-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Oczywiście, że wiem, że mnie kochasz, ale jak sama bystro zauważyłaś, wymuszam na tobie okazywanie mi uczuć w sposób werbalny i bardzo uroczy... więc możesz kontynuować. — Skinęła głową, chcąc nieco zachęcić ją do mówienia. Ale z tej April egzaminatorka! Mogła zostać na uczelni i w ten sposób przepytywać studentów. A raczej studentki. Dodawałaby im otuchy, ale też byłaby bardzo wymagająca. Zdanie u niej nie byłoby proste, ale przynosiłoby satysfakcję! I co najważniejsze – byłaby sprawiedliwa. Zupełnie jak w przypadku swojej ukochanej.
Mruknęła na potwierdzenie, że zdążyła zauważyć, ile miała swobody. Nie będzie przecież udawać, że jest tak całkowicie niewinna i nierozumna. Coś tam pod tą kopułą miała i nie wszystko skadało się z dupy Teddy i nie wszystko było obsypane brokatem. Trudno w to uwierzyć, ale to szczera prawda. Potrafiła być cwaną bestią, a Teddy mogła być tego albo beneficjentką albo ofiarą. W zależności od nastroju samej April ma się rozumieć.
Przygryzła wargę, by się nie roześmiać, gdy strażaczka zareagowała na potencjalną przerwę dużo gwałtowniej niż powinna. Żeby chociaż April faktycznie przestała się do niej w tym momencie dobierać! Zintensyfikowała pieszczoty, więc to całe jej gadanie można było sobie wsadzić w buty, żeby być wyższym. April na przykład by mogła, przydałoby się jej. Teraz jednak wszystko mogło się zmienić. Zachęcona reakcją Darling, miała ochotę nieco się z nią podroczyć. Uniosła się nieznacznie na jej kolanach, dając jej swobodny dostęp do swojego tyłka, jeśli tylko naszłaby ją jakaś ochota. Jednocześnie naparła na nią mocniej, przywierając torsem do jej klatki piersiowej, bo przecież musiała w jakiś sposób utrzymać równowagę.
— Podobno mogę wszystko — zwróciła jej uwagę, zanim znów złapała skórę szyi między zęby, szczypiąc ją. Jej kobieta strasznie gubiła się w zeznaniach, co oczywiście dawało April mnóstwo satysfakcji. Lubiła obserwować ją taką pogubioną, mając świadomość, że cały ten bałagan wywołała właśnie Finch. Dopadanie kogoś tak rozsądnego i cierpliwego jak Teddy było jak podwójna nagroda.
— No dlaczego nie powinnam? — ponagliła ją. Palce drugiej dłoni April zacisnęły się na rancie koszulki na szyi strażaczki. Pociągnęła materiał w dół, odsłaniając więcej skóry, po której od razu zaczęła sunąć pocałunkami. Kręciło jej się w głowie przez emocje, jakie wywoływała w niej bliskość narzeczonej. Drink postawiony przez Flavię na pewno nie ułatwiał sytuacji, a zapach ciała Teddy zmieszany z piwem może stać się ostatnim gwoździem do jej trumny.
Jesteś bardzo ładna, weź mi życie zmarnuj
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Mam mówić, że będę cię kochać nawet za tydzień? Będę. Za dwa też. I nawet w przyszłym miesiącu — oznajmiła stanowczo, jakby właśnie składała najbardziej oczywiste oświadczenie świata. Bo dla niej to było oczywiste. Po prostu mówiła prawdę, tak jak ją rozumiała. A prawda była taka, że to się nie zmieniało. Właściwie, jeśli ktoś miałby jej zadać pytanie o przyszły rok, pięć lat albo dekadę, odpowiedź brzmiałaby dokładnie tak samo. Ta miłość do April była nie do opisania. Nie dało się jej zamknąć w żadnym zdaniu, w żadnej skali ani w żadnym porównaniu, które miałoby jakikolwiek sens.
— Co jeszcze? Ach, pewnie chcesz usłyszeć, jaka jesteś fenomenalna — powiedziała, chcąc zabrzmieć buńczucznie, ale zaraz jej słowa przekształciły się w błogie westchnięcie. Nie potrafiła nad tym zapanować. I chyba nawet nie próbowała. Dlaczego miałaby się wstrzymywać, skoro było jej tak dobrze, a narzeczona doskonale wiedziała, jak to wykorzystać? Strasznie był z niej szczwany lis! — Jesteś oszałamiająco piękna. I całkiem kumata — dodała z łobuzerskim uśmiechem, bo Finch owijała sobie ją wokół palca, a strażaczka tańczyła, jak jej zagrała. To jednak ona powinna popracować nad asertywnością. Tylko po co? Nie no, to kompletnie bez sensu! Niech ją urabia do woli, wedle własnego widzimisię.
— Możesz. No i? To znaczy, że możesz wykorzystywać moje słabości? — zapytała, ale reakcje Teddy nie pozostawiały chyba żadnych wątpliwości, co do tego, że April była jedną z nich? Rozkładała ją na łopatki samym spojrzeniem, a pod jej dotykiem rozpadała się na części pierwsze.
Jęknęła tuż przy jej uchy, gdy jej rozgrzana i ulepiona piwem skóra została obsypana kolejną salwą pocałunków. Teddy odchyliła głowę i zacisnęła powieki. Dobrze, że siedziały na tyłkach, inaczej na pewno usunęłaby się na podłogę pod wpływem ust, które przysysały się do jej szyi.
— A bo ja wiem? Może nie powinnaś tak okrutnie mi dokuczać, bo inaczej pójdę sobie do kogoś innego? — zasugerowała zaczepnie, jakby to jakkolwiek mogło przekonać narzeczoną do grzecznego zachowania. To raczej Darling zdecydowanie powinna ważyć słowa i darować sobie takie durne żarty. Nie chciała przecież doświadczyć złości Finch, która właśnie upajała się smakiem jej skóry. I upijała z niej resztkami piwa.
już za samo to to to, co w głowie mam, pójdziemy do piekła
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Zawsze wiedziałam, że śliczna buźka jest moją główną zaletą. Nic dziwnego, że to nią cię zdobyłam — odparła, wciąż wyraźnie rozbawiona rodzajem komplementów, który otrzymywała. Mogła być ładna i względnie kumata, czemu by nie! Gdyby była mądrzejsza, to pewnie podążyłaby ścieżką wytyczoną przez rodziców i teraz siedzieliby w tym barze w bandą prawników, a nie takich świrów. No dobrze, może wybraliby jednak inne miejsce na taką popijawę? Trudno powiedzieć. April nie zadawała się ze zbyt wieloma osobami z tego światka. Zawsze obawiała się, że mogą okazać się nieco zbyt blisko rodziców – zarówno pod względem charakterów, jak i znajomości. Co nie znaczy, że nie przespała się nigdy z żadną prawniczką! Jakby kiedyś zrobiła porządną listę swoich podbojów, pewnie okazałoby się, że spała nawet z laską, która pracuje na tych platformach wiertniczych, które stoją na oceanach. Zawsze była bardzo otwarta na nowości.
— Dokładnie tak — potwierdziła bezwstydnie. Wykorzystywanie słabości Darling było jednym z jej ulubionych hobby! Obserwowanie, jak zapada się w jej gestach i słowach było niesamowicie przyjemne i satysfakcjonujące. Nie robiłaby tego wszystkiego, gdyby narzeczona tak bardzo tego nie lubiła, więc to wszystko wina Teddy. Jak zwykle zresztą. Oddawała się jej tak łatwo i wyglądała przy tym tak dobrze, że Finch nie potrafiła się powstrzymać przed wykorzystywaniem jej słabości po raz kolejny, i kolejny, i kolejny, i tak w nieskończoność.
— Nie pójdziesz — zamruczała, zanim zassała odsłoniętą skórę, by zaznaczyć ją małą malinką. W jej głosie nie było ani grama wątpliwości. Zabrzmiało to raczej jak uwodzicielski komplement. Może gdyby Teddy jej tak nie rozpieszczała i nie powtarzała ciągle, jak bardzo jest w nią zapatrzona, to teraz Finch dałaby się przestraszyć. Miesiącami dbała jednak o to, by czuła się przy niej najlepsza i najpiękniejsza na świecie, więc teraz musiała zbierać tego owoce.
— Mam na dzisiaj wobec ciebie tyle doskonałych planów... — zapowiedziała tajemniczo, puszczając wreszcie materiał kołnierza. Leniwym gestem przesunęła palce niżej, docierając do piersi narzeczonej. Przez materiał opiętej koszulki podrażniła jej sutki, ciesząc się, że mimo ubrania była w stanie tak dobrze je widzieć. Na jej wargach od razu zagościł triumfalny uśmiech, gdy wyczuła drżenie ciała narzeczonej, a oczy rozbłysły pod wpływem tysiąca nowych pomysłów, które najwyraźniej właśnie pojawiły się w jej głowie.
Nie puszczę cię, Nigdzie sama stąd nie pójdziesz
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
— Nie zapominaj o dupie i cyckach — podkreśliła, jakby ukochana kompletnie zapomniała o tak istotnych szczegółach. Przecież nie od dziś od dziś wiadomo, ani nawet nie od wczoraj, że strażaczka była wzrokowcem. A poza tym April nie mogła być aż tak szurnięta, przecież nie związałaby się z kimś niespełna rozumu.
Mogła dać jej pstryczka w nos i zarzekać się, że w tym barze jest pełno panienek, które przyjęłyby ją z otwartymi ramionami, ale od początku była skazana na porażkę. To, że nie pójdzie do żadnej z nich, stało się aż nazbyt oczywiste. Na każdym kroku udowadniała, jak niewiele znaczy dla niej narzeczona, a teraz miałaby zostawić ją dla jakiejś przypadkowej typiary? Sama myśl wydawała się absurdalna. Zdarzało się, że Teddy podejmowała decyzje, których później żałowała, ale nie była aż tak płytka. Nie po tym wszystkim. Nie po latach przyjaźni, zaręczynach i planach, które zdążyły wrosnąć w ich codzienność. Kilka drinków i para zachęcających spojrzeń rzucanych ponad ramieniem Finch nie mogły tego przekreślić. Bo przecież było jasne, że ktoś się na nie gapił. Darling była jednak zbyt zajęta ściskaniem pośladków ukochanej, gdy ta dotykała jej piersi, by zwracać na to uwagę. Sutki wyraźnie odznaczały się pod opiętym materiałem, nie pozostawiając żadnych wątpliwości. Strażaczka rzeczywiście była slut. Przynajmniej tak głosił napis rozciągnięty na jej biuście.
— Nie pójdę — zgodziła się z nią. I tyle z jej przekomarzania. W rzeczywistości nigdzie nie chciała iść, więc nie chciała przysparzać April dodatkowych zmartwień. Niby na razie nic sobie z tego nie robiła, ale alkohol potrafił robić z głową człowieka dziwaczne rzeczy. Na przykład wmawiać coś, co nijak miało się do prawdy. Jeszcze tego brakowało, żeby Finch coś sobie ubzdurała.
Słysząc kolejne słowa, Teddy nadstawiła uszu niczym golden retriever, który usłyszał słowo spacerek. Teraz nie dość, że Finch miała jej uwagę, to jeszcze zyskała ją w wersji podwójnej. Przechyliła głowę, chcąc wyłapać każdy szczegół kryjący się w tych doskonałych planach.
— Tak? A jakie? — dopytała, bo ciekawość zaczynała już pożerać ją od środka. — Powiedz mi — poprosiła, wyciągając dłonie spod jej pośladków. Przesunęła je wyżej, wkradając się pod materiał panterkowej bluzki. Wciąż uważała, że ta warstwa jest całkowicie zbędna i musiała używać całej siły woli, żeby nie pociągnąć za sznureczek. — Ale zdajesz sobie sprawę z tego, że jesteś pijana w sztok? — uśmiechnęła się tuż przy jej ustach. April może i miała pewne koncepcje na dalszą część wieczoru, ale Darling nie zdziwiłoby wcale, gdyby jednak zasnęła w Uberze i trzeba będzie ją wnosić do loftu. Jak dobrze, że miała taką silną partnerkę, której jednym z ulubionych zajęć było noszenie ukochanej na rękach.
chcesz zaciągnąć mnie na venus, ja nie mam z tym problemu
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Jej myśli nie krążyły teraz wokół jakichkolwiek obaw. Chwilowo była całkowicie szczęśliwa i oddana swojej ukochanej. Wierzyła w jej szczere intencje i w to, że chce poślubić właśnie April, a nie jakąś przypadkową laskę z baru. Na ten moment inne nie miały po prostu znaczenia. Może przez to, że od jakichś dwudziestu minut żadna obca baba nie próbowała się Teddy oświadczyć? To chyba jakiś rekord. Anna Marena musiała dawać na scenie naprawdę niesamowity występ, skoro Darling przestała być centrum wszechświata. Istniała oczywiście szansa, że za plecami April stało całe stado rozhisteryzowanych bab, które tylko czekały na swoją kolej, by spróbować dobrać się do strażaczki, ale pal je sześć. Skoro ich teraz nie dostrzegała, nie będzie sobie niczego dopowiadać. Teddy wybrała ją i z nią chciała spędzić kolejne minuty, dni i dekady.
— Od kiedy ci przeszkadza, że jestem pijana? — mruknęła nieco niezadowolona, że narzeczona w ogóle jej to teraz wytyka. Powinna być przecież zadowolona! April po alkoholu zawsze robiła się strasznie dotykalska. No dobra, taka to ona była nawet na trzeźwo. Procenty po prostu do końca wyciągały z niej łatwą lafiryndę, którą zdecydowanie była. Pijana była gotowa spełnić każde życzenie swojej narzeczonej, choćby zaraz i choćby na środku tego baru. Pewnie wygodniej byłoby im, gdyby porzuciły współpracowników Finch i zamknęły się w lofcie, ale to tylko szczegóły.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
Szybka jak rari, robi co mówię jak Siri
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
rozkochałaś mnie w sobie do potęgi w chuj, wypiłbym cię całą ze sprite'em pół na pół
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
niech chemia otępia nam mózgi i łaskocze serca
-
Spójrz, na szyi coś tu masz
Ups, to chyba znowu ja
W pracy będą się z nas śmiać
W pracy teraz, jeszcze raz
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
-
więc bądź kimś więcej, żadnym one night standem. chcę kochać wściekle, mówiąc, że tęsknię
nieobecnośćniewątki 18+takzaimkiona/jejtyp narracjitrzecioosobowaczas narracjiprzeszłypostaćautor
Gdyby w ich sferze łóżkowej pojawiły się jakieś problemy, na pewno podjęłyby na ten temat odpowiednią rozmowę i zrobiły wszystko, żeby poprawić to, co trochę kulało. Ale czy strażaczka wyglądała tak, jakby jej cipka była niezadowolona? No chyba nie. Poza tym udawanie przy April czegokolwiek było cholernie trudno. Znały się przecież na wylot, więc takie oszustwa nawet nie wchodziły w grę.
To nie tak, że nagle wyleciało jej z głowy, gdzie się znajdowały i w jakim towarzystwie. Jakoś w tym momencie stało się to zupełnie nieistotne. Dlatego niespecjalnie cokolwiek sobie zrobiła z pierwszego upomnienia.
— No i? — uniosła brwi, przesuwając placami po materiale bielizny. — Nie lubisz, jak jestem niegrzeczną dziewczynką? — wymruczała w kącik jej ust. Przynajmniej teraz ukochana nie mogła zarzucić jej, że jest nudna. Finch nie raz i nie dwa rzucała podobnymi uwagami, oczywiście w formie żartów. Teddy doskonale zdawała sobie z tego sprawę, że nie mówiła poważnie, ale miała paskudny zwyczaj zapamiętywania takich rzeczy. Takie drobne uszczypliwości i prowokacyjne komentarze potrafiły utkwić jej w głowie na zaskakująco długo. A potem, zupełnie niespodziewanie, wracały w najmniej odpowiednich momentach. Tak jak teraz. I skoro narzeczona przez tyle czasu uparcie twierdziła, że Teddy przydałoby się trochę więcej spontaniczności, to właściwie sama była sobie winna.
Kolejne słowa sprowadziły ją na ziemię. Nie była jednak pewna, czy zadziałało samo to, co powiedziała April, czy raczej nagłe uświadomienie sobie, że faktycznie nie wypadało. I na tym kończyła się jej krótka przygoda z byciem niegrzeczną Darling. Posłusznie wyciągnęła rękę z jej jeansów, a potem bez większego ceremoniału zdjęła Finch ze swoich kolan i posadziła ją na krześle obok. Następnie sięgnęła po stojącego na stoliku drinka, który nawet nie był jej i upiła kilka łyków przesadnie słodkiego trunku.
— Nie chcesz do nich dołączyć? — zapytała, kiwając głową w stronę marketingowców kiwających się przy scenie do występu Anny Mareny. — Powinnaś, bo potem będą gadać, że zamiast się bawić, wolisz się obściskiwać — dodała i choć nie do końca wierzyła w wagę tego argumentu, to uznała go za wystarczająco dobry, żeby go użyć.
Teddy mogła sobie tutaj spokojnie posiedzieć. Nigdy nie była wybitną tancerką i zdecydowanie lepiej wychodziło jej zrzucanie z siebie ubrań na barze niż synchronizowanie kroków z rytmem muzyki. Każdy miał jakieś ukryte talenty. To jednak absolutnie nie oznaczało, że April miałaby przez to rezygnować z tak wyśmienitej zabawy. Bo jeśli już ktoś miał być gwiazdą tego wieczoru, to niech April świeci sobie bez ograniczeń.
sprawa jest prosta, bejbe, kocham twój posmak