49 y/o
CHRISTMASSY
168 cm
detektywka wydziału zabójstw w Toronto Police Service
Awatar użytkownika
Dream, if you can, a courtyard
An ocean of violets in bloom
Animals strike curious poses
They feel the heat
The heat between me and you
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Sprawa zabójstwa Amandy Morton, przy której nawiązały swoją nieoficjalną współpracę miała być jedyną, przy której Miller miała się tak mocno angażować. Wszystko dlatego, że coś nie do końca jej pasowało w tym wszystkim, a dodatkowo chciała się przekonać o tym jak na dłuższą metę wygląda praca przy śledztwie, wykraczająca poza przeprowadzanie sekcji.
Tylko, że to, co miało być zwyczajnym morderstwem striptizerki okazało się być czymś znacznie większym. Rozpracowanie Nowego Początku miało być końcem ich tak intensywnej współpracy, ale potem pojawił się Caleb Foster i zamordował mentora koronerki. Zrobiło się zatem dosyć personalnie, a teraz... Teraz miały na karku to wszystko z psycholem polującym na czarnoskóre dzieci. Potwór wyhodowany na mleku radykalizmu.
Musiały jednak w końcu przestać. Tylko, że ciągle pojawiały się zapewnienia o tym, że jeszcze tylko ta sprawa. W ten sposób chyba nigdy się od tego nie uwolnią.
W normalnych okolicznościach pewnie pozwoliłaby na to, aby Zaylee wypaliła do końca papierosa, ale przecież teraz musiały być w ruchu. W końcu zależało im na tym, aby zająć się wszystkim w miarę szybko. Na pewno Swanson nie chciała ryzykować tym, że ktoś postanowi zamknąć im biuro przed nosem, tłumacząc, że pracują w skróconych godzinach.
- Wkurwiony, bo śmiem mu dyktować w jaki sposób ma pracować i poganiam go w czymś, co nie może być zrobione od ręki... Możliwe, że dodał coś jeszcze o tym, że nie powinnam być taka wyrywna - uściśliła, gdy tylko Zaylee zapytała o szczegóły zdenerwowania prokuratora.
Być może faktycznie nie powinna zbytnio szaleć, gdy jej działania nie miały odpowiedniej autoryzacji, ale właśnie w taki sposób działała i z tego, co było jej wiadomo to był on skuteczny od przeszło dwóch dekad. Jej teczka tylko to potwierdzała.
Odpaliła silnik samochodu i wyjechała z parkingu po czym skręciła w odpowiednią ulicę, aby zacząć podążać wytyczoną przez nawigację trasą. Całe szczęście o tej porze nie musiały liczyć się ze szczególnym tłokiem i przejmować się ewentualnymi korkami.
- Gnat jest na szczególne okazje... Ograniczymy się do staroświeckiej perawazji i ewentualnego zastraszania, które nie ma nic wspópnego z bronią - odpowiedziała, zwalniając, aby wejść w kolejny zakręt, gdy tylko minęła przejście dla pieszych z sygmalizacją. - Przypuszczam, że raczej odpuszczą po nieco upierdliwej wymianie zdań. Postarajmy się nie uszkodzić twoicy pięknych rączek.
Pamiętała dokładnie w jaki sposób Miller rozprawiła się z irytującą dziennikarką, a także fakt, że nieco uszkodziła przy tym dłoń, bo nikt nie nauczył jej się porządnie bić.
- Jeszcze ci się przydadzą - dodała zaczepnie, uśmiechając się do żony.
W końcu jednak udało im się dotrzeć na miejsce. Evina zaparkowała na jednym z wolnych miejsc parkingowych i wyszła z pojazdu, aby razem z koronerką przejść do drzwi firmy sprzątającej, gdzie tuż za progiem powitał je widok ewidentnie znudzonej młodej dziewczyny na recepcji.
Swanson podeszła do niej w kilku pewnych krokach i powitała skinięciem głowy, wyciągając dodatkowo odznakę, aby pokazać legitymację służbową recepcjonistce.
- Detektyw Evina J. Swanson, wydział zabójstw, TPSH. Dzwoniłam do państwa przed południem - przedstawiła się, ale nie spotkała się z większą reakcją. - Lindsey Hoppe z wydziału parków i rekreacji poinformowała mnie, że państwa firma zajmuje się utrzymywaniem porządku w parkach na terenie miasta. Chciałyśmy uzyskać wgląd w dokumenty kadrowe w związku z prowadzonym aktualnie śledztwem.
Zwykle tyle wystarczało, aby otworzyć im odpowiednie drzwi do trzymanych w zamknięciu informacji, ale nie była pewna czy tym razem tyle wystarczy, aby dotrzeć tam, gdzie chciały.

zaylee miller
Ari
Nie lubię narzucania mojej postaci reakcji i zachowania oraz dopisywania do jej rzeczy czy sterowania nią w jakikolwiek sposób bez konsultacji.
34 y/o
DR MILLER
171 cm
koronerka w toronto police service
Awatar użytkownika
bozia dała piękną gębę - nie moja wina,
lubią mnie też te zajęte - twoja dziewczyna
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

To było zabawne, że prokurator uznał Swanson za narwaną. Najwyraźniej nigdy nie miał okazji pracować z Miller. Gdyby ją poznaj, szybko zrozumiałby, że to właśnie koronerka znacznie częściej wyrywała się przed szereg. I robiła to z zadziwiającą regularnością. Wystarczyło, że jakaś sprawa nie dawała jej spokoju albo jakiś szczegół nie pasował do układanki, natychmiast zaczynała drążyć temat. Nieważne, czy formalnie należało to do jej obowiązków. A najczęściej nie należało. Jej miejsce było w prosektorium. Przynajmniej według przełożonych. Słyszała to tyle razy, że mogłaby powtarzać ich uwagi z pamięci. Nie jest pani śledczą. Proszę skupić się na swojej pracy. Proszę zostawić dochodzenie policji. Tyle że dla Zaylee granica między sekcją zwłok a śledztwem zawsze wydawała się sztucznie wytyczona. Jak miała ignorować pytania, skoro codziennie widziała ich skutki na własnym stole? Jak miała ograniczyć się do wpisania przyczyny zgonu do raportu, skoro każdy kolejny ślad zdawał się prowadzić do następnego? Dlatego pojawiała się tam, gdzie teoretycznie nie powinna. Na miejscach zbrodni. W salach przesłuchań. Przy analizie materiału dowodowego. W gabinetach detektywów, którzy z czasem nauczyli się, że pozbycie się jej jest praktycznie niemożliwe. Ku irytacji przełożonych. Ku rozpaczy niektórych funkcjonariuszy. I ku własnej satysfakcji. Musiała się z tym w końcu ogarnąć.
Pewnie ma rację — odparła, znów posyłając żonie rozbawione spojrzenie. Wiedziała, że małżonka potrafi być uparta i trudno było jej przemówić do rozumu, ale najwidoczniej nikt nie miał na to takich sposobów, jak Miller.
Zakodowała sobie w głowie, że jej pseudo bokserskie umiejętności mogą się jeszcze przydać. Co z tego, że prędzej wyrządzi sobie krzywdę samej sobie, niż faktycznie kogoś poharata. No cóż, zawsze lepiej szło jej łamanie serce od łamania nosów.
Wysiadła z samochodu i podążyła za Eviną. Teraz też nie było czasu na papierosa. Musiała jakoś się z tym pogodzić i stłumić głód nikotynowy. Była przekonana, że ominą ją formalne powitanie, ale kiedy detektywka tylko wyjęła odznakę, recepcjonistka popatrzyła wymownie na koronerkę.
Doktor Zaylee Miller. Współpracuję z detektyw Swanson — wyjaśniła, żeby rozwiać wątpliwości co do tego, że przypałętała się tutaj prosto z ulicy.
Kobieta, która miała na piersi plakietkę z imieniem Susie, spojrzała na nie z jakimś politowaniem. Otworzyła swój kajecik z ważnymi notatkami, gdzie głównie znajdowało się imię jakiegoś Alfiego. Raz przekreślone czerwonym długopisem, innym razem w serduszku, otoczone wianuszkiem z kolorowych kwiatuszków.
Nic mi o tym nie wiadomo — odparła, więc albo chciała zrobić im pod górkę, albo Lindsey Hoppe robiła je w chuja, żeby się odczepiły. Na dwoje babka wróżyła.

Evina J. Swanson
bubek
nie lubię postów o niczym i jak stoimy bezsensownie w miejscu. i chcę grać z tobą, a nie z czatem gpt!
ODPOWIEDZ

Wróć do „Toronto Police Service Headquarters”