31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie miała pojęcia, w jaki sposób mogła wykorzystać dług, jaki nagle Finch miała względem Daisy. Nic nawet nie przychodziło jej do głowy, a jak już coś przemknęło przez jej myśli, to zdecydowanie nie było na miejscu, jak chociażby wykonanie masażu. Zostawiła to wszystko jednak dla siebie, bo nie tylko nie wypadało mówić tego na głos, ale również zaraz okazało się, że wcale nie były same.
Podniosła wzrok na Harriet, która wcisnęła się między nie do tego stopnia, że Whitmore musiała wykonać krok w tył, żeby zrobić jej odpowiednią ilość miejsca. Nigdy nie należała do ludzi, którzy desperacko walczyli o miejsce w stadzie, dlatego po prostu się odsunęła, bez zbędnego komentarza i obserwowała, jak kobiety się ze sobą witały. Chociaż Kira zdawała się średnio zainteresowała, tak Gourin patrzyła na blondynkę dość… wymownie. A może tak patrzyła na wszystkich? Daisy jeszcze nie potrafiła jej rozgryźć. W końcu podczas konferencji również się nie patyczkowała z kierowcą, z którym prowadziła krótki wywiad.
Cześć — rzuciła po wstępie Kiry i jak wyrecytowała ich wzajemne stanowiska oraz miejsca pracy. Miała nawet coś dodać, zapytać, czy była tutaj sama, czy może z całą ekipą, ale Finch już zadawałą dziennikarce kolejne pytanie.
Nie spodziewałam — Harriet wzruszyła ramionami, udając obojętność. Udając, bo spojrzenie, jakie posłała Kirze, to nawet Daisy zrozumiała. — Ale liczyłam, że się przyjemnie zaskoczę — zrobiła krok w kierunku Finch i bezczelnie zmierzyła ją spojrzeniem, nieco dłużej zatrzymując się na dekolcie. — A skoro już tu jesteś, to może wyskoczymy gdzieś wieczorem? — spytała, nie dając za wygraną, A Daisy… No właśnie, Daisy nie powinna tutaj mieć nic do gadania, bo przecież Finch była singielką i mogła sobie robić to, co jej się podobało, a jednak, wbrew sobie i temu jak normalnie by się zachowała, Whitmore zrobiła krok do przodu.
Na wieczór mamy już plany — wtrąciła się niespodziewanie, a ciemne spojrzenie Harriet tym razem to ją zmierzyło od góry do dołu.
Ah tak? — Gourin nie chciała odpuścić, patrząc to na jedną to na drugą, przy okazji zaciągając się papierosem, którego dostała w końcu od Kiry.
Tak — ale jej powiedziała. I to jak dumnie. Nawet skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. Proszę bardzo Daisy Whitmore walcząca z jakąś dziennikarką o to, kto miał spędzić czas z Kirą. Tego zdecydowanie nie było w jej bingo na ten rok, a już na pewno nie miała tego na swojej liście rzeczy do zrobienia. A jednak — to faktyczynie się działo. — A mój mąż ma się świetnie — dodała jeszcze przypominając sobie pytanie Harriet, które wcześniej kompletnie zignorowała. — Jak bardzo chcesz mogę załatwić ci autograf — puściła do niej oczko, nawet nie wiedząc, skąd w niej tak dużo bezczelności. Nie rozumiała swoich reakcji. Trochę jakby ciało rozłączyło się z głową i zdrowym rozumiem i po prostu zaczęło sobie żyć po swojemu.
Nie trzeba — mruknęła dziennikarka, robiąc jakąś skwaszoną minę, bo chyba sama nie miała nikogo sławniejszego od Rowana Whitmore, żeby to przebić. Zamiast tego po prostu odwróciła się do Kiry. — Jak coś to masz mój numer — uśmiechnęła się bezczelnie. — Numer pokoju też mam ten sam co w zeszłym roku, a to akurat pewnie pamiętasz — dodała specjalnie głośno, żeby i Whitmore usłyszała, pewna, że Kira o wiele bardziej będzie wolała skończyć na numerek niż ślęczyć się po barach z jakąś hetero laską.

am I really jealous?
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Jaka szkoda, że Daisy nie wspomniała o tym masażu. Podobno Kira była w tym naprawdę dobra! Tak przynajmniej słyszała. Od kogo? To już szczegół, którego nikt nie musiał teraz analizować. Zresztą Whitmore i tak raczej nie miała okazji tego zweryfikować. Może to i lepiej, że temat nie wypłynął akurat w momencie, w którym obok zjawiła się Harriet, bo zrobiłoby się trochę niezręcznie. Gourin nigdy nie należała do zbyt dyskretnych osób. Bezpośredniość i charyzma sprawiały, że ludzie lubili obracać się w jej towarzystwie. Kira bardzo chciałaby wierzyć, że była odporna na wdzięki reporterki, ale sama dała się na to nabrać. Na swoje wytłumaczenie miała jedynie tyle, że po prostu lubiła seks, a Harriet Gourin ruchała się wyśmienicie.
Reporterka miała chyba do niej jakąś słabość, skoro od razu zaproponowała, żeby spędzić razem wieczór. Finch uniosła wysoko brwi i już była gotowa odmówić, ale Daisy ją uprzedziła. Przeniosła na nią zaskoczone spojrzenie, uśmiechając się przy tym lekko. Zawsze była rozchwytywana, ale nie spodziewała się, że nawet menadżerka będzie zabiegać o jej atencję.
Może innym razem — oznajmiła krótko. Innym razem, czyli pewnie za rok, kiedy spotkają się na podobnym wydarzeniu. — Mamy już plany na wieczór — poparła Whitmore, dając jej tym samym do zrozumienia, że ich wypad na karaoke jest jak najbardziej aktualny i nic nie było w stanie tego zmienić. Ani nikt. Nawet wizja ruchania z Gourin.
Przysłuchiwała się z rozbawieniem wymianie zdań. Podskórnie czuła, że w rzeczywistości Harriet bardzo, ale to bardzo chciałaby mieć autograf od sławnego hokeisty, ale kobieta była zbyt dumna, żeby się do tego przyznać. Na pewno już teraz poszczała się na samą myśl o tym, że Daisy nie tylko mogłaby załatwić jej podpis męża, ale też specjalną dedykację.
Dzięki, będę mieć to na uwadze — dodała, chociaż nie planowała niczego podobnego. Chciała wyjść na miasto i się zabawić, a potem wrócić do hotelu i po prostu porządnie się wyspać.
W takim razie wiesz, gdzie mnie szukać. Mój numer też na pewno masz. A ja nie, to ja się odezwę — rzuciła jeszcze i odpaliła papierosa zapalniczką, którą Finch ułożyła na jej otwartej dłoni. Wyglądała tak, jakby chciała jeszcze coś dodać albo przynajmniej jeszcze chwilę z nimi postać, ale wtedy zjawił się jeden z jej operatorów, który przywołał ją do siebie gestem ręki. Gourin na odchodne mrugnęła porozumiewawczo do Finch, a Whitmore obdarowała pobłażliwym uśmiechem, po czym odwróciła się na pięcie, chowając sobie zapalniczkę do kieszeni. Jakby to miał być wystarczający powód, dla którego Kira zjawi się wieczorem przed drzwiami jej pokoju. Tylko że Kira miała przy sobie dziesięć takich zapalniczek, nauczona doświadczeniem, że zawsze gdzieś je gubi.
Odprowadziła ją wzrokiem, jednocześnie zaciągając się papierosem i wróciła spojrzeniem do Daisy.
To co? Idziemy zrobić szybki wywiad ze Strollem, a potem znajdziemy jakieś fajny bar kakaroke?— zapytała i wcisnęła niedopałek do popielniczki umieszczonej na koszu na śmieci. — Musimy pamiętać, żeby jakoś się za bardzo nie sponiewierać. Śniadanie jest tylko do dziewiątej, a pierwszy wyścig zaczyna się o przed jedenastą — dodała, wracając pamięcią do harmonogramu. Cały dzień miały być na nogach, co byłoby dość trudne na kacu. Do przeżycia, ale po co sobie to robić?

and i love making you jealous but don't judge me
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Uśmiechnęła się szeroko z chwilą, w której Kira poparła jej słowa.
Mamy już plany na wieczór.
Nawet nie wiedziała, czemu słysząc te słowa, poczuła aż tak wielki przypływ satysfakcji. Przecież to nie mogło chodzić tylko i wyłącznie o to, że Finch wolała spędzić czas z nią a nie Harriet. Czy tak? Z drugiej strony Daisy dużo rzeczy ostatnio nie rozumiała, one po prostu się działy, więc może tego też nie było co analizować w nadmiarze? Bo przecież nie przyzna się przed sobą, że aż tak lubiła mieć Kirę dla siebie.
A tak właściwie, co to za plany macie? — Harriet nie dawałą za wygraną, ciągle zadajać kolejne to pytania. Jak widać praca nigdy nie wychodziła z człowieka, nawet jeśli człowiek był na przerwie na papierosie. Daisy spojrzała na Kirę, jakby chciała wyczytać z jej twarzy, czy powinny mówić kobiecie cokolwiek. W końcu chyba żadna z nich nie chciała, żeby nagle jakimś cudem do nich dołączyła. A przynajmniej Daisy tego nie chciała.
Do baru — uśmiechnęła się sztucznie, krzyżując ręce na piersi. — Najpewniej tego hotelowego — dodała, specjalnie wskazując ten, w którym dziewczyny na pewno nie skończą. Po pierwsze będzie tam z pewnością od groma ludzi, biorąc pod uwagę, że wszystkie pokoje w placówce były wyprzedane, a po drugie było tam cholernie drogo i pewnie zero karaoke — czyli wszystko, czego one dwie akurat nie chciały. Harriet jednak mogła myśleć, że tak.
Interesujące — skwitowała i już otwierała usta, żeby jeszcze coś je dopytać, dowiedzieć się więcej szczegółów, zaglądając na Kirę i sposób, w jaki jej pełne wargi łapały filter od papierosa w usta, ale pojawił się operator z konkurencyjnej redakcji i n i e s t e t y kobieta musiała już iść. Daisy odprowadziła ją w wzrokiem, a potem tymi samymi niebieskimi ślepiami wywróciłą wymownie z głośnym wydechem na ustach.
Ale męcząca— podsumowała dziennikarkę, chociaż dopiero jak złapała spojrzenie Kiry, pomyślała, że może nie powinna się tak zachowywać. — A wy z nią coś ten? — ale zapytała! Świetna robota, Whitmore. Tak bezpośrednie pytanie, że sama Kira pewnie nie wiedziała, o co jej chodziło. — No w sensie, czy sie umawiałyście, czy coś — już lepiej, widać progres, chociaż z pewnością dało się do tego podejść jakoś mniej… lamersko. Ale Daisy wciąż uczyła się obcować przy Finch. Nie miała jeszcze pełnej palety tego, na co mogła sobie pozwolić oraz o co podpytać.
Ah właśnie, wywiad ze Strollem! — podłapała jej kolejne słowa, uderzając się w czoło z otwartej ręki. — A ja jeszcze muszę rozłożyć sprzęt — przypomniała bardziej sobie niż Kirze i zerwała się z miejsca, chociaż na schodach jeszcze poczekała, aż blondynka zgasi papierosa w śmietniku i do niej dołączy. — Ma sens to co mówisz, nikt nie chce pracować na kacu — dodała po chwili. Trzeba było się pilnować na takich wyjazdach, bo potrafiły one być wyjątkowo zdradliwe, szczególnie, że w ich przypadku trzeba było wstać z samego rana i jeszcze odwiedzić bufet, żeby zjeść śniadanie nim wszystko się zacznie.
W pomieszczeniu medialnym ludzie znowu chodzili wszędzie, prowadząc głośne rozmowy. Niektórzy sportowcy już widzieli przy stolikach, przeprowadzając swoje wywiady, inni jeszcze grzebali w swoich telefonach. Daisy próbowała znaleźć Strolla, ale nigdzie go nie widziała.
Whitmore! — całę szczęście to on znalazł je. Szok. Faktycznie musiały mu zajść w pamięć. — Pani Whitmore i… — spojrzał na Kirę, uśmiechając się do niej szczerze i wyciągajać do przodu rękę, którą zamierzał uścisnąć, jak tylko mu się ładnie przedstawi.

let's get this over with and get out of here
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Nie dało się ukryć, że Harriet Gourin była dość absorbująca. Lubiła być w centrum uwagi i zaskarbiać sobie atencję wszystkich wokół. Kira traktowała to z przymrużeniem oka. W łóżku już nie była taka cwana i przemawiała przez nią duża uległość. Widać też było, że niechętnie zareagowała na nawoływania swojego kolegi, ale musiała zaspokoić się krótkimi wyjaśnieniami Daisy. Najchętniej dopytałaby o szczegóły, może nawet rzuciła jakąś aluzją, która byłaby kompletnie nie na miejscu, jednak przegapiła swoją okazję.
My? — spojrzała na Whitmore, kiedy ta próbowała podpytać, czy łączyło ją coś z redaktorką z TNS. — Tylko ze sobą spałyśmy — wzruszyła ramionami, jakby to była najzwyklejsza w rzecz w świecie. Bo dla Finch taka była. W jej przypadku seks nie miał zbyt wiele wspólnego z uczuciami. — Nic poważnego, jednorazowa sytuacja. Żadna wielka miłość — parsknęła pod nosem, bo gdyby miała zakochiwać się po każdym numerku, to musiałaby być naprawdę zajebiście kochliwa. Zerknęła na menadżerkę z rozbawieniem, ale postanowiła nie drążyć tematu. Jeśli Daisy będzie chciała poznać detale tamtej nocy, powinna sama o nie zapytać.
Nie martw się sprzętem, ze wszystkim ci pomogę — dodała, bo wielokrotnie miała okazję rozkładać te wszystkie urządzenia. W końcu to było też w jej obowiązku, żeby nagrania miały jak najlepszą jakość.
Pomieszczenie medialne zaczęło wypełniać się dziennikarzami i sportowcami. Właściwie przyszły w idealnej porze, czyli ani za wcześnie, ani za późno. Pozostało im jeszcze zlokalizować Lance'a Strolla. Ten jednak okazał się szybszy i znalazł je pierwszy. Przywołał je do siebie gestem ręki, doskonale zapamiętując nazwisko Whitmore.
Kira Finch — odparła, a kiedy mężczyzna wyciągnął do niej dłoń, uścisnęła ją na powitanie. — Dziękujemy, że znalazł pan dla nas czas. Możemy prosić o dosłownie chwilę cierpliwości? Ustawimy tylko sprzęt — poinformowała, wskazując na torbę, którą przytaszczyły z hotelowego pokoju.
Miło poznać. I darujmy sobie te formalności. Mówcie mi Lance — poprosił, co było dość zrozumiałe. Mężczyzna był zaledwie dwa lata starszy od Kiry, więc byłoby dziwnie, gdyby musiała mu tak panować. Jasna sprawa. To ja skoczę jeszcze do łazienki i widzimy się za chwilę — przytaknął i wyminął je z uśmiechem.
Finch odprowadziła go wzrokiem i pokiwała z aprobatą głową.
Fajny gość — stwierdziła, chociaż wymieniła z nim dosłownie dwa zdania. — Od razu widać, że nie jest jednym z tych buców — dyskretnie wskazała podbródkiem na innych kierowców, którzy puszyli się przed kamerami. — Dobra, rozstawmy to tutaj — przykucnęła przy torbie, żeby wyciągnąć z niej wszystko, co niezbędne. — Na pewno dasz sobie radę? To znaczy, co ja gadam. Miles na pewno powiedział ci co i jak — posłała Daisy przepraszający uśmiech. Nie chciała podważać jej kompetencji i była przekonana, że menadżerka doskonale spisze się w roli operatora, dźwiękowca i technika w jednym.

let's go this shit!
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Daisy nie miała doświadczenia w wielu rzeczach, które dla normalnych ludzi były częscią dorastania. Jak chociażby przypadkowe numerki i przelotne romanse. Nigdy nie pocałowała kogoś spontanicznie w klubie, nie przeleciała żadnego faceta w kiblu na imprezie, ani nie zakochała się w jeden letni wieczór, żeby na drugi dzień noc była tylko wspomnieniem. Była ustatkowaną kobietą, która całe swoje życie spędziła z jednym mężczyzną. I chociaż wiedziała, że większość relacji wcale tak nie wyglądała, za każdym razem była pod wrażeniem, jak bardzo luźno niektórzy potrafili podchodzić do tych spraw. Jak chociażby Kira, która o numerku z Harriet mówiła na takim poziomie obojętności, że Whitmore aż przyjrzała się jej dokładniej. Czy to naprawdę tak się dało? Pójść z kimś do łóżka i nie myśleć o nim następnego dnia? Dla niej to było jakieś niezrozumiałe, ale w tym samym czasie… ciekawe. Intrygujące.
Szybko jednak odrzuciła te dziwne myśli na bok, skupiając się na tym, po co tu dzisiaj się pojawiły — wywiad z Lancem Strollem. Skinęła głową na słowa Finch, a potem w media roomie przeszła z nią do odpowiedniego stanowiska, oznaczonego logiem Toronto Sun. Podczas gdy blondynka rozmawiała z kierowcą, Whitmore zrzuciła torbę na stół i zaczęła wyciągać zapakowany przez Milesa sprzęt. Na samej górze leżała wielka kartka z napisem rozpiska co i jak dla Daisy drukowanymi. Sięgnęła po nią i szybko odwróciła. Przecież nie chciały, żeby Lance jeszcze pomyślał sobie, że były z nich jakieś amatorki.
Skinęła głową na Strolla, gdy oznajmił, że leci do kibla i szarpnęła za statyw, odprowadzając go wzrokiem i słuchająć, jak Kira nazywa go fajnym gościem.
Wydaje się taki… normalny, nie? — prychnęła, szarpiąc za zapięcie. — Czasami wydaje nam się, żę sławni ludzie są mega głośni i nadąsani, a często można się miło zaskoczyć — i wcale nie mówiła tutaj o swoim mężu, chociaż Rowan też na boisku zawsze był agresywny i głośny, a w domu przecież wcale. Ta, jasne, Daisy. — Pomożesz mi? — spytała po chwili, szarpiąc się z jedną nogą od statywu. Niby była odbezpieczona, a jednak za nic nie chciała zejść w dół. Dopiero kiedy Kira stanęła po drugiej stronie i zaczęły się tak szarpać, jak baby w lidlu o ostatniego AirFryera na promocji, nóżka w końcu puściła, a nimi szarpnęło w tył. Daisy wpadła na jakiegoś faceta, którego grzecznie przeprosiła, a Kira na… Harriet. Znowu. Aż Whitmore przewróciła oczami. Teraz wszędzie będą ją spotykać? To wcale nie tak, że miała tą samą robotę co one.
I podczas gdy dzienniarka jeszcze coś próbowała zagadywać, Daisy ustawiła odpowiednio kamerę, a do tego mikroport, zgodnie z instrukcją, którą sobie raz po raz podglądała. Zacisnęła palce na mikrofonie bezprzewodowym i podszedła do Kiry.
Sorki, ale musze ją porwać — uśmiechnęła się do Harriet, troszkę sztucznie, ciągnąć Finch za przedramię. — Trzeba ci to założyć — pokazała jej niewielki mikrofonik na sznureczku. — I teraz tak, kabel trzeba puścić… o tutaj — uniosła go w górę, a następnie wpuściła pod koszulkę Finch. W pierwszej chwili zawahała się, czy w ogóle mogła wsadzić jej rękę pod bluzkę, ale kiedy Kira nie wyraziła żadnego sprzeciwu, Daisy delikatnie wdarła się palcami pod materiał, momentalnie czując ciepło jej ciała na skórze. Starała się z całych sił za bardzo jej nie dotykać, bo przecież nie wypadało, jednak jej opuszki chcąc nie chcąc zahaczyły kilkakrotnie o rozgrzany brzuch. Dobrze, że miała na sobie makijaż i puder, bo jeszcze Kira mogłaby zobaczyć niewielkie rumieńce na polikach. Nie dało się jednak kontrolować tego, że podczas czynności, jakoś tak głębiej spojrzały sobie w oczy.
Gotowy! — z tego amoku wyrwał je Lance, który stanał pomiędzy, z rękami zarzuconymi na biodra. — To gdzie siadamy?
Tutaj — Daisy od razu wtrąciła i przypięła mu mikrofon, ekspresowo chowając mu go za kurtkę, nawet nie kłopocząc się z machaniem ręką pod koszulką. Ustawiła wszystko na kamerze, a już po chwili mogli zaczynać. A w pomieszczeniu ogólnie zrobiło się jakoś cieplej?

soft skin on my fingertips
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wszystko, co robiła Kira, mogło być dla Daisy szokiem kulturowym. Ale to też działało w drugą stronę - nie potrafiła sobie wyobrazić, że można być z jedną osobą od liceum. Dla Finch było to coś na pograniczu teorii i bajki. Bo jak to w ogóle działa? Czy ludzie się wtedy nie nudzą? Czy nie mają momentów, w których patrzą na siebie i myślą o tym, jak to byłoby być z kimś innym? Whitmore najwyraźniej nie miała takich dylematów. I dobrze dla niej. Najważniejsze, to żyć w zgodzie z samą sobą, prawda? I kiedy menadżerka była szczęśliwa u boku męża, Kira co wieczór lądowała w łóżku innej panienki.
Masz na myśli Rowana? — zerknęła na nią z rozbawieniem. — Nie no, żartuję. Widziałam przelotnie kilka wywiadów, których udzielał. Wypadł tam naprawdę nieźle. Rzucał nawet jakimiś żartami — pokiwała głową, dając jej do zrozumienia, że mężczyzna nienagannie prezentował się przed kamerą i to nie tylko wizualnie.
Podeszła bliżej, żeby poszarpać się trochę z nóżką od statywu. Ta za nic w świecie nie chciała puścić. A kiedy już puściła, to całkowicie znienacka i obie straciły równowagę. Finch bujnęła na bok, prosto w ramiona Gourin, która przygotowywała
Wiedziałam, że na mnie lecisz — puściła do Finch oko, ale ona zareagowała jedynie parsknięciem pod nosem. Mogła sobie myśleć, co tam chciała. Warto jednak przypomnieć, że Harriet sama zapraszała ją do swojego pokoju, więc chyba bardzo miło wspominała tamten wieczór i czegoś ewidentnie jej brakowało. Gourin wyglądała tak, jakby chciała jeszcze coś zaczepnie dodać, ale wtedy z interwencją przyszła Whitmore i Kira była jej za to naprawdę wdzięczna. Ciężko było się uwolnić od reporterki z TNS. Była trochę jak pijawka. I chyba obrała sobie za punkt honoru, że uda jej się wyrwać Finch w trakcie tego weekendowego wyjazdu.
Ach, tak! — odparła, dostrzegając mały mikrofon, którego przewód musiała przełożyć przez jej koszulkę. — Obowiązki — dodała, kierując swoje słowa bezpośrednio do Harriet, która uniosła ręce w obronnym geście i bardzo niechętnie odeszła na bok. Finch czuła jednak na sobie jej wzrok. Czuła też palce Whitmore, które delikatnie dotknęły jej brzucha. I chociaż bezwiednie wstrzymała na moment powietrze, to nie doszukiwała się w tym niczego nadzwyczajnego. Jakoś przecież musiały ten mikrofon umocować!
Chyba powinno być w porządku — stwierdziła, jeszcze coś tam poprawiając przy koszuli. Zapięła też jeden guzik, bo przecież nie wypadało tak przed Strollem świecić cycami, nawet jeśli miałoby to nie przeszkadzać. Jeszcze by się chłopak rozproszył i tle z tego wywiadu.
Usieli w wyznaczonym przez Daisy miejscu, gdzie mieli chyba najlepsze światło w całym pomieszczeniu. Cała rozmowa przebiegła bardzo swobodnie i Lance - tak, jak zakładały - okazał się naprawdę świetnym facetem. Był błyskotliwy, odpowiadał na każde pytanie odpowiadał bez zająknięcia i sprawiał wrażenie kogoś, kto po prostu dobrze czuje się w takich sytuacjach. Kira mogłaby przysiąc, że w pewnych momentach próbował nawet nieudolnie z nią flirtować, ale robił to w tak naturalny sposób, że bardziej ją to bawiło niż jakkolwiek dekoncentrowało. Zaczęła dość standardowo, czyli od rzeczy bezpiecznych, które nie wymagały wielkiej refleksji ani ryzyka, że rozmowa nagle zrobi się niezręczna. Zapytała, jak wygląda jego typowy dzień pracy, ile czasu spędza poza domem i czy rzeczywistość kierowcy wyścigowego faktycznie jest tak intensywna, jak się wszystkim wydaje. Lance odpowiadał spokojnie, z humorem, dorzucając anegdoty o porankach zaczynających się o absurdalnych godzinach i ciągłym balansowaniu między treningami, podróżami i próbą złapania choć chwili normalności. Później rozmowa zeszła na bardziej osobiste tory. Kira, trochę już odważniej, dopytała o presję związaną z nazwiskiem i oczekiwaniami, które od lat krążą wokół jego kariery. Lance nie uciekł od tematu. Mówił szczerze o tym, że zajęło mu trochę czasu żeby przyzwyczaić się do sławy, ale z biegiem czasu nauczył się oddzielać życie prywatne od zawodowego. W pewnym momencie rozmowa zeszła na sport tak ogólnie. Zaczęli porównywać różne dyscypliny, a Lance opowiadał o tym, jak wygląda praca całego zespołu w F1. O inżynierach, strategiach, komunikacji w trakcie wyścigu i o tym, jak wiele rzeczy dzieje się jednocześnie, mimo że z zewnątrz wszystko wygląda jak praca jednego człowieka. Gdzieś między tymi tematami pojawiły się też lżejsze rzeczy - muzyka, podróże, ulubione miejsca, w których można naprawdę odpocząć między wyścigami. Lance wspomniał o kilku miastach, do których lubi wracać. Skończyli tak, jak zaczęli - normalnie. Po wszystkim wymienili uściski dłoni. Stroll podziękował również do Daisy i przekazał pozdrowienia dla jej męża.
I co? Jak wyszło? — zapytała od razu Finch, kiedy mężczyzna tylko zniknął z zasięgu ich wzroku. — Będą z tego jakieś fajne ujęcia? — zapytała, odpinając sobie mikrofon. Dzisiaj zależało jej tylko na tym, żeby przeprowadzić ten jeden wywiad, a jutro przed wyścigiem złapie w biegu jeszcze kilku innych kierowców. Najważniejszy był materiał ze Strollem. Nawet jeśli rano nie uda się nagrać niczego więcej, to i tak nie będzie miało większego znaczenia.

how did it go?
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Może dla Kiry przekładanie kabla od mikrofonu wzdłuż nagiego, rozgrzanego ciała było niczym nazwyczajnym, w którym nie było sensu doszukiwać się czegokolwiek nadzwyczajnego, a jednak dla Whitmore wcale nie była to żadna normalna czynność. Niby zachowanie profesjonalne i wymagane do wywiadu, a jednak Daisy poświęciła temu trochę sekund. Kilka pojedynczych myśli, które zakręciły się wokół Finch, a następnie wraz z przybyciem Strolla wyparowały gdzieś na tyły umysłu, pozwalając jej skupić się na pracy.
Poustawiała ostatnie rzeczy, podpięła kierowcę, a następnie odsunęła się do tyłu, za aparat, żeby zgodnie z instrukcjami od Milesa ustawić odpowiednie parametry. Daisy kiedyś lubiła robić zdjęcia, więc akurat takie rzeczy jak światło czy przesłonę miała w małym paluszku. W końcu jako przyszły reżyser musiała mieć taką wiedze, aby odpowiednio wykonywać swoją pracę. Szkoda tylko, że życie nieco inaczej się potoczyło i z rażyserką miała tyle wspólnego, co ustawienie sobie kadru do wywiadu z Lancem.
Zmieniła go może trzy razy podczas jego rozmowy z Kirą. Starała się znaleźć takie ujęcia, które nie tylko będą dobrej jakości, ale też przedstawią jakąś inna, ciekawszą perspektywę niż te wszystkie nudne, oklepane, używane przez wszystkich ustawienia. Pytania, które zadawała Kira również były ciekawe. Nie pytała o to, co już słyszał podczas konferencji i każdego innego wywiadu. Grzebała nieco bardziej w jego głowie, czasami niewygodnie, ale akurat Lance zdawał się to doceniać.
Zakończyli również z uśmiechem. Nawet im powiedział, że jeśli jutro dobrze pojedzie i Finch będzie chciałą z nim zrobić kolejny wywiad do artykułu, to może się na niego podać do managera i na pewno coś się ogarnie. Grzecznie mu za wszystko podziękowały, Daisy zabrała mikrofon, a potem już tylko odprowadziła go spojrzeniem do… Harriet, która oczywiście również nie mogła przejść obok takiej okazji obojętnie. Whitmore nawet miałą pokazać to Kirze, ale blondynka już pytała ją o wywiad.
Poszło super, a przynajmniej moim skromnym zdaniem — wzruszyłą ramionami, bo jednak swoje zdanie miała, ale nie było ono jakoś bardzo profesjonalne, szczególnie jeśli chodziło o merytorykę. — Ujęcia wyszły dobrze, zrobiłam kilka różnych. Trzeba tylko teraz bezpiecznie dostarczyć kartę do pokoju i zgrać wszystko na dysk. Miles mówił, że karty się czasami psują, więc najlepiej zrobić to od razu — wyjaśniła, praktycznie powtarzając jeden do jeden słowa kolegi z działu technicznego. Ostatnie co chciała, to żeby cały ten wywiad jednak poleciał do kosza. — Ale jak już nikogo dzisiaj nie chcesz złapać, to możemy się zbierać już prosto do pokoju — zrobiła krok do przodu, żeby sięgnąć po mikroport Kiry, wcale nie chcąc sama go jej wyjąć z koszulki, jednak blondynka zrobiła to samodzielnie i tylko jej podała. Daisy skinęłą głową, chowając wszystko do pudełeczka. Trochę pomęczyła się rownież ze statywem, ale finalnie udało jej się wszystko ogarnąć. — Lecimy? — spytałą po chwili, stająć przed Kirą zwarta i gotowa.
Blanka z Marco pisali, że będą za jakieś pół godziny w hotelu… — mruknęła już w windzie, kiedy kierowały się do pokoju. — Ale myśle, że może pójdziemy same, a oni będą mogli do nas dojść, jak będą chcieli? — spojrzała na Finch, czekajać na jej opinię.

I wanted to touch you again
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Wszystko potoczyło się tak szybko, że nie miała czasu zastanowić się nad tym dotykiem. Ale tutaj chyba nawet nie było nad czym się zastanowić. Daisy musiała przyczepić jej mikrofon i Kira naprawdę nie widziała w tym niczego niestosownego, a już na pewno nie było w tym geście niczego nieprofesjonalnego. Właściwie było to bardzo profesjonalnie, bo menadżerka zrobiła to doskonale i mikrofon w trakcie wywiadu nie wcale się nie poluzował i spełnił swoje zadanie. A o to przecież, chodziło prawda? Urządzenie miało dobrze łapać dźwięk, żeby w tle nie było słychać żadnych szumów. I chociaż Finch nie znała się tak dobrze na tych wszystkich narzędziach i aparatach, to jednak w pełni ufała Whitmore. Nie była żadnym żółtodziobem i sama kiedyś wspomniała, że chciała zostać reżyserką, więc na pewno znała jakieś małe sztuczki, żeby ustawić kamerę w taki sposób, aby łapała dobre światło i potrafiła robić te wszystkie triki ze zbliżeniami. To wystarczyło. Resztę ogarnie dział wideo.
Och, jak mogła nie przewidzieć tego, że Gourin również dopadnie do Strolla? Wprawdzie nie było jej dane tego zobaczyć, ale chyba i tak zachowanie reporterki nie zrobiłaby na niej wrażenia. Pracowały w podobnej branży, a Kira mimo że nie pracowała długo w zawodzie, już zdążyła się nauczyć, że konkurencja nigdy nie śpi. No nic, kiedy wywiady trafią do sieci, to będzie mogła je sobie porównać.
Zawsze po takich nagrywkach mam wrażenie, że mogłam wypaść lepiej — powiedziała, co chyba było dosyć normalne? Dopiero później przypominała sobie, że mogła zapytać o coś jeszcze albo ująć zadane pytanie nieco inaczej. No nic, nie była typem osoby, która użala się nad sobą. Poza tym Daisy zapewniła, że wyszło super, więc tego będą się trzymać. — Karty psują się same z siebie? Co ty gadasz — spojrzała na nią z wysoko uniesionymi brwiami. Miała za sobą trochę wywiadów, ale nikt wcześniej tak jej nie nastraszył. A teraz trochę się jednak obsrała. — Lepiej chodźmy to zgrać — zadecydowała, bo w takim wypadku nie było co zwlekać!
Pozbierały rzeczy i ruszyły prosto do hotelowego pokoju. Kira nie lubiła tracić czasu. Zwłaszcza, że jej wywiad mógł ulotnić się gdzieś w eterze, co tylko spowodowałoby niepotrzebną frustrację i dodatkowy stres.
Tak zrobimy — zgodziła się natychmiast. Nie będą czekać w nieskończoność aż Blanka i Marco w końcu łaskawie się zjawią. Po co, skoro mogły zacząć bawić się bez nich? — Potrzebujesz czasu do ogarnięcia? — zapytała, bo może Daisy fatycznie chciała się odświeżyć. Na przykład skorzystać z tego przeszklonego prysznica. Ona sama czuła się rześko. No i nie biła się z gównem, więc nie musiała się nawet przebierać. Wbrew wcześniejszym założeniom, że trochę jednak się obsrała.
Wyciągnęła z kieszeni kartę i odblokowała drzwi do ich pokoju, a potem usiadła na łóżku i wyciągnęła laptopa, żeby zrzucić filmiki na przenośny dysk. Nie wzięła jednak pod uwagę, że zajmowały tyle miejsca, więc zgrywanie ich pewnie chwilę potrwa.
Jaki bar karaoke nada się najlepiej? Ten, który jest najbliżej czy lepiej sugerować się ocenami z sieci? — podniosła wzrok na menadżerkę. Jej w zasadzie było wszystko jedno, ale nie była ekspertką od tego typu miejsc. Zwykle bujała się raczej po fancy klubach, ale teraz była gotowa zdać się na decyzję Daisy.

i'll sing a song for you. that's what i'm here to do
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
31 y/o
DEBIUTUJĄCY SKRYBA
174 cm
project manager w toronto sun
Awatar użytkownika
o jak miło miło miło
się zrobiło biło biło
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona jej
typ narracjitrzeci
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Żartujesz? Wypadłaś świetnie — odpowiedziała praktycznie od razu na słowa Kiry. — Masz w sobie taką manierę dziennikarską, która ja osobiście bardzo lubię, że zamiast fiksować się na pytaniach, które miałaś przygotowane, podłapywałaś jego reakcje i to o czym mówił i improwizowałaś. Takie wywiady są najlepsze — skwitowała zadowolona. Daisy może i nie znała się na motoryzacji, ale na dziennikarstwie już tak. Sama przecież przez dziesięć lat prowadziła wywiady. Co prawda bardziej kulturowe i związane z kinem, ale to nie zmieniało faktu, że co nieco w tym temacie wiedziała. Obejrzała też setki wywiadów z własnym mężem na przestrzeni lat i umiała powiedzieć, kiedy rozmówca dobrze się bawił. W tym przypadku Lance wydawał się zachwycony. Zresztą tu nawet nie było co gdybać, bo przecież zaprosił je też na jutro.
Wzruszyła ramionami na pytanie o karty. Akurat ze strony technicznej wiedziała naprawdę niewiele. Może karty faktycznie się psuły? A może po prostu Miles wiedział, że będzie się tam tyle działo, że łatwo było o to, żeby po prosty je zgubić i wcisnął Whitmore taki kit, żeby szybko je zgrała i nie będzie problemu. W sumie miało to też dużo sensu, dlatego z chwilą, w której weszły do pokoju, Daisy od razu sięgnęła po aparat i wyjęła z niego dwie czerwone kardy SD.
Ty zgraj z jednej, a ja ogarnę drugą — podała jedną Kirze i sama odpaliła swój laptop, siadając z nim przy niewielkim biurku zaraz przy ścianie. Kiedy blondynka spytała o czas na ogarniecie się, Whitmore podniosła tylko spojrzenie w górę, jednak zamiast skierować je na Kirę, zajrzała w lustro, które miała przed sobą. Nie wyglądała źle. Nawet nie zdążyła sobie zepsuć fryzurki. Koszulka którą miała na sobie i luźny garniak bez problemu nadawały się na podbój klubów. — Ja jestem gotowa — rzuciła pod nosem, patrząc na Kirę w odbiciu. A zaraz wróciła do laptopa. Podłączyła kartę i przerzuciła odpowiednie piliki. Bar ładowania pokazywał pokaźne… dwie godziny przerzucania, na co Whitmore jedynie westchnęła głośno. — Jezu to będzie się zgrywać całe wieki. Może możemy po prostu zrobić laptopy otwarte i iść? — robiło już późno, a skoro chciały jeszcze się zabawić i na jutro wyspać, potrzebowały rozpocząć swój podbój miasta już teraz. Zerwała się z miejsca i podeszła do łózka. Lgnęła na brzuchu tuż obok Kiry zaglądając jej w monitor, zastanawiając się nad pytaniem, które padło.
Jak dla mnie możemy wejść do pierwszego lepszego, a jak będzie średnio, to po prostu się przeniesiemy — zaproponowała. Przecież nie będą teraz siedzieć i przebierać setki opinii na Googlu, żeby znaleźć coś godnego ich wielkich, muzycznych talentów. Poza tym, fajnie było mieć blisko, żeby nie trzeba było tułać się taksówkami. Biorąc pod uwaggę skale wydarzenia, jakim były rajdy, pewnie miasto i tak było wystarczająco zakorkowane. — Dobra, Finch! Zbieramy się, bo to łózko jest zdecydowanie zbyt wygodne — mruknęła i podniosła się do pionu. Materac był mięciutki i jeszcze chwile by tak poleżała, a nigdzie by nie poszła i po prostu poszła spać. W końcu trzydzieści jeden z przodu zobowiązywało — plecki już nie te, głowa też stara i zmęczona. Trzeba było kuć żelazo póki gorące.
Ze stolika zgarnęła telefon. Napisała na szybko wiadomość do męża, że wychodzą z ludźmi z redakcji na miasto i odezwie się po powrocie. Zapytała również jak poszedł trening przed mistrzostwami. W końcu to już za kilka dni mieli grać ćwierćfinał. Poczekała grzecznie aż Kira zarzuci na siebie buty, a potem wspólnie skierowały się do wyjścia z hotelu.
Pierwszy bar karaoke na liście wcale nie był daleko. Zaledwie dziesięć minut spacerkiem. Wnętrze okazało się wyjątkowo klimatyczne — ledowe światełka dookoła, dym, zapach piwa i całkiem pokaźna scena, na której akurat jakiś łysy mały miś wykonywał utwór Celine Dion My Heart Will Go On. Szło mu… ciekawie. Whitmore spojrzała wymownie na Kirę i nachyliła się bliżej, żeby przekrzyczeć muzykę.
Co pijesz? — złapała jej szare spojrzenie. — Ja stawiam pierwszą kolejkę — dodała tonem nieznoszącym sprzeciwu i zacisnęła chłodne palce na nadgrastu dziennikarki, by pociągnąć ją w stronę baru.

let's get you drunk
kasik
generowanie postów z ej aj
25 y/o
TWÓRCZY ROBACZEK
174 cm
dziennikarka motoryzacyjna/street racer w toronto sun
Awatar użytkownika
w domu, w głowie, w sercu mam ciemnię,
może mnie wywołasz jak zdjęcie?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Miała swój sznyt dziennikarski i nie lubiła trzymać się schematów. Właściwie można powiedzieć, że oprócz wstępnego zarysu i pytań, o które chciała zapytać w pierwszej kolejności, to szyła wszystko na bieżąco. A jej rozmówcy podłapywali jej flow i brnęli w wywiad, bez konieczności zastanawiania się nad odpowiedzią w nieskończoność. Dzięki temu żadna ze stron nie czuła się skrępowana, a przeprowadzona rozmowa nie wyglądała jak suche przesłuchanie. Nic dziwnego, że słowa Daisy bardzo jej pochlebiały. Nie sądziła, że menadżerka to zauważy, a jednak okazało się, że Finch była oryginalna i wychodziła poza sztywne, dziennikarskie ramy. Już miała machnąć ręką i powiedzieć, żeby Whitmore nie przesadzała, ale jej reakcja wydawała się szczera, więc Kira nie zamierzała sobie ujmować. Była dobra w tym, co robiła, to dlaczego miałaby udawać, że jest inaczej? I dlaczego menadżerka miałaby ją zachwalać bez powodów? No chyba nie po to, żeby jej się celowo przypodobać?
Świetnie, bo ja też — odparła na informację, że Daisy nie potrzebowała dodatkowego czasu do ogarnięcia. Za to potrzebowały go pliki, które kopiowały się w tempie konduktu pogrzebowego. — Właściwie to możemy — stwierdziła po chwil zastanowienia. Co mogło się wyjebać? — Po prostu podłączmy je tylko do ładowarek — dodała, patrząc na Whitmore, która zalegała obok niej na łóżku. Musiały zadbać o to, żeby przypadkiem komputery nie rozładowały się w trakcie zgrywania plików z karty. Jeszcze skopiują się tylko do połowy, a druga połowa zniknie w jakiś magicznie wytłumaczalny sposób i dopiero wtedy będą w kropce.
Przebieranie w lokalach faktycznie nie było konieczne. Jeśli zaczną wybrzydzać, to pewnie będą decydować się dłużej niż zgrają się nagrania z wywiadu. Lepiej nie utrudniać sobie niepotrzebnie życia. A kto wie, może na starcie trafią do baru, w którym będą bawić się do bladego świtu? Albo przynajmniej do momentu, aż nie trzeba będzie wracać ze względu na jutrzejsze obowiązki.
Ale ty jesteś w gorącej wodzie kąpana — zaśmiała się, wyciągając z torby odpowiednie kable. Wtyczkę podpięła do kontaktu przy łóżku, a plugi wcisnęła w odpowiednie otwory. No w dziurki to ona akurat potrafiła wsadzać, hehe. Jeszcze tylko trzeba było je ustawić nocnych szafkach przy łóżku, żeby się nie nagrzały i zmienić w ustawieniach opcje wygaszania.
Chwilę później mogły ruszać w miasto. W przeciwieństwie do Whitmore, ona nie miała kogo informować o swoim wyjściu. Odpowiedziała tylko na mema od April, którego wysłała jej z samego rana, podsumowując go emotką z wywracanymi oczami, bo jej siostra to czasami była naprawdę durna. Przez resztę wieczoru nie zamierzała siedzieć w telefonie, więc wyciszyła dźwięk i wcisnęła go do tylnej kieszeni spodni.
Bary karaoke miały to do siebie, że były głośne. Muzyka niosła się przez całą ulicę i dało się ją słyszeć, jeszcze zanim weszły do środka. A w środku ktoś zawodził do Celine Dion. Kira miała ochotę zapytać, kto złamał temu małemu misiowi serce. Pewnie jakaś Jolunia. A nie, jak to będzie po angielsku? Jolene.
Zaskocz mnie — odparła, kiedy Whitmore zaciągnęła ją do baru. — Postaw mi swojego ulubionego drinka — dodała, bo właściwie nie miała pojęcia, co menadżerka lubiła pić. Może i zerowały razem piwo z puchy, ale w barach zwykły browar to straszna nuda. — Potem ją postawię ci mojego — mrugnęła do niej porozumiewawczo, chcąc dać do zrozumienia, że nie pozostanie dłużna.

i wanna be drunk when I wake up
bubek
nie lubię postów o niczym, braku zaangażowania w fabułę i jak stoimy w miejscu
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Kanadzie”