ODPOWIEDZ
34 y/o
NAJLEPSZY PRZYJACIEL
164 cm
psychoterapeuta w CAMH
Awatar użytkownika
Rock on, ancient queen
Follow those who pale
In your shadow
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Mr and Mrs Smith…
To był pierwszy taki układ w życiu Mary, na jaki poszła z obcym mężczyzną . Miała za sobą jednorazowe przygody z mężczyznami, ale jednak z Conradem było inaczej. Ta aura tajemniczości była pociągająca. Jego władczość i chęć kontroli nie tylko podniecająca, ale i fascynująca. Początkowo podążała ślepo za jego żądaniami, ale z czasem zaczęła coraz bardziej mu się przyglądać i mimo woli - analizować jego zachowania. Wyłapywać zmiany w zachowaniu, ból przemykający przez twarz i walka o władzę. Tak bardzo zażarta walka o władzę.
Może dlatego miała niewielki niedosyt, gdy bez słowa ubrał się w mgnieniu oka i wyszedł nie posyłając jej po wszystkim nawet spojrzenia. Leżała obserwując go jak wciąga na siebie ubrania, a na koniec zabiera laskę - jednocześnie będącą jego atrybutem, co przekleństwem w oczach Mary. Gdy zatrzasnęły się za nim drzwi i ona od razu wstała. Wzięła szybki prysznic, a następnie zamówiła taksówkę z powrotem do domu.
Przez kilka dni jeszcze przelotem przypominał jej się wieczór spędzony z Mr Smith. Seks był niesamowity - tego nie mogła mu odmówić. Problemy z nogą ani trochę mu nie ujmowały męskości. Gdyby wymienili się numerami, może nawet i skontaktowałaby się z nim w celu powtórzenia tamtej nocy? Ale ustalili, że to jedna noc. Noc, która miała zatrząść jej światem i na tym koniec. Przyjęła to i pomału odchodził z jej myśli. Skupiła się na tym co zawsze - na pracy. Na pomaganiu ludziom w potrzebie. Na nauczaniu ich jak radzić sobie z kryzysem i pokonywać własne lęki. Uczyła ich czegoś, czego sama jeszcze nie potrafiła wdrożyć we własne życie. Za to perfekcyjnie opanowała już grę w iluzję i pozory.
Dzisiaj miał być dzień jak codzień - pełen listy pacjentów, których przyjmowała już od wczesnych godzin porannych. Niektórzy kończyli właśnie terapię, inni byli w samym jej środku, który bywał najtrudniejszym etapem, ale miała mieć dzisiaj też dwóch nowych pacjentów. Nazwisko jednego z nich wydawało jej się znajome, ale może to tylko złudzenie? Albo mógł to być ktoś znany, o kim ostatnio czytała.
Zakończyła właśnie spotkanie z kobietą w średnim wieku, którą pożegnała przy drzwiach, które dla niej otworzyła. Miała jednak między wizytami zawsze dziesięć minut przerwy na uzupełnienie notatek czy po prostu chwilę odpoczynku. Tym razem szybko przepisała wiadomości do karty w laptopie, wzięła kilka łyków kawy i nieco porozciągała zasiedziały kręgosłup. W końcu wyszła z gabinetu, aby zaprosić kolejnego pacjenta. Stanęła w drzwiach zerkając na ludzi czekających nie tylko do niej, ale także do pozostałych specjalistów przyjmujących obok.
- Pan Caspian Marshall- odezwała się łagodnym głosem szukając osoby, która wstanie usłyszawszy jej słowa. Kiedy w końcu ujrzała, kto do niej zmierza , ledwie powstrzymała reakcję - chciała zarówno się śmiać jak i otworzyć usta z wrażenia. Zamiast tego na jej twarzy wciąż widniał przyjazny uśmiech, lecz jej oczy nagle nieco rozbłysły. To może być ciekawe…
- Zapraszam do gabinetu- odeszła na bok i gestem dłoni zaprosiła go do środka.- Proszę usiąść- wskazała na kanapę stojącą pod ścianą, a sama usiadła na fotelu naprzeciwko. Na razie zostawiła swój notes na stoliku obok. Założyła nogę na nogę, a łokcie oparła na fotelu.- Zanim zaczniemy… może przejdziemy na Ty? Preferuję taki zwrot. Pozwala nam często znieść pierwsze bariery- zaproponowała dosyć niewinnie - zawsze tak robiła na pierwszych spotkaniach. Teraz jednak było w tym coś innego… Jak się powinna zachowywać? Powinna odmówić mu od razu spotkania? Powinni udawać, że nic się nie stało? Była bardzo ciekawa jego reakcji. Na pierwszy rzut oko wydawać by się mogło, że Caspian, aka Conrad, odnalazł ją i przyszedł po więcej. Jednak kobieca intuicja wiedziała, że to nie to. On nie wiedział, kim ona jest. Nie przyszedł po seks. Przyszedł po coś znacznie więcej.


caspian marshall
Jakoś miło
Dogadamy się
28 y/o
Welkom in Canada
182 cm
International Affairs Specialist at Northland Power
Awatar użytkownika
.♱⋆cigarettes after sex⋆♱.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowy
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wystarczająco długo odkładał tę przeklętą wizytę u psychiatry.
Nie miał zamiaru znowu słuchać, jak starsza siostra wyrzuca mu, że nie bierze na poważnie tego, co do niego mówi. Zwłaszcza że przecież posprzeczali się ostatnio, bo Marshall w żadnym wypadku nie zgadzał się na pomaganie ich ojcu. Nie obchodziło go to, że dał im sukces, majątek, lepszy start. Taki, który nie był dany innym osobom w ich wieku. Ta gnida odebrała dostęp do jakiegokolwiek wsparcia ich młodszej siostrze, Chmurce, przez co? Przez to, że ich matka przypomniała sobie za późno, za kogo wyszła? Chociaż nawet jej nie potrafił obwiniać. Po tym, jak ojciec się zachowywał, naprawdę nie dziwił się, że w końcu nie wytrzymała. Dziwił się raczej temu, że nie zrobiła tego wcześniej. A sam fakt, że w jego żyłach płynęła ta sama krew co w żyłach jego ojca, tylko go dobijał.

Koszmary się nad nim pastwiły.

Nie mógł spać, cierpiał na bezsenność, a w dodatku dziewczyna, w której zaczynał się zakochiwać… no właśnie. Nie wiedział, co miał o tym wszystkim myśleć. Nie potrafił sobie wybaczyć tego, co zrobił tamtej nocy. Miał chronić Elenę, a prawie sam dokonał czynu, który mógł odebrać jej ostatni dech. Gdyby nie zorientował się w porę, że tak naprawdę, zawieszony między snem a jawą, ją atakował, nie wiedział, jakby się to skończyło. Był przerażony samym sobą. Brzydził się własnej osoby. Może rozmowa z psychiatrą wybraną przez siostrę faktycznie mogła mu w czymś pomóc. Może. Nie wiedział. W tym momencie nie był już pewien kompletnie niczego. Doczłapał się do gabinetu, gdzie w recepcji powiedziano mu, do którego pokoju ma się zgłosić. Panna Lakefield. Kobieta. Oczywiście, że kobieta, niczego innego nie mógł się spodziewać. Cherry lubiła otaczać się osobami, które coś znaczyły, więc z jednej strony nie musiał się martwić, że trafi do kogoś bez renomy w swoim zawodzie.

Zacisnął dłoń na uchwycie laski i powoli wszedł do środka. - Dzień dobry - burknął pod nosem, kierując się w stronę kozetki. Zerknął na osobę siedzącą w fotelu i dosłownie stanął w miejscu. Nie wierzył, kogo właśnie zobaczył. Tę samą rudowłosą atrakcyjną kobietę, z którą przespał się kilka tygodni wcześniej. Pannę Smith, for fuck’s sake. Pierwszy raz od dawna nie wiedział, co powiedzieć. No po prostu go zatkało. Jak to właściwie miało wyglądać? Jeszcze kilka tygodni temu dosłownie wiła się pod nim, robiła wszystko, co jej rozkazał, a teraz on miał wykonywać jej polecenia jak jakiś pieprzony piesek?
Usiadł na kozetce tak, by w dalszym ciągu na nią patrzeć. - To są jakieś żarty, tak? - parsknął pod nosem z niedowierzaniem. - Jakaś chora zemsta za to, że nie dałem ci mojego numeru? - Przejechał palcami po włosach i przymknął oczy, próbując jakoś się uspokoić, bo nie wiedział, jak miał na to zareagować. - Czy moja siostra to ukartowała za to, że nie popieram jej pomocy ojcu? - wbił w nią swoje brązowookie spojrzenie. - Czy może tak bardzo chciałaś, żebym znowu cię przeleciał, że nie mogłaś doczekać się kolejnego spotkania? - Wiedział, że to, co mówił, nie było ani miłe, ani profesjonalne, ale poczuł się tak, jakby ktoś wbił go w kąt bez żadnego wyjścia. Jakby nagle odebrano mu resztki kontroli. Ściany zaczęły zamykać się wokół niego, powietrze stało się cięższe, a on…

On czuł, jakby po prostu przestawał oddychać.


is this a fucking joke?
ODPOWIEDZ

Wróć do „Centre for Addiction and Mental Health”