27 y/o
PEACHY PEACH
178 cm
Influencerka Internet
Awatar użytkownika
I'd sell my soul to have a taste of a magnificent life that's all mine
nieobecnośćnie
wątki 18+nie
zaimkizaimki
typ narracjityp narracji
czas narracji-
postać
autor

Czyli jednak William miał poziom inteligencji emocjonalnej dziś sto, skoro się zorientował. Pewnie ma przebłyski z tego jak Peach na Galena spogląda od lat maślanym spojrzeniem, albo jak zawsze pytała czy Galen będzie na imprezie, i jak okazywało się, że miał być, to zaraz zakładała bardziej wyłuzdaną bluzeczkę.
- A sauna? William, sauna to jest świetny wynalazek, i wgle pomaga spalić tłuszcz wiesz? - tak go uświadamia i patrzy na niego po raz kolejny, jakby chciała mu dać do zrozumienia, że mógłby zacząć częściej chodzić na siłkę czy coś. Niech ten argument mu da do myślenia, bo jakieś wygody mógłby wprowadzić w tym swoim apartamencie. Apropo zaś jej aprtamentu to kiwa głową, że mega się cieszy, zupełnie nie wiedząc, że William tak przeżywa jej wyprowadzkę ewentualną!
-Nie, to na pewno nie - prychnęła i pije piwko, czy co ona tam pije, zła strasznie, że ktoś z kim chciała się związać mówi na kamerach w Netflixie takie obleśne rzeczy!
Ważne rzeczy natomiast działy się jeżeli chodzi o związek, były związek Billego. Peach mruży lekko oczy, zaciekawiona, co takiego mogło spotkać tą ukochaną Williama, że znikneła z powierzchni ziemi. Czy to mogła być wina Billego? To nie byłoby dziwne, chociaż ona uważała, całkiem obiektywnie, że William był w gruncie rzeczy fajnym kolesiem. Co prawda oan sama nie wytrzymałaby na dłuższą metę z nim związku, bo wszystkie te okropne rzeczy które robił mu wybaczała, bo powtarzała sobie, że to jest jego dom i ona nie bedzie go wychowywać. Chociaż nie mogła czasami z nim wytrzymać jak prał białe rzeczy z czerwonymi, albo skarpetki z koszulami; albo jak zostawiał butelki po pustym piwsku do rana na stole; albo jak nie opuszczał deski klozetowej, albo jak brudne majty swoje zostawiał pod prysznicem; albo jak nie zamykał drzwi do łazienki jak szedł sikać; albo jak charczał rano jakby miał jakąś wielką gulę w gardle... blee. Nie no nie może o tym myśleć teraz, ale te wszystkie fizyczności pewnie jakoś nie były aż tak nie do zniesienia, kiedy się kogoś na prawdę kochało. Ona mogła mu tylko w zamian trzaskać głośno szafkami w kuchni jak chciał odespać albo zwracać uwagę, ale wiadomo, że nie przejmuje sie tak tym, bo chyba nie bedzie z nim wieczność mieszkać, conie??
- Och no nic, po prostu wiesz każdy z nas przeżywał gorsze lub lepsze rozstania, ale to nie znaczy, że nie zasługujemy na miłość. Samwidziałeś, jak ja przeżywałam ostatnie, ale wciąż jeszcze wierzę, że uda mi się znaleźć tego jedynego - tak mu odpowiada, ale mało w sumie Will widział, bo Peach dość szybko poszła do programu się pocieszać.
- Wow, totalnie. Ja nie wiem, wiesz całe życie mnie wychowywali z poszanowaniem do naszych tradycji, ale zawsze mówili, że nie będą naciskać, ale z jakiegoś powodu żadnego z moich chłopaków nie polubili. Ten był za niski, ten był za biedny, ten niezbyt ambitny, a ten zbyt imprezowy. Clyde miał za dużo tatuaży, a Victor miał podejrzaną pracę. Jedynego którego lubili to Charlie - wywraca oczami bo zdenerwowała się na samo wspomnienie Marshalla, który jej ogromnie złamał serce i jest dla niej NAJGORSZYM jej exem, bo chyba 3 lata się po nim pozbierać nie mogła.
Peach aż się przytula do Willa i mówi z entuzjazmem.
- Omg, noto ja sie wcale nie chcę wyprowadzać! To dobrze, że tak mówisz, bo ja Billy nie wiem czy mogłabym teraz sama mieszkać. Ostatnio po programie trochę dużo dziwaków zaczeło mnie obserwować i zaczełam dostawać mega dziwne wiadomości, więc nie czułabym się bezpiecznie, a z tobą w domu.. to znaczy, kiedy jesteś, to się czuję bardzo dobrze - ucieszona wstała po nowe piwka i jak wraca na kanape to w sumie już w jej głowie troche szumi, ale kalkuluje sobie, że może mogła jednak wyjść dla hajsu za tego Jeffa. Zaśmiała się jedna, bo to głupi pomysł, i myślała, że jeszcze sobie pogadają o jakimś innym rozwodzie (jego!??!) ale on nagle zadaje bardzo osobiste pytanie i Peaches aż zatkało.
- Ja.. - wzięła od niego butelkę bo się zawiesiła i aż przykłada rękę do czoła - Ale to tak widać? - aż się zarumieniła i zaraz zaczyna spirale swoich myśli boże skoro Will wie, to czy Galen też wie?? A jeżeli wie to dlaczego nic z tym nie zrobił? - Myślisz, że ja mu się nie podobam? Ja tak myślę, bo przecież skoro to widać jak na dłoni to dlaczego by nic z tym nie zrobił??
Chcoiaż to nie tak że NIC komplenie nie robił, bo przecież jej jakieś słodkie zdjęcia z bez koszulki wysyłał. Zastanawia się chwile i bierze odważne dwa i trzy łyki i patrzy poważnie w oczy Billego już nie słuchając tego jak Jeff przedstawia jej swoją rodzinę. Bo to to już widziała! - On mi się zawsze podobał, no wiesz, on jest i d e a l n y. Jest taki oczytany, w taki smutny sposób czasami patrzy, ale i okropnie mądry ale on nie wie nawet że jest, i odważny i ma zasady i jest szarmancki i elegancki i taki przystojnyyyy - jak już się odpaliła, no to nie może przestać, pewnie by całą litanie teraz do Galena mogła tutaj odwalić, ale Billy chyba nie ma pół nocy, żeby tego słuchać.

William N. Patel
peach
Rozpadania się na miliony kawałeczków
34 y/o
Catch the local sports fever
180 cm
adwokat Vishwakar, Bradford & Grant Llp
Awatar użytkownika
ignorantia iuris nocet, ignorantia facti non nocet
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona
typ narracjipierwszoosobowy
czas narracjiteraźniejszy
postać
autor

- Tłuszcz spalić? Ale to uważasz, że ja mam jakoś za dużo tłuszczu? - zastanawiam się. Po trzydziestce to wiadomo, że metabolizm zwalnia i jak się pije tyle alkoholu co ja to musi się gdzieś odkładać, ale z drugiej strony nadwyżki kalorii spalam potem w cugach kokainowych, podczas których przyjmuje tylko w nos, więc chyba się to jakoś wyrównuje? Do tego zapierdalam rowerem po mieście, chyba, że mnie akurat Madox wozi, to wtedy nie, ale generalnie jednak jest to mój główny środek transportu, a rower jednak dobrze rzeźbi przynajmniej łydki i pośladki - Myślisz, że źle wyglądam? - dopytuję, bo Peach była przecież moją przyjaciółką to powinna być szczera, tylko się trochę obawiam, że ta szczerość może zaboleć. Z drugiej strony braki w wyglądzie chyba mi się udało nadrabiać charakterem. I muzyką, laskom same majtki spadały jak tylko grałem na gitarze, potwierdzone info - W sumie sauna zajebista rzecz, lubię się tak wypocić porządnie po melanżu - tylko waliło później takim chemicznym, chamskim potem na kilometr, więc nie wiem czy aby na pewno Peach chciałaby to wąchać - Niby prawda, ale sam nie wiem, Peach, mi się trochę wydaje, że Gaba to była właśnie ta jedyna i teraz to mi już zostały tylko te inne, ale może się mylę, może kiedyś spotkam jeszcze kogoś przy kim mi się odmieni - przez chwilę myślę o Charlotte, ona też miała w sobie coś wyjątkowego. Na moment zawieszam się na ekranie telewizora, chociaż średnio do mnie dociera to co się tam dzieje, a zaraz wracam spojrzeniem do swojej współlokatorki i przepijam kolejny łyk piwa - Spotkałem kogoś na urlopie, wiesz? - zagaduję, bo jeszcze nie zdążyłem jej zdać relacji z wyjazdu, a to też było coś co musieliśmy nadrobić - No a Charlie był prawie najgorszy, zaraz po Clydzie - bo on jej chociaż nie okradł. Wywracam oczami - No bo tak to właśnie jest ze starymi, niby mówią nie, nie, my nie będziemy się wtrącać, to twoje życie, a potem się kurwa zawsze wtrącają - chociaż mnie akurat ojciec od początku mówił, że zostanę prawnikiem, matka natomiast zapewniała, że mogę żyć jak chcę, a potem wtrącała się nawet bardziej - Ale może ci się spodoba ten chłopak? Nie znalazłaś go na Instagramie albo gdzieś? To byśmy obczaili czy ładny chociaż - uśmiecham się szeroko, ja się w sieci poruszałem jak boomer jednak Peach była w sumie biegła w te klocki to zaraz powinna go wystalkować - A propos byłych to jeszcze ci nie mówiłem, ale dorwaliśmy z Madoxem i Ricardo tego całego Clyde'a, dostał wpierdol aż miło, Madox mu kazał kopać grób i potem zjeść robaka i potem jak mu pokazałem spluwę, w sensie atrapę, ale wyglądała jak prawdziwa to on się o mało nie zesrał i zemdlał, więc go odstawiliśmy na komisariat, nie wyjdzie z paki do starości - opowiadam jej w naprawdę ogromnym skrócie, bo gdybym miał się rozwodzić bardziej nad tą historią to chyba by mi życia nie starczyło. W sumie dumny z nas jestem, że się zemścilismy za Peach i za mój zegarek, chociaż ja ogólnie nie jestem zwolennikiem takich odwetów, niemniej akurat jemu się należało, za bardzo sobie przejebał - Co ty gadasz? A co to za creepy? Co ci wysyłają? - pewnie dickpicki - Jak ktoś cię nęka to powiedz to go załatwimy jak Clyde'a, albo po prawniczemu - bo tak też można w sumie, nawet prościej i zgodnie z prawem. Cieszę się, że w kwestii wspólnego mieszkania jesteśmy zgodni, bo ja też bym się dziwnie czuł zostając tutaj sam. Kiedyś normalnie, ale teraz to mi się wydawała za duża przestrzeń jak na jedną osobę, a w jej towarzystwie czułem się już bardzo swobodnie. Może nawet aż nazbyt czasami, jak na przykład nie zamykałem drzwi od łazienki przy sikaniu - No nie powiedziałbym, że aż tak widać, ale jednak już się trochę bujamy razem, nie? A ja jestem spostrzegawczy, poza tym no wiesz, praktycznie zawsze albo ty kogoś miałaś, albo on i tak dalej, no a spójrz na to, Galen cię odciągnął od ślubu z Jeffem, więc? Chyba coś jednak jest na rzeczy? Nie daje ci żadnych sygnałów? Ja myślę, że on jest trochę zjebany w tej kwestii, w sensie presja otoczenia i te wszystkie głupoty, z którymi się musi mierzyć prezes największej korporacji w Toronto jednak robi swoje, ciężko z takim bagażem budować normalne relacje i jeszcze ta akcja z Cherry - obydwoje wiemy o co chodzi - No i też sobie tak myślę, że ty byłaś strasznie młoda jak zaczęłaś się z nami bujać, trochę patola w sumie, że dawaliśmy ci alko, ale chuj. W każdym razie to wiesz, może trochę ciężko wyrzucić z głowy ten obraz, że jednak jesteś młodszą kumpelą - dla mnie w sumie też była trochę jak taka młodsza siostra, szczególnie odkąd tak dobrze dogadywaliśmy się mieszkając pod jednym dachem - Nie powiedziałbym, że mu się nie podobasz, bo jesteś zajebista laska, mi też się podobasz - kiwam głową. A jednak nie moglibyśmy być razem bo jakby to wyglądało, jakoś strasznie abstrakcyjnie. Słucham tego wszystkiego co ma do powiedzenia na temat Galena i aż przepijam kolejnym łykiem piwa, a moje brwi unoszą się nieznacznie w stronę czoła - O kurwa, naprawdę wpadłaś po uszy, nie sądziłem, że aż tak. To co z tym zrobimy? To by było zajebiste, dwójka moich ziomków razem

Peach J. Pepper
I walk alone, not because I have to, but because I choose to
twoja stara
???
ODPOWIEDZ

Wróć do „#21”