ODPOWIEDZ
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor


035.
babysitting and buried truths
what can go wrong?

Gdyby ktoś jeszcze tydzień temu powiedział jej, że swoje wolne, piątkowe popołudnie będzie spędzać ze swoim narzeczonym i… cudzym dzieciakiem, pewnie by go obśmiała. Ale przecież oni w ostatnim czasie wiecznie się w coś pakowali. Można nawet powiedzieć, że więcej niż przed wyjazdem do Meksyku, jakby te wszystkie problemy innych ludzi po prostu się na nich nawarstwiały. Przyklejały jak magnes do lodówki. Dalton, klub Noriegi, pogróżki, nowa managerka, Eliot, półświatek, Marie, sprawa zaginięcia Luciano, a wisienką na torcie w tym wszystkim oczywiście była tajemnicza Sofia, która wyglądała trzydzieści lat temu jak zaginiona siostra Pilar.
Może właśnie dlatego, kiedy samochód Madoxa stanął na podjeździe, Stewart nim wysiadła westchnęła głośno. Przymknęła oczy na krótką chwilę i powtórzyła sobie po raz kolejny, że przeszli tu pomóc Almie, a nie szukać jej rodziny. Miała się tym już nie interesować, nie fiksować. Przecież podarła zdjęcie, nie chciała mieć z tym nic wspólnego, a jednak gdzieś z tyłu głowy to wszystko nie dawało jej spokoju.
Wziąłeś rękawice? — dopytała, kiedy już zabrała się za odpinanie pasa, bo dopiero teraz przypomniała sobie, że przecież obiecali Emilio, że znowu pograją z nim w piłkę. Nacisnęła na klamkę i wygramoliła się z samochodu, jednak nim doszli do drzwi frontowych, to złapała jeszcze Madoxa za materiał kurtki i przytrzymała na moment. Przeskoczyła przed niego, wchodząc na jeden schodek, sprawiając, że teraz byli tego samego wzrostu. — Jakbym chciała zrobić coś głupiego, to potrzebuje, żebyś mnie powstrzymał, okej? — poprosiła go, nawet na moment nie spuszczając spojrzenia z pięknych, czekoladowych oczu, podczas gdy jej dłoń zacisnęła się mocniej na materiale kurtki. Nie musiała nawet mówić o co jej chodziło. Przecież to było oczywiste, że o Sofie. — Idziemy pilnować młodego, nie grzebać babce w rzeczach — dodała, ale chyba bardziej chciała tym zdaniem przekonać samą siebie niż jego. I może dodałaby coś jeszcze, gdyby nagle tuż za nimi drzwi wejściowe nie otworzyły się z impetem, a z nich wypadł nie kto inny jak Emilio.
Madox! Pilar! — krzyknął zadowolony, podbiegając do nich. — Widziałem was już z okna, od razu wiedziałem, że to wy! Chociaż macie dzisiaj inny samochód… — spojrzał w kierunku samochodu Noriegi, a oczy jakoś naturalnie mu się zaświeciły. — Łaaa, ale fura. To twoja? — zadarł głowę na Madoxa i autentycznie przyglądał mu się jakby był jakiś wielkim bohaterem albo urwa Bogiem. No trochę był, szczególnie w oczach takiego dzieciaka — nie dość, że miał kasę, piękną dziewczynę, to jeszcze woził się pięknymi furami. — Pojedziemy na przejażdżkę?
Emilio, niño! Gdzie ty biegasz po trawie w tych kapciach! — krzyknęła Alma stając w progu. Miała już na sobie płaszcz oraz torebkę przewieszoną przez ramię. — Do domu, raz! Vamos — pogoniła go i chociaż nic z jej słów nie było do Pilar i Madoxa oni też tylko po sobie popatrzyli i ruszyli prawie biegiem razem z dzieciakiem do środka. Pilar od razu doskoczyła do Almy pytając jak się czuła i czy wiadomo cokolwiek z mamusią, ale okazało się, że wciąż jest pod obserwacją, bo jej stan jest ciężki. A potem zaprosiła ich do środka i kazała się rozgościć.
Jedliście coś? Tutaj macie obiad — wskazała na lodówkę. — Emilio niby już coś skubnął, ale jak uda wam się wcisnąć w niego chociaż trochę zupy, to będę wam dozgonnie wdzięczna — przeszła się wzdłuż kuchni, pokazując jej coraz to kolejne rzeczy. — Telewizor może dopiero, jak zrobi zadanie — spojrzała na syna. — I nie ma żadnego ale. Masz się słuchać Pilar i Madoxa, rozumiesz? — zmierzwiła go po głowie, a zaraz potem w to samo miejsce złożyła przelotny całus. — Powinnam być za jakie dwie godziny. Jak coś to dzwońcie. Jestem pod telefonem — dodała, a potem wybiegła, nawijając, że zaraz spóźni się na autobus. Pilar nawet chciała zaproponować, że Madox ją podwiezie, ale Alma rzuciła, że nie trzeba i wyleciała z mieszkania, trzaskając drzwiami. A oni zostali sami z Emilio… który już łapał za pilot od telewizora.

:pilar2:
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

050.
For two people who swore they weren’t ready for kids,
they looked dangerously natural doing this.
Madox zaparkował swoje czerwone BMW na podjeździe i jeszcze odwrócił się do Pilar, widział jej minę, więc zaraz sięgał ręką do jej kolana, żeby poklepać ją po nim, tak na pokrzepianie. Jeśli o Noriegę chodzi to on zamierzał się trochę pobawić z Emilio, pograć w piłkę, kiedy Stewart będzie robiła swoje. Chociaż ona przecież zarzekała się ostatnio, że nie będzie szukać matki i porwała to zdjęcie...
A on je posklejał i miał w portfelu. Pochylił się w jej kierunku.
- Wziąłem, i mam też dla ciebie niespodziankę... Ale zobaczysz w środku - chciał ją pocałować, ale wtedy Sombra, który leżał spokojnie na tylnej kanapie wystawił łeb do przodu, między nich - Sombra, zjeżdżaj - rzucił Madox odganiając psa. No nie mógł go zostawić w mieszkaniu, mając w perspektywie to, że będą grali w piłkę na podwórku, a Emilio też się pewnie ucieszy. Sombra zresztą wyglądał dzisiaj bardzo elegancko z czerwoną bandaną pod szyją.
Wysiedli z samochodu, a Madox od razu przywołał do siebie psa, Sombra szedł za nim jak cień, a kiedy Pilar go zatrzymała, to zaraz siedział koło niego na trawie.
- Okej - odpowiedział od razu, ale zaraz opierał dłonie na jaj biodrach - jakbyś chciała popić mentosy coca colą, czy coś? - zapytał głupio, ale zaczepiał ją, a zaraz przysunął się bliżej, tak, że musiała się oprzeć na jego torsie - jeśli ty ich nie przegrzebiesz, to ja to zrobię... Ale jestem w tym kiepski - odchylił do tyłu głowę - bo wiesz, że ja nie umiem bez bałaganu - nie umiał rzeczywiście. Wyprostował się zaglądając w jej piękne, brązowe oczy - siempre estaré... - zawsze będę..., zaczął, ale nie dokończył, bo Emilio już do nich wyleciał i nawijał jaki mają fajny samochód i psa. A zaraz głaskał Sombrę, który przecież uwielbiał dzieci. Od razy dawał Emilio swoją piłkę - moja, ale Pilar ma jeszcze lepszą, tylko dwuosobową, Sombra się nie mieści - wyjaśnił oglądając się na swoje auto, rzeczywiście robiło wrażenie, w międzyczasie splótł palce Pilar ze swoimi, żeby wiedziała, że co nie postanowi, to on zawsze będzie ją wspierał - możemy kiedyś gdzieś jechać - Madox pokiwał głową, może nie powinien obiecywać tego Emilio, ale z drugiej strony, to on przecież mógł wziąć chłopaka na przejażdżkę. Madox, który nie lubił dzieci.
Weszli do środka i Noriega też przywitał się z Almą, a później zaproponował, że ją podrzuci, ale ona już wychodziła, a oni zostali sami, z dzieciakiem i psem, którzy już obaj wpakowali się na kanapę i odpalali telewizor. I chociaż Pilar chciała iść do nich, pewnie zabronić. Bo jednak Madox to widział Stewart jako taką surową, ale sprawiedliwą... matkę. Kiedyś. Ale jej nie pozwolił, szarpnął ją za rękę w kierunku kuchni, gdzie na kuchence stał obiad.
- Daj im chwilę, a my zagrzejmy obiad... no i muszę ci coś pokazać - oczywiście, że musiał, już nie mógł wytrzymać. Ale najpierw zerknął jeszcze na garnek - myślisz, że się uda? - oni byli tak źli w gotowaniu, że nie było to takie pewne.
Chociaż...
Jak Pilar stanęła przy kuchence, to on zaraz stanął przed nią, żeby znowu oprzeć jej ręce na biodrach - zamknij oczy - poprosił ją, ale kiedy popatrzyła na niego podejrzliwie, to zaraz dodał - nie uwierzysz... - i to już chyba ją zachęciło. Dobrze, że Emilio odpalił już kreskówki, bo zajął się sobą, a Madox w tym czasie przesunął coś po blacie, co Stewart mogła słyszeć, a zaraz jeszcze przysłonił jej oczy jedną ręką, a palcem wskazującym drugiej ręki sięgnął do jej pełnych, gorących warg, żeby je rozchylić - spróbuj... - podłożył jej pod usta coś... A jak spróbowała to okazało się, że to buñuelos. A kiedy już otworzyła oczy, to Madox trzymał w ręce takiego jednego, trochę krzywego, ale w smaku był dobry i z cynamonem. Zaraz jej podkładał pod nos całą miseczkę takich - i jak? musiał ją zapytać od razu. A oczy to mu błyszczały prawie tak jak Emilio na tą całą zabawę z nimi i z psem, jak u dzieciaka - zgadnij kto je zrobił? - kolejne pytanie, sam też sięgnął po jednego takiego pączuszka i aż zamruczał, kiedy zjadł go w dwóch gryzach - tylko, żeby młody nie zobaczył, że jemy je przed obiadem, bo Alma nie pozwoliła - wyjrzał do salonu na dzieciaka, ale on bawił się z Sombrą i wpatrywał w telewizor. A co do tego kto zrobił buñuelos…
No to ciekawe czy Pilar zgadnie.

Adivina quién hizo estos buñuelos ‧₊˚ 🍪 ⋅ ☆
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Problem w tym, że ona wcale nie chciała grzebać w rzeczach babki.
Chciała.
To zdecydowanie nie była jej sprawa i zresztą jak Noriega słusznie zauważył, nie powinna się w to mieszać. Kobieta ze zdjęcia z pewnością była czystym przypadkiem, który nie miał z nią nic wspólnego. Cała ta sprawa mogła nie być niczym specjalnym. Musiała być. Chociaż kiedy on zamiast zachęcić ją do opuszczenia nagle zaczął ją do tego namawiać, bo on zrobi większy bałagan, Pilar spojrzała na niego z lekkim wyrzutem.
Pierwsze mówił jej, żeby się nie nakręcała, że przecież to mógł być po prostu zwykły, pusty trop, a teraz stał przed nią i nawijał o tym, jak powinna to zrobić, gdzie dosłownie przed chwilą prosiła go, żeby wybijał jej z głowy durne pomysły. No tylko zastanówmy się, kogo ona o to poprosiła. Madox miał naprawdę od groma zalew, ale asertywność, szczególnie względem niej zdecydowanie do nich nie należała. Nie było czasu na większe dyskusje, bo zaraz znaleźli się w środku, a Alma wybiegła jak oparzona.
Nie uważasz, że była jakaś dziwna? — spytała jeszcze nim zdążyli się z czymkolwiek rozłożyć, a Emilio ścigał się z Sombrą po salonie. — Alma. Czemu nie chciała, żebyś jej podwiózł? — w końcu powinno jej to być na rękę. Kto chciał jeździć autobusami, jeszcze w zaawansowanej ciąży, kiedy mógł po prostu dostać podwózkę? W dodatku przyjechali przez dobre dwadzieścia minut przed czasem, to gdzie ona tak naprawdę się śpieszyła? Dziwne to wszystko było i może nawet by podyskutowali coś więcej na ten temat, ale wtedy Emilio złapał za pilota, gotowy odpalić bajkę. Oczywiście, że Pilar już chciała do niego wystartować. Szkoda tylko, że Madox zdążył szarpnąć ją za ramię i przytrzymać nim ona zdążyła się ruszyć. Spojrzała na niego z wyrzutem.
Ale co chwilkę, przecież sekundę temu Alma powiedziała, że ma ban na oglądanie, dopóki nie zrobi zadania — przypomniała słowa kobiety, tak, jakby Madox zapomniał. I może dla niego to było normalne, takie naginanie zasad, ale akurat ona wychowała się w miejscu, gdzie wyjątkowo mocno się tego pilnowało. Była nauczona, że polecenia wykonywało się w odpowiedniej kolejności, a rozrywka była wyczekaną nagrodą, która doceniało się o wiele bardziej z ciężką pracę, która była wykonana. Tylko Pilar mogła sobie gadać, ale Maodx już nawijał o swoim, już mówił, że miał dla niej niespodziankę i kazał zamykać oczy. Jak mogła mu odmówić?
Nie uwierzę — powtórzyła po nim i wyciągnęła ręce do przodu, żeby oprzeć je na ramionach swojego narzeczonego. Nie miała pojęcia, co kombinował, ale i tak chciała go mieć blisko. Trochę liczyła, że zaraz wpije się w jej usta, skoro młody i tak oglądał zakazane bajki, ale ku jej zawodzie on tylko czymś szurał, a zaraz jeszcze kazał jej próbować. Czując jego palce na własnej wardze oczywiście pierwsze musiała go dziabnąć zebrami i dopiero potem rozchyliła usta, przyjmując na kubki smakowe… — Buñuelos — mruknęła bardziej do siebie niż do niego i chociaż wcale nie była jeszcze głodna, tak czując ten obłędny smak na języku i idealna mieszankę słodkości oraz cynamonu aż mruknęła pod nosem. — Delicioso — rzuciła powoli otwierając oczy i odnajdując jego spojrzenie. Nie miała pojęcia, że Alma zrobiła również deser do tego całego jedzenia, chociaż kiedy Madox powiedział jej, żeby zgadła kto je robił, spojrzała na niego spojrzenie. — No kto? — wykonała krok do przodu, żeby zgarnąć z miski jeszcze jednego i władować go sobie prosto do ust. Jeśli nie Alma, to w pierwszej kolejności obstawiałaby Ricziego, ale on przecież był jeszcze na rejsie z Roską. No bo chyba nie… — No gadaj, że ty — spojrzała na niego jakoś podejrzliwie. Bo niby kiedy? Chociaż trzeba przyznać, że buñuelos, które były w misce faktycznie były jakieś uroczo krzywe.
Nim jednak zdążył jej odpowiedzieć, coś w telewizorze trzasnęło, ktoś strzelił, a Emilio cały się aż poderwał z kanapy, aż Sombra warknął na ekran. To sprawiło, że Pilar na moment przeniosła spojrzenie z obłędnie ciemnych oczu Noriegi na salon i ruszyła w ich stronę.
Co ty oglądasz? — aż się zainteresowała i to… nawet nie wyglądało na bajkę, biorąc pod uwagę, że co drugie słowo padały jakieś kurwy i inne obelgi, a facet odstrzelił drugiemu kroczę. Pilar od razu złapała za pilot i nacisnęła czerowny przycisk. Emilio jęknął zawiedziony. — Słyszałeś, co powiedziała mama. Leć zrobić to zadanie, a potem trochę pogramy.
A nie możemy pierwsze pograć?
Nie, bo potem mamy dla ciebie jeszcze inne atrakcje.
A jakie? — zainteresował się, przestając w końcu jęczeć.
Same fajne — spojrzała przelotnie na Noriegę, który stał przy misce z buñuelos.
Ale ja nie umiem tych zadań, te pytania są jakieś głupie.
To przynieś to, to ci pomożemy — zarządziła stanowczo, a kiedy Emilio jeszcze coś tam mruczał pod nosem i próbował patrzeć na Madoxa, żeby może mu pomógł, Pilar posłała mu dosłownie matczyne spojrzenie, które nie znosiło sprzeciwu. I co? I Emilio faktycznie pobiegł po schodach do pokoju po te rzeczy.
Za ten czas Stewart wróciła do kuchni i lekko pchnęła Noriegę na blat, przysuwając się do niego niebezpiecznie blisko.
To kto robił te buñuelos? — dopytała, wspinając się na palcach, dłonie osadzając na tyłach jego rozgrzanego jak zwykle karku. — Bo jak mój narzeczony, to…

Delicioso
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Może i Madox powiedział jej, żeby się nie nakręcała, ale przecież nie chciał, żeby całkowicie odpuszczała. Może tylko, żeby podeszła do tego trochę bardziej na chłodno. Tylko czy w ich przypadku dało się na chłodno?
Ciężko stwierdzić, bo kiedy oni tylko weszli do domu Almy, to od razu zrobiło się zamieszanie, ta zaczęła im dyktować co Emilio może, a potem wybiegła z domu jak oparzona, mimo tego, że Madox zaproponował jej podwózkę.
Uniósł jedną brew na pytanie Pilar, bo akurat obserwował Sombrę i Emilion, chociaż kiedyś uściśliła, że chodziło jej o Almę, to zaraz skinął głową.
- Ale wiesz, że ona od kilku dni jest dziwna, jakby coś ukrywała - spojrzał jeszcze w kierunku drzwi, a zaraz przeniósł spojrzenie na Stewart, a widząc jej pytającą minę, przewrócił wesoło oczami - no wiesz... w poniedziałek przywiozłem jej kasę, a we wtorek zrobiła listę i zrobiłem zakupy, no bo jak ona miała to zrobić z takim brzuchem? W środę tylko zajrzałem, a wczoraj miałem do niej sprawę - wzruszył ramionami. Ale już wiadomo czemu Sombra czuł się tutaj tak swobodnie, bo pewnie to nie jego pierwsza wizyta.
Prawda jest taka, że Madox niby siedział w klubie całymi dniami, ale w międzyczasie robił sobie pełno wyjść, no bo przecież musiał iść na siłownię, albo na trening piłki, albo na sparing, jeszcze wpadał do domu wyprowadzić psa, bo Sombra musiał mieć chociaż jeden spacer z nim, albo bieganie po parku, a jak się okazało to cały ten tydzień wpadał też do Almy. On wiecznie coś robił, nigdy się nie zatrzymywał. Ale odpadała mu ostatnio policja, gdzie się nie pokazywał, bo tam jego łącznikiem miała być Pilar, i William, a do tego Pati radziła sobie całkiem nieźle, to chyba mógł sobie pozwolić.
Tak jak teraz pozwolił sobie zadecydować, że Emiliom może chwilę pooglądać bajkę.
- Przecież zrobi to zadanie - mruknął, bo akurat Madox to też nigdy nie był pierwszy do lekcji, tylko do telewizora, do gry w piłkę, albo biegania po Medellin i włażenia na wszystkie drzewa - mamy nie ma, to niech też ma trochę labę - może nawet tutaj nie tyle chodziło o Emilio, a bardziej o to, że Noriegę aż skręcało, żeby pokazać Pilar, co on miał dla niej za niespodziankę.
I zaraz jej ją pokazywał, chociaż kiedy ugryzła go w palec, to się szarpnął i najpierw chciał ją szczypnąć zębami w brodę, ale finalnie złożył gdzieś w kąciku jej ust przelotny pocałunek, a potem to buñuelos na języku.
Uśmiechnął się, kiedy stwierdziła, że są pyszne, bo według niego też były, a na pewno robione z sercem i miłością, opłacone dziurą wypaloną w koszulce i miską, która niechcący stłukł.
Już miał jej powiedzieć, że on, nawet nabrał w płuca powietrze, żeby jej od razu nakreślić całą historię jak wpadł tutaj z zakupami, a Alma zrobiła buñuelos, a on stwierdził, że w końcu musi się nauczyć je robić, i wtedy ona zaproponowała mu pomoc... Co prawda wtedy jeszcze nie wiedziała jak chujowym kucharzem był Madox i pewnie żałowała, jak on nawet nie umiał za dobrze rozbić jajka, tylko nasypał skorupek i potem je wybierał, ale... udało im się, a dodatkowo Alma pokazała mu trochę trików, takich prostych, jak na przykład to, żeby z jajkiem pomóc sobie nożem, a nie walić na oślep o szafkę.
Tylko, że w telewizorze coś się zadziało, a Pilar ruszyła tam od razu, Madox oparł się o blat patrząc na nią i czuł w kościach, że młody zaraz dostanie reprymendę. Uśmiechnął się widząc jak Emilio nie daje za wygraną.
- Ja bym się jej słuchał, ona robi w policji, jednym ciosem łamie nos i kładzie na ziemie bandytów - rzucił, kiedy Emilio jeszcze próbował mówiąc, że on wcale nie ma zadań, że mama to wymyśliła, ale chyba się przestraszył, że Pilar nie oszuka, bo w końcu jęknął, że już idzie i poleciał na górę, a Sombra razem z nim.
Madox ruszył się do przodu, kiedy Stewart wróciła do kuchni, do niej, ale cóż z tego, jak ona zaraz pchnęła go do tyłu, więc znowu wylądował na szafce i znowu łapał jej ciemne spojrzenie sięgając do niej - to będzie straszne... Pewnie te zadania są tak skonstruowane, żeby zrobić z nas debili - mruknął i może nawet dodałby coś jeszcze, ale Pilar już znowu stała tak blisko niego, że on automatycznie się do niej wyrywał, pochylał w jej kierunku - no... ja... - zaczął, ale znowu nie opowiedział jej całej historii, jak do tego doszło, bo ona zaczęła to, że jak jej narzeczony, to..., a Madox od razu musiał zapytać - to co? - bo przecież nie byłby sobą, gdyby tego nie zrobił. I tego, co później też. Wyrwał się do niej znowu, a zaraz sunął palcami na jej pośladki, na których zacisnął je mocniej, żeby posadzić ją na kuchennym blacie, obok miseczki z buñuelos. Stanął między jej udami i przyciągnął ją do siebie bliżej, tak, że ozdobna klamra jego paska wbijała jej się w podbrzusze - dla ciebie... zrobię wszystko - ułożył te słowa na jej pełnych wargach, ale zamiast ją pocałować, to się odsunął i zaraz nawijał - Alma powiedziała, że jak poćwiczę to będę robił zajebiste buñuelos, bo raz poprosiłem Ricza, ale on to jakieś wymyślał, z kremem, z glazurę, z chujem mujem, a te są proste i pyszne, domowe, takie jak robiła matka - na potwierdzenie swoich słów nawet sięgnął po jednego i odgryzł kawałek, a drugą połówkę dał Pilar. I znowu pochylał się do jej pełnych, gorących ust, z których nawet ściągnął językiem resztkę cukru z cynamonem, ale po schodach już leciał Emilio, więc Madox z bólem się od niej odsunął - mówiłem, żeby dać mu oglądać bajkę... - mruknął i wywrócił oczami, a na koniec jeszcze cmoknął ją przelotnie, tylko to już nie umknęło uwadze Emilio, który wszedł do kuchni z zeszytem.
- Co robicie? - zapytał patrząc na nich podejrzliwie.

Por ti... haré cualquier cosa ✿˚ ༘ ⋆。♡˚
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Alma może i faktycznie była trochę dziwna. Na pewno bardziej tajemnicza odkąd po raz pierwszy do niej przyjechali. Wtedy jakoś ochoczo rozmawiała o wszystkich potencjalnych poszlakach, jakie mogłyby pomóc w znalezieniu Luciano, a przez ostatnie kilka dni jakoś tak… unikała odpowiedzi. Na wszystko odpowiadała, że nie wie i o wiele bardziej zbywała temat. Pilar już nie raz widziała podobne schematy i w większości przypadków taka zmiana zachowania wynikała z czegoś, z jakiś postępów w śledztwie, o których świadkowie bali się albo nie mogli mówić. Miała nadzieje, że to nie to drugie.
Za to Emilio nie bał się wcale… wchodzić w dyskusje z Pilar na temat tego, że wcale nie miał zadania i matka tylko tak gadała. Całe szczęście Pilar co do tych tematów miała wysoką dyscyplinę i ani na moment nie dała mu sobie wejść na głowę. Chociaż trzeba przyznać, że argument Madoxa o tym, że powinien się jej słuchać bo była z policji i łamie nosy był całkiem… zajebisty. Aż na moment się do niego odwróciła i puściła mu oczko. Oboje coś wiedzieli o tych połamanych nosach. Żeby to raz…
Jak przyniesiesz, to pokaże ci odznakę — dodała do tego wszystkiego jeszcze kolejny argument. Dzieciaki przecież kochały policjantów i strażaków. I Emilio wcale wiele się o nich nie różnił, bo po jej słowach już kompletnie uciął dyskusję i pobiegł po zadania, które oni mieli pomóc mu zrobić. Ryknęła śmiechem na kolejne słowa Noriegi, że to będzie ciężkie, podchodząc bliżej i przesuwając go do blatu. — Myślisz? On ma dziewięć lat, to przecież wtedy to się chyba uczą dopiero pisać i czytać — wzruszyła ramionami, podczas gdy te jej przesuwały się po torsie swojego narzeczonego. Pilar nie była aż tak negatywnie nastawiona na to odrabianie lekcji. Może nie będzie aż tak źle. W dwójkę jakoś dadzą sobie radę.
Poza tym tutaj nie było co myśleć za dużo na ten temat, bo Emilio i tak pobiegł na górę, a oni nie dokończyli przecież tematu buñuelos. W końcu kiedy Madox przyznał się, że to on je zrobił, Pilar chciała się do niego wyrwać, przysunąć jeszcze bliżej, a najlepiej to szarpnąć za koszulkę i powiedzieć, że jeśli to jej narzeczony to… ale wtedy on przytaknął, że to naprawdę jego dzieło i przesunął się palcami na jej pośladki. Jęknęła cicho, gdy te zderzyły się z twardym, chłodnym blatem, a nogi jak na zawołanie oplotła wokół jego bioder, żeby przyciągnąć go jeszcze bliżej.
Creo que querré casarme pronto. to chyba będę się chciała hajtać już zaraz, wyjaśniła prosto przy jego twarzy, spoglądając w obłędnie czekoladowe oczy, zaraz jednak się uśmiechnęła. — Chociaż nie, to miało być za masaż… — którego przecież w końcu nie dostała. Wciąż chodziła pospinana, ale przynajmniej mieli już sejf w chacie i jeden problem z głowy, na którego miejsce pewnie przyjdzie kolejne dziesięć, ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie oni, bo Pilar już błądziła dłońmi po ciele swojego mężczyzny, wciąż kręcąc głową z niedowierzaniem. No nie mogła wyjść z zachwytu, że on w ogóle chciał coś takiego zrobić. Nauczyć się tego. Dla nich i do tego były przecież zajebiste w smaku.
Docisnęła się do niego, gdy powiedział, że dla niej zrobi wszystko. Niby oboje o tym wiedzieli, ale jednak w takich przypadkach jak ten, kiedy faktycznie się to pokazywało, nawet z tak odklejonymi rzeczami jak pączki… no tylko oni wiedzieli jak wyjątkowe to było.
Pero tengo suerte — cmoknęła gdzieś w jego szyję, tuż pod uchem, nazywając się szczęściarą, a potem pozwoliła mu opowiedzieć tą całą historię z Almą i tym jak ona potrafiła go nauczyć, a Riczi nie, tylko usta Pilar za ten czas nie mogły przecież próżnować. Już składały mokre pocałunki na wytatuowanej szyi, by zaraz potem przesunąć językiem za ucho, które finalnie złapała w zęby. — Pokażesz mi w domu. Chce zobaczyć jak gotujesz… — mruknęła, wciskając ręce pod koszulkę, zaczepiając jego rozgrzaną skórę. — Najlepiej bez koszulki — dodała jeszcze nim podał jej kolejny kawałek pączka, mrucząc zadowolona, gdy zgarnął z jej ust nadmiar cukru. Tak się zafiksowała na jego punkcie, że kompletnie zapomniała, że przecież nie byli u siebie i wcale nie przyszli tutaj, żeby świntuszyć — chociaż to wychodziło im wszędzie wyśmienicie — a pilnować dzieciaka. Dzieciaka, który swoją drogą po chwili już zbiegał po schodach i pytał, co robili. A Pilar… no była kurwa najgorsza w te całe tłumaczenia, bo zamiast powiedzieć że sprawy dorosłych, to ona…
Sprawdzamy — rzuciła chyba pierwsze, lepsze słowo, jakie przyszło jej do głowy.
A co sprawdzacie? — no ale kurwa o było do przewidzenia, że Emilio nie da za wygraną.
Sprawdzamy blat — tak Pilar, teraz na pewno się odczepi. Spojrzała na niego wymownie, ale on też tak na nią spojrzał, jakby tym razem nie chciał jej odpuścić. — A bo założyliśmy się z Madoxem, czy te blaty… no czy one są solidne. I Madox powiedział, że tak, a ja że nie i pewnie mnie nie utrzymają. No i… — poruszała się lekko biodrami, czego oczywiście nie przemyślała, bo jej uda otarły się o kroczę Noriegi, aż musiała złapać więcej powietrza w płuca. — No i okazało się, że faktycznie są — ale świetna historia, normalnie nic tylko dodać ją kurwa do księgi rekordów Guinnessa za bardziej zjebaną wymówkę. Tylko ku jej zaskoczeniu, zaraz się okazało, że…
To są mocne blaty! Tata sam jej tu montował — wtrącił się, jakby faktycznie to kupił, aż Pilar popatrzyła zaskoczona po swoim narzeczonym. — Serio, one wszystko wytrzymają — i sam na jeden wskoczył, siadając tuż obok niej. — Nawet ciebie Madox by utrzymały — wskazał w niego paluchem. — I nawet jakbyś wziął na kolana Pilar, a ona jeszcze mnie a ja jeszcze… WIELKIEGO ARBUZA! — pokazał im jak wielkiego. — Nawet wtedy by wytrzymały — wciąż nie mgła wyjść z podziwu, że on to podłapał, dlatego tylko zrobiła wielkie oczy, jakby była zafascynowana jego słowami i pokiwała głową, że miał totalną rację. Oczywiście. Przez moment nawet myślała, że Emilio zaraz będzie chciał szukać wspomnianego arbuza, bo nawet zaczął się rozglądać, więc Stewart złapała jeden zeszyt spod jego pachy.
Im szybciej zrobimy te zadania, tym szybciej pójdźmy pograć w piłę — wtrąciła się, widząc jego grymas na twarzy. — To co mamy pierwsze?
Przyroda — rzucił średnio zadowolony, a Pilar za to uśmiechnęła się szerzej.
O, Madox jest w to świetny — powiedziała i przykleiła mu zeszycik do klatki piersiowej, zaglądając w jego ciemne oczy. — Wiesz ile on zna niesamowitych ciekawostek o zwierzętach?

Creo que querré casarme pronto
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
- A mi nie pokazałaś... i mundurka też nie - wywrócił oczami, kiedy Pilar powiedziała do Emilio, że pokaże mu odznakę, ale dzieciak zaraz leciał po swoje zadanie domowe, a Madox się zastanowił co on tam rzeczywiście może mieć, skoro miał dziewięć lat. Szlaczki już chyba nie, może jakieś literki? - nie wiem... a zamiast stopni dostają jeszcze uśmiechnięte i smutne słoneczka? Ja takie dostawałem, takie zazwyczaj - i zrobił jakąś krzywą minę, ale zaraz wyrwał się do swojej narzeczonej, znowu, bo okazało się, że buñuelos zrobił jednak na piątkę...
No dobra może na trzy, biorąc pod uwagę to jakie były krzywe, ale smaczne, a to już coś.
A jeszcze kiedy Pilar podsumowała to tak, że chyba będzie chciała się hajtać już, zaraz, no to chyba jednak to musiały być naprawdę dobre buñuelos, aż Madox uśmiechnął się do niej i pochylił tak, że już ich oddechy mieszały się w jeden lądując na ich policzkach - en cualquier momento - w każdej chwili, bo on by mógł nawet jutro się z nią ożenić, nawet dzisiaj, z Emilio pod opieką. Chociaż na jej kolejne słowa zaraz przewracał wesoło oczami, które zjechały na dół gdzieś na jej uda - ale nie założyłaś sukienki - podniósł spojrzenie na jej piękne, błyszczące oczy i uśmiechnął się zaczepnie, palcami sunąc po jej udach, zaczepiając krótkimi paznokciami o szwy na jej spodniach. No bo prawda jest taka, że mieli tu pilnować dziecka i grać w piłkę, a nie... zaczepiać się na kuchennym blacie.
Ale to czasem było silniejsze od nich, bo przecież biorąc pod uwagę ich zerowe, albo minusowe? Umiejętności kulinarne, to to, że chcieli się dla siebie czegoś nauczyć, albo w ogóle coś zrobić, śniadanie na przykład, było trochę godne podziwu. I niby w domu mieli teraz wygodnie z Riczem, ale przecież nie zawsze tak będzie.
Zawsze jednak pełne, gorące usta Pilar na jego szyi działały na niego niesamowicie, aż odchylił głowę na bok, a kiedy schodziła pocałunkami do jego ucha, to mruknął jak dziki kot, nie koteczek, gdzieś w trakcie tej swojej opowieści. I jeszcze mocniej ją do siebie przyciągnął.
Dopiero kiedy Stewart powiedziała, że chce zobaczyć jak on gotuje... To było trochę dużo powiedziane, ale...
- Nago... - rzucił od razu, a wtedy Pilar też powiedziała to, że bez koszulki, czyli tu jednak chyba nie chodziło wcale o umiejętności kulinarne, a mieli co do tego gotowania oboje jakieś kosmate myśli.
Uśmiechnął się do niej, dzieląc pączkiem, i już chciał się należycie wpić w jej, teraz słodkie od cukru, usta, ale wrócił Emilio, a zaraz pytał co robią.
Madox się zastanowił, bo często to on walnął coś, z czego trzeba było się tłumaczyć, ale teraz była to Pilar.
Sprawdzamy, zaczepił ją za kolano z takim spojrzeniem, jakby sam chciał jej zapytać, co oni tutaj sprawdzali, ale zrobił to Emilio. Nie dziwne w sumie.
No tak... blat.
Przesunął nawet po nim palcami, układając wytatuowaną dłoń tuż przy jej udzie. A kiedy poruszyła biodrami, to nabrał w płuca więcej powietrza.
- Mówiłem, że to zajebiste blaty... - rzucił i uśmiechnął się do Stewart, a zaraz wywracał oczami patrząc na Emilio - to znaczy solidne... Zajebiste to złe słowo, nie wolno mówić zajebiste, nawet jeśli coś rzeczywiście jest... zajebiste - ile razy jeszcze powtórzy to słowo? Chyba już nie powtórzy, bo Pilar aż sięgnęła, żeby mu zasłonić usta dłonią, i dobrze. A Emilio już nawijał o tym jakie to są mocne blaty. Madox znowu się uśmiechnął kiwając głową, i nawet nabrał powietrze w płuca, bo może znowu chciał powiedzieć, że zajebiste? Ale Stewart nie zabrała ręki, tylko spojrzała na niego zaskoczona, a Madox tylko ją uślinił, i kiedy już cofnęła palce to popatrzył na chłopaczka - tak jej właśnie mówiłem, że może na nim usiąść, i jeszcze ja bym do niej wlazł i moglibyśmy... mieć jeszcze z kilo mango, a one by wytrzymały, ale arbuza pewnie też - kiwnął głową i zaraz opierał się o ten blat obok Pilar obejmując ją ramieniem, odwrócił się w kierunku Emilio. Może nawet Madox zaproponowałby, żeby to przetestowali, bo to przecież lepsze niż lekcje, ale Pilar zadecydowała inaczej, a zaraz okazało się, że będą odrabiać...
- Przyroda? - Madox uniósł jedną brew, a zaraz drugą, jak Stewart powiedziała, że on jest w to świetny, żeby to tylko były pytania w stylu, czy niebo jest niebieskie, a trawa... No akurat w kolory Noriega był słaby, odróżniał tylko te podstawowe, a jakieś oliwki, burgundy, czy indygo to była dla niego czarna magia. Złapał zeszyt w palce i jeszcze zmrużył powieki zaglądając w ciemne oczy swojej narzeczonej, no ale przecież skoro Madox niczego się nie bał, to co to dla niego... przyroda.
Zaraz siedzieli przy kuchennym stole, a Emilio otwierał zadanie, które mieli rozwiązać, obaj z Noriega pochylili się nad ćwiczeniówką, gdzie rzeczywiście było dużo obrazków i różnych takich uśmiechniętych buziek, czy słoneczek. Ale też już jakieś miejsca na wpisywanie słów, bo to trzecia klasa podstawówki, czyli już nie przelewki.
- Zobacz Madox jakie głupie zadanie - Emilio pokazał mu je paluchem - jest bez sensu - pokręcił głową zezłoszczony, a Noriega przeczytał sobie zadanko.
- Proste - mruknął, a zaraz podniósł spojrzenie na Pilar, żeby jej to zadanie przeczytać, bo ona akurat usiadła na przeciwko nich, a Madox ramię z ramię z Emilio - wskaż cztery błędy przyrodnicze w historii - proste polecenie, wiec zaraz podniósł rękę, żeby popukać Emilio po czole - cztery błędy, czyli co tak naprawdę jest bez sensu, rozumiesz młody? Jak na przykład... latająca krowa - powiedział i spojrzał na chłopaka. Ale Emilio zaraz zaczął mu opowiadać, że widział kiedyś taki filmik, jak krowa rzeczywiście latała bo porwało ją tornado, a Madox aż parsknął - a ja nie widziałem takiego filmiku... Ale chodzi o to, że jakby krowa miała latać, to by miała skrzydła - dodał jeszcze, a Emilio pokiwał głową, że no chyba rozumie. Więc Madox przysunął sobie książkę i zaczął czytać na głos historię, znowu to jego aktorstwo na coś się przydało - Dzieci wybrały się na spacer do lasu, spacerowali po leśnej ścieżce, gdy nagle Emily krzyknęła - zobacz John! - nawet zmienił głos jako Emily, tak się wczuł - na gałęzi siedzi pingwin i zajada żołędzie - Madox parsknął, a Emilio chyba wyczuł, że coś jest nie tak. Już nawet chciał się odezwać, ale Madox kontynuował - Dzieciaki ruszyły dalej, a na polanie zauważyli stado saren, które szybko uciekały przed goniącym je... tygrysem - aż podniósł spojrzenie na Pilar, bo co to za odklejona historia? - Zrobiło się strasznie, więc dzieci postanowiły wrócić do domu, ale trafiły jeszcze na jeża, który chował się wysoko w swojej dziupli na drzewie przeskakując z gałęzi na gałąź - znowu spojrzał na chłopca, a zaraz dokończył - kiedy już wyszli z lasu Emily weszła w mrowisko, skąd mrówki wynosiły swoje zapasy. John śmiał się tak bardzo, że aż rozbolał go brzuszek - no i to już był koniec historii. Rzeczywiście jakaś bez sensu ta opowieść, ale błędy było widać na pierwszy rzut oka, chociaż Madox dał się nad tym chwilę zastanowić Emilio - no i co? Co ci nie pasuje? - zachęcił go w końcu. A chłopczyk spojrzał na Pilar, jakby to ona miała mu podpowiedzieć, a potem jeszcze raz w książkę.
- Ten pingwin na gałęzi, co je żołędzie - powiedział w końcu zadzierając głowę, żeby spojrzeć na Madoxa - przecież w lesie nie ma pingwinów i nie włażą na drzewa, a jedzą ryby - dodał pewny swego, a Noriega zaraz kiwał głową.
- Świetnie - pochwalił dzieciaka - to napisz tam, że pingwin - i pokazał mu palcem gdzie ma napisać, a kiedy Emilio stawiał te koślawe, wielkie literki, to Madox przeniósł spojrzenie na Pilar - w Medellin za to można spotkać papugi, tukany i kolibry - oczywiście musiał wtrącić ciekawostkę, ale chyba nawet bardziej kierował ją do Stewart, niż do dzieciaka. A jednak Emilio zaraz się zainteresował.
- A jak wygląda koliber? Nie widziałem nigdy takiego, papugę to widziałem - machnął nawet ręką, że to nic takiego - mamy taką w szkole - dodał pochylajac się nad zeszytem, wystawiając język i poprawiając literkę, która mu nie wyszła.

pero no llevabas vestido ˚.🎀༘⋆
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Oni chyba nie umieli normalnie.
Z kulturą.
Bo przecież kto normalny świntuszył pośrodku cudzej kuchni, siedząc na blacie, gdzie powinno się kroić jedzenie, w dodatku świntusząc o tym, jak to powinni następne gotowanie zorganizować sobie zupełnie nago. Cóż, całe szczęście, że oni wcale nie byli normalni. W każdej sytuacji potrafili się zaczepić, złapać jednej, głupiej myśli, a już po chwili kompletnie fiksować się na swoim punkcie. I pewnie gdyby nie przyszedł Emilio z zeszytami, to Pilar w końcu szarpnęłaby go do siebie należycie. W końcu jej wyobraźnia już pracowała na najwyższych obrotach, a do tego te buñuelos, które on sam zrobił… no przecież jak ona mogła siedzieć spokojnie, mają u boku tak gorącego, niesamowitego mężczyznę? Przecież taka wstrzemięźliwość graniczyła z jebanym cudem.
Tylko zaraz okazało się, że przyroda była idealnym kubłem zimnej wody na cały ich zapał względem samych siebie. W końcu trzeba było pomóc Emilio w zadaniu. A najlepiej to zrobić je jak najszybciej, żeby móc potem zająć się tymi bardziej fajnymi rzeczami, jak granie w piłkę, czy może faktycznie zgarnięcie Emilio na małą przejażdżkę? Mogliby zrobić kilka rundek po okolicy, na pewno byłaby to dla niego miła odskocznia od tego wszystkiego, co działo się ostatnio w domu.
Pilar zgarnęła z lodówki sok pomarańczowy i kiedy chłopaki już siadali przy stole, ona jeszcze wyciągnęła trzy szklanki i nalała wszystkim po porcji. Emilio od razu rzucił się na napój i aż trzeba mu było powiedzieć, żeby uważał, bo przecież było zimne, a on to wszystko łypnął na raz, a zaraz nawijał, że zamarzły mu zęby. Dzieci. Przecież z takimi to trzeba by było mieć oczy dookoła głowy.
Rzuciła ze zaraz mu przejdzie i przysiadła się po drugiej stronie stołu, podkulajac jedną nogę pod brodę. Zapatrzyła się na moment na swojego narzeczonego, jak tak intensywnie marczczył czoło, kiedy tłumaczył Emilio o latającej krowie, a zaś gdy ten powiedział, że jedną porwało tornado, Pilar ryknęła głośnym śmiechem.
Faktycznie tak było! Też to widziałam — odezwała się, a Emilio od razu się do niej uśmiechnął. I kiedy Madox czytał te wszystkie faktycznie kompletnie odklejone zdania, ona słuchała go z wyjątkową uwagą. W jego głosie zdecydowanie było słychać ten aktorski sznyt, którego nauczył się jeszcze w Medellin, kiedy jako nastolatek miał ambicje na granie na wielkich scenach. Zaśmiała się głośno na te pingwiny i jeża, też trochę dając Emilio większe fory we wskazaniu, które zdania były odklejone od logiki, ale to było silniejsze od niej. Chociaż z drugiej strony chłopaczek wydawał się całkiem zadany i inteligenty, na pewno sam również poradziłby sobie świetnie. Zaraz im zresztą pokazał jak świetnie.
Uśmiechnęła się pod nosem, gdy Madox go pochwalił. Niby nie lubił dzieci, a jednak obchodził się z nimi wyjątkowo dobrze. Aż Stewart znowu się zapatrzyła, chowając twarz za szklanką soku pomarańczowego, chociaż wystarczyło, żeby podniósł na nią spojrzenie, a zobaczyłby te ciemne oczy wpatrzone w niego jak w jakiś obrazek. Może to były głupie myśli, szczególnie na okres, w którym się znajdowali, ale Pilar była przekonana, że on naprawdę byłby świetnym ojcem. Odklejonym i impulsywnym, ale dobrym. Kurewsko dobrym. Wróciła na ziemie dopiero, gdy Emilio rzucił, że nigdy nie widział koliberka.
Nawet na zdjęciach nie widziałeś? — zainteresowała się, a chłopak pokręcił głową. — To chodź tu, pokażę ci — przywołała go do siebie, sięgając do tylnej kieszeni po telefon, żeby wygooglować dla niego zdjęcia drobnych ptaszków, a on od razu zeskoczył z krzesła i pobiegł na drugi koniec stołu.
Łaa, jakie piękne — zachwycił się Emilio, zaglądając Pilar przed przedramię. — A pokaż to — tak wciskał głowę na stolik, że nie wiedzieć nawet kiedy prawie na nią wlazł. Wiec Stewart złapała go nad brzuchem i wciągnęła do siebie na kolana, przesuwając palcem na różne zdjęcia. Nawet filmik się znalazł, a on zachwycał się tymi kolorowymi, pięknymi skrzydłami.
I one są takie maciupeńkie?! — dopytał po jednym ze zdjęć, gdzie było porównanie ptaszka do dłoni człowieka. Pilar skinęła głową. — Ale są super! To moje nowe ulubione zwierzątko!
A wiesz, że potrafią latać do tyłu? — mentalnie podniosła spojrzenie na Noriegę. Stewart też znała kilka ciekawostek, dokładnie tych samych, które powiedział jej wtedy pod drzewem mango w Medellin. Aż ciepły prąd zawędrował po jej plecach na samo wspomnienie tego pięknego dnia. — A wiesz, że ja mam nawet przy sobie piórko koliberka? — rzuciła po chwili, bo skoro Emilio tak się ekscytował tymi ptakami, to pewnie zaciekawiłoby go też to piórko. I faktycznie, oczy momentalnie mu się zaświeciły, aż podskoczył na jej kolanach i Pilar musiała go sobie przytrzymać, żeby przypadkiem nie spadł. A potem otworzyła naszyjnik i wyciągnęła z niego drobniutkie piórko, które nawet w ręce Emilio wyglądało na małe.
Ale tycie — Emilio wciąż się zachwycał, a słysząc, że dostała je od Madoxa, od razu spojrzał na niego ciemnymi oczami. — JAK CI SIE UDAŁO TAKIE ZDOBYĆ?! — zeskoczył z kolan Pilar o mały włos nie biorąc piórka razem ze sobą. Pilar złapała je w ostatniej chwili. — Zabierzesz mnie kiedyś do takich koliberków?! U nas tu w Toronto też takie są, prawda??

Un colibrí y un jaguar... sentados en un árbol y haciendo el amor
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Kiedy Pilar nalała im sok, to Madox też od razu sięgnął po szklankę i też wcale się nie przejął, że jest zimne, tylko może on nie wypił całego na raz, zostawił ze dwa łyki, ale rzeczywiście mroził zęby.
A zaraz też okazało się, że faktem była latająca krowa porwana przez tornado, bo Pilar przyznała Emilio, że tez ją widziała, i może nawet Madox podrążyłby jeszcze temat, ale już trzeba było zająć się zadaniem domowym, odbębnić, żeby można było grać w piłkę.
Zaraz czytał niestworzoną historię, a kiedy śmiech Pilar poniósł się po kuchni, to podniósł na nią spojrzenie. Lubił jej śmiech, był zaraźliwy, a oni przecież czasem mieli tak mało powodów do śmiechu, aczkolwiek i tak byli ekspresyjni. Wyrażali emocje na różne sposoby.
Tak jak teraz tymi przeciągłymi spojrzeniami w swoje oczy. Chociaż Madox zaraz skupił się na zadaniu, kiedy Emilio zgadywał, co nie pasowało z tej historii. Oczywiście, że go pochwalił, bo Esme też kiedyś chwaliła małego Madito, kiedy przynosił jej ohydne rysunki, albo lepił z nią jeszcze bardziej krzywe niż te dzisiejsze buñuelos. Zanim... zaczęli się od siebie odsuwać. A ona uciekała w kłótnie z mężem, którego nienawidziła, a Madox... on najczęściej uciekał z domu.
A teraz uciekł spojrzeniem do Pilar, kiedy tak się w niego wpatrywała, nawet puścił jej oczko i się uśmiechnął. Ale zaraz strzelał oczami w sufit nad tym zadaniem, bo po pingwinie, Emilio wpisywał już jeża, który przecież nie mieszka na drzewie. Ale zaraz większą uwagę niż ćwiczeniówce poświecił koliberkom. I teraz Madoxa wpatrywał się w Pilar jak w obrazek, kiedy pokazywała chłopakowi te zdjęcia koliberków. W międzyczasie sięgnął po ołówek i na jakimś skrawku papieru szkicował sobie tego maleńkiego ptaszka, bo Madox nieźle rysował, chociaż robił to rzadko. Słuchał zafascynowanego Emilio, rzeczywiście kolibry były niezwykłe, ale pingwiny też, co zaraz Noriega wtrącił.
- Ja nie widziałem nigdy pingwinów - Emilio spojrzał na niego dziwnie, chociaż zaraz powiedział, że on też nie, a potem już pakował się na kolana do Stewart. I Madox znowu się zawiesił na tym widoku. W ogóle oglądanie Pilar w takich rodzinnych relacjach to zawsze było dla niego jakieś niesamowite. Jak ona pomimo tego, że nie miała rodziny, umiała się zawsze odnaleźć. A zresztą w każdej sytuacji umiała. Niezwykłe to było. Ona była niezwykła.
Uśmiechnął się znowu słysząc ciekawostkę, którą sprzedała młodemu, no i oczywiście musiał wtrącić - i machają skrzydełkami dziewięćdziesiąt razy na sekundę - oczywiście Emilio próbował tyle razy pomachać, jak to dzieciak, ale wyszło mu może trzy i prawie wywinął przy tym orła, dobrze, że Pilar go przytrzymała.
- Ale są magiczne - stwierdził chłopczyk, a Madox pokiwał na to głową.
- Zabierają złe sny i przynoszą światło - bo przecież jak był mały, to on wierzył w te opowieści, którymi karmiły ich ciotki, jak to koliberki sprawiają, że oni nie mają koszmarów i nie muszą się bać spać, kiedy słyszą ich bzyczenie. Może dlatego ten naszyjnik, który on podarował Pilar też był takim swojego rodzaju symbolem? Chociaż za wiele światła, to on jej nie przyniósł, ale może czasem odganiał chociaż jakieś koszmary.
Przyglądał się Stewart, kiedy pokazywała Emilio to piórko, trochę dziwne prezenty zawsze dawał jej Madox, piórko koliberka w jego medalionie, znoszony pierścionek z literką M, albo naprawioną sukienkę, w której wystąpiła z nim na weselu w Medellin. Bardzo sentymentalne. Kto by pomyślał?
Kiedy Emilio zapytał go jak udało mu się zdobyć takie piórko, to Madox zaraz podniósł spojrzenie na Stewart.
- No... Pilar miała je we włosach, ona ma czasem tam różne rzeczy... Raz znalazłem tam orzeszek - naprawdę znalazł, jak się nimi rzucali, i oczywiście, że go później zjadł. Emilio przeleciał wokół stołu dopytując czy w Toronto też są koliberki, a Madox się zastanowił - chyba są, raz widziałem, nad jeziorem Ontario, w parku - co prawda w Kanadzie był tylko jeden gatunek koliberków, a w Kolumbii, która była ich krajem, chyba ze sto różnych. Ale lepszy rydz niż nic, jak to mówią, czy tam jeden koliber, niż wcale.
- Jaaaa, a może tam pojedziemy? Tata kiedyś zabrał mnie nad jezioro i łowiliśmy ryby, było super! - znowu przeszedł wokół stołu, chyba w tym soku było za dużo cukru, albo może po prostu to oni tak działali na dzieciaki, tacy byli interesujący. Chociaż na te ryby, to Madox ściągnął usta w wąską linię, bo on akurat... - nie lubię łowić ryb - wtrącił, a Emilio zaraz wypytywał go dlaczego - bo to nudne... - odpowiedział prosto z mostu, a Emilio zastanowił się, wdrapując na swoje krzesło.
- Wcale nie, siedzisz sobie wtedy z tatą, a jak złowisz wieeelką rybę to on pomaga ci ją wyciągnąć, fajnie jest, chciałbym jeszcze pojechać z tatą na ryby... - trochę posmutniał kiedy to mówił, więc Madox jakoś tak odruchowo poklepał go po plecach.
- Pojedziesz, na pewno - zerknął na Pilar, bo... nie mogli być tego pewni, ale przecież to był tylko dzieciak, nie można było odbierać mu nadziei. Noriega nie rozumiał tego fenomenu chodzenia na ryby, ale prawda jest taka, że on ze swoim ojcem też nigdy nie był, mógł o tym pomarzyć. Wychowywał się w zepsutym środowisku i on nawet nie pokopał nigdy piłki ze swoim ojcem, albo nie odrabiał lekcji - dobra lecimy dalej z zadaniami, bo zaraz Sombra będzie musiał się iść odlać - rzucił zerkając na psa, który leżał sobie spokojnie u jego stóp.
- Odlać? - zaraz podłapał Emilio, a Madox wywrócił oczami.
- Załatwić - poprawił się - a może w sumie byśmy go zabrali nad jezioro na spacer? Ale słyszałem, że najpierw ktoś miał zjeść zupę - spojrzał na Emilio, a potem na Pilar, bo może po zupie i po lekcjach, serio mogliby się na chwilę stąd wyrwać? Żeby Emilio też tak nie myślał o tacie. Chociaż cały czas miał w głowie też to, żeby Pilar jednak zajrzała do pokoju babki, więc może najpierw jednak piłka na ogrodzie - no i wziąłem swoje rękawice, a w przyszłym tygodniu gram mecz, musimy trochę poćwiczyć - dodał jeszcze, a Emilio pokiwał głową i od razu wziął się za zadanie domowe.

Ahuyentan las pesadillas y traen la luz ₊˚⊹ᰔ
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Dzielnica Mieszkalna”