ODPOWIEDZ
25 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

To była jedna wielka pomyłka.
Siedziałam właśnie na szlabanie w szkole, zamiast spędzać popołudnie w centrum handlowym, siedząc z moimi psiapsiami Audrey i Elsą nad jedną colą light, obgadując chłopaków, albo denerwujacych nauczycieli.
Co ja właściwię tu robię?! Już pomijając wszystkie wspaniałości świata, które mnie teraz omijają, to przecież nie do pomyslenia, że wylądowałam w kozie. Ja, cheeleaderka. Ja, aktorka główna kółka teatralnego. Ja, córka swoich rodziców. Niestety a może i stety, byli oni zbyt zajęci wizytami w szpitalu, bo mama była w dziewiątym miesiącu ciąży i mogła urodzić lada moment, więc jakoś specjalnie się nie skupili chyba na notatce, którą podsunęłam im - w sensie ojcu - do podpisania. Na notatce stało jak byk, że za zachowanie dostaje wielkie upomnienie i w związku z tym mam odbyć 10 godzin odsiadki na szlabanie. I dopiero był poniedziałek, więc własnie mijało pierwsze 30 minut mojej kary, a mi już było dość i chciałam stąd iść.
Cisza, która panowała w klasie była nie do zniesienia. A niby było tu oprócz mnie jeszcze pięciu innych uczniów. Przerażająca goth laska, która chyba była tu nie pierwszy raz, chłopak z ADHD, któremy od drugiej minuty tak chodziła noga, że myślałam, jak mu tylko ją unieruchomić, bad boy Noah z mojej klasy i starsza o rok Vanessa Paradis, przez którą tu byłam. Patrzyłam na tył jej głowy z nienawiścią, wyobrażając sobie, że te jej rude kudły obetne albo podpalę. Okropna była ta Vanessa, nie dość że od początku roku szkolnego jest dla mnie mega niemiła - bo zazdrości, że to ja zdobyłam rolę Julii w zimowym przedstawieniu, a nie ona jak rok wcześniej - to jeszcze na przesługaniu w czwartek zabrała mi mój monolog i się wpieprzyła przedemnie, przez co musiałam improwizować. Stała później po przesłuchaniu i memlała językiem na prawo i lewo, że jestem aktorką jednej roli więc... no więc się na nią rzuciłam. Dziś nie jestem z siebie wcale dumna, ale wtedy moja latynoska krew się odezwała we mnie i nie umiałam się opanować.
Rozprasza mnie to, że Noah, który siedzi za mną stuka swoim długopisem w biurko. Obejrzałam się na niego z obruszonym spojrzeniem już dwa razy, ale ten nic sobie z tego nie robi. Szkoda, że nauczyciel siedzi z nami w klasie, bo chciałam mu coś powiedzieć.
Biorę jednak głęboki wdech i patrzę na kartkę na której mam napisać wypracowanie Dlaczego przemoc nie jest rozwiązaniem? Muszę się uspokoić, napisać to wpracowanie i może mi odpuszczą kilka godzin za nadgorliwość.
Po czterdziestu pięciu minutach nauczyciel, który nas miał pilnować wyszedł, co sprawiło, że w klasie nieco się poluźniło. Mike, chłopak z ADHD zaraz wstał, żeby zajrzeć, czy nauczyciel odszedł daleko, a potem wrócił do biurka i znów wstał.
- To co, dajemy noge?- zaproponował i zaczął sobie chodzić po całym pomieszczeniu. Gotka Gilly mówi znudzonym tonem: - Za uciekanie z kozy dodają dodatkowe dni, więc ja sie nigdzie nie ruszam - a ja się odwracam nagle do Noaha i patrzę na ten jego długopis: - Czy ty możesz w końcu się uspokoić? Wiesz jak mnie to irytuje? - powiedziałam to na tyle cicho, że tylko on mógł to usłyszeć, ale okazało się, że nie tylko on, bo Vaneska też już wstała i podchodzi, staje sobie w rzędzie pomiędzy nami i zakłada ręce na piersi -O prosze, mała Perez nawet pięciu minut nie wytrzyma, żeby nie podrywać wszystkiego co się rusza ? Beaumont nie podniecaj się tylko, bo to nie twoja zasługa, że laska ma wieczną chcicę
Moja mina na te słowa - bezcenna - otworzyłam usteczka oburzona tym co słyszę i patrzę to na nią to na Noaha, bo wcale nie chcę nikogo podrywać! Przecież po pierwsze Noah jest bad boy, łazi wszędzie taki tajemniczy, a po drugie to ja mam jutro umówioną randkę z hokeistą, więc o czym tu mowa!!!! - Co, ale ja nie....!!
25 y/o
For good luck!
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Pieprzony Colton.
Noah wbił wzrok w blat szkolnej ławki, zaciskając palce na długopisie tak mocno, że zbielały mu kostki. Siedzenie w karnej klasie było stratą czasu, której nie potrafił sobie wybaczyć. Nie powinno go tu być. Cała sytuacja była efektem konieczności, której nie mógł zignorować.
Wszystko przez pieprzonego Coltona. Ten pajac nagadał głupot dziewczynie, na której Noahowi zależało, skutecznie przekreślając jego szanse, a kiedy się o tym dowiedział, nie zamierzał tego olać. Wyczekał więc odpowiedni moment w szatni i zostawił go wiszącego na wieszaku za szlufki od spodni. Problem w tym, że nauczyciel wuefu wszedł do szatni akurat w momencie, gdy Noah wychodził z satysfakcją na twarzy. Kara była nieunikniona, choć w jego oczach to Colton powinien być tym, który odrabia te dziesięć godzin szlabanu za szerzenie kłamstw.
Wiedział dokładnie, co go czeka po powrocie do domu: kolejna porcja pouczających wywodów o tym, jak bardzo hańbi nazwisko. Ojciec ze swoimi planami kariery politycznej traktował każdy wybryk syna jak zamach na swój wizerunek, no a matka... cóż, z nią było inaczej. Doskonale wiedział, że na początku zrobi kwaśną minę, ale gdy tylko ojciec zniknie w gabinecie, oboje będą się śmiali z wiszącego za gacie kolegi.
Poprawił się na krześle, czując, jak złość ustępuje miejsca znużeniu. Wolałby spędzić popołudnie z kumplami, grając w kosza niż siedzieć tu i gapić się na szkolnych kolegów, którzy też odsiadują swoje kary. Pstrykał długopisem w rytm rosnącego zdenerwowania, wpatrując się w zegar i odliczał każdą sekundę, która dzieliła go od wyjścia z tej przeklętej sali. W tle słyszał podenerwowanego Mike’a, który krążył po pomieszczeniu, rzucając propozycje ucieczki oraz pozbawione wesołości odpowiedzi Gilly. Gotka siedziała nieruchomo, jakby była przykuta do krzesła, ostrzegając wszystkich o konsekwencjach przedłużenia kary. Pstryknął długopisem głośniej niż zwykle, jakby chciał w ten sposób zagłuszyć narzekania Mike'a, który wciąż kręcił się po klasie jak nakręcony, po czym przeniósł wzrok na Gilly.
Jak ty w ogóle funkcjonujesz, Gilly? – zapytał, a w jego głosie, teraz gdy nie musiał się przejmować obecnością nauczyciela, pobrzmiewała czysta kpina. – Zero spontaniczności, zero radości. Naprawdę masz w planach umrzeć z nudów?
Noah nie czekał na odpowiedź gotki i zamiast tego, znów zaczął rytmicznie pstrykać długopisem. Każde kliknięcie było teraz celowo przerysowane, głośne i irytujące, a wtedy siedząca przed nim Aurelia, która najwyraźniej już miała dość tego dźwięku, odwróciła się do niego niemal sycząc na na niego ze złością. Przestał pstrykać na sekundę tylko po to, by spojrzeć na dziewczynę przed sobą z rozbawieniem, bo nie zamierzał się podporządkować, a raczej wręcz odwrotnie, jej irytacja jeszcze bardziej go nakręcała.
Jeśli cię to irytuje, to może skup się na czymś innym, co? – rzucił cicho, z błyskiem w oku, nie przestając bawić się długopisem, zanim jednak zdążył pociągnąć temat dalej, w ich stronę ruszyła Vanessa. Na jego twarzy pojawił się złośliwy uśmieszek. – Vanessa, zawsze taka urocza i pomocna – odparł z sarkazmem w głosie, nie odrywając od niej wzroku. - Byłem nieźle podniecony tą sytuacją, dopóki się nie odezwałaś. - Przeniósł wzrok na koleżankę przed sobą i puścił do niej oczko, w stylu typowego dla niego „bad boya”. – Spokojnie, Perez – powiedział przyjacielsko. – Nie musisz się tłumaczyć. Odpuść sobie Vanessę, szkoda twojej energii na jej gadanie.
Rozbawiło go jednak jak Aurelia patrzyła raz na niego, raz na rudą, wyraźnie nie wiedząc, co powiedzieć i chociaż w duchu musiał przyznać, że Perez jest całkiem ładna, miał swoje zasady: nie zarywać do przyjaciółek Audrey. W pewnym momencie rzucił długopisem na blat ławki i oparł się wygodnie o krzesło, rozglądając się po klasie.
Słuchajcie, a jak któreś z nas będzie chciało się odlać? To niezdrowe trzymać mocz w pęcherzu ponad godzinę. Macie jakieś propozycje? Aurelio, może ty? - odezwał się do niej, bo inaczej zanudzą się tu na śmierć, a nauczyciel chyba nie zamierzał wracać albo o nich zapomniał.
Aurelia M. Perez
pączek
nie lubię przejmowania kontroli nad moją postacią i braku dynamiki oraz rozwoju wątków, w każdej innej kwestii się dogadamy
25 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

- Śmierć jest pisana wszystkim nam, nawet tobie i bubblegum bitch też. Więc co za różnica jaką mnie spotka - odpowiada Gilly przerzucając spojrzenie z mięśniaka na mnie, na co tylko oczami wywróciłam. Wolę być bubblegum bitch niż gotka, która ma włosy tak tłuste jakby się nie myła. Nawet nie odpowiedziałam jej, ale Gilly się tylko uśmiecha pod nosem wrednie, bo pewnie pomyślała, że aż mmi w pięty poszło.
Bardziej mnie irytowało to pstrykanie długopisem, a rada, żeby się skupić na czymś innym wcale mi nie pomogła, szczególnie, że nagle się pojawiła Vaneska, która chyba była powodem dla którego mnie Noah denerwował. Zamykam buzie, żeby mi nic przypadkiem nie wpadło do niej i patrzę to na Noaha to znów na Vaneskę, no okay, może ma rację, że nie powinnam się tak dawać jej bullingować. Ona po prostu nie nawidzi ładnych dziewczyn, tak uważam. Pewnie ma obsesje na moim punkcie po prostu. Chciałam się odwrócić już do swojej kartki, ale wtedy Noah nagle rzuca długopisem.
- Co ja? - zmarszczyłam czoło, wtedy jeszcze nie używałam botoksu, więc wyraźnie było widać, że jestem niezadowolona. To znaczy teraz jeszcze też go nie używam, bo wszyscy mówią, że jeszcze nie czas na takie zabiegi, ale wiadomo o co chodzi. Zmierzyłam go spojrzeniem, przypominając sobie o tym, że Audrey zabrała go już na dwie imprezki więc niby się znamy, ale wciąż mu nie ufam - ma taką aurę chłopaka, któremu nie można po prostu zaufać, że czegoś nie odpierdoli.
-Nie wiem czy wiesz, ale dziewczynki się nie odlewają - skomentowałam to ze złośliwym uśmieszkiem i chciałam jednoznacznie dać znać, że no nie będę się zagłębiała w takie tematy, bo po pierwsze to nie wypada rozmawiać o sprawach toaletowych, no a po drugie, to z tego co zauważyłam, to przynajmniej troje z pięciu moich towarzyszy miało za cel sobie ze mnie żarty robić. No i tak właśnie wygląda moja rzeczywistość, potem jak się jest super celebirty to się ludzie dziwią: jak cię ktoś mógł w szkole gnębić, przecież jesteś taka super? No właśnie tak.
Natomiast Mike wcale nie zamierzał tak sprawy puścić płazem i pokazuje na Noaha.
- Właśnie, pytanie w punkt chłopie. Ja sprawdzam i podnoszę sprawkę bo mam jeszcze lepsze pytanie : co jeżeli będziemy tu jeszcze kolejną godzinę? Czy ktoś mnie uratuje jak zemdleje bo jestem bez obiadu?? - zaśmiał się i podszedł do stolika przy którym siedział Noah. Zbił z nim pione i mówi - Mike jestem, a ty ziomuś? - na co ja odwracam się i mierzę ich oboje spojrzeniem. - No co ty Mike nie znasz go? To Noah Beaumont, na imprezie Hallowenowej wypił pół kega na stojąc na rękach , przez co mial takiego kaca, że nie dostał się do drużyny hokejowej - wymyslam na poczekaniu, chociaż faktycznie Noah był ze mną i Audrey na imprezie, a Mikiego nie było. Moja mina jednak jest poważna i tylko oczy błyszczące z rozbawienia mogły sygnalizować, że trochę tu się mijam z prawdą. Mierzę go tak spojrzeniem i mówię jakbym wcale nie wiedziała, że Vanessa zaraz wybuchnie znów o tym, że znów kogoś podrywam: -To było super hot, całą drużyną robilysmy sobie zdjęcia z jego brzucem jak stał na rekach
Mike już się zbija i klepie Noaha po ramieniu, że o super ziomek, ale z ciebie petarda, a Vanessa nagle się wpierdala i przerywa te żarty:
- Właściwie Mike to masz racje, ja też bym coś zjadła. Ktoś idzie ze mną do automatów? - i oczywiście Mike się zaoferował, na co ja mówię że w sumie też bym poszła więc sobie wstaje zza biurka, wstaje też Gilly, ale bez słowa i pewnie Noah też wstaje i nagle tak się doliczam i patrzę po nich: - Ej, a nie było tu z nami Ramsey'a, tego nerda z ostatniej klasy?
No właśnie, bo piąta osoba, która z nami odbywała karę... w niewyjaśnionych okolicznościach znikneła z radaru. No klasa była jak klasa, nie mógł się tutaj schować, więc jak...?

Noah Beaumont
25 y/o
For good luck!
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Noah prychnął pod nosem, słysząc ponurą odpowiedź, ale nie odwrócił się w stronę Gilly. W duchu uznał, że gotka naprawdę robi wszystko, żeby klimat w klasie był ponury. Obracał w palcach długopis, bawiąc się metalową skuwką. Nienawidził być uwiązany w jednym miejscu, zwłaszcza w takim otoczeniu. Wzruszył ramionami, choć w środku bawiło go to, że zdołał wytrącić Perez z równowagi. Usiadł nieco wyżej, opierając się o oparcie krzesła, wbijając w nią wzrok.
No, słyszałaś – odparł, rzucając kpiący uśmiech, w którym była czysta prowokacja. – Myślałem, że może wymyślisz jakiś sposób, żebyśmy się stąd ulotnili na pięć minut, skoro reszta tylko siedzi i gapi się w ścianę albo narzeka na życie.
Przeniósł na chwilę wzrok na Vanessę, po czym szybko wrócił spojrzeniem do Aurelii. Czekał czy znów się oburzy czy jednak spróbuje odpowiedzieć w tym samym tonie. Zaśmiał się krótko, bo ta odpowiedź wcale go nie zdziwiła – dokładnie tego się spodziewał. Aurelia starała się trzymać fason, jakby w tej durnej szkole obowiązywały zasady dobrego wychowania.
"Dziewczynki się nie odlewają", serio? – powtórzył z wyraźnym niedowierzaniem, kręcąc głową z rozbawieniem. – Jesteśmy w kozie, nie na herbatce u królowej. Przecież widzę, że to siedzenie tutaj drażni cię tak samo jak mnie. - Przeniósł wzrok na okno, gdzie słońce powoli chyliło się ku zachodowi, po czym znów spojrzał na nią, tym razem z wyzywającym błyskiem w oku. - Więc? Jakieś inne, bardziej „wypada-nie-wypada” propozycje, żeby zabić ten czas, skoro temat toalety jest zbyt niekulturalny?
Wtedy obok niego pojawił się koleś, przedstawiając się jako Mike. Noah odwzajemnił uścisk dłoni, uderzając otwartą dłonią w dłoń Mike’a z odpowiednią siłą. Omal nie parsknął śmiechem słysząc wersję zdarzeń Aurelii. Spojrzał na Mike’a, a potem z powrotem na dziewczynę, przechylając lekko głowę.
Widzę, że moja legenda wyprzedza mnie szybciej, niż zdążyłem się przedstawić – rzucił, mrużąc oczy w stronę Aurelii. – Szkoda tylko, Perez, że to przekręcasz. Pół kega? Przecież dobrze wiesz, że to była cała beczka, a do drużyny nie dostałem się przez to, że trener nie mógł patrzeć na mój styl jazdy, a nie przez kaca - zaśmiał się, nie odrywając od niej wzroku. Czuł, że ta sytuacja zaczyna zmierzać w bardzo ciekawym kierunku. – Super hot? – zapytał, ze skromnym wyrazem twarzy, choć w jego oczach wciąż tliła się prowokacja. – Dobrze wiedzieć, że masz taką pamięć do szczegółów. Słyszałeś, Mike? – rzucił do kolegi, zerkając na niego z uśmieszkiem. – Okazuje się, że jestem tu legendą, więc jak chcesz, to mogę cię nauczyć paru sztuczek.
Ruda nie byłaby sobą, gdyby nie wpieprzyła swoich pięciu groszy w rozmowę, bo była skutecznie ignorowana dłużej, niż była w stanie znieść, proponując podróż do automatów, na co Mike poleciał od razu i Beaumont nie był pewien, czy koleś szuka uwagi szkolnej wredoty czy faktycznie jest głodny, ale jeśli miał tu siedzieć kolejne minuty, to spacer w towarzystwie szkolnych dziwaków, wydawał się nawet spoko opcją. Wstał wraz z resztą, poprawiając bluzę i zaczęli kierować się w stronę wyjścia, zatrzymał się jednak, słysząc słowa Perez.
Czekaj, co? – zapytał, marszcząc brwi i oglądając się za siebie, jakby liczył na to, że chłopak nagle wyłoni się z cienia. – No fakt, ten gość był tu przez cały czas. Jak on niby miał stąd wyjść, że nikt z nas tego nie zauważył? Albo jest magikiem albo ktoś go czmychnął, kiedy byliśmy zajęci kłótnią. Idziemy go szukać czy po prostu udajemy, że nigdy go tu nie było?

Aurelia M. Perez
pączek
nie lubię przejmowania kontroli nad moją postacią i braku dynamiki oraz rozwoju wątków, w każdej innej kwestii się dogadamy
25 y/o
For good luck!
168 cm
aktorka poki co w reklamowa
Awatar użytkownika
she's a cosmic siren
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Spoglądam sobie na Noaha przez chwilę, analizując co on właśnie tu zasugerował, że mam się z nim ulotnić na pięć minut? A co on sobie myślał, że ja powiem, że idę się odlać, on tak powie i się oboje w łazience spotkamy i co niby będziemy tam robić? No i nieco mnie ta wizja rozbawiła, a nieco mnie zdziwiło, że Noah tak mi proponował przejęcie kontroli. To akurat mi się nawet spodobało, więc kiedy tak przemyślałam to wszystko, to nawet byłam gotowa mu coś odpowiedzieć o tym jak na przykład moglibyśmy się stąd urwać, ale oczywiście kpi z mojej odpowiedzi, na co znów marszczę nosek, jak zawsze kiedy mi sie nie podobają odpowiedzi, a te odpowiedzi Noaha wcale mi się nie podobają.
- Czy ty mnie właśnie oskarżasz o kij w dupie? - pytam go, bo przecież o co innego mogło mu chodzić, skoro porówywał moje odpowiedzi do tego, się zachowuję, jakbym była na herbatce u Królowej Angielskiej. Piorunuję go za to spojrzeniem, bo dobrze powinien już wiedzieć, skoro jakoś nam sie drogi życiowe zetknęły, że żadnego kija tam nie mam, bo na imprezkach bawię się bardzo dobrze. - A mam taki pomysł - aż wziełam do ręki ten jego długopis i macham mu nim przed nosem powoli, jakbym chciała go uspokoić albo zahipnotyzować, aż mówię: - Możemy w coś pograć, żeby nam czas szybciej płynał. Może pytanie albo wyzwanie? - zaproponowałam, zastanawiając sie, czy wykona każde wyzwanie, które rzucę mu, czy raczej się będzie próbował wymigać. Niby Noah nie był tchórzem, ale może po prostu nigdy nie dostał wyzwania, którego nie chciał robić.
No i wtedy podszedł Mike i zaczęłam się trochę z niego nabijać, może już trochę nawet wrzucając ten motyw gry na wyzwanie, bo czy nie było wyzwaniem to, jak go przedstawiłam i jak musiał sobie porazdzić, żeby to ograć? Miałam zresztą satysfakcję z tego co usłyszałam, bo Noah nie zachował się jak jakiś lamus, który by mnie opierdolił przed Mikiem, że gadam głupoty, tylko właśnie podszedł w to.
-Legendą to już ttorchę przesadziłeś Noah - zwracam mu uwage, ale wtedy się wtrąca Mike i mówi, że no jest niezłą legendą, chyba się w nim zakochał. Mierze wic obu spojrzeniem uważnym i w końcu skupiam się na Noahu właśnie - ale skoro tak jest, to moim zdaniem powinieneś dać sprawdzić, bo nie wiem, czy mam mówić, że masz ABS równie dobry, jak w moich wspomnieniach - trochęsobie z Vanessą chichoczemy, oczywiście nie razem, bo się przecież pokłóciliśmy.
Wstajemy sobie zaraz wszyscy ale właśnie nie doliczyam się Ramseya. Gilly mówi, że wyszedł dawno temu z klasy, co dla mmnie było jakąś mega ciężką rozkminką, bo przecież wszyscy siedzieliśmy, wiec to że nikt go nie zwuaażył, to raczej musiała to być sprawa o bezpieczeństwie krajowym.
-A ty byś chciał, żebyśmy cie zostawili na pastwę losu? Weź się uspokój, musimy znaleć Ramseya. Bo albo nam powie jak uciec niezauważonym do domu... albo... no nie wiem, ale po prostu musimy. Zobaczcie,że jak on przepadnie to nauczyciel nas spyta o to gdzie poszedł i kiedy poszedł Ramsey, to na stówę ktoś się wygada albo pomyli godziny - zadecydowała i ogólnie to sobie wychodzą na korytarz. Aurelia proponuje, że ona z Noahem poszukają jakiś strojów al Vanessa i Mike poszukają dodatkowych wskazówek; dlastego poszli razem. Skręcili sobie w jakiś korytarz i Aurelia peirwszego to weszła do łazienki i pyta, czy ktoś tam jest, no nie było.

Noah <3
25 y/o
For good luck!
188 cm
chwilowo zawieszony student psychologii więc pracuje jako mechanik samochodowy
Awatar użytkownika
„Najgorzej nie jest wtedy, kiedy coś czujesz. Najgorzej jest wtedy, kiedy wiesz, że nie powinieneś — a i tak nie potrafisz przestać.”
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 osoba
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Noah od razu zauważył tę minę. Zmarszczony nos stawał się już powoli czymś charakterystycznym dla Aurelii. Miał wrażenie, że za każdym razem, gdy ją czymś zirytował, reagowała dokładnie tak samo i chyba właśnie dlatego robił to specjalnie. W głowie próbował zgadnąć, o czym teraz myśli. Teraz jednak wyglądała bardziej na rozbawioną niż obrażoną. Znacznie bardziej podobał mu się ten widok niż jej próby udawania wielkiej damy. Spojrzał na nią i przez sekundę próbował zachować poważną minę. Naprawdę próbował. Tylko problem polegał na tym, że sposób, w jaki zadała pytanie, już był śmieszny. Kąciki ust drgnęły mu nieznacznie, a po chwili parsknął śmiechem.
Oskarżam to może za duże słowo. Powiedzmy, że czasem się tak zachowujesz - oparł się wygodniej o krzesło i skrzyżował ręce na piersi. — I nie patrz tak na mnie, oboje wiemy, że nie jesteś aż tak grzeczna, jak próbujesz wszystkim wmówić.
Przypomniał sobie kilka imprez, na których ją widział. Zdecydowanie nie wyglądała wtedy na osobę, która grzecznie siedzi w jednym miejscu, odbywając szkolną karę.
Najpierw spojrzał na swój długopis, który nagle zniknął z jego dłoni, a potem na Aurelię. Przez chwilę obserwował, jak macha nim przed jego twarzą i nie odrywała od niego wzroku, jakby próbowała go zahipnotyzować. — Perez, właśnie ukradłaś mi długopis - skomentował i mimo tych słów nie wyciągnął ręki, żeby go odzyskać. Propozycja gry była interesująca i podobała mu się, a w jego oczach pojawił się błysk, który zwykle oznaczał, że właśnie przyszło mu do głowy coś głupiego albo ryzykownego. — No proszę. Jednak potrafisz mieć dobre pomysły. - Nie martwił się o własne wyzwania, o wiele bardziej ciekawiło go, co ma do powiedzenia Aurelia. - Wchodzę w to - powiedział nie zastanawiając się długo. — Tylko bez taryfy ulgowej i oszukiwania.
Noah zauważył, jak Mike do nich dołącza, jeszcze zanim ten się odezwał. Mike coś rzucił w swoim stylu, rozluźniając się przy nich, a Noah tylko parsknął cicho, patrząc na niego i potem na Aurelię. Wszedł naturalnie w opowieści o piciu piwa bez większego zastanowienia, jakby to było po prostu kolejne przedłużenie rozmowy. Mike niemal się zakrztusił ze śmiechu, co tylko bardziej rozbawiło chłopaka.
- Nie wiedziałem, że moje ABS-y tak mocno zapadły ci w pamięć. - Specjalnie ją podpuścił, będąc jednocześnie zadowolony, że tak jej się podobały. Postanowił nie trzymać dłużej dziewczyn w niepewności i podniósł bluzę oraz koszulkę, odsłaniając swój wyrzeźbiony sześciopak, a na jego twarzy pojawił się bezczelny, szeroki uśmiech. - Chcesz sprawdzić, czy jest twardy? - zapytał i dopiero później zorientował się jak bardziej zabrzmiało to dwuznacznie, ale w zasadzie miał to gdzieś. - Czy to znaczy, że regularnie o nich myślisz i śnisz? - zapytał z rozbawieniem, nieświadomie chyba z nią trochę flirtując, za to Vaneska prawie się obśliniła na ten widok i na pewno od jutra będą gadać w szkole, że na pewno Beaumont się bzyka z Perez.
Wstał razem z resztą, ale zmarszczył lekko brwi. Nie dlatego, że uznał to za dramat, tylko dlatego, że sytuacja była po prostu dziwna. Wszyscy siedzieli w jednym miejscu, a mimo to koleś wyszedł i nikt nie potrafił powiedzieć, kiedy dokładnie. Spojrzał na Gilly, która mówiła o tym z takim spokojem, jakby to była zupełnie normalna rzecz. Ruszyli powoli w stronę wyjścia z klasy, nadal rozglądając się uważnie, jakby liczyli, że Ramsey zaraz po prostu pojawi się w którymś z korytarzy, a gdy Aurelia zaproponowała podział, Noah skinął głową. Nie widział sensu w dyskusji. Szybsze rozdzielenie się oznaczało po prostu większy teren do sprawdzenia.
Skręcili w boczny korytarz i szedł tuż za nią, patrząc, jak otwiera drzwi do łazienki. Zatrzymał się przy wejściu i rozejrzał po pustym wnętrzu. Stał jeszcze moment w drzwiach, opierając się lekko o framugę, po czym spojrzał na nią, kiedy skończyła sprawdzać pomieszczenie.
I co? — zapytał krótko, zerkając w głąb łazienki, choć już wiedział, jaka będzie odpowiedź. — Jak nic nie znajdziemy, to obstawiam, że po prostu wyszedł i tyle — powiedział wzruszając ramionami. - Tylko czemu, kurwa, sam? Też nie chcę tu siedzieć! Jutro dostanie w pysk jak go spotkam.
Aurelia
pączek
nie lubię przejmowania kontroli nad moją postacią i braku dynamiki oraz rozwoju wątków, w każdej innej kwestii się dogadamy
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ W czasie”