Rzut kostką, plansza Ognisko: 2
Szybko się ściemniło, ognisko strzelało iskrami w rozgwieżdżone niebo, a zapach pieczonych kiełbasek mieszał się z rześkim, leśnym powietrzem. Co prawda okazało się, że nikt nie potrzebował pomocy Alexa przy pieczeniu kiełbasek, ale dołożył na kijek trzecią dla siebie, więc nie ma tego złego, co nie? Więcej dla niego, więc nawet lepiej. Gdy tylko kiełbaski były gotowe, zsunął je na papierowe talerzyki. Podał
Maddie jej porcję (chlebek, ketchup i widelec też jej podał, jakby co), po czym sam włożył jedną z kiełbasek między dwie pajdy chleba i obficie polał prowizorycznego hot doga ketchupem. A potem zaczął szamać, bo był kurewsko głodny, okej. Nawet kotek, który wskoczył na kolana
Eriki, nie mógł odciągnąć go teraz od jedzenia, no bo Alex najbardziej na świecie lubił - oprócz Maddie - jeść. Swoją drogą, dobrze, że to szeleszczenie w krzaczorach okazało się tłustym kocurem, a nie typem z piłą, jak zasugerował
Eryk. Jednak, chwila, moment, co to się... Niech to szlag! Nie było mu dane oglądać wypalonej dziury na bluzie Eryczka, bo w tym samym momencie, w którym iskra zaczęła lecieć w stronę jego przyjaciela, wiatr nagle zmienił kierunek i Alex został zaatakowany przez wielką chmurę dymu. Hall momentalnie zaczął kaszleć, a chwilę później do kaszlu dołączyło łzawienie oczu. -
Ja jebe, ło kuwa - zakaszlał, po czym wstał i przestawił swoje krzesło bliżej Maddie, żeby ten jebany dym przestał lecieć mu prosto na twarz. Jedzonko na chwilę spadło na drugi plan - odłożył je na talerzyk i napił się piwa, licząc na to, że może w ten sposób pozbędzie się kaszlu, ale nie, nic z tego. Pomiędzy jednym kaszlnięciem a drugim dotarły do niego słowa
Duffy.
Oby częściej udawało się nam tak zebrać w kupie. -
Święte słowa, Duffs, ty nasza poetko, nie wytrzymam - rzucił do niej, próbując wytrzeć łzy spływające mu z oczu przez ten przeklęty dym. Jeśli ktoś nie zauważył, że dym z ogniska poleciał wprost na twarz Alexa, to mógł sobie pomyśleć, że wzruszyły go słowa Summers, boże, jaka kompromitacja, Jezu Maryja. W gruncie rzeczy Alex mógł wzruszyć się też dlatego, że z powodu dymu całkiem ominęła go dyskusja o ziemniaczkach, a kochał ziemniaczki. Najlepsze ziemniaczki przygotowywał Pan Winters, ojciec August. Z masłem i solą, takie przepyszne, mówię wam.
Alex dalej się krztusił - tylko trochę ciszej, bo starał się tłumić kaszel - kiedy
Jason zaproponował grę.
Never have I ever. -
Dobry pomysł, grajmy - przytaknął, tłumiąc kolejne kaszlnięcie. Zaraz tu zejdzie, słowo daję. Jednak w tym czasie
Maddie postanowiła w ogóle nie być rozsądną, wspierającą dziewczyną, bo bezceremonialnie rzuciła mu do ucha:
"Zapomniałeś o najważniejszym... zapomniałeś zapytać czy chcę zostać Twoją dziewczyną, Hall". I jeszcze przygryzła mu ucho! Kaszlnął z wrażenia na słowa Maddie i gdy tylko Jason obwieścił, że nigdy przenigdy nie jadł ziemniaczków z ogniska, od razu wzniósł do góry swoją butelkę i upił łyk, nic jej nie odpowiadając, bo nie będzie zadawał jej takich
intymnych pytań przy wszystkich, tak?! Poza tym, mieli przed sobą cały wyjazd, mógł wybrać lepszy moment niż krztuszenie się po zaciągnięciu się dymem z ogniska, okej?
Już miał kontynuować grę w
Never have I ever, kiedy brzegiem jeziora zaczął przechadzać się jakiś typ. Stary taki, pomarszczony, ech. Starzec najpierw zlustrował wzrokiem całą grupę najlepszych przyjaciół ever i ognisko, a potem przeniósł wzrok na dom. Alex uniósł brwi do góry.
Och, ten dom wciąż jest wynajmowany? A ja myślałem, że po tym, co się tutaj stało… Przekręcił oczami. Świetnie, zaczyna się, brakowało, żeby durni, nadgorliwi sąsiedzi przyszli opowiadać im historie z dupy. Już chciał powiedzieć staruszkowi
"tak, do widzenia", kiedy
Shereen zainteresowała się tematem i nieznajomy podszedł bliżej ogniska, żeby odpowiedzieć na jej pytanie. Jeezu. Alex posłał
Maddie znaczące spojrzenie pt.
"Patrz, zaczyna się", po czym przetarł twarz rękawem bluzy, żeby pozbyć się resztek łez po starciu z dymem z twarzy. W międzyczasie postanowił wrócić do jedzonka, bo przestało go drapać w gardle, YAY. Zanim zaczął jeść, posłał jeszcze
Gabrieli i Eryczkowi spojrzenie numer dwa pt.
"REALLY?", ale nie powiedział już nic, bo staruszek na dobre rozkręcił się w tej historii. Morderstwo? Zaginięcie? Psychopata na strychu? Dobrze, że Alex miał żołądek ze stali i wcale a wcale nie odechciało mu się jeść, wręcz przeciwnie, spałaszował kolejną kiełbaskę, tym razem bez chlebka. Gdy staruszek skończyć to swoje pierdolenie i sobie poszedł, Hall westchnął przeciągle. Wydawało mu się, że atmosfera zrobiła się dziwna. W sumie nic dziwnego, skoro nieznajomy wbił im tutaj w połowie imprezki, wtrącił pojebane trzy grosze, zapytał o godzinę i spierdolił, no słowo daję... -
To dlatego było tu tak tanio - skwitował Alex i wzruszył ramionami, śmiejąc się pod nosem. Zerknął na
wszystkie dziewczyny po kolei i zaczął się zastanawiać, czy przestraszyła je ta historia? Kaszel poszedł w końcu w pizdu, więc Alex uniósł do góry swoje piwerko. -
Nigdy przenigdy nie pomyślałem, że na strychu tego domku mógł mieszkać jakiś psychol - przerwał dziwną ciszę i zerknął w stronę okien na najwyższym piętrze domku. Well... No... Może jednak coś było w tej historii? Uśmiechnął się drwiąco i jednak upił łyk swojego piwka (XD). Zerknął jeszcze raz w stronę okien na strychu i pomyślał sobie, że wyglądały trochę jak... a, nieważne. Czas zjeść trzecią kiełbaskę.
Eric Stones Jason Choi Erika Lindberg Duffy Summers Gabriela R. Blais Maddie Lennox Shereen Winfield