sceneria
Od ostatniego spotkania, które było zarazem pierwszym i zupełnie niespodziewanym, minęły trzy dni. To właśnie wtedy, Charly pocałowała go w usta – zupełnie przypadkowo, w geście radości, że dostała pracę w sali bankietowej. Sytuacja była na tyle komiczna, że postanowili kontynuować znajomość i wspólnie wybrali się na ciastko i kawę. Od tego czasu dziewczyna nie opuszczała myśli Noego ani na chwilę. Wymieniali wiadomości, a ich podobne poczucie humoru sprawiało, że uśmiechał się do ekranu telefonu nawet w trakcie pracy. Teraz siedział przy biurku, ale nie potrafił się skupić na dokumentach. Kiedy przychodziła wiadomość od Charly, od razu przerywał to, co robił, żeby odpisać. To właśnie dzisiaj mieli spotkać się znowu.
Do tego czasu nie potrafił usiedzieć w miejscu. Planował szczegóły wieczoru z taką intensywnością, że układał w głowie listę zakupów, a każda godzina w pracy dłużyła się w nieskończoność. Kiedy w końcu nadszedł dzień spotkania, od rana był w ciągłym ruchu, sprawdzał po kilka razy, czy ma wszystko, co potrzebne do zrealizowania pomysłu. Czuł, że sukces tego wieczoru zależy od każdego szczegółu, co tylko potęgowało jego zdenerwowanie. Miał tylko nadzieję, że dziewczyna nie ma lęku wysokości. Zaczął od przygotowania kosza piknikowego. Postawił go na blacie kuchennym i zaczął kolejno wkładać przedmioty, sprawdzając je dwa razy. Kieliszki, wino, jedzenie, przekąski i kilka świeczek dla klimatu. Nie zapomniał nawet o kocach, gdyby zrobiło się chłodniej. Wziął prysznic i tak przygotowany pojechał na umówione miejsce. Wjechał windą na ostatnie piętro wieżowca, a następnie wszedł po schodach na dach. Kosz był ciężki, a zawartość, którą starannie zapakował, wymagała ostrożności. Na tarasie wiatr był wyczuwalny, dlatego od razu zaczął szukać miejsca osłoniętego od podmuchów. Rozłożył na betonie koc w kratę, a na jego środku umieścił drewnianą deskę, po czym wyjął z kosza przygotowane produkty i poukładał na desce. Na koniec zajął się świeczkami. Gdy wszystko było gotowe, odsunął się, by sprawdzić efekt, a potem wysłał Charly wiadomość z podpiętą do lokalizacji pinezką.
Stał przy przygotowanym kocu, sprawdzając raz jeszcze, czy świeczki wciąż płoną, bo chociaż wiatr był słaby, to jednak wystarczający, by co chwilę kierować płomień w stronę szklanych osłonek. Ciszę przerywał tylko daleki szum miasta dochodzący z ulic kilkanaście pięter niżej. Noe spojrzał na butelkę wina i dwa puste kieliszki, które czekały na napełnienie. Sprawdził telefon, chociaż nie było żadnego nowego powiadomienia. Wytarł dłonie o spodnie, czując narastający chłód wieczoru. Każdy głośniejszy odgłos dobiegający z klatki schodowej sprawiał, że mimowolnie prostował plecy i wstrzymywał oddech. Czekał, zerkając co chwilę na drzwi prowadzące na dach, nie pewny, czy Charly się pojawi, czy może jednak zmieniła zdanie. Minuty mijały, a on czuł, jak jego niepokój rośnie z każdą kolejną minutą czekania.
Charly Hayes
