34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Uśmiechnął się na jej słowa, kiedy powiedziała, że znalazłaby go na końcu świata, żeby ukręcić mu łeb, bo może z boku to było jakieś chore, ale dla niego brzmiało jak najlepsze wyznanie. Na końcu świata... Żeby ukręcić mu łeb.
Aż się kurwa na nią zapatrzył tymi ciemnymi oczami, a zaraz i na ten sztuczny ciążowy brzuszek.
- Ja pierdole... - zaczął, kiedy się do niego przysunęła - brzmi zajebiście... - mruknął w jej usta, kiedy mówiła o tym p i e p r z e n i u, bo akurat Pilar kręciła go zawsze, a seks z nią był... mógłby pewnie o tym napisać książkę, biorąc pod uwagę to jak ostatnio na treningu godzinę nawijał o tym Ericowi - to może już zacznijmy? - szarpnął się do niej, a kiedy go ugryzła, to cichy pomruk wyrwał mu się z gardła, niekontrolowanie, bo przecież oni to lubili, rzucił jej spojrzenie spode łba, że jednak w to nie poszli, że się odsunęła. Ale mieli chyba trochę inne rzeczy na głowie. Sama kwestia dziecka w ich wypadku była niebezpieczna, prowadzili takie życia, jakie prowadzili, ciężko byłoby to połączyć. Bo co zrobili by z dzieckiem, gdyby chcieli na przykład, jechać sobie do Meksyku, zamknąć handlarza bronią? Przecież Madox nie grałby w golfa, z dzieckiem w nosidełku na piersi, bo po pierwsze chujowo szła mu gra w golfa, pamiętajmy, a po drugie to niebezpieczne.
Tacy nieodpowiedzialni ludzie raczej nie powinni mieć dzieci, chociaż kto wie co przyniesie los, jak w Toronto już się skończy ten baby boom? Może im odpierdoli? (albo ktoś dopierdoli)
Nigdy nie wiadomo.
Tak jak do końca nie było jeszcze wiadomo o co chodzi z matką Pilar, dlatego nie skomentował tego nazwiska, chociaż mu się podobało, pasowało do niej. Pilar Valens, nie... lepiej Noriega.
- Bo już się zakręciłaś na Sofii Valens - wypomniał jej trochę, ale wcale nie w złej wierze. Dziwne to było, bo o ile to zawsze Madox potrafił się nakręcić w jednej chwili, odpalić w kilka minut, to tutaj starał się podejść do tego na chłodno. Jakoś tak z głową. Na pytanie Stewart ile Pati może mieć lat, ściągnął do siebie brwi - podejrzewam, że mogłaby być twoją matką, albo moją? - uniósł jedną brew, bo tutaj to może mogłaby być jakąś jego mami, a matką to chyba nie. Popatrzył na Pilar z boku, kiedy tak szybko to wszystko policzyła - myślisz, że coś ją łączyło z Miguelem? - no i pozostawało to pytanie, czy Miguel był ojcem Pilar, aż Madox przez chwilę znowu się na nią zapatrzył. Zamyślił, czy miała w sobie cokolwiek z Benitezów. Nie byli wcale do siebie podobni, co innego te podpisy, Pati i P. Fernandez. Noriega czuł, że coś tutaj było na rzeczy, tylko co? I dlaczego Pati podrzuciła im tą sprawę? Śmierdziało mu to... chociaż może to on tą rybą? Tym portem?
- Może spróbuje ją jakoś podpytać? - zaproponował odnośnie Pati i tego co ją mogło łączyć z Miguelem, i dlaczego była przez niego do wszystkiego upoważniona. Jedna myśl przyszła mu wtedy do głowy - moją osobą kontaktową jest Maddie, gdyby mi się coś stało, to... ją informują - jeszcze tego nie zmienił. A zresztą korzystał z tego może raz w życiu, kiedy rzeczywiście wylądował w szpitalu i było ciężko, ale upoważnił ją, bo w razie czego musiała wiedzieć, żeby zająć się klubem - może Pati… przyjaźniła się z Miguelem? - tak jak on kiedyś z Maddie? Teraz chyba powinien to zmienić na Pilar, gdyby coś mu się stało, chociaż zakładał, że jednak będzie dobrze. Kiedy po tej hipotermii wylądowali ze Stewart w szpitalu, to też zadzwonili do Maddie, przywoziła mu wtedy te wszystkie ciepłe ciuchy.
Wbił spojrzenie w telefon, kiedy mu go podsunęła, spojrzał na dokument na którym rzeczywiście było nazwisko Sofii, ale brakowało pieczątki, a zaraz ciemne tęczówki przeniósł na Pilar - a może to stary Wyatt coś kręcił? Co powiedział Galen? Że dziwne, że on to podpisał? A może właśnie chciał to szybko przepuścić? Jak ja chce coś załatwić na szybko... na boku, to też sam tego pilnuje - co prawda Madox nie obracał taką gotówką jak Wyattowie, ale coś tam o prowadzeniu biznesu wiedział. Popatrzył za jej telefonem, kiedy go odrzuciła, ale zaraz pochylił się nad nią opierając na ramieniu - pomasować cię? Albo połóż się i spróbuj zasnąć? A ja pójdę... - miał zaproponować, że pójdzie pod prysznic, żeby jednak nie walić rybami w ich nowej, świeżej pościeli, ale kiedy Pilar powiedziała o Almie i Pati, to skinął głową - proste, jak spotkamy się z Almą, to trzeba jej wspomnieć, coś o jej kuzynce i zobaczymy jak zareaguje, akurat Alma jest... szczera. Gorzej z Pati - aż wywrócił oczami. Niby w klubie mu pomagała, sekcja VIP była dopilnowana, ale Madox nie mógł jej rozgryźć. Momentami była dla niego aż za miła.
Widział zamyśloną minę Stewart, to jak próbowała z tego jeszcze coś wyciągnąć, ale mieli wciąż za mało informacji, wiele luk, i teraz pewnie Luciano pomógłby im je zapełnić. Tylko jak go znaleźć?
Może jeszcze by nad tym pomyślał, ale zaraz złapał za poduszkę i ułożył ją sobie na skrzyżowanych nogach, poklepał ją ręką - chodź do mnie - kiedy Pilar się podsunęła to spojrzał na nią do góry nogami i jeszcze się schylił, żeby skraść z jej pełnych, gorących warg krótki pocałunek, z tej dziwnej perspektywy - mógłbym cię gdzieś zabrać nawet jutro. Kiedy tylko chcesz i gdzie chcesz - przesunął palcami po jej policzkach zgarniając jej włosy, odgarnął je na jedną stronę tak, że połaskotały go gdzieś w udo. Naciągnął wytatuowane palce strzelając kostkami - będzie bolało... - rzucił z poważną miną patrząc na nią do góry nogami, ale zaraz się uśmiechnął - żartuje, będę delikatny - i rzeczywiście delikatnie oparł kciuki na jej pulsach masując je okrężnymi ruchami, powoli. Palcami sunął po jej czaszce między włosami mierzwiąc przy okazji jej czarne włosy - ale cię potargam - sięgnął za jej uszy, a później do płatków o które też zaczepił, które zaczął delikatnie pocierać bawiąc się jej kolczykami - i gdzie pojedziemy po tym wszystkim? Gdzieś, gdzie będę cię mógł w końcu zakopać w piachu, po szyję - oczywiście, że musiał przejechać palcami po jej szyi zadzierając jej głowę bardziej do góry i teraz rzeczywiście masował jej potylicę w kierunku karku. Już kiedyś jej obiecał masaż, ale wiecznie coś... U nich wiecznie coś się działo. Jak oni o 3.17 w nocy prowadzili poważne rozmowy.

Ven a mí °❀⋆.ೃ࿔*:・
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Madox miał rację. Warto było podpytać Pati w sprawie Miguela, tylko pozostawał jeden, bardzo ważny temat: czy ona faktycznie powie im prawdę? Pilar nie znała za dobrze Patrici, ale z tego, co opowiadał jej Noriega, była raczej osobą, która trochę jak on potrafiła się dobrze kamuflować i dawać rozmówcy tylko strzępki informacji. Nie zmieniało to jednak tego, że mogli spróbować. Koniecznie musieli też porozmawiać z Almą, co dokładnie łączyło ją z nową managerka Emptiness. Może tak naprawdę wcale nie były kuzynkami? Może Pati była tylko jej koleżanką, znajomą z warzywniaka? Wciąż w tym wszystkim było więcej pytań niż odpowiedzi, a jeszcze na domiar złego, do całej sprawy doszedł ten cały Luna. Pilar też zapisała sobie w głowie, że musiała popytać na komisariacie o jego osobę, dowiedzieć się czegoś więcej, tylko kurwa biorąc pod uwagę, że tam też były wtyki… komu mogła ufać? Chyba tylko Harrisonowi, bo kurwa ostatnio nawet Beck odpierdalał. Każdy tam mógł donosić. Wiele osób pewnie podejrzewało i ją. W końcu była dziewczyną gangstera.
Galen powiedział, że jego ojciec raczej nie podpisuje takich dokumentów — odpowiedziała na jego pytanie o starego Wyatta. — Że miał od tego ludzi, chociaż mógł zająć się tym osobiście skoro chodziło o takie kwoty. Tylko z drugiej strony na innych świadczeniach nie było jego podpisu, więc tym bardziej sprawa jest… dziwna — wzruszyła ramionami, bo tak naprawdę akurat w tej kwestii, Stewart nie miała wiele do powiedzenia. Nie znała rodziców Galena i też nie znała się naprowadzeniu biznesu, więc musiała to już zostawić Wyattowi. — Powiedział, że postara się czegoś dowiedzieć — dodała jeszcze, ale zaraz oczywiście się rozproszyła, bo kiedy zapytał, czy ją pomasować, to oczy się jej cały zaświeciły i spojrzała na niego z pewnego rodzaju rozczuleniem. Faktycznie tego potrzebowała. Skinęła głową, a kiedy dodał do tego to chodź do mnie, to Pilar od razu się przysunęła.
Siempre — wyszeptała, patrząc mu w oczy. Zawsze i wszędzie by do niego przyszła. Nie musiał jej dwa razy powtarzać. Biegła do niego jak ćma do światła. Głupio i na ślepo. Nawet gdyby miała się na tym kompletnie sparzyć i tak by to zrobiła, bo w jego ramionach i tak miała wszystko, czego potrzebowała. Huknęła o poduszkę, układając się wygodnie i wystarczyło jego jedno przesunięcie palcami o policzkach, żeby mruknęła, od razu przymykając oczy. — O ja pierdole… - sypnęło się jej, czując, jak skóra momentalnie zaczyna mrowić. A przecież nawet nie zaczął jej masować, tylko przełożył jej włosy na bok i jedynie przejechał po polikach.
Będzie bolało.
Gdzieś to już słyszała. Chyba w jakieś alternatywnej rzeczywistości. I dokładnie tak samo jak tam, podniosła na niego spojrzenie, patrząc mu głęboko w te piękne, hipnotyzujące, ciemne oczy, czując przyjemne dreszcze w okolicy brzucha.
Niech boli — rzuciła pewna siebie, z tym charakterystycznym błyskiem, który chował się w tęczówkach. Bo co on myślał, chciał ją nastraszyć? Przecież oni lubili ból. Byli od niego uzależenieni, w najbardziej pojebany, możliwy sposób. Ile razy to intencjonalnie robili dobie krzywdę w przypływie pożądania, ile to razy gryźli się i tworzyli siniaki na wzajemnej skórze. Pozostawiali po sobie ślad. — Tylko niech nie boli za bardzo, bo jeszcze się za bardzo nakręcę — cmoknęła, wolną dłonią odnajdując jego udo i przesunęła po nim zaczepnie paznokciami. I może jeszcze by się z nim trochę podroczyła, ale on już zaczął wykonywać okrężne ruchy na jej skroniach, a to zaś kompletnie ją odcięło. Sprawiło, że odpłynęła to jakiegoś innego wymiaru przyjemności. Przymknęła oczy i przez moment po prostu mruczała, raz po raz zagryzając wargę, żeby jakoś rozładować napięcie, które przez nią przechodziło. Madox świetnie masował, a ona za każdym razem żałowała, że nie robił jej tego częściej. Chociaż może to i dobrze, bo jeszcze by się uzależniła.
Targaj mnie — odpowiedziała mu od razu na jego słowa, gdy przesunął się za uszy i wkładał palce w jej włosy. Mógł robić z nią, co tylko chciał. Była w tak przyjemnym stanie, że dosłownie poddałaby się wszystkiemu, co tylko by mu się zamarzyło. Podniosła dłonie za głowę i odnalazła jego nagą skórę na biodrach. Zaczęła muskać ją delikatnie palcami. Podróżować po niej, po prostu dodając jeszcze więcej dotyku do tej zlepionej pozycji, w jakiej trwali, myśląc przy okazji o tym, gdzie pojadą po tym wszystkim.
Może Madera? — zaproponowała, nawet na moment nie otwierając oczy. Jedynie drżała pod jego dotykiem, co spokojnie mógł czuć pod palcami. — Może chociaż na wyspie nikt nie będzie chciał nas zabić — świetny argument, czemu akurat tam powinni polecieć, nie ma co, ale trzeba było przyznać, że było w tym trochę prawdy, biorąc pod uwagę, jak bardzo oni ściągali na siebie kłopoty. Chociaż pewnie znając ich, to nawet na jebanej wyspie Pitcairn, która ma całe 50 mieszkańców by byli w stanie wpakować się w jakieś tarapaty.
Kurwa, jak dobrze to robisz — musiała go pochwalić, mrucząc cała w rozkoszy. Rozpływała się pod jego dotykiem. Wiedział gdzie nacisnąć, grze przesunąć, żeby odpowiednie mięśnie odpuściły, a ciało się zrelaksowało. Chociaż to Pilar akurat niby się wyciszało, a jednak robiło się jej coraz cieplej. — Nie przestawaj — wbiła mu paznokcie mocniej w skórę, tym razem na udach i pociągnęła nimi w górę. Wcale nie przeszkadzało jej, że był środek nocy, że powinni już pewnie spać, bo jutro rano trzeba było wstawać do roboty. Miała to g d z i e ś. Niczego nie żałowała.
Żałuj, że nie widziałeś miny Wyatta, jak zobaczył Jaguara — odezwała się w końcu jeszcze raz i delikatnie uchyliła powieki, patrząc na niego z dołu. — I jak się dowiedział, że to prezent od mojego na-rze-czo-ne-go — dodała zadowolona, bo przecież Pilar pięknie zareklamowała Madoxa podczas tego spotkania i dała Wyattowi jasno do zrozumienia, że była zajęta. Przykładna kurwa dziewczyna. I do tego jaka dumna, że miała tak świetnego faceta.

mi sexy prometido
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Słuchał jej kiedy mówiła o starym Wyattcie i nawet miał jej powiedzieć, że on też od różnych rzeczy ma ludzi, ale jednak są kwestie, które załatwia osobiście. Z nią na przykład zawsze załatwiał wszystko w cztery oczy. Wystarczyło jedno szefie Pilar przyszła, a on rzucał wszystko. Ale wtedy Stewart powiedziała to że Galen postara się czegoś dowiedzieć, a Madox wywrócił oczami.
- To teraz będziecie się spotykać regularnie? - mruknął, bo to było jakieś silniejsze od niego. Ten cały Galen Wyatt, kurwa przewijający się w ich życiu, ciągnący za nimi jak jakiś smród po gaciach. Czy on nie mógł sobie dać spokoju?
Ale z drugiej strony to chodziło o matkę Pilar, a przecież Madox wiedział jak jej na tym zależało.
Postanowił na razie to odpuścić, nie drążyć już tematu Wyatta, i nawet proponował jej masaż, a kiedy się tak ochoczo do niego przysunęła, to się uśmiechnął. Spuścił ciemne spojrzenie w jej piękne, brązowe oczy, a gdy palce przesunęły się po jej policzkach, a jej z ust wyrwało się to o ja pierdole, to parsknął śmiechem i pochylił się nad nią niżej.
- Jeszcze nie zacząłem cariño, ale jak ty już tak mruczysz, to nie wiem czy będę mógł się skupić - i tak nie mógł, kiedy tak patrzył na nią z góry, jak wiła się pod jego dotykiem i jakoś odruchowo zaciskała palce na pościeli. A kiedy jej pełne usta wyrzuciły z siebie to niech boli, to on też złapał w płuca więcej powietrza. Coś w tym było, że im czasem wystarczył naprawdę niewielki zapalnik, żeby się nakręcić. Jedna iskra... I oni lubili ból, lubili kiedy było intensywnie, ogniście. Agresywnie, a nie słodko pierdząco, takie mieli temperamenty.
Pod skórą też przeszła mu iskra... gdy przesunęła po niej paznokciami, po jego udzie. Próbował się skupić na swoich ruchach, na tym jak jej dotykał, czule, ale wcale nie lekko, tak, żeby go czuła, uciskał odpowiednie punkty na jej skroniach, ale spojrzenie uciekało mu na jej usta, pełne wargi, które zagryzała powstrzymując kolejne pomruki.
- Uwielbiam cię targać, i szarpać te kudły - przesuwał palcami już w jej włosy, ale dzisiaj ich nie ciągnął, a kiedy na niego spojrzała to nawet puścił jej oczko. Sam też zamruczał pod jej dotykiem, kiedy jej palce sięgnęły tego tatuażu z piórkiem, który nosił na biodrze - brzmi dobrze, z dala od wszystkiego - rzucił odnośnie tej Madery, jego wytatuowane palce przesunęły się na jej szyję, gdzie szukał już spiętych mięśni, które też odpowiednio uciskał, żeby odpuściła, odprężyła się pod jego dotykiem, dzisiaj kojącym, a nie zaczepnym - znając nasze szczęście to okaże się, że jestem tam akurat na wakacjach jakiś kartel, moja stara, albo twoja... - może nie powinien sobie jeszcze tak żartować? Ale z drugiej strony, byli na jej tropie, kiedyś też będą musieli się do tego przyzwyczaić, przestawić.
Uśmiechnął się, kiedy powiedziała to kurwa, jak dobrze to robisz, jego palce już przesunęły się na jej ramiona, zaczepiły o obojczyki, a ciemne spojrzenie zjechało na piersi, które unosiły się w przyspieszonym oddechu, odziane jedynie w cienką piżamkę - tak cię wymasuję, że będziesz chciała... jutro się ze mną ożenić - powtórzył jej to, co powiedział jej już kiedyś, tylko wtedy im nie wyszło, bo okazało się, że mieli w chacie złodzieja. Wciąż mieli, ale im to nie przeszkadzało. Ani ta pora, ani nic właściwie...
Chociaż Madoxowi trochę przeszkadzała ta perspektywa, bo zaraz się przesunął po łóżku, żeby przed nią klęknąć, sięgnął tym razem do jej stopy, a jakże by inaczej. I tym razem przeszedłby pewnie po nodze wyżej... Stopa, łydka, udo i...
Już zaciskał palce na jej kostce, tylko wtedy powiedziała o tej minie Wyatta, gdy zobaczył Jaguara - wiozłaś go Jaguarem do tego archiwum? - zapytał od razu. Od razu też mogła poczuć, że jego palce też inaczej zaciskają się na jej stopie, teraz on się spiął. Nie powinien może. Zwłaszcza jak powiedziała to, że Galen się dowiedział, że to prezent od jej narzeczonego, ale kurwa...
W Jaguarze, w którym on się tyle razy do niej dobierał. A dobrać się nie mógł, ona sobie jeździła z Galenem Wyattem. Znowu go ten temat drażnił, a już obiecał sobie, że nie będzie. Koniec tematu Wyatta. Chciałby.
I teraz też przeszła mu trochę ochotą na dobieranie. I jakoś tak się zafiksował na jej stopie, najpierw jednej, a później drugiej, tą pierwszą opierając sobie na udzie. Uciskał odpowiednie punkty i sunął palcami po jej kostce, łydce już nawet, ale jakąś magiczną barierą było kolano, do którego nie sięgnął.
- A co, on nie robił takich prezentów swojej narzeczonej? Może dlatego go rzuciła - no tak Madox. Brawo. Nawet sobie nie wyobrażał jak w tym momencie teraz dojebał. Co prawda chciał dowalić Galenowi, ale po co wspominał w ogóle o Cherry?
Pewnie dlatego, że Madox sobie lubił pogadać... tak jak Galen.

Lo llevaste en un Jaguar? 🏎️. ݁₊ ⊹ . ݁˖ .
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Nie.
Nie miała zamiaru spotykać sie z Galenem regularnie. I Madox doskonale o tym wiedział. Że przecież nawet dzisiaj nie pojechała tam, żeby wypić z nim kawkę, tylko szukać informacji na temat swojej rodziny. Oczywiście, że o wiele bardziej wolałaby spędzić z nim czas, ale przecież musiała się tego dowiedzieć. I tak samo w przypadku starego Wyatta — skoro Galen powiedział, że dowie się czegoś więcej, dlaczego miałaby z tego nie skorzystać? Miała mu powiedzieć, nie wiesz co, nie sprawdzaj, bo Madox nie chce? No kurwa nie. To tak nie działało. I on akurat najlepiej wiedział, jak ważne było odpowiednie wyciągnie informacji od ludzi.
Wiedział też, jak odpowiednio ją masować. Wiedział gdzie przycisnąć palce, a gdzie rozluźnić, do tego stopnia, że ledwo zaczął, a ona już mruczała i prężyła się przed nim. A kiedy wspomniał, że jeszcze nawet nie zaczął, Pilar poczuła, jak przyjemny dreszcz przechodzi przez całe jej ciało. Ta obietnica sprawiła, że jeszcze bardziej się nakręciła.
Madera też brzmiała świetnie. Najlepiej w połączeniu z tym masażem. Gdzieś na plaży, w słońcu, z dala od tego całego pojebanego towarzystwa i problemów, jakie ostatnio tylko się nawarstwiały. Ciągnęły za nimi jak smród po gaciach i nawet na moment nie odpuszczały. Kurwa przecież oni jeszcze przed swiętami wygrali kupon na tą kolacje w ciemno i co? I pewnie data ważności prędzej się skończy, niż oni faktycznie się na coś takiego wybiorą. Taki już był ich los. I na Maderze pewnie też finalnie wplątaliby się w jakiś kartel albo spotkali któraś ze swoich matek, bo czemu nie?
W sumie moją moglibyśmy spotkać — wtrąciła na jego słowa. — Wtedy nie trzeba by jej było kurwa wiecznie szukać — dodała bardziej w formie żartu niż złośliwości, chociaż kto ją tam wiedział. Pilar już sama nie wiedziała, jakie miała podejście do tego wszystkiego. Coraz mniej miała z tym wszystkim związane jakieś pozytywne przeczucia, a bardziej jakieś takie przekonanie, że to wszystko było jedynie ciszą przed burzą. Że niepotrzebnie się w to wszystko wkręciła, że może jednak powinna jej nie szukać. Ale zaszła w to już zdecydowanie za daleko, żeby teraz odpuścić.
Chociaż trzeba przyznać, że Madox był niezastąpiony w rozpraszaniu jej myśli i przekierowywaniu tych zmartwionych, negatywnych kompletnie na dalszy plan. Wystarczył jego kolejny dotyk, kiedy przesunął się na jej ramiona, a potem obojczyki, żeby ona znowu przeniosła swój tor myślenia tylko i wyłącznie na niego, a kiedy powiedział, że wymasują ją tak, że będzie się chciała z nim ożenić, to aż znowu zawierciła się leżąc.
Nie mogę… się kurwa… d o c z e k a ć — wyrzuciła na raty, czując nacisk jego palcy. Sama jeszcze wyszłą mu naprzeciw i docisnęła się bardziej do jego dłoni, żeby wszystko jak zwykle było jeszcze bardziej intensywne, odczuwalne i bolesne. Jak przecież lubili najbardziej. Kiedy zmieniał pozycję i klękał przed nią, Pilar w pełni intencjonalnie zahaczyła kilka razy stopą o jego udo, przesuwając się coraz wyżej, a gdy w końcu złapał za jej kostkę, jej własne dłonie zacisnęły się na cieniutkim materiale koszulki, którą po-wo-li zaczęła podwijać. I chociaż głupia myślała, że pochwalenie mu się tym jak dobrze zachowywała się przy Wyattcie będzie okej, tak oczywiście od razu poczuła, jak się spiął. I jeszcze ten pretensjonalny ton, gdy pytał czy woziła go Jaguarem.
A wolałbyś, żeby on mnie woził swoim Porche? — odpowiedziała pytaniem na pytanie, ale no nie miała racji? Miała wsiąść w samochód, w którym to Galen miał kontrolę? Gdzie on trzymał za kółko? No przecież wiadomo, że o wiele lepszym rozwiązaniem było jechać jej autem. A może miała wziąć kurwa autobus, żeby przypadkiem nie wkurwić znowu swojego narzeczonego? — Myślałam, że będziesz b… a zresztą — machnęła na niego ręką i od razu puściła też koszulkę, którą podwijała. Jak to było, że nie mogła mu nic powiedzieć, bez tego żeby się nie wkurwiał? Żeby coś mu nie pasowało? Miała wrażenie, że kiedyś kompletnie podjarałby go fakt, że ktoś mógł się do niej przymilać, a ona tak trzymała wszystko na dystans i podkreślała, że cały teraz należy do Noriegi. Że mówiła o nim, jaki był świetny, jak się świetnie pieprzył. Wszystko mu chciała powiedzieć, ale po tej reakcji na samochód… jakoś się jej kurwa odechciało.
A kiedy powiedział sam z siebie o Cherry i tym, że może dlatego go rzuciła, to teraz on mógł poczuć, jak ona się spięła. I to kurwa mocno. Tylko nie mógł już nic z tym zrobić, bo Stewart wyrwała mu nogę i zaraz obie podciągnęła prawie pod samą brodę, gdy usiadła na materacu. Mógł widzieć zmianę na jej twarzy, mógł się domyślać, że poruszył jakiś nieodpowiedni temat, ale chyba za nic nie miał pojęcia, co właśnie siedziało w głowie Pilar. Ona sama przecież jeszcze nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Ciekawe skąd wiedział, że to niby Marshall go rzuciła. Odwróciła od niego wzrok i na moment wbiła go gdzieś w sufit, łapiąc kilka głębszych oddechów. Czy w tym stanie, w jakim trwała, przez te wszystkie tabletki, to był odpowiedni moment na tą rozmowę? No jak widać on i tak sam nadszedł, więc odwrotu raczej nie było, szczególnie, że Noriega już pewnie pytał jej co jest.
Kiedy ostatni raz widziałeś się z Cherry? — spytała prosto z mostu, wbijając w końcu w niego chłodne jak na nią spojrzenie. No to wcale nie był wesoły temat. Ani kurwa trochę wesoły. Zacisnęła nieco mocniej dłonie na nogach i znowu czuła, jak serce nieprzyjemnie przyśpiesza. — Odkąd wróciliśmy z Medellin, raz około sylwestra? Czy było tego więcej? — kolejne pytanie bez zbędnych ogródek, wymagające konkretnej odpowiedzi. Zadane w taki sposób, żeby nie mógł sobie kurwa ogólnikowa i odpowiadać durnym żartem, bo teraz zdecydowanie nie był na to odpowiedni czas. — Pieprzyłeś się z nią wtedy? — to już wyleciało z niej kompletnie pozbawione filtrów. Bez jakiegoś dochodzenia, testowania terenu. Bo Pilar od zawsze lubiła proste komunikaty. Chociaż widząc jego minę, już czuła, ,że pierwsze pójdzie jakieś pojebało cię zamiast konkretnej odpowiedzi. — Tak czy nie, Madox. To nie jest trudne pytanie — a może dla niego było? Bo może miał coś na sumieniu? Uważała, że nie miał, była tego pewna, ale z drugiej strony, czy czegoś można być pewnym? Ona myślała, że on do niej też miał pełne zaufanie, a pobiegł klepać Wyatta po mordzie zanim z nią w ogóle pogadał i jej wysłuchał. Cóż, ona w przeciwieństwie do niego, siedziała przed nim spokojnie, nawet kurwa nie krzyczała, po prostu pytała, a nie była w drodze do Charty, żeby obić jej mordę. Jeszcze.

¿Te la tiraste o no?
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa
Nawet uśmiechnął się do Pilar, kiedy zażartowała na temat swojej matki, bo może to był drażliwy temat, ona się bardzo na nim zakręciła, ale przecież Madox nawet te trudne tematy często obracał w żart, a może zwłaszcza te? Bo tak było jakoś łatwiej.
Taka taktyka obronna, chociaż akurat do tego tematu starał się podejść poważnie, na zimno. Dla niej.
Wszystko by dla niej zrobił i teraz ten masaż też chciał jej dać zajebisty, żeby się odprężyła, odgoniła od siebie te wszystkie myśli, bo te jego odpływały gdzieś daleko, kiedy się przed nim wiła na czystej pościeli, kiedy posyłała mu te przeciągłe spojrzenia, a jej ciało reagowało na jego dotyk... odpowiednio. Ciemne spojrzenie sunęło po jej skórze, rozbierał ją wzrokiem, i pewnie zamierzał to zrobić, zerwać z niej ciuchy, bo zaraz przesuwał się tak, żeby przed nią klęknąć.
- Wmasuję cię językiem tak, że będziesz błagać, żebym już przestał - oczywiście, że musiał ją zaczepić, a później przesunąć językiem po jej stopie, szczypnąć zębami skórę na jej kostce. I kiedy jego palce zajmowały się jej jedną stopą, to drugą ułożył sobie na ramieniu, a gdy sunęła nią niżej, po jego klacie, tatuażu z lwem, napisie Medellin, pod którym spięły się jego mięśnie na brzuchu, na udo, to on też się do nie podsunął. To wbijał w nią już te coraz ciemniejsze tęczówki. Mogło być miło.
Tylko, jak zwykle ostatnio, wpierdolił im się Galen Wyatt, jakże by inaczej? To by było chyba jakieś święto, jakiś dzień kurwa dobroci dla Madox, jakby nie poruszali znowu tego tematu. Jakby mogli się wreszcie zająć sobą, a nie wszystkim dookoła. Odchylił do tyłu głowę, bo może jakby to był inny samochód, jakiś klubowy SUV, albo nawet jego BMW, to miałby na to wyjebane. Ale Jaguar? Ta czerwona skóra, na której wyglądała tak dobrze.
- Wolałbym... - zaczął i spuścił na nią wzrok - żebyś z nim nigdzie nie jeździła, albo jakimś kurwa służbowym samochodem, jak ludzie w sprawach służbowych - bo takie miało być spotkanie Pilar z Galenem, miała się dowiedzieć czegoś o Miguelu, a nie wozić go swoim Jaguarem. Nie zabrał palców z jej stopy, ale kiedy puściła koszulkę, to się skrzywił, to wywrócił oczami - że będę co? Zachwycony, że sobie jeździcie po mieście z Galenem Wyattem? Świetnie Pilar - rzucił i to może wyszła już z niego jego złośliwość. Ale kurwa... nie umiał inaczej, kiedy chodziło o Wyatta. Bo przecież zazdrość w ich przypadku często dodawała pikanterii, działała nawet na korzyść, kiedy odpowiednio sobie ją dawkowali, a potem zaglądali głęboko w oczy mówiąc, że są dla siebie wszystkim, że i tak należą tylko i wyłącznie do siebie, bo nikt nie pieprzy się lepiej, bo nikt nie jest lepszy.
Tylko, że kurwa Galen Wyatt w pewnym momencie dla niej był. Bo mieli chemię, bo się całowali, bo kiedy on nalegał na spotkanie, to mu odmówiła, a poszła do Wyatta. Może i Noriega nie był tak elokwentny i oczytany jak Galen, ale nie był głupi. Łączył pewne fakty. I znowu na tym się fiksował. Do tego stopnia, że o Cherry wspomniał jakoś tak nieświadomie, może żeby jednak wyszło na to, że Galen Wyatt nie jest taki idealny, skoro narzeczona zerwała z nim zaręczyny?
Kiedy wyszarpała mu nogę to w pierwszym odruchu rzucił to - co jest? - podnosząc na nią spojrzenie, na jej twarz, która się nagle zmieniła. Widział to, że coś ją gryzło.
Nie miał pojęcia, że to ma cokolwiek wspólnego z Charity Marshall, bo jak? Przecież on nie utrzymywał z nią kontaktu. Nie widywali się, ani w sprawach służbowych, ani żadnych. Za to wiedział od razu, że sprawa będzie dotyczyła Wyatta, jakże by kurwa inaczej? Ostatnio wszystko kręciło się wokół niego. Ich każda kłótnia miała w sobie pierwiastek Galena Wyatta. Cofnął się na łóżku, gdzieś na sam skraj, a kiedy zapytała o Cherry to uniósł obie brwi.
- Co kurwa? - rzucił od razu, bo nie rozumiał kompletnie co to miało do rzeczy. Ale przecież widział to spojrzenie Pilar - wtedy na tym balu, co mnie odbierałaś - powiedział w końcu i taka przecież była prawda, a do tego wpadli wtedy na siebie przez przypadek. Może nawet dodał by coś jeszcze, zapytał co to za pytanie i o co jej chodzi. Tylko zaraz dowiedział się o co, bo z jej ust padło kolejne pytanie, a z jego to - pojebało cię Pilar? - aż pokręcił głową, bo skąd jej się to wzięło? Jakieś kurwa pytania, czy on się pieprzył z Cherry, po Medellin? No kurwa skąd?
Wiedział skąd, więc zanim jej odpowiedział, to nabrał ciężko powietrze w płuca. Galen musiał jej tego nagadać, znowu musiał się wpierdalać, i to jeszcze mieszając w to Marshall.
- Nie - powiedział pewnie, no bo w ogóle co to było za pytanie, jak on jej w Medellin wyznał miłość, a potem miałby iść się pieprzyć z Cherry? A potem miałby zachowywać się jak Rosa? Madox miał dużo grzechów na sumieniu, i nie był nigdy grzecznym chłopcem, ale by jej nie zdradził, nawet po Medellin, kiedy jeszcze oficjalnie nic ich ni łączyło, ale przecież on już czuł do niej... Już był w niej zakochany. Jak mógłby ją zdradzić? A przecież miał ku temu lepsze okazje niż Cherry. Ale po prostu on taki nie był. Może czasem grał takiego w klubie, ale by tego nie zrobił i myślał, że Pilar to wiedziała. Spuścił nogi z łóżka, a łokcie oparł na kolanach, przez moment trawił to w głowie, łączył jakieś kropki - zajebiście... - zaczął i podniósł na nią wzrok - wciąż uważasz, że Galen Wyatt nic do ciebie nie ma? Skoro ci czegoś takiego nagadał, żeby nas poróżnić? Dla zabawy to wymyśla Pilar? A może po to, żebyś kurwa jednak... - urwał i wstał, teraz to on machnął ręką - dobra, rób co chcesz, a ja będę... wyrozumiały? Zachwycony - nawet się do niej uśmiechnął krzywo, a zaraz zbierał z podłogi swoje jeansy, które wcześniej tam rzucił, o które prawie się wyjebał. Co z tego, że było po trzeciej w nocy?
Znowu Galen Wyatt go wkurwił i chętnie znowu by do niego pojechał, ale... może rzeczywiście był kurwa niewyrozumiały? Toksyczny jakiś?
Przecież każdy inny facet, na jego miejscu stwierdziłby, że to super, że ona ma taki dobry kontakt z jakimś swoim byłym... niedoszłym. Że to wszystko jest normalne. Prawda?

haz lo que quieras ⚘.⋆˚࿔
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

A mogło być tak pięknie
Mogli mieć bardzo miłą końcówkę nocy, nawet jeśli początek nie należał do udanych. Nawet jeśli ona jeszcze chwile temu bała się, że zejdzie na jakiś jebany zawał po przedawkowaniu leków od Rosy. Bo przecież ten cały masaż, te rozmowy o tym, co by jej nie zrobił językiem, jak błagałaby go żeby przestał, chociaż ona wiedziała, że w życiu by tego nie zrobiła, że chciałaby tylko więcej i więcej… to wszystko sprowadzało ich na te najbardziej właściwe tory. A potem zajebiście się wyjebało.
Wypierdoliło kompletnie z trasy, jak samochód, któremu nagle jebła opona.
I oni nic nie mogli na to poradzić, no bo jak? Żeby jechać dalej, potrzebowali nową, wymienić tą dziurawą i jeszcze przy tym się nie zabić. A jedyne co mieli ze sobą, to chyba inne podziurawione, bo zaraz Madox sam przywołał temat Charity, a ona przecież nie mogła przejść obok tego obojętnie. Skoro sam to kurwa wyciągnął?
Pilar nie miała praktycznie żadnych wątpliwości co do tego, że historia, którą usłyszał Galen nie była prawdziwa. Jedyną rzeczą, jaka trzymała ją od stuprocentowej pewności był fakt, że wiedziała, że spotkali się na balu sylwestrowym. W każdym innym wypadku nawet nie zaczynałaby tematu. Ale widzieli się. I to jeszcze dokładnie pamiętała, jak wtedy on próbował wymigać się od odpowiedzi, kim w ogóle dla niego była Cherry. Próbował ją okłamać, że nikim zamiast po prosty powiedzieć prawdę, że byłą, która już teraz nic nie znaczy. Dlatego go spytała. Nawet kurwa nie krzyczała, a jak na nią to przecież był jakiś kolosalny postęp. Akurat po tym powinien widzieć, że podchodziła do tego na chłodno. Przecież jakby naprawdę myślała, że on ją zdradził, to by go kurwa szarpała za ubrania i wydzierała się tak, że wszyscy domownicy byliby już na nogach.
Spodziewała się tego całego co kurwa, które wyszło z jego ust na jej pytania. Tak samo jak pojebało cię Pilar, które również było do przewidzenia. Przecież ona powiedziała mu dokładnie to samo wtedy w parku. Tylko że Stewart w przeciwieństwie od Madoxa nie zbierała się do wyjścia, nie dając mu szansy odpowiedzieć. Ona spokojnie siedziała na materacu, patrząc, jak jej narzeczonego zalewa krew. Dyszał i oddychał, aż w końcu padło, krótkie nie które szczerze? Było dla niej wystarczające.
W porządku — skinęła głową, nawet na moment nie spuszczając z niego spojrzenia. Tak myślała. Że tego nie zrobił. Że Galen miał jakieś urojone źródła. I całe szczęście, że nie wiedziała, że to znowu ta kurwa cała Peach wszystko nakręciła, bo może jednak zamiast do Cherry przeszłaby się do niej i w końcu wyjaśniła z nią rzeczy raz a dobrze. Już otworzyła usta, żeby go nieco uspokoić, żeby powiedzieć, że nie było tematu i w takim razie Wyatt miał jakieś nieprawdziwe informacje, ale wtedy Madox… zerwał się z miejsca. Pierwsze spuścił nogi z łóżka, potem pokręcił głową, a zaraz wyrzucił z siebie kolejną, absurdalną wiązankę o tym, jak to wszystko wina Galena. Nawet nie dał jej dojść do słowa, jakkolwiek zareagować, bo już cały wkurwiony zaczął się zbierać.
Co robisz? — spytała, prostując się i patrząc na niego nerwowo. — Znowu sobie po prostu pójdziesz zamiast porozmawiać? — i tyle by było ze spokojnej, opanowanej Pilar. Ledwo co zdążyła się uspokoić, jakoś kurwa opanować własne ciało, a jego zachowanie na nowo podniosło jej ciśnienie do tego stopnia, że nie minęło kilka sekund, a jej serce znowu waliło jak oszalałe. Bo on naprawdę miał zamiar kurwa wyjść? Teraz tak już zawsze będą sobie radzić z problemami? Zamiast o nich gadać to kurwa wychodzić? Teraz to on ją wkurwił. I tu akurat nie dało się tego zwalić już na Galena Wyatta jak już na wszystko, co nie pasowało Madoxowi.
Tylko Pilar tym razem nie miała zamiaru mu na to pozwolić.
Dlatego kiedy on wciągał na tyłek spodnie, ona zerwała się z miejsca i kompletnie już nie kontrolując własnych czynów… rzuciła się na niego, podcinając mu nogi, tak, że się zachwiał, a potem przerzuciła go bokiem, że runął na podłogę, a ona na nim. Przygniotła go całym swoim ciałem, jedną dłoń zaciskając na jego gardle. Pojebana jakaś.
Nie — warknęła w końcu, patrząc mu ostro w oczy. — Nigdzie kurwa nie idziesz. Koniec z zamiataniem rzeczy pod dywan i zostawianiem mni… wychodzeniem, kiedy nie skończyliśmy — jeszcze bardziej się do niego przycisnęła i nachyliła bliżej do jego twarzy. Gdyby się pewnie postarał, to mógł ją z siebie zrzucić, szczególnie, że mógł czuć na skórze jak jej ciało dziwnie drży od tego natłoku emocji, ograniczając siłę, którą faktycznie w sobie miała. No tylko czy chciał? Nie wiedziała, ale musiała w tym całym amoku skorzystać z tego, że jeszcze jej słuchał.
Ja ci wierze, estúpido — wyrzuciła w końcu z siebie to, co chciała powiedzieć mu już wcześniej, ale jej przerwał. — W przeciwieństwie kurwa do ciebie — musiała mu to wytknąć, bo przecież miał pełną świadomość, jak wtedy zjebał, że nie chciał jej wysłuchać. I serio był gotowy znowu to zrobić? — Wiem, że tego nie zrobiłeś. Potrzebowałam tylko, żebyś mi to potwierdził — bo to chyba normalne? Prowadzić kurwa konwersacje, a nie pieprzony monolog i uciekać? Zacisnęła mocniej palce na jego szyi, kiedy się szarpnął. Ciało już całe jej drżało, kiedy tak patrzyła na niego z góry, to jak znowu go traciła, jak to nieprzyjemne uczucie niemocy wdzierało się do jej całego organizmu litrami… i może nie powinna, może to nie był ten moment, ale zamiast jeszcze bardziej go próbować utrzymać, to po prostu wbiła się w jego usta. Mocno i agresywnie. Z całym tym uczuciem, które mieli, nawet jeśli teraz był to głównie gniew. Może tak nie skończą tego na kolejnej kłótni? W końcu zawsze lepiej szło im komunikowanie się dotykiem niż słowami.
Powiedziałam mu, że go pojebalo i nie ma takiej opcji — wyszeptała prosto w usta Madoxa, delikatnie się odsuwając, chociaż serce to znów waliło jak pojebane, gdy w tym wszystkim oczy próbowały odnaleźć jego przenikliwe spojrzenie. — Tylko on tego nie wymyślił dzisiaj na poczekaniu — wtrąciła. I chociaż starała się mówić spokojnie, to jej głos wciąż był podniesiony, a w żyłach płynęła ta latynoska krew. — To jest powód dla którego zostawił Cherry i zerwał zaręczyny — i tu już musiał w końcu uwierzyć, że nie wszystko kręciło się w okół tego, że Galen chciał Pilar. Bo on po prostu został w tym wszystkim również kurwa skrzywdzony. — Zdradzała go. A jakaś jego przyjaciółka powiedziała mu, że podobno z tobą — i może na tym powinna poprzestać, zamknąć się i dać mu w końcu dojść do słowa, ale przecież aż się kurwa prosiło wysnuć wnioski, że skoro padło nazwisko Madoxa w tym wszystkim, to ta całą przyjaciółka musiała go znać. — A biorąc pod uwagę z jakimi twoimi wspólnymi znajomymi ostatnio zabawiał się w Jacuzzi i wykonywał durne telefony to chyba nie trudno się domyślić która…

Te creo, estúpido.
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa i +18
Albo jak samochód, do którego kluczyki ktoś nieopatrznie oddał nastolatce...
Tak, Madox to umiał wszystko koncertowo wypierdolić. Rozjebać auto z wypożyczalni, albo taką noc... poranek? Który zapowiadał się całkiem miło, wywalić do góry nogami.
I to nawet nie zrobił tego jakoś specjalnie, bo sam temat Galena Wyatta nawinęła Pilar. A on później tylko wspomniał o Cherry. Ale przecież nigdy by się nie spodziewał, że Wyatt oskarży go o to, że go z nim zdradzała.
I tu może nawet nie chodziło o to, że Stewart mu nie ufała i go podejrzewała o zdradę, bo tego nie zakładał, jakby tak było to już by go pewnie szarpała, tak jak wtedy gdy opowiadał jej o Haddie, za koszulkę, której dzisiaj wcale na sobie nie miał. Bardziej chodziło mu o tego jebniętego Galena Wyatta, który cały czas mieszał.
I kiedy Pilar zapewniła go tym w porządku, że mu wierzy, to nawet skinął głową. Bo to w jego wypadku było jakieś nawet niepodważalne, to nawet jego kumple już wiedzieli jakie Noriega ma podejście do zdrad, i nie złamał się nawet kiedy William go namawiał na seks z bliźniaczkami, ani w Vegas jak był kompletnie naćpany. A zresztą to przecież on był pierwszy do tego, żeby robić Riczowi wykład o tym jak chujowo postąpił, jak on by tak nigdy nie mógł, bo potem nie mógłby spojrzeć Pilar w oczy. Ericowi o tym opowiadał, no chyba wszystkim komu się dało.
Tylko Galen Wyatt nie wierzył najwidoczniej w jego wierność, co zresztą Madox oznajmił Stewart, że Galen znowu chce ich skłócić, a czemu? Bo kurwa się w niej kocha. I jakby wcześniej nie odjebał tej akcji z pobiciem Wyatta, to teraz już zrobiłby to na pewno. Ale trochę się bał, że tym razem by go już pozwał, może wsadził do paki, żeby sobie potem móc bezkarnie pocieszyć Pilar, bo jej byłym narzeczonym psychopacie?
Już się zebrał z miejsca, wciągał na siebie jeansy - idę się przewietrzyć - rzucił po prostu, bo musiał to rozchodzić, może nawet się przebiec z psem po parku, bo rozpierdalało go od środka - a o czym chcesz rozmawiać Pilar? Nie spałem z Cherry, i masz wolną rękę z Galenem? - tego przecież chciała? Czy nie?
Bo kiedy podciągał już na sobie spodnie, to doskoczyła do niego, a potem to nawet nie zdążył zareagować, jak go podcięła i wyjebała na ziemię. Walnął na podłogę z głuchym łoskotem i aż poczuł na plecach deski, aż wypuścił z płuc stłumiony jęk. A zaraz poczuł też na gardle jej palce.
- Po... - zaczął i co jej chciał powiedzieć, że ją pojebało? Znowu? Ale kiedy tak na niego warknęła to się zamknął, chociaż się szarpnął, bardziej dla zasady, niż żeby ją z siebie zrzucić, a gdy zacisnęła palce mocniej i ciaśniej do niego przywarła to wywrócił oczami - estas loca - mruknął, a ciemne spojrzenie wbił w jej ogniste oczy - ja skończyłem - znowu się ruszył, tak, że na moment poderwał plecy z ziemi, ale zaraz z powrotem go do niej pchnęła, aż walnął potylicą w deski. Dmuchnął w jej twarz, tak, że te czarne kosmyki kudły, które teraz opadały jej na policzki i łaskotały go po szyi, poderwały się do góry.
- No i dobrze, że mi wierzysz, bo kurwa... - i co jej miał nawijać, że on się brzydzi zdrady? Tylko ona wtedy powiedziała to w przeciwieństwie kurwa do ciebie, a Madox znowu strzelił oczami - to nie jest to samo, bo mnie z Cherry nigdy nie łączyło nic szczególnego, tylko seks i to... średni - nie mieli jakiejś zajebistej chemii, wiecznie się wkurwiali, kłócili i potem godzili posuwając się na wszystkich marmurowych blatach w jej apartamencie, nic szczególnego, można by rzec, że nuda. Każda była Madoxa w porównaniu do niej, do Pilar, była drętwa...
A Stewart była... pierdolnięta, agresywna, narwana, impulsywna, a przy tym dobra, troskliwa i współczująca, wyrozumiała... w chuj. Jedyna w swoim rodzaju.
- Nigdy bym cię nie zdradził - potwierdził jej, chyba już dobitnie, dlatego znowu się szarpnął i tym razem może by ją już z siebie zrzucił? Żeby iść się przewietrzyć, wyładować negatywne emocje, które zbierały się pod skórą, iskrzyły. Nawet otworzył już usta, żeby coś jeszcze powiedzieć. Tylko ona wtedy... zamknęła mu je pocałunkiem. Nie słodkim, nie uspokajającym, tylko mocnym i agresywnym, takim, który to jebane iskrzenie pod skórą, zamieniał w ogień. Od razu się do niej wyrwał, spinając mięśnie na brzuchu, żeby poderwać się z ziemi, sięgnął palcami do jej karku, wplatając je w czarne kosmyki, przytrzymując ją przy sobie. Do utraty tchu, do tego, żeby serca teraz zsynchronizowały się w popierdolonym, szaleńczym rytmie. Musiała oprzeć mu rękę na policzku, palce ułożyć na ustach, bo inaczej by się od niej nie oderwał. Opadł znowu głową na deski, znowu przy tym uderzając się w łeb, ale może to dobrze, może akurat mu się tam coś poskłada?
Chociaż kiedy jej ciepły oddech lądował na jego wargach z kolejnymi słowami, to już klatka piersiowa unosiła mu się w szybkim oddechu - i dobrze mu powiedziałaś, nie ma kurwa takiej opcji, że mógłbym cię kiedykolwiek zdradzić - mruknął i znowu się do niej poderwał, ale przytrzymała go przy ziemi, a czarne już spojrzenie zatrzymało się na jej oczach, kiedy kontynuowała. Już miał jej mówić, że może Wyatt siedział i zastanawiał się nad tym od tego seks telefonu, jak jeszcze mógł im dowalić, ale ugryzł się w język. Wysłuchał jej, na spokojnie...
I tyle było ze spokoju, bo zaraz złapał ją za tą rękę, którą wciąż trzymała na jego gardle i się szarpnął, wyrwał się, jakby też był jakiś pojebany, bo był. Złapał ją przerzucając sobie przez ramię, ale i tak za chwilę już rzucił ją na łóżko. Dobrze, że na materac, a nie na deski. Zaraz, znowu, przed nią klękał i zaciskał palce na jej kostce.
- Szczerze? - zapytał patrząc jej w oczy, a zaraz przyciągnął ją do siebie bliżej, opierał sobie jej nogę na ramieniu, przysuwając szorstki policzek do jej łydki - wyjebane mam dlaczego Galen Wyatt zerwał z narzeczoną - zaczął i musnął wargami skórę, na jej nodze, już kolano, czyli tą barierę, której wcześniej nie mógł przekroczyć - i z kim Cherry go zdradzała, pierdoli mnie to - szczypnął zębami skórę na jej udzie, a zaraz pochylając się nad nią przesunął po nim językiem. Poderwał jednak głowę do góry, żeby na nią spojrzeć - wkurwia mnie tylko to, że on na ciebie leci - bardzo go to wkurwiało... Tylko teraz nie tak, że sobie z tego powodu poszedł, a szarpnął w dół jej piżamowe szorty - wkurwia mnie, że chciałby, żebyś kopnęła mnie w dupę i może potem leczyła złamane serce w jego ramionach? - przechylił na bok głowę, a jego wytatuowane palce przesunęły się po jej udach, na których zostawił ślady, po krótkich paznokciach, oparł je na jej biodrach. Już powiedział jej to, co też mu przeszło przez myśl, że Galen chce im rozpierdolić związek, żeby mieć ją dla siebie, bo po co innego by jej to mówił? - Tak mnie to wkurwia, że bym go zabił... - dodał, z czarnym spojrzeniem zawieszonym na jej twarzy, a zaraz przyciągnął ją do siebie zaciskając palce na jej biodrach, poprawił ją sobie, a kiedy się nad nią pochylił, to gorący oddech omiótł to miejsce między jej nogami. Znowu podniósł na nią czarne spojrzenie, a jego palce przesunęły się po jej udzie.
- Peach? Myślisz, że Peach nagadała mu takich głupot? - znowu połączył jakieś kropki. Tylko po co miałaby to robić? Żeby mu jeszcze dopierdolić? Albo... - może leci na Wyatta? Albo nie lubi Cherry? - musnął wargami skórę na jej udzie - albo fantazjuje na mój temat? - znowu to zrobił, wyżej i wyżej - albo na mój i Cherry? Nawet gorąca z nas była para - spojrzał na nią z dołu, ale tym razem, kolejny mokry pocałunek złożył między jej rozgrzanymi udami. Bo chciał, żeby gorąco to akurat zrobiło się teraz Pilar.

Jamás te engañaría °❀.ೃ࿔*
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
30 y/o
PEW PEW
169 cm
śledcza at toronto police service
Awatar użytkownika
Lepiej strzela niż gotuje. Do tego: agresywna, impulsywna i narwana. Niektórzy jeszcze mówią, że dzika. Ogólnie wszystko co złe, to Pilar.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracji3 os
czas narracjiprzeszły
postać
autor

trigger warning
przekleństwa, +18, toxic shit
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
kasik (dc: kasik_srasik)
nudy. a tak poza tym, to używania AI, czytania mojej postaci w myślach i braku inicjatywy.
34 y/o
MADITO
184 cm
właściciel klubu i informator policji | Emptiness
Awatar użytkownika
miał być cichy, niewidoczny, w końcu balansuje na granicy między kokainą na złotych tacach i bronią ukrytą pod drogimi marynarkami, a kajdankami i odznaką przy pasku... a jednak tak bardzo rzuca się w oczy, że trudno go nie zauważyć, z tymi jego tatuażami, z tymi kolorowymi koszulami, złotymi łańcuchami na opalonym karku i... niewyparzoną gębą
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkinie
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description
zgrozo
stania w miejscu i postów z czata
ODPOWIEDZ

Wróć do „#13”