
tanatopraktorka white lily funeral services
Awatar użytkownika
Cae la madrugada
Y la noche acaba de empezar
La energía está elevada
Luces apagadas, solo la luna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Tym razem nie była na tyle pijana, aby być zazdrosną o swoją namalowaną kopię. Mogły współistnieć w jednej przestrzeni i dzielić się uwagą River. Zresztą chyba te kilka drinków na dobre zdążyło wyparować z jej organizmu. Jeśli coś inne mogło ją odurzać to wyłącznie obecność artystki, która działała na nią jak nikt inny. Nie powinna jednak pozwalać na to, aby dziewczyna była aż tak rozpieszczona i zdawała sobie z tego sprawę... Choć na to chyba było już nieco za późno.
Mogłyby pewnie spędzić czas w jakiś normalny sposób: pójść do kina, posiedzieć w barze bez dobierania się do siebie czy zrobić milion innych durnych rzeczy, które ludzie robili, aby po prostu być razem. Z nimi wszystko musiało być intensywne i sprowadzać się do jednego: dzikiego seksu, który był w stanie rozładować wszelkie emocje i dostarczyć River nowych inspiracji do tworzenia dzieł, które niekoniecznie nadawały się na widok publiczny.
- To mamy z tobą coś wspólnego - odpowiedziała, nie zamierzając pozostawać jej dłużną.
Czuła na sobie jej uważne i analizujące spojrzenie. Wiedziała, że Cross podziwia swoje dzieło, które powstało na jej skórze. Krótkie pociągnięcia pędza zastępowały tam tworzące niemniej ostre linie zadrapania, a jedyną farbą, która tworzyła poszczególne barwne plamy była rozlewająca się pod skórą krew z uszkodzonych naczyń. Zdecydowanie River potrafiła pracować z różnymi materiałami.
Uśmiechnęła się triumfalnie, gdy tylko River przyznała jej rację odnośnie obrazu. Na pewno pomogła jej uzyskać nieco lepszą perspektywę i wczuć się w rolę swojej modelki. Taka zmiana punktu widzenia musiała być w pewien sposób odżywcza.
Coraz łatwiej przychodziło im inicjowanie bliskości, która powoli wydawała się naturalna. Czemu miałyby sobie odmawiać tych drobnych gestów? W końcu one również były cholernie przyjemne. Zwłaszcza gdy miały za sobą pewne dużo intensywniejsze doznania.
Mruknęła z zadowoleniem, gdy tylko zauważyła jak River zaczyna jej poświęcać coraz więcej uwagi. Nie mogła powiedzieć, żeby się za tym stęskniła skoro od długiego czasu miała wrażenia jakby znajdowała się w samym centrum wszechświata swojej artystki. Taka już była rola muzy. Lekko zadrżała zarówno pod wpływem zimniejszego podmuchu wiatru jak i dotyku w miejscu, gdzie znajdowało się najdotkliwsze oparzenie.
- Wspominałaś już. Daj znać jak już go skończysz... Albo jeśli utkniesz i będziesz potrzebowała pomocy - zaproponowała, starając nie dać się rozproszyć przez ten delikatny dotyk, którym obdarzała ją w tym momencie Cross.
Chyba nie była jeszcze w stanie w pełni przywyknąć do faktu, że rysowniczka obdarzała ją taką delikatnością jakby naprawdę mogła się nasycić jedynie wodzeniem palcami po jej skórze i nie potrzebowała niczego więcej. Coraz częściej miała wrażenie jakby kawałek po kawałku wszystko zaczynało wykraczać poza nienawistny lub kreatywny seks.
- Och, czyli puszczasz mnie wolno? - zapytała zaczepnie.
Wciąż nie ruszała się z miejsca. Nie kiedy River wciąż trzymała w dłoniach jej nadgarstki, najwyraźniej, sprawdzając ślady na jej nadgarstkach jakby chciała się upewnić, że są prawdziwe.

River Cross
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
25 y/o
MAŁA LADY PANK
175 cm
twórczyni komiksów
Awatar użytkownika
Don't call your mother - don't call your priest
Don't call your doctor - call the police
You bring the razor blade - I'll bring the speed
Take off your coat - it's gonna be a long night
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Zacisnęła wargi nie chcąc się roześmiać. Spokój, który pojawiał się między nimi, gdy wreszcie czuły się względnie zaspokojone i zmęczone był naprawdę dziwaczny. Nawet ich przekomarzanie robiło się delikatniejsze. No żeby wyzywać się, kto tu jest bardziej irytujące, to już naprawdę poniżej godności! Kusiło ją, żeby odpowiedzieć coś w stylu z twoją starą mam coś wspólnego, ale to w sobie zdusiła. Jakoś nie zgrywało jej się jeszcze to z widokiem wymęczonego ciała Ruelle.
Modelka sprawiała wrażenie wyjątkowo z siebie zadowolonej. Spełniła dzisiaj swoją rolę perfekcyjnie. Pozwoliła pozbierać z siebie całą masę inspiracji i nawet dodała nowego sznytu do już powstającego dzieła. Powinna być z siebie dumna. Głowę River rozsadzały pomysły na kolejne dzieła. Robiła się jednak też bardziej krytyczna. Nie mogła rysować i malować wszystkiego, co jej myśli na palce przyniosą, bo nie ma przecież na świecie tyle papieru. No i trzeba było zacząć robić jakąś rozsądną selekcję. Jej muza była warta więcej niż dziesiątki bezsensownych bohomazów. Chciała ją częściej widywać taką zadowoloną z siebie, a na pewno tak nie będzie, jeśli przedobrzą.
— Przecież puściłam cię wolno już dawno temu — zauważyła, podnosząc wzrok znad jej nadgarstków. Uniosła dłonie, pokazując, że przecież nie ma złych zamiarów i nie trzyma jej tu na siłę. Może gdyby nie ten bezczelny uśmiech, można byłoby nawet uwierzyć w jej intencje!
— To ty udajesz, że nie pamiętasz, gdzie są drzwi — doprecyzowała i zanim jeszcze Prescott zdążyła nabrać powietrze, żeby się odszczekać, zamknęła jej usta pocałunkiem. Dalszych pyskówek nie słuchała już zbyt uważnie. Obserwowała, jak dziewczyna się ubiera, nie potrafiąc sobie odmówić tych widoków, ale nie namawiała ją tym razem, żeby została. Nic się raczej od ostatniego spotkania nie wydarzyło, co miałoby zmienić zdanie Prescott. Zamknęła wreszcie za nią drzwi i westchnęła ciężko. Potrzebowała prysznica. I ciszy. I snu. Wszystko to będzie trudne do osiągnięcia z dojmującą obecnością Rue na sztaludze. Przynajmniej tym razem wzięła ze sobą majtki. Nawet dwie pary! Co ciekawe, obie w kieszeniach.
koniec
Ruelle I. Prescott
Werka
ODPOWIEDZ

Wróć do „#16”