Wywrócił oczami na to jej
dasz radę i znowu pociągnął za pas, a ten znowu mu się zaciął. Chyba zrobił to pod złym kątem, ale Galen Wyatt to trochę jak dziecko.
-
Ostatnio jak nie mogłem zapiąć pasa, to coś tam zobaczyłem... - mruknął zadziornie, nawiązując do tego, jak ona mu z tym pomagała i wylądowała na nim. A kiedy pochyliła się do niego, to on też podsunął się bliżej, bo przecież, jakże by inaczej?
Tak blisko, że jego ciepły oddech musnął o jej wargi, a kiedy sięgnęła po pas, to złapał go w palce i tym razem pociągnął z wyczuciem, żeby zaraz w końcu go zapiąć.
Utkwił spojrzenie w jej profilu, chociaż mijali samochody coraz szybciej, a Galen lubił prędkość, to jego niebieskie spojrzenie i tak uciekało do niej. Cały czas.
-
Co poradzisz na to Pilar, że Galen zawsze ma takie powodzenie? - rzucił w odpowiedzi na jej słowa, ale zaraz parsknął, bo takie mówienie o sobie w trzeciej osobie trochę go bawiło -
tym razem nie będę taki głupi - dodał jeszcze, ale prawda jest taka, że przecież Galen Wyatt był trochę naiwny. Trochę nieprzystosowany do życia i on często robił rzeczy, których później żałował. Albo żałował, że czegoś nie zrobił, bo on wcale nie był gwałtowny. Nie wyrywał się i nie szarpał.
To, że szedł czasem za impulsem i emocjami, to był w ogóle cud, bo Galen przecież nie do końca to wszystko rozumiał. To, że uczucia potrafią być gwałtowne, wybuchać w jednej chwili. Te jego zawsze zbierały się powoli. Chociaż czasem zaczynało się od pociągu, od fascynacji i to owocowało bajecznym seksem, ale przecież miłość, coś więcej, co on wtedy poczuł do Pilar, to nie było coś co Galen tak łatwo rozumiał.
On nie umiałby jej wtedy chyba zatrzymać, szarpnąć się do niej i postawić wszystko na jedną kartę. On nigdy tego nie umiał. Kalkulował, i teraz też...
nie wiedział czego chce.
Słuchał jej, czuł jak prędkość rośnie, jak dociskała gazu, a jego niebieskie spojrzenie sunęło po jej twarzy, po dekolcie i odkrytym udzie.
-
Tylko wiesz, że ja wtedy... mówiłem o sobie, o tym co między nami wtedy zaiskrzyło? - bo może nie wiedziała? A może to czuła? Tak jak Galen to wtedy czuł, i to może była ta iskra, ta drzazga, która sprawiła, że on później zrozumiał, że wcale nie kocha Cherry? Że nie była dla niego.
Pilar była by lepsza. Spojrzał przelotnie w jej piękne, ciemne oczy.
I chociaż Stewart mówiła to, że jest pewna, a licznik wskazywał już maksymalną prędkość. Krew krążyła w żyłach w ten przyjemny sposób, a serce obijało się w piersi, do tego stopnia, że Galen jeszcze wypalił.
-
I nie żałujesz? Że to mogliśmy być my? - w pięknym sportowym samochodzie, z tymi szybko bijącymi sercami i oddechami, które lądowały by na swoich policzkach bezkarnie. Z niebieskim spojrzeniem, w którym teraz szalała burza i jej brązowym, dzikim i ognistym. Byli różni, ale przecież też mieli swoje momenty. Przecież te ich serca też zabiły dla siebie szybciej, mocniej.
Galen obejrzał się przez ramię na samochód, który na nich zatrąbił, ale nic nie zrobił, tylko rzucił w jego kierunku spojrzenie, a zaraz znowu utkwił je w Pilar, a kiedy powiedziała, żeby sprawdził jak stąd dojechać na miejsce, to wyciągnął telefon i wbił adres w nawigację, pokierował ją na zjazdach, a potem pokazała jej mapkę.
Na jej pytanie podniósł na nią spojrzenie znad telefonu.
-
Pilar, nie zapominaj z kim jesteś, z Galenem Wyattem - uśmiechnął się nawet do niej delikatnie. Może Galen nie umiał kogoś zagadać, tak, żeby postawić na swoim, ale... jego nazwisko otwierało wiele drzwi w tym mieście. I do archiwum miejskiego też na pewno otworzy. Znowu przesunął spojrzeniem po jej sylwetce, na dłużej zatrzymując je na jej udzie -
mnie się podoba ten strój, wszystkie policjantki powinny tak chodzić - znowu złapał na moment jej spojrzenie. Galen chyba nie miał słabości do mundurów, bardziej do takich sukienek, które odkrywały odpowiednio dużo, ale dużo też pozostawiały wyobraźni. I ta jego działała na najwyższych obrotach, kiedy czarny materiał zmarszczył się jeszcze bardziej.
Gdy Pilar zaparkowała przed miejskim archiwum, to Wyatt oczywiście wysiadł z auta, okrążył je i mimo, że to ona była kierowcą, to otworzył jej drzwi. Podał rękę, bo przecież Galen zawsze to robił. I gdyby go nie pchnęła, to pewnie też pomógłby jej wsiąść, chociaż Pilar już kiedyś dała mu do zrozumienia, że nie potrzebuje pomocy. Skierowali się do budynku, a na recepcji rzeczywiście wystarczyło, żeby Galen się przedstawił i powiedział, że chciał coś sprawdzić, żeby dziewczyna za kontuarem od razu wstała i osobiście zaproponowała im pomoc. Pytała nawet co ma dla nich naszykować, ale Wyatt wzruszył ramionami.
-
Po prostu musimy przejrzeć pewne dokumenty. Ja i moja... sekretarka - zerknął na Pilar z ukosa, a dziewczyna uśmiechnęła się i skinęła głową. Nie chciał mówić, że Pilar była z policji, bo to mogłoby zabrzmieć zbyt poważnie, a w tej sukience... mogłaby być jego sekretarką.
Dostali kluczyk i mogli zejść do archiwum. Te Northexu znajdowały się w oddzielnym pomieszczeniu, za które Galen przecież płacił. Niewielki pokoik zastawiony rzędami regałów i wszędzie jakieś papiery. A po środku stolik i dwa krzesła.
-
Dobra... Poczekaj Pilar - Galen chwycił w palce jakąś księgę, która miała być chyba indeksem, bo inaczej pewnie ciężko byłoby tu coś znaleźć. Otworzył ją gdzieś po środku -
97' rok, akta pracowników? Najpierw coś takiego? - zapytał sunąc palcem po spisie. Miejmy tylko nadzieję, że te papiery rzeczywiście były uporządkowane według tego spisu, bo było tego od groma. Ale przecież ktoś się tym zajmował, tylko, że Galen nawet nie wiedział kto.
Pilar Stewart