31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Faktycznie piątek nie wyglądał tak źle.
Biorąc pod uwagę, że jutro dopiero zaczynały się wyścigi, a dzisiejszy dzień był przyjazdowy, organizatorzy przewidzieli jedynie oficjalne rozpoczęcie w postaci konferencji prasowej oraz indywidualne wywiady z zawodnikami. To chyba były w stanie jakoś w miarę szybko ogarnąć, a potem zająć się sobą?
Daisy skinęła głową na wieści, z którymi kierowcami Kira chciała zrobić wywiady. Oczywiście nie miała pojęcia, co to za goście, ale jeśli Finch o nich wspomniała, to na pewno byli ważni. Zapamiętała sobie ich nazwiska i podeszła do gniazdka, żeby sprawdzić baterię, które zapakował jej Miles. Odpaliła ładowarkę, a potem podpinała każdą z nich, sprawdzając, ile kresek się świeciło. Ku jej zdziwieniu kolega z Toronto Sun stanął na wysokości zadania i odpowiednio wszystko przygotował. Przy okazji przewróciła oczami na kolejny zestaw pytań od swojej nowej współlokatorki.
Czekaj, czekaj… — wystawiła rękę w górę, drugą odpinając kabel. — Wyjaśnijmy sobie pewne rzeczy. Istnieje bardzo duża różnica pomiędzy lubieniem czegoś, a posiadaniem faktycznych umiejętności, okej? Mnie i śpiewanie zdecydowanie możemy zaliczyć do pierwszej kategorii — spojrzała wymownie na Finch. — A drugiej się nawet nie tykamy — bo taka była prawda. Daisy Whitmore kochała karaoke, ale pod żadnym pozorem nie była w to dobra. I to wcale nie tak, że była jedną z tych osób, które tylko tak mówiły, a potem szło im zajebiście. Nie. Ona naprawdę była okropna, ale przy tym bawiła się świetnie. Akurat przy mikrofonie nie miała za grosz wstydu i zawsze swoim wyciem robiła świetne show.
I żadne wagary, tylko po prostu odbębnimy szybko robotę, a potem będziemy mogły mieć czas dla siebie — proste? Proste. Wstała na równe nogi, zbierając się z połogi i wrzuciła baterie do torby. — Wszystko jest git tutaj, więc tylko się przebiorę i możemy lecieć — dodała, zapinając torbę. Odstawiła ją na niski stolik kawowy, a zaraz sięgnęła do swojej torby, przy okazji słuchając, jak Finch opowiada o swoich ulubionych rajdowcach. Tutaj też nikogo z nich nie kojarzyła, ale podobało jej się to, jak Kira o tym opowiadała. Daisy lubiła słuchać ludzi z pasją, a blondynka ewidentnie ją miała.
Jeśli chodzi o hokeja, to wiadomo, że z ulubionych zawodników mogę wymienić tylko i wyłącznie Rowana — zaśmiała się, patrząc na nią wymownie. Nachyliła się do torby i wciągnęła z niej białą koszulkę na ramiączkach i szeroką marynarkę. W pierwszej chwili chciała z tym iść do łazienki, ale szybka która tam była… no i tak by to nic nie zmieniło, więc po prosty postanowiła się przebrać w pomieszczeniu. Zrzuciła z siebie koszulkę w której jechała i zarzuciła świeżą, a na to marynarkę. Wygrzebała też identyfikatory, które odebrała wczoraj z redakcji i zostawiła jeden dla Kiry na stoliczku.
Gotowa? — spytała po chwili, gdy i Finch stanęła odpowiednio przygotowana w przejściu. — To chodźmy! — skierowała się w stronę drzwi, ówcześnie zgarniając kartę do pokoju, torbę i telefon. Przejrzała się też przelotnie w lustrze. Wyglądała całkiem… dobrze. Profesjonalnie. Jak prawdziwy członek media team.
W windzie omówiły jeszcze ostatnie kwestie związane z wywiadami, a kiedy weszły na sale główna, im oczom ukazał się tłum ludzi. Większość z nich z dyktafonami i kamerami. Każdy cos nagrywał, każdy rozmawiał z każdym, był tam chaos i harmider, chociaż kiedy na scenę wszedł mężczyzna w garniturze i poprosił wszystkich o zajęcie miejsc, nagle nastała wyjątkowo przyjemna dla ucha cisza. Chociaż była to pewnie cisza przed burzą, bo konferencja presowe miały to do siebie, że niektóre pytania potrafiły podgrzać atmosferę.

let's get this over with
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Skąd miała wiedzieć, że Daisy nie potrafi śpiewać? Może była jedną z tych Adele, które pożerały inne Adele i potem śpiewały tak, jak one? Tacy ludzie na karaoke byli najgorsi. Niszczyciele dobrej zabawy. Robili ze sceny koncert, brzmiąc jak Queen na Wembley'u w 85, więc nic dziwnego, że później głupio było wystąpić. Ktoś kiedyś powiedział, że Kira ma niezły głos. Rzeczywiście coś tym było. Nie miała wybitnego talentu, ale też nie fałszowała. A to już całkiem niezły wyczyn!
Teraz musisz to udowodnić — spojrzała na Whitmore, jednocześnie rzucając jej wyzwanie. — Nie uwierzę, dopóki się nie przekonam — dodała, kiedy ta skończyła sprawdzać baterię. Przynajmniej nie musiały się martwić, że po dzisiejszych wywiadach będą musiały pamiętać o naładowaniu akumulatorów. — No co? — uniosła wysoko brwi. — To ty wymyśliłaś karaoke — przypomniała z uśmiechem. Daisy sama była sobie winna! Następnym razem powinna ważyć słowa, zanim wyskoczy z jakimś pomysłem. Finch nawet pomyślała przez chwilę, że to jednak niemożliwe, żeby nigdy w życiu nie śpiewała w jakimś barze pełnym pijanych ludzi. Może ominęło ją w życiu całkiem sporo, ale już bez przesady!
Jeszcze musisz podkreślić, że Rowan Whitmore jest najlepszym hokeistą w tym tym stuleciu — wymierzyła w nią palcem, bo jednak małżeństwo do czegoś zobowiązywało i menadżerka powinna wielbić i wychwalać swojego ukochanego pod niebiosa.
Podparła się na łokciach i przez chwilę tylko patrzyła, jak kobieta zdejmuję koszulkę i zmienia ją na tą świeżą. Otrząsnęła się z transu dopiero, gdy narzuciła na siebie marynarkę. Kira pospiesznie zerwała się z łóżka, żeby nie pozostać w tyle. Ona również musiała się przebrać. Postawiła na zwykłą, rozpinaną bladozieloną koszulę, którą ubrała na jasny stanik. U góry zostawiła jedna kilka odpiętych guzików. Doświadczenie nauczyło ją, że warto zostawić trochę odsłoniętego ciała podczas przeprowadzania wywiadów. Faceci byli wtedy bardziej skłonni do rozmów. Kobiety zresztą też.
Zwarta i gotowa — przytaknęła, zawieszając identyfikator na szyi. — Ładne panie przodem — dodała, napierając na drzwi biodrem i gestem ręki zapraszając Daisy do wyjścia.
Sala była zapełniona po brzegi. Dziennikarze przepychali się przy scenie, żeby robić jak największe ujęcia, ale Finch stwierdziła, że lepiej trzymać się z boku. Nie ma sensu brnąć naprzód, bo to i tak niczego nie zmieni. Na konferencji pytania były wybierane spośród tłumu, niezależnie od stacji telewizyjnej czy redakcji. Każdy miał jednakowe szanse.
Znasz Harriet Gourin? — wskazała podbródkiem wysoką, ciemnowłosą reporterkę, która też trzymała się na uboczu. Wyglądała tak, jakby wyszła prosto z wybiegu. — Pracuje dla The Sports Network. I zawsze zgarnia najlepsze wywiady — wyjaśniła pokrótce. Darowała sobie wzmiankę o tym, że kiedyś zaliczyła ją na jednych wyścigach organizowanych w Ottawie. To nie było szczególnie profesjonalne, chociaż seks był naprawdę dobry. Miała jednak nadzieję, że Gourin jej nie pozna. Ale oczywiście poznała od razu po tym, jak tylko odwróciła się i rozejrzała po sali. Ich spojrzenia skrzyżowały się ponad głową jakiegoś faceta. Kobieta uśmiechnęła się pod nosem i Kira dałaby sobie obciąć rękę, że puściła do niej oko.

Daisy 🌼
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Diasy może i nie robiła wielu rzeczy w swoim życiu, całkiem sporo ją ominęło, nawet tych podstawowych, ale akurat karaoke w barach pełnych pijanych ludzi to zaliczyła całą masę! Jeszcze za czasów studiów, kiedy miała swoją małą paczkę znajomych, wychodzili w każdą środę na miasto do ich ulubionego pubu, gdzie właściciel organizował śpiewanki. Whitmore ominęła może przez wszystkie lata tylko pięć wyjść, bo była wtedy na meczach Rowana, ale tamto była wierna swojej tradycji. Miała również swój własny, specjalny repertuar piosenek, które zawsze śpiewała, ale to na potem!
Sala, w której się znalazły była bardzo przestrzenna, a jednak Daisy na początku nie umiała sobie znaleźć miejsca. Kilka osób podeszło po drodze do Kiry, żeby się z nią przywitać, zapytać co słychać, a Whitmore stała tylko i kiwała głową, z torbą na ramieniu. Nim organizator kazał wszystkim zająć miejsca, Finch wspomniała o jakieś kobiecie, którą zaraz potem wskazała skinieniem głowy.
Nie znam — wzruszyła ramionami. — Ale chyba ona ciebie zna — bo przecież nie dało się nie zauważyć tego, jak Harriet, kiedy tylko jej spojrzenie skrzyżowało się z tym Finch, puściła jej oczko i chyba nawet chciała podejść w ich kierunku, ale wtedy każdy zaczął zajmować miejsca, więc i one poszły to zrobić.
Rozmowy powoli ucichły, a następnie kompletnie zamarły, kiedy na scenę weszli główni zainteresowani w postaci kierowców i ich szkoleniowców. Każdy usiadł przy plakietce z własnym imieniem. Większość mężczyzn wyglądała na znudzonych, chociaż event nawet porządnie się nie zaczął, ale chyba coś w tym było. Rowan też zawsze powtarzał, że najbardziej ze swojej pracy to nienawidził monotonnych wywiadów i upierdliwych dziennikarzy. Śmiesznie się złożyło, że akurat cała reszta jego rodziny właściwie nimi była.
Po krótkim przedstawieniu każdego z osobna, przyszedł czas na pytania. Oczywiście pierwsza do swojego wyrwała się Harriet z głośnym odchrząknięciem. Zrobiła to jednak w taki sposób, że nie dało się jej nie zauważyć wśród fali rąk, bo oczywiście wstała, wypinając pierś do przodu i zwracając na siebie pełną uwagę. I zadziałało, bo jeden z kierowców od razu na nią spojrzał i wskazał ją jako osobę, od której chciał usłyszeć pytanie. A potem wszystko poszło liniowo: Harriet zagadała, on odpowiedział, ona że chciałaby jeszcze sobie z nim podyskutować, a on na to, że później muszą się złapać na wywiad.
Też tak trzeba zrobić — Daisy od razu nachyliła się do Kiry, a kiedy ta spojrzała na nią pytająco, ułożyła dłoń na jej udzie i przysunęła się jeszcze bliżej. — Zagrać tak samo jak ona. Z kim chciałaś potem zrobić wywiad? — spojrzała na scenę. Pytania do każdego z panów szły po kolei. — Lance Stroll, nie? Jego kolejka jest za trzy osoby — wyprostowała się lekko i zaraz naciągała swoją bialutką bluzkę na ramiączkach, żeby odsłonić nieco więcej piersi. — Daj mi jakieś pytanie. No co tak patrzysz? Daj mi jakieś pytanie, najlepiej związane z hokejem, żebym mogła wspomnieć, że Whitmore to mój mąż — nawijała półgłosem, żeby nikt dookoła nie słyszał, a kolejni kierowcy odpowiadali na swoje pytanie. — No dalej — aż kolejnym był już Stroll, więc trzeba było działać szybko.

quick, we need to collaborate
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wyobrażała sobie Daisy w barach karaoke. Pewnie wśród nich było słynne Przejście, gdzie butelka wódki kosztowała sto dolarów. Ale kto bogatemu zabroni? Kiedy obronią się już z wywiadami, będą mogły sprawdzi swoje sceniczne umiejętności. Nie wokalne, bo to trochę za dużo powiedziane.
Odprowadziła Harriet Gourin wzrokiem. W jej zawodzie takie znajomości były czymś zupełnie normalnym. Znała wielu dziennikarzy, prezenterów i komentatorów sportowych. Te ścieżki krzyżowały się na każdym podobnym evencie. A to, że Finch miała okazję poznać Gourin nieco dogłębniej, to już inna kwestia.
Przelotnie — odparła krótko, nie ciągnąć dalej tematu. Myślała, że Whitmore również kojarzyła Harriet, która była dziennikarką sportową. Nie zajmowała się wyłącznie motoryzacją, jak Finch, ale często przeprowadzała wywiady również z innymi sportowcami, w tym z hokeistami. Rowan na pewno ją kojarzył.
Rozsiadła się wygodnie na krześle, wyciągnęła notes i przekręciła długopis między palcami. Konferencje same w sobie zazwyczaj wyglądały podobnie. To jednak dziennikarze byli najbardziej nieprzewidywalną częścią takich wydarzeń. Jedni przychodzili po gotowy cytat do artykułu. Inni po zdjęcie, które dobrze kliknie się w internecie. Jeszcze inni zadawali pytania tylko po to, żeby wszyscy dookoła usłyszeli, jak bardzo orientują się w temacie. Finch nie była typem dziennikarki polującego na skandale. Nigdy nie fascynowały jej romanse, kłótnie w padoku ani plotki, które później przez długi czas hulały w mediach społecznościowych. Chociaż nie pracowała w zawodzie szczególnie długo, zdążyła już zauważyć, że najcenniejsze informacje rzadko padają na początku rozmowy. Najpierw trzeba było dobrze sformułować pytanie. A jeszcze wcześniej należało uważnie słuchać.
Kiedy Harriet poderwała się ze swojego miejsca, Kira nawet nie próbowała ukrywać uśmiechu. Och, to było bardzo w jej stylu. Obserwowała krótką wymianę zdań bez większego zaangażowania. Znacznie bardziej interesowały ją reakcje pozostałych kierowców. Jeden zerknął na zegarek. Inny wymienił spojrzenie ze swoim szkoleniowcem. Jeszcze jeden odchylił się na krześle i zapatrzył gdzieś ponad głowami publiczności. Gourin zdecydowanie była w swoim żywiole.
No Lance Scroll, a co? — wskazała głową na kierowcę, który siedział po lewej stronie. — Chcesz zadać kierowcy Formuły pytanie związane z hokejem? Dobra, poczekaj — Finch była trochę zdezorientowana, ale szybko postukała długopisem w pustą kartkę notesu. Pochyliła się i zaczęła skrupulatnie spisywać to, o co Daisy mogłaby zapytać. — Zacznij tak od tego — podsunęła menadżerce notkę pod nos. — Wielu sportowców mówi o tym, że najtrudniej jest funkcjonować poza własną dyscypliną. Dlatego chciałam zapytać, czy jest jakiś zawodnik z zupełnie innego sportu, którego mentalność albo podejście do rywalizacji szczególnie pan podziwia? — zacytowała to, co napisała. — Nie jest wcale powiedziane, że nawiąże do hokeja, ale niezależnie od tego, co odpowie, możesz wtrącić, że twój mąż powiedziałby dokładnie to samo. Wtedy wspomnisz, że pracujesz dla Toronto Sun, a twój mąż to hokeista Rowan Whitmore — skinęła głową, całkiem zadowolona z wymyślonego pytania. — Co ty kombinujesz? — przeniosła spojrzenie na menadżerkę, która ewidentnie chciała wzbudzić zainteresowanie Lance'a Scrolla. Jeśli to zadziała i Scroll będzie chętny do udzielenia wywiadu po konferencji, Finch chyba będzie musiała wycałować ją po rękach.

you must work together! you must synchronize! one, two, three! collaboration!
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Daisy nie znała się nie motoryzacji.
Miała z nią tyle wspólnego, co krowy z lataniem (no chyba, żeby przytoczyć ten jeden raz kiedy krowę porwało tornado i faktycznie latała). Nie miała pojęcia, jakimi samochodami nawet jeździli ci zawodnicy i ledwo kojarzyła ich nazwiska, ale jednak z dziennikarstwem miała do czniania całkiem sporo. W końcu zanim objęła posadę managerki projektu, swoje musiała przerobić. Przejść każdy szczebel kariery i może prowadzenie wywiadów z reżyserami i aktorami nieco różniło się od sportowców, ale przecież pewnych rzeczy się nie zapominało. Szczególnie tego, jak zwrócić na siebie uwagę, szczególnie gdy chodziło o mężczyzn.
Dlatego kiedy tylko przyszła kolej na Kaca potupała troszkę nogą w oczekiwaniu, co tam Kira napisze na kartce, a potem od razu jej ją wyrwała i przeleciała po niej spojrzeniem, bo przecież nie miały za dużo czasu.
Dobra, może być — rzuciła jeszcze szeptem do Kiry, a następnie wyrwała się w górę, gdy dookoła pojawił się las rąk. Stanęła już jakby to ją wybrano do pytania, zupełnie jak Harriet i to faktycznie zdawało się zadziałać, bo Lance spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem i skinął głową, żeby śmiało pytała.
Daisy Whitmore, Toronto Sun — przedstawiła siebie oraz redakcję z profesjonalnym uśmiechem, a zaraz przywoływała w głowie tekst, który napisała Kira. — Wielu sportowców mówi o tym, że najtrudniej funkcjonować poza własną dyscypliną. Dlatego chciałam zapytać, czy jest jakiś zawodnik z zupełnie innego sportu, którego mentalność albo podejście do rywalizacji szczególnie podziwiasz? — pozwoliła coś uciąć tego pana, którego Finch spała na kartce. Z doświadczenia wiedziała, że przełamanie tego typu bariery już na samym początku naprawdę pomagało. Lans lekko uniósł brwi, bo chyba spodziewał się kolejnego pytania o swój samochód albo strategię na jutro, a Daisy go zaskoczyła.
To dobre pytanie — przyznał i musiał się na moment zastanowić. — Jest kilku takich sportowców, ale ciężko teraz wymienić kogoś z nazwiska. Zawsze imponowali mi zawodnicy sportów zespołowych. Hokej, koszykówka… Ilość presji, z jaką muszą sobie radzić, jest absurdalna, a w tym wszystkim jeszcze musisz polegać na innych. To już nie jest tylko moja odpowiedzialność, ale i całego zespołu, a to zaś musi wiązać się z ogromem zaufania.
Mój mąż zawsze mówi dokładnie to samo — rzuciła niby jako przypadkowy dodatek, chociaż była to sugestia już dawno zaproponowana przez Finch.
Ah tak? — Stroll się uśmiechnął i nachylił lekko nad stołem, przyglądając się jej z zainteresowaniem.
Rowan Whitmore. Gra w NHL. Od lat słucham, jak sportowcy z różnych dyscyplin mówią właściwie o tych samych rzeczach jak presja, oczekiwaniach i ciągłym ocenianiu przez ludzi z zewnątrz — nawijała i chociaż Lance zdawał się jej słuchać z uwagą, tak prowadzący już chciał powoli przechodzić do kolejnego pytania.
Szczerze mówiąc, to temat rzeka, można o tym długo rozmawiać — wtrącił na szybko Stroll, a Daisy się uśmiechnęła.
Świetnie się składa, bo moja koleżanka planowała przeprowadzić z tobą wywiad na ten temat — dorzuciła swoje cztery grosze, wskazując na Kirę. Oczy Lanca również się tam przeniosły.
W takim razie znajdźcie mnie po konferencji. Chętnie wrócę do tego tematu — tyle zdążył powiedzieć, nim facet z mikrofonem znowu się wtrącił i powiedział, że czas antenowy minął. Daisy usiadła na swoim miejscu, rozglądając się jeszcze po sali. Zauważyła, że Harriet patrzyła na nie podejrzliwie, Whitmore natomiast skupiła się na Finch.
I co? — uśmiechnęła się bezczelnie, nachylając w jej kierunku. — Chyba dobrze wyszło? — dopytała, chociaż przecież wiedziała, że tak. Gdyby przesiedziały tytaj w milczeniu pewnie ktoś inny skupiłby na sobie uwagę Lanca,a takto proszę, jeszcze sam je będzie potem szukał! Może jednak Daisy nie była tutaj aż taka bezużyteczna.

I'll do anything to impress you
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie mogła oczekiwać, że skoro Daisy była menadżerką projektu, to nagle stanie się alfą i omegą w każdej dziedzinie, łącznie z motoryzacją. I to było w porządku! Kira też nie wiedziała wielu rzeczy, którymi się zwyczajnie nie interesowała. Ale obie były dziennikarkami, więc doskonale wiedziały, jak sformułować pytania, żeby zaciekawić nimi odbiorcę. Najważniejsze, to przykuć uwagę, bez specjalnego wyróżniania się wśród tłumu. Nie sztuką było puszyć się, wypinając dumnie pierś, jak robiła to Harriet Gourin. Jej zachowanie rzucało się w oczy, bo nie pozwalała o sobie zapomnieć. Umiała zakręcić swoim rozmówcom w głowie. Finch coś o tym wiedziała.
Skinęła zachęcającą głową, chcąc dodać Whitmore otuchy. Były wystarczająco przygotowane, a pytanie, które Kira przygotowała na poczekaniu, brzmiało sensownie i w taki sposób, żeby menadżerka mogła przywołać nazwisko swojego męża. Wszystko się tutaj zgadzało.
Lance Scroll wyglądał na szczerze zaskoczonego. Chyba faktycznie miał pewność, że za moment znów ktoś go uraczy jakimś sztampowym pytaniem, które powtarzało się na każdej konferencji. Dało się dostrzec, że Daisy zbiła go nieco z pantałyku. Kira przyglądała się temu z wyraźnym zaintrygowaniem. Patrzyła, jak menadżerka kontynuuj rozmowę, czasami lekko gestykulując i co chwilę przenosiła spojrzenie na Scrolla, który uśmiechał się pod nosem. Ewidentnie złapał haczyk, bo nie tylko zdumiał go fakt, że kobieta jest żoną gwiazdy NHL i reprezentanta kraju, to jeszcze poruszyła temat, który sam z siebie pociągnął dalej. Kira, kiedy tylko została wspomniana, od razu podniosła rękę, żeby mężczyzna przypadkiem nie pomylił jej z nikim innym. Kilka par oczu również zwróciło na nią uwagę, w tym Harriet Gourin.
Wow, teraz to mi zaimponowałaś, Whitmore — pokiwała z aprobatą głową i klepnęła ją w kolano. — Wyszło bardzo dobrze. Powiedziałabym nawet, że znacznie lepiej. Widziałaś jego minę, jak usłyszał, że jesteś żoną swojego męża? Chłop prawie wypadł z kapci. Dalsza część to straszna nuda. Chodź na zewnątrz, to sobie zapalę — zerknęła w kierunku drzwi, które wychodziły na tył budynku.
Podniosła się z miejsca i przecisnęła obok ludzi, którzy siedzieli w tym samym rzędzie. Niektórzy najwyraźniej wpadli na ten sam pomysł, bo również zaczęli opuszczać salę. Nie ma co się dziwić, ten fragment konferencji niespecjalnie interesował dziennikarzy. Bardziej fotoreporterów, którzy cykali kierowcom fotki na ściankach.
Nie wierzę, że udało ci się ogarnąć ten wywiad — odezwała się, gdy pchnęła drzwi i wyszła na zewnątrz. Wyciągnęła paczkę papierosów i idąc tyłem, umieściła sobie jedną fajkę między wargami. — Skąd wiedziałaś, że to zadziała? Ja wiem, że Rowan to jest prawdziwa supergwiazda, ale nie miałam pojęcia, że tak działa na innych facetów — posłała Daisy rozbawione spojrzenie, a potem wyciągnęła w jej stronę pomiętą paczkę. — Chcesz? — zapytała, niby pamiętając, że menadżerka nie pali, ale kto wie, może na wyjazdach zmieniała się w zupełnie inną kobietą? No i była dorosła, więc nie musiała się obawiać, że ktoś ją podpierdoli do męża albo teścia.

the only thing you have to say is wow
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Teraz to mi zaimponowałaś, Whitmore.
I to właśnie chciała usłyszeć! Uśmiechnęła się delikatnie na słowa Kiry i wypięła dumnie pierś, czując charakterystyczne łaskotanie gdzieś w okolicy brzucha. Każdy lubił być doceniany, A Daisy w ostanim czasie zapomniała, jak bardzo. Kiedyś o wiele częściej miała okazję imponować ludziom dookoła, jednak kiedy zaczęła otaczać się swoim standardowym towarzystwem i to uczucie gdzieś się wytraciło. Miło było widzieć Kirę, patrzącą na nią z delikatnym podziwiem, pomieszanym z niedowierzaniem.
Nie sądziła, że Whitmore na to stać? Kto wie, może miała nawet jeszcze więcej asów w rękawie, o których Finch nie miała pojęcia. Czas okaże, chociaż jak na razie szło im całkiem dobrze. Lance zdawał się ewidentnie zainteresowanych ich dwójką. Nawet podczas kolejnych pytań, wracał spojrzeniem w ich stronę, jakby chciał je sobie zapamiętać na potem. Zresztą co mu się dziwić, gdyby to Daisy była sławna, też wolałaby rozmawiać z ludźmi, którzy mogliby jej zadać bardziej niekonwencjonalne pytania niż jedno i to samo — o karierę i związki, które przecież tabloidy wręcz kochały.
Skinęła głową, gdy Finch powiedziała o wyjściu na zewnątrz i elegancko wstała z krzesła, z chęcią cichego wyjścia. Tak elegancko jej to wyszło, że prawie przewróciła krzesło, które w ostaniej chwili złapał jakiś chłopaczek z nią. Uśmiechnęła się do niego przepraszająco i wybiegła za Kirą na zewnątrz.
Widzisz, jednak mam trochę więcej talentów niż sławnego męża — zaśmiała się, chociaż przecież obie wiedziały, że jednak Rowan nieświadomie bo nieświadomie, ale odegrał tu kluczową rolę. Szła przodem, co jakiś czas patrząc to na twarz Kiry to na przestrzeń za nią, żeby przypadkiem nie weszła na jakiś słup, kiedy tak szła do niej tyłem. — Nie miałam pojęcia, czy to zadziała — wzruszyła ramionami. Bo skąd miała wiedzieć? — Ale zauważyłam, że sportowcy mają jakąś taką dodatkową sympatię do siebie nawzajem. Nawet nie wiesz ile razy, jak spotykaliśmy kogoś z innej branży sportowej, to… ci ludzie potrafili dyskutować z Romanem przez GODZINY — co nie zawsze się jej podobało, ale przecież jako żona sportowca musiała się liczyć z tym, że jego czas dzielił się na różne osoby, nie tylko dla niej.
Spuściła spojrzenie na paczkę fajek i już miała odpowiedzieć Kirze, że nie chce, ale wtedy jakaś kobieta na rowerze z tyłu wyskoczyła zza murku i prawie wjechała w Finch, więc Daisy w jakimś naturalnym odruchu szarpnęła blondynkę za ramiona. — Uważaj! — przyciągnęła ją do siebie, zupełnie przypadkowo zamykając ją we własnych ramionach.
Łazi się przodem, idiotko!!! — krzyknęła kobieta, odwracając się w ich stronę.
A jeździ się ścieżkami rowerowymi — od razu jej odpyskowała, wciąż trzymając Finch blisko siebie. — Idiot… nie no, tak brzydko nie będę mówić — rozmyśliła się, spoglądając w szare oczy Kiry. — Git? — spytała i chociaż dziennikarka wydawała się w jednym kawałku, tak papieros, który zdążyła wsadzić sobie do ust teraz był w połowie złamany. — Tego to już chyba nie zapalisz — zaśmiała się, pstrykając w zwisającą końcówkę, która odpadła i jeszcze poleciała gdzieś w eter, nawet nie komentując faktu, że to jej odkryty biust tak staranował papierosa, a trochę tytoniu nasypało się jej za bluzkę.

sorry not sorry
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Gdyby tylko wiedziała, że Daisy potrzebuje więcej docenienia, Finch na pewno komplementowałaby ją częściej. Za każdym razem Whitmore potrafiła ją zaskoczyć - oczywiście w pozytywny sposób - i robiła na niej naprawdę duże wrażenie. Była piękną, mądrą i zabawną kobietą. Kira miała szczerą nadzieję, że jej mąż to widzi i potrafi jej to okazywać. Był naprawdę niezłym szczęściarzem, mając u boku kogoś takiego jak Whitmore.
Nigdy nie uważałam, że nie masz innych talentów — zastrzegła natychmiast, unosząc ręce w obronnym geście. Nawet nie śmiałaby insynuować czegoś podobnego! — A nawet wręcz przeciwnie - uważam, że masz ich wiele, tylko dobre się z nimi kryjesz — wymierzyła w menadżerkę nieodpalonym papierosem, ponownie umieszczając go sobie w ustach. — Nie rozłożyłaś jeszcze w pełni skrzydeł — dodała, myśląc dokładnie w taki sposób. Widziała tutaj potencjał, ale chyba coś ewidentnie ograniczało jej możliwości. Albo ktoś.
Akurat jeśli chodziło o długie dyskusje o zainteresowaniach, potrafiła bez problemu postawić się w miejscu Rowana. Sama miała podobnie, jeśli chodziło o samochody. Niezależnie od tego, czy chodziło o wyścigi, marki, czy modele do sklejania, Kira potrafiła mówić o tym godzinami. Pod warunkiem, że trafiła na kogoś, kto chciał tego słuchać. A właściwie nawet nie musiał być szczególnie zaangażowany. Wystarczało jej, że ktoś kiwał głową, od czasu do czasu coś mruknął i udawał zainteresowanie, nawet jeśli nie miał pojęcia, o czym ona w ogóle mówi. Jasne, że byłoby o wiele fajniej i ciekawiej, gdyby jednak wywiązała się z tego jakaś dyskusja, ale przecież Finch lubiła paplać o sobie i być w centrum zainteresowania.
Czyli faktycznie jak coś jest głupie i działa, to wcale nie jest głupie — rzuciła, zanim zdążyła pomyśleć, jak to brzmi. — To nie tak, że mam twojego męża za głupka. Ani że użycie jego nazwiska w słusznej sprawie było kiepskim pomysłem — zastrzegła, chociaż po cichu miała Rowana za głupka. Tylko dlaczego coś jej w tym gościu nie pasowało? Nie, nie powinna tak myśleć, przecież nawet go nie znała! I wcale nie chodziło tutaj o jakąś zbierającą się pod skórą zazdrość.
Zauważyła, że Daisy chyba jednak nie ma ochoty zapalić, więc cofnęła rękę, ale wtedy usłyszała podniesiony głos i zanim zdążyła w ogóle zorientować się, co się dzieje, znalazła się w ramionach Whitmore, która odciągnęła ją spod kół nadjeżdżającego roweru.
O ty ku-— zaczęła i była gotowa obdarować rowerzystkę całą wiązanką niecenzuralnych słów, ale ostatecznie stwierdziła, że szkoda strzępić ryja. Co miała zrobić? Rzucić się za nią w pogoń, ściągnąć z roweru i spuścić łomot na oczach wszystkich gapiów? Bez przesady. — Pies ją jebał — skomentowała tylko, machając niedbale ręką. — Jest git — skinęła głową, chociaż papieros zwisający z ust był innego zdania. — Czy to oznacza, że od teraz jestem twoją dłużniczką za to, że uratowałaś mi życie? — spojrzała na Whitmore z lekkim rozbawieniem i pociągnęła ją za rękaw marynarki na bok. — Powinnam nazywać cię moją bohaterką? — sprzedała jej zaczepnego kuksańca w bok, a potem jak gdyby nigdy nic, strzepała tytoń z piersi menadżerki. — Trochę wpadło ci za... no — powiedziała, w pierwszym odruchu chcąc wcisnąć dłoń w jej dekolt, ale powstrzymała się w ostatniej chwili, wykonując jakiś dziwnych, bliżej niezidentyfikowany gest ręką. Zamiast niestety grzebać Daisy w cyckach, po prostu sięgnęła do paczki po kolejnego papierosa.

i need a hero, i'm holding out for a hero till the end of the night
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nigdy nie była dobrym sportowcem, nie odnajdywała się w wysiłku fizycznym i dobrych reakcjach, a jednak kiedy przyszło co to czego i Kira prawie skończyła pod kółkami czyjegoś roweru, Daisy zachowała się wręcz nienagannie. Nawet o tym nie myślała — po prostu szarpnęła za materiał jej marynarki i przyciągnęła ją mocno do siebie.
Chociaż oczy miała skupione na kobiecie, z którą wymieniała… uprzejmości, tak wcale nie mogła przejść obojętnie obok faktu, jak zapach perfum Kiry wdarł się do jej nosa i podrażnił zmysły. Zupełnie jak ciepło jej ciała, gdy na te kilka chwil złączyły się w niespodziewanym uścisku. Zacisnęła mocniej dłoń na ramieniu blondynki i jeszcze pokazała środkowy palec kobiecie odjeżdżającej na rowerze.
…A potem rozejrzała się dookoła, czy nikt przypadkiem oprócz Kiry tego nie widział. No bo jak to tak, managerka projektu, takie b r z y d k i e znaki? Przecież jakby zobaczył to jej teść, to chyba by się trzy razy przeżegnał. I Rowan pewnie też. Zaraz dostałaby wywód o tym, jak to kobiecie nie wypadało się tak zachowywać, szczególnie żonie znanego i szanowanego sportowca.
Chociaż Kira też wcale nie gryzła się w język, kiedy rzucała pod nosem to pies ją jebał. Daisy nawet zaśmiała się pod nosem i spojrzała z rozbawieniem na swoją towarzyszkę.
Przestań, szkoda psa — wtrąciła, sama siebie nie poznając. Raczej nie pozwalała sobie na takie beczelne złośliwości. A tu proszę. — A dłużniczką zdecydowanie jesteś. Nie znasz dnia ani godziny, kiedy przyjdę po swoje — rzuciła jej wymowne spojrzenie, chociaż tak naprawdę nie spodziewała się, że kiedykolwiek będzie jeszcze wyciągąć tą sytuacje. Whimore raczej wychodziła z założenia, że dobre uczynki same się zwracały i nie trzeba się było upominać o nagrody za to, że zrobił się coś dobrego. Ona też przecież nie chciała, żeby Kira skończyła pod kołami randomowego roweru.
Bez przesady z tą bohaterką — machnęła ręką, dopiero co zauważając tytoń, który rozsypał się jej po odkrytym dekolcie. Spuściła wzrok na dłoń Finch, które nagle dokładnie tam się znalazła i zaczęła go energicznie strzepywać. Jędrna skóra ugięła się pod jej opuszkami i Whitmore może nawet by się zawstydziła, ale… no miło przecież ze strony Kiry, że ją tak chciała otrzepać, prawda? Dopiero gdy wspomniała, że reszta wpadłą jej jeszcze głębiej i zatrzymała rękę w połowie, Daisy bezczelnie wypięła pierś do przodu, łapiąc szare spojrzenie Finch. — No dalej, nie krępuj się — dodałą zaczepnie, zachęcając ją do tego, żeby i tam ją wyczyściła. Oczywiście była to bardziej czysto słowna zaczepka niż faktyczne oczekiwanie, że blondynka coś z tym zrobi. Niemniej dziennikarka nie zdążyła nawet odpowiedzieć, bo tuż za nimi wybrzmiał jakiś głos, a Daisy mogła przysiąść już na starcie, że gdzieś go już słyszała.
Finch! — krzyknęła kobieta, podchodząc bliżej i oczywiście okazałą się być to Harriet we własnej osobie. Z mocno opiętą marynarką i falą bujnych loków na głowie. Stanęła między nimi i pierwsze zmierzyła wzrokiem Kirę. — Nie wiedziałam, że dzisiaj tu będziesz. Dobrze wyglądasz — wtrąciła, robiąc jeszcze pół kroku bliżej i prawie od razu przeniosła spojrzenie na Daisy. — Przedstawisz mnie? I może poczęstujesz papierosem?

:kira:
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Niewątpliwie Daisy miała świetny refleks. Dokładnie taki, jakim powinien wykazywać się kierowca. Na przykład ten, który brał udział w nielegalnych wyścigach. Za to Kira zachowała się jak kompletna amatorka. Ojciec zawsze powtarzał, że jak będzie łazić jak jakaś święta krowa, to kiedyś się wypierdoli. Teraz wprawdzie się nie wypierdoliła, ale prawie wpadła pod koła rozpędzonego roweru. Ależ to byłaby żałosna śmierć. Co wieczór rozpędzała Ferrari do dwóch setek, a zginęłaby, bo jakiejś babie zachciało się zboczyć ze ścieżki rowerowej.
Nie próbowała nawet ukryć rozbawienia, które wymalowało się na jej twarzy, kiedy Whitmore wystawiła w kierunku odjeżdżającej kobiety środkowy palec. Kto by pomyślał, że potrafiła być taka obsceniczna! Finch oczywiście, że to są emocje, a ona była pierdolnięta, a ją trochę poniosło. Zresztą sama zareagowałaby podobnie. Może nie gryzłaby się w język, rzucając nieprzyjemnymi epitetami, którymi wprawiłaby w zdumienie nie tylko rowerzystkę, ale też menadżerkę.
Racja, lepiej nie mieszajmy w to czworonogów — stwierdziła trochę ciszej, bo w pobliżu ciągle kręcili się ludzie. Jeszcze ktoś je weźmie za zaoofilki i dopiero będzie przypał. — Jak już coś wymyślisz, to spełnię każde twoje życzenie — zapewniła i spojrzała na Daisy w taki sposób, że mówiąc każde naprawdę miała na myśli ka ż d e. Bez wyjątku. Whitmore powinna dobrze zastanowić się nad tym, czego pragnie. Albo potrzebuje.
Poczuła krótki, ale gwałtowny ścisk w żołądku, kiedy menadżerka wypięła pierś i zachęciła ją do strzepnięcia popiołu z jej dekoltu. Finch już nabierała powietrza do ust, żeby go zdmuchnąć, a potem ewentualnie pozbyć się pozostałości ale nagle usłyszała gdzieś ponad swoim ramieniem własne nazwisko. To skutecznie sprowadziło ją na ziemię. Powiedzmy, bo nie omieszkała obdarować Daisy łobuzerskim uśmiechem. Tym sposobem chciała dać jej do zrozumienia, że nie powinna tak prowokować.
Gourin — przywitała się z koleżanką po fachu. Nie musiała nawet podnosić głowy, żeby wiedzieć, do kogo należał do ten głos. Pewnej nocy poznała go w różnych konfiguracjach i tonacjach. — Dzięki, ty też wyglądasz całkiem w porządku — oznajmiła, przesuwając po Harriet wzrokiem. — Daisy Whitmore, menadżerka projektu w Toronto Sun. A to Harriet Gourin, reporterka z The Sports Network — przedstawiła je sobie i zrobiła krok w tył, żeby mogły uścisnąć sobie dłonie. — Nie spodziewałaś się, że będę na jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń w tym roku? Wow — parsknęła pod nosem. Mogłaby dodać, że Gourin chyb w ogóle jej nie zna, ale w sumie to właściwie w ogóle jej nie znała.
Harriet wyciągnęła rękę i ujęła dłoń Whitmore w krótkim geście powitania. Posłała jej nawet uprzejmy uśmiech i skinęła głową.
To jak z tym papierosem? — przeniosła spojrzenie na Kirę, która wywróciła oczami. Gourin była bezczelna. Jak zawsze. Kiedy Finch podała jej paczkę papierosów, wyciągnęła jednego i umieściła go sobie w ustach. Zanim jednak poprosiła o zapalniczkę, wróciła wzrokiem do Daisy. — A więc jesteś żoną słynnego Rowana Whitmore'a? — zagadnęła, chociaż na pewno doskonale słyszała, jak menadżerka rozmawiała z Lancem Strollem.

it's fine, it's cool
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”