25 y/o
For good luck!
186 cm
na tapczanie siedzi leń nic nie robi cały dzień
Awatar użytkownika
boję się
b o j ę s i ę
że ty też mnie zostawisz i zostanę sam
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Choć wolałby, żeby Ossie został, nie potrafił go zatrzymać; choć nie godził się na rozdzielenie się, nie mógł stanowić za nich obu.
Odprowadzając wzrokiem przyjaciela, zacisnął mocno szczękę. Było źle; bardzo, kurwa, źle, bo w całej ich historii nie było równie dramatycznego i szybkiego rozstania. Nie potrafił się uspokoić; rozważał wiele opcji (w tym napisanie do kogoś, między nogami kogo mógłby wylądować), nie będąc gotowym na powrót do domu. Othello potrzebował czasu, równocześnie zdając sobie sprawę, że miał go mało (za mało) i że każda chwila zwłoki działała na jego niekorzyść.
Wściekał się na chłopaka, który zepsuł ich dzień; wściekał się, bo wczoraj było idealnie, zaś dzisiaj ich życia wywróciły się do góry nogami. Holdsworth zapomniał o kawach i błąkał się bez celu po galerii handlowej; próbował ułożyć plan lichych wymówek i gdy wracał do domu był całkiem zadowolony z pomysłów, ale los postanowił z niego zadrwić, bo po zauważeniu, co odkrył Ossie wiedział, że spotkanie kolesia było jedynie preludium do prawdziwych problemów.
Patrzył to na ekran laptopa, to na przyjaciela, nie wiedząc, co teraz.
Co, kurwa, teraz?
Ossie 一 zaczął niepewnie, nie mając pojęcia, jak odnaleźć się w plątaninie własnych myśli. Dostrzegając informacje na ekranie, spanikował; poczuł, jak zarazem robi mu się gorąco i zimno, bo nie wiedział co zrobić i jak się zachować.
Był p r z e r a ż o n y; przyłapany na gorącym uczynku 一 na czymś, co nigdy nie powinno ujrzeć światła dziennego 一 stał się człowiekiem, któremu na głowę zawalił się cały świat. 一 Ja... Ja... 一 zacinał się, nie będąc w stanie wykrztusić z siebie wyjaśnienia.
Owe zdawało się nie istnieć; nie było słów, którymi można było opisać popełnione błędy i usprawiedliwić p o d s z y w a n i e s i ę. 一 To... 一 Spróbował z innej strony, lecz znów napotkał na barierę. Jego organizm blokował możliwość opowiedzenia Strelingowi, co zaszło; nie pozwalał na wypowiedzenie słów, bo obawiał się, że nie powstrzyma konsekwencji.
Choć to przecież brak wyjaśnień był bardziej problematyczny.
Mogę... 一 Nie mógł; nie mógł zrobić c z e g o k o l w i e k, bo demony przeszłości (wspomnienie o tym, jak mordowano mamę i tatę) mu na to nie pozwalały. Cofnął się do pamiętnych wydarzeń z piętnastych urodzin; miał wrażenie, że ból i rozpacz są porównywalne do sytuacji, w której mordercy wtargnęli do domu rodzinnego i wymierzyli własną sprawiedliwość.
Od tamtej pory był sam; dopiero pojawienie się Ossiego wprowadziło do jego życia radość i dało mu nadzieję, że będzie lepiej. Teraz zaś owa nadzieja nikła i z prędkością światła cofała go do punktu wyjścia (żałosnej pustki i życia ze świadomością, że ponownie popełnił niewybaczalne błędy, które skrzywdziły najbliższego i najważniejszego człowieka).
Padł na kolana i zaczął drżeć; nie potrafił powstrzymać mocnych reakcji ciała, choć mogło to sprawiać wrażenie, że zachowaniem podejmuje próby wpłynięcia na młodszego poprzez emocje. 一 Nie zostawiaj mnie. 一 Nie odchodź. B ą d ź. Pozwól mi 一 w przyszłości (bardzo, bardzo dalekiej) 一 w y j a ś n i ć.
Obiecuję, że już nie będę; że nie popełnię kolejnego błędu, który cię skrzywdzi i wykasuję k a ż d y profil na k a ż d e j aplikacji randkowej.
Ossie
Ossie, Ossie, Ossie
Moje życie nie ma bez Ciebie sensu
(choć jestem zbyt słaby i beznadziejnie głupi, aby powiedzieć to na głos)
Boże, to nie tak, jak myślisz.

Ossie Sterling
22 y/o
For good luck!
176 cm
Barista w The Bubble Tea Shop, student IV roku biologii na TMU.
Awatar użytkownika
Dosyć myśli, które muszą być samotne - kończą rozdrapane, zawinięte z tobą w pościel.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wpatrując się w ekran komputera myślał o tym, co stało się w centrum handlowym, a góra pytań z każdą sekundą tylko bardziej się powiększała. Przesuwał palcami po blacie biurka i zastanawiał się ile osób mówiło do Othello jego imieniem. Z iloma się spotykał? Z iloma sypiał? Czy przyprowadzał te osoby tutaj pod jego nieobecność? Czy to były jednorazowe przygody czy może spotykał się z nimi regularnie? To nawet nie była jego sprawa. Nie miał prawa o tym myśleć, a już na pewno nie o to pytać.
Elio musiał mieć jakiś ważny powód, aby podawać w sieci cudze dane. Tylko jaki? I dlaczego podawał akurat jego dane? Mógł przecież wpisać cokolwiek, to nie tak, że ktoś to zweryfikował. Był dosyć skołowany i nie potrafił tego rozgryźć. Czasami przychodziły do niego wyobrażenia Elio z kimś w łóżku, dopasowywał twarz chłopaka z centrum, ale to mógł być ktokolwiek. Niemal słyszał jak nieznajomy wypowiada jego imię, a Othello go całuje, tak, jak całowali się w nocy, tylko lepiej, bo świadomie. Zbierało mu się na mdłości.
Oddychał, starając się opanować emocje. Napił się wody, ale nic nie zjadł, nie mógł. Miał trochę czasu, aby chociaż spróbować jakoś poukładać to sobie w głowie, nawet nie znając jeszcze odpowiedzi na bardzo wiele pytań. Przemył twarz chłodną wodą i wrócił do swojego pokoju. Nawet zajęcie się roślina nie odciągnęło do końca jego myśli od tego, co dzisiaj się stało.
Znowu usiadł przed ekranem i patrzył na zakładki z profilami randkowymi z różnych stron. To nie tak, że sam nie miał takiego profilu, ale tylko jeden, na grindrze, a te były rozsiane po aplikacjach, o których nawet nigdy nie słyszał. Spotkał się z kimś raz i spotkanie średnio się udało, chociaż z jakiegoś powodu wcale się temu nie dziwił. Najlepsza część tamtej randki to powrót do domu, w którym czekał na niego Othello. Zawsze chciał wracać do Elio.
A teraz? Zostawił go samego gdzieś na zewnątrz i nie miał pojęcia co miał z tym zrobić i co miał zrobić ze sobą i z nim i ze wszystkim.
Nie miał pojęcia kiedy upłynął cały ten czas i kiedy usłyszał szczęk klucza w zamku drzwi drgnął zaskoczony, a jego serce zabiło mocniej. W pewnym sensie bał się tej konfrontacji, a z drugiej strony czuł niepewność i napięcie, kiedy Elio nie było i nie miał pojęcia co się z nim dzieje. A gdyby już nie wrócił? Odwrócił się i patrzył na niego, nie potrafiąc nic powiedzieć. Zauważył, że Holdsworth wyglądał źle, był blady i śmiertelnie poważny. Nie miał też ze sobą zakupów. Zawalczył ze sobą i z pokusą, aby wstać i przejść się chociaż do najbliższego marketu, żeby jednak kupić chociaż większość produktów z listy, którą przygotował przed weekendem.
Przecież nie było już ulubionego napoju Elio i tych krakersów, które tak lubił.
Nie zrobił jednak nic, nie ruszył się i nie odezwał, patrząc na niego, kiedy ten próbował coś wydukać, w międzyczasie opadając przed nim na kolana. Trochę się wystraszył, zaciskając drżące dłonie na kolanach i oddychając coraz szybciej. W końcu całkowicie wstrzymał powietrze, kiedy usłyszał prośbę o to, aby go nie zostawiał. Pokręcił pospiesznie głową. Zsunął się z fotela i przyklęknął, opierając pośladki na swoich piętach, a potem wyciągnął dłoń, którą dotknął jego ramienia.
Jak mógłbym cię zostawić? 一 zapytał cicho, próbując złapać z nim kontakt wzrokowy. Zamrugał i otarł rękawem koszulki wilgotne od łez oczy. 一 Przecież ja cię kocham 一 dokończył po chwili, dochodząc do wniosku, że dopóki byli razem, to przecież nic nie miało znaczenia. Odetchnął w końcu głębiej i powoli wypuścił powietrze z płuc.
Na pewno masz swoje powody, a ja ci ufam. Nie musimy o tym rozmawiać 一 dodał, zaciskając palce na jego ciele. Nie rozmawiali o wielu rzeczach i już dawno utworzyli pewne zasady, których się trzymali. Ossie nie musiał usłyszeć, żeby czegoś się dowiedzieć. Cokolwiek się stało i cokolwiek popchnęło Elio do tworzenia tych profili randkowych, nie mogło stanąć między nimi i nie było ważniejsze, niż ich przyjaźń. Może kiedyś mu wyjaśni, a nawet jeżeli nie, to trudno. Byli ze sobą na dobre i na złe.

othello holdsworth
Myre
posty generowane przez ai, sterowanie cudzą postacią bez uzgodnienia.
25 y/o
For good luck!
186 cm
na tapczanie siedzi leń nic nie robi cały dzień
Awatar użytkownika
boję się
b o j ę s i ę
że ty też mnie zostawisz i zostanę sam
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiżeńskie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jeden profil, drugi, trzeci, czwarty...
Było ich wiele, a każdy zawierał szczegóły z życia Ossiego Sterlinga, co czyniło sprawę jeszcze bardziej zagmatwaną i trudniejszą do wyjaśnienia.
Przypatrywał się przyjacielowi z przerażeniem, przygotowując się na k o n i e c. Jego świat legł w gruzach; w ułamku sekundy w miarę poukładane życie zawaliło się jak domek z kart i zdawało się, że nie było już szansy, aby poskładać je w całość.
Othello doświadczał czegoś na wzór ataku paniki; równocześnie pozwalał, aby zawładnął nim silny strach, ale też wiedział, co się dzieje i miał świadomość, że wina leżała po jego stronie. 一 Ossie 一 wyszeptał, ciesząc się, że młodszy znalazł się obok niego. Pośpiesznie wtulił się w jego ciało; mocno zacisnął ręce, zupełnie jakby wierzył, że siła gestu uleczy rany i naprawi nadszarpnięte zaufanie.
W jego życiu istniał trudny paradoks: Elio wiedział, że był winien wyjaśnienia Ossiemu i jednocześnie robił wszystko, byleby mu ich nie udzielić. Od wielu lat lawirował między półprawdami, choć już na początku znajomości wypadało opowiedzieć o tragedii, przez którą był sierotą.
Ja ciebie też 一 jęknął ż a ł o ś n i e, nie kodując tego, co wyprawiał. A robił wiele; nieświadomie znów zbliżał się do granicy, desperacko pragnąc ją przekroczyć. Resztki rozumu biły na alarm; zdrowy rozsądek nakazywał dłoniom przestać sięgać do pleców Ossiego, lecz palce nie słuchały i śmiało wsuwały się pod koszulkę.
Z rozchylonych ust wyrwał się cichy jęk; sytuacja wpłynęła na niego silnie, bo w przeciwnym wypadku na pewno za wszelką cenę nie dążyłby do cielesnej bliskości. 一 Od zawsze kocham cię tak bardzo... 一 Słowa bez wątpienia wykraczały poza ramy czystej przyjaźni, ale Holdsworth bynajmniej o tym nie myślał. Przynajmniej na razie nie brał pod uwagę konsekwencji, które mogły zniszczyć ich całą relację. Przynajmniej na razie nie przejmował się rozwijającą się w nim potrzebą odnalezienia miękkich warg młodszego.
Oddychał coraz ciężej i szybciej; w jego oczach pojawił się dziwny głód, zaś samo spojrzenie koncentrowało się przede wszystkim na ustach. Co on, do cholery, robił? Dlaczego niszczył jedyną dobrą rzecz w swoim życiu?
Wytłumaczę ci to. 一 Chcąc odwrócić swoją uwagę od niewłaściwych myśli, zmusił się do wypowiedzenia słów, jednak nie sprecyzował konkretnego momentu, w którym chciał to zrobić. 一 Przepraszam. 一 Niekoniecznie wiedział, za co konkretnie (za silną chęć pocałowania go czy za głupie błędy, które popełnił), ale czuł, że wypadało. 一 Przepraszam 一 powtórzył na sekundy przed tym, jak z pełną świadomością musnął z a k a z a n e usta.

Ossie Sterling
ODPOWIEDZ

Wróć do „#109”