38 y/o
OPIEKUN FORUM
189 cm
Dyrektor strategii w AG Industries
Awatar użytkownika
Revenge is a dish; the truth is a pit; words are weapons… Do you follow?
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkishe/her/bitch
typ narracjitrzecioosobowa, ograniczona
czas narracjiprzeszły
postać
autor

  Ruszył na parking, nie przyspieszając kroku. Po prostu pokonał dystans od całego miejsca, na którym odbywał się event spokojnie, swoim standardowym krokiem. Nie to, żeby podejrzenia już nie były wzbudzone, a Aurelia nie była świadoma, że on z pewnością będzie chciał interweniować w sprawie swojej kobiety. To było oczywiste, ale czy oczywistym było, że zrobi to osobiście? Normalnie zawsze wysyłał ludzi, również dlatego, że chociaż dobrze strzelał, a także potrafił przyłożyć, czy wykręcić rękę komuś tak, aby faktycznie kość chrupnęła, to jednak zdolności kombatanta nie miał. Nie był od bójek, nie był od walk, był od rozgrywania ich w nieco inny sposób, bo słownie. Prowadził bitwy, prowadził wojny, ale w sposób, który nie wymagał siły fizycznej, a siły umysłu.
  Zawsze pozostawał niezmącony w swoim spokoju, a kiedy trzeba było przejść do działania, do rękoczynów, to miał do tego ludzi. Całkiem dobrych ludzi. Ale ludzie zawodzili i dzisiejszy dzień dał mu brutalną lekcję, która mu o tym przypomniała.
  Nic więc dziwnego, że po tak gorzkim rozczarowaniu, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. I nawet nie dlatego, że wierzył, iż sam wszystko zrobi lepiej, tylko przez to, że jeśli zdarzy się jeszcze jakikolwiek błąd, to tylko dlatego, że on zawiódł. A więc cała odpowiedzialność będzie na nim i nie będzie mógł już sobie niczego innego wyrzucić niż tego, że był niedostatecznie skuteczny.
  Kiedy znalazł się już w nowym, czarnym, lśniącym mercedesie amg, w milczeniu słuchał danych, które przekazywał mu na bieżąco Damon. Jednocześnie jego umysł pracował na najwyższych robotach, dokonując analizy i obliczając najsłuszniejszą metodę zamknięcia tego.
  — Zadzwoń na lotnisko, zgłoś alarm bombowy. — To wydawało się najrozsądniejsze, bo jeśli nie uda mu się przeciąć im drogi wcześniej, to taki prosty telefon, o ile brzmiący wiarygodnie – a wierzył, że Damon potrafiłby wiarygodnie przedstawić ów alarm – to zatrzyma ruch na lotnisku. I to na całkiem długo, przez co zamknie jedną z dróg ucieczki.
  Spojrzał na przesłane mu później koordynaty i przeniósł wzrok na drogę. Wcisnął mocniej pedał gazu, wyprzedzając kolejnych użytkowników drogi, którą się poruszał. Zmierzył spojrzeniem siatkę dróg, która otaczała obecną pozycję samochodu, w którym znajdowała się Navi i odezwał się znów:
  — Niech odpuści. — To było ryzykowne, ale jednocześnie widział, że obecna droga nie dawała możliwości szybkiej zmiany trasy. A jednocześnie – skoro pościg odpuści, to i kierowca się uspokoi. Potrzebował tego teraz, aby zwolnił. Zakręcił mocno kierownicą, wjeżdżając na jedną z dróg wijących się po klifie. — I niech zaczeka — dodał, instruując aby Danon postawił swoich ludzi tak, jak teraz to on zaplanował.
  Płynnie poruszał się, ze znaczą prędkością, po krętych drogach. Późna godzina znacznie ograniczyła ruch drogowy, więc było mniej przeszkód, które mogłyby go spowalniać. Dzielił uwagę między nawigacją, a szosą przed nim oświetlaną przez reflektory auta.
  W pewnym momencie droga zaczęła prowadzić znacząco w dół, wyprowadzając go z górzystych terenów, aby połączyć się z nadbrzeżną, którą poruszał się Subin ze ‘swoim kierowcą’. Wpadł na nią po chwili, dociskając gaz do końca, niedługo nadganiając pojazd ze wskazanym numerem rejestracyjnym. Przyspieszył jeszcze, dosłownie przyklejając maskę samochodu do bagażnika pojazdu przed sobą; niemal wzierajac do środka swoimi światłami.
  Ale potem zdarzyło się coś, czego się nie spodziewał – na kolejnym skrzyżowaniu tras, gdzie kolejna górska wpływała do tej nadbrzeżnej, w ciągu sekundy rozegrał się dramat. Inny, rozpędzony pojazd, z pełnym impetem wpadł w bok auta Subina, dosłownie zmiatając go z drogi i rozmijając się z Mercedesem, wypchnął goniony wóz z trasy, na skalisty klif.
  Giovanni wcisnął ostro hamulec, a Mercedes stracił przyczepność i dosłownie odwrócił się o sto osiemdziesiąt stopni, zatrzymując spory kawałek dalej od zdarzenia.
  Na wpół zmiażdżone od strony kierowcy auto Subina wytraciło prędkość i ostatecznie zatrzymało się na krawędzi klifu,. Drugi pojazd z impetem z niego się stoczył, uderzył w poniższe skały i dosłownie eksplodował, rozjaśniając noc żywymi płomieniami wybuchu.
  Zaklął pod nosem po włosku, czując w sobie taką dziką, pierwotną intensywną emocję, którą normalnie zaklasyfikowałby jako obawę. Czyli tego, czego nie uświadczył w swoim życiu. Dotarł do auta – do wraku konkretniej – wyciągając z kabury broń, którą odbezpieczył. Zdewastowana strona kierowcy dosłownie zmiażdżyła go – nie było jej, bo została pomniejszona i wbita w dalszą część pojazdu. Subin, który siedział za kierowcą też oberwał, ale miał tyle szczęścia, że nie został rozbebeszony, ale część zdeformowanej konstrukcji auta przytrzasnęła i zmiażdżyła mu nogę. Navi w tym wszystkim pozostawała niemal nietknięta, szczęśliwie siedząc po stronie, która została zdewastowana najmniej. Ale drzwi się nie chciały otworzyć, a pojazd niebezpiecznie kołysał na krawędzi klifu.
  Jak w filmie! Dramacie, dokładniej.

Navi Yun
pies (dc: canine.west)
Secrets are coins better saved, than spent.
28 y/o
Mark your calendar for Canada Day
162 cm
właścicielka restauracji koreańskiej
Awatar użytkownika
When is a monster not a monster?
Oh, when you love it.
nieobecnośćnie
wątki 18+tak
zaimkiona/jej
typ narracjitrzecioosobowa
czas narracjiprzeszły
postać
autor

Odkąd Giovanni opuścił swoje własne wesele w pogoni za panną młodą, która nie uciekła, ale została porwana, Damon mimo ran wszystko zorganizował tak, jak chciał tego jego szef. Rozdysponował ludzi, wydał rozkazy i był w ciągłym kontakcie z tymi, którzy siedzieli na bagażniku uciekającego samochodu, który kierował się w stronę lotniska, aby najpewniej wywieźć jak najdalej i jak najszybciej kobietę. Wkurwiony, że zawiódł i jedyne co może zrobić, aby się odbić, to wszystko nawigować, starał się chociaż tego nie spieprzyć.
Działał tak, jak nakazał Giovanni. Przekazał swoim ludziom rozkazy i w ciągu kilku sekund, auto które podążało za czarnym mercedesem, zwolniło i skręciło w inną uliczkę, odpuszczając pościg zgodnie z poleceniem. Mieli czekać i być w pobliżu. Damon zadzwonił zaraz po tym na lotnisko, aby zgłosić fałszywy alarm bombowy, który miał zatrzymać wszystkie wyloty oraz przyloty, przynajmniej na kilka godzin. Musiał to zrobić z jednorazowego telefonu i być bardzo przekonujący. Może nie był socjalnym człowiekiem, ale potrafił w siłę perswazji.
Navi w tym czasie słuchała chełpienie się Subina, który był pewien, że już nic nie zdoła mu przeszkodzić w odzyskaniu żony. Wciąż trzymał ciasno jej nadgarstek. Tak mocno, że miała wrażenie, że jego palce już na stale odcisną się na jej ciele.
Ona wiedziała, że Giovanni po nią przyjdzie. Prędzej czy później. Pojawił się w Tajlandii, to znajdzie ją absolutnie wszędzie. Zresztą, sam jej to powiedział.
On cię zabije — skomentowała tylko, pod nosem, kiedy Subinowi morda się nie zamykała. Była pewna, że Włoch nie puści Koreańczyka żywego, nie po tym co dzisiaj zaszło. Musiałaby go nie znać, aby uważać inaczej.
Szczęka mocniej mu się zacisnęła w niezadowoleniu i raz jeszcze szarpnął kobietę za rękę, najwyraźniej chcąc w ten sposób ją upomnieć, ale nie zdołał zrobić nic więcej, ponieważ jego uwagę przyciągnęło coś innego. Auto, którego reflektory odbijały się w lusterku wstecznym. Którego smród paliwa czuć było niemalże pod nosem.
Giovanni.
Uczucie ulgi rozlało się po jej komórkach. Subin rozkazał mało przyjemnie kierowcy jechać szybciej. Zgubić go. Ciśnienie mu się podniosło. Przeklinał po koreańsku pod nosem. Otworzył usta, aby ponownie wydrzeć się na drugiego mężczyznę, ale to właśnie wtedy coś szarpnęło autem i pasażerami. Niewyobrażalna siła pchnęła ich na ściany samochodu, które oberwało w bok.
Poleciała na ścianę i poczuła jak jej głowa uderza w szybę. Wtedy też wszystko stało się czarne, a ona sama straciła przytomność. Na szczęście miała zapięte pasy bezpieczeństwa, które mocno trzymały ją przy siedzeniu, ale sam impet napiął jej ciało, mięśnie, kręgosłup.
Nie wiedziała co się działo. Miała wrażenie, że umarła, ale wtedy usłyszała przygłuszone dźwięki, jak zza grubej ściany. Jakby ktoś próbował otworzyć zatrzaśnięte drzwi. Ktoś był obok, ale potrzebowała chwili, aby otworzyć oczy i odzyskać świadomość tego gdzie jest oraz co w zasadzie się stało.
Głowa ją paskudnie bolała. Czuła jak krew ścieka jej po twarzy i plami białą, teraz już mocno ubrudzoną suknię. Powoli dochodził do niej świat i sytuacja w której się znalazła, a to sprawiło, że bardzo szybko adrenalina zaczęła płynąć w jej żyłach. Rozbudziła się i wcisnęła plecy w siedzenie, gdy doszło do niej, że auto, którym jechała zawisło nad przepaścią. Serce waliło jej jak głupie, a oddech momentalnie się spłycił w przerażeniu. Obejrzała się na nieprzytomnego, krwawiącego Subina oraz ich kierowcę, który już nie wyglądał jak człowiek.
I już kiedy miała wpadać w panikę, doszło do niej, że nie jest tu sama.
Dostrzegła Giovanniego i przerażenie przemieszało się z pewnym uczuciem ulgi, ale było ono mocno stłamszone. Spróbowała chaotycznie odpiąć pas, ale ten jak na złość się zaciął. W sukni ciężko się było poruszać, a każdy gwałtowniejszy ruch powodował niebezpieczne chwianie się auta, przez co mocniej przytulała się do oparcia siedzenia, jak gdyby to miało przechylić bardziej szalę w stronę życia.
Giovanni… boję się — powiedziała, a jej głos wydawał się brzmieć jak bezsilny szept wydostający się przez rozbitą szybę od strony pasażera.
Szczerze nie miała pojęcia co robić. Była tak przerażona, że nawet nie płakała. Adrenalina kazała jej działać i myśleć, ale wszystko inne nie chciało współpracować. Teraz miała wrażenie, że nawet lekki ruch głowy w kierunku Włocha wystarczył, aby auto runęło w dół.

Giovanni Salvatore
ODPOWIEDZ

Wróć do „⋆ Po Świecie”